Kulturowe aspekty zapaści demograficznej jako pochodna ekonomiczna
Miroslaw Zabierowski
- I) W narzuconej po r. 1989 tzw. antykomunistycznej „walce” z PRL, karykaturze PRL, którą się kierują wyborcy (75% wyborców, ¾, bo tego żąda genom umysłu społecznego), nie ma miejsca na wyprowadzenie depopulacji z redukcji gospodarki [1][1] (zresztą do lat 40.[2][2]): gospodarki, więc produkcji przemysłowej i rolniczej, czyli PKB. – Cofnięcia się do poziomu sprzed poziomu PRL. Nawet o 90%, ale trzeba umieć liczyć, a nie jak w księgowości alternatywnej Enron, WorldCom, Xerox. To tu w redukcji gospodarki, PKB, są prawdziwe motywacje władz PO-PIS, tzw. Bandy 4-ga, czy po prostu Duopolu. To cecha systemu z chaosu porządek. Np. „W 2025 roku Miriam Lancaster trafiła do Szpitala Ogólnego w Vancouver z bólem pleców. Lekarka złożyła jej zdumiewającą propozycję. Eutanazję.”[3][3]
Na skutek tej strategii PO-PiS, czy wywiadownie, którym się wysługują, Polacy mają – tytułem narzuconego języka - obsesję na punkcie gospodarczego zapóźnienia Polski. - Potęgi produkcyjnej 10-tej w świecie; 7-ej wg ONZ (1976). Kazimierz Poznański to opisał, ale Polacy w swym zahipnotyzowaniu jego monografię potraktowali – na skutek opanowania mediów przez wywiadownie - jak powietrze. Genom społecznego rozumu ceni prokreację, wynika to z rozkładu ¾ kopiowania (powtarzania) kontra ¼ - skłonność do prokreacji jest ewidentna, jest uzasadniona w tomizmie. Psychika kobieca jest szczególnie uaktywniona w kierunku zabezpieczenia podstaw bytowych.
Od r. 1989 wywiadownie narzuciły Polakom język zagrożenia swojego bezpieczeństwa przez Polskę, przez PRL. Wydłużenie 27 tys. razy kolejki do leczenia, z 1 godziny w PRL, Polacy nazwali wzrostem PKB. Czy kobiety, z natury biologicznej i psychologicznej, miałyby być ślepe i nie zauważyć redukcji PKB, infrastruktur dobrostanu kobiecego, prorodzinnego? Wzrost populacji (depopulacja) to całka z funkcji zależnej od ekonomii E oraz elementów {A, B, C…} uważanych za odrębne od E, ale te elementy {A, B, C, …} są w rzeczywistości pochodną E.
Od 2 kwietnia 2026 [4][4] znosi się wymóg, aby w tomografii komputerowej lub rezonansu magnetycznego z podaniem środka kontrastujacego obecny był lekarza, zapewniony zespół szybkiego reagowania, a podanie środka kontrastującego na zlecenie lekarza wykonuje lekarz albo pielęgniarka. Teraz przepis brzmi: „badanie radiologiczne polegające na obrazowaniu metodą tomografii komputerowej lub rezonansu magnetycznego z podaniem środka kontrastującego jest przeprowadzane w sposób zapewniający bezpieczeństwo pacjenta w przypadku ewentualnego wystąpienia powikłań po podaniu środka kontrastującego.” Przy podawaniu kontrastu już nie musi być obecny lekarz, co jest oczywistym, kolejnym dowodem redukcji PKB, czyli niemożności obsłużenia chorych. To jest bardzo rzeczowe, jeśli powiemy, ze zmiana przepisu wynika z redukcji PKB, zamiast mówić, że to skutek przemian kulturowych. Jest rzeczą bardzo praktyczną mówienie, że depopulacja jest konsekwencją redukcji PKB, zamiast mówić, że to skutek zmian kulturowych [5][5], czy jak posłowie, że „kobietom się przewróciło w głowie”. Kapitał (system z chaosu porządek, wolny rynek) wzbogacił się kosztem Polski, już w r. 1988 w Departamencie Stanu powiedziano A. Gwieździe i J. Gwieździe, że PKB Polski jest za wysokie, zagraża systemowi ekonomicznemu, który Stany wypracowały, robotnicy polscy są zbyt pracowici, technicy zbyt twórczy, nowatorscy, tak wysoka produkcja zostanie w Polsce zredukowana. [6][6]
To klasyczny przykład konfliktu między standardem PRL (bezpieczeństwo człowieka, godność), który powinien ulec podwyższeniu, a możliwościami systemu z chaosu porządek (redukcja PKB w kapitalizmie). Kapitał, wypompowując od r. 1989 dobra narodowe z Polski, czyli finansowe, niszcząc podstawy życia (produkcję) przerzuca koszty na naród polski. Narzucony od r. 1989 sztuczny język cesarzowania sugeruje od lat 90., że to jest niby tylko jakaś nieudolność ochrony zdrowia, a nie systemu wolnorynkowego, wolnorynkowej wyceny fabryk.
W świecie obiektywnym ich zachowania są nieracjonalne, ale zostały wygenerowany przez Niemcy, celem sfinansowania (trudne? [7][7]), od r. 1989, niemieckiego bezrobocia. Ale spójrzmy na to z perspektywy kapitału: Potęga gospodarcza siebie nazywa ‘niczym’, prosi o wycenę gigantycznych fabryk (majątku niezdolaryzowanego) przez kapitał dolarowy. Kapitał dolarowy szuka okazji, więc stosuje zasady wolnorynkowe. W jaki sposób może zakończyć się wojna polsko – polsko? Przez ujawnienie tak eksplikowanej prawdy.
W ważnej dyskusji spotykamy tezę T. Maciejewskiego: „Systemy społeczne zawsze wyłaniają elfy. Morloki zawsze mają gorzej. Dbałość o średnią klasę to wiedza. Klin klasy średniej cesarza Xi wbija się w USA. Szaleństwo elfów, które ratują swoje majątki kosztem pauperyzującej się klasy średniej w efekcie osłabiającej USA.”
1) „Systemy społeczne zawsze wyłaniają elfy. Morloki zawsze mają gorzej.”
Niekoniecznie muszą być elfy (Eloi) vs morloki. Wpływowi milionerzy, żyjący pasożytniczo z dostępem do leczenia, pojawili się w kapitalizmie, w popiełuszkizmie tego nie było.
To nieprawda, że w popiełuszkizmie (1980 – 1989) było jak w każdym społeczeństwie, że niby naturalnie powstają nierówności, że jedni żyją pasożytniczo, inni nie.
2) Czy i jak „dbałość o średnią klasę to wiedza”? – Koncepcja, że stabilne państwo wymaga silnej klasy średniej zależy od tego, co znaczy ta klasa, a użyteczność takiej koncepcji jest silnie z tym związana.
Zdanie, że dbałość o średnią klasę to wiedza, można uznać za typowe zdanie charakteryzujące kapitalizm, czyli system wolnego przepływu kapitału i jest zawsze pomyślane, jako sugestia o konieczności systemu kapitalistycznego i że to nie jakaś ideologia, tylko sprawdzona nadzwyczajna pewna „wiedza” ekonomiczna i społeczna, a celem jest „umacnianie i pogłębianie” paradygmatu gospodarki na bazie wolnego rynku.
Niech (jak w matematyce, czyli przyjmijmy) klasa średnia to ludzie, którzy nie mieszkają w autach, nie są bezrobotnymi, bezdomnymi, nie zamarzają na działkach, nie umierają na choroby powstałe z braku węgla czy leków, nie są narkomanami, pacjentami szpitali psychiatrycznych, samobójcami albo inaczej: Klasa średnia to ludzie, którzy pracują, konsumują, mają mieszkania bez wiecznego spłacania, nie są obciążeni ryzykiem bezrobocia, bezdomności, rozwijają rodziny, mają pracę i dzieci, które leczą, które mają dostęp do dentysty, całej służby zdrowia i to a vista (!) w dowolnej klinice (!), dzieci edukują, w 99% posiadają nadzwyczajne umiejętności np. budowy okrętów, samolotów, helikopterów, produkcji cementu, wszelkich metali, siłowni, cukrowni, stalowni, portów, elektrowni, kopalni, stali, żeliwa, blach, dźwigów, suwnic, lokomotyw, wagonów, szyn i maszyn drogowych, czołgów, ciężarówek, aut, RTV/ AGD, płacą podatki i to do tego stopnia, że podwajają liczność rodzin w 44-lata PRL (od ustalenia granic do narzucenia systemu z chaosu porządek, VIII 1945 - 6 II 1989, z 20.5 milionów w lutym 1946), w dekadę podwajają liczbę mieszkań, stać ich na wczasy i to co kilka miesięcy, sanatoria, a nie na wymieranie, stać ich na rozwijanie własnych umiejętności, bo mają praktycznie na własność fabryki, stać ich na wielogodzinne słuchanie polskich homilii, na dostęp do codziennego towarzystwa w pracy (mają pro-towarzystkie luzy w pracy), czytania bibuły, omawiania wszystkich wydarzeń politycznych, zastanawiania się jak i na co reagować w zarządzaniu, stabilizują system polityczny, nie muszą jeść wędlin z napalmem, glifosatem, sterydami, hormonami, GMO, dioksynami i tymi wszystkimi „glifosatami” w liczbie ponad tysiąca.
Obronność bierze się z produkcji, a nie z kredytów, jak chce połowa już zdemoralizowanych obywateli. Unijny SAFE cieszy się poparciem 51 proc. badanych. 36 proc. - zdecydowanie tak, 15 proc. - raczej tak. 9 proc. - raczej nie, 27 proc. - zdecydowanie nie. 13 proc. – abnegaci.
Z punktu widzenia tego fundamentalnie pierwszego podstawowego zdania o klasie średniej, to są bogaci ludzie. Budują państwo, które po 44-latach pozostawia dług odpowiadający zyskom z rocznej produkcji cementu, a nie zyskom z produkcji cementu w okresie 20 - 40 tys. lat (zależnie od danych ministerstwa). Ba! – Ta klasa ma udział w zarządzaniu. Czyli należy stwierdzić, że rozumieniu tego języka o klasie średniej, w dekadzie 1980 – 89, w popiełuszkizmie była klasa średnia i że nie było ani elfów ani morloków. Można wyciągnąć stąd wniosek, że współczesne powieści są nacechowane destrukcyjną myślą społeczną.
3) Niewątpliwie, klin klasy średniej cesarza Xi wbija się w USA, czyli polityka Komunistycznej Partii Chin (gospodarcza, handlowa, przemysłowa, edukacyjna) przyczynia się do osłabienia klasy średniej w USA,
- przez tzw. „outsourcing” produkcji, konkurencję przemysłową. Widoczne jest rzekome szaleństwo bogatych, którzy ratują swoje majątki kosztem pauperyzującej się klasy średniej. Marks nie był taki głupi, gdy opisał, że bogaci (te elfy z literatury fikcyjnego systemu z chaosu porządek) dbają o własne interesy, a nie o interesy ludu, w popiełuszkizmie klasy średniej, np. przez politykę finansową, globalizację, podatkowe śrubowanie, pauperyzację klasy średniej, w efekcie osłabiającej USA. Jeśli klasa średnia słabnie, to spada stabilność gospodarki, rosną depresje, narkomania, napięcia społeczne, przestępczość, państwo staje się mniej konkurencyjne.
Jak widać, nie każde społeczeństwo tworzy warstwę milionerów i niższe warstwy. Jak widać morlokow fikcyjnej literatury nie ma w popiełuszkizmie, jest tylko jedna silna klasa średnia, do której wszyscy należą z wyjątkiem niebieskich ptaków, zresztą bez problemu utrzymywanych i zabezpieczanych przez klasę średnią.
W rozumieniu nawet marksizmu, jest jasne, że w każdym wadliwym systemie, jeśli milionerzy skupiają się na sobie i pozwalają klasie średniej słabnąć (tu pod wpływem globalnej konkurencji, np. Chin), to niszczą poziom dobrostanu społecznego, w tym psychicznego, osłabiają całe społeczeństwo państwo. Nie jest to żadne prawo ogólne, nie obejmuje dekady popiełuszkizmu 1980 – 89, dekady właścicieli zakładów pracy i swoich umiejętności (nie ma umiejętności produkcji bez środków produkcji), to tylko skutek systemu z chaosu porządek.
4) Te elfy i morloki to nie jest opis dostatecznie ogólny. To tylko „opis” nierówności strukturalnych społeczeństw kapitalistycznych. To koncepcja ekonomii nierówności. W gospodarkach typu z chaosu porządek (rynkowych) naturalnie kapitał (wealth) rośnie szybciej niż płace, natomiast dochody z pracy rosną wolniej. Jak to opisał św. Mateusz zwrot z kapitału milionerów (elfy) przekracza wzrost gospodarczy (morloki). Kapitał bogaci się szybciej niż pracownicy, czyli właściwie pracodawcy, bo to oni tworzą produkty, miejsca pracy, rodziny, domy. Następuje koncentracja majątków, elfy (pieniądz, majątek, szlachta, kapitał) oddzielają się od morloków (pracy). Dlaczego klasa średnia jest kluczowa? Już to wyjaśniono w ekonomii popytu, w keynesizmie, że silna klasa średnia wydaje pieniądze (konsumpcja), napędza gospodarkę. Klasa średnia słabnie - to spada popyt, dzietność, rośnie nierówność, powstają kryzysy np. depopulacja (brakuje zysków odłożonych, gdy młodzi dorosną). Z dekady popiełuszkizmu, systemu społeczno-ekonomicznego, w którym miliony przychodziły słuchać polskich homilii, w tym J. Popiełuszki, kapelana S, z dekady systemu społ.ekon. JPII/JPS wiemy, że silna klasa średnia to zero depresji, przestępstw, narkomanii, zwłaszcza ekstremalnych zachowań, samobójstw, wszelkich przejawów nienawiści i ekstremizmów. Słaba klasa średnia to polaryzacja, wtedy ludzie tracą to co najważniejsze dla życia, reprodukcji, rodzin, czyli poczucie bezpieczeństwa, rośnie poczucie naruszenia prawa i sprawiedliwości, gniew wobec nie tyle elit, ile błędnego systemu – pracownicy chcą zarządzać, tymczasem właściciel ich nie chce, nie uważa jak Jana Paweł II, że pracownicy i ich umiejętności są właścicielami. Co nam po fizykach i astrofizykach oraz astronomach, którzy nie mają żadnych teleskopów, betatronów, cyklotronów? WSW dysponowało pieniędzmi podatnika i wtedy oferowało poparcie w rozwoju zawodowym za współpracę, w istocie przeciwko narodowi polskiemu. WSW pilnowało rady wydziałowe, więc asystenci awansowali na adiunktów, profesorów, bo mieli dorobek zawodowy. Oczywiście, to się nie godzi, oni i te rady postępowali nieetycznie. Ci, którzy nie wyrazili zgody na pracowanie przeciwko narodowi polskiemu, musieli być zdolniejsi, nie odzyskali utraconych możliwości zawodowych, a to byli Michały Faltzmani, Leibnize, Kopernicy. Trzeba się zastanowić nad tym, co się mówi od r. 1989 o wolnym rynku - co nam po kadrach od produkcji płyt i maszyn meblarskich, jeśli musimy ich zwolnić, bo na skutek wolnego rynku produkcja spada z 30% produkcji światowej w PRL na 3%, co nam po umiejętnościach produkowania DWT/BRT, jeśli „produkcję zmniejszamy 27 tys. razy w stosunku do produkcji DWT/BRT z PRL”, systemu rzecz jasna (niewątpliwie) do naprawy, ale nie do zniszczenia państwa, lecz w duchu właścicieli tych fabryk, w duchu dekady (1980 – 89, dekady popiełuszkizmu) sprzed zadekretowania systemu kapitalistycznego 6 II 1989. Umiejętności muszą być realizowane, a ich redukcja to redukcja PKB, adekwatnego PKB (adekwatnego – wyrażenie JPII). Bezpieka, WSW, PZPR „bronili” fabryk przed dostępem pracowników (demokracji bezpośredniej, DB, oddolnej) i dlatego w metodologii nauk mówiono, o kapitalizmie państwowym. Kapitalizm wytwarza komunizm radziecki jak w 1945, ale też obserwujemy to w postaci NWO.
4) To kapitał (firmy) przenosiły produkcję do Chin, ponieważ kapitał, jak zwykle odczłowieczony, kierował się zyskiem. Utrata miejsc pracy w przemyśle, spadek płac, klasa średnia, czyli robotnicy (wracamy do PRL: bogatej DB klasy średniej), słabnie, rośnie straszliwa nierówność. Klasa średnia już żyje w autach, na działkach, zamarza, popada w depresje, narkomanię. W Polsce, otępiały, umysłowo ograniczony, zaczarowany ideologią z chaosu porządek (kapitalizmem, nie on jeden, ale miliony) zaczyna walczyć o działki, o dawki, zamiast o pracę, rozdaje … strzykawki, zamiast pracy. I tak jest z rzekomą „strategią Xi”. Xi Jinping żadnego nie „wbija klina” bezpośrednio, ale eksportuje, dyryguje produkcją, wręcz subsydiuje przemysł, powołuje wielkie centrale, które kontrolują produkcję i cały rynek. To dyrygowanie daje im przewagę nad Zachodem.
Dostrzegamy oczywiste szaleństwo elfów, skandaliczne zachowanie elit finansowych, następuje to, co od r. 1989 nazywam, finansjalizacją gospodarki, zamiast inwestować w produkcję, to kapitał bawi się w ruletkę, giełdyzuje, skupia się na buybackach akcji (krótkoterminowych zyskach). Wiadomo było, że kapitał wykupi fabryki, zniszczy, bo pańskie oko konia nie tuczy. To głuptaski narzuciły pracownikom hasło „pańskie oko konia tuczy”. 20-milionowa emigracja nie ostrzegła innowatorów dekady popiełuszkizmu, że kapitał ich zaorze. Kapitał z definicji unikają podatków. Gdzie była 20-milionowa emigracja, skoro wiedziała, że kapitał przenosi zyski do rajów podatkowych, a to oznacza mniejsze prawdziwe (prawdziwe, nie fikcyjne ot co!) PKB, wydłużenie kolejek w służbie zdrowia 27 tys. razy, z 1h w PRL, niewątpliwie do naprawiania do kilku lat, mniej pieniędzy na docenienie rodzin, na sfinansowanie bardziej ludzkiej pracy, w której kobiety mogą się w południe poopalać na skwerku, a nawet dłużej wypoczywać, co służy prokreacji, a nie depopulacji. Czy 20-milionowa emigracja nie zauważyła, że produktywność rośnie, a płace klasy średniej stoją w miejscu?
Szaleństwo właścicieli majątków, szlachty, tych, którzy nie rozumieli kopernikanizmu, kwantyfikacji dla każdego, kosmologizmu, było zawsze obserwowane. Na Zachodzie szlachta chlubiła się garderobą ze skóry chłopów, to byli ludzie nietwórczy, szlachta polska kolaborowała z rozbiorcami.
Kapitał aktywizuje pewne destrukcyjne geny. Kapitał jest zdegenerowany, ale się to ukrywa, i tak, np. na milion twierdzeń w mechanice ruchu Ceres, wszystkie wzory to dzieło ludzi biednych, dzieci świniopasów.
Globalizacja to efekt szaleństwa zyskiwania. Milionerzy maksymalizują zyski, klasa średnia słabnie, popyt spada, następuje depopulacja, odpływ umiejętności z PKB, osłabienie Najjaśniejszej.
Gdzie miała emigracja swą inteligencję, skoro nie wiedziała, że jeśli rośnie nierówność, to następuje depopulacja, spada spójność społeczna, maleje zdolność konkurowania Najjaśniejszej. Czy za trudne są dane o nierównościach, że rosną, że klasa średnia się kurczy, że z chaosu porządek to globalizacja, ergo uderzenie w ludzi, w lewicę, czy nie domyśliła się, że te hordy feministek, które chcą obalić Witelona teorię tęczy, są wprost finansowane przez kapitał, prawicę, żadną lewicę. Że aczkolwiek globalizacja obniżyła ceny, to ludzie utracili to, co najważniejsze: pracę, własność w rozumieniu popiełuszkizmu, towarzystwo, opiekę socjalną. Inna sprawa, że jak pouczał prezydent Trump (grudzień 2025), kapitalizm polega na tym, że jeśli ci się powinie noga, to nie licz na pomoc firmy. Tak dosłownie mówił. A dlaczego? Bo kapitał już tak się zdegenerowal, że żeruje przy dnie. Tworzą się pewne klasy średnie, które nie dają żadnej wartości tzw. dodanej.
[1][1] Od r. 1989 narzucono język uwielbienia dla finansizmu, jak w jakimś cesarstwie, w którym wszyscy są nicami. Było oczywiste, że skoro po stronie polskiej jest kapitał niezdolaryzowany, to zostanie on wykupiony w warunkach wolnego rynku.
[2][2] Z powodu redukcji PKB, wydłużono kolejki do leczenie 27 tys. razy. Na tym nieszczęściu wzbogacili się organizatorzy zbiorek od święta na leczenie dzieci. Redukcja PKB jest oczywista, ale naród woli narracje, opowieści, niż metodologię nauk. 14 II 2026 uczeń pomógł wynieść wózek z wagonu. Drzwi przytrzasnęły rękę, uczeń wpadł pod koła. Leczenie finansuje PKB, ale tak zredukowane PKB oferuje na protezy i leczenie 1/20 część kwoty k. Całe k to 100%. k/20 to procent: (k/20)x100/k= 5%. PKB zostało zredukowane do 5%; tyle pozostało z mocy produkcyjnych PRL. Dlatego zbiórki zastępują PKB. To systemowe nieszczęście wykorzystują orkiestry i się na redukcji PKB bogacą.
[3][3] 2 IV 2026, Do Rzeczy.
[4][4] 2 IV Donald Trump: „Wraz z Melanią przyłączamy się do katolików i wszystkich miłośników wolności na całym świecie, aby uczcić nieśmiertelne dziedzictwo Jego Świątobliwości papieża św. Jana Pawła II – człowieka głębokiej wiary, lwa wolności i jednego z najzagorzalszych obrońców godności ludzkiej, jacy kiedykolwiek żyli”, „działał jako świadek nadziei, głosząc ponadczasowe prawdy wiary chrześcijańskiej wszystkim narodom na Ziemi”, „w obliczu ateistycznego socjalizmu, prześladowań religijnych, antysemityzmu i innych zagrożeń dla godności ludzkiej i wolności papież Polak zapoczątkował moralną i duchową rewolucję, która doprowadziła do upadku komunizmu radzieckiego i wyzwolenia zniewolonych narodów Europy”. „Zmienił relacje między społecznościami chrześcijańską i żydowską, wyrażając głęboką i trwałą solidarność Kościoła katolickiego z narodem żydowskim”, „odważnie potwierdził chrześcijańską tożsamość i religijne fundamenty zachodniej cywilizacji, pobudzając niezliczone serca do dobra, prawdy i piękna”. „W swoim pierwszym kazaniu ogłosił, że żaden rząd nie ma prawa oddzielać ludzi od Boga.” „Człowiek nie jest w stanie w pełni zrozumieć siebie bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, kim jest, ani jaka jest jego prawdziwa godność, ani jakie jest jego powołanie, ani jaki jest jego ostateczny cel. Nie może zrozumieć niczego z tego bez Chrystusa” – cytował Jana Pawła II, chociaż liczba 70 tys. zamordowanych cywilów go nie wzrusza. Widoczne są tu przeinaczenia i wykorzystanie osoby i dorobku Jana Pawła II.
[5][5] Grupa Wiosna-25, 26.
[6][6] Informacja powtórzona przez w.w. sto razy w kwietniu 2016 r.
[7][7] - Redukcja PKB Polski adekwatnie (wyrażenie JPII) obliczanego.






