Sąd w Berlinie orzekł, że surowe przepisy dotyczące ochrony prywatności obowiązujące w archiwach Stasi uniemożliwiają ujawnienie jakichkolwiek dokumentów, w których wspomniano o byłym kanclerzu Niemiec

Sąd w Berlinie odrzucił wniosek o udostępnienie akt dotyczących byłej kanclerz Niemiec Angeli Merkel z archiwów tajnej policji Niemiec Wschodnich, orzekając, że wniosek ten nie spełnia rygorystycznych warunków prawnych regulujących udostępnianie tego typu dokumentów.
Pozew złożył Marcel Luthe, przewodniczący Unii Dobrego Rządzenia, który argumentował, że potrzebował dostępu do dokumentów, w których wymieniono Merkel, na potrzeby projektu badawczego, mającego na celu zbadanie jej postępowania w ostatnich latach Niemieckiej Republiki Demokratycznej.
Jak podaje Berliner Zeitung , Sąd Administracyjny w Berlinie oddalił powództwo i nakazał Luthe pokrycie około 20 000 euro kosztów sądowych.
Przedstawiając ustne uzasadnienie wyroku, sędzia przewodniczący Jens Tegtmeier stwierdził, że ustawa o dokumentach Stasi nie przyznaje ogólnego prawa do wglądu w akta dotyczące jakiejkolwiek osoby. Ustawa zezwala na ujawnienie informacji jedynie w ograniczonych okolicznościach, na przykład jeśli udowodniono, że dana osoba współpracowała z NRD lub była już osobą publiczną w momencie tworzenia dokumentów. Zdaniem sądu, żaden z tych warunków nie ma zastosowania w sprawie Merkel.
Same akta Stasi to obszerny zbiór dokumentów stworzonych przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego, tajną policję byłego wschodnioniemieckiego reżimu komunistycznego. Przed upadkiem Muru Berlińskiego w 1989 roku Stasi zbudowała jeden z najbardziej rozbudowanych systemów inwigilacji wewnętrznej na świecie, przechowując miliony akt obywateli podejrzanych o sprzeciw polityczny lub kontakty z Zachodem. Archiwa obejmują raporty informatorów, notatki z inwigilacji, zdjęcia, korespondencję i inne materiały zebrane za pośrednictwem sieci oficerów i nieoficjalnych współpracowników agencji.
Po zjednoczeniu Niemiec dokumenty te zostały zachowane i objęte szczególną ochroną prawną. Osoby prywatne mają prawo wglądu do zgromadzonych na ich temat akt, ale dostęp do dokumentów dotyczących osób trzecich jest ściśle ograniczony w celu ochrony prywatności.
Luthe nie twierdził, że Merkel była informatorką Stasi, ale argumentował, że nadal istnieją wątpliwości co do jej działalności w późnym okresie Niemiec Wschodnich, co uzasadnia dostęp do dokumentów.
Wśród kwestii poruszanych w sądzie znalazł się incydent, w którym zakazane materiały ruchu Solidarności zostały rzekomo odkryte przez wschodnioniemieckie służby graniczne po powrocie Merkel z podróży do Polski. Zespół prawny Luthego argumentował, że podobne przypadki często kończyły się poważnymi konsekwencjami, co rodzi pytania o to, dlaczego młoda Merkel nie została ukarana.
Pozew podkreślił również rolę, jaką Merkel odgrywała w Centralnym Instytucie Chemii Fizycznej w Niemczech Wschodnich, gdzie pełniła funkcję sekretarza Wolnej Młodzieży Niemieckiej (FDJ), oficjalnej komunistycznej organizacji młodzieżowej byłego państwa wschodnioniemieckiego.
Ponadto przedstawiciele Luthego argumentowali, że rola Merkel jako rzeczniczki partii Przebudzenie Demokratyczne z czasów reform w 1990 r. może kwalifikować ją jako „osobę historii współczesnej”, co jest kategorią prawną umożliwiającą szerszy dostęp do materiałów archiwalnych.
Sąd odrzucił te argumenty, sugerując, że Merkel była wówczas jedynie „mniej znaczącą” postacią polityczną i że ujawnienie jej dokumentów z inwigilacji nie byłoby uzasadnione. Stwierdził również, że nie ma konkretnych dowodów na to, że Merkel korzystała ze wsparcia Stasi lub pełniła wystarczająco ważną funkcję publiczną przed zjednoczeniem Niemiec.
Podczas rozprawy zespół prawny Luthego argumentował, że historycy powinni mieć możliwość zbadania archiwów właśnie dlatego, że istnienie i treść istotnych dokumentów pozostają nieznane. Określili tę sytuację mianem „czarnej skrzynki”, twierdząc, że przeprowadzenie sensownych badań jest niemożliwe bez uprzedniego zidentyfikowania istniejących dokumentów.
Po ogłoszeniu wyroku Luthe poinformował, że zamierza kontynuować walkę prawną i, jeśli zajdzie taka potrzeba, skierować sprawę do wyższych instancji sądowych, w tym do Trybunału Konstytucyjnego Niemiec.
W oświadczeniu wydanym po ogłoszeniu wyroku Luthe powiedział: „Decyzja sądu administracyjnego jest więcej niż zaskakująca w świetle przebiegu rozprawy ustnej, zwłaszcza że oskarżony musiał przyznać podczas rozprawy, że pani Merkel była już postacią historyczną czasów współczesnych, nawet w czasach NRD.
„Jednak w postępowaniu, w którym przewodniczący składu sędziowskiego był zmieniany dwukrotnie – ostatnio dwa dni przed rozprawą – rzeczywiście mogą zdarzyć się niespodzianki” – dodał.
https://rmx.news/article/german-court-blocks-researchers-attempt-to-access-angela-merkel-files-held-in-stasi-archives/






