Bezwstydny złodziej Norman Davies

Tylko w tak zdemoralizowanym społeczeństwie, jakie tworzą obecni Polacy, można się tak bezczelnie chełpić dokonywaniem bezprawia, jak to czyni "profesor" N. Davis.

Normalny Niemiec czy Francuz wyrzuciłby go z domu na zbitą mordę. W Polsce motłoch finansuje Davisa, kupując jego bezwartościową makulaturę, w której udowadnia między innymi, że Wrocław nie należał do Polski. Za te wypociny prezydent Wrocławia dał mu ogromną finansową nagrodę.

Na foto przewodnim "polskie elity": prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, prof. Henryk Samsonowicz, Uniwersytet Warszawski, 28 marca 2007 dekorują Normana Davies nowymi laurami. 

 

Red. Gazeta Warszawska

+

Norman Davies: Jak pomogłem polskiemu artyście zwrócić po 65 latach srebro rodowe żydowskiej baronowej

Norman Davies

Notes from Poland ma przyjemność zaprezentować czwarty z naszych ekskluzywnych fragmentów autobiografii Normana Daviesa ( wydanej w języku polskim przez Znak ), czołowego międzynarodowego historyka Polski i starszego konsultanta Fundacji Notes from Poland. W pierwszym fragmencie Davies przywołał swoje pierwsze doświadczenia studenckie w Polsce w latach sześćdziesiątych. W drugiej omówił różnice kulturowe między mieszkańcami Wielkiej Brytanii i Polski. W trzecim zdał relację naocznego świadka tragicznych wydarzeń, które miały miejsce w Smoleńsku w kwietniu 2010 roku.

1. Żydowska szmuglerka baronessa Ruth Deech okradła Polskę ...(Okupacja żydowska w Polsce) How the baroness got her silver back After 67 years, a chance discovery and a trip to Poland, Baroness Deech was handed back her family cutlery. By Marcus Dysch, August 13, 2009 Baroness ...Created on 16 May 20192. 

 

Wielka Brytania: skandal w Izbie Lordów ws. roszczeń – „Najbardziej bezczelnym przestępcą jest Polska”(Judaism & Islam)Do skandalu doszło w brytyjskiej Izbie Lordów. Baronessa Ruth Deech, będąca żydowskiego pochodzenia, nazwała Polskę „najbardziej przestępczym krajem, jeżeli chodzi o zwrot nazistowskich łupów.”. Według ...Created on 16 May 2019

 

W czwartej odsłonie profesor Davies opowiada niezwykłą historię o tym, jak pomógł ponownie zjednoczyć baronową Ruth Deech, brytyjską naukowiec, której rodzina została zmuszona do ucieczki z Polski w 1939 roku, ze srebrem, które ich sąsiad, obecnie stuletnia krakowska artystka, zachował dla bezpieczeństwa. od wojny. 

Czasami, gdy jesteśmy w Londynie, kupujemy z żoną The Jewish Chronicle , gazetę, na którą po raz pierwszy natknęliśmy się mieszkając w West Hampstead. Pewnego razu zwrócił moją uwagę nagłówek na pierwszej stronie: „Baronowa planująca pozwać Polskę za utracony majątek rodziny”. Jako rodzina interesowała nas kwestia mienia utraconego w czasie wojny. A ta historia dotyczyła baronessy Deech, która była ważną postacią w Oksfordzie, zatrudniającą nowojorskich prawników w celu odzyskania jej rodzinnego majątku.

Nie znałem wówczas osobiście baronowej, ale wiedziałem, kim ona jest. Urodzona w 1943 roku Ruth Deech jest aktywną rówieśniczką Izby Lordów, która przewodniczyła kilku ważnym komisjom, a także emerytowaną profesorką prawa i byłą dyrektorką St Anne's College. Zaprosiłem ją na kawę, bo chciałem zapytać, dlaczego zwróciła się do prawników z Nowego Jorku. Ona zaakceptowała.

Nasza pierwsza rozmowa tylko wzmogła moją ciekawość. Z jednej strony Ruth przedstawiła mi zarys historii swojej rodziny. Jej dziadek Moses Fraenkel był burmistrzem małego miasteczka Ustrzyki Dolne na południowym wschodzie dzisiejszej Polski, gdzie najwyraźniej był właścicielem rafinerii ropy naftowej przed wojną. Jej ojciec - jeden z czterech braci - uciekł latem 1939 roku do Anglii, gdzie poślubił Żydówkę, która sama wyemigrowała z Krakowa, rozpoczynając tym samym angielską linię Fraenkelów.

Z drugiej strony okazało się, że Ruth nie miała pojęcia, w jakich okolicznościach wybuchła druga wojna światowa. Myślała, że ​​Ustrzyki zostały zajęte przez Niemców zaraz po wybuchu wojny, a Polacy mieszkający w jej rodzinnym domu - ku jej oburzeniu - muszą być potomkami hitlerowskich kolaborantów.

Kiedy powiedziałem jej, że jesienią 1939 roku miasto znalazło się pod okupacją nie Wehrmachtu, ale Armii Czerwonej, była bardzo zdziwiona. Dom jej dziadka znajdował się tuż za linią demarkacyjną wyznaczoną 28 września 1939 r., Biegnącą wzdłuż rzeki San. Ku zdziwieniu Ruth dowiedziała się, że jeśli ktoś skonfiskował jej rafinerię, to musieli to być nie naziści, ale Sowieci.

Jakiś czas później w wywiadzie udzielonym krakowskiej gazecie wspomniałem o „Baroness Deech, z domu Fraenkel” i „Ustrzykach nad Sanem”. W dniu publikacji wywiadu zadzwonił telefon. Powiedziano mi, że w Ustrzykach Dolnych wychował się pewien starszy krakowski malarz, wspominał Fraenkelów, którzy byli przed wojną jego sąsiadami, i chciał się ze mną spotkać.

Spotkanie z Eugeniuszem Wańkiem, byłym profesorem Akademii Sztuk Pięknych, było prawdziwym muśnięciem żywej historii. Profesor Waniek, który miał już ponad 100 lat i długą, opadającą brodę, urodził się w Galicji pod zaborem austriackim i mieszkał obok domu Fraenkelów. Eugeniusz za czasów burmistrza Ustrzyk Dolnych Mosesa Fraenkla był studentem Krakowa.

Profesor bardzo dobrze zapamiętał wydarzenia drugiej wojny światowej. W pierwszej fazie pod rządami sowieckimi wszyscy członkowie jego rodziny zostali wywiezieni na Syberię, skąd wrócił tylko jeden - z amputowanymi kończynami. W drugiej fazie, po przybyciu nazistów, Wańkowi udało się odwiedzić Ustrzyki, skąd w 1942 lub 1943 r. Cała społeczność żydowska została wyłapana i wysłana do obozu zagłady w Bełżcu.

Pod koniec wojny, w latach 1944-45, Armia Czerwona wróciła i włączyła miasto do Związku Radzieckiego, a pozostałych mieszkańców po przymusowym wysiedleniu, znanym jako Operacja Wisła, usunęła. W 1951 r. Granice zostały skorygowane, a miasto widmo Ustrzyki wróciło do Polski, zanim zostało ponownie zasiedlone przez polskich uchodźców z Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Profesor Waniek opisał także ostatni akt w dziejach ustrzyckich Fraenkels. Kiedy żołnierze Wehrmachtu (podkreślił, że to Wehrmacht, a nie SS) przybyli, aby zebrać Żydów, dom Fraenkla był w rzeczywistości pusty. Mieszkała tam tylko ciotka Rutha, ponieważ Moses Fraenkel zmarł ze starości przed wojną, a reszta jego rodziny zdołała uciec.

Żołnierze walili w drzwi wszystkich żydowskich domów, mówiąc mieszkańcom, że mają 15 minut na spakowanie i zabranie kosztowności. Ciotka Rutha pośpiesznie zawinęła rodzinne srebro w duży obrus, którym udało się przerzucić je przez płot do ogrodu Wanieków, zanim został skonfiskowany. Podczas następnej wizyty Eugeniusz znalazł obrus i jego zawartość i szybko zakopał go w głębi ogrodu, gdzie pozostał do wykopania w latach pięćdziesiątych XX wieku. „Zawsze chciałem zwrócić te przedmioty rodzinie” - powiedział mi - „ale do tej pory nigdy nie wiedziałem, czy któryś z Fraenkelów przeżył”.

Kiedy zdałem sobie sprawę, co słyszę, złapałem telefon i zadzwoniłem do Ruth Deech. „Jestem w Krakowie” - powiedziałem - „i znalazłem wasze rodzinne srebro. Możesz go odebrać w dowolnym momencie ”. Baronowa przyleciała pierwszym dostępnym lotem z córką i kuzynką z Izraela.

Niezwykłą ceremonię zwrotu srebra zorganizowała grupa młodych ludzi - przyjaciół i sąsiadów - którzy na co dzień pomagali profesorowi Wańkowi i spisywali jego wspomnienia. Wszystko działo się w mieszkaniu profesora i zostało sfilmowane.

Białowłosy stulatek siedział w swoim fotelu z dużą czerwoną aksamitną poduszką na kolanach. Na nim leżało 30 srebrnych sztućców. „Czekałem 60 lat na tę chwilę” - powiedział. Baronowa podeszła do niego i pocałowała go w oba policzki. "Dziękuję dziękuję!" - powiedziała wyraźnie wzruszona. „Po raz pierwszy w życiu dotykam czegoś z domu moich przodków. Dziękuję dziękuję!" Wzniesiono toasty, wszyscy bili brawa i uroniono wiele łez.

Później odciągnąłem profesora Wańka na bok i zapytałem go o rafinerię. Powiedział mi, że prawdopodobnie nie była to rafineria, tylko mały szyb naftowy. Było ich kilkadziesiąt w rejonie pól naftowych Borysław-Drohobycz na dzisiejszej zachodniej Ukrainie.

Baronessa Deech pozostaje dziś naszą dobrą przyjaciółką. Kiedy było już po wszystkim, zaprosiła nas na herbatę do Izby Lordów. Słyszałem niedawno, że jej nowojorscy prawnicy dochodzą roszczeń z majątku jej matki w Krakowie. W Ustrzykach Dolnych w międzyczasie odsłonięto tablicę upamiętniającą Mojżesza Fraenkela.

Norman Davies jest twórcą Projektu Polonistyki za Granicą, którego celem jest wspieranie rozwoju studiów o tematyce polskiej na poziomie uniwersyteckim w krajach poza Polską za pośrednictwem Fundacji Normana Daviesa.

Przetłumaczone przez Ben Koschalka. Wydano za uprzejmą zgodą Wydawnictwa Znak.

Main image credit: Ustrzyki Dolne, Tadeusz Sumiński/Wikimedia Commons (under public domain)

https://notesfrompoland.com/2020/02/17/norman-davies-how-i-helped-a-polish-artist-return-a-jewish-baronesss-family-silver-after-65-years/