Kolejny incydent z udziałem drona na terytorium NATO. Przyleciał znad Ukrainy

   Cóż za przebudzenie, ukarania atakuje wszystkich wkoło.

To obłąkany, wściekły pies, niebezpieczny wampir cywilizacyjno-kulturowy,
który musi być zniszczony i wymazany z historii – tak szybko, jak tylko możliwe.


Od dawna piszemy, że Polska jest atakowana dronami ukraińskimi, ale niekoniecznie z ukrainy, a z terytorium Polski.
Ten obiekt w Osinach może być takim przypadkiem.
A wybuch w Przewodowie miał wszelkie cechy skutków bomby zrzuconej pionowo, a nie wybuchu z aerodyny lecącej poziomo.


Organizacja takich ataków może spoczywać w rękach ukraińskich – uciekinierzy,
ale mogą to być służby warszawskie, tj. Mossad lub tajne komórki ABW.
To ostatnie jest najbardziej prawdopodobnie, bo administracja nominalnie polska jest totalnie zinfiltrowana przez obcych.

Najlepszym przykładem jest sabotaż dokonywany na służbach ochrony granic, sądach i policji,
gdzie żołnierze są karani za wykonywanie swojej postawnej służby, a czego nie w żadnym innym kraju,
nawet najbardziej zepsutym jak np. Szwecja.

Te wszystkie pożary, mistycznie przytrafiające się obiektom gospodarczym, są podpalane za pomocą dronów,
które zrzucają z góry bomby zapalające – inaczej być nie może, a jest to dziecinnie proste.

 

Red. Gazeta Warszawska

 

 +

Kolejny incydent z udziałem drona na terytorium NATO. Przyleciał znad Ukrainy

Na terenie estońskiej gminy Elva w prowincji Tartuu doszło do eksplozji drona szturmowego, który prawdopodobnie należał do ukraińskich sił zbrojnych.

Według wstępnych ustaleń agencji wywiadu KAPO, obiekt z powodu zakłóceń systemów GPS zboczył ze swojego kursu i znalazł się nad terytorium Estonii.

"Czy to już wojna?"

Mieszkańcy wciąż nie mogą otrząsnąć się po wydarzeniu. – Najpierw słychać było odgłos przypominający warkot skutera, a chwilę później potężną eksplozję. Zastanawiałem się, czy to już wojna – mówił jeden ze świadków, cytowany przez media. Inny mieszkaniec, wypasający konie w pobliskiej wiosce, potwierdził, że huk wstrząsnął oknami domów, a w miejscu upadku drona znalazł krater powstały po eksplozji.

Na szczęście w wyniku zdarzenia nikt nie został ranny, śledztwo w sprawie wszczęła estońska Prokuratura Generalna wraz z KAPO. Minister obrony Hanno Pevkur podkreślił, że incydent jest efektem trwającego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i przypomniał o konieczności modernizacji systemów obrony powietrznej. Estonia planuje zakup radarów zdolnych wykrywać nisko lecące drony, choć – jak zaznaczył Pevkur – żadna bariera nie daje stuprocentowej ochrony.

Kilka dni temu była Polska

W nocy z 19 na 20 sierpnia w miejscowości Osiny koło Łukowa na Lubelszczyźnie spadł i eksplodował niezidentyfikowany obiekt, który minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił jako rosyjski dron i określił zdarzenie jako "prowokację". Prokuratura Okręgowa w Lublinie zakończyła oględziny miejsca zdarzenia i zabezpieczyła dowody, które zostaną zbadane przez ekspertów, a w sprawie trwają dalsze czynności dowodowe.

Tymczasem w poniedziałek (25 sierpnia) wiceszef MSZ Władysław Bartoszewski odniósł się do incydentu wskazując, że maszyna prawdopodobnie wleciała z terenu Ukrainy. Podkreślił jednak, że na razie nie ma oficjalnej wersji wydarzeń i trwają szczegółowe analizy szczątków drona. Bartoszewski, w wypowiedzi dla TV Republika zwrócił uwagę na znaczenie pochodzenia drona. – Jest rzeczą interesującą, że ten dron wleciał z terenu Ukrainy. Ukraińcy są najlepiej przygotowanymi ze wszystkich państw do walki z dronami, bo mają z tym do czynienia codziennie i mają bardzo dobre technologie do tego – powiedział.

 

https://dorzeczy.pl/swiat/770652/dron-znad-ukrainy-eksplodowal-na-terenie-nato-w-estonii.html