Podział na Polaków i antyPolaków tj; żydów, ukraińców, hitlerowców i podobnej szumowiny, która rozszarpuje Polskę.
To takie oczywiste.
Red. Gazeta Warszawska
+
Politycy PiS twierdzili, że są zadowoleni z ostrej linii, jaką przyjął Przemysław Czarnek w sprawie Ukrainy, do momentu, aż odezwał się Jarosław Kaczyński, który publicznie odciął się od Czarnka i zaskoczył własną partię. Jedni triumfują, inni milkną. Przy Nowogrodzkiej trwa gaszenie wizerunkowego pożaru. W środę zbierze się kierownictwo PiS.
Prezes - jak słyszymy nieoficjalnie - zdał sobie sprawę, że wypowiedzi kandydata PiS na premiera mogą zaszkodzić partii. Teraz Przemysław Czarnek ma tłumaczyć się przed prezesem, a politycy tej formacji milkną lub zmieniają zdanie w sprawie jego kontrowersyjnych wypowiedzi. To pierwsza taka sytuacja, gdy Czarnek - jako kandydat PiS na premiera - jest publicznie upominany przez lidera PiS.
"Lepszego kandydata na premiera niż Czarnek Rosja nie mogła sobie wymarzyć" - napisał Donald Tusk. Odniósł się do wypowiedzi kandydata PiS na premiera, który stwierdził, iż "trzeba zmusić Unię Europejską, żeby zaprzestać finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich".
Polak powalczy o pas! Naprzeciwko podwójny mistrz
Ta wypowiedź z wywiadu dla telewizji Republika wywołała burzę.
Wydawało się, że wątpliwości wobec ostrych słów Przemysława Czarnka na temat Ukrainy mają jedynie politycy PiS orientujący się na Mateusza Morawieckiego. Tak wynikało z naszych kuluarowych rozmów. Ludzie ze stowarzyszenia "Rozwój Plus" mówili nam nieoficjalnie, iż były minister edukacji swoją retoryką szkodzi partii. I nie powinien "dokręcać gazu" w retorycznym uderzaniu w Ukrainę, podważając - ich zdaniem - wysiłki rządu PiS w pomocy temu państwu.
Ale to nie ludzie Mateusza Morawieckiego decydują dziś o przekazie, jaki dominuje w głównym nurcie PiS. Ten ma być mocny, jednoznaczny i zgodny z narracją Konfederacji i Korony Polskiej. To o zwolenników tych formacji walczy dziś bowiem kandydat PiS na premiera. - Przemek mówi to, co uważa i co jest zgodne z faktami, to nie jest polityczna zagrywka - przekonuje w rozmowie z WP współpracownik polityka.
Tym razem jednak Czarnek - zdaniem samego prezesa PiS - przesadził. Jarosław Kaczyński zdystansował się od wypowiedzi kandydata PiS na premiera i wydał w tej sprawie oświadczenie:
"Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, iż pomoc militarna, realizowana także przez UE na rzecz Ukrainy, jest bezwzględnie potrzebna. To kluczowa sprawa z punktu widzenia polskiej racji stanu i naszego bezpieczeństwa".
Szef PiS poinformował, że "sprawa wypowiedzi pana Przemysława Czarnka zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii". - Ja już za tym wszystkim nie nadążam - przyznał nam jeden z polityków PiS. Inni także się gubią: jaka linia obowiązuje, a jaka jest już nieaktualna? - Jest bałagan w komunikacji - narzeka inny rozmówca z PiS.
Politycy tej formacji przypominają, że to sam Jarosław Kaczyński zmienił narrację dotyczącą Ukrainy na znacznie bardziej krytyczną. I nie krył się z tym w publicznych wystąpieniach.
Teraz jednak upomina Przemysława Czarnka. A to wywołuje kpiny u jego przeciwników. "O to mi chodziło, gdy tyle razy mówiłem, że Czarnek nie nadaje się na premiera. Jak miałby działać rząd, w którym premier podejmuje decyzję, a zaraz potem okazuje się, że będzie jednak inaczej, bo premier zapomniał spytać o pozwolenie prezesa :) " - napisał na X Sławomir Mentzen.
"Czarnek nie ma żadnej decyzyjności, nie jest samodzielnym politykiem. Nie może być premierem" - stwierdził polityk Konfederacji.
Jak pisaliśmy w WP, tematy relacji polsko-ukraińskich i wewnętrznej sytuacji w partii mają być omawiane na spotkaniu władz PiS w środę 15 lipca. Zapowiadaliśmy je w Wirtualnej Polsce. - Miało być grillowanie Morawieckiego, a będzie grillowanie Czarnka - twierdzi dziś jeden z polityków PiS. Ludzie byłego premiera triumfują. Wysyłają wpis Kaczyńskiego i pytają: - Jaką narrację teraz narzucą "maślarze"?
Kaczyński wyraził publicznie niezadowolenie ze słów swojego własnego kandydata i zaskoczył polityków PiS, którzy starali się wcześniej bronić Czarnka. A wręcz powtarzali jego narrację o tym, iż nie należy już wspierać militarnie Ukrainy.
Ta jedna wypowiedź kandydata PiS na premiera wywołała polityczną awanturę. Zareagował rząd, politycy koalicji, komentatorzy. Nawet politycy prawicy i ludzie reprezentujący środowiska konserwatywne podzielili się w dyskusjach.
Kandydat PiS na premiera uważa, iż w Ukrainie "odradza się ideologia nazistowska", a pomoc zbrojną dla tego atakowanego przez Rosję kraju należy wstrzymać.
- Trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w Unii Europejskiej, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich - powiedział Czarnek w telewizji Republika.
I to ta wypowiedź najbardziej wybrzmiała w medialnym przekazie. Jak twierdzi dziś w rozmowie z Wirtualną Polską - pytany o te słowa - rzecznik kampanii programowej PiS Mateusz Kurzejewski, "jeśli chcemy, aby Polski głos był słyszalny w Europie, musimy walczyć o nasz interes narodowy". A "wartości europejskie powinny być budowane na prawdzie historycznej i solidarności".
- Państwo, które czci i wynosi na piedestał morderców Polaków, nie przestrzega tych wartości. Europa powinna wymagać od Ukrainy odejścia od nieludzkiej polityki, którą obecnie prowadzi i o tym wyraźnie mówił prof. Przemysław Czarnek - mówi Wirtualnej Polsce Kurzejewski.
Jak odnosi się do ostrej krytyki pod adresem Przemysława Czarnka, któremu przeciwnicy zarzucają powtarzanie propagandy Kremla i "szkodzenie interesom" nie tylko Ukrainy, ale i Polski? - Dziś najgłośniej o prorosyjskości krzyczą ci polscy politycy, którzy przez lata finansowali reżim Putina i robili z nim interesy, dzięki którym mógł stworzyć armię zdolną do ataku na Ukrainę - mówi nam rzecznik Kurzejewski.
I zwraca uwagę: - Diagnozy naszego środowiska politycznego w kwestii tego, kim jest Putin i czym jest Rosja, są od lat niezmienne. Jak Prawo i Sprawiedliwość krytykowało i ostrzegało przed putinowskim imperializmem, tacy jak Tusk nazywali PiS rusofobami.
Inni politycy PiS twierdzili, że rozumieją przekaz prof. Czarnka. - Polska już nie bardzo może udzielać militarnego wsparcia Ukrainie. Dlatego też zszokowani jesteśmy oddaniem komponentów polskich Patriotów [do Ukrainy]. Wsparcie takie, jak w 2022 r., nie było możliwe już w 2023 r., a co dopiero teraz - tłumaczył dziennikarzom w Sejmie poseł Paweł Szrot.
Sam premier Donald Tusk przyznał w Paryżu, iż zasoby militarne w Polsce nie są tak duże, jak może się wydawać. - My nie mamy zbyt dużych zasobów, jak państwo wiecie - powiedział szef rządu dziennikarzom. Na tę wypowiedź zwracają uwagę nasi rozmówcy z PiS.
Jednocześnie Tusk uderzył w kandydata PiS na premiera: - Licytacja na antyukraińskość, polityka zabójcza, idiotyczne słowa - wyliczał.
Inni członkowie rządu Tuska nazwali Czarnka "pożytecznym idiotą Kremla" (jak wiceszef KPRM Jakub Stefaniak), kolejni oskarżali o desperację w "licytowaniu się na antyukraińską retorykę" z Grzegorzem Braunem. "W imię walki z Braunem odebrało im rozum i zaczęli wspierać Rosję" - napisał na X wiceszef MON Cezary Tomczyk.
Nawet Michał Dworczyk, europoseł PiS i sekretarz stowarzyszenia "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego, zwrócił w radiowej "Trójce" uwagę, iż z wypowiedziami byłego ministra edukacji o odradzającej się ideologii nazistowskiej na Ukrainie nie sposób "precyzyjnie" się zgodzić, bo "nazizm jest niemiecką odmianą faszyzmu, związaną z segregacją rasową".
- Czegoś takiego nie ma w Ukrainie. Natomiast powszechne jest odniesienie się do ideologii organizacji OUN i UPA, a w zasadzie do wybranego elementu tej ideologii - wyjaśniał europoseł PiS. Wyraził dumę z wsparcia, jakiego PiS udzielało przez kilka lat broniącej się przed Rosją Ukrainie.
Publicznie kandydata PiS na premiera nie krytykują współpracownicy z otoczenia Mateusza Morawieckiego, choć i oni - delikatnie rzecz ujmując - dostrzegają wady przekazu Przemysława Czarnka. Mówią o tym wprost w kuluarach. Jeden z nich przesłał nam i innym dziennikarzom wiadomość: "Szykuje się mijanka". I załączył wpis z cytatem z byłego ministra edukacji.
Chodzi o to, iż niektórzy zwracają uwagę, że takie wypowiedzi mogą szkodzić PiS i budować mimowolnie poparcie dla Konfederacji i Korony Polskiej. Ostatnie publikowane w mediach sondaże wskazują, iż obie formacje zyskują, a PiS albo traci, albo stoi w miejscu.
Współpracownicy Przemysława Czarnka twierdzą, iż te sondaże są kłamliwe, "efekt Czarnka" jest, a według "wewnętrznych badań PiS" partia może liczyć na 29-30 proc. poparcia (nie pokazują tych badań). Opowieści o "mijance" wyśmiewają, przypominając, iż w kampanii prezydenckiej w 2025 r. też miało dojść do "mijanki" Sławomira Mentzena z Karolem Nawrockim, co dziś - z perspektywy czasu - brzmi absurdalnie. Ale takie scenariusze wówczas na poważnie niektórzy rozważali.
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek będzie gościem programu "Tłit" Wirtualnej Polsce w środę 15 lipca o godz. 7:45. Transmisja rozmowy na stronie głównej WP, YouTube Wirtualnej Polski oraz na Facebooku.
https://wiadomosci.wp.pl/polityczny-pozar-przy-nowogrodzkiej-kaczynski-odcina-sie-od-czarnka-pis-podzielone-kulisy-7307385819265024a






