przez Cesare Sacchetti
Światło pada na trumnę młodego mężczyzny, Giovanniego Tamburiego, wokół którego zebrali się jego przyjaciele i rodzina, złamani bólem po stracie młodego życia.
W Crans-Montanie panowała nadzieja, marzenia i przede wszystkim beztroska ducha młodych nastolatków, którzy chcieli spędzić Sylwestra w miejscu położonym w sercu ekskluzywnego kurortu w szwajcarskim kantonie Valais – ekskluzywnego miejsca, do którego elita podróżuje w sezonie zimowym, aby jeździć na nartach i spędzać wakacje w otoczeniu gór Alp Pennińskich.
W nocy 1 stycznia 2026 roku w barze La Constellation zebrali się młodzi ludzie, którzy prawdopodobnie nie mieli pojęcia, co wydarzy się za kilka godzin.
Byli tam dzieciaki takie jak Benjamin Johnson, obiecujący młody szwajcarski bokser, który przyszedł tam tego wieczoru, aby świętować, podobnie jak wielu jego rówieśników, nadejście nowego roku, który niestety nie przyniósł ze sobą radości i nadziei, ale piekło śmierci i strachu.
Obecny był również młody Genueńczyk Emanuele Galeppini, obiecujący golfista włoski i światowy, który przeniósł się do Dubaju, będącego od dawna swego rodzaju Las Vegas Bliskiego Wschodu, aby móc rozwijać swoją karierę, która, gdyby nie została przerwana tamtego wieczoru, być może przyniosłaby prestiż golfowi i jego krajowi.
Emanuele Galeppini
W Crans-Montana chłopcy stanęli w obliczu czegoś, czego sobie nigdy nie wyobrażali.
Około 1:30 w nocy dzieje się coś nie do pomyślenia.
Doszło do eksplozji w barze-dyskotece, w którym zebrali się młodzi ludzie, aby świętować, a od tego momentu rozpętało się piekło.
Wersja eksplozji według szwajcarskiej policji
Niedługo potem na miejscu pojawiła się pomoc, a zaniepokojeni mieszkańcy potwierdzili, że wyraźnie słyszeli odgłos eksplozji.
Oficjalne oświadczenia z pierwszych kilku godzin nie pozostawiają cienia wątpliwości.
Rzecznik szwajcarskiej policji Gaetan Lathion poinformował , że w barze La Constellation doszło do eksplozji o nieznanej przyczynie, która spowodowała masakrę.
W godzinach porannych główne media, takie jak Reuters, stanowczo twierdziły, że przyczyną eksplozji nie był ogień, lecz raczej odwrotna dynamika: płomienie, które pojawiły się po eksplozji.
Władze szwajcarskie już rozpoczęły dochodzenie.
Policja próbowała ustalić, co doprowadziło do eksplozji, gdy nagle jej wersja wydarzeń uległa zmianie, a wszelkie wzmianki o eksplozji zniknęły z doniesień prasowych.
Niewiarygodne i absurdalne, ale winę za to przypisuje się świecom emitującym strumienie światła, przyczepianym do butelek z winem musującym lub szampanem na różnych przyjęciach urodzinowych.
Rozpoczął się targ absurdu i wstydu.
Samozwańczy eksperci udali się na łamy prasy, aby sprzedać to nieprzyzwoite kłamstwo włoskiej opinii publicznej, podczas gdy te świece ledwo nadają się do spalenia kawałka tektury, co można było zobaczyć na różnych demonstracjach, i z pewnością nie mogą być odpowiedzialni za tę masakrę.
Świece butelkowe nie są w stanie spalić nawet kawałka tektury
Tajemnica niewykonanych sekcji zwłok
Sekcje zwłok powinny dać odpowiedź i rzucić światło na przyczyny śmierci uwięzionych w tym miejscu biednych chłopców. Jednak szwajcarska policja, mimo próśb rodzin, nie przeprowadziła ani jednej sekcji zwłok .
Wygląda na to, że Berno chce jak najszybciej pozbyć się tego gorącego kartofla.
W Szwajcarii nie ma chęci, aby wgłębiać się w przyczynę eksplozji w La Constellation, gdyż być może kryje się za tym coś większego i bardziej niejasnego, co chcą ukryć, pogrzebać pod późniejszą wersją, która przeczy wszelkiej logice.
Rodziny najwyraźniej nie chcą zaakceptować tych kłamstw.
Według oświadczenia rodziny Emanuele Galeppiniego na ciele młodego mężczyzny nie stwierdzono śladów oparzeń ani oparzelin, a 16-latek miał przy sobie portfel z dokumentami, co z łatwością mogłoby doprowadzić do jego identyfikacji bez konieczności przeprowadzania testu DNA, który jest konieczny jedynie wtedy, gdy ciało jest tak nierozpoznawalne, że do ustalenia tożsamości wymagane jest przeprowadzenie testu.
Szwajcarska policja odmówiła przeprowadzenia sekcji zwłok Emanuele i pozostałych chłopców, prawdopodobnie obawiając się, że wyniki sekcji mogą ujawnić niezamierzone wnioski, na przykład takie, które mogłyby wykazać, że wielu chłopców zginęło nie w wyniku poparzenia, ale w wyniku eksplozji, być może nawet celowej.
W La Constellation gromadzi się wiele tajemnic i niejasności, począwszy od faktu, że słynna usługa Google Maps zadała sobie trud ukrycia zdjęć ulicy pod numerem 35, także tych zrobionych kilka lat temu.
Samochody zjeżdżają z Rue Centrale w Crans-Montanie, ale Google nie wyświetla numeru 35 na tej ulicy.
Nagle to mapowanie amerykańskiej korporacji międzynarodowej, często naruszające prywatność różnych osób, filmowane bez ich zgody, ustaje. Nie tyle z powodu nagłego pojawienia się pewnej skromności w kwestii prywatności, co dlatego, że istnieją miejsca i sytuacje, których Google nie chce wyświetlać, jak na przykład niektóre strony w Izraelu dotknięte atakami irańskimi.
Synagoga w Crans-Montana
Pod numerem 35 na Rue Centrale znajduje się nie tylko bar, w którym młodzi ludzie stracili życie, ale również synagoga Beit Yossef, znajdująca się w tym samym kompleksie, w którym znajdowało się miejsce tragedii.
Crans-Montana jest domem jednej z najbardziej znanych społeczności żydowskich w Szwajcarii. Praktykujący Żydzi z tego regionu zbierają się w synagodze, aby odprawiać różne obrzędy i ceremonie religii talmudycznej.
Żydzi, którzy udali się do tego miejsca kultu, zostali również przesłuchani przez różne media , a w szczególności przez naczelnego rabina Yitzchaka Leviego Pevznera, który powiedział, że usłyszał „potężną eksplozję w środku nocy” i natychmiast zrozumiał, że „spadło coś strasznego”.
Icchak Lewi Pevzner
Pevzner to kolejny wyjątkowy świadek, który twierdzi, że słyszał potężny huk – okoliczność potwierdzoną przez praktycznie wszystkich w okolicy – co poważnie podnosi prawdopodobieństwo, że w barze, w którym bawiła się młodzież, umieszczono jakieś urządzenie, które spowodowało eksplozję i późniejszy pożar.
Rabin jest jednak ciekawą postacią, pomijaną przez prasę, zbyt zajętą rozmowami o świecach na noworocznych butelkach.
Jak donoszą liczne francuskie gazety , przed laty członek jego rodziny, Yossef Itshak Pevzner, znalazł się w centrum sprawy o wymuszenie.
W 2014 roku 28-letnia Żydówka mieszkająca w Paryżu chciała rozwieść się z mężem i zwróciła się do naczelnego rabina Francji, Michela Gugenheima, który niedawno zastąpił Gillesa Bernheima , który zrezygnował ze stanowiska po oskarżeniach o plagiat jednej ze swoich książek.
W tradycji żydowskiej, aby kobieta mogła rozwieść się z mężem, musi uzyskać jego zgodę i otrzymać od niego „czujnik”, pisemny dokument, który zwalnia ją ze wszystkich małżeńskich zobowiązań wobec męża.
Są jednak kobiety, które czekają latami, zanim otrzymają takie oświadczenie, ponieważ w talmudyzmie mężczyźni mają znaczną władzę nad kobietami, ale ten aspekt „dziwnym trafem” nie wzbudza większego zainteresowania wśród głośnych feministek, zawsze gotowych ostro skrytykować patriarchat.
Faktem jest, że kobieta zwróciła się do Gugenheima i Beth Din, swego rodzaju rady żydowskiej w Paryżu, z nadzieją na odblokowanie swojej sprawy, jednak musiała zmierzyć się z żądaniem zapłaty 90 000 euro gotówką, aby w końcu uzyskać długo oczekiwany rozwód i zostać ponownie przyjętą do społeczności żydowskiej.
Był tam w Bet Din.
Był tam rabin Pevzner, który między innymi był krewnym męża tej kobiety, a zatem miał wyraźny konflikt interesów w tej sprawie, na czym miał nadzieję zarobić sporą sumę.
28-latek nie był jednak zaskoczony tą nominacją.
Wznowił spotkanie i próbę wymuszenia na nim okupu, a następnie udał się na pobliski komisariat policji w 19. dzielnicy Paryża, aby złożyć skargę na ludzi z Beth Din.
Sieć syjonistyczna Chabad
Nie wiadomo, co stało się z tą skargą ani czy miała ona jakieś konsekwencje dla rabinów zamieszanych w próbę wymuszenia, ale wydaje się, że nie, sądząc po historii Pevznera, do dziś prominentnego członka słynnej, bądź niesławnej, organizacji syjonistycznej Chabad.
Jego szwajcarski krewny, Yitzchak Levi Pevzner, również należy do Chabadu, a władze powierzyły mu ważną rolę w zarządzaniu kryzysem bezpośrednio po masakrze .
Osobą, która kierowała działaniami po wybuchu baru La Constellation, był Levi Pevzner, inny przywódca Chabadu podlegający centrali w Genewie.
Chabad to coś więcej niż tylko organizacja.
Jest to niezwykle potężna grupa nacisku i sekta obecna w wielu krajach na całym świecie, która zawsze wywierała silny wpływ na prezydentów Stanów Zjednoczonych, Kongres Stanów Zjednoczonych i premierów państw europejskich, którzy nigdy nie zaniedbują okazywania szacunku rabinom z tej organizacji.
Chabad realizuje marzenie o dominacji, marzenie o długo oczekiwanym Mesjaszu , który według nich powinien pewnego dnia zostać królem Izraela, a także marzenie o tzw. Nowym Porządku Świata, czyli idei zbudowania rządu światowego.
Przez lata sektę kojarzono z wizerunkiem jednego ze swoich najsłynniejszych i najbardziej kontrowersyjnych rabinów, Menachema Schneersona, bliskiego przyjaciela Benjamina Netanjahu i prawdziwego „duchowego” ojca Likudu, izraelskiej partii politycznej, która pragnie budowy Wielkiego Izraela i odbudowy Trzeciej Świątyni, miejsca, do którego pewnego dnia ma wkroczyć tzw. mesjasz .
Menachem Schneerson
Ale Chabad oznacza również Mossad.
Synagogi tej sekty są chronione bezpośrednio przez izraelski wywiad i jest praktycznie niemożliwe, aby w tych miejscach doszło do jakiegokolwiek ataku lub namalowania „antysemickiego” graffiti bez wiedzy tych agentów, co powinno skłonić do poważnej refleksji nad okresowym pojawianiem się tego typu graffiti w pobliżu tych miejsc.
Sekta Chabad ma swoją siedzibę w Nowym Jorku, w synagodze, w której odkryto labirynt niesławnych tuneli, z których korzystali członkowie tej sekty . Do dziś nie udało im się przekonująco wyjaśnić, skąd wzięły się tajne przejścia, w których znaleziono brudne materace i krzesełka dla dzieci. To jeszcze bardziej niepokojący obraz, który przywodzi na myśl niesławne „Krwawe Wielkanoce” Ariela Toaffa , „zakazaną” książkę ocenzurowaną przez wielu włoskich historyków z powodu niewygodnych prawd.
Constellation mieściło się w tym samym budynku co Chabad, i jeśli zdecydujesz się na otwarcie tam placówki, niemal niemożliwe jest, aby to zrobić bez wcześniejszej, dokładnej weryfikacji przez tę organizację, mającej na celu upewnienie się, że w pobliżu nie ma żadnych potencjalnych zagrożeń.
Morettiowie: liderzy potężnej organizacji?
Właścicielami okazali się Francuzi, Jacques i Jessica Moretti, którzy według adwokata wielu ofiar masakry , Sebastiana Fantiego, szybko zgromadzili miliony franków szwajcarskich, nie zajmując żadnych stanowisk ani zajęć, które usprawiedliwiałyby ich nagłe i znaczne bogactwo, i nie zaciągając kredytów bankowych na rozpoczęcie działalności gospodarczej.
Wygląda na to, że pewnego dnia dwaj Moretti, niedawno aresztowani, mający za sobą serię porażek i wyroków skazujących za wykorzystywanie prostytucji na Korsyce, obudzili się i zobaczyli, że wszystkie te szwajcarskie franki spadły na nich jak deszcz, być może przekazane przez jakąś hojną rękę, która potrzebowała dwóch idiotów, dwóch filarów, aby otworzyć biznes, na którym prawdopodobnie zależało innym.
Bardzo bliskie sąsiedztwo synagogi Chabad, mieszczącej się w tym samym budynku i dysponującej znacznymi funduszami, zapewne skłoniłoby do przeprowadzenia bardziej szczegółowego śledztwa, ale szwajcarskie władze nigdy nie podjęły próby ustalenia, skąd pochodził majątek rodziny Morettich. Jak już widzieliśmy, natychmiast odesłały ciała z masakry w Crans-Montana, nie przeprowadzając nawet standardowych sekcji zwłok.
W dolinach Szwajcarii płynie rzeka brudnych pieniędzy.
Pod wizerunkiem neutralnego i pokojowego „raju” kryją się ogromne interesy zaangażowane w pranie nielegalnego kapitału, zdeponowanego w znanych szwajcarskich bankach, które nie mają żadnych problemów z ochroną dochodów z łapówek i działalności przestępczej zorganizowanej.
Wśród tych dolin działa także potężne lobby syjonistyczne, które na przestrzeni lat zgromadziło ogromną władzę.
W ostatnich czasach jesteśmy świadkami odrodzenia się tzw. „terroryzmu islamskiego”, zjawiska stworzonego i podsycanego przez zachodnie służby wywiadowcze oraz sam Izrael , który używał go jako broni przeciwko krajom uznanym przez Tel Awiw za „wrogów”. Historia ISIS jest dowodem na to, jak ci bezwzględni terroryści, często agenci Mossadu, zostali wysłani przeciwko Syrii, Libii i Irakowi.
Po długim czasie islamistyczny potwór znów się obudził. Izraelowi odmówiono możliwości kontynuowania ludobójczej kampanii w Palestynie, a tuż po upadku Wielkiego Izraela, mirażu ściganego przez globalny syjonizm,
Pozostaje pytanie, czy masakra w Crans-Montana była dziełem tych kręgów.
Pozostaje pytanie, czy życie tych młodych ludzi zostało przerwane w wyniku jakiegoś rodzaju śmierci, czy też ich rodziny zostały celowo zaatakowane w ramach odwetu lub kary z przyczyn, które pozostają nieznane, ale potencjalnie związane ze strategią terroru stosowaną przez siłę, która dopuszcza się licznych fałszywych flag i masakr na całym świecie.
Rodziny ofiar zasługują na poznanie tej prawdy, tak jak wszyscy Włosi zasługują na jej poznanie.
Ten blog jest utrzymywany z wpłat czytelników. Jeśli chcesz pomóc nam w udostępnianiu bezpłatnych informacji, kliknij poniżej. Jeśli wolisz wesprzeć nas przelewem bankowym, możesz przekazać darowiznę na ten numer IBAN: IT53J0200805047000105110952










…właściwie około 8:30/9:00 rano (1.1.26) przypadkiem zobaczyłem „najświeższe wiadomości” przewijające się u góry strony Ansa.it (więc pierwszy artykuł jeszcze się nie ukazał).
Kilka minut później pojawił się pierwszy artykuł (musiała być 9:00/9:30).
Pamiętam, że kiedy go przeczytałem, widniał na nim napis „12 minut temu”.
Częściowo z ciekawości, a częściowo z przerażenia, minutę później wszedłem na Facebooka, żeby zobaczyć ich stronę ( https://www.facebook.com/leconstellation/ ). Już
wtedy widniał na niej napis „Ta treść jest obecnie niedostępna”.
Wydawało mi się bardzo dziwne, że kilka godzin później (większość z nich w środku nocy, pośród chaosu, z ofiarami śmiertelnymi i rannymi, pożarem i płomieniami, trwającą akcją pierwszej pomocy i tak dalej), właściciele obiektu (lub ktokolwiek w ich imieniu) byli już przygotowani, mieli czas (i przede wszystkim jasność co do sytuacji), aby interweniować, resetując (lub wydając instrukcje, jak to zrobić) stronę obiektu na Facebooku.
Naprawdę dziwne, Davide. Kolejny dowód na to, że w tej sprawie jest coś bardzo niejasnego.
Kolejnym niepokojącym faktem jest to, że masakra dotknęła bardzo młodych ludzi z zamożnych rodzin europejskiej elity. Elita ta stanowi obecnie jaskrawy kontrast z Blackrock, który również kupił wszystkie obiekty w Cransmontanie za pośrednictwem firmy z siedzibą w Kolorado, w której jest inwestorem instytucjonalnym w 2024 roku.
Mówi się, że za Blackrock stoi Chabad.
Crans Montana leży niedaleko jeziora Maggiore, gdzie zatonęła Goduria, a izraelscy obywatele z kolejki linowej zginęli.
Stolicą kantonu Valais jest Sion, kilka kilometrów od miejsca pożaru. Chociaż jego nazwa ma celtyckie pochodzenie, pokrywa się z biblijną nazwą Miasta Dawida.
Zbieg okoliczności.
Dzień dobry, Cesare. Doskonałe badania i doskonałe wnioski. Muszę powiedzieć, że do tej sekty „JABAD” należy prezydent mojego kraju, Javier Milei – nie głosowałem na niego – a jego zwolennicy przejmują żyzne ziemie i słodkie wody argentyńskiej Patagonii. Obecnie to oni są głównymi podejrzanymi o podpalanie całych lasów w południowej Argentynie, a następnie nabywanie tych terenów po zaniżonych cenach. A argentyński rząd zrzuca winę za pożary na Mapuczów, pierwotnych mieszkańców, których ziemie są stale wywłaszczane przez tych despotów, którzy uważają się za wybranych przez swojego fałszywego „boga”. Najserdeczniejsze pozdrowienia z Mendozy.
Dziękuję, Isabel. Niektórzy izraelscy „turyści” również podpalają Patagonię.
Jeśli się nie mylę, to także niedawno wybrany „prezydent” Meksyku (którego imienia nie pamiętam i nie chcę go szukać w Google... w każdym razie warzywa się zmieniają, ale minestrone jest zawsze taka sama)
Dzień dobry Cezarze,
Chciałbym odnieść się do kwestii poruszonej w artykule. Jeśli Morettiowie to „dwaj idioci”, to pomysł atakowania rodzin zmarłych chłopców wydaje się niespójny. Takie działanie nieuchronnie zwróciłoby na nich uwagę, potencjalnie prowadząc do wszczęcia dogłębnego śledztwa.
Osobiście uważam, że eksplozja jest przesłaniem dla Chabadu. Sekta tak potężna, zdolna do decydowania o tym, kto kieruje rządem USA, czy do otwierania operacji prania pieniędzy na całym świecie, nigdy nie dopuściłaby się takiego czynu w jednym z ich budynków.
Bardziej prawdopodobne jest przypuszczenie, że ktoś celowo ich zaatakował, wysyłając jasny sygnał: „Możemy ci wyrządzić wiele krzywdy, nawet w twoim własnym domu”.
Milczenie mediów, które, jak się okazuje, w dużej mierze pozostają pod ich kontrolą, oraz próby ukrycia każdego szczegółu (w tym sekcji zwłok) zdają się potwierdzać tę teorię. W końcu Izrael postąpił podobnie w przypadku bombardowań Iranu, próbując ukryć przed światem płonące budynki.
Co więcej, jeśli Mossad monitoruje siedzibę Chabadu, prawdopodobieństwo włamania do domu staje się jeszcze poważniejsze.
To może być przesłanie, które ktoś chciał przekazać właściwym osobom.
Cześć Giorgio,
ale nie ma ryzyka, ponieważ szwajcarskie władze zostały już pociągnięte do odpowiedzialności. Moretti, jako idioci, zostaną wykorzystani jako kozły ofiarne i obwinieni o masakrę z powodu niewystarczających środków bezpieczeństwa w miejscu zdarzenia. Szwajcarskie „śledztwo” już obrało tę ścieżkę.
...jest (bardzo) prawdopodobne, (dla mnie oczywiście drugie), że jest to typowa „rytualna ofiara krwi” pochodzenia żydowskiego (oficjalnie zakazana, ale praktykowana przez fanatyczne odłamy; wszak wszelkie zakazy zawsze generują „wzmocnienie” w przeciwnym kierunku ze strony fanatycznych i/lub nieposłusznych mniejszości)... jest (było) opisane w „Krwawych Wielkanocach. Europejscy Żydzi i mordy rytualne” (autorstwa Ariela Toaffa, naczelnego rabina Rzymu, 1. wydanie opublikowane w lutym 2007 r., wycofane po kilku tygodniach pośród tysiąca wewnętrznych kontrowersji – ale miałem czas kupić egzemplarz –... niedługo potem zostało ponownie opublikowane w 2. „oczyszczonym” wydaniu).
Są to ludzie, którzy przekazali starożytną wiedzę o teurgii (żeby użyć eufemizmu), uczyli się jej bezpośrednio od starożytnych faraonów, podczas 400 lat niewoli w Egipcie... więc (jak ja to widzę) nie są to czcze paplaniny czy przesądy... to jest PRAWDZIWY poziom „Mocy” w tym wymiarze (ziemskim... a zatem w ramach „symulacji” w stylu Truman-Show, w której jesteśmy zanurzeni)... princeps huius mundi.
„ συνέσεως ἀνθρώπων ὑπεδείχθη σοι”.
„Nie zajmuj się tym, co przekracza twoje dzieła, gdyż pokazano ci więcej, niż ludzki rozum jest w stanie pojąć”.
[Syr 3, 23]
Tę samą koncepcję wyraził później Horacy (a podjął ją ponownie, wieki później, poeta-uczony - a przed nim bankier - Lorenzo de Medici) w swojej odzie, z której zaczerpnięto słynne „càrpe diém” (które, nawiasem mówiąc, jest tym bardziej powtarzające się i nadużywane w ostatnim półwieczu, że zostało zniekształcone i odwrócone w samej swojej istocie; a ponadto tak zwana „simia dei” specjalizuje się w „odwróceniach” boskiego dzieła).
„Tu ne quesieris scire nefas…” (Horacy; Oda 1, 11)
„Nie pytaj o nic (subt. o to, czego nie rozumiesz), ponieważ sprzeciwia się to prawu bogów…” (jesteśmy w przedchrześcijańskiej epoce politeistycznej).
Dante karze również „curiositas” Odyseusza (rozumianą jako hybris; chęć przekroczenia granic ludzkiej kondycji umysłowej i fizycznej) poprzez kazanie mu zanurzyć się (Nemesis, stale obecna kara Hybris) za Słupy Heraklesa (które Odyseusz, lekkomyślnie, „śmiał” przekroczyć z powodu „curiositas”).
A za wszystkimi tymi „tajemnicami nieprawości” (jak te biedne dusze na dyskotece w sylwestra) kryje się wola boska (oczywiście w postchrześcijańskiej perspektywie eschatologicznej).
Której nie jesteśmy w stanie, a tym bardziej pojąć.
„Tak jest chciane, gdy człowiek może czynić, co chce, i nie żądać niczego więcej”.
[…przepraszam za długie przemówienie/wyjaśnienie „wymiotowane” na raz… ale faktem jest, że po dekadach i wielu latach uśpienia, we mnie uaktywniły się pewne „połączenia” między teraz już odległymi wspomnieniami ze szkoły średniej (z czasów, w których nie istniały ani telefony komórkowe, ani sztuczna inteligencja… i w których w szkole trzeba było zapamiętać, często w systemie metrycznym, pewną liczbę pojęć w mniej lub bardziej martwych językach)
Uważam również, że była to rytualna ofiara pochodzenia żydowskiego, która miała na celu przebłaganie zwycięskiej wojny z Rosją i rychłego ustanowienia ogólnoświatowego rządu lucyferiańskiego.
Fakt, że wydarzyło się to we francuskojęzycznym kantonie, również budzi podejrzenia. Głównym przeciwnikiem Putina jest Macron, który jest Rothschildem i, zgodnie z odwiecznym zwyczajem elit tego rodu, jest mężem mężczyzny przebranego za kobietę.
Krótko mówiąc, w tej historii jest mnóstwo odkrytego materiału, i nie tylko w tej.
Jeszcze raz gratuluję dr. Sacchettiemu za jego artykuły i wrażliwość, z jaką poruszył ten temat.
Biedacy.
Dziękuję, P.
Ale proszę... potępijmy Kościół za Joannę d'Arc i czary, a potem pomyślmy o ofiarach z ludzi złożonych przez kogoś, kto nie jest niezrównoważony!
Kościół, począwszy od papieża, nigdy nie był konsultowany w sprawie procesu Joanny d'Arc. Co to ma wspólnego z czymkolwiek? Nie jest jasne, o czym mówisz.
Ten artykuł zawiera wiele interesujących spostrzeżeń.
Skupię się na jednym, być może drugorzędnym: lokalizacji obiektu. Wieczorem 1 stycznia 26 stycznia Google Maps nie znalazło Le Constellation. Po wielu próbach i testach nie zwróciło żadnych wyników.
Teraz jednak wskazuje, ale nie ulicę (Rue Centrale), a boczną ulicę odchodzącą od Route des Téléphériques.
Osobiście nie
Nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę kryje się za tymi sprawami. Ja również, na swój własny, niewielki sposób, w innej części Szwajcarii, jestem głęboko zaangażowany i mogę bez zastrzeżeń powiedzieć, że mamy tu do czynienia z szatańską mocą boga pieniądza, która prowadzi do działań, których nie da się w żaden sposób wytłumaczyć, poza zniszczeniem wszystkiego, nawet istot żywych, które „sprzeciwiają się” mu. Mówiąc konkretnie, mieszkam w Szwajcarii od 13 lat i już to wszystko widziałem i przeżyłem, właśnie z powodu pieniędzy, tylko z tego powodu. Nie jestem miliarderem ani posiadaczem mega-nieruchomości, ale tam, gdzie mogą rabować pieniądze, „oni” działają, tak jak Francuzi z włoskimi firmami. Około trzy miesiące temu sprzedałem swoją praktykę medyczno-stomatologiczną, ponieważ mój stan zdrowia stale się pogarsza i prawdopodobnie wkrótce będę potrzebował przeszczepu nerki. Po serii oszustów, naciągaczy i intrygantów w końcu znalazłem kupca, który wydawał się wiarygodny, więc w porozumieniu z właścicielem nieruchomości (studio jest wynajmowane) sfinalizowałem sprzedaż po serii negocjacji gorszych niż na pchlim targu, z częściowym finansowaniem od właściciela nieruchomości dla nowego właściciela, aby „zrównoważyć” zapłatę uzgodnionej ceny [Właściciel nieruchomości ma tak wiele nieruchomości, że widzi około 150 000 franków szwajcarskich miesięcznie z samego czynszu – przyp. red.]. Po sprzedaży zgodziłem się z nowym właścicielem, że pozostanę w studiu jako asystent, aby udzielać mu wskazówek we wszystkim, co związane z samym studiem. Już trzy tygodnie po sprzedaży czułem, że coś jest nie tak i z dnia na dzień ta relacja właściciel/wspierany stawała się dla mnie coraz większym piekłem: zaczął mnie wyzywać, zmawiał się z właścicielem nieruchomości, a oni zaczęli bombardować mnie przekleństwami, obelgami, groźbami licznych (bezpodstawnych) zarzutów karnych, dyskredytować moich byłych pacjentów, nastawiać ich przeciwko mnie i tak dalej, aż do świąt. Dzień przed zamknięciem gabinetu na Boże Narodzenie te dwie bestie nagle stały się owieczkami, „przyjaciółmi na całe życie”, którzy nie chcieli mnie skrzywdzić, ale musiałem zwrócić jedną trzecią zapłaconej ceny, odpowiadającej temu, co właściciel nieruchomości sfinansował nowemu właścicielowi. I tak to się działo dla spokojnego życia, choć nie zamierzam na tym poprzestać, biorąc pod uwagę, że – jak potwierdziło trzech prawników – jest to wymuszenie najgorszego rodzaju, zaostrzone groźbami i stalkingiem. A teraz, po tym długim opisie, nadchodzi kluczowy moment: gdy nadszedł czas na spłatę żądanej sumy, zauważyłem, że drogi właściciel ma ściśle ponumerowane i zaszyfrowane konto w banku, który ma tylko dwa oddziały w Szwajcarii: jeden w Lugano i jeden w Zurychu.To jest bank Julius Baer, nazywany „bankiem Żydów” przez popularne plotki, które słyszę na co dzień, mimo że jest to pozornie rasowy bank szwajcarski. Według najnowszych danych, bank ten obraca rocznie około 450 miliardów franków szwajcarskich: grosze, prawda? Co więcej, to bank, który nawet nie spojrzy ci w twarz, jeśli spróbujesz otworzyć konto z kwotą mniejszą niż 50 000 franków. Bank, o którym mowa, był już wielokrotnie przedmiotem śledztw, dochodzeń i zarzutów za pranie pieniędzy, unikanie płacenia podatków, ukrywanie niepewnego kapitału i tym podobne. Zadaję sobie więc pytanie: czy ci ludzie (bogaci Żydzi i im podobni) są naprawdę tak złośliwi, perfidni i opętani pieniędzmi, że będą prześladować ludzi – patrz mój przypadek – aż do wymuszenia, a nawet zabijać (sprawa Carns Montana), aby narzucić im swoją wolę?
Tak, niestety, są zdolni do każdego złego czynu. Bardzo mi przykro z powodu tego, co musiałeś znieść, ale jeśli możesz, nie pozwól, żeby ten drań, właściciel „Szwajcara”, uszło mu to na sucho.
…i nigdy się o tym nie dowiedzą!…!!… https://ilgattomattoquotidiano.wordpress.com/
Wszystkie drogi prowadzą do tego miejsca: cudownym lekarstwem na ciężkie oparzenia jest izraelski żel.
https://www.rainews.it/articoli/2026/01/crans-montana-il-gel-israeliano-per-trattare-le-ustioni-dei-feriti-ricoverati-al-niguarda-e1e2137b-d9f5-4daa-a1ab-8b74835e2fc1.html
Artykuł jest absurdalny i zupełnie nie na temat.
Wstępna część budzi całkowicie nienaukowe wątpliwości co do pochodzenia pożaru (na podstawie pokazanego filmu mógłbym stwierdzić, że płomień zapalniczki, który nie podpala natychmiast kartki papieru, nie powinien również podpalić łatwopalnej gumy piankowej. Nie masz pojęcia, o czym mówisz). Chłopiec, który zmarł bez oparzeń, po prostu zmarł z powodu uduszenia i trujących gazów; nie trzeba geniusza, żeby to zrozumieć.
Druga część sugeruje takie powiązania między różnymi bohaterami, które nie mają nic wspólnego ze wstępem.
Mieszanka obojętności i teorii spiskowych, również słabo skonstruowana.
Powiedzieć, że jesteś żałosny, to mało powiedziane. Po pierwsze, wszystkie panele dźwiękochłonne są ognioodporne i samogasnące. Nie ma różnych rodzajów i nie palą się gorącym płomieniem, nie mówiąc już o zimnym ogniu jak iskry. Wystarczy porozmawiać z jakąkolwiek poważną osobą pracującą w budownictwie. Prasa, którą śledzą niektórzy idioci tacy jak ty, wypisuje kupę bzdur. Co do reszty, niewiele jest do powiedzenia. „Teorie spiskowe”? Co to w ogóle znaczy? To zwykłe bzdury, które media tworzą dla kilku upośledzonych umysłowo osób, które nie potrafią rozumować w oparciu o fakty, bez powtarzania bezsensownych rzeczy, które mówią inni. Mimo to, poświęcono ci zdecydowanie za dużo czasu. Wróć do czytania fałszywych wiadomości, które czytasz.
Uważam te informacje za dość interesujące, ale chociaż nie znam faktów, poza doniesieniami medialnymi, uważam, że mogą pojawić się pewne „niespodzianki” związane z niektórymi wysuwanymi teoriami. Powinienem zacząć od tego, że jestem inżynierem budownictwa, ekspertem w dziedzinie bezpieczeństwa i zapobiegania pożarom. Opisy wyraźnie pokazują odpowiedzialność zarządców, ale jeszcze bardziej organów regulacyjnych (gminy, straży pożarnej, jeśli istnieje w Szwajcarii, policji itp.). Mam poważne wątpliwości co do twierdzenia (popieranego przez wielu), że śmierć dzieci bez oparzeń jest wątpliwa. Niestety, w miejscach, gdzie spala się plastik, większość ofiar nie umiera w płomieniach, lecz w efekcie „tonie” we własnej krwi. Oznacza to, że z powodu trucizn uwalnianych przez płonący plastik pęcherzyki płucne „eksplodują”, powodując śmierć, gdy krew zalewa płuca, skutecznie topiąc osoby dotknięte tym zdarzeniem. W przypadku niesławnego pożaru kina Statuto wiele ofiar zginęło właśnie w wyniku tego typu zdarzenia. Wybaczcie makabryczny opis, ale niestety trzeba było to powiedzieć.
Cześć Silvio, dziękuję. Chodzi o to, że władze szwajcarskie odmówiły przeprowadzenia sekcji zwłok. Jeśli doszło do eksplozji, a tak było, co potwierdziła policja i świadkowie, przyczyny śmierci mogły być inne.