Miliarder Cz.I.

The Billionaire

Miliarder

http://www.newdemocracyworld.org/revolution/billionaire.html

upubliczniony przez Johna Spritzlera 21.02.2013 [shamireaders]

tłumaczenie Ola Gordon

 

Jesteś miliarderem. Bogatszym niż zwykli ludzie mogą sobie wyobrazić. Żyjesz w luksusie i masz przywileje, w odróżnieniu od wszystkich innych. Co najważniejsze, masz ogromną władzę – władzę wydawania poleceń innym, kształtowania świata według twojej fantazji, mówienia “ludziom”, tym małym, jak to będzie, czy im się to podoba, czy nie. To wszystko teraz masz. Ale czy zdołasz to zachować? To jest najważniejsze pytanie! Do ciebie należy dzisiejszy świat, ale co powinieneś zrobić, aby upewnić się, że będziesz miał go jutro? Potrzebujesz “Podręcznika mistrza”. Na szczęście już teraz masz go w rękach.

 

Ten “Podręcznik” podsumowuje lekcje zdobyte doświadczeniami twoich przodków, ludzi takich jak ty, na przestrzeni przeszłych tysiącleci: cesarzy, królów, arcykapłanów, magnatów, komunistów i każdego rodzaju elit rządzących. Niektóre z tych lekcji pochodzą z odkrytych przez nich sposobów zachowywania władzy. Inne, zdobyte trudnym sposobem, z istotnych błędów tych, którzy kiedyś byli potężni ale ich obalono, bo nie wiedzieli tego czego ty się dowiesz z tego “Podręcznika”. Strzeż zawartej w nim mądrości, bo w przeciwnym wypadku cierpienia twoich obalonych przodków pójdą na marne, a ty, tak jak oni, na pewno spadniesz z wysokiego szczebla władzy.

Rozdział 1: Musisz wiedzieć, że powinieneś panować nad ludźmi 

Jeśli ktoś głęboko w swoim sercu nie wierzy, że powinien rządzić ludźmi, to jest najczęstszą przyczyną utraty władzy. To powoduje, że brakuje mu męstwa i przekonania do tego, co się wie, co trzeba zrobić by utrzymać się przy władzy. Dlatego musisz to wiedzieć. Jesteś miliarderem, bo jesteś lepszy od tłumu. Jesteś mądrzejszy. Pracujesz ciężej i mądrzej. Dbasz o dobro ludzkości, w przeciwieństwie do chciwego egoistycznego tłumu. Rozumiesz, że jeśli nie zmusisz ludzi do pracy, to nie będą pracować, bo w przeciwieństwie do ciebie są leniwi. Twoje umiejętności zmuszania ich do pracy, przez wywoływanie w nich strachu przed bezrobociem i nędzą jeśli nie będą pracować, a dawanie im nadziei na wyniesienie się nieco wyżej niż inni, jeśli będą pracować ciężej, jest tym, co czyni społeczeństwo bogatym. Gdybyś nie kierował tym ty, nie byłoby bogactwa gospodarczego, nie byłoby miejsc pracy, nie byłoby nauki, nie byłoby sztuki ani wysokiej kultury, żadnych nowych metod leczenia chorób, żadnych misji kosmicznych, żadnych symfonii czy oper, żadnej dobrej poezji czy prozy. Gdyby ciebie  obalono, to społeczeństwo poszło by na rzeź jak barany. Masz obowiązek moralny wobec ludzkości by pozostać przy władzy. Powinieneś odczuwać tylko wielki wstyd, jeśli pozwolisz by obaliła cię hołota i motłoch. Zawsze kiedy się zawahasz przed zrobieniem tego co konieczne by zostać u władzy, pamiętaj:  TO  TY POWINIENEŚ  RZĄDZIĆ  NARODAMI!

Rozdział 2:  Ludzie są twoim wrogiem

Ludzie –  ci “mali”, którzy nie są miliarderami jak ty – są twoim wrogiem. Zapomnij o tym i przegrasz. Pozostawieni sobie, uczynią świat bez miliarderów, Dużo równiejszy i bardziej demokratyczny niż wymaga tego twoje istnienie jako miliardera, świat w którym będziesz musiał pracować i żyć jak równy ze wszystkimi innymi, świat rządzony przez ludzi którzy są, jak wiesz, leniwym, bezużytecznym, niekulturalnym motłochem, niebezpieczną hołotą, której nigdy nie wolno przejąć władzy. Ale ta katastrofa to dokładnie czego ludzie chcą, i dlatego są twoim wrogiem.

Ale nie odważysz się zniszczyć ludzi, ponieważ są ci potrzebni; tworzą twoje bogactwo, a bez ludzi i posłuszeństwa wobec ciebie tobie twoja władza jest niczym. Ponieważ nie możesz zniszczyć ludzi, musisz ich kontrolować. Musisz zapobiec utworzeniu tego rodzaju świata równego i demokratycznego jakiego chcą. Nigdy nie wolno ci zapomnieć, że ich cele w życiu są przeciwieństwem twoich. Kiedy oni nawiązują między sobą relacje solidarności, i decydują pomagać sobie a nie konkurować ze sobą, to znaczy, że jesteś w tarapatach. Nawet gdy robią to na małą skalę, tylko w swoich zakątkach świata poza wzrokiem innych, jest to zagrożenie dla ciebie, które ignorujesz na własne poważne ryzyko. To co zaczyna się na małą skalę może wybuchać na dużą, a potem jest już za późno i jesteś skazany na zagładę. Kiedy ludzie stają się pewni siebie i mają na tyle nadziei, by zacząć mówić o rewolucji, to znaczy, że stoisz w obliczu katastrofy. Nigdy nie zapominaj: ludzie są twoim wrogiem i musisz ich kontrolować!

Rozdział 3:  Ustawiaj ludzi przeciwko sobie

Ludzie obrócą się albo przeciwko tobie, albo przeciwko sobie. Upewnij się, że obrócą się przeciwko sobie. Jest na to wiele sposobów.

1. Wywołaj wojnę

Wywołaj wojnę by zjednoczyć za sobą ludzi do ataku na ludzi w innym miejscu, dla obopólnych korzyści. Twoi przodkowie w Ameryce, Niemczech i Japonii robili to dość skutecznie w II wojnie światowej (szczegóły w “Ludzie jako wróg: ukryty program liderów w II wojnie światowej” – The People As Enemy: The Leaders’ Hidden Agenda in World War II). Niedawno liderzy Izraela i Palestyńczyków okazali się mistrzami w tej technice (szczegóły w “Izraelscy przywódcy i Hamas są sobie potrzebni” – Israeli Leaders and Hamas Need Each Other).

Żeby odnieść w tym sukces trzeba najpierw mieć wiarygodnego wroga. Jeśli jeszcze się go nie ma, należy go stworzyć. Wymagana jest kreatywność. Adolf Hitler, świeć Panie nad jego duszą, jest mistrzem, od którego należy się uczyć. Jego umiejętne podpalenie budynku Reichstagu i zrzucenie winy na komunistów było prawdziwie zainspirowanym mistrzostwem kierowania krajem. Wiążąc komunistów z Żydami i z Brytanią i Francją w jedno, jako źródło wszelkiego zła spadającego na naród niemiecki, Hitler stworzył idealnego uniwersalnego wroga. Amerykanie, którzy zorganizowali atak 11 września wyraźnie przerobili tę lekcję, i cieszą się korzyściami z posiadania znakomitego wroga, którego można “znaleźć” wszędzie gdzie chce się go “znaleźć”, od Somali do Nowego Jorku. Jeśli dopisze im szczęście, będą mogli prowadzić wojnę z terrorem przez wiele wspaniałych dziesięcioleci.

Te kreujące wroga podstępy ujawnią się różnym niezadowoleniem społecznym, dlatego wykorzystaj wszelkie środki by je zmarginalizować, by nie traktować ich poważnie. Oskarż ich o sprzyjanie “teoriom spiskowym” i szydź z nich. Wykorzystaj swoich pożytecznych idiotów w całym spektrum politycznym od lewej do prawej, by powiedzieć ich zwolennikom dlaczego głupców “spiskowych”  nie trzeba traktować poważnie.

Musisz nauczyć się odpowiednio wykorzystywać okrucieństwo. Twoi japońscy przodkowie są wspaniałymi nauczycielami. Japońscy władcy zrobili z narodu chińskiego “pożytecznego wroga” w II wojnie chińsko-japońskiej, rozpoczętej w 1937 roku. Ale mieli problem: japońscy żołnierze byli wieśniakami i nienawidzili klasy oficerów-samurajów, którzy traktowali ich jak śmieci. Japońscy wieśniacy należeli do tej samej klasy jak chińscy, którzy walczyli przeciwko nim w dowodzonej przez komunistów armii. Komuniści zaapelowali do japońskich żołnierzy-wieśniaków by dołączyli do nich przeciwko wspólnemu wrogowi klasowemu, i znaczna liczba japońskich żołnierzy-wieśniaków zaczęła to robić. Był tylko jeden sposób zniszczenia tego w zarodku, i japońscy generałowie, demonstrując godną podziwu mądrość i rezolutność, to zrobili. Dokonali jednego z największych na świecie okrucieństw, “Gwałtu na Nanking” [Rape of Nanking], gwałcąc i mordując setki tysięcy bezbronnych chińskich cywilów. Nienawiść do Japończyków – całego japońskiego narodu – rozbestwiona wśród Chińczyków, położyła kres dalszemu brataniu się żołnierzy chińskich z japońskimi.

Twoi przodkowie, którzy rządzili Jugosławią w latach 1990 (komuniści, ale tacy sami jak ty) wspaniale wykorzystali tę lekcję, kiedy rozpoczęli gwałtowny atak na Serbów przez liderów twierdzących, iż są Chorwatami, i na Chorwatów przez liderów twierdzących, że są Serbami. Tym liderom zagrażała społeczność Serbów i Chorwatów charakteryzująca się pokojowymi relacjami, a nawet wysokim wskaźnikiem mieszanych małżeństw. Demobilizacja tych ludzi i ustawienie ich naprzeciwko siebie wymagały odpowiedniego zastosowania okrucieństwa. Musisz uczyć się od tych mistrzów.

2. Dziel-i-rządź ludźmi wzdłuż linii rasowej

Jeśli masz tyle szczęścia, że widzisz różnice rasowe między twoimi ludźmi, to ustaw ich naprzeciwko siebie wzdłuż tych linii rasowych.

Setki lat temu twoi przodkowie odkryli, że kluczem do sukcesu w tym przypadku jest uczynienie z jednej rasy własność w systemie niewolnictwa, a by druga uważała, że korzystają z “przywileju” bycia nisko opłacanymi pracownikami zatrudnianymi przez pracodawców (za niewolniczą płacę) zamiast niewolnikami należącymi do panów. Twoi przodkowie zniewolili czarnych i powiedzieli białym, że czarne zniewolenie było nie tylko właściwe (“czarni muszą być gorsi, bo dlaczego mieliby być zwykłymi niewolnikami?”). Ale był to również “biały przywilej”, innymi słowy, było to coś co dawało korzyści białym. To działało przez chwilę. Ale potem zaczęło tracić swoją skuteczność. Niektórzy biali przejrzeli kłamstwo o “białym przywileju” i zrozumieli, że to nie było w ogóle przywilejem, a raczej atakiem na nich, by dać się zdominować i eksploatować przez wyższą klasę z wykorzystaniem zasady dziel-i-rządź rasizmu by to się udało. Ci biali wezwali do zniesienia niewolnictwa. Niemoralność niewolnictwa stawała się coraz bardziej oczywista dla coraz więcej białych, dopóki ta swoista instytucja straciła legalność, której potrzebowała by się utrwalić.

I tu jest ważna lekcja do przerobienia. To co działało w przeszłości, może nie zadziałać w przyszłości. Dobrym tego przykładem jest apartheid w Afryce Południowej. Innym przykładem może być syjonizm (idea, że 78% Palestyny powinno być państwem żydowskim, państwem tylko “dla Żydów”, co musi zagwarantować, dzięki czystkom etnicznym, że zawsze będzie miało większość żydowską co najmniej 80%). Musisz być kreatywny i kiedy konieczne stosować nowe metody dziel-i-rządź.

Na przykład kiedy nie mogło funkcjonować ‘wieczne’ niewolnictwo [ang. chattel slavery = niewolnictwo z pokolenia na pokolenie], można było stosować prawa Jima Crow’a (“czarni muszą być gorsi, inaczej pozwalano by im wchodzić tam gdzie biali”), żeby osiągnąć to samo. Kiedy Jim Crow oburzył ludzi w takim samym stopniu jak niewolnictwo, możliwe było więzić czarnych (“czarni muszą być gorsi, inaczej dlaczego tak wielu z nich jest przestępcami?”). Dzięki umiejętnemu wykorzystaniu przepisów narkotykowych ponownie osiągano te same cele, jak wcześniejsze metody. Te nowe metody są precyzyjne i dobre, ale bledną w porównaniu z nowym pomysłem wymyślonym przez tego wielkiego sługę naszej klasy, Richarda M Nixona w “1969: Pozytywne działania” [1969: Affirmative Action].

“Pozytywne działania” niemal same zniszczyły zbliżające się zagrożenie dla władzy miliardera w czasie ogromnego Ruchu Praw Obywatelskich [CRM] przeciwko Jimowi Crow. Problemem z tym ruchem było to, że zjednoczył miliony białych i czarnych wokół celu zniesienia dyskryminacji rasowej. Mało kto mógł publicznie nie zgadzać się z tym celem. Solidarność między białymi i czarnymi sprawia to, że ludzie zaczynają czuć się pewnie, że mogą zrobić świat bardziej równy i demokratyczny, a to powoduje powstanie siły, która jest naprawdę przerażająca. To należało zniszczyć. Ale w jaki sposób? To była sprawa z jaką miał się zmierzyć p. Nixon. Gdyby zauważono, że rząd atakuje CRM, ludzie mogli zbuntować się jeszcze bardziej groźnie przeciwko naszej klasie.

P. Nixon, uważali niektórzy, miał boską inspirację. Udał się do liderów CRM i powiedział im, że celem o który powinni walczyć było ‘pozytywne działanie’, inaczej mówiąc, usankcjonowana przez rząd dyskryminacja rasowa sprzyjająca czarnym przeciwko białym, żeby odwrócić wcześniejszą dyskryminację. Liderzy CRM dali się na to złapać. W następnych kilku dziesięcioleciach mieliśmy naszych majstrów i biura relacji międzyludzkich i biura rekrutacji w szkołach i uniwersytetach, które mówiły milionom białych z klasy pracującej: “Przepraszamy, nie mogliśmy zatrudnić ciebie (przyjąć cię do szkoły), bo musieliśmy zatrudnić (lub przyjąć) mniej wykwalifikowanego czarnego”.

Tak jak zamierzano, solidarność i dobra wola między białymi i czarnymi zaczęły ulegać erozji, kiedy zaczęło wzrastać oburzenie białych na uprzywilejowane traktowanie czarnych. Plan zadziałał jak amulet. Oczywiście, skoro “biały przywilej” był faktycznie sposobem kontrolowania i wykorzystywania przez naszą klasę białych jak i czarnych, tak nowy “czarny przywilej” był rzeczywiście sposobem kontrolowania i wykorzystywania czarnych i białych. Zniszczenie solidarności pozwoliło naszej klasie znieść większość przepisów o zabezpieczeniu socjalnym (dzięki uprzejmości tego wspaniałego człowieka, “pierwszego czarnego prezydenta”, jak nazwał go Bill Clinton) i na outsourcing większości lepiej płatnych prac do krajów o taniej sile roboczej.

Dzięki w dużej mierze “działaniom pozytywnym” (“czarny przywilej” ha-ha-ha), miliarderzy mogli również zwiększyć poziom bezrobocia wśród czarnych i białych, czyniąc ich dużo bardziej zdesperowanymi i łatwiejszymi do kontrolowania. Uwagę wszystkich od tego podstępu odwrócono  bardzo widoczną, małą, ale rosnącą czarną klasą średnią. Ta czarna klasa średnia była jeszcze inną korzyścią z pozytywnych działań: pozwoliła naszej klasie powiedzieć, że Ameryka z władcami- miliarderami była jeszcze bardziej równa niż wcześniej, ponieważ na wysokich stanowiskach byli teraz tacy czarni jak Barack Obama i Condoleezza Rice i Colin Powel i Eric Holder. Richard Nixon był geniuszem.

3. Dziel-i-rządź ludźmi wzdłuż linii kulturowych

Amerykańscy miliarderzy, trzeba im to przyznać, piszą książkę na temat nowych metod kontroli społecznej w oparciu o dziel-i-rządź wzdłuż linii kulturowych. Ta strategia jest prosta:  jedna grupa demograficzna (nazwijmy ją “liberalną”, którą w Ameryce tworzą słuchacze NPR [Krajowe Radio Publiczne] ma postrzegać drugą (nazwijmy ją “konserwatywną”, nie słuchającą NPR) jako niebezpieczną, a na pewno nie zasługującą na to by miała prawdziwy głos w społeczeństwie; a konserwatywna ma grupę liberalną postrzegać jako aroganckich, elitarnych , manipulantów inżynierii społecznej, społeczeństwo oszołomów.

Kiedy to już się powiedzie, grupa liberalna (typowo mniejsza od pierwszej) będzie wolała twoje rządy, a nie grupy konserwatywnej. Będą obawiać się prawdziwej demokracji, gdyż oznacza ona pozwolenie na to, by realny głos w społeczeństwie miała grupa konserwatywna, wobec której istnieją tak duże obawy. Będą cię popierać i chwalić za trzymanie konserwatywnej grupy poza władzą, a jeszcze jeśli będą sprzeciwiać się wobec tego co robisz, to możesz postarać się o to by nigdy nie zagrażali twojej władzy. Żeby kontrolować ludzi w grupie liberalnej i uniemożliwić im wyrażanie sprzeciwu w kwestiach w których z tobą się nie zgadzają, ważne jest byś dał im takie niby-przywództwo, żeby ich zmylić i uczynić tak nieskutecznymi jak możliwe. Znakomitym przykładem jak to zrobić jest zbadanie wypowiedzi i działań Partii Demokratycznej w Ameryce, albo Partii Pracy w W. Brytanii.

Równocześnie druga konserwatywna grupa (typowo większa od drugiej, w naszym przykładzie nie słuchająca NPR) będzie również wymagać aktywnego kierowania jej przez ciebie, żeby zagwarantować niewymknięcie się jej spod twojej kontroli. Potrzebujesz lojalnych wobec ciebie jednostek i organizacji, wyspecjalizowanych właśnie do tego celu. Te jednostki i organizacje będą szerzyć gniew grupy konserwatywnej na elitaryzm, arogancję i protekcjonizm grupy liberalnej, i sprytnie kierować ten gniew na wsparcie władzy miliarderów. Ważne jest by zauważyć, że te jednostki i organizacje mogą odnieść sukces jedynie do tego stopnia, żeby grupa liberalna (słuchacze NPR) wyrażała opinie o elitarności i protekcjonizmie wobec grupy konserwatywnej (nie słuchającej NPR). Znakomitym przykładem kierowania grupą konserwatywną (słuchaczami NPR) jest Rush Limbaugh (prawdziwy mistrz tej sztuki i na wagę złota!) oraz przemówienia i działania Partii Republikańskiej.

Nie da się powiedzieć lepiej, że sukces strategii dziel-i-rządź wymaga jednocześnie zapewnienia aktywnego przywództwa zarówno liberałom (dopilnować żeby zmobilizowali się wokół elitarnego, aroganckiego, protekcjonalnego strachu przed konserwatystami) jak i konserwatystom (dopilnować żeby ich gniew na liberałów skierować na wspieranie rządów miliarderów). Przywódcy liberałów i przywódcy konserwatystów mają do odegrania różne role, ale podobnie jak rozgrywający, przechwytujący i [. . .] mają grać w tej samej drużynie – twojej drużynie. Wykorzystaj ich umiejętnie.

Spośród licznych spraw wykorzystywanych przez amerykańskich miliarderów do wprowadzenia tej strategii, dwie zasługują na szczególną uwagę ze względu na użytą przez nich niezwykłą umiejętność: małżeństwa tej samej płci i kontrola broni. Twoi amerykańscy koledzy wykorzystali masmedia do wyniesienia z praktycznego nieistnienia sprawy małżeństw tej samej płci (kto w ogóle w latach 1960 mógł pomyśleć o mężczyznach żeniących się z mężczyznami, czy kobietach żeniących się z kobietami?) do problemu, który walczy o pierwsze miejsce w publicznej dyskusji, z prawami uchwalanymi by były one legalne w kilku stanach, w ponad 30 referendach stanowych w tej kwestii.

Twoi koledzy nie tylko wywołali problem z małżeństwami tej samej płci, lecz także tak sprytnie, w odpowiedni sposób to zrobili, żeby zadziałała strategia dziel-i-rządź. Oni nie zrobili tego w kategoriach, w jakie ujęli wszystkie wcześniejsze debaty na temat ustawodawstwa małżeńskiego, tj. w kategoriach skutków dla dzieci, które może wyprodukować ten lub inny rodzaj małżeństwa, tak jak małżeństwa między rodzeństwem, albo, w przeszłości, zanim znaleziono lekarstwo, małżeństwo z partnerem chorującym na syfilis. Nie, to było bardzo mądrze opracowane w kategoriach, które nie miały nic wspólnego z dobrem dzieci. Są opracowane, jako kwestia praw: czy geje powinni być pozbawieni prawa do małżeństwa – tak czy nie?

Wspaniale! Konserwatyści którzy uważali, że dzieci mieli prawo znać biologiczną matkę czy ojca i być przez nich znanymi, i że polityka społeczna powinna chronić to prawo, i ci którzy sprzeciwiali się małżeństwu tej samej płci, bo będzie promowało wykorzystanie w poczęciu dawców nasienia i jajeczek (jedyny sposób w jaki pary tej samej płci mogą mieć dziecko), kreując w ten sposób dzieci, które według tego planu nie będą znały ani będą znane jednemu z biologicznych rodziców, ci konserwatywni słuchacze NPR itd. pokazywani jako ludzie, którzy nie chcieli by geje mieli “prawo do małżeństwa”, i są to nieracjonalni, homofobiczni fundamentaliści biblijni, bigoci. NPR starannie cenzurowało każdy wyraz troski o prawa dzieci ze strony przeciwników małżeństwa tej samej płci. Wykazując się wspaniałą pracą zespołową, konserwatywne masmedia również cenzorowały wyrazy troski o prawa dzieci ze strony przeciwników małżeństw tej samej płci. Wszystkie masmedia zrobiły to tak skutecznie, że liberałowie są zupełnie nieświadomi tego, że troska o dzieci ma w ogóle coś wspólnego z tym dlaczego ludzie sprzeciwiają się małżeństwu tej samej płci. Liberałowie uważają, iż jedynym możliwym wyjaśnieniem tego jest głupia, tępa, nienawistna “homofobia”.

Konserwatyści z kolei słyszą, że ich troskę o dzieci odrzucają liberałowie jako bigoterię, i reagują właśnie tak jak wymaga strategia dziel-i-rządź: ze złością na elitarną, arogancką protekcjonalność liberałów. Można tylko podziwiać tych agentów miliarderów, którzy wymyślili ten plan dziel-i-rządź małżeństwa tej samej płci.

Innym przykładem skutecznej zasady dziel-i-rządź zasługującym na twoją uwagę jest sposób w jaki twoi koledzy zorganizowali kwestię kontroli broni. Konserwatyści posiadają broń, a liberalni nie. Jest to taka okazja, której nie może zmarnować mądry miliarder. Twoi koledzy, trzeba im to przyznać, bardzo dobrze to wykorzystali. Konserwatyści bardziej sprzeciwiają się restrykcyjnym przepisom dotyczącym kontroli broni, ponieważ nie chcą by odebrano im ich prawo do jej posiadania. Popierają prawo noszenia broni nie tylko dlatego, że chcą polować czy wykorzystywać ją dla sportu, czy nawet we własnej obronie, ale dlatego, że zgadzają się z ojcami założycielami, że prawo posiadania broni jest ważne jako kontrola obywateli przeciwko tyranii rządu.

I uważają, że kontrola broni nie robi nic by uniemożliwić posiadanie broni przez złych ludzi i zapobiec wykorzystaniu jej przeciwko dobrym. Ale NPR przedstawia konserwatystów jako szaleńców i śmiertelnie niebezpiecznych, gdyż nie obchodzi ich to czy źli będą strzelać do dobrych. NPR wyśmiewa pomysł, że obecnie broń umożliwia obywatelom przeciwstawić się wszelkiej (rzekomej) tyranii wprowadzonej przez amerykański rząd. Argument NPR nie jest wiarygodny z przyczyn omówionych przez jednego z twoich wrogów (powinieneś uczyć się od swoich wrogów), ale przekonuje liberałów, ponieważ oni po prostu nie lubią broni i przyjmą każdy argument, nieważne jak słaby, który stygmatyzuje właścicieli jako strasznych ludzi, którzy nie powinni mieć prawa wypowiadania się w społeczeństwie.

 

cdn.

 

No comments yet.

Leave a Reply

Intronizacja
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE