To żaden scenariusz to już się dzieje od lat, z tym tylko, że jest to skala makro.
Wybuchnie pełną mocą za parę miesięcy po zakończeniu wojny.
Red. Gazeta Warszawska
Możliwy scenariusz ataku Ukraińców na Polskę, to nie przepowiednia, a jeden z możliwych najgorszych wariantów, które należy mieć na uwadze i nie lekceważyć go.
Oni Polaków nie „kochają”, jak to się wielu baranom przy korycie wydaje. Wariant: Kill All! Po zakończeniu wojny z Ruskimi Ukraina wstaje z kolan jako naród weteranów. Miliony facetów, którzy przez lata mordowali, palili, dronowali i patrzyli, jak ich kumple rozpadają się na kawałki. Zahartowani, wkurwieni, uzbrojeni po zęby w zachodnią broń najwyższej klasy: HIMARS-y, ATACMS, F-16, tysiące dronów, nowoczesną artylerię, pociski precyzyjne i doświadczenie w wojnie totalnej. Do tego w głowach im siedzi to bydle - Bandera, UPA i odwieczna nienawiść do „Lachów” – Polaków jako historycznych wrogów, którzy „zawsze zdradzali” i „okupowali ich ziemie”.
W epidemji zbrodni, te były najohydniejsze, których nikt pojąć nie zdoła. Zdarzyło się, że do rodzącej czarownicy, trzeba było wezwać lekarza. Pojechał do niego rezun i całował po rękach prosząc, by się udał z pomocą. Lekarza tego uważano za świętego człowieka, szedł naprzeciwko tyfusowej śmierci bez wahania do najbiedniejszego, w tej chwili tedy udał się z pomocą do rezunów. Kiedy czynność swoją spełnił, zamordowano go ohydnie, potem zamordowano jego córkę.
Jest coś w tych opowieściach, czego dobry Bóg chrześcijański w nieskończonym swym rozumie nie pojmie nigdy. Ludzkość została sponiewieraną po tysiącu lat chrześcijaństwa w tym kraju. Zdumiałby się członek paryskiego towarzystwa geograficznego, który ze zgrozą wspomina o tem, jak w czternastym wieku Nowo-Zelandczycy powiesili misjonarza, kobiety wyłupiły mu oczy i zjadły mózg, zdumiałby się i nie jechałby już po opowieści z czternastego [ 92 ]wieku na wyspach Eioji, albo w cieśninie Torrés. Rzeczy okropniejsze działy się w środku Europy w 1918 roku. Popełniał je człowiek napół cywilizowany, po namyśle, po przygotowaniach, z lubością i rozkoszą, chytry i czający się za węgłem, lecz ohydny w swojej psiej pokorze, jeśli został rozbrojony; wtedy pada na kolana i całuje nogi i Boga woła na świadectwo, że jest niewinny. Taka jest dziwna plugawa podłość w tym strasznym rezunie, że zbrodniarz, schwytany, lecz hardo idący na szubienicę, jest wobec niego, jak bohater wobec wściekłego psa.
Ostatecznie pojąć można szał zniszczenia u człowieka, dotkniętego zbrodniczym obłędem, któremu widok pożaru pałacu sprawia sadystyczną rozkosz. Uważał pana za swojego wroga i spalił jego dom, hajdamackie zaś czarownice, półnagie, pijane i straszne, zarażone syfilisem przez żołdactwo, z frontu uciekające, tańczą dokoła pożaru. Jest to rodzajowy obraz wiosennej, ślicznej nocy ukraińskiej. Wtedy jednak zaczynają się znów rzeczy niepojęte; ludzi już wymordowano, morderczy zaś szał woła o ofiarę. Wtedy ten syn ziemi, którego po strasznej śmierci ziemia w siebie przyjąć nie zechce, rozwija całą łotrowską pomysłowość i z dworskiej stajni wyprowadza krowę. [ 93 ]Nieszczęsne zwierzę zawieszono na drzewie, pod niem zaś rozpalono ognisko i „pańska“ krowa, oszalała z bólu, pieczona żywcem, wydaje z siebie rzężenia i jęki potworne ku obłąkanej radości tych ludzi, którzy w „spokojnem“ życiu codziennem uważają za obowiązek kopnięcia przy każdem spotkaniu najprzyjaźniejszego psa, pewnie z głuchej wściekłości, że nieszczęsny, ukraiński pies uczciwszą ma duszę.
- KORNEL MAKUSZYŃSKI. RADOSNE I SMUTNE.
- (+Pugna+)
- PO POWROCIE [ 11 ] I. Niech mnie dobry, polski Pan Bóg broni, iżbym miał opisywać to wszystko, na co patrzyły zdumione oczy moje w tych czasach, kiedy się zdawało, że „bogi i ludzie ...
Otwarcie mówią na forach, w telegramach i na wiecach: „Przyjdzie czas na Polaków”, „Lwów nasz”, „Wołyń to dopiero początek”. I wtedy zaczyna się prawdziwa rzeź. Najpierw hybryda. Tysiące ich „weteranów” i nacjonalistów wlewają się do Polski – legalnie i nielegalnie, jako „uchodźcy”, pracownicy, handlarze.
Mają kasę z odbudowy od UE i USA, mają kontakty, mają broń schowaną w tirach i przemycaną przez zieloną granicę. Zaczynają od sabotaży: wysadzają transformatory na Podkarpaciu, podpalają magazyny, zatruwają studnie, atakują polskie wioski przygraniczne małymi, mobilnymi grupami – dokładnie tak, jak UPA na Wołyniu. Nocą wchodzą do polskich domów. Siekierami, nożami, siekają całe rodziny – kobiety gwałcone i rozpruwane, dzieci miażdżone, starcy paleni żywcem. „Za Wołyń, kurwy polskie!” – wrzeszczą, nagrywając to na telefony dla propagandy. Potem eskalacja. Ukraińskie służby i nacjonaliści organizują zamachy w większych miastach: Rzeszów, Lublin, Przemyśl.
Bomby w marketach, ostrzał dronami kamikadze po blokach zamieszkałych przez Polaków. Jednocześnie podburzają ukraińską mniejszość w Polsce – prowokują zamieszki, biją Polaków na ulicach, żądają „autonomii” na wschodzie. Kiedy Polska reaguje – wrzask o „polskim faszyzmie” leci na cały świat. Zachód, zmęczony wojną i kupiony ukraińską narracją, znowu trzyma „neutralność”. W najgorszym wariancie, jeśli Rosja jest osłabiona, a NATO sparaliżowane wewnętrznymi kryzysami (wybory w USA, lewica u władzy w Niemczech itd.), Ukraina idzie dalej. Ich weterani, przyzwyczajeni do bestialstwa, tworzą oddziały specjalne do „oczyszczania”. Wschodnia Polska płonie. Kolumny ukraińskich ochotników wchodzą w przygraniczne powiaty, robiąc to, co robili Ruskim: filtracje, egzekucje, gwałty zbiorowe, palenie wsi. „Polacy to kolaboranci Moskwy” – brzmi ich propaganda. Rżną wszystkich, którzy nie uciekli. Ciała na ulicach, głowy na palach, dzieci nabite na widły – dokładnie jak w 1943-44, tylko teraz z dronami i zachodnią precyzją.
Tak, tak - oni się nic nie zmienili. Chcą nie tylko ziemi – chcą zemsty, chcą nas złamać, upokorzyć, wymordować tyle, ile się da, zanim NATO się obudzi. Barbarzyńcy z kasą i bronią. Bez skrupułów. Dla nich Polak to nie człowiek – to „Lach”, wróg genetyczny. I będą to robić z uśmiechem, bo wojna ich tego nauczyła: mordować efektywnie, brutalnie, bez litości.
To jest tylko scenariusz. Realny? Na tyle, na ile nienawiść i broń w rękach radykałów mogą pchnąć kraj w szaleństwo. Nie lekceważcie tego ukraińskiego gówna. Historia Wołynia pokazuje, że oni potrafią, lubią i chcą.
https://x.com/LauraVickersTM/status/2068292864342163797






