Od najdawniejszych do najnowszych czasów
Wydanie skrócone
(1)
Opracowanie elektroniczne Wojciecha Górki z tekstu książki wydanej przez:
Marcina Dybowskiego
Z wiosną 1917 r. wyszedł nakładem Spółki Wydawniczej Warszawskiej tom pierwszy moich “Dziejów Rosji”, obejmujący na 527 stronicach większej 8-ki czasy zaledwie do roku 1449. Zanim tamta praca dokonaną być zdoła w proporcjach tych samych, w jakich ją zaczęto, zachodzi potrzeba, coraz pilniejsza, żeby dać naszemu ogółowi treściwy całokształt przedmiotu – i w tem geneza niniejszej książki.
Zawiera ona od początku do końca wyłącznie wyniki własnych tylko badań i długoletnich dociekań, prowadzonych i przerywanych w najrozmaitszych okolicznościach życia. Jest wydaniem skróconem tamtej, obszerniejszej pracy, której podano tutaj sam kościec niejako; jest tomu I-go skróceniem, a dalszych szkicem, wydanym zgóry ze względu na potrzeby praktyczne ogółu. Z tegoż względu trzymałem się w tem wydaniu prawidła, żeby wykład czasów dawniejszych jak najbardziej skrócić, a rozszerzać rzecz coraz znaczniej w miarę zbliżania się do okresu współczesnego.
Niniejsze wydanie skrócone nie posiada całkiem t.zw. aparatu naukowego; to pozostawione jest wydaniu obszerniejszemu, w którem utrzymaną będzie nadal metoda ta sama, jak w tomie I. Kto ciekaw szczegółów, wywodów, dowodów, kto lubi zadawać pytanie: dlaczego? i żąda na nie odpowiedzi uzasadnionych, sięgnie do wydania głównego, a odczytanie niniejszego tomu zechce zapewne uważać za lekturę wstępną.
+++
CZĘŚĆ I
Do najazdu Mongołów.
I. PRZED PANOWANIEM WAREGÓW
(do r. 862).
Wschodnia Słowiańszczyzna stanowi dla Historji – jako nauki o zmianach – temat jak najobfitszy, gdyż żadna chyba strona świata nie przechodziła przez zmian tyle i tak radykalnych. Przeszłość ziem polskich wydaje się czemś niewzruszenie stałem wobec dziejów Rosji! Podczas gdy u nas zmieniały i zmieniają się ciągle formy dla treści mniej więcej stałej, na ziemiach wschodniej Słowiańszczyzny przeciwnie: częściej zmieniała się treść, niż forma. Tam odmieniały się nawet tradycje, rugując się wzajemnie.
Druga walna różnica dziejów Polski a Rosji tkwi w zasadniczej odmienności walki o byt. Rosjanie dotychczas jeszcze nie zaczęli pracować intensywnie. Doskonalenie się społeczeństwa wymaga koniecznie odpowiedniego stopnia twardości walki o byt, której intensywność łączy się nieuchronnie z wysiłkiem umysłowym – rosyjskie zaś stosunki nie zmuszały ludności nigdy do wytężania sił umysłowych celem zapewnienia sobie dobrobytu. Sam handel we wschodniej Słowiańszczyźnie, nie połączony z wytwórczością rękodzielniczo-przemysłową (jak to bywało np. w Polsce XIV-XVI wieku), hamował raczej aż do najnowszych niemal czasów rozwój społeczeństwa, rozluźniając je. Życie płynęło tam, a zwłaszcza w dorzeczu Wołgi, zawsze szeroko, nie pogłębiając się.
Czy cała Słowiańszczyzna wschodnia identyczna jest z rosyjskością i czy Ruś a Rosja, to jedno, czy też należy pojęcia te przeciwstawiać – nad tem dysputa naukowa jest już doprawdy wyczerpana i… nie doprowadziła do żadnego praktycznego wyniku. Stary to przywilej życia, żeby przeskakiwać ponad teorjami! Książka zaś niniejsza, z naukowego wywodząc się łożyska, a nie z politycznego obozu, będzie opisywać stosunek ruskości do rosyjskości w dziejowym rozwoju, t. j. tak, jak sobie to wyobrażali w rozmaitych okresach współcześni. Zaczniemy rzecz naszą od Kijowa poprostu dlatego, że koloniści, wytwarzający w dorzeczu Wołgi Ruś nową (która miała stać się Rosją), Wyszli od Dniepru; trzeba tedy wiedzieć, co oni przynieśli z sobą w północne kraje fińsko-turańskie. Zakres dziejów Rosji musi przeto w pierwszym okresie objąć całą wschodnią Słowiańszczyznę.
Pierwszych bodźców do ruchu historycznego doznała ta część Słowiańszczyzny od Ormian i Arabów, dzięki handlowi między narodowemu, zmierzającemu w tych stronach świata od wschodu ku zachodowi, aż wreszcie i Słowian wciągnięto w jego koło. Stało się to przez pośrednictwo Chazarów, ludu fińsko-uralskiego, prowadzącego życie napół osiadłe na południu Oki, tudzież Bułgarów, ludu turańskiego, koczującego poza średnią i dolną Wołgą.
Obszar pierwotnego osiedlenia Słowian wschodnich – to trójkąt, którego podstawą linja mniej więcej od górnego Bugu do Kijowa, zwężający się gwałtownie ku północy, gdzie wierzchołkiem jego jezioro Ilmen. Trójkąt ten wchodził klinem pomiędzy szczep fińsko-turański od wschodu a bałtycki od zachodu. Tam była na wschodzie wieloplemienna “Jugra”, rojowisko ludów na bardzo niskim stopniu kultury, sięgające od wschodnich stoków wyżyny wałdajskiej aż po Ural, od morza Lodowatego do Wołgi i Kamy (najdzikszymi z nich byli Madiarzy za Kamą); natomiast ludy fińskie na północ od wyżyny wałdajskiej, na wschód i zachód od jeziora Ilmenu posiadały bez porównania wyższy stan kultury. Od południowego zachodu były kraje pustynne, które dopiero od X wieku poczęły się zaludniać; od północnego zaś zachodu osiadł szczep bałtycki (Łotewcy, Żmujdzini, Prusacy, Litwini, Jadźwingowie), pozostający również na niższym od wschodnich Słowian stopniu kultury . Nie stykały się więc ludy wschodnio-słowiańskie pierwotnie nigdzie bezpośrednio z zachodnimi (polskimi) pobratymcami – a ponieważ cała kraina dolnego Dniepru także była pustkowiem, była tedy Słowiańszczyzna wschodnia w pierwszym okresie swych dziejów najzupełniej izolowaną tak od zachodniej, jako też od południowej strony.
Około r. 700 odkryli Chazarzy na nowo drogę handlową ku północy, wzdłuż Dniepru (znaną już w starożytności Grekom). Powołali wtedy do nowego życia starożytną stację handlową, w miejscu zaludnionem już od okresu paleolitycznego, dogodnem do urządzenia przewozu na Dnieprze, a stanowiącem granicznik osadnictwa, wogóle w tych stronach. Miejscem tem Kijów. Niżej Kijowa były brzegi Dniepru puste niemal aż do ujścia.
Kupieckiemi szlaki przybył do Chazarów z Azji Mniejszej i z Persji prąd mozaizmu , później zaś (w połowie IX wieku) i chrześcijański, gdy stosunki handlowe zbliżyły ich do Bizancjum. Bizantyńscy budowniczowie wznosili im nową stolicę nad Donem (Sarkal obok dzisiejszej Białowieży), a wraz z nimi przybył Konstanty z Tessaloniki (lata 857-858), znany następnie całemu światu pod imieniem zakonnem Cyryla.
Dzieło jego apostolstwa nie dotarło jednak od Donu ani nawet do Dniepru i faktem jest, że ani św. Cyryl, ani też brat jego, św. Metody – późniejsi apostołowie Słowiańszczyzny południowej i zachodniej – nie mieli zgoła nic wspólnego ze Słowiańszczyzną wschodnią.
W połowie IX wieku zjawił się od północy nowy a wielce niebezpieczny współzawodnik handlu wzdłuż Dniepru: Waregowie ze Skandynawji. Wyższość ich polegała na tem, że byli oni ludem żeglarskim, umiejącym budować łodzie, a więc zdolni opanować drogi wodne Podnieprza i Powołża, gdy tymczasem Finowie, Jugra, wschodni Słowianie, Bułgarzy i Chazarzy, umiejąc sporządzać tylko łodzie prymitywne (będące po prostu wydrążonemi pniami drzew) , nie mogli zapędzać się rzekami daleko. Przestrzeń pomiędzy Bałtykiem a Carogrodom dzieliła się też przez długie wieki na kilka stref pośrednictw handlowych i od czasów greckich dopiero zdarzyło się po raz pierwszy w r. 838, że ktoś przebył ją. całą. Byli to wysłannicy skandynawskiego ludu Swijów, z plemienia “Rus”.
Dalekie wyprawy żeglarskie były oddawna kwestją ekonomicznego bytu dla południowej Skandynawji; znała też cała Europa zachodnia normandzkich twórców państw nadmorskich, “wikingów”, których rodzonych braci nazwano na Podnieprzu “waregami”. Nawiedzali oni oddawna krainy nad Dźwiną zachodnią i Newą, lecz tylko sporadycznie, bo nawet dotarłszy w okolice jeziora Ilmenu, niewielkie odnosili z tych wypraw korzyści. Dowiedziawszy się atoli, że gdzieś dalej na południu są kraje bogate, do których wszystkie te ludy północne dostarczają futer, nie spoczęli, aż rzecz tę zbadali bliżej i pozbierali informacje w szeregu wypraw eksploracyjnych, podróży, przedsiębranych w celu odkryć geograficznych nad Dniepr, Don, morze Czarne i Wołgę. Stwierdzili, że jezioro Ilmen stanowi klucz do wszystkich dróg wodnych tej strony świata, jako położone na rozstajach, łączących morze Bałtyckie z Czarnem i Kaspijskiem, Skandynawję z Carogrodem i kalifatami Azji muzułmańskiej. Około roku 850 zaczynają się systematyczne najazdy Waregów celem opanowania górnych biegów Dniepru i Wołgi.
Chodziło Rusom o to, żeby osiąść bliżej początków złotodajnych dróg wodnych, przyczem ostatecznym celem zamierzonej ekspansji było “złote miasto”: Carogród. Zaczyna się “put’ iz Warjag w Greki”, mająca stanowić hasło dwu następnych wieków.
Ludy słowiańskie i fińskie około Ilmenu zawarły sojusz przeciw Waregom, lecz bezskutecznie. W latach 859-862 rozstrzygnęła się walka na rzecz Rusów i żaglowe łodzie “wareskie” spuszczono po raz pierwszy już i na Wołgę. Tak zaczyna się historja tych krajów od wojen handlowych. Nie rolnik, lecz kupiec nadaje tu piętno historyczne.
II. RUŚ JAKO DROGA DO GRECJI.
(860-1043.)
Waregowie pragnęli zdobyć sobie państwo nad Bosforem, a Podnieprze miało dla nich wartość i znaczenie jedynie jako “droga do Grecji”. Wśród wschodnich Słowian zakładali tylko stacje wojenne i handlowe, a cała ich działalność posiadała wszelkie cechy świadomej tymczasowości. Oni też sami pozostali tylko drużynami, skupionemi około pewnych grodów, w nieustannem pogotowiu do wypraw.
Jedna z drużyn wareskich podążyła Dnieprem aż do krańców osadnictwa, t. j. do Kijowa i wydarła tamtejsze krainy zwierzchnictwu chazarskiemu. Stąd już pomiędzy r. 860 a 865 odbyła się pierwsza wyprawa wareska pod Carogród. Inna drużyna, zająwszy w r. 862 Nowogród nad Ilmenem pod wodzą Rusa R u r y k a, wybierała się również na Kijów – lecz dopiero w 20 lat potem, w r. 882, znalazły się wszystkie stacje wareskie około Ilmenu i wzdłuż Dniepru pod jednym wspólnym kierunkiem. Dokonał tego następca Ruryka, Oleg (879-912), wierny opiekun nieletniego jego syna i dziedzica, Igora (912-945). Oleg wyprawiał się na Bizancjum w r. 907, wymusił gruby okup i nader korzystny traktat handlowy. Największą wyprawę urządził Igor w r. 941 w 10.000 łodzi żaglowych, ale porażon “ogniem greckim”, sam ledwie zdołał się ocalić ucieczką w 10 łodzi. Powrócił na wody Bosforu w trzy lata potem z nową walną wyprawą i wziął okup, lecz musiał przystać na traktat handlowy na warunkach gorszych, niż za pierwszym razem.
Dwa razy ulegała wśród tego “droga do Grecji” zamknięciu, zatarasowana przez dzicz koczowniczą. Raz w r. 884, gdy na stepy na południe od Kijowa przesiedliła się większość Madiarów z nad Wołgi i Kamy, co jednak trwało zaledwie sześć lat, gdyż dzicz madiarska przeniosła się na niziny węgierskie, sprowadzona przez cesarza niemieckiego przeciw państwu wielkomorawskiemu. Drugim razem zajęli stepy południowe w r. 915 wyparci przez Chazarów z nad morza Kaspijskiego Pieczyngowie, lud turański. Po niedługim czasie sprzymierzył się z nimi Igor przeciw Bizancjum.
Dzięki Rusom nawiązały się tedy stosunki pomiędzy dorzeczem Dniepru a cesarstwem greckiem. Wpływy chrześcijańskie poczynają skutkiem tego działać, aż wdowa po Igorze, Olga (945-964), zjechała w r. 957 do Konstantynopola i przyjęła tam chrzest – w obrządku grecko-katolickim. (schyzmy jeszcze nie było). Obstawał jednak przy pogaństwie syn jej, Światosław (964-973), który dwa razy wyprawiał się na półwysep bałkański (967, 969), dwa razy zdobywał i tracił państwo bułgarskie , a zginął od Pieczyngów (pozyskanych tymczasem przez Bizancjum) podczas przygotowań do trzeciej wyprawy (973).
Wyprawy Światosława stanowiły pierwsze zetknięcie się Słowiańszczyzny wschodniej z południową; niosły zaś nadto zarodek zetknięcia i z zachodnią Słowiańszczyzną: Waregowie dowiedzieli się w Bułgarji, którędy sprowadzano na półwysep bałkański z Zachodu “srebro i konie”. Zainteresowali się podunajskim szlakiem handlowym, łączącym Europę środkową z półwyspem bałkańskim, i poczęli badać sprawę, którędy mogliby mieć do tego traktu dostęp od Kijowa. Szlak ów miał kilka odgałęzień ku północy. Najbardziej wschodnie z nich wiodło przez wąwóz dukielski w Karpatach na ziemię polskiego ludu Lachów. Siedziby jego, sięgające mniej więcej od Sanu do Strypy i górnego Bugu, stanowiły jakby południowe przedłużenie Mazowsza. Ani Mazowszanie, ani Lachowie nie należeli jeszcze do państwa piastowskiego, pogrążeni w pierwotnym bycie plemiennym pod drobnymi książątkami grodowymi. Nie było też jeszcze od wschodu bezpośredniego sąsiedztwa z osadnictwem wschodnio-słowiańskiem, gdyż z jednej strony z prawego brzegu Bugu koczowała Jaćwież, z drugiej zaś nad górną Prypecią i najbardziej zachodniemi jej dopływami nie było zgoła osad ludzkich.
Już w ośm lat po śmierci Światosława rzucono się do opanowania nowo odkrytej drogi. Po trupach sprzyjających chrześcijaństwu braci przyrodnich, Olega (zabity w r. 977) i Jaropełka (980), dochodzi do władzy nad drużynami Rusów (i biernie uległym żywiołem słowiańskim) “zrodzony z niewolnicy” inny syn Światosława, Włodzimierz (980-1015), jako zaciekły naczelnik stronnictwa pogańskiego. Zaraz w drugim roku swego panowania “ide Wołodimer k Lacham i zają hrady ich, Priemyszl, Czerweń i iny hrady”.
Tak brzmi dosłownie zapisek najstarszej kroniki ruskiej (t. zw. Nestora), a słowa te stanowią świadectwo niewzruszone, że Włodzimierz zajął ziemię polską, że krainy te nie zaliczały się bynajmniej do osadnictwa Słowiańszczyzny wschodniej.
W ten sposób nastąpiło w r. 981 pierwsze zetknięcie ze Słowiańszczyzną zachodnią.
Drogę, mającą doprowadzić Rusów przez ziemię Lachów na Węgry i dalej nad dolny Dunaj, otoczono szczególną opieką. Urządzono na tamtejszych grodach szereg zbrojnych stacyj wareskich, nadto, żeby sobie ubezpieczyć tam dostęp od wschodu, założono w r. 988 gród nowy, nazwany imieniem założyciela: Włodzimierz (wołyński). Przypuszczano, że droga ta przyda się także do celów wojennych, do wypraw na Bałkan.
Włodzimierz działał przeciwko Bizancjum systematycznie. Szczeblami tej akcji były wyprawy bułgarskie 985 i 986 roku, tudzież wyprawa r. 988 na wybrzeże czarnomorskie, przedsięwzięta pomimo to, że cesarz grecki sam pierwszy wyprawił do Kijowa poselstwo z prośbą o pokój, ofiarowując Włodzimierzowi rękę cesarzówny Anny. Musiałby się oczywiście ochrzcić. Warunek ten odrzuciwszy, podpłynął Włodzimierz pod czarnomorskie miasto Cherson. Wyprawa przybrała wynik tak katastrofalny, że Włodzimierz znalazł się na łasce i niełasce cesarza. Ogołoconego z wojska nie puszczono z pod Chersonu, póki tam zaraz na miejscu chrztu nie przyjął. Przystano potem na warunki poprzednio ofiarowane i cesarzównę w małżeństwo mu dano.
Anna była rodzoną siostrą “cesarzowej rzymskiej”, Teofanji, słynnej małżonki Ottona I. Dynastja Rurykowiczów wchodzi szybko w stosunki z dworami Zachodu, sąsiadując od czasu zajęcia ziemi Lachów nadto i z polskimi Piastami, i z węgierskimi Arpadami. Z samym Rzymem utrzymywał Włodzimierz stałe stosunki. Chrzest przyjął był (podobnie jak Olga) w kościele katolickim, w obrządku grecko-katolickim (schyzmy wówczas nie było; w samymże zresztą Chersonie spotkał się z posłami papieskimi). Stosunki ze światem łacińskim miały się rozwijać i zacieśniać coraz bardziej, zwłaszcza, że przybywające wciąż ze Skandynawji nowe drużyny wareskie były obrządku łacińskiego. Wśród Rusów Podnieprza spotykały się tedy obydwa obrządki: wschodni i zachodni.
Wśród słowiańskiej ludności odbywała się praca misjonarska również w obydwóch obrządkach. Aż do Pieczyngów zapędził się słynny św. Bruno z Querfurtu, misjonarz z poręki polskiej, wielbiciel Bolesława Wielkiego. Znaczną część dorzecza Prypeci, Turowszczyznę, nawracał biskup kołobrzeski, Reinbern. Różnica obrządku nie stanowiła na dworze kijowskim najmniejszej przeszkody.
Biskupi ci mieli wspólniczkę “łaciństwa” w księżniczce szwedzkiej, żonie Jarosława, syna Włodzimierzowego, a jednak w niej właśnie znaleźli przeciwniczkę – nie z wyznaniowych tedy względów, lecz z politycznych.
Chodziło o sprawę następstwa po Włodzimierzu. Miał do tego słuszne prawa synowiec Włodzimierzów, Światopełk , który zyskał oparcie w potężnym władcy Słowiańszczyzny zachodniej, będąc od r. 1012 zięciem polskiego Bolesława Wielkiego. Włodzimierz wolał oczywiście przekazać Kijów synowi Jarosławowi, niż synowcowi – i Światopełk znalazł się w więzieniu wraz z żoną. Bolesław ujął się za córką, a zwycięska jego wyprawa roku 1013 miała istotnie ten skutek, że gdy we dwa lata potem nastąpiła śmierć Włodzimierzowa, władcą Kijowa został Światopełk. Ale Jarosław nie dał za wygraną i sprzymierzył się przeciw polskiemu władcy z Henrykiem II niemieckim. Pokonany został na głowę. Bolesław zajmuje w r. 1018 Kijów i stojąc u szczytu powodzenia… opuszcza jednakże sprawę zięcia, powraca do Polski, a Światopełka pozostawia własnemu losowi. Ten pobity przez Jarosława w r. 1019, ucieka i nie pojawia się już na widowni dziejowej.
Bolesław Wielki porzucał sprawę zięcia z widoczną świadomością i z własnej woli. Gdyby był chciał, mógł był utrzymać go przy Kijowie. Wszak władał tym grodem i czuł się tam panem; czuł się władcą od Łaby po Dniepr, skoro z Kijowa wyprawiał dwa poselstwa, do obydwóch cesarzy: do “rzymskiego” cesarza Henryka II w Niemczech i do Bazylego II w Carogrodzie, ogłaszając się ich sąsiadem, prosząc o przyjaźń, a grożąc w razie nieprzyjaźni.
Od Łaby po Dniepr władał Bolesław Wielki, mocarz Słowiańszczyzny. Nie chodziło o prosty podbój, lecz o ten rodzaj związku państwowego, który nowoczesne słownictwo zowie federacyjnem. W ten sposób był już Bolesław Wielki zwierzchnikiem Pomorza, Połabia, Moraw, w ten sposób pojmował zwierzchnictwo nad Kijowem – i dlatego-to obojętną stawała się sama osoba księcia kijowskiego.
Te zamiary względem Wschodu okazały się niewykonalnemi bez poprzedniego wcielenia do państwa polskiego ziemi Lachów i Mazowsza. Wyprawy Bolesława Wielkiego – to także odkrycia geograficzne, które pouczyły o tem, co swoje (polskie), a nie swoje, chociaż pobratymcze. Piastowie zmierzają odtąd przedewszystkiem do połączenia wszystkich ziem polskich. Sam Bolesław Wielki usunął w r. 1019 załogi wareskie z grodów na ziemi Lachów i przyłączył ją do państwa piastowskiego. Syn jego i następca, król Mieszko II, opanował Mazowsze.
Korzystając następnie z ciężkich kłopotów Mieszka II, zajął Jarosław na nowo w r. 1031 ziemię Lachów, która pozostała przy Rurykowiczach do r. 1070. Zaczęła się nazywać “ziemią grodów czerwieńskich” dlatego, iż od wschodu wiodła do niej droga przez gród Czerwień. Kazimierz Odnowiciel nie mógł marzyć o odzyskaniu tego kraju, będąc zależnym od przyjaźni Jarosława, bo jego posiłkom zawdzięczał zwycięstwo nad mazowieckim Masławem (1047).
Szczególne zaiste koleje przechodził stosunek Jarosława do Piastów! Książę ten doznał zrazu na sobie potęgi dynastji polskiej, by następnie być świadkiem szybkiego najniższego jej upadku, a wkońcu samemu znów przyłożyć rękę do jej odnowienia…
Jarosław przedsięwziął w r. 1043 wyprawę na Carogród, już ostatnią. Obfitowała ona w same tylko klęski. W pokoju, zawartym w r. 1046, znalazła się znów cesarzówna grecka: Jarosław prosił dla swego syna, Wsewołoda, o rękę córki cesarza Konstantyna Monomacha (imieniem znowu Anny) i otrzymał ją. Z małżeństwa tego pochodził książę Włodzimierz Monomach, którego imię jest synonimem innego już okresu dziejów.
W roku owym ostatniej wyprawy carogrodzkiej, w r. 1043, przybyła też ostatnia świeża drużyna wareska ze Skandynawji. Odtąd ustaje immigracja Rusów. Równoczesność dat wymowna. Przybywali do wschodniej Słowiańszczyzny dopóty tylko, póki Podnieprze było dla nich “drogą do Grecji”.
III. ROZBIEŻNOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA I PAŃSTWA
(do r. 1054).
Panowanie wareskie nie miało w tym okresie (ani nawet za Jarosława) granic terytorialnych, określonych choćby mniej więcej; nie ciągnęło się bowiem bez przerw przez zwarta terytorja, lecz szerzyło się jakby skokami, przeskakując znaczne przestrzenie, od jednej stacji wojenno-handlowej do drugiej. Zachodzą poważne wątpliwości, czy w połowie XI wieku obejmowało ono już wszystkie krainy Podnieprza, oddalone bardziej od znaczniejszych dróg wodnych. Na południe sięgało panowanie Włodzimierza i Jarosława do rzeki Suły (poza którą koczowali Pieczyngowie, a następnie Połowcy), na lewym zaś brzegu Dniepru tylko do Rosi. Poza Podnieprzem była stacja wareska od czasów jeszcze Ruryka w Rostowie; Włodzimierz założył ich kilka na zdobytej ziemi Lachów, a Jarosław dodał trzy nowe: stację stałą w Jurjewie (Dorpat) po zachodniej stronie jeziora Czudzkiego i dwie niestałe, zrazu przez lato tylko utrzymywane, w dwóch ogniskach ludów fińskich: w Suzdalu wśród Mery i w Muromie wśród Mordwy. Kraje pośrednie pomiędzy Sułą a Muromem nie były znane Waregom ani nawet jeszcze z początkiem XI wieku.
Granice panowania były tem wątpliwsze, że wojny, prowadzone przez Rurykowiczów, nie miewały na celu zdobyczy terytorjalnych. Chodziło tylko o wymuszenie coraz lepszych warunków handlowych, o złamanie danego monopolu u ościennych i ściągnięcie nowego działu handlu na targowicę kijowską czy nowogrodzką, o zdobycie nowej drogi handlowej, stanowiącej dotychczas wyłączność Chazarów czy Bułgarów nadwołżańskich i t. p. Tak np. Światosław, zdobywszy w r. 965 całe państwo Chazarów, nie zatrzymał ani skrawka ziemi, poprzestając na tem, że zmusił ich przepuszczać kupców przez Don; państwo zaś chazarskie istniało nadal.
Pojęcie zwierzchności terytorjalnej nad ziemią samą było zgoła nieznane wschodniej Słowiańszczyźnie owych czasów. Ziemia stawała się własnością tego, kto ją pierwszy osiedlił, obrobił, począł wyzyskiwać łowami, rybołówstwem, bartnictwem. Książę nie miał w tej dziedzinie życia żadnego prawa wyższego. Narówni z kimkolwiek mógł obrobić ziemię pustą i, zająwszy ją z tego tytułu, zostawał właścicielem ziemskim, jako prywatny właściciel-gospodarz, lecz bynajmniej nie z racji zwierzchnictwa państwowego.
Podobnież zwierzchność wareska nad Słowianami była zwierzchnością bez pierwiastka państwowego. Najazd ich nie był zdobywaniem ziemi na Słowianach, lecz tylko wymuszaniem utrzymania i danin. Waregowie nie pragnęli bynajmniej własności ziemskiej. Drużynnik książęcy wareski stawał się nieraz kupcem, lecz rolnikiem w tym okresie żadną miarą! Drużynnicy pozostali żywiołem ruchomym, załogującym po grodach na utrzymaniu książęcem.
Nie o założenie państwa szło Waregom, lecz o życie cudzym kosztem i o bogacenie się. Już za Olgi powstały około jeziora Ilmenu specjalne targowiska książęce, nazwane “pogostami”, ponieważ przybywali tam “goście”, t. j. kupcy obcy. Przez długie wieki trwał też we wschodniej Słowiańszczyźnie handel na rachunek książęcy.
Władza książęca wobec ludności słowiańskiej ograniczała się do spraw o powinność wojskową i wybieranie daniny. Jeniec wojenny stanowił wyłączną własność księcia; można go było użyć do robót przymusowych lub sprzedać kupcom wschodnim.
Waregowie nie zajmowali się ani rządem, ani administracją – a zgoła już mylnem jest mniemanie, jakoby wnieśli byli do Słowiańszczyzny wschodniej feudalizm. Panowanie Rurykowiczów było wspólnotą rodową, nie rozdzieloną, lecz tylko podzieloną na udziały, z których żaden nie ma być przywiązanym dziedzicznie do pewnej gałęzi rodu. Starosta rodowy dzierży Kijów, inni zaś otrzymują gród bardziej lub mniej intratny, stosownie do miejsca, zajmowanego w hierarchji rodowej.
Każdy Rurykowicz przechodził tedy kolejno, stopniowo na coraz wyższy szczebel hierarchji w rodzie i na coraz intratniejsze księstwo. Żaden książę nie był związany na stałe z żadnem księstwem, ani materjalnie, ani moralnie; żadna dzielnica nie była mu gniazdową, dziedziczną z dziada pradziada. Jeden tylko zachodził wyjątek: komu zmarł ojciec przed dziadkiem, stawał się “izgojem” (wykolejeńcem), tracił prawo do postępu w hierarchji rodu i grodów i musiał poprzestać wraz z całem już dalszem swem potomstwem na ojcowiźnie, jaką ona była w chwili śmierci ojca. Wyjątkowo więc tylko w udziałach izgojów (np. Połock) mogła się wytwarzać jakaś tradycja dynastyczna i wyrabiać jakieś ustalone stosunki państwowe
Starosta rodowy, książę kijowski, posiadał w zasadnie władzę patrjarchalną nad krewniakami, lecz nie był zgoła ich zwierzchnikiem państwowym. Nie było żadnego “wielkiego księcia kijowskiego”, ani nawet tytuł wielkoksiążęcy nie był znany. Żaden książę dzielnicowy nie płacił daniny księciu kijowskiemu.
Zachodzi tu różnica zasadnicza pomiędzy dziejami Słowiańszczyzny wschodniej a Europy zachodniej i środkowej. Wszystkie narody europejskie zaczynały od organizacji państwowej, narzuconej sobie przez zdobywczą dynastję – poczem następuje walka społeczeństwa o wpływ na państwo, aż dochodzi się do państwa, opartego na społeczeństwie. Ale Waregowie całkiem państwa nie tworzyli i okres wareski nie jest wcale narzuceniem państwa społecznościom wschodnio-słowiańskim. O ile zaś miałoby się uważać panowanie ich za państwową stronę dziejowego życia Słowiańszczyzny wschodniej, dojdzie się do nieznanego Zachodowi widoku: odsłoni się rozbieżność społeczeństwa a państwa.
Nie mogło nie być rozbieżności takiej tam, gdzie marzeniem dynastji było porzucić kraj opanowany. Wszak Rurykowicze pragnęli rzucić Podnieprze, a zdobyć sobie państwo na Bałkanie, wyzyskać podwładne ludy słowiańskie do celu, nie mającego żadnego związku z interesami społeczeństwa, a nawet pozostającego z niemi pod niejednym względem w jaskrawem przeciwieństwie.
Sprzeczności tej objawem jest też ustanowienie stolicy w Kijowie, mieście posiadającem do tego najmniej warunków.
Okoliczne krainy były ubogie, a zamożność Kijowa polegała nie na produkcji, lecz na pośrednictwie tylko tranzytowem: położony przytem na granicy osiedlenia i narażony na napady Pieczyngów, miał położenie jak najkłopotliwsze. Ale dynastja zrobiła stolicę z Kijowa, bo był najdalszą stacją południową ich “drogi do Grecji”. Pierwszeństwo Kijowa oparte było na zamiarze zdobycia Carogrodu, a potem Cerkiew urobiła z niego “macierz grodów ruskich” ze względu na Ławrę Peczerską.
“Ławra” owa kijowska, to najstarszy monaster Słowiańszczyzny wschodniej, założony na wzór “świętej góry” greckiego Athosu i wierna kopja jego anarchji kościelnej, pokrytej pozorami najściślejszej obserwancji. Obchodziła się i obchodzi dotychczas Athos bez jakiejkolwiek wspólnej reguły, nie miała jej też i nie ma dotychczas Ławra Peczerska w Kijowie, ani żadna z rozlicznych Ławr naśladowniczych. Kijowska bowiem Ławra jest macierzą monasterów całej Słowiańszczyzny wschodniej, i dlatego-to Kijów uznanym został – przez pośrednictwo piśmiennictwa klasztornego – za “macierz grodów ruskich”.
Na tem naśladownictwie Athosu i na sprowadzaniu niektórych rzemieślników z Grecji kończą się wpływy bizantyńskie w tym okresie. Są one minimalne. Do Cerkwi wschodnio-słowiańskiej wprowadzono bowiem liturgję nie grecką, lecz bułgarską. Do wyjątków należał kapłan, znający język grecki, a więc Cerkiew podległa nie bizantyńskim wpływom, lecz bułgarskim. Uczoność bizantyńska nie promieniowała całkiem na Słowiańszczyznę wschodnią.
Bułgarska cyrylica – uważana za abecadło narodowe przez szczególne nieporozumienie – nie nadawała się zgoła dla Słowian wschodnich i dała się też srodze we znaki rozwojowi języka i piśmiennictwa. Stała się formą, w którą wtłaczano język przemocą. Podczas gdy na Zachodzie abecadło łacińskie przystosowywało się do najrozmaitszych języków, we wschodniej Słowiańszczyźnie nastał odwrotny rzeczy porządek.
Początki piśmiennictwa zapowiadały się świetnie, lecz potem nie zdołano przez wieki całe wyjść ze stadjum początkowego. Najstarsze pomniki piśmiennictwa cerkiewnego datują z początku XI wieku, a sławne “latopisy” zaczynają się już od. r. 1039 – gdy tymczasem pierwsza książka, pisana przez Polaka, i to nie po polsku, lecz po łacinie, powstała około r. 1208 (kronika Kadłubka).
Podobnież szybko rozwijało się Podnieprze ekonomicznie; rozwinął się handel i zakwitnęły miasta, kiedy w Polsce zaledwie wyłaniały się jakieś “podegrodzia”.
Cały ten rozwój miał być w krótkim stosunkowo czasie wstrzymany, jakby sparaliżowany. Zagadka ta tłumaczy się rozbieżnością społeczeństwa a państwa, co pociągnęło za sobą sparaliżowanie jednego i drugiego.
Organizacja społeczna polegała zrazu na ustroju rodowym. Pierwotny jej typ utrzymał się długo na uboższem południu Podnieprza, i tam stała się najniższą jednostką administracyjną “werw'”, t. j. ród i obszar jego własności: Na zamożniejszej północy powstała wcześnie własność indywidualna, a ród rozwiązał się wcześniej, zanim zdołał zająć całą okoliczną ziemię. Takie grunty nie zajęte (nader rozległe) stały się własnością “wołosti”, organizacji tylko terytorjalnej, nie uwzględniającej pokrewieństw. Tak “wołost'” Jako też “werw'” posiadały samorząd pod swymi starostami rodowymi i “wołostnymi”, dzierżącymi zarazem władzę sądową w sprawach cywilnych. W karnych nie uciekał się nikt do sądów, boby sobie tem ubliżył. Od tego była “krwina”, “msta”, prawo zemsty krwawej.
Z powodu wielkiej rozległości “wołosti” stały się na północy niemożliwemi zgromadzenia ogólne całej ludności, powszechne we wszystkich krajach wszystkich czasów, jako najprymitywniejsza instytucja społeczna. Musiano poprzestać niebawem na zjazdach starostów “wołostnych”, starszyzny, przedstawiającej zbiór osad wiejskich (“derewni”). Zgromadzenia ogólne – “wiecze” – utrzymały się tylko po miastach. Na zamożniejszej północy rozwinęły się one stopniowo w instytucję prawną, podczas gdy na południu “wiecze” oznaczało jakąkolwiek przygodną naradę gromadną. W najbogatszem jednak tylko mieście, w samym Nowogrodzie Wielkim, rozwinęły się wiece w instytucję prawną regularną i w zgromadzenia prawodawcze.
Pierwsze pisane prawo świeckie posiadł również Nowogród Wielki. Nowogrodzkiem ustawodawstwem jest t. zw. pierwsza redakcja “Prawdy Ruskiej”, najstarszy pomnik prawny Słowiańszczyzny wschodniej, który powstał za czasów Jarosława. Stanowi on objaw nie książęcej władzy bynajmniej, ale woli społeczeństwa nowogrodzkiego. Wyrażenie “Rusin” (t. j. potomek skandynawskiego Rusa), użyte tam w przeciwieństwie do ludności rodzimej, świadczy nie tylko o tem, że nie nastąpiło jeszcze zlanie się Waregów ze Słowianami, lecz dowodzi zarazem ponownie rozbieżności społeczeństwa a państwa.
Okres wareski zjednoczył ludy wschodniej Słowiańszczyzny dynastycznie. Wspólnota rodowa Rurykowiczów, której siłą zbrojną i naczelnym stanem są owi “Rusini” – otrzymuje ogólną nazwę “Rusi”. Ludy w tej Rusi osiadłe nie poczuwają się atoli i nadal jeszcze do żadnej wspólności.
4
IV. O DROGĘ POPRZECZNĄ PRZEZ RUŚ.
(1054-1174.)
Panowanie Rurykowiczów nie mogło wytworzyć państwa, dopóki “Ruś” nie stanowiła kompleksu terytorjów zwartych, nieprzerwalnych, póki na obszarach jej rozporządzano komunikacją tylko odśrodkową, okrążając ją na obwodzie, a nie znając środka.
Utrudniały sprawę ruchy, koczowników na południowym wschodzie. Pod koniec pierwszej połowy XI wieku zaczęła się azjatycka wędrówka ludów, mająca trwać dwa wieki, a której dalsze fale poruszyły Słowiańszczyznę wschodnią. W r. 1055 zjawiają się mongolscy Połowcy, bardziej wojowniczy i lepiej zorganizowani, niż wyparci przez nich (na dunajską Dobrudżę) Pieczyngowie. Połowcy wdarli się klinem pomiędzy ormiańską a bułgarską sferę handlową, a Rusi południowej groziła z tego powodu ruina, o ileby nie otwarła sobie drogi z Kijowa przez Czernihowszczyznę i Siewierszczyznę, przez Desnę i Sejm na górną Okę.
Jakiekolwiek znaczniejsze wspólne przedsięwzięcia były atoli niemożliwe dla braku jedności wśród dynastji. Łamano nawet prawo rodowe.
Zdarzyło się, że syn Jarosława, Włodzimierz, książę nowogrodzki, zmarł na dwa lata przed ojcem (1052, 1054), a zatem wnuk Jarosława, Rościsław Włodzimierzowicz, stawał się izgojem i skutkiem tego dzielnica nowogrodzka (najbogatsza!) miała się stać wyłączną, dziedziczną własnością linji Rościsławiczów. Wspólnota rodowa doznałaby dotkliwego uszczuplenia; zapobiegając temu, młodsi bracia wypędzili Rościsława z Nowogrodu i wyzuli go zupełnie z panowania, nic innego wzamian mu nie dając.
Z synów Jarosława najstarszy Izasław odznaczał się pewnem poczuciem monarchicznem i okazywał skłonność do wprowadzenia państwowości w luźne panowanie Rurykowiczów. Z jego inicjatywy wyszła w r. 1067 próba ustawodawstwa książęcego na całą Ruś (t. zw. druga redakcja Prawdy Ruskiej), ażeby dostojeństwo książęce umocnić wobec społeczeństwa, jako władzę zwierzchniczą wobec poddanych. Przez ustanawianie w danych wypadkach kar podwójnych, potrójnych, a nawet poczwórnych, próbowano ubezpieczyć mienie książęce i wywyższyć osoby, podległe książętom bezpośrednio.
Izasław skłaniał się ku Rzymowi i dlatego miał wroga nieprzejednanego w Ławrze Peczerskiej. Rozłam Kościołów nastał był właśnie w roku śmierci Jarosława (1054), a Cerkiew wahała się aż do r. 1147, dynastja zaś jeszcze dłużej, pomiędzy Rzymem a Carogrodem. Ławra tylko była zdecydowaną od samego początku. Przeciw Izasławowi wywoływała bunty w Kijowie, przywołując na jego miejsce młodszych braci, Światosława, a po tegoż śmierci (1076) Wsewołoda. Powstały z tego walki dynastyczne o Kijów, przechodzące z pokolenia w pokolenie, wśród których nie wahano się przyzywać przeciwko sobie pomocy Połowców.
Izasław dwa razy powracał do Kijowa (1069, 1077), oparłszy się o króla polskiego, Bolesława Śmiałego. Ingerencja Polski nie była bezinteresowną. W marcu 1070 r. przyłączył Bolesław Śmiały “Grody Czerwieńskie” na nowo do państwa polskiego. Ten stan rzeczy trwał atoli zaledwie 13 lat. Podczas ponownego upadku dynastji piastowskiej zebrali bezdomni Rościsławicze drużynę wojenną i zajęli ziemię Lachów w r. 1083.
Izasław udawał się był o pomoc jeszcze dalej: Sam pojechał osobiście do cesarza “rzymskiego” Henryka IV, syna zaś, Światopełka, wyprawił aż do Rzymu, gdzie wziął Ruś w lenno od papieża Grzegorza VII, otrzymując zato zachodni tytuł królewski. I ojciec, i syn pozostali wiernymi Rzymowi; Światopełk II (1093-1113) był również unitą, uznającym papiestwo.
Unitami bywali też metropolici kijowscy: Ilarion za Izasława i Jefrem (1090-1096) za Światopełka II. Niezbitym dowodem jedności z Rzymem, pod koniec XI wieku i później jeszcze dochowywanej, jest kult św. Mikołaja Cudotwórcy, który wybujał we wschodniej Słowiańszczyźnie ponad wszystkie inne. Święto to, ustanowione w r. 1087 przez papieża Urbana II, nie przyjęte i nie uznane przez rozłączony Kościół grecki, zaprowadzone zostało wbrew temu przez Jefrema w metropolji kijowskiej.
Wśród chaosu walk o Kijów i inne dzielnice przeszedł niespostrzeżenie najważniejszy fakt tego okresu: założenie w r. 1090 stacji wareskiej w Rjazaniu przez księcia Jarosława Światosławowicza (+ 1129, syn Światosława Jarosławowicza). To odkrycie najkrótszej drogi nad Okę stało się kamieniem węgielnym niezbędnej dla całej Rusi wielkiej drogi poprzecznej – stanowić zaś miało o losach Kijowa, stosownie do tego, czy Rjazańskie księstwo znajdzie się w ręku życzliwem dla “macierzy grodów ruskich”, czy też nieżyczliwem.
Teraz podwójnie zależało Kijowianom na tem, żeby wejść w bliższy związek z północnemi osadami Słowian w fińskich krainach. Ponieważ one przeszły na linję perejasławską Wsewołodowiczów, wezwali Kijowianie w r. 1113 na swoje księstwo głowę tej linji, Włodzimierza Monomacha. Zaostrzyły się przez to jeszcze bardziej walki dynastyczne Rurykowiczów. Izasławicze, pozbawieni Kijowa, sprzymierzyli się z Rościsławiczami przeciw Wsewołodyczom, co zachęciło Światosławowiczów do walki z Moriomachem. Kiedy wśród tych wojen przeszedł Murom (nad dolną Oką) pod władzę księcia rjazańskiego, wystawił Monomach przeciw Muromowi nową warownię: Włodzimierz nad Klaźmą.
Syn jego, Jerzy Dołgoruki, wszczął szereg wojen z Rjazaniem, drogę zaś w kierunku Rjazania ubezpieczył sobie w ten sposób, że opanował w ziemi Muromców dolinę rzeki Moskwy i urządził w r. 1147 stację wojenną (z której następnie urosło miasto Moskwa) w miejscu, gdzie rzeka ta zmienia bieg i zbliża się najbardziej do Klaźmy, wskazując linję niemal prostą do Rjazania. Ale dopiero w r. 1155 zdążył Dołgoruki zawładnąć Kijowem; panując tam atoli zaledwie trzy lata, nie utwierdził łączności Kijowa z osadami północnemi.
Kijowianie poddają się natenczas księciu rjazańskiemu (Izasławowi III Dawidowiczowi), próbując szczęścia ze Światosławowiczami przeciw Monomachowiczom, również bezskutecznie. Nastała tylko jeszcze zacieklejsza walka o Kijów, do której mieszało się książąt coraz więcej, wyganiając się wzajemnie bez końca, a powołując na superarbitrów coraz częściej Połowców.
Dzicz połowiecka należała już do organizmu Rusi południowej. Nie mogąc się obronić mongolskim koczownikom (nie otrzymując żadnej pomocy od Rusi północnej), pogodzili się z nimi książęta południowi. Włodzimierz Monomach ożenił nawet syna swego, Jerzego Dołgorukiego, z księżniczką połowiecka, a zato mieszał się w zatargi połowieckich książąt, dyplomatyzował wśród nich, bywając zawsze w sojuszu z jakąś hordą przeciw innej hordzie . W ten sposób osłabiał przynajmniej siłę ich naporu i to stanowi jego zasługę: on bowiem jedyny nie pozostawał przynajmniej biernym wobec kwestji połowieckiej.
Jerzy Dołgoruki kroczył śladami ojca w polityce kijowsko-połowieckiej; zerwał natomiast z kierunkiem ojca i dziada syn Jerzego i księżniczki połowieckiej, Andrzej Bogolubski. Książę ten nie tylko nie bierze udziału w powszechnej walce o Kijów, ale wręcz nie chce być księciem kijowskim. Przeniósł się w zupełności na “Zalesie” (jak zaczynano nazywać północno-wschodnie osadnictwo słowiańskie na obszarach fińskich) i całe życie poświęcił urządzaniu tam Rusi Nowej. Zrywając całkiem z Kijowem i całą wspólnotą rodową Rurykowiczów, przyjmuje tytuł “wielkiego księcia wszystkiej ziemi rostowskiej” (po raz pierwszy wogóle użyto tu wśród Rurykowiczów tytułu wielkoksiążęcego). Panowanie swe “rostowskie” pragnie on wyodrębnić zupełnie z Rusi i to aż do zerwania z nią związku cerkiewnego. Mianując się wielkim księciem, nie zamierzał bynajmniej przenosić na swoją linję przestarzałej godności starosty rodowego, lecz pragnął godność ową znieść. Zakładał w “ziemi rostowskiej” panowanie swoje osobiste, dziedziczne poza wspólnotą dynastyczną (jakby “izgoj”), z tą myślą, żeby krewniacy byli mu nie “młodszą bracią”, lecz podwładnymi wyręczycielami w sprawowaniu władzy. Myśl ta okazała się atoli w praktyce próżnem marzeniem.
Ilość dzielnic książęcych wzrastała coraz bardziej (w r. 1170 było ich 72), a wszyscy byli z tego zadowoleni. Dla “Rusinów” rozdrabnianie dzielnic stanowiło rękojmię utrzymania ich stanu drużynnego, a wojna wszystkich przeciw wszystkim była żywiącym ich żywiołem; miasto też każde radeby być stolicą osobnego księstwa; Cerkiew zaś za mało posiadała nauki, żeby górować nad społeczeństwem . Pojęcie jedynowładztwa wygasło nawet w Cerkwi, co dowodzi zupełnego braku wpływu pojęć bizantyńskich.
Brak wykształcenia teologicznego sprawiał, że misjonarska działalność Cerkwi wywołała wśród nawracanych na północy ludów fińskich t. zw. “dwojewierje”, t. j. dwureligijność, w której pogaństwo pozostało treścią, a chrześcijaństwo dostarczało tylko form zewnętrznych.
Rurykowiczom były sprawy wyznaniowe aż do czasów Monomachowiczów obojętnemi. Związków rodzinnych poszukiwali nadewszystko w rodach skandynawsko-normańskich, a więc rzymsko-katolickich. Pełna była “łaciństwa” najbliższa rodzina Monomacha (żona, synowa, wnuki). Stosunki z Rzymem były wciąż ożywione, częstokroć przyjazne, tak w południowej, jako też w północnej Rusi.
Zwyciężył jednak wkońcu kierunek przeciwny, dzięki temu, że nienawiść do Rzymu, pielęgnowana w kijowskiej Ławrze i jej filjacjach, opanowała piśmiennictwo cerkiewne. Kamieniem węgielnym stała się tu t. zw. Kronika Nestora (gotowa w r. 1116), dzieło, w którem szalona nienawiść do “łaciństwa” idzie o lepsze z niesłychanem nieuctwem teologicznem. Za Monomachowiczów (Monomach + 1125) oświadczono się ostatecznie przy greckiem “prawowierju” i zerwano z Zachodem. Początek świadomego “prawosławja” wśród hierarchji cerkiewnej datuje się od r. 1147. Wówczas Izasław II kijowski chciał ustanowić metropolitę wbrew patrjarsze carogrodzkiemu, lecz część biskupów sprzeciwiła się stanowczo takiemu zrywaniu związku z Bizancjum, a Ławra przywołała wówczas do Kijowa Jerzego Dołgorukiego, który w ten sposób wyszedł na bojownika “prawowierja”. Syn jego, Andrzej Bogolubski, w tem jednem do ojca był podobny, że żadnych związków z Zachodem już nie utrzymywał. Jeżeli marzył o zerwaniu z metropolją kijowską, rozumiał to tylko w ten sposób, żeby założyć u siebie, we Włodzimierzu nad Klaźmą, drugą metropolję, równorzędną, równoległą, tak samo “prawowierną”.
Te pragnienia własnej metropolji skończyły się fatalnie i dla kandydata książęcego, i dla samego księcia; kandydatowi zadano śmierć wśród tortur , przeciwko księciu zaś zaczęły się spiski.
Podczas gdy Kijowianie spodziewali się osiągnąć swe cele polityczno-handlowe przez poddanie się Rjazaniowi, myślał Andrzej Bogolubski o tem, jakby Rjazań podbić, a Kijów zniszczyć: wtenczas bowiem dopiero byłaby jego “wszystka ziemia rostowska” zabezpieczoną od czyjejkolwiek hegemonji i na przyszłość. Postęp Zalesia opierał Bogolubski na ruinie Rusi południowej.
W rozprawie stanowczej o opanowanie drogi poprzecznej poważnym, rozstrzygającym czynnikiem mógł był stać się Nowogród W. Oświadcza on się przeciw Dołgorukiemu i Bogolubskiemu, zwłaszcza odkąd ten posunął w r. 1164 panowanie swe znacznie w dół Wołgi kosztem Bułgarów . Zachodziła obawa, że centralna targowica Północy przeniesie się gdzieś na “Zalesie”, a w takim razie Nowogród W. zeszedłby na drugi plan. Zawrzała więc walka, do której obie strony szukały sprzymierzeńców na całej Rusi. Kijów stanął po stronie Nowogrodu.
Andrzej poniósł pod Nowogrodem walną klęskę dnia 25 lutego 1169 r.; lecz powetował ją sobie na południu, a zwycięski Nowogród nie uczynił zgoła nic dla obrony sprzymierzonego z sobą Kijowa.
W sojuszu z Połowcami i 11 żądnymi łupów Rurykowiczami ruszył Andrzej Bogolubski na Kijów. Zrabowano doszczętnie “macierz grodów ruskich”. Napróżno próbował Kijów wyzwolić się z pod hegemonji “ziemi rostowskiej”, bo gdy Bogolubski utworzył przeciwko niemu drugą koalicję, dostarczyły mu posiłków nawet Rjazań i Nowogród W., drżąc przed zemstą “wielkiego księcia”. Splondrowano tedy “macierz” powtórnie w r. 1170. Nowogród, że opuścił sprawę Kijowa, musiał w ostatecznej konsekwencji tej polityki przyjąć syna Bogolubskiego na księcia u siebie.
Po niewczasie spostrzegli się Nowogrodzianie, gdy Bogolubski zdobył w r. 1172 na Bułgarach i zajął na stałe ujście Oki. Próbując przeciąć handlowi Zalesia dalszą drogę na północ, założyli w r. 1174 w kraju Czeremisów jugierskich nad rzeką Wiatką osadę handlową tegoż imienia. – Tegoż roku padł Andrzej Bogolubski ofiarą spisku, zamordowany dnia 29 czerwca 1174 r.
Zajęcie ujścia Oki było wykończeniem wielkiej drogi poprzecznej przez Ruś. Teraz właśnie – zamiast politycznego skupienia – miało nastąpić zupełne rozbicie Rusi, co tłumaczy się coraz większą rozbieżnością społeczeństwa a państwa.
V. PRZYGOTOWANIE ROZŁAMU SŁOWIAŃSZCZYZNY WSCHODNIEJ.
(1174-1224.)
Wśród coraz ostrzejszego współzawodnictwa nowych i starych ognisk handlowych utracił Nowogród W. swój handel morski i możność ekspansji handlowej ku zachodowi, gdyż nie zdążył opanować wybrzeża czudzkiego w Estonji. Hegemonję handlowa dzierżyli tu “Warjagowie z gockiego brzegu”, t j. kupiectwo z wyspy Gotlandji (której stolica, Wisby, uchodziła za najbogatsze po Konstantynopolu miasto chrześcijaństwa). Miało się to zmienić, odkąd kupcy bremeńscy odkryli w r. 1159 ujście i dolny bieg Dźwiny zachodniej, i odtąd handel niemiecki staje do współzawodnictwa.
Gdyby w owych czasach – pod koniec wieku XII – powiodło się było Nowogrodowi złamać w sojuszu z niemieckiemi miastami handlową hegemonję “gocką”, byłaby się Ruś północna otwarła dla cywilizacji zachodnio-europejskiej już pod koniec XII wieku – gdyż nastąpiłoby parcie ku wybrzeżom Estonji, skutkiem czego Bałtyk byłby się stał morzem także ruskiem.
“Okno do Europy” było wybite już za czasów Andrzeja Bogolubskiego, ale on sam zabił je, osłabiając Nowogród wojną, która właściwie nie ustawała odtąd nigdy, przerywana niedługiemi tylko niejako rozejmami.
Nowogrodowi zależało odtąd tem bardziej na tem, żeby nie dopuścić do wytworzenia się na Zalesiu znaczniejszej siły państwowej. Kombinował najrozmaitsze sojusze podczas długoletniej wojny miast, zataczającej coraz szersze kręgi na Smoleńsk, Witebsk, Połock, Druck, Rjazań, Rostów i Włodzimierz n/Kl. Rola książąt w tej wojnie mieszczańsko – handlowej zeszła do kondotjerstwa w obronie lokalnych interesów kupieckich; coraz też częściej zdarzało się, że książę, zmieniwszy swe “kniażenie”, walczył kolejno za wręcz przeciwne sprawy. Tak np. Nowogrodzianie, potrzebując teraz wybitnego wojownika, powołali do siebie na “księcia” Mścisława Chrobrego ze Smoleńska, miasta wówczas sobie wrogiego.
Wśród zmiennego szczęścia wojennego stawał się zrazu sprzymierzony z Nowogrodem W. Rjazań zwierzchnikiem Zalesia, gdy tymczasem brat Bogolubskiego, Michał, ledwie samą tylko Moskwę zdołał zająć. Niebawem atoli najmłodszy z braci Bogolubskiego, Wsewołod – zwan dla licznego potomstwa “Dużem Gniazdem” (Bolszoje Gniezdo) – stał się pogromcą Rjazania i jedynowładcą Zalesia. Książę ten nie posiadał ani przedsiębiorczości, ani zmysłu politycznego, ale miał dziwne szczęście. Dał się we znaki Nowogrodowi: zajął mu ważny “prigorod”, Torżek i uwiódł mieszkańców do Suzdalszczyzny – zaczynając w ten sposób owe sztuczne wędrówki ludów, urządzane przemocą przesiedlania, które miały stać się taką swoistą cechą dziejów Rosji…
W ostatnich latach XII wieku Nowogród znalazł się otoczony zwartym pierścieniem zawistnych współzawodników, wyzyskujących jego kłopoty. A tymczasem zaczyna się budowa nowego państwa niemieckiego nad Bałtykiem. W r. 1201 powstaje miasto Ryga; w rok później stała siła zbrojna niemiecka w formie zakonu rycerskiego kawalerów mieczowych. Nowogród, nie mogąc podołać wszystkiemu, korzy się przed “gockim brzegiem” i wycofuje się zupełnie z morza (1201).
Ustępował Nowogród, bo wszakże miał już do czynienia i z Litwą!
Litwa długo kurczyła się pod ciosami Rurykowiczów. Dopiero w r. 1132 Litwini zdołali po raz pierwszy obronić się; w r. zaś 1159 zaszedł pierwszy wypadek sojuszu Rurykowicza z Litwą przeciw drugiemu Rurykowiczowi, a niebawem przeszła pod panowanie dynastów litewskich pierwsza cząstka i zadatek “Rusi litewskiej”: księstwo Mińskie. W r. 1183 staje się Grodno litewską zdobyczą, a równocześnie odnoszą zagony litewskie zwycięstwo aż pod Pskowem, największym z “prigorodów” Nowogrodu Wielkiego. Rozmach zdobywczy litewski sięgał już od Wołynia aż po jezioro Czudzkie! W ciągu jednego pokolenia zmieniły się skutkiem tego stosunki północno-wschodniej Europy – a zwłaszcza gdy w r. 1219 wystąpił wśród książąt litewskich na widownię dziejów Mendog, który dążył do jedynowładztwa na Litwie. Ten podbił w niedługim czasie Ruś Czarną.
Równocześnie dawna ziemia Grodów Czerwieńskich, tudzież sąsiadujące z nią najbliższe krainy od wschodu i północy przechodzą pod lenne zwierzchnictwo polskich Piastów, częściowo też węgierskich Arpadów.
Najzachłanniejszy i najbezwzględniejszy z książąt, Włodymirko (1125-1153), zagarnął wszystkie księstwa od Sanu po Zbrucz, a na stolicę wybrał sobie (około 1150 r.) Halicz, bo tam było ognisko głównej intraty książęcej: handlu solą. Ta “Ruś halicka” utrzymała nadal swą polską strukturę społeczną; głucho tu o wpływie miast na sprawy publiczne, gdy tymczasem bojarowie “ziemscy” występują wcześnie na pierwszy plan, a z końcem XII w. trzęsą już księstwem Halickiem, które było Rusią tylko dynastycznie. Własność ziemska uważana tu była – w jaskrawem do Rusi przeciwieństwie – za czynnik zasadniczy ustroju społecznego i życia publicznego. Rurykowicze, wnoszący poglądy przeciwne, byli też coraz bardziej znienawidzeni, a Piastowie nie byli obcymi ciągłym buntom ziemian halickich.
Kazimierz Sprawiedliwy dopomógł swemu siostrzeńcowi, księciu Romanowi z Włodzimierza wołyńskiego, do opanowania wszystkich krain od Brześcia i Drohiczyna aż po Karpaty – jako polskiego lenna. Tu zaczyna się antagonizm dziejowy Polski a Węgier . Gdyby nie Madiarzy, panowanie ruskich dynastów byłoby w dziejach ziemi Lachów tylko epizodem, który byłby się skończył już pod koniec XII wieku i nie byłoby żadnej “Rusi Czerwonej”. Bela II węgierski wystąpił z planami zaborczemi, a ujmując się rzekomo za wygnanym księciem halickim, plątał sprawę dopóty, aż osadził (chwilowo) w Haliczu syna swego, Andrzeja (1188). A gdy po wygaśnięciu Rościsławiczów w r. 1198 obywatele księstwa Halickiego postanowili przyłączyć się do księstwa Sandomierskiego, odpowiedzią na ten zamiar była wyprawa zbrojna węgierska. Leszek Biały, nie mogąc o własnych siłach wyrzucić Madiarów, złączył się z Romanem i wprowadził go na nowo do Halicza, jako lennika polskiego.
Kiedy po śmierci Romana zaczęły się 30-letnie zapasy o księstwo Halickie, przybrał król węgierski, Andrzej II, zaraz z początkiem tych walk tytuł zaborczy: rex Galiciae et Lodomeriae (Halicza i Włodzimierza). A kiedy ziemianie haliccy obwołali (ok. r. 1210) księciem przywódcę swego, Władysława (samo imię wskazuje, że to Polak i katolik), sprzeciwiły się temu znowu Węgry. Ostatecznie chwycono się pospolitego w wiekach średnich środka dyplomatycznego: małżeństwa dzieci. Trzechletnia polska księżna, Salomea Leszkówna, wyszła za mąż za pięcioletniego królewicza węgierskiego, Kolomana. Dziecięcą parę ukoronowano w r. 1214 i odtąd wszyscy władcy Węgier tytułują się już stale “królami Halicza i Włodzimierza” .
Rządy madiarskie jęły prześladować Cerkiew wschodnią, co skłoniło potomków dawnych drużynników, iż przywołali sobie ruskiego księcia aż z Nowogrodu W. Syn Mścisława Chrobrego, Mścisław Udały, powołany po ojcu do Nowogrodu w r. 1210, posiadł tam wiele zasług, odnosząc zwycięstwa od Bałtyku po Wołgę. Zdobył dla Nowogrodu ziemi dużo, a sam musiał wciąż poprzestawać na roli najemnego kondotjera.
W Nowogrodzie zniesiono już nawet pierwotne równouprawnienie książąt. Ani księciu, ni jego żonie, ni krewnym, ani drużynnikom, którychby z sobą przywiódł, nie wolno już było posiadać własności ziemskiej na obszarach nowogrodzkich. Władza sama przeszła na “posadnika”, wybieralnego przez wiec, a od r. 1218 musiał każdy książę nowogrodzki zaprzysiąc nowogrodzkie habeas corpus: “bez winy muża ne lisziti”. Nicość stanowiska książęcego znać z faktu, że po wyjeździe Mścisława Udałego miał Nowogród W. w najbliższych 12 latach, 1218-1230, książąt dwunastu, przeciętnie co roku nowego. Gdy więc rozwiały się widoki otrzymania jakiego księstwa na Czudzi lub jakiego grodu zaleskiego po Wsewołodzie, oglądał się Mścisław Udały za czem innem i posłuchał chętnie w r. 1218 wezwania do Halicza. Tu zaczął od tego, że ożenił się z córką głównego hana połowieckiego, żeby mieć posiłki przeciw wiecznie do buntu gotowym “bojarom ziemskim” (których przywódca nosi czysto polskie imię Żelisława).
Stepowcy mongolscy (Połowcy. Torki, Berendeje, Czarne Kłobuki) poczynali się wreszcie chrzcić, t. j. dobierali sobie do swych dawnych bożków trzech nowych: Chrystusa, Bogarodzicę i św. Mikołaja. Powstawało od południa drugie d w o j e w i e r j e, stanowiące straszliwą klęskę kulturalną, tem bardziej, że Połowcy posiedli faktyczną hegemonję polityczną nad znaczną częścią Rusi południowej. Znać już było w Słowiańszczyźnie wschodniej wyraźne pierwiastki jakiejś kultury mongolsko-słowiańskiej: kult siły fizycznej, wyrodzony w brutalność, i zamiłowanie do niszczenia, jako dowodu przewagi fizycznej. Ruś dziczeje z końcem XII wieku. Niszczycielstwo przybiera rozmiary potworne: palenie i “zsyłki” pokonanych miast, zabieranie w niewolę kobiet i dzieci ze zdobytego miasta i sprzedawanie ich itp.
Niestety, brak w tym okresie jakichkolwiek wpływów bizantyńskich (a kultura bizantyńska nie była wówczas wcale “martwą”!).
Wśród takich stosunków rozpadała się “wszystka ziemia rostowska” na dzielnice pomiędzy liczne potomstwo “dużego gniazda”. Panujący w Rostowie, we Włodzimierzu n/Kl. i w Suzdalu używają troskliwie tytułu wielkoksiążęcego, ale to tylko czczy tytuł. Tytułowali się zresztą wielkimi książętami już i kijowscy książęta, chociaż spadli do rzędu najsłabszych; nie chcieli też być gorszymi od nich książęta smoleńscy i haliccy. Najpóźniej pojawia się tytuł wielkoksiążęcy w NowogrodzieW. (1272). Zaroiła się Ruś od “wielkich książąt” właśnie w tych czasach, w których żadnemu z książąt ani się przyśniła myśl hegemonji politycznej w Rusi Rurykowiczów.
Po niedługiem życiu najstarszego Wsewołodowicza, Konstantego (+ 1219 r.), udało się młodszemu jego bratu, Jerzemu włodzimiersko-suzdalskiemu, skupić w r. 1220 siły całego niemal rozdrobionego Zalesia na nową wyprawę bułgarską, której następstwem było obwarowanie ujścia Oki, założenie Niżnego Nowogrodu (1221). Ci, którzy wykończyli w ten sposób budowę drogi poprzecznej, nie robili tego bynajmniej dla jedności Rusi południowej z północną, lecz przeciw południowej i przeciw nowogrodzkiej Wiatce. Na całej Rusi nigdzie ani śladu jakiejś ogólniejszej myśli politycznej.
Rozbijała się, rozłamywała wschodnia Słowiańszczyzna: zachodnia połać ciąży ku Polsce, w środek wbija się klinem Litwa, północ, rozdzielona antagonizmem Nowogrodu z Zalesiem, traci wszelki związek z południem, a południe w zawisłości od mongolskich koczowników.
VI. NAJAZD TATARSKI I ROZŁAM SŁOWIAŃSZCZYZNY WSCHODNIEJ.
(1224-1263.)
Takim był stan wschodniej Słowiańszczyzny, gdy w r. 1224 zwaliła się na nią z Azji nawała tatarska. Tym razem nie był to najazd dzikich hord, jak przedtem Pieczyngowie, Madiarzy, Połowcy – lecz armja jak najregularniejsza, za której czarno-białemi sztandarami postępowała zorganizowana dokładnie biurokracja.
W Azji nie było i niema narodowości, skupiających się historycznie według powinowactwa językowego, lecz tylko związki polityczne, etnograficznie niejednolite, wytworzone pod hasłami religijnemi i ekonomicznemi.
W Azji centralnej pierwszorzędnym sposobem walki o byt była zawsze żołnierka ze wszystkiemi jej konsekwencjami. Europejskie kondotjerstwo jest drobnostką wobec azjatyckiego. Jeden z takich przedsiębiorców wojskowych XII wieku, Jesugej Bagator, stal się władcą, t. j. kaganem, a syn jego, Temudżin, był od r. 1202 już kaganem kaganów, dżingiskaganem, co skrócono na “dżingishana” – był władcą 45 ludów, urządzonych i rządzonych po wojskowemu. W r. 1215 zdobył Pekin, a około r. 1220 był władcą Azji od Korei do Turkestanu. Kto nie chciał poddać się ostrym porządkom jego urządzeń państwowych, kto wolał koczować sobie swobodnie po staremu, taki zbiegał na zachód, na stepy od dolnej Wołgi do Donu, na t. zw. Kipczak. Takich luzaków zwano po turecku k a z a k a m i.
Tej kozaczyźnie kipczackiej miał być położony koniec. Gdy ogłoszono wyprawę na nieprzebrane, niezmierzone “łąki” Kipczaku, zapanował największy zapał wśród plemion pasterskich, koczujących ciągle po łąkach i stepach i zwanych od tego “stepowcami”: t a t i r, tatar. Armję dżingishańską zapełniły tak liczne plemiona stepowców-tatarów, iż nadały jej cechę swą i nawet nazwę.
Rzucono hasło zjednoczenia wszystkich ludów mongolsko-turańskich. Ruś nie wchodziła zgoła w plany Temudżina, lecz ruscy sami zaczepili Tatarów. Mścisław Udały zorganizował dla swego połowieckiego teścia pomoc, a nigdy nie okazano na południowej Rusi tyle zapału i wojowniczości, jak tym razem, na obronę Połowców. Książęta kijowscy, czernihowscy, pińscy, wołyńscy ruszyli pod przewodem księcia halickiego w stepy i sprowadzili na się straszliwa klęskę nad rzeką Kałką d. 16 czerwca 1224. Ścigano ich tylko do Dniepru. Wódz mongolski, Subutaj, miał instrukcję zdobywać Kipczak, a nie Ruś; nie przekroczył więc Dniepru.
Połowcy częścią poddali się, częścią zbiegli tradycyjnym stepowców szlakiem na Węgry do swych pobratymców Madiarów i do braci rodzonych, dzikich Kumanów węgierskich. Ucieczka ta posłużyła za drogowskaz uczonej naczelnej kancelarji dżingishańskiej, że na dalekim Zachodzie są pobratymcy, godni i powinni zaliczać się także do państwa dżingishańskiego. Odtąd wyprawa mongolska na Węgry była tylko kwestją czasu.
Tymczasem nowe niebezpieczeństwo poczęło zagrażać Słowiańszczyźnie wschodniej z północy. Z obawy przed coraz skuteczniejszym napadem Mendoga przywołano do Inflant “zakon rycerzy N. Marji P. narodu niemieckiego”, tych samych krzyżaków, których Konrad mazowiecki sprowadził nad dolną Wisłę w r. 1226. Inflanccy “kawalerowie mieczowi”, rozgromieni w r. 1236 przez Mendoga, rozwiązali swój zakon, a wstąpili wszyscy do krzyżaków. Stało się to w .r. 1237. Odtąd “zakon” jął zakładać państwo niemieckie wzdłuż wybrzeży Bałtyku, od zachodnich granic polskiego Pomorza aż do Newy i jeziora Ilmenu.
Tegoż roku 1237 kontynuował władca Kipczaku z ramienia dżingishańskiego, Batu, usiłowania o zjednoczenie współplemieńców. Wyprawiono się tym razem na ziemie bułgarskie (w dorzeczu wschodniem Wołgi) i dalej na fińsko-ugryjskie. Część ich zachodnia mieściła w sobie osadnictwo słowiańskie – i w taki to sposób wyprawy tatarskie zetknęły się powtórnie z Rurykowiczami. Zalesie było zrujnowane doszczętnie. Nie tknęła jednak wyprawa roku 1237 i 1238 ani na krok rodzimych ziem słowiańskich na północy. Zapędzili się pod Torżek, w sam raz na samą granicę terytorjum etnograficznego fińsko-ugryjskiego i stąd zwrócili się nagle na południe (zmierzając nad Kaspik).
Zemsta za zaczepkę Mścisława Udałego miała spaść na Ruś dopiero w r. 1241, gdy dojrzały plany zdobycia Węgier (z czem łączyła się potrzeba obezwładnienia Polski).
Mścisław Udały wycofał się był tymczasem z walki z Węgrami w sposób taki sam, jak przedtem Leszek Biały: wydał córkę za brata Kolomanowego, Andrzeja, i tej nowej parze oddał Halicz w r. 1227. Ale dorósł na swym Włodzimierzu wołyńskim syn Romana, Daniel, i wystąpił do walki o ojcowiznę. Dwa razy wypędzany z Halicza, opanował go na stałe od roku 1236; zajął też Podole, część dorzecza Piny, Drohobuż i Łuck, a w r. 1240 został też władcą Kijowa. W ten sposób znalazła się cała Ruś południowa po raz pierwszy w ręku jednego władcy .
Było to bez znaczenia wobec przewagi tatarskiej. Tegoż jeszcze roku 1240 zrównali Kijów z ziemią, a w grudniu 1240 zostały i z Halicza tylko zgliszcza.
Bronić chrześcijaństwa od tatarskich pogan było obowiązkiem krzyżaków. Oni jednak grabili katolicką Polskę, a co do wschodniego “prawowierja”, obmyślili i popularyzowali w Europie teorję, że schyzma liczy się równo z pogaństwem. “Krucjaty” ich nadbałtyckie kierowały się nie tylko przeciw Estom, Łotyszom lub Litwinom, lecz jeszcze bardziej przeciw północnym posiadłościom nowogrodzkim. W roku najazdu mongolskiego, w r. 1240, rozpoczął zakon szereg wypraw pskowskich i podmówił równocześnie króla szwedzkiego na “krucjatę”.
Mający wówczas w Nowogrodzie W. “kniażenie” Aleksander Perejasławski (z linji “Dużego Gniazda”) nie czekał atoli, aż się nieprzyjaciele połączą. Szwedów, ruszających już na prigorod Ładogę, pobił na głowę dnia 15 lipca 1240 nad Newą, zasłużywszy sobie na przydomek Newskiego. Zwycięstwo to uzupełnił jeszcze drugiem, odniesionem nad krzyżakami na “lodowem pobojowisku”, na zamarzniętem jeziorze Czudzkiem dnia 5 kwietnia 1242 r.
Ten sam książę zwycięski ani pomyślał o posiłkach dla krewniaków Rurykowiczów przeciwko Tatarom. Gdy sam wkrótce natknął się na nich, korzył się przed biurokracją hańską w sposób przesadny. Stał się powolnem narzędziem Tatarów do tego stopnia, że chciał im poddać Nowogród Wielki.
Ruś południowa i zaleska dostały się tedy pod panowanie tatarskie. Kraj cały na zachód od Dniepru aż do górnego Bugu wcielono bezpośrednio do Kipczaku i nie było tu już książąt Rurykowiczów; gdzie indzie zaś stawali się namiestnikami kagana Kipczaku, odpowiedzialnymi przed nim osobiście za daninę z księstwa. Nad wszystkimi książętami Zalesia i Zadnieprza wyznaczono jednego na starszego, na hańskiego wielkiego księcia, który odpowiedzialnym był za wszystkich Rurykowiczów wobec hana, jako generalny hański plenipotent i podskarbi. Stanowisko to było nader intratne; to też Rurykowicze intrygowali wzajemnie przeciwko sobie na hańskim dworze, żeby utrzymać się przy “jarłyku” (kaftanie honorowym na modlę chińską).
Celem administracji mongolskiej było wojsko i skarb. Im bardziej książę przysparzał hanowi dochodów, im większym był zdziercą własnego księstwa, tem pewniejszym własnego panowania – a zaś wielki książę musiał się zmienić w ciemiężyciela książąt. Państwowość utrzymuje się pod zwierzchnictwem tatarskiem przez ciemiężenie społeczeństwa i dlatego zwierzchność tatarska stała się dla Rusi przekleństwem dziejowem. Nie ulega wątpliwości, że dopiero system tatarski wprowadził na Ruś po raz pierwszy wogóle administrację państwową i przemienił luźne panowanie Rurykowiczów w jakieś państwo, ale też dotychczasową rozbieżność społeczeństwa a państwa zamienił wręcz w przeciwieństwo ich.
Z pod ucisku tatarskiego zbiegała ludność prawego brzegu Dniepru na zachód, w jedynym możliwym dla siebie kierunku, do księstwa Halickiego. T. zw. Galicja wschodnia poczęła w tym dopiero czasie otrzymywać ruskie zaludnienie, nie tylko miejskie, ale też wiejskie, rolnicze. Prąd emigracyjny byt tak silny, iż dotarł jeszcze dalej, na północne Węgry,
Oto geneza “Rusi Czerwonej” i “Rusi węgierskiej”.
Daniel halicki schronił się przed najazdem na Węgry, następnie na Mazowsze. Wróciwszy, znalazł się pomiędzy jarzmem tatarskiem a zaborczością Mendoga, który stał się już bezpośrednim jego sąsiadem. Szukał przeciw Litwie sojuszu na Zalesiu, lecz zawiódł się. “Duże Gniazdo” rozpadło się tymczasem na siedm księstw, pogrążonych w wojny domowe. Rozpoczął je czwarty z rzędu syn Jarosława Wsewołodowicza, Michał Chrobry, pierwszy książę moskiewski (1248), władca ósmej już z rzędu dzielnicy na Zalesiu.
Wygnany tymczasem powtórnie przez bojarów, posyła Daniel w r. 1250 z “czołobiciem” do Batego, wraca z jego pomocą do Halicza i oparty o hana wdaje się w dalszą wojnę z Mendogiem – gdy wtem chrzest Mendoga zimą roku 1250 zmienia nagle całą sytuację we wschodniej Europie. Katolicka koronacja Mendoga w r. l253 wywołała całkowitą zmianę polityki Daniela. W r. 1254 koronuje się i on w Drohiczynie na króla ruskiego. Przyjął koronę wraz z unją kościelną z rąk legata papieskiego, głoszącego krucjatę na Tatarów.
Na pomysł próbowania szczęścia przeciw Tatarom naprowadziła Daniela żywiołowa emigracja od wschodu; mógł przypuszczać, że w danym razie ludność na przestrzeni od Zbrucza do Kijowa powstanie przeciw baskakom tatarskim, on zaś połączy na nowo całą Ruś południową w swem ręku. O zamiarach takich świadczy przeniesienie stolicy do Chełma, tudzież obwarowanie wysuniętej przeciw Tatarom targowicy nad Pełtwią, która, zamieniona na gród i nadana synowi Daniela, Lwowi, wywyższoną została zarazem na stolicę osobnego księstewka (Lwów). Ale przyobiecana ze strony kościelnej krucjata zawiodła, powstanie przeciwko baskakom nie dopisało, a gdy Daniel umierał, w r. 1263, gospodarowali baskakowie w najlepsze i w księstwie Halickiem.
Równocześnie popadała Ruś w coraz większą zależność ekonomiczną od kipczackiego hanatu. Należało szukać dla handlu ujścia ku zachodowi, ale czynił to niemożliwem konflikt dwóch odłamów Rusi północnej. Kwestja nowogrodzka stawała się czynnikiem rozstrzygającym. Niestety, nad Bałtykiem utwierdzała się hegemonja krzyżacka – Ruś została ostatecznie na całe wieki odciętą od morza. Z drugiej strony Litwa wracała na przeszło sto lat do pogaństwa. Pogłębiający się coraz bardziej zatarg Nowogrodu W. z Zalesiem sprawił, iż wpływ i znaczenie dynastji litewskiej wzmocniły się do rozmiarów hegemonji, stającej narówni z tatarską.
Zdecydowało to ostatecznie o stanowczym rozłamie Słowiańszczyzny wschodniej.
Rozpadła się ona około r. 1260 na sześć działów: polsko-ruską, litewską, nowogrodzko-smoleńską, zaleską, bezpośrednio tatarską i czernihowską – a każdy z tych działów miał swe odmienne drogi. Ale nie na narody rozbijała się Słowiańszczyzna wschodnia – gdyż ani ta kwestja nie istniała w umysłach współczesnych, ani też nie zaszło jeszcze nic takiego, coby przesądzało sprawę, czy wytworzy się tam narodów więcej, czy też cały ten olbrzymi obszar stanie się narodowo jednolitym.
Dla Zachodu była Słowiańszczyzna wschodnia pojęciem geograficznem, zbiorem krajów, których władcy są “reges Russiae (Rusciae)”, a również “reges Ruthenorum”. Obydwa wyrażenia: “Russia” i “Rutheni”, znane są źródłom z czasów przed najazdem mongolskim i obydwa stosowały się jednakowo do wszelkiej Rusi, południowej czy północnej.
Sami Słowianie wschodni nie uważali zrazu Zalesia za Ruś, lecz trwało to krótko i przeważyła jak najściślejsza konsekwencja w używaniu tej nazwy, jako pojęcia dynastyczno-politycznego: Ruś jest tam, gdzie są lub byli Rurykowicze.
CZĘŚĆ II
Wielkie księstwo Moskiewskie.
(l263-1449.)
VII. DOBROWOLNE UTWIERDZENIE NIEWOLI.
(1263-1319.)
Azjatyckie państwo uniwersalne zaczęło się rozpadać już od roku 1260, a to z przyczyn religijnych, gdy buddyzm, islam i chrześcijaństwo (rozmaite sekty nestorjańskie) zwalczały się wzajemnie . Bywali jawnie ochrzczeni dżingishanowie (Nigudar, t. j. .Mikołaj, Uldżait, przed r. 1295) i hanowie kipczaccy (Sartak, syn Batego). W Kipczaku nie odróżniano zgoła nestorjanizmu od “prawowierja” grecko-słowiańskiego. Źródła orjentalne uważają Ruś wprost za nestorjańską. Naogół zwyciężył na wschodzie buddyzm, na zachodzie – islam.
Rozdwoił się też Kipczak: na muzułmański hanat “Złotej ordy” nadwołżańskiej i hanat Nogaja, obrońcy “jassaku”, czystej tradycji mongolskiej, twórcy hord “nogajskich”, pomiędzy morzem Czarnem a Kaspijskiem.
Około r. 1280 faktycznie nie było już dżingishana. W drobniejszych organizmach państwowych upadła poprzednia sprawność wojenna i zniknęła bez śladu biurokracja uczona chińska; baskakowie staja się prostymi awanturnikami, którym zausznicy dworu hańskiego wydają pewna krainę nai łup, na obłowienie się. Administracja Kipczaku polegała na wszystkich plagach bezprawia. Dziczeli Tatarzy. Dziczała też pod nimi coraz bardziej Ruś, zwłaszcza że krew tatarska miesza się ze słowiańska już od XIII wieku.
Upadek wszechstronny hanatu dawał możność oparcia się tej sile, do niedawna przedtem niepokonalnej. Nie dali Tatarzy rady Litwie ani 1274 r., ani 1277 (posiłkując tam Lwa halickiego). W r. 1282 obie ordy pragnęły wyprawić się na Węgry, lecz pobite są na głowę w wąwozach karpackich. Najazd na Polskę lat 1287/8 zapędził się wprawdzie aż w Sieradzkie (straż przednią tatarską tworzyli Lew i Mścisław Danjłowicze), ale po to tylko, żeby zabrać jasyr i uciec z nim spiesznie. Kiedy po raz czwarty napadli na Polskę, zimą roku 1293 na 1294, nie zdołali już sięgnąć poza Sandomierskie i był to najazd ostatni. Wszystkie zaś te najazdy miały cechę wyłącznie łupieską; zdatność do panowania nad obcemi krajami zniknęła i przepadła. Ograniczyli się Tatarzy do Rusi, bo tu nie tylko nie natrafiali na opór, lecz znajdowali sojuszników, zapraszających na pomoc przeciw krewniakowi i sąsiadowi.
Ruś sama dobrowolnie zacieśniała więzy swej niewoli: kto z Rurykowiczów w jednej z ord nie otrzymał “jarłyku”, biegał po niego do drugiej. Nie było mowy o jakiejkolwiek solidarności książąt wobec hana; dynastja składała się z luźnej gromady osobistych wrogów, starających się wzajemnie wydrzeć sobie jarłyk. Obalili zasadę starszeństwa i sami utorowali drogi prawidłu, że stanowisko wielkoksiążęce może się z łaski hańskiej dostać komukolwiek. Zły przykład wyszedł od Jarosława Jarosławowicza twerskiego, najmłodszego z braci Aleksandra Newskiego. Intrygami wychodził w ordzie jarłyk dla siebie przeciw starszemu bratu i głowie rozrodzonego “dużego gniazda”, Andrzejowi. Z takiego postępowania musiała wyłonić się zasada, że każdy książę musi mieć jarłyk na swe księstwo, że więc wola hańska rozstrzyga o obsadzaniu wszelkich dzielnic.
Premją za jarłyk wielkoksiążęcy, premją pożytków z administrowania danina tatarską, była nadto intrata z Włodzimierza n/Kl. Han nie mianował nigdy żadnego księcia włodzimierskiego, nie istniało też żadne “wielkie księstwo Włodzimierskie” – tylko Wlodzimierzanie sami obmyślili sobie prosty sposób utrzymywania pozorów pierwszeństwa przy swym grodzie: wydając gród każdemu, kto otrzyma wielki jarłyk. Mieszczaństwo włodzimierskie zacieśniło tedy jeszcze bardziej poddańczy stosunek książąt do ordy. Faktycznie Włodzimierz n/Kl. nie miał znaczenia politycznego i ani jeden z wielkich książąt lat 1264-1327 nie przebywał nawet w tem mieście.
Czego się Jarosław Jarosławowicz dopuścił względem starszego brata, tego sam potem doznał od jeszcze młodszego a także rodzonego brata, Wasyla kostromskiego.
W r. 1270 wybuchł bunt przeciw Jarosławowi. Książę czekał na posiłki, przyrzeczone sobie przez hana, gdy wtem han zmienił zdanie. Zasobni w złoto Nowogrodzianie pozyskali sobie dwór hański, a poselstwa do Saraju, stolicy Złotej ordv, podjął się Wasyl kostromski. Han poręczył wówczas Nowogrodzianom nieograniczoną wolność handlu na całej Rusi podległej Tatarom, a zatem i w księstwie twerskiem. Tracił więc Jarosław możność represalij – ale Nowogród W. uznawał odtąd zwierzchnictwo tatarskie. W umowie, spisanej z Jarosławem tegoż roku 1270, kazali Nowogrodzianie zapisać wyraźnie, że wolność handlu przysługiwać im będzie odtąd “po carowie gramotie”. Carem jest kagan kipczacki z Saraju.
Sama Cerkiew zacieśniała więzy niewoli. Metropolita Cyryl (1249-1281), były kanclerz halicki u Daniela, oparł rozwój Cerkwi na łasce hańskiej. Na dworze hańskim rozegrało się podjęte przez niego współzawodnictwo władzy cerkiewnej a świeckiej. Od hana otrzymała Cerkiew zupełna wolność od podatków i danin, sądownictwo nad całą ludnością w sprawach z prawa familijnego i spadkowego, a we wszelkich sprawach nad “ludźmi cerkiewnymi”, t. j. nie tylko nad duchowieństwem, lecz i nad świeckimi, zamieszkałymi na gruntach cerkiewnych. Cyryl sam starał się o jarłyk, otrzymał go i przyjął w r. 1279. Odtąd wymagano od metropolitów, żeby byli uznanymi przez hana i żeby mu składali hołd osobiście w zamian za jarłyk; potem żądano tego nawet od biskupów.
Zniszczenie stolicy metropolitalnej, Kijowa, przez Tatarów spowodowało Cyryla, że zajął dla siebie wakujące, nieobsadzone od r. 1238 biskupstwo we Włodzimierzu n/Kl. i tam przeniósł się w r. 1250. Około roku 1280 powrócił metropolita do Kijowa, kiedy Kijowszczyzna zagospodarowała się na nowo. Ale najprzesadniejsza poddanczość wobec ordy nie broniła od złupienia i zniszczenia: Kijów spustoszony był powtórnie w r. 1290, a wtedy następca Cyryla, Grek Maksym, osiadł we Włodzimierzu n/Kl. już na stałe. Dało to powód do oderwania się w r. 1303 sześciu eparchij z południa i utworzenia osobnej metropolji halickiej. Rozłam Rusi południowej z północną był już gruntowny.
Są to czasy zupełnego upadku Rusi południowej, gdzie “Rusini” bez książąt tracili materjalne podstawy bytu. Nie posiadając własności ziemskiej, woleli emigrować. Ciągnęli w tysiącznych gromadach, pułkami całemi (pod wodzą Rodiona Nestorowicza i Pleszczejewa) na północ, szlakiem znanym dobrze od czasów Jerzego Dołgorukiego. Emigracja drużynników rozstrzygnęła ostatecznie o upadku miast na południu. Odtąd nabiera Ruś południowa coraz wyłączniej cech kraju wieśniaczego na całe wieki, gdy tymczasem północna pozostaje krajem miast. Na psychologię kraju wpłynąć musiało ujemnie ogołocenie go z żywiołów bardziej przedsiębiorczych, posiadających tradycję i ambicję, a przytem zdatność do zawodu wojskowego. Bierność, apatyczne wegetowanie, brak odwagi do jakichkolwiek zabiegów o poprawę doli stanowią na długie czasy przykre cechy Rusi kijowskiej i czernihowskiej.
Emigracja drużynników zmierzała najliczniej do księstwa moskiewskiego. Moskwa przeszła po bezdzietnym Wasylu kostromskim na najmłodszego z synów Aleksandra Newskiego, Daniła. Ten miał rozszerzyć swe panowanie zapisem ostatniego księcia perejasławskiego, Iwana, lecz han unieważnił testament. Syn Daniły, Jerzy, odbił to sobie stokrotnie. On wysunął linję moskiewską na czoło Zalesia.
Jerzy Daniłowicz zagarnął w r. 1303 Możajsk z księstwa smoleńskiego, a z rjazańskiego w r. 1308 Kołomnę. Gdy w staraniach o jarłyk wielkoksiążęcy musiał w ordzie ustąpić Michałowi Jarosławowiczowi twerskiemu, wszczął wojnę twersko-moskiewską, mającą trwać 24 lata. Dwukrotnie oblegał Michał Moskwę, lecz bezskutecznie. Jerzy rósł w siły, bo sprowadzał emigrujące z południa drużyny. Brał wszystkich drużynników, bez względu na ilość i złączone z tem koszta, na swe utrzymanie, nie zaniedbując żadnej sposobności powiększenia swej siły zbrojnej.
Stosunki Rusi Nowej, na której czoło wysunęła się Moskwa, były zgoła odmienne od właściwej Rusi północnej, nie mówiąc już o południowej. Na Zalesiu drużynnictwo rozkwitało właśnie w najlepsze, a prawa książęce, ginące do reszty w ziemiach Rusi dawnej, powiększały się na Nowej. Podczas gdy w Nowogrodzie zakazano księciu zakładać “seła”; (żeby się nie rozsiadł nazbyt), na Zalesiu stawali się książęta zwolna głównymi właścicielami ziemi. Tak wysuwa się zwolna na Zalesiu rolnictwo na plan pierwszy w gospodarstwie wiejskiem wcześniej, niż na Rusi dawnej, gdzie pozostaje ono jeszcze poza bartnictwem, rybołówstwem, łowami, ptasznictwem.
Stosunki właściwej Rusi północnej poznajemy z “trzeciej redakcji”; Prawdy Ruskiej, pochodzącej z drugiej połowy XIII wieku (lecz nie później, jak z r. 1284). O zaginięciu wszelkich już śladów wspólnoty rodowej świadczy przepis, przeznaczający “dwór” (dom mieszkalny z obejściem) niepodzielnie najmłodszemu synowi. Na Zalesiu osadnictwo wiejskie miało cechy indywidualne, tam nigdy nie było wspólnot rodowych.
Od Rusi południowej różniła się północna zawsze “pogostami”. Rozwinęły się one już w zwarte osady, w główne miejsca okręgu najbliższej okolicy i sam wyraz “pogost” oznaczać poczyna pewien obszar terytorjalny.
Na całem Zalesiu najbardziej słowiańską stawała się dzięki immigracji z południa dolina rzeki Moskwy (jakoż jedna tylko jej okolica dochowała cechy mordwińskie). Ale ta właśnie Moskwa stała się główną strażnicą tatarskiej zwierzchności.
Nie przeszło pod jarzmo tatarskie żadne z tych księstw, w których miejsce Rurykowiczów zajęli dynaści litewscy. Fakt ten musiał otoczyć książąt litewskich aureolą i szerzyć ku nim sympatje na Rusi. Myśl zaś zrzucenia jarzma tatarskiego przebiła się tylko na terytorjum polsko-ruskiem, za rządów książąt Andrzeja halickiego i Lwa II wołyńskiego (prawnuków Daniela halickiego), którzy obronną ręką stawiali się kaganowi i daniny tatarskiej nie płacili. Kiedy w r. 1305 zawakowały równocześnie obie metropolje, patriarchat zjednoczył je na nowo w osobie mnicha Piotra, pochodzącego, podobnież jak metropolita Cyryl, z księstwa Halickiego. Książę twerski, dzierżąc, jako hański wielki książę, rezydencję metropolity, Włodzimierz n/Kl., czynił wstręty Piotrowi, przeciwko któremu miał własnego kandydata na metropolję. Natenczas Jerzy ofiarował metropolicie na mieszkanie dworzec w Moskwie. Zmiana rezydencji metropolitalnej dała się niebawem odczuć w polityce: Gdy syn Michała, Dymitr Groźnooki, wiódł w r. 1311 z polecenia ojcowskiego wojsko na Moskwę, Piotr rzucił na niego klątwę.
Dzięki poparciu metropolity rósł następnie Jerzy w łaski na dworze nowego kagana Kipczaku (od r. 1313), Uzbeka. Dostał za żonę siostrę “carską”. Ta dostała się do niewoli twerskiej przy następnym epizodzie wojennym, a zdarzyło się, że umarła w niewoli. Jerzy oskarżył Michała o otrucie carskiej księżniczki i doprowadził do tego, że książę twerski musiał się o to stawić w Saraju, gdzie ubito go w r. 1319 wśród barbarzyńskich męczarni. W ten sposób został Jerzy moskiewski, władca drugorzędnego księstewka, jarłykowym wielkim księciem.
W tejże dobie stawała się dolina rzeki Moskwy coraz hardziej uczęszczaną drogą handlową skracała bowiem znacznie podróż w Rjazańskie, nad Okę i nad górny Don. Bliżej, niż innym grodom zaleskim, było też Moskwie do Tweru, głównego ogniska handlu zbożowego.
Jarosław twerski rzucił się na wielką skalę do gospodarstwa i handlu. Otrzymawszy “kniażenie” w Nowogrodzie W., zabrał się na rozległem nowogrodzkiem terytorjum do robienia interesów, zwabiając nadto w Twerskie mnóstwo “zakupów”. Byli to ludzie pracujący (na roli lub w handlu) na cudzy rachunek, a otrzymujący zapłatę zgóry, a zatem dłużnicy na odrobek (zwano ich także “zakładnikami”). Powstawała warstwa ludzi, zależnych osobiście od księcia, a nadto zachodziła obawa, że tajemnice handlu nowogrodzkiego będą zdradzone na zewnątrz. Dwa razy musiał Jarosław (1265, 1270 r.) wyrzekać się tej ekonomicznej swej działalności i obiecywał, że rozpuści pozbieranych “zakładników”; gdy zaś nie dotrzymywał przyrzeczeń, wolano uznać zwierzchnictwo tatarskie, byle go do tego zmusić.
VIII. EKONOMICZNA PRZEWAGA MOSKWY.
(1320-1359.)
Rok tylko był Jerzy moskiewski uznawanym przez hana wielkim księciem, poczem Uzbek przeniósł tę godność na Dymitra Groźnookiego twerskiego. Jak bezgraniczna była nienawiść tych książąt, świadczy fakt, że gdy w r. 1325 spotkali się na dworze hańskim, rzucili się na siebie i Dymitr własną ręka zabił Jerzego. Ciężkie naruszenie porządku dworskiego nałożył zabójca własną głową, lecz jarłyk wielkoksiążęcy pozostał przy Twerze, nadany bratu strateńca, Aleksandrowi Michajłowiczowi.
W sierpniu atoli 1327 r. zdarzyło się, że pomiędzy lud twerski puścił ktoś nieuzasadnioną niczem pogłoskę, jakoby Tatarzy mieli zaprowadzać gwałtem islam; w obronie swego “prawowierja” dał się lud namówić do wyrżnięcia przebywających w Twerze Tatarów. Jakby tylko czekał na to książę moskiewski, jedyny pozostały jeszcze przy życiu Daniłowicz, Iwan z Perejasławia zaleskiego, który skupił w swem ręku całą dzielnicę. W lot znalazł się w ordzie i wyrobił sobie zaszczyt, że jego mianowano naczelnikiem wyprawy karnej na Twer i przeniesiono jarłyk wielkoksiążęcy na jego osobę.
Długie lata trwał pościg za Aleksandrem, chroniącym się od grodu do grodu, a którego Uzbek kazał żywcem dostawić. W końcu spełniły się losy na nieszczęsnym księciu; stał się drugim z rzędu z książąt twerskicli. a ósmym Rurykowiczem, skazanym przez Uzbeka na stracenie. Takim był triumf Iwana moskiewskiego.
Jest to Iwan Kaleta (1325-1341), obdarzony tym przydomkiem już przez współczesnych, twórca moskiewskiego skarbu dynastycznego. Jego dziełem przewaga ekonomiczna Moskwy, bez której nie byłaby się następnie rozwinęła hegemonja polityczna. On sam nie myślał zgoła o jakiemś “jedynowładztwie” i nie snuł wogóle planów politycznych dalszych ponad to, żeby utrzymać się przy łasce hańskiej, a więc i zgnębić każdego współzawodnika. Iwan czynił zabiegi, żeby w Nowogrodzie W. zdwoić daninę tatarską, i wywołał tem skutek taki, że wielkie miasto oddało się w r. 1332 pod opiekę Litwy.
Wydarzenie to stanowi początek antagonizmu litewsko-moskiewskiego.
Drugi po Mendogu dziejowy przodownik Litwy, Giedymin, miał już pod sobą całą Ruś Czarną, od r. 1313 zaś uznawanem było zwierzchnictwo Litwy w całem “Wielkiem” księstwie Smoleńskiem, a od r. 1321 wahał się i Kijów pomiędzy Giedyminem a Uzbekiem. Uznawał ten stan rzeczy i patrjarchat carogrodzki i oto od r. 1316 ustanowiono osobnego metropolitę dla “Rusi litewskiej”. Giedymin wciągał już w sieć swej polityki i Wołyń i księstwo Halickie, tym razem przez małżeństwa polityczne.
Wygaśli w r. 1324 Rurykowicze haliccy, a spadek po nich objął syn rodzonej siostry ostatnich książąt halickich, zamężnej za Trojdenem czerskim i sochaczewskim: Bolesław z linji mazowieckiej Piastów. W ten sposób wróciła dawna ziemia Lachów pod panowanie Piastów (co zresztą nie zwróciło uwagi ani jednego ruskiego rocznikarza!). Najbliższym krewnym i domniemanym spadkobiercą Bolesława był królewicz polski, Kazimierz (późniejszy Wielki). Za niego wydaje Giedymin w r. 1325 córkę swą, Aldonę, a w sześć lat potem sam Bolesław żeni się z drugą Giedyminówną, Eufemją czyli Ofką. Syna, Lubarta, ożenił Giedymin już w r. 1324 z Buszą, dziedziczką Andrzeja, ostatniego Rurykowicza na Włodzimierzu wołyńskim, Bełzie i Chełmie.
Coraz więcej Rusi zagarniał Giedymin siecią swej polityki. Na północy stawał się groźnym krzyżakom, występującym z uroszczeniami do Pskowa i Watlandu (części obszaru nowogrodzkiego, przyległej do Inflant). Użyczywszy Nowogrodowi swej opieki, przecinał Giedymin nie tylko zamiary krzyżaków, ale też i Moskwy. Iwan wystąpił przeciwko niemu w imię praw hana-cara do Rusi.
W r. 1339 urządził wyprawę na Smoleńsk (pomagało im pięciu innych Rurykowiczów), żeby tam wymusić “wychod tatarski” wbrew Giedyminowi i rzeczywiście, po śmierci Giedymina Smoleńsk od r. 1340 musiał płacić haracz tatarski.
Rozszerzał Iwan Kaleta gorliwie obszary panowania tatarskiego. Przybrał tytuł wielkiego księcia “wsieja Rusi”. Ta “wszystka Ruś” – to cała Ruś tatarska, w przeciwieństwie do litewskiej; a tytuł sam nie oznaczał żadnej władzy rodzimej, tylko hańską. To “car” ustanawiał nad swoją “wszystką Rusią” swego głównego księcia-podskarbiego. Tytuł poddańczy, z łaski Saraju, który jednak zczasem miał służyć do oznaczenia zwierzchnictwa, o jakiem za czasów Iwana Kalety nikomu się nie śniło.
Testamenty Kalety świadczą, że ani nawet miasta Moskwy nie zamierzał robić siedzibą żadnego “jedynowładcy”. Zapisywał stolicę wszystkim spadkobiercom na spółkę (podobne zresztą wspólne władanie stolicą było w Twerze i w Rjazaniu). O zachowanie równości pomiędzy spadkobiercami dbał do tego stopnia, iż powyznaczał dzielnice w szachownicę, byle osiągnąć równość intraty przy równej mniej więcej ilości (21-20) grodów i seł.
W XIV wieku nie były wogóle na Rusi ani pojęcia, ani poczucia państwowości. Wyrobieniu się ustroju państwowego stało na zawadzie pojęcie o własności ziemskiej. Skoro smerd (wieśniak) czy książę mieli jednakowe i równe prawo do ziemi, przez nikogo jeszcze nie zajętej, stawali się Rurykowicze tylko współzawodnikami, uszczuplającymi teren osadnictwa prywatnego – nie wytwarzając własności publicznej. Księstwa stawały się przedsiębiorstwami osób stanu książęcego. W obrębie księstwa XIV wieku na Rusi nie stykało się prawo państwowe z prywatnem, lecz prywatne prawo osoby stanu książęcego z takiemże prawem innych osób. Nie tylko więc nie nastąpił w XIV wieku rozwój stosunków prawno-publicznych, lecz Ruś cofała się napowrót do stanu z doby drugiej redakcji Prawdy Ruskiej.
W sąsiedztwie, na Litwie, było natomiast za Giedymina wyrobione już w zupełności prawo państwowe. Opierało się na zasadzie, że ze wszystkich dynastów jeden tylko jest właściwym władcą, monarchą, a wobec niego nikt nie ma żadnych praw. Wszyscy są jego niewolnikami i cała ziemia jego własnością. Bez jego zezwolenia nie wolno ani syna postanowić ani córki wydać za mąż, a cóż dopiero rozporządzić ziemią. Wielki książę może się wyręczać krewniakami-książętami, ale niema mowy o prawie dziedzicznem w dzielnicach. Wielki książę jest samowładnym szafarzem wszystkich dzielnic, a inni książęta nic mają wobec niego żadnych praw, lecz same obowiązki (wobec której to jednostronności nie można litewskiego ustroju państwowego zestawiać z feudalnym).
Podkład ekonomiczny dynastji litewskiej byt zgoła inny, niż u Rurykowiczów. W zasadzie była wszelka ziemia własnością naczelnego władcy litewskiego, ale właśnie dlatego nie istniały żadne prywatne dobra książęce. Nie gospodarował nigdzie książę, bo mu to było niepotrzebne, skoro mógł każdej chwili rozporządzić dowolnie wszelakiem mieniem swych poddanych. To też książę litewski szafował chętnie nadaniami, a w praktyce wychodziło to wszystko na to, że dynasta ruski ziemię zagarniał, litewski zaś dawał.
Oto druga – obok uwalniania od jarzma tatarskiego – przyczyna popularności litewskich dynastów na Rusi.
Jeden tylko od tego prawidła zachodził wyjątek, a mianowicie na ziemi moskiewskiej.
W wyniszczonych księstwach Zalesia dostarczała wojna coraz mniej zarobku (łupów). Trzeba było coraz częściej “łatać biedę” zakładaniem “seł”. Rozwój społeczny zmierzał nieuchronnie do przemiany drużynników – wbrew ich woli – we właścicieli ziemskich. Było to zrazu gospodarstwo jakieś ruchome, przenośne, napół koczownicze, wciąż na nowem, z nowego na jeszcze nowsze i coraz nowsze; dopiero na schyłku XV wieku można mówić o gospodarstwach “bojarskich” w ścisłem znaczeniu tego wyrazu – lecz początek był już dany. Prąd ten wyzyskał doskonale Iwan Kaleta Sam gospodarz zawołany, założył przeszło setkę własnych seł nowych, a dawał je chętnie w używalność drużynnikom, przywiązując ich tem do siebie. Wolno im bowiem było, według prastarego od Ruryka prawa, zmieniać sobie dowolnie drużynę, przechodzić od księcia do księcia, a wobec tego któż dawałby im ziemię na własność?! Ale używalność seła już zagospodarowanego wartała więcej, niż własność pustki, nadanej przez litewskiego dynastę – i dzięki temu “służba” moskiewska mogła być intratniejszą od litewskiej.
Był to zarazem sposób poddawania ludzi w osobistą od siebie zależność o wiele lepszy, gruntowniejszy, niż uprawiane przez książąt twerskich “zakładniczestwo”. Ale i to Iwan umiał wyzyskać lepiej od Tweru i powprowadzał “zakłady” na skalę tak wielką, że stały się one następnie, w ostatecznej konsekwencji, nowem źródłem zwierzchnictwa nad książętami drobniejszymi, a to z mocy prawa kupieckiego.
Kaleta – nigdy nikt słuszniej i trafniej przydomku nie otrzymał – stał się bankierem książąt drobnych, udzielając pożyczek na odrobek praw książęcych, na “zakład”. Brał w ten sposób dzielnice książęce sąsiednie częściowo w dzierżawę, częściowo skupywał je. Jeżeli “zakładniczestwo” wiodło zawsze do chaosu, cóż dopiero wprowadzone pomiędzy osoby stanu książęcego, zastosowane do praw książęcych! A właśnie rozwiązano już tę kwestję zasadniczo, a trafnie. W r. 1327 w umowie pomiędzy Nowogrodem W. a księciem Aleksandrem twerskim zdobyto się wreszcie na rozróżnienie pomiędzy tytułem własności prywatnej a zwierzchności książęco-państwowej. Uznano własność nad “zakładami”, nie uznając zwierzchnictwa i usuwając (że użyjemy wyrażenia nowoczesnego) wszelką eksterytorjalność . Wtedy jednak Kaleta wikła sprawę na nowo i zamącą do reszty pojęcia prawne i całe życie publiczne Rusi północnej, wynajdując obroty handlowe prawami książęcemi.
Po śmierci Iwana Kalety (1341) otrzymał jarłyk na wielkiego księcia “wszystkiej Rusi” tatarskiej najstarszy z jego synów, Szymon (1340-1353), przezwany przez klasztornych kronikarzy Pysznym za zamiłowanie w kosztownych budowlach. Jak zwiększano sobie coraz bardziej zależność od ordy. wskazuje fakt, że Iwan Kaleta byt w Saraju w ciągu lat 20 trzy razy, syn zaś w ciągu lat 12 pięć razy. Nie o zrzuceniu jarzma tatarskiego myślano, lecz o tem, jakby uzyskać tatarskie posiłki przeciwko Litwie.
Wzniesienie tamy przeciwko ekspansji litewskiej było troską Szymona i główną myślą jego brata i następcy, Iwana Iwanowicza (1353-1359).
Ale następca Giedymina, Olgierd, nie tylko przywrócił zwierzchność litewską nad Smoleńszczyzną, lecz rozszerzył ją nadto na Siewierszczyznę i Czernihowszczyznę w r. 1356. Nie zaniedbał też, żeby była nadal osobna metropolja “litewska” obok pierwotnej “kijowskiej”. Obedjencja kijowskiej składała się poza Zalesiem z samego już tylko Kijowa. Zanikła tymczasem metropolja halicka, lecz niebawem miała być wznowioną. Po śmierci Bolesława Trojdenowicza (1340) obejmował dawną ziemię Lachów król polski Kazimierz Wielki, jako najbliższy krewny i spadkobierca nieboszczyka. Tamten uznawał był jeszcze zwierzchnictwo Uzbeka; ten przynosił zupełne uwolnienie od jarzma tatarskiego. Tamten miewał zatargi z Cerkwią, ten był pierwszym w Europie głosicielem tolerancji wyznaniowej i od niego dopiero wywodzi się ostateczne należyte zorganizowanie hierarchji cerkiewnej w księstwie Halickiem i na Wołyniu.
Kazimierz W. miał do czynienia z węgierskiemi i z litewskiemi uroszczeniami do tych krajów. Nie mogąc dać rady dwom naraz, zawarł spółkę z Ludwikiem węgierskim przeciwko Litwie. W ten sposób Litwa, ścieśniana na północy coraz bardziej przez krzyżaków, znalazła na południu nowego przeciwnika w Polsce – z czego korzystając, próbował Iwan Iwanowicz wystąpić do walki z Olgierdem. Skutek był jednali ujemny, a zwycięski Olgierd wystąpił z programem zajęcia całej Rusi, całkowitego usunięcia zewsząd Rurykowiczów.
IX. UTWIERDZENIE ODRĘBNOŚCI MOSKIEWSKIEJ.
(1360-1380.)
Hasło Olgierda, że cała Ruś ma należeć do Litwy, stawała się z roku na rok coraz bliższem spełnieniu. Już wszyscy jego synowie z pierwszego małżeństwa, ochrzczeni w “prawowierju” obdzieleni byli księstwami dzielnicowemi na Rusi; od roku zaś 1362 podlegały Litwie Kijowszczyzna i całe Podole. Ekspansja ta nie była bynajmniej niebezpieczną dla ruszczyzny; owszem, zapomocą samychże dynastów litewskich szerzył się na Litwie ruski obyczaj, ruska piśmienność i ruskie pojęcia z zakresu prawu prywatnego. Publiczne prawo ruskie nie istniało, i z tem łączył się brak rodzimej ruskiej państwowości. Społeczeństwo z kulturą bezsprzecznie wyższą – jakiem była Ruś wobec Litwy – ulegało od przeszło stu lat naporowi państwowości opartej na kulturze niższej, ponieważ stało niżej ud Litwy co do organizacji państwowej. Litwa posiadała przynajmniej prawo dynastyczne, umożliwiające organizację państwową: Jeden tylko z Giedyminowiczów był monarchą, uprawnionym do uprawiania polityki, jako naczelny wielki książę, a wszyscy inni książęta zawiśli niewolniczo od jego łaski i niełaski.
Na wzór Litwy począł wytwarzać prawo publiczne w Moskwie, jedyne na Rusi, metropolita Aleksy Pleszczejew (1354 do 1378). Był to syn owego przywódcy drużynników, przybyłych z Kijowszczyzny – upatrzony na metropolitę jeszcze przez Iwana Kaletę, chrześniak jego, a więc według ówczesnych pojęć członek rodziny, członek dynastji niejako. Iwan Iwanowicz ustanowił go opiekunem swego dziewięcioletniego syna, Dymitra (Dońskiego), tudzież sześcioletniego bratanka, Włodzimierza sierpuchowskiego (pogrobowca po Andrzeju, bracie Szymona Pysznego). Wytworzyły się i pozostały aż do drugiej połowy XV wieku dwie linje moskiewskie. Dzięki Aleksemu utrzymała się jednak na zewnątrz jedność polityczna całego obszaru moskiewskiego i powstała moskiewska państwowość. Metropolita Aleksy jest twórcą ustawy, ujętej w swojską formę “dogoworu”, układu, jaki zawierali pomiędzy sobą w roku 1362 dziewięcioletni Włodzimierz z dwunastoletnim Dymitrem. Dymitr otrzymywał władzę państwową nad Włodzimierzem sierpuchowskim, jako wielki książę moskiewski nad podwładnym moskiewskim księciem dzielnicowym. Odjęto Włodzimierzowi prawo samodzielnego prowadzenia wojen, a nałożono na niego obowiązek dostarczenia Dymitrowi posiłków na każdą wyprawę. W dziewięć lat potem, w r. 1371. kiedy strony kontraktujące liczyły już lat 18 i 21, stanął drugi układ. Ustanowiono primogeniturę. Książę sierpuchowski uznawał się podwładnym nie tylko samego Dymitra (Dońskiego), ale zarazem już zgóry (ewentualnego) najstarszego jego syna – i zobowiązywał się nie ubiegać się nigdy o wielki jarłyk przeciwko synom Dymitra.
Metropolita Aleksy układał zręby państwowości moskiewskiej wśród warunków najtrudniejszych. Dwa razy odjęto Moskwie za jego czasów wielki jarłyk hański. Nie bez wpływów Olgierda przeniósł han w r. 1359 łaskę swoją na gałąź suzdalską. Wtenczas to Włodzimierz n/Kl. wysunięto przeciwko Moskwie, robiąc z niego rezydencję wielkiego księcia “wszystkiej Rusi” (Dymitra Konstantynowicza suzdalskiego) i kazać metropolicie wracać tam, jako do właściwej rezydencji kanonicznej. Aleksy nic posłuchał. Ruszył skarbem po Kalecie i w r. 1362 odzyskała Moskwa hańskie podskarbiostwo. Bojarowie moskiewscy nic żałowali też trzosów na ten cel. Po raz pierwszy na Rusi występuje tu wspólny interes dynastji i społeczeństwa: bojarowie rozumieli, że wielki jarłyk, bogacąc księcia, pomnaża zarazem sposobności korzystania z łaski książęcej.
W r. 1367 zwraca się przeciwko Moskwie Olgierd; w roku następnym odniósł zwycięstwo nad rzeka Trosną i przystąpił do oblegania Moskwy. Po trzech zaledwie dniach ustąpił, niepewny wierności pułków swej “Rusi litewskiej”, gdyż Aleksy rzucił klątwę na posiłkujących Olgierda książąt smoleńskiego i twerskiego. Nie udało się również powtórne oblężenie w r. 1370.
Tem bardziej starał się Olgierd odtąd o to, żeby Ruś litewska nie podlegała cerkiewnie Moskwie, żeby miała osobnego swego metropolitę. Jak Aleksy w Saraju, podobnież nie szczędził Olgierd pieniędzy w Carogrodzie. Wysłany przez. patrjarchę legat Cyprjan, Serb, nie tylko uznał potrzebę osobnej metropolji litewskiej, lecz nawet zalecał rozszerzyć granice jej w ten sposób, że metropolja “kijowska” (faktycznie moskiewska) byłaby ograniczoną do Moskwy, Rjazania i Suzdala i to tylko jako dożywocie Aleksego, po którym nie miałoby już być następcy. A czemżeż byłaby Moskwa bez metropolity?
Pisano na Moskwę wyrok zniszczenia coraz ostrzej. W roku 1375 odjęto jej ponownie wielki jarłyk, przeniesiony tym razem na Twer; ale było to już punktem przesilenia. Michał Aleksandrowicz twerski, pobity na głowę, musiał tegoż jeszcze roku wejść wobec Moskwy w stosunek zupełnie taki sam, jak Sierpuchów w r. 1371 – i pokój ten stanowi kamień węgielny hegemonji Moskwy na Zalesiu.
Rosła Moskwa w siłę pod regencją swego metropolity. Dzięki zajęciu w r. 1363 Staroduba i Galicza stała się gospodarzem w dolinie Klaźmy. Oparta na przewadze ekonomicznej i wsparta obmyślanem na wzór litewski prawem państwowem, zdołała Moskwa metropolity Aleksego przeciwstawić się ekspansji litewskiej.
Aleksy jest również twórcą zasady legitymizmu tatarskiego, która stała się wytyczną polityki moskiewskiej.
Tatarzy, rozszerzając swe koczowiska w miarę wzrostu ludności, koczowali w połowie XIV wieku na przestrzeniach od Oki do Krymu, od Donu do jeziora Aralskiego. Towarzyszyła temu decentralizacja polityczna; około r. 1360 było już ord dziewięć i dziewięciu hanów – “carzyków”, jak się wyrażają latopiscy ruscy. Aleksy wprowadził zasadę, żeby tylko sarajskiego hana uznawać za prawowitego cara. Ten legitymizm uprawniał w danym razie do walki z innemi ordami, jako buntowniczemi względem Saraju. A te nowe ordy zbliżały się już do Zalesia, wkraczając w kraje bynajmniej nie stepowe. Wyłaniało się niebezpieczeństwo, czy ludność rolnicza wśród Mordwy i Bułgarów nie zostałaby zczasem zamieniona w niewolników, żywiących swą pracą Tatarów – i że handel bułgarski będzie całkowicie utracony. Już ordy północne nie zezwalały na bezpośrednie stosunki kupców z Rusi z Bułgarami nadwołżańskimi! Starcie było nieuchronne, gdyż ordy te popadały często w niedostatek, na który radziły sobie doraźnie, najazdem, łupem, jasyrem.
Początek zrobili szczęśliwie w r. 1365 książęta rjazańscy, przepędzając łupiącą kraj ordę. Suzdalscy poszli za tym przykładem w r. 1367, a w r. 1370 kupili sobie w Saraju “polecenie”, żeby w imieniu “cara” wdać się w sprawy bułgarsko-tatarskie. Legitymizm sarajski pomógł wtenczas rozszerzyć sferę handlową Rusi. Gdy w r. 1374 orda dońska zażądała daniny od Niżnego Nowogrodu, Suzdalczycy odmówili i obronili się skutecznie. Zimą z r. 1375 na 1376 sfera handlu ruskiego sięgnęła po raz pierwszy po Kazań; książę niżnionowogrodzki (Dymitr Konstantynowicz) ustanowił w Kazaniu i osadził tam swych celników.
Moskwa trzymała się długo zdaleka od tego wszystkiego. Dopiero w r. 1377 zdecydował się metropolita Aleksy przyłączyć i moskiewskie drużyny do akcji przeciw tatarszczyźnie. Nie poszczęściło się Moskwie wtenczas, ale zato w r. 1378 Dymitr moskiewski zadał nad rzeką Wożą klęskę wodzowi ordy dońskiej, Mamajowi, gdy Tatarzy wracali z pod spalonego doszczętnie Niżnego Nowogrodu.
Było to tuż po śmierci metropolity, sterującego stale do końca dni swoich nawą państwową obok księcia, liczącego w r. 1378 już 28 lat wieku. Aleksy zmarł w lutym 1378 r., przeżywszy o niecały rok tylko Olgierda.
Dwaj ci niepospolici mężowie, godni siebie przeciwnicy, sprawili, że Litwa a Zalesie nie spłynęły w jedno. Aleksy marzył o zrzuceniu jarzma tatarskiego. Najkrótszą do tego drogą byłoby poddać Zalesie Olgierdowi – lecz Aleksy wolał stanowczo zwierzchność tatarską od litewskiej. Nad uwolnienie Zalesia od Tatarów przenosił walkę z Litwą. Podobnież Olgierd, marzący o panowaniu nad całą Rusią, miał do tego celu drogę niezawodną w przyjęciu “prawowierja” – które wszakżeż wyznawali już wszyscy jego synowie z pierwszego małżeństwa: Stałby się pierwszym po cesarzu bizantyńskim panem w Cerkwi i niewątpliwym szafarzem metropolji. Olgierd zatrzymał się atoli na tej drodze i zawrócił: ani jeden z jego synów z drugiego małżeństwa nie chrzcił się, a sam Olgierd wolał odstępować bez skutku z pod Moskwy, niż przyjąć chrześcijaństwo w obrządku wschodnim.
Gdyby atoli Olgierd opanował był Zalesie, czemżeż byłby żywioł litewski wobec ogromu całej Rusi – i czy Litwa byłaby mogła stać się rzymsko-katolicką tak niebawem, w 9 zaledwie lat po jego śmierci?
Następcą Olgierda na wielkiem księstwie spodziewał się zostać pierworodny jego syn, ochrzczony w “prawowierju” Andrzej Połocki. Olgierd przeznaczył jednak Litwę właściwą niechrzczonym synom z drugiego małżeństwa, przekazując władzę monarszą najstarszemu z nich, Jagielle. Andrzej próbował wygnać Jagiełłę z Wilna i pozyskał w r. 1379 przymierze Dymitra moskiewskiego, któremu ofiarował zato Brjańsk ze wschodniej Rusi litewskiej. Jagiełło, szukając sposobu przeciw Moskwie, wyzyskiwał przeciw niej nieprzyjaźń Mamaja, który tymczasem ogłosił się sam hanem ordy dońskiej. Mamaj ofiarował Moskwie zniżenie “wychoda” za uznanie swego zwierzchnictwa, lecz spotkał się z odmową, gdyż Dymitr moskiewski trzymał się zasady legitymizmu sarajskiego. Natenczas Jagiełło podmówił Mamaja do powtórnej wyprawy na Moskwę, ofiarując przymierze i posiłki.
Dymitr wyruszył w pole, lecz niespodzianie zaczął się układać i przez dwa tygodnie targowano się o wysokość daniny. Nagle Mamaj przerwał układy, bo nadszedł dzień 1 września, wyznaczony na stawienie się Jagiełły z posiłkami. Ten atoli od początku nie myślał dotrzymać umowy. Kto chciał rządzić metropolią ruską, nie mógł walczyć obok “bisurmanów” przeciw “prawowierju”; kto dążył do panowania nad całą Rusią, nie mógł narażać się na opinję jej zbira i na… dezercje hufców z Rusi litewskiej. Napróżno czekał Mamaj cały tydzień. Dnia 8 września 1380 musiał przyjąć bitwę na Kulikowskich Błoniach nad Donem i… poniósł klęskę. Zwycięski Dymitr odniósł sobie z pola walki zaszczytny przydomek Dońskiego.
Wnet po bitwie uznał się podwładnym Dymitra Dońskiego narówni z księciem sierpuchowskim (jak to wyraźnie zaznaczono w “dogoworze”) wielki książę rjazański (Oleg), przed bitwą sojusznik Jagiełły. Co ważniejsza, Cyprjan, ustanowiony przez patrjarchat następcą metropolity Aleksego, przerzucił się również do obozu zwycięzcy, jako jedyny metropolita całej Rusi. Korzystając z orzeczenia patrjarchatu, że Kijów niema odtąd nigdy podlegać metropolitom “Małej Rusi i Litwy”, lecz metropolicie “Kijowa i Wielkiej Rusi”, dorzucał Dymitrowi do zwycięstwa w polu cenniejsze zwycięstwo w dziedzinie cerkiewnej. Szerzyła się tedy państwowość moskiewska, a chociaż po dwóch latach miał nastąpić niepomyślny zwrot, a po dalszych czterech ciężka katastrofa i gmach metropolity Aleksego rozpadał się – pozostały jednak fundamenty, które wszystko przetrwały i na których odnawiało się ten gmach jeszcze nieraz, a zawsze według starych planów… Dlatego godzi się i wypada lata te, 1360-1380 r., w których powstały owe fundamenty odrębności, a następnie hegemonji Moskwy, wyodrębnić w osobny ustęp dziejowy, chociaż tylko 20 lat obejmujący.
X. NIEDOSZŁE CARSTWO WILEŃSKIE.
(1380-1408.)
W kilka miesięcy po bitwie kulikowskiej został cały Kipczak zdobyty przez nowego mocarza w szeregu twórców azjatyckich monarchij uniwersalnych. Był nim Timur-leng, zwan w zachodnich źródłach Tamerlanem, a którego panowanie w przeciwieństwie do tolerancyjnego Temudżina opierało się na fanatyzmie religijnym (na szyityzmie muzułmańskim). On twórcą orjentalnej despocji z religją państwową, z obowiązkiem tępienia nie chcących jej wyznawać i z zasadą, że jedyne źródło prawa jest w osobistej woli panującego. On też twórcą systemu społecznego, opartego na rangach obozowo-dworskich, na 12 “tszinach”, w które wtłoczono całe życie, nietylko publiczne – bo kto nie posiadał “czinu”, ten znalazł się poza społeczeństwem.
Han całego Kipczaku z ramienia zdobywcy, Tochtamysz,. zakazał Rusi całkiem handlu w nadwołżańskiej Bułgarji i z Bułgarami. Zawikłania, jakie się z tego wywiązały, doprowadziły do najazdu na Zalesie w r. 1382. Rozwiały się od jednego razu wszelkie zawiązki i związki państwowości moskiewskiej, a sama Moskwa padła ofiarą rzezi. Oleg rjazański zagarnął Kołomnę, metropolita Cyprjan wracał do Kijowa, a jarłyk wielki omal nie przeszedł na Twer.
Sytuacja stawała się dla Moskwy tem krytyczniejszą, że Jagiełło decydował się w tym właśnie czasie na chrzest w Cerkwi wschodniej. Obok schyzmatyckiego Wilna byłaby Moskwa bardzo podrzędnem tylko księstewkiem.
Nagle następuje radykalna zmiana: Litwa przyjmuje chrzest, ale w katolicyzmie, w Kościele zachodnim. Geneza tego wielkiego zwrotu dziejowego tkwi w sprawach Rusi halickiej w dawnej ziemi Lachów.
Kazimierz Wielki uczynił z Rusi halickiej oś polskiej polityki ekonomicznej, jako ogniwa handlu ze Wschodem. Dla utrzymania tego szlaku handlowego zawarto spółkę z Węgrami przeciwko naporowi litewskiemu; tylko dlatego utrzymał się przy następstwie po Kazimierzu W. Ludwik węgierski, ten istny “ojczym” Korony Polskiej. Z jego ramienia zarządzał krajem przez kilka lat (1372-1378) zniemczony Piast ze Śląska, Władysław Opolczyk. Ten oparł porządek publiczny na prawie feudalnem, zorganizował hierarchję katolicką, zniósł zaś prawosławną. Kiedy w r. 1378 Ludwik obsadza tam grody starostami węgierskimi, wybuchł z tego powodu jawny bunt w Polsce, a po śmierci “ojczyma” sześć zjazdów szlachty oświadczyło się przeciw dalszej łączności z Węgrami. Usunięto od tronu polskiego starszą królewnę, Marję, skoro zasiadła na węgierskim, a zgodzono się na młodszą Jadwigę, bo nie przedstawiała osobą swoją żadnego związku prawno-państwowego z Węgrami i… można było rozporządzać jej ręką.
Gdy zawiodła spółka z Węgrami przeciwko Litwie, przerzucono się do spółki z Litwą przeciwko Węgrom. W tem geneza powołania Jagiełły na tron polski, małżeństwa jego z Jadwigą (1386) i katolickiego chrztu Litwy.
Katolicyzm i związek z Polską niosły Litwie ocalenie od zachłanności krzyżackiej i od rozpłynięcia się w ruszczyźnie. Polacy utrzymali narodowość litewską. Ruś litewska nie była atoli przez unję polsko-litewską dotkniętą ani w wyznaniu swem, ani w prawach zwyczajowych. Całe ograniczenie “prawowierja” polegało na tem, że nie wolno go było przyjmować Litwinom (tylko też katoliccy Litwini otrzymywali prawa obywatelskie na wzór polski), lecz Ruś sama żadnego ograniczenia nie zaznała, ani prawa polskiego jej nie narzucano. Znamiennem jest, że Giedyminowicze, ochrzczeni już przedtem w Cerkwi, mogli pozostać przy “prawowierju”; jakoż przez całe życie prawosławnymi byli nie tylko wszyscy przyrodni bracia Jagiełły, ale też dwaj rodzeni: Lingwen i Skirgiełło.
Nie z wyznaniowych przeto przyczyn próbował przeszkodzić nowemu wyniesieniu Jagiełły najstarszy z przyrodnich jego braci, Andrzej, wszczynając z pomocą zakonu (ofiarował krzyżakom zato Połockie i Witebskie w lenne zwierzchnictwo) wojnę “białoruską” – lecz bezskutecznie.
Władysław Jagiełło, posiadłszy najrozleglejsze w Europie panowanie, nie wyrzekał się wcale programu Olgierda, żeby zająć resztę Rusi. Najpierw pragnął poddać litewskiemu zwierzchnictwu Nowogród Wielki. Sprawa zapowiadała się pomyślnie. Przyjęty do Nowogrodu Lingwen posiadł tam władzę nad całą siłą zbrojną i znaczny wpływ polityczny. Było to czemś nadzwyczajnem, bo w Nowogrodzie W. książę nie znaczył już prawie nic; nie był ani nawet wodzem. Był tylko prostym rezydentem, przyjmowanym dla miłego spokoju od Giedyminowiczów i Rurykowiczów. Rządy Nowogrodu W. były oligarchiczne (posadników trzech do pięciu!). Lingwen zdawał się przywracać władzę książęcą, wyzyskaniu atoli okoliczności przeszkodził rozłam w dynastji litewskiej. Stryjeczny brat Jagiełły, Witołd, syn Kiejstuta, zasłużony odzyskaniem Rusi halickiej na węgierskich starostach (1387), lecz poróżniony z Jagiełłą o ojcowiznę, łączył się z Moskwą i z zakonem. Moskwa stawała się po r. 1386 naczelnem ogniskiem “prawowierja” w przeciwstawieniu do Wilna, lecz Dymitr Doński nie występował jeszcze przeciwko Jagielle i nie korzystał z gotowości Witołda.
Dymitr Doński zmarł w r. 1389, a testament jego mieści intencje wręcz przeciwne intencjom Iwana Kalety. Nie tylko nie pragnie równości swych spadkobierców, ale umyślnie wykrawa dzielnice w ten sposób, ażeby wytworzyć nierówność w pewnym zgóry obmyślonym stosunku, z uprzywilejowaniem najstarszego syna, Wasyla.
Wasyl Dymitrowicz (1389-1425) pojął za żonę Zofję Witołdównę, gdy tymczasem Witołd w jawnym buncie przeciwko Jagielle zbiegł do krzyżaków (1389) i prowadził ich na Litwę. W r. 1392 pogodził się Witołd z Jagiełłą za tę cenę, że został dożywotnim wielkim księciem litewskim pod zwierzchnictwem Jagiełły, jako króla polskiego – i natenczas rozpoczął swe rządy od tego, że Lingwena odwołał z Nowogrodu.
Zakon znalazł sobie na miejsce Witołda nowego Litwy wichrzyciela (i znowu katolika, bo taki był cenniejszy), a to w osobie najmłodszego z rodzonych Jagiełły braci, Świdrygiełły-Bolesława – który sześć razy wszczynał bunty. Nadto zapomocą fałszowania dokumentów starał się zakon przyswoić sobie prawa zwierzchnicze do całej Litwy, a prawo własności do Zmujdzi, do ziemi Pskowskiej i do nowogrodzkiego “Watlandu”.
Witołd stał się skłonnym do wszelkich ustępstw wobec Moskwy i krzyżaków. Zdradzał Nowogrodzian na obie strony, a wkońcu uznał uroszczenia krzyżackie do Pskowa i Watlandu. Przystawał też na zabór ziemi Dźwińskiej (w dorzeczu Dźwiny północnej) przez Wasyla i omal nawet nie dostarczył mu posiłków przeciwko Nowogrodowi. A zięć moskiewski nie odpłacał mu wcale wzajemną względnością i gdy Witołd zagarnął w r. 1395 Smoleńsk, utworzył Wasyl przeciw niemu z Rjazaniem i Twerem koalicję, którą trzeba było zażegnywać nowemi ustępstwami.
Ustępliwość Witołda pochodziła stąd, że chciał mieć wolne ręce i wolne wszystkie siły, ażeby (korzystając z buntu Tochtamysza przeciw Tamerlanowi) rzucić się na Tatarów i na miejscu hana Saraju samemu zostać “carem”. Rozumował, że przez to samo zostałby panem Rusi tatarskiej, a miałby dość potęgi, żeby na krzyżakach odrobić potem wszystko, przestałby zaś być lennikiem polskiej Korony. Sprawa była jak najdonioślejszą. Bez unji z Polską nie dałby się jeszcze utrzymać na Litwie katolicyzm, a w wymarzonem przez Witołda państwie Wschodu byłby żywioł litewski taką drobną okruszyną, iż panujący nad Tatarami car wileński byłby stanowczo ruskim carem, nie litewskim.
Witołd poniósł atoli walną klęskę, zadaną sobie w r. 1399 nad rzeką Worsklą przez wodza Tamerlanowego, Edigeja. Narodowość litewska i katolicyzm były ocalone, Moskwie zaś pozostawiony jej kierunek rozwoju. Widmo carstwa nie zeszło wprawdzie jeszcze z widowni dziejowej, ale w gruncie rzeczy sprawa była już przesądzona.
Rozgromiony Witołd był narazie tak słabym, iż Smoleńsk zrzucił jego zwierzchność w r. 1401. Ażeby go odzyskać – co nastąpiło w r. 1404 – musiał sobie Witołd kupować neutralność zakonu niemieckiego, sam dopomagając mu do zajęcia Pskowa. Wyprawa nie powiodła się (1406 r.), a wywołała koalicję przeciw Witołdowi pod przewodem Moskwy. Działanie tej koalicji unicestwił dopiero najazd Edigeja na Zalesie (1408 r.). Wasyl, zrujnowany, wolał zawrzeć stały pokój z teściem, a Witołd także nie pragnął próbować na nowo szczęścia wojennego. We wrześniu 1408 r. stanęły hufce Wasyla i Witołda naprzeciw siebie nad rzeką Ugra, lecz nie dobywszy oręża, przystąpiono do zawarcia pokoju, który miał być stałym. Rzeka Ugra stawała się granica panowania litewskiego a moskiewskiej sfery politycznej.
W tych właśnie latach wchodzi imię polskie w dzieje nieznanej Polakom Rusi Zaleskiej. Po raz pierwszy nastąpiło to w r. 1396. W akcie przymierza Tweru z Moskwą powiedziano, że zawiera się je przeciw Tatarom, krzyżakom, Litwie i… Polsce. Polska znalazła się tu z tej racji, że król polski, jako zwierzchnik lenny Litwy, obowiązany byt udzielać jej pomocy.
W r. 1408 mieli Polacy po raz pierwszy sposobność oglądać tę Ruś, którą od miasta Moskwy nazwali “Moskwicinami”. Nad Ugrą znajdował się wśród wojska litewskiego także oddział polski pod wodzą Zbigniewa z Brzezia; Polacy byli tu żołnierzami wielkiego księstwa Litewskiego.
XI. O GRANICĘ DWÓCH KULTUR.
(1408-1449.)
Najdonioślejszą dla Wschodu europejskiego w XV wieku kwestią było zagadnienie, czy na Rusi z tej i z tamtej strony granicy litewskiej przyjmą się jednakie pojęcia prawne, a w związku z tem jednakowe urządzenia społeczne – czy też granica owa państwowa stanie się granicą dwojga różnych społeczeństw u różnej kulturze, pomimo jedności w dziedzinie cerkiewnej.
Przejmowanie litewskiego prawa publicznego ustało w Moskwie z rokiem 1386. Nie tylko nie naśladowano zmian, dokonywanych na Litwie pod wpływem chrześcijaństwa zachodniego, lecz trzymano się tem uporniej zasad ustroju poprzedniego, na Litwie już przestarzałego.
Bezpośredni wpływ prawa polskiego na państwo litewskie trwał tylko sześć lat (1386-1392), gdyż tylko tak krótko było ono wcielone do Korony Polskiej. Od r. 1392 aż do 1792 przechodził stosunek Litwy do Polski przez rozmaite zmiany, ale zawsze, bez najmniejszej przerwy, stanowiło wielkie księstwo Litewskie oddzielne państwo, nie podlegające żadnym polskim prawom, żadnemu urzędowi polskiemu. W r. 1392 przywrócona była i trwała aż do r. 1569 władza absolutna wielkiego księcia Litwy: pozostała jednak zaprowadzona w r. 1387 dziedziczność dzielnic książęcych, opartych odtąd na ustroju feudalnym. Wprowadzono tedy na Ruś litewską to, co już istniało na Rusi halickiej, zaszczepione tam przez Władysława Opolczyka, lecz obecnie skazane tam było na zagładę, skoro ziemia Lachów powróciła do Królestwa Polskiego (gdyż prawo polskie nie znało feudalizmu). Na Litwie i Rusi litewskiej rozszerzała się hierarchja feudalna stopniowo, od spraw dzielnic książęcych do spraw wszelkiej własności ziemskiej; aż powstał z tego swoisty feudalizm rusko-litewski, zwany prawem służskiem, a rozwijający się coraz wszechstronniej aż do połowy XVIII wieku. Od tego, czy prawo służskie przejdzie i na Zalesie, zawisła jedność lub dwoistość kulturalna Słowiańszczyzny wschodniej.
Pierwszym stopniem rozbieżności pojęć prawnych stała się kwestja świadczeń w naturze (płodami i robocizną) na rzecz państwa (grodu i księcia). Prymitywizm ten trwał na Rusi dziwnie długo, co tem dziwniejsza, że dotyczyło to krajów wybitnie handlowych! Litwa katolicka uwolniła się od tego przeżytku pod wpływem prawa polskiego już w r. 1387; Ruś litewska doszła do tego w r. 1432 za wdaniem się panów polskich;
Ruś halicka w r. 1435 (wywalczywszy sobie zupełny powrót do prawa polskiego) – podczas gdy na Rusi tatarskiej pozostało nadal wszystko po dawnemu.
Drugim stopniem rozbieżności dwóch kultur, powstających z dwóch stron wschodniej granicy litewskiego państwa, był odmienny stosunek urzędu do ludności. W w. ks. Litewskiem wynagradzało się urzędników coraz powszechniej nadawaniem im w używalność ziemi, podczas gdy na Zalesiu, a zwłaszcza w wielkiem ks. Moskiewskiem, przeważył, a wreszcie przyjął się wyłącznie system tatarsko-turecki, t. zw. “kormlenie”, polegający na prawie urzędnika do pobierania opłat bezpośrednio od osób, mających z urzędem do czynienia. Ta najfatalniejsza z plag tatarskich miała się zczasem zamienić w nieuleczalnego skira orjentalnego życia publicznego. Pierwsza przyczyna tego zła tkwiła w obowiązującem wciąż jeszcze na Zalesiu, nieuszczuplonem od czasu Ruryka, a urągającem wszelkiej państwowości prawie drużynników do swobodnego przenoszenia się od księcia do księcia; ażeby ich utrzymać przy sobie, prześcigali się książęta w obmyślaniu dla nich “kormlenia”.
Najlepiej, a w każdym razie najmniej źle, było pod tym względem w Moskiewskiem, gdzie za przykładem książąt i drużynnik zakładał coraz częściej “seła”, tak że tam pojęcie “bojara” spływało coraz bardziej z większą własnością ziemską – zwłaszcza że kwitnęło gospodarstwo w księstwie, w którem nie było wojen domowych przez 130 lat, od r. 1303 aż do 1432. W Moskiewskiem drużynnicy byli najzamożniejsi, i tam nietrudno było otrzymać od księcia seło w używalność, gdyż majątek książęcy opierał się głównie na sełach. Nie mogło jednak starczyć dla wszystkich; nie wszyscy też mieli ochotę gospodarować. Zamieniał się też coraz liczniej drużynnik na “dworzanina”, służącego księciu także podczas pokoju – a ze służbą książęcą łączyła się coraz bardziej administracja kraju. Jeszcze w ciągu XV wieku miało się rozstrzygnąć, czy będzie ona urządzona na sposób (mniej więcej) europejski, czy też azjatycki, czy celem jej wydobywanie ze społeczeństwa sił duchowych, czy też tylko wysysanie sił materjalnych dla powiększenia bogactw i mocy tronu i urzędów.
Wykładnikami dwóch kultur, poczynających działać we wschodniej Słowiańszczyźnie rozbieżnie, nie zawsze bywały Kościół i Cerkiew; były atoli niemi w pierwszej połowie XV wieku.
Pod koniec XIV wieku pojawia się pomysł, posiadający pozory powrotu do katolicyzmu. W cesarstwie bizantyńskiem propagowano już od r. 1369 unję kościelną, ażeby otrzymać pomoc przeciw nawale tureckiej. Chwycił się oburącz tego hasła metropolita Cyprjan i pozyskał dla sprawy Jagiełłę i Witołda – gdy tymczasem Wasyl Dymitrowicz nie chciał słyszeć o pojednaniu z “herezją łacińską”. Unja wydawała się sposobem na usunięcie przeciwieństw, objawiających się w ustanawianiu osobnych metropolitów halickich i litewskich. Cyprjan to wypraktykował: nie opuścił Moskwy, a od r. 1401 cieszył się oficjalnem uznaniem Polski i Litwy. Uzyskał zarazem dla Cerkwi takie przywileje (najpierw w Moskiewskiem), iż stanowisko i wpływy Cerkwi w państwie stały się bez porównania większemi, niż te, jakiemi rozporządzał Kościół; duchowieństwo obrządku wschodniego posiadło też znacznie więcej praw, niż w Kościele rzymskim.
W samych .staraniach o unję tkwił co do Rusi gruby błąd zasadniczy – to też nawet gdy w końcu na soborze florenckim w r. 1439 unję zawarto , dzieło okazało się nader kruchem.
Powrót do katolicyzmu nie mógł dokonać się na Rusi przez unję cerkiewną. Ruś formalnie tylko i luźnie należała do Cerkwi bizantyńskiej, wyznając w istocie rzeczy “dwojewierje”, powstałe z mieszaniny mechanicznej odpadków rozmaitych wiar (bizantynizm, nestorjanizm, lokalne kulty pogańskie, mongolska religja państwowa, islam, buddyzm, wkońcu prądy tamerlanowskie). “Dwojewierje” Rusi – południowe i północne – składało się z samych sprzeczności, które dawały się ułożyć kompromisowo tylko w zakresie formy. Forma jedynie zapewniała organizacji cerkiewnej jaką taką spoistość, to też doszło w Cerkwi ruskiej do przesadnego uwielbienia formy, obok niedopatrzenia treści. Forma musiała stać się wszystkiem – bo ona tylko była wszystkim wspólną. Życie religijne wypaczyło się w formalistykę; obrzędy nabierały znaczenia aktów magicznych, działających zapomocą formułek, których niezawodność polega na niezmienności w najdrobniejszym nawet szczególe. Przy takiej formalistyce niemożliwem było zaszczepienie ducha katolickiego, polegającego na poczuciu wyższości ponad formę, z dążnością do coraz większego skracania i upraszczania form. Unja, nie wymagająca od unitów niczego więcej, jak wprowadzenia do mszy “memento” za papieża, nie oznaczałaby w umysłach kleru i ludu, że Cerkiew poddała się Rzymowi, lecz budziłaby raczej poczucie, że to papież przeszedł na “prawowierje”.
W razie zawarcia unji ustałaby też była propaganda obrządku łacińskiego w państwie litewskiem, Cerkiew otrzymałaby monopol, a Kościół zaniedbany, osłabiony, zubożały materjalnie i duchowo, doczekałby się wkońcu chwili, w której Cerkiew, wyzyskawszy doskonale czas rzekomej unji, zerwałabv z nim, powracając z triumfalnym zyskiem do “prawowierja”. Ostatecznym rezultatem unji, gdyby udało się było zaprowadzić ją w XV wieku, byłaby likwidacja Kościoła i wszelkich prądów zachodnio-europejskich na Litwie i Rusi; w okolicznościach bowiem i warunkach XV wieku – choćby tylko wobec niedawności katolicyzmu – byłaby unja faktycznie poddaniem się Kościoła przewadze Cerkwi. Gdzie formalistyka tak przeżarła umysły, jak na Rusi, tam nie mogła dojść do skutku żadna zmiana treści (powrót do katolicyzmu) bez zmiany formy i to zmiany widocznej, namacalnej.
Szczególnym splotem faktów kreślił pochód dziejowy równocześnie z granicą dwóch kultur na Wschodzie europejskim zarazem granicę panowania niemieckiego a słowiańskiego, w ten sposób, że wzmaganie się kultury wschodniej wychodziło zawsze na dobre niemczyźnie i odwrotnie. Gdy Jagiełło gotował się przyjąć “prawowierje” (przed r. 1386), zakon niemiecki miał pochłonąć Żmujdź i Litwę północną; Andrzej, pragnący strącić Jagiełłę, poddawał krzyżakom Połock i Witebsk; niedoszłe carstwo wileńskie 1399 r. miało wzbogacić zakon Pskowem i Watlandem. Dziwnie zbiegały się okoliczności, że niebezpieczne dla katolicyzmu układy o unję cerkiewną rozpoczęły się równocześnie, kiedy krzyżacy wytężali wszystkie siły do ziszczenia swych uroszczeń na ziemi pskowskiej i nowogrodzkiej.
Od r. 1406 odbywały się rok po roku wyprawy krzyżackie -a pomyślne-na Pskowszczyznę. Na rok 1410 obmyślono wyprawę walną, już na zdobycie miasta Pskowa wymierzoną. Landmistrz inflancki długo odmawiał wielkiemu mistrzowi posiłków – na toczącą się właśnie w Prusiech “wielką wojnę” – pragnąc wpierw załatwić się z Pskowem; lecz zawierał z Pskowianami pośpiesznie pokój po wiekopomnem zwycięstwie, odniesionem przez Polaków pod Grunwaldem dnia 15 lipca 1410 r. W tradycji zakonu utrzymało się też aż do XVI wieku przeświadczenie, że polska “wielka wojna” przeszkodziła zagarnięciu Pskowa.
Tymczasem rozszerzał Wasyl Dymitrowicz państwowość moskiewską, dzięki stałemu pokojowi od litewskiej ściany. Rjazań i Niżny Nowogród podlegały jego władzy państwowej, Twer oddawał pod jego sąd swe wewnętrzne sprawy. Zresztą trzymał się Wasyl na zewnątrz wciąż legitymizmu sarajskiego (gdy po śmierci Tamerlana Kipczak rozpadł się na nowo), wewnątrz zaś starał się przedewszystkiem o utrzymanie zasady primogenitury. Sprzeciwiał się zasadzie tej brat Wasyla, Jerzy Dymitrowicz, uważający siebie samego za następcę na wielkiem księstwie Moskiewskiem – lecz opiekę nad 10-letnim synem Wasyla, Wasylem Wasylewiczem (1425-1462), przejął sam Witołd (jako dziadek jego po Zofji Witołdównie), wobec czego Jerzy siedział cicho.
W opiece nad moskiewskim wnukiem upatrywał Witołd szczęśliwą losu sposobność, żeby drogą pokojową osiągnąć cele olgierdowe, do których powracał z zamiłowaniem. Program jego z ostatnich lat życia – to Zalesie pod hegemonją Moskwy, Moskwa pod hegemonją Litwy (uwolnionej od hegemonji Polski) i stały pokój na całej przestrzeni od Wilna do Kijowa i Niżnego Nowogrodu. Akty sześcioletniej niespełna jego regencji moskiewskiej (1425-1430) wskazują, że zmierzał do ustroju Zalesia w formach europejskiego feudalizmu – a więc opartego na wzajemności świadczeń suwerena i wasala, tudzież na przymusie miru pomiędzy wasalami wspólnego zwierzchnika. Jedno i drugie nieznane było “dogoworom” pomiędzy Rurykowiczami i wyłania się w tych latach, jako jedyny, wyjątkowy objaw naśladowania chrześcijańskiego ustroju Litwy. Ale naśladownictwo było tym razem narzucone i nie utrzymało się.
Następca Witołda (+ 1430), Zygmunt Kiejstutowicz, był niechętnym unji cerkiewnej i przeciwnikiem dalszej ekspansji ku wschodowi. Stanął przeciw niemu i Jagielle wypróbowany sześciokrotny buntownik, Świdrygiełło – najmłodszy brat Jagiełły, a dziewierz Jerzego Dymitrowicza. Licząc na pomoc Swidrygiełły, wszczął Jerzy w r. 1432 wojnę domową, która miała trwać 22 lat.
Stanowiła ta wojna domowa moskiewska w ważniejszych zwrotach swych doczepek do przewrotów, jakie zachodziły w wielkiem księstwie Litewskiem. Zrazu triumfował Jerzy, bo Świdrygiełło miał za sobą zakon i całą Ruś litewską, pochopną do zerwania z polskiem “łaciństwem”. Świdrygiełło, będąc osobiście katolikiem, a w stosunku do Cerkwi zwolennikiem unji, popadł w położenie fałszywe, zwłaszcza, gdy politycy polscy ogłosili w r. 1432 dwa akty, przeciwne wszelkim ówczesnym pojęciom europejskim. Jeden zaprowadzał imieniem “Najwyższego Księcia Litwy” równouprawnienie wyznawców obydwóch Kościołów, a drugi zakazywał przemieniać cerkwie na kościoły, lub zmuszać do przyjmowania katolicyzmu. Broniono tedy wprost “prawowierja” przeciw zakusom unji kościelnej.
Ruś odpadała od Świdrygiełly. W ciągu roku 1433 górą był Zygmunt Kiejstutowicz – i Jerzy ukorzył się przed Wasylem Wasylewiczem. W następnym roku umarł Jerzy, a synowie jego poczęli sami spierać się o niewielki spadek po ojcu.
Triumf Wasyla Wasylewicza nad Jurjewiczami zaczął być zupełny od r. 1435, odkąd Polacy i Litwini pokonali krzyżaków. Rozprawiono się z zakonem dnia 1 września 1435 roku w walnej bitwie pod Wilkomierzem nad rzeką Świętą (północnym dopływem Wilji). Współcześni porównywali zwycięstwo to z grunwaldzkiem; niektórzy nad grunwaldzkie przenosili.
Powodzenie oręża polsko-litewskiego utwierdzało tem mocniej sprawę Wasyla Ślepego – (tak zwano Wasyla Wasylewicza, gdyż został oślepiony w toku wojny domowej) – ponieważ i w kwestji cerkiewnej zapanowała jednomyślność pomiędzy Moskwą a Wilnem.
Unja cerkiewna stanęła wprawdzie wreszcie na soborze we Florencji 1439 r., zawarta w obecności metropolity Izydora, lecz ani z Polski, ani z Litwy nie było tam żadnej oficjalnej delegacji. Powracający Izydor przyjęty był jak najgorzej. Biskup wileński, Maciej, odmówił mu wręcz uznania, a w Moskwie wtrącono go do więzienia.
W rok na to padł Zygmunt Kiejstutowicz ofiarą spisku, a ster Litwy przeszedł faktycznie w ręce możnowładczego rodu Gasztołdów. Ci byli też przeciwnikami unji, ale… inaczej. Sypali fundacjami na zakon bernardynów, poświęcający się szerzeniu obrządku łacińskiego na Rusi. Gasztołdowie zmierzali do zerwania związku prawnopaństwowego z Polską, a zarazem stanowią ostatnie ogniwo w długiem paśmie przejawów programu olgierdowego, że cała Ruś ma należeć do Litwy.
Zmieniał się cały stosunek do Wasyla Ślepego, bo Gasztołdowie upatrzyli sobie na władcę Moskwy Iwana Andrzejewicza możajskiego. Był to wnuk Dymitra Dońskiego po synu Andrzeju, a więc stryjeczny brat Wasyla Ślepego.
Narzędziem Gasztołdów miał się stać królewicz Kazimierz Jagiellończyk, pacholę 13-letnie, obwołane ich staraniem w roku 1440 wielkim księciem Litwy. Po bitwie warneńskiej 1444 r. nie pozwalali Gasztołdowie Kazimierzowi ubiegać się o tron polski po bracie, zrywając nawet pozory unji z Polską. Ich zdaniem Moskwa wartała dla Litwy więcej od Krakowa.
Ruszono na Moskwę w r. 1446. Całe Zalesie stanęło do walki, podzielone na dwa obozy. Książęta godzą się i burza naprzemian, a wśród najzmienniejszej fortuny wojennej przeciąga się moskiewska wojna domowa tak długo, iż wyczerpała się aż dopiero w r. 1454. Ale Litwa wycofała się z niej już w r. 1447!
Sprawił to sam Kazimierz Jagiellończyk. Liczył już lat 20, sprzeciwił się Gasztołdom i postanowił przyjąć koronę polska. Nie mogąc rozwinąć akcji na obie strony, równocześnie daleko na zachód i daleko na wschód, zarządza likwidację wobec Moskwy. W r. 1448 przybyło do Moskwy poselstwo pokojowe od Jagiellończyka, a w roku następnym stanęły “pokój wieczysty, przymierze i przyjaźń” na warunkach następujących:
Litwa uznaje hegemonję Moskwy nad całem Zalesiem wraz z Nowogrodem i Pskowem, lecz ani Nowogrodu, ani Pskowa nie wolno wcielać bezpośrednio do państwa moskiewskiego, ani osadzać tam moskiewskich załóg. Zrzekała się tedy Litwa dalszego pochodu na wschód i rozpoczęła w r. 1449 politykę odwrotową. Odtąd aż do Batorego nie pragnie Litwa wojny z Moskwą, pozostając na stanowisku obronnem.
Równocześnie wyrzekano się bezwzględnie unji cerkiewnej. Zapewniło to Kościołowi możność rozwoju na Wschodzie, odejmując Cerkwi narzędzie, z którego pomocą mogłaby stłumić i zgnieść prądy kultury zachodnio-europejskiej. Zneutralizowano zarazem niejako Cerkiew pod względem kulturalnym, wyrzekając się wzajemnie wszelkiej propagandy wyznaniowej – i ten stan rzeczy trwał aż do r. 1596, aż do t. zw. unji brzeskiej.
“Likwidacja” Kazimierza Jagiellończyka ustalała granicę dwóch kultur. Jedną z nich kultura łacińska, zachodnio-europejska, chrześcijańsko-klasyczna; drugiej niesposób jeszcze określić w połowie XV wieku. Coś się tam na wschód Ugry gotowało i wyrabiało, lecz kultura ta nie miała jeszcze gotowego oblicza.
OKRES POŚREDNI.
(1449-1505.)
XII. OPANOWANIE CAŁEGO ZALESIA.
(1449-1489.)
Dopiero po r. 1449, bezpieczny od Litwy, mógł Wasyl Ślepy wytknąć sobie cele dalsze, niż pokonanie współzawodników z wojny domowej: owładnięcie ościennemi państwami Zalesia. Twerem, Rjazaniem, Nowogrodem Wielkim. Przedewszystkiem należało podnieść zasadę primogenitury ponad wszelką wątpliwość; to też zaraz 1449 roku mianował syna swego starszego, Iwana, współrządcą.
Wasyl Ślepy posunął się bardzo daleko co do zapewnienia sobie i swym następcom poparcia Cerkwi; on wraz z metropolitą Jonaszem jest w znacznym stopniu twórcą moskiewskiego cezaropapizmu. Sposobności dostarczył upadek Konstantynopola.
Bizantyńska nienawiść do “łaciństwa” okazała się silniejsza od grozy tureckiej nawały. Do przyjęcia unji florenckiej przywiązane były nadzieje uzyskania pomocy orężnej Zachodu, a jednak dopiero w ostatniej niemal chwili (w listopadzie 1452) promulgowano w Carogrodzie unję. Wybuchły i tak z tego powodu rozruchy w mieście pod hasłem: raczej turban niż tiarę! Rychło stało się zadość temu wyborowi. Od dnia 29 maja 1453 przestał Carogród być stolicą “prawowiernych carów”, a stał się Stambułem sułtanów tureckich, siedzibą nowego kalifa muzułmańskiego. Święta góra Athos nie wahała się okazywać wdzięczności kalifowi, że zdobywszy Bizancjum, ocalił je od unji cerkiewnej. Patriarchatowi, uwolnionemu od grozy utraty “czystości” wiary, wiodło się zresztą pod berłem sułtańskiem doskonale. Jak Cerkiew ruska wzmocniła się pod Tatarami, podobnież bałkańska pod Turkami. Patrjarcha stał się wobec Greków, których nie wolno było nawracać na islam, pod wielu wzglądami jakby następcą cesarza bizantyńskiego. Nastało doskonałe porozumienie Fanaru (dom pod latarnią , pałac patriarchy) z kalifatem; porozumienie coraz większe, w miarę jak Porta jęła stawiać zapory katolicyzmowi, a nawet prześladować go (boć papieże obmyślali “ligi antytureckie”), a protegować prawosławie. Niebawem każdego prawosławnego zaczęto uważać wobec prawa za “Greka”, tak że prawosławie nie mogło odtąd stracić ani jednego wyznawcy na rzecz islamu.
Wasyl skorzystał z unjackiego epizodu roku 1452, żeby zerwać do reszty, nawet formalnie z patriarchatem, “zarażonym herezją”, a gdy wkrótce patriarchat okazał się pod tym względem czystym, oświadczono, że nie można go uznawać, póki znajduje się “w niewoli niewiernych”. Od wszelkiej ewentualności jakich unjackich metropolitów z Litwy zabezpieczał Ruś tatarską metropolita Jonasz. Dokonał on teologicznego odkrycia, że nie może być więcej soborów, niż siedm, t. j. tyle, ile ich uznaje Cerkiew prawosławna; zwoływanie ósmego (… florenckiego!) zakazanem jest nie tylko przez siedm poprzednich i przez kanony, lecz wręcz przez samych apostołów i przeciwi się Pismu św.! Nie spostrzeżono się, że rozłam na dwie metropolje musi się ustalić tem bardziej, skoro nie miało być żadnej powagi wyższej, stojącej ponad Moskwą i Wilnem, skoro nie chciano uznać żadnej zwierzchności duchownej, ni w Carogrodzie, ni w Rzymie. Wasyl zrywał z patriarchatem, ażeby metropolja moskiewska zawisłą była wyłącznie od wielkich książąt, wyznaczających kandydatów na tę godność episkopatowi swemu. Moskwa tworzyła sobie swoje własne prawo kanoniczne, którego prawodawcą byt wielki książę. A tymczasem poczynają pojawiać się kapłani… nie umiejący czytać i pisać. Wobec ordy był Wasyl Ślepy potulnym, zdając sobie sprawę z tego, ze państwowość moskiewska rozleciałaby się, gdyby ją uwalniać od Tatarów przedwcześnie, t. j. zanim się opanuje całe Zalesie. Hegemonję moskiewską podtrzymywał najlepiej han sam; wszak Moskwa urosła na administrowaniu daniny tatarskiej. Lawirował pomiędzy Tatarami rozmaitych ord, a wyzyskał tatarszczyznę świetnie dla zapewnienia sobie przewagi wojennej na Zalesiu. Brał nieraz “carzyków” na swój żołd, a na stałe opłacał, jako swych zaciężnych, “kozaków rjazańskich”. Była to społeczność zbiegów tatarskich i ich potomków, osiadłych na rjazańskich pustkowiach, w tej krainie centralnej całej Rusi, skąd na wszystkie strony można było urządzać “wycieczki”. Słyszymy o tych kozakach po raz pierwszy w r. 1444, a jest to zarazem najstarsza data wszelkiej kozaczyzny na Rusi.
Odkąd Wasyl miał hufce tatarskie na swe usługi, nikt nie próbował opierać mu się. Twer, balansujący od r. 1375, zrzeka się w r. 1454 prowadzenia polityki zewnętrznej. Na grodach rjazańskich siedzą od r. 1456 Wasy1owi namiestnicy, pod pozorem opieki nad nieletnimi książętami tamtejszymi. Tegoż roku zyskowna umowa z gałęzią suzdalską zniżała jej książąt do stanowiska rezydentów moskiewskich. Prostemi gwałtami zniszczył Wasyl Ślepy drugą linję moskiewską (sierpuchowską) tak dalece, iż pozostała z niej jedna tylko dzielniczka: na Wierei.
Od r. 1456 zaczął się szereg wypraw nowogrodzkich, mających to miasto podać stopniowo w coraz większą zawisłość od Moskwy. Wasyl Ślepy zaczął od tego, że został “wybrany” na nowo “wielkim księciem Wielkiego Nowogrodu”, a niebawem “uchwalono”, że nowogrodzkie “gramoty wiecowe” maja być bez znaczenia, jeżeli wielki książę (w teorji nowogrodzki!) nie zaopatrzy ich swą pieczęcią. Położenie Nowogrodu było bez wyjścia. Od czasu litewskiej “likwidacji” 1449 r. losy jego miały rozegrać się pomiędzy krzyżacką a moskiewską zaborczością. Porzucając handel morski, popadał w nieuchronną zależność od Moskwy, a dotrzeć do wybrzeża mógłby także tylko z pomocą Moskwy. Kazimierz Jagiellończyk nie myślał interwenjować, bo marzył o pozyskaniu sojuszu z Moskwą do swych planów tureckich, poświęcając całą uwagę sprawie wybrzeży czarnomorskich…
Spadek po Wasylu Ślepym (+ 1462) obejmował już półtora tysiąca mil kwadratowych. Podzielił go pomiędzy pięciu synów w ten sposób, że najstarszemu Iwanowi, swemu współrządcy zwanemu Srogim (otrzymał ten przydomek – jako zaszczytny – jeszcze za życia ojca) nadał grodów 15, a czterem młodszym razem . Wraz z dzielniczka wierejską było tedy dzielnic moskiewskich sześć. Wasyl Ślepy wyrzucał przez cale życie książąt dzielnicowych nie z zasadniczej do dzielnic niechęci, lecz zabierał innym poto, żeby mieć więcej do rozdania własnym dzieciom.
Iwan Srogi (1462-1505) różnił się od ojca tem, że dążył do jedynowładztwa. Nie uważał się za pierwszego wśród Rurykowiczów, lecz za wyniesionego ponad nich, a panowanie jego zaznaczyło się pognębieniem stanu książęcego. Ożeniony w pacholęcym jeszcze wieku przez ojca z Marją twerską, owdowiawszy następnie w r. 1467, nie chciał wchodzić w nowe powinowactwu z żadnym domem Rurykowiczów z Zalesia, żeby nie przedłużać u nich poczucia równości stanu. O księżniczkę obcą niełatwo było, bo względy wyznaniowe dopuszczałyby szukać żony poza Rusią tylko na Wołoszczyźnie; wybór więc nader ograniczony. Cesarstwo bizantyńskie nie istniało już od roku 1453… A jednak znalazła się jeszcze księżniczka bizantyńska. Osiadły w Moskwie wielki kupiec i spekulant, obywatel weneckiej rzeczypospolitej (z Vicenzy), Gian Battista delia Volpe, zwrócił uwagę Iwana Srogiego na wychowywaną w Rzymie kosztem papieskim siostrzenicę ostatniego cesarza bizantyńskiego, Zoę Paleolożankę. Wenecja miała swoje wielkie interesy handlowe na Wschodzie i przydałoby się jej mieć w Moskwie księżnę ze swojej poręki. Volpe uprawiał zuchwale mistyfikację na obie strony: w Moskwie zaręczał, że księżniczka czeka żałośliwie na wybawienie z łacińskiej niewoli, a w Rzymie głosił, że Iwan pragnie przyjąć unję florencką i przyłączyć się do układanej przez Pawła II krucjaty na Turka. Iwan, rad, że trafia się księżniczka cesarska, która nie będzie się poufalić z książęcym drobiazgiem Rurykowiczów, a do tego mająca posagu 60000 dukatów (jakkolwiek płatnych ze szkatuły papieskiej!), upoważnił wkońcu Volpego, żeby wziął w jego imieniu w Rzymie ślub per procuram, który odbył się dnia l czerwca 1472 r. Miała to być epokowa data w rozwoju katolicyzmu na Wschodzie… Ale starania unjackie wydawały zawsze skutki przeciwne zamiarom: skoro tylko Zoe stanęła na ziemi “czystej wiary”, przyemieniła się w Zofję i była do końca życia zapalczywą nieprzyjaciółką katolicyzmu.
Towarzyszył Zofji orszak greckich i włoskich dworzan, humanistów, zjeżdżających w moskiewską toń nieuctwa. Ci sami Bizantyńcy. którzy we Włoszech wykładali Homera i Platona, na Rusi nie nauczyli nikogo gramatyki. Ale jest Zofja twórczynią Moskwy “białokamiennej”: jej nadworni architekci wystawili w Moskwie szereg cerkwi i pałaców, stanowiących dotychczas największą ozdobę starej stolicy.
Wpływu politycznego nie miała Zofja nigdy. Jest to zmyśleniem, jakoby pod jej wpływem Iwan poczynał sobie śmielej z ordą. Zwierzchność tatarska pozostała i dla Iwana czemś nietykalnem, póki całe Zalesie nie zostanie opanowane; na najbliższe zaś lata po przybyciu Zoy wypada w sam raz… danina podwójna. Ani też nie wprowadziła Zofja ceremonjału bizantyńskiego do Moskwy. Ten skomplikowany ceremonjał, jaki Iwan wprowadzał stopniowo na swój dwór, naśladowany był nie z Bizancjum, ale z Saraju; to ceremonjał tatarski, z całą barbarzyńską pompą orjentalną, pełen cudacznej próżności. Ani też nie przywoziła Zofja żadnego “spadku bizantyńskiego”, do którego było zresztą sześciu spadkobierców męskich (jej bracia, stryj i synowcy). Ideałem Iwana Srogiego było zostać następcą cara-hana, a nie Bizancjum! On ubiegał się o jak najlepsze stosunki z sułtanem tureckim!
Zachodziło tu wmawianie w Moskwę misji, o której jej samej zgoła się nie przyśniło. Pierwszy podszept wyszedł również od Wenecji (ażeby Iwana zachęcić do ligi przeciw Turkom), a frazes o “spadku”, ukuty przez kierowników handlu lewantyńskiego, miał potem inną drogą wejść jednak w umysłowość kultury, tworzącej się na wschód od litewskiej granicy…
Coś innego stanowi natomiast posag historyczny Zoy-Zofji. Jej dworzanie ufortyfikowali Moskwę, Niżny Nowogród i inne miejsca, zastępując prymitywne drewniane palisady warowniami murowanemi, według prawideł sztuki wojennej włoskiej, pierwszej w świecie w wojnie oblężniczej. Od Włoch zaczęło się sprowadzanie wszelkiego rodzaju “majstrów europejskich”, inżynierów i ludwisarzy, a z takim skutkiem, za zanim się skończyło panowanie Srogiego, Moskwa górowała wojennie nie tylko nad Tatarami, ale i nad Litwą, której miało się dać we znaki, że dała się Moskwie wyprzedzić w wojskowości, zwłaszcza w artylerji. Przy zbyt niskim poziomie własnej inteligencji wyzyskano wojenne nauki Włochów (i następnie Niemców) tylko do pewnego stopnia i do czasu niezbyt długiego, nie umiejąc samym snuć dalej wątku rzeczy – ale na pewien czas stawała się Moskwa potęgą militarną, z którą sąsiedzi nie mogli się mierzyć. Słabe nawet przyswojenie sobie wojskowości włoskiej dawało Moskwie przewagę taką, że w najbliższych latach rozbijano w puch wojska nowogrodzkie, liczniejsze po 10 i 20 razy! Sekret sprawy prosty: Iwan Srogi nie tylko wprowadzał użycie prochu, ale tylko on sam posiadał działobitnie, przed któremi pierzchały całe pułki przeciwnika.
Zgnębieniu Nowogrodu W. poświęcone były najbliższe lata. Godzono się tam już na zwierzchnictwo Moskwy, lecz Iwan chciał czegoś więcej: żeby rządy w Nowogrodzie były takie same, jak w Moskwie. Była to prosta zaborczość, zmierzająca nie do zjednoczenia dwóch odłamów Rusi północnej, lecz do zniszczenia Nowogrodu, jak niegdyś Bogolubski zniszczył Kijów. Stopniowo ścieśniał wolność “wielkiego miasta”, broniącego się odruchowo, bez ładu i składu i bez widoków powodzenia, w latach l460, 1471, 1475, 1477. W tym ostatnim roku zaczął wprowadzać już administrację na sposób moskiewski. Na widomy znak utraty niepodległości wywiózł do Moskwy główny dzwon wiecowy; odmówił zaś z oburzeniem zaprzysiężenia jakichkolwiek warunków, choćby przez siebie samego ułożonych. Więził, wywoził obywateli i przesiedlał niechętnych moskiewskim porządkom: wśród innych słynną Marfę Borecką, matkę rodu, którego wszyscy członkowie odznaczali się przywiązaniem do swobód obywatelskich i z tego powodu woleliby widzieć Nowogród pod wpływem Litwy. Powstało tam stronnictwo litewskie, przypuszczające, że Kazimierz Jagiellończyk zerwie traktat 1449 r. i wystąpi w obronie Nowogrodu przeciw Moskwie. Tego król robić nie zamierzał, ani też nie miał do tego pozoru, gdyż Iwan dotrzymywał najformalniej warunków traktatu 1449 r., nie zostawiając w Nowogrodzie nigdy załogi.
Kazimierz Jagiellończyk obstawał tak dalece przy utrzymaniu pokoju z Moskwą, że nie chciał nawet korzystać ze sposobności, gdy zanosiło się na ponowną wojnę domową moskiewską. Po śmierci brata, Jerzego, chciał Iwan Srogi wprowadzić zasadę, że spadek po księciu bezdzietnym należy się tylko samemu wielkiemu księciu. Wystąpił też przeciw wolności “otjezda” ze “służby” od siebie do którego z braci, kwestionując tedy pełnię ich praw książęcych. Bracia – Andrzej Starszy uglicki i Borys rżewski – porwali się przeciw Iwanowi, gdy nadarzyła się sposobność poparcia od samego hana.
Jak poprzednia wojna domowa była doczepkiem do wielkiego przesilenia na Litwie, podobnież ta doczepkiem być miała do walki ord. Hanat krymski – “perekopski”- w źródłach polskich – utworzony pod litewską pierwotnie protekcją, stał się dla ambitnego Mengli-Gireja podstawą projektów wznowienia jednolitego państwa Kipczaku. Wstępnym krokiem miało być podbicie ordy Złotej.
Z powodu zaległości w opłacie “wychoda” hanowi sarajskiemu Ahmatowi, naraził się Iwan Srogi na niespodziany najazd w r. 1472: daninę wysłał potem dwa razy i tak zapewnił sobie spokój do r. 1480. W walce ord wszedł Iwan w sojusz z Krymem. Był to krok fałszywy. Ahmat wezwał braci Iwanowych do broni i równocześnie, gotował się do nowego najazdu na Moskwę. Skutek byt taki, że Iwan musiał zażegnywać wojnę domową ustępstwami na rzecz braci, a tatarski “wychod” trzeba było płacić podwójny, i Ahmatowi i Mengli-Girejowi. Ahmat poległ wprawdzie wśród walki ord na stepach wschodnich w r. 1484, ale orda Złota istniała jeszcze przez lat 20, a zawisłość od niej nie zerwała się bynajmniej.
Okupując się Tatarom, mógł Iwan terroryzować już bezkarnie dzielnice moskiewskie. Po śmierci Andrzeja Młodszego (1482) przeprowadził już swoją zasadę i braci od udziału w spadku zupełnie wyłączył, a nad książętami Wierei pastwił się dopóty, aż zbiegli na Litwę, pozostawiając mu swą dzielniczkę na pastwę.
W Nowogrodzie ścinał już od r. 1478 głowy i przesiedlał ludność całemi setkami rodzin, a w r. 1480 posunął się do uwięzienia arcybiskupa i konfiskaty dóbr Cerkwi nowogrodzkiej; prywatne dobra konfiskował od początku. Administracja moskiewska w Nowogrodzie sroży się, a wraz wyłania się inny objaw: zaczynają się skargi na “wziatki”: urzędników wielkoksiążęcych. W ośm lat później wywieziono naraz 8000 kupców nowogrodzkich do rozmaitych miast Zalesia.
Równocześnie przygotowywał Iwan opanowanie Pskowa. Był i tam uznanym formalnie zwierzchnikiem, lecz pozostawiał miastu pozory samodzielności, zanim się załatwi z Nowogrodem. Tymczasem otaczał Psków siecią intryg, podstępstw, zasadzek, a organizował lud miejski w stronnictwo moskiewskie i w Nowogrodzie i w Pskowie. Przygotowywał się wszechstronnie do zadania ostatecznego ciosu. Równocześnie atoli roztaczał opiekę nad sprawami zewnętrznemi obydwóch miast, co przysparzało mu stronników nie tylko wśród motłochu miejskiego, pomnażając zarazem własną moc jego na zewnątrz i rozszerzając krąg wpływów politycznych Moskwy.
Mamy ciekawy przykład tego w Pskowie: Za dawnych czasów posiadał Psków faktorję w Dorpacie (Jurjewie), z której należał się do skarbu pskowskiego jakiś podatek. Z faktorji wyrosło całe przedmieście ruskie, nie z samych Pskowian już złożone – ale podatek poszedł w zapomnienie. Dowiedziawszy się o tem, Iwan zrobił z tego użytek przy pierwszej sposobności: w “dogowor”;, zawierany w r. 1463 z biskupem dorpackim, kazał wpisać tę dań jurjewską – i powtórnie znów w r. 1474. Drobiazg to – lecz po upływie wieku miał on nabrać niespodzianie wielkiego znaczenia.
Opanowywał Iwan Srogi coraz mocniej Zalesie, dzięki spokojowi od litewskiej ściany. Nagle, zimą z r. 1483 na 1484 zamąciły się stosunki sąsiedzkie tak dalece, iż w Wilnie myślano o koalicji przeciw Moskwie; wciągano już Twer, nawiązywano układy z Nowogrodem i Pskowem. Z plotki politycznej, rozpuszczonej na Zachodzie, powstało przypuszczenie nierozumne, jakoby Iwan starał się u papieża o tytuł królewski, a nawet cesarski, w czem upatrywano roszczenia do całej… Rusi litewskiej. Kultura moskiewska odbiegła już tak dalece od kultury Wilna, iż była wręcz niezrozumiałą w Wilnie, skoro uwierzono tam baśniom o tytule królewskim, i do tego poszukiwanym w… Rzymie!! Gdy atoli Kazimierz Jagiellończyk otrzymał od papieża uspokajające zapewnienia, powraca w lot do najlepszej przyjaźni. Zależało mu na niej tem bardziej obecnie, ponieważ porty czarnomorskie, Kilja i Białogród, wpadły właśnie w ręce tureckie. Utopja pozyskania Moskwy do przymierza przeciw Turcji zyskiwała prawo obywatelstwa w polityce polskiej… aż do czasów Sobieskiego…
Bez najmniejszego wstrętu ze strony Litwy odbyło się wygnanie ostatniego księcia twerskiego (Michała), następnie narzucenie braciom Iwana “dogoworów”, pozbawiających ich faktycznie wszelkiej władzy we własnych dzielnicach, wkońcu ostateczne wyzyskanie przewagi nad Nowogrodem Wielkim.
Nowogród W. stawał się jakby “prigorodem” Moskwy i to drugorzędnym, żyjącym z okruchów handlu moskiewskiego, narzucającego Zalesiu całemu swą wyłączność. Spadek handlowy nowogrodzki przechodził na Moskwę i gdyby się udało opanować jeszcze Kazań, polem moskiewskiej eksploatacji handlowej, a wolnej od wszelkiego współzawodnictwa, stałaby się cała wieloplemienna Jugra i wszystkie dalsze stepy tatarskie. Nie zasypiano też tych spraw.
Trwającą nadal walkę dwóch ord, Złotej i Perekopskiej (krymskiej), pragnął Iwan Srogi wyzyskać do podboju trzeciej, a mianowicie “carstwa” kazańskiego. Lecz tu został sromotnie wywiedziony w pole, wyzyskany i wyszydzony: zdobył Kazań, lecz pokazało się wnet, że zdobył go nie dla siebie, ale dla Mengli-Gireja, jako swego zwierzchnika. Opuszczenie legitymizmu sarajskiego, przykazanego niegdyś przez metropolitę Aleksego, okazywało się coraz cięższym błędem panowania Srogiego.
Chociaż Kazania nie zajęto (odwlokło się to aż do r. 1552) urządzano dalekie wyprawy handlowe, często zbrojne, z których najdalsza w r. 1483 aż pod sybirski Tiumeń, a stamtąd Irtyszem w górę na Ob. Dzięki pozyskanej życzliwości ordy sybirskiej, ludy jugierskie dostawały się w zakres wpływów Moskwy (których ogniskiem stał się Perm), a zarazem okrążało się Kazań. Stanowczym krokiem stało się opanowanie w r. 1489 Wiatki. Był to ostatni gród na Zalesiu, który dostał się w moc Moskwy. Samoistność Rjazania i Pskowa była od dawien tylko nominalną; to też można orzec, że od r. 1489 podlega Moskwie całe Zalesie. Odtąd też zapewniony był jej monopol handlu wschodniego, zwłaszcza że Kazańskie okrążone było już z dwóch stron, od północy i od wschodu.
Teraz dopiero, po opanowaniu całego Zalesia, miała przyjść kolej na pozbycie się zwierzchnictwa tatarskiego.
XIII. GOSUDAR I CAR WSZYSTKIEJ RUSI.
(1480-1505.)
Naśladując przykład dany przez ojca, ustanowił Iwan Srogi również starszego swego syna, zrodzonego z Marji twerskiej, Iwana, zwanego Młodszym, współrządcą. Nie chciał, żeby następca jego żenił się z księżniczką Rurykowiczówną, dla wiadomych powodów pragnął synowej cudzoziemki, a że żadnej krewniaczki Paleologów tym razem wyszukać już nie dało się, nie było wyboru, i można się było zwrócić po narzeczoną do jednego jedynego tylko dworu: na Wołoszę. Odbyły się też w r. 1480 zaręczyny, a w r. 1482 ślub Iwana Młodszego z Heleną, córką Stefana Wielkiego, wojewody mołdawskiego (1457-1482).
Szczególniejszy to był dwór. Stosunki wołoskie przypominały pod niejednym względem Zalesie moskiewskie, zwłaszcza, że nie brakło tam również wpływów tatarskich, ale były one słabsze, silniejszemi natomiast bizantyńskie. Bizancjum w karykaturze – oto ówczesna Wołosza. Czyste i bezpośrednie wpływy bizantyńskie były czemś za wysokiem, niedostępnem dla moskiewskiej ciemnoty, a Zofja Paleolożanka z tego właśnie powodu nie wniosła Moskwie żadnego posagu politycznego. Bez porównania bardziej zaważyła na szali Helena Mołdawka, niosąc z sobą bizantynizm odpowiednio zbarbaryzowany. Władcy wołoscy byli panami samowładnymi oddawna, z nieograniczonym zakresem władzy; mieli oni nawet czas wyrodzić się w swej despocji, a obłęd tronowy objawiał się już u poprzedników Stefana Wielkiego. Tytuły “samoderżawnego gospodina” i “z Bożej łaski władcy” (autokrator) znane były w Mołdawji jeszcze z końcem XIV wieku.
Wołosza miała do czynienia nieustannie z Węgrami, i na mołdawskim-to dworze odkryły się wzajemnie Moskwa i Węgry, a przez Węgry otwarła się droga do Niemiec. Odkryto nowe, a obfite źródła do sprowadzania wszelkiego rodzaju “majstrów” (specjalnością Niemiec byli metalurgiści). W tym celu mistyfikował Iwan Srogi monarchów Zachodu, wpraszających mu się odtąd z sojuszami przeciw Litwie i Polsce. Sam mniemał słusznie, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, że skoro już Kazimierz Jagiellończyk ma być koniecznie jego wrogiem, jak zaręczają nieprzyjaciele Polski, cesarz Fryderyk III i jeszcze zażartszy od niego Maciej Korwin węgierski – toć dla Moskwy tem lepiej, żeby Kazimierz i jego synowie mieli jak najwięcej do czynienia na Zachodzie, i niechby się tam sadowili, jak najdalej od Moskwy umieszczając swe siły. Interes moskiewski byt tedy wprost przeciwny habsburskiemu i węgierskiemu, co do polityki wobec ekspansji Jagiellonów na Czechy i Węgry, ale Iwan udawał kandydata na sojusznika, sprowadzając zato “majstrow”, urządzając pierwsze w swem państwie kopalnie i uzupełniając świetnie swą artylerję.
Uzupełniała tedy mołdawska “wojewodzianka” posag militarny “cesarzówny”, dodając nawiązkę polityczną “autokratorstwa”. Nie koniec na tem: wniosła jeszcze coś więcej.
Wołosza podobną była do Moskwy i w tem, że panowało tam jak najprymitywniejsze “dwojewierje”, a jedynem kryterjum prawowierności była i tam nienawiść do “nieczystego łaciństwa”. Tkwił zaś w wołoskiem dwojewierju pierwiastek, znany na Rusi dotychczas wyjątkowo tylko nielicznym jednostkom, t. zw. bogomilstwo. Sekta ta, rozwinąwszy się na dualistycznem podłożu, którego geneza sięga dawnych wieków, przeżarła, jak rdza, bałkańskie “prawowierje” wśród Słowian południowych. Bogomilcy nie uznawali mszy św., ani sakramentów, nie czcili świętych, a modlitwy swe ograniczyli wkońcu do Ojczenasza. Etyka ich pozwalała brać czynny udział w życiu i praktykach wyznania panującego, jeżeli dogodniej zataić przynależność do sekty. To też sekta ta ułatwiła niezmiernie Osmanom podbój Bałkanu; bogomilcy przyjmowali islam bez oporu (od nich pochodzą dzisiejsi rzekomi “Turcy” bośniaccy itp. na Bałkanie, nie umiejący ni słówka po turecku, boć najautentyczniejsi Słowianie!).
Na rozwój bogomilstwa wpływała uczoność żydowska, mająca siedzibę w Soluniu, a zaznaczająca się kabałą i astrologją. Zbiegiem wielu okoliczności dostała się szczypta tej uczoności do Nowogrodu Wielkiego (przez przybyłego z Rusi południowej Żyda Scharię), wytwarzając tam grono adeptów, nawet duchownych. Iwan, lubiący mieć wszelką uczoność na swym dworze, sprowadził dwóch takich astrologizujących popów do Moskwy. Helena, napojona z domu bogomilstwem, zastała ich w łaskach u Iwana, protegowała sama jeszcze bardziej, i poniedługim czasie wytworzyło się około młodszej wielkiej księżnej grono uczoności astrologiczno-teologicznej, nabierające coraz bardziej cech bogomilskich. Był to jakoby orjentalny racjonalizm.
Sprawa wykryła się najpierw w Nowogrodzie. Arcybiskup tamtejszy osądził w swem nieuctwie, że odkrył żydowski prozelityzm wśród prawosławia – i jakżeż był przerażony, gdy po nitce do kłębka doszedł do odkrycia, że do “żydowiństwa” należą dostojnicy dworu obydwóch Iwanów, i ojca i syna, a sama Helena Mołdawka jest… żydówką. Sekta doszła wkrótce do takiej potęgi, iż narzuciła Cerkwi metropolitę bogomilca (Zosima, I490-1494). Samego nawet Iwana Srogiego prawowierność zachwiała się, a cóż dopiero sądzić o Iwanie Młodszym, mężu “żydówki”?
Iwan Młodszy zmarł w r. 1490. Gdyby brać ściśle zasadę primogenitury, następcą tronu powinien być syn jego, a Iwana Srogiego wnuk, Dymitr. Wyłania się atoli zapatrywanie, że władca ma prawo mianować następcą swym któregokolwiek z synów. Jest to zbliżenie się do prawa dynastycznego tatarskiego, w którem wola hana stanowiła o następstwie, jako jedyne wogóle źródło wszelkiego prawa publicznego. Hanowie mieli prawo pominąć nawet dziedziców najbliższych, a przekazywać następstwo komukolwiek z członków dynastii, lub jej powinowatych; krewni bowiem małżonki hańskiej uważani byli za równorzędnych w prawach dynastycznych. Stosunki moskiewskie zbliżały się pod tym względem szybko do tatarskich i na wzór dworów “carskich” rosło znaczenie niewiast. Dwie wielkie księżne współzawodniczyły z sobą o następstwo dla swych synów. Helena Mołdawka, “żydówka” , strzegła praw Dymitra, popierana przez bogomilskiego metropolitę Zosimę, podczas gdy Zofja “cesarzówna” intrygowała na rzecz swego syna Wasyla. Iwan Srogi, wahając się pomiędzy synem a wnukiem, pomiędzy żoną a synową, pozostawił kwestję nierozstrzygniętą przez ośm lat. Toczyła się zaś na tem tle cicha walka wysokiego kleru z nową warstwą dworską: z djakami, którzy sprzyjali Zofji i Wasylowi. “Djacy” pojawiają się już za Wasyla Ślepego; są to ludzie piśmienni świeccy, zarobkujący sztuką pisania, nie majętni, urzędnicy wielkoksiążęcy bez pretensyj do stanowiska społecznego; zawiązek biurokracji moskiewskiej, mającej niebawem uróść na stan polityczny.
Iwan Srogi pomnożył wielce ilość djaków, a protegował ich, żeby być jak najmniej zależnym od duchowieństwa. Wzrosły znacznie dziedziny władzy państwowej i wymagały coraz więcej urzędników. Zabory wymagały powiększania siły zbrojnej, a wprowadzanie wszędzie gwałtem porządków moskiewskich wymagało armji stałej. Tak bywało zresztą we wszystkich despocjach azjatyckich, nawet u mizernych ich karykatur, jakiemi stały się hanaty Powołża, służące za wzór władcom Moskwy. Iwan zaprowadził w calem państwie około r. 1490 obowiązkową służbę wojenną dla “dzieci bojarskich”. Trzeba więc było utrzymywać kosztem skarbu państwa całą młodzież bojarską, nie mówiąc, już o wojsku niebojarskiem, też coraz liczniejszem. Wprowadzanie broni palnej wymagało również znacznych wydatków, przed któremi Iwan nie myślał cofać się, wiedząc, że działobitniom swoim zawdzięcza przewagę nad Litwą.
Podatki były w Moskiewskiem zawsze wyższe, niż indziej na Zalesiu; a że zasadą było, że ma być wszędzie, “jak w Moskwie”, zaborowi towarzyszyło zawsze podwyższanie podatków. Dla ułatwienia komunikacji wojskowej i nieustannej wędrówki urzędników nałożono powszechny podatek pocztowy, który jest prymitywną formą podatku drogowego. System podatkowy oparty był na własności ziemskiej, z czego wynikała potrzeba pomiarów jej celem taksacji. Nie wystarczały pomiary wiadome dawniejszym władzom byłych księstw Zalesia. Szczyt rozumu politycznego państwowości moskiewskiej stanowiła od początku zasada jednostajności, stosowana do wszystkiego, do spraw wielkich i małych – zasada nieodłączna od wszelkiej biurokracji. Osądzono tedy, że miary lokalne są bez znaczenia, a wprowadzono przymus używania moskiewskiej “sochy” do obliczeń podatkowych – co wymagało całych hufców moskiewskich urzędników.
Podatków wyższych potrzebował Iwan Srogi tem bardziej, że skutkiem zarzucenia legitymizmu sarajskiego musiał w ostatnich latach, po r. 1480, opłacać daninę tatarską na dwie strony: do Saraju i do Krymu. Dowody, że był podwładnym Mengli-Gireja, sięgają aż do r. 1491. Dostarczył mu wówczas na wyraźny rozkaz posiłków na wyprawę litewską, tudzież przeciw ordom wschodnim (własnym przedtem sprzymierzeńcom). Gdy brat, Andrzej, nie przygotował na czas swego hufca powinnego dla “cara” krymskiego, wtrącił go Iwan za to do więzienia. Lecz w następnym roku, 1492, kończy się zawisłość od Tatarów. Han krymski zapragnął zdobyć Ukrainę; gdyby przyłączył i tę zdobycz do Krymu, dolnego Powołża i zwierzchnictwa nad Kazaniem, któż zdołałby się oprzeć jego potędze? Iwan porozumiał się z ordą Złotą, zobowiązując się opuścić sprawę Perekopców, jeżeli będzie uznanym za niezawisłego, zawierającego sojusz, jako równy z równym. Nie stawił się z posiłkami na wskazanem sobie przez Gireja miejscu (pod Putywlem), a gdy orda Złota zastąpiła drogę Perekopcom, ci musieli cofnąć się z niczem. Okoliczności złożyły się tak szczęśliwie, że hanowie krymscy aż do r. 1521 pozostawili Moskwę w spokoju.
W trzy lata po szczęśliwej kombinacji roku 1492, w r. 1495, powiodło się Iwanowi Srogiemu wyprawić pierwsze poselstwo do samego sułtana i zawrzeć traktat handlowy. Sułtan również nie pragnął, żeby dynastja Girejów urosła nazbyt wysoko – Iwan zaś, oparty o łaskę sułtańską, wchodził w stosunek równości z podwładnym sułtańskim, hanem krymskim, stając się z podwładnego sojusznikiem Mengli-Gireja.
Zrzucenie jarzma tatarskiego nie jest tedy związane z żadnym czynem wojennym. Nie było wogóle żadnej zewnętrznej zapowiedzi faktu, ani też pewności, czy sprawa powiodła się. Jeszcze w testamencie swym, spisanym około r. 1503, przewiduje Iwan Srogi możliwość tatarskich “raschodów”. Faktycznie była jednak Moskwa od r. 1492 niezależną od Tatarów .
Rok 1492 jest też datą śmierci Kazimierza Jagiellończyka. Nigdy nie zawierał z nim Iwan Srogi żadnego układu, dotrzymując pokoju według traktatu, zawartego jeszcze przez ojca (w r. 1449) – ale rzucił się natychmiast na jego następcę na litewskim tronie, Aleksandra. Przyczyna prosta: zerwanie unji polsko-litewskiej. Aleksander był tylko wielkim księciem litewskim, podczas gdy Polska miała osobnego króla w osobie Jana Olbrachta. Odtąd wojny litewsko-moskiewskie miały stać się czemś stałem w historji wschodniej Europy. W tej pierwszej okazała się Litwa, zacofana w rzeczach wojennych, znacznie słabszą, tak iż musiała okupić zawarcie pokoju 1494 odstąpieniem Wiazmy.
Tegoż roku 1494 przyjąć Iwan tytuł “gosudara wszystkiej Rusi”. Od Prawdy Ruskiej począwszy, łączy się z tytułem gosudara pojęcie zwierzchności nad osobami, pozostającemi w osobistej zawisłości. Zwracał się przeto tytuł ten przeciw krewniakom Rurykowiczom, wobec których wielki książę moskiewski ma być jedynym gosudarem, a oni osobiście od niego zawisłymi “służyłymi kniaziami”. Osobista zawisłość staje się istotą władzy publicznej. Takiem było pojęcie władzy tam, skąd czerpano obficie wzory: u hanów. Dotychczas był “gosudarem” każdy książę panujący. Teraz, gdy zostali tytularni już tylko książęta rjazańscy i drobni książęta Siewierszczyzny, “służący” naprzemian na mocy prawa “wolnego otchoda” już to Litwie, już to Moskwie – stawał się Iwan rzeczywiście jedynym gosudarem całej Rusi tatarskiej, czyli t. zw. “wszystkiej Rusi”. Przyjęcie tytułu było prostem stwierdzeniem istniejącego stanu rzeczy.
Jak niegdyś zgarniał księstwa zaleskie dzięki bezpieczeństwu od Litwy, podobnież teraz dzięki bezpieczeństwu od Tatar pragnął… okrawać Ruś litewską. Łatwe nabycie Wiazmy, łatwe pozyskiwanie księstw Siewierszczyzny, zachęcało do prób dalszych. Iwan Srogi poczyna próbować, czyby mu się nie udało wytworzyć stronnictwa moskiewskiego na Rusi litewskiej. Możliwem było to tylko na tle wyznaniowem, a to wpłynęło wielce na poprawę stosunku “gosudara” do Cerkwi.
Aleksander mniemał, że odwróci od siebie niebezpieczeństwo moskiewskie, poślubiając w r. 1495 córkę Iwana i Zofji Paleolożanki, Helenę. Związek ten nieważny był ze stanowiska katolickiego prawa kanonicznego, gdyż nie wystarano się o dyspensę papieską; papież żądał też niebawem albo opuszczenia Heleny, albo nawrócenia jej. I znowu miała unja cerkiewna zadowolić obie strony – ażeby znowu wydawać skutki wręcz przeciwne zamierzonym. Wszczęta propaganda unjacka, chociaż popisywano się nawróceniem metropolity kijowskiego, przydatniejszą okazała się… Iwanowi, albowiem jednała mu stronników w imię nienawiści do “herezji” katolickiej. Próby zaś pozyskania Heleny dla unji posłużyły Iwanowi za casum belli, jako zamach na zastrzeżoną układami wolność wyznania córki gosudara, jako ucisk prawosławja w jej osobie. A było coraz widoczniejszem, iż Iwan pragnie nowej wojny z Litwą.
Nieprzyjazne jego usposobienie psuło Jagiellonom doniosłe zamiary, Układali właśnie ligę turecką. Najstarszy z Jagiellończyków, Władysław czesko-węgierski, jął pośredniczyć, żeby utrzymać pokój pomiędzy Litwą a Moskwą. Iwan, umiejący tak misternie wyzyskiwać propozycje sojuszów, napływające do niego z Zachodu, udawał, że sam gotów do ligi przystąpić, i nawet wyprawiał w tej sprawie poselstwo do Krakowa (kwiecień 1499). Zyskiwał przez to doskonale na czasie i maskował właściwe swe postanowienia.
Rozszerzanie zaborów na Ruś litewską było już włączone do politycznego programu Iwana Srogiego. Wyrażenie: “gosudar wszystkiej Rusi” nabierało znaczenia dosłownego… Tytuł, obojętny dotychczas wobec Litwy, przedstawiał się zgoła w innem świetle, odkąd Iwan wdzierał się w prowincje ruskie litewskiego państwa!
Gorszem od wdzierania się było to, że Iwan poczynał wywierać urok na Ruś litewską Występował, jako obrońca od unji cerkiewnej, wysławiany z tego powodu przez Ławrę kijowską i liczne jej filje, a do tego od r. 1498, jako jedyny car prawosławny, a zatem jedyny na świecie w oczach prawowiernej Rusi cesarz prawdziwy.
Skoro minęło lat sześć, odkąd odmówił “carowi” stanąć pod Putywlem, a nie doznał z tego powodu żadnego kłopotu, widząc się niezawisłym, postanowił sam carem się ogłosić. Złączyło się to ze sprawą następstwa tronu. Intrygi dworskie zaczęły przechodzić już w spiski, do tego stopnia, że Iwan bał się otrucia, i to… od własnej żony. Gdy podejrzenie tego rodzaju padło na Zofję, wygrała tem samem sprawę Helena Mołdawka, jakoż ogłosił Iwan następcą wnuka swego, Dymitra. Zrobiono to w nieznanej dotychczas, uroczystej formie: była to pierwsza w Moskwie koronacja. Dokonywającemu jej metropolicie kazał Iwan tytułować się carem. Używał jednak tytułu tego jeszcze ostrożnie, rzadko; dopiero za następnego panowania miał się nowy tytuł ustalić. Wasylowi, synowi swemu, dawał na odszkodowanie godność wielkiego księcia Nowogrodu W. i Pskowa; tworzył więc nową, a dużą dzielnicę, wbrew wszystkim czynom swego życia. Gdyby dzielnica ta stała się dziedziczną, powstałaby istna sekundogenitura, nowe państwo, dość znaczne, żeby móc stanąć wpoprzek polityce moskiewskiej. Widocznie niesnaski i intrygi przybierały postać groźną, skoro decydował się zażegnywać je takiemi ofiarami, byle utrzymać jedność na zewnątrz i zdatność do przedsięwzięć ku litewskiej stronie.
Odmawia Iwan rozejmu Aleksandrowi, pomimo pośrednictwa wciągniętego do ligi tureckiej Stefana mołdawskiego, pomimo przybycia poselstwa od Władysława węgierskiego. Zwlekał, wymyślając rozmaite formalności, aż do maja 1501 r., poczem okazało się niebawem, jakie są istotne jego zamiary. Aleksander zawiera pośpiesznie sojusz z hanem Złotej ordy, Szah-Ahmatem, tudzież z krzyżakami z Inflant. Właśnie gdy umawiano się o wspólną na Moskwę wyprawę, zmarł Jan Olbracht, a zajęty elekcją Aleksander wolałby pokój jakkolwiek zawrzeć, gdyby tylko Iwan zawierać go zechciał. Zaniedbał całkiem obowiązków względem sojuszników, skutkiem czego w październiku 1501 r. wojsko moskiewskie wtargnęło do Inflant. Landmistrz Plettenberg własnemi siłami wyparł atoli nieprzyjaciela z kraju, odniósłszy zwycięstwo pod Ruską Narwą, czyli Iwangrodem z początkiem marca 1502 r. Szah-Ahmat, pozostawiony samemu sobie, uległ w maju 1502 r. Mengli-Girejowi, który skorzystał ze sposobności żeby zadać ordzie Złotej cios ostateczny. Schronił się z niedobitkami do Nogajców nad ujściem Wołgi.
Aleksander wrócił z Krakowa królem wprawdzie, ale bez polskich posiłków. Jeszcze Polska nie przyjęła spraw Litwy za swoje. A tymczasem wyprawił Iwan “carewicza” Dymitra pod Smoleńsk. Rozpoczęło się regularne oblężenie. Na nic nie zdała się ostatnia wyprawa krzyżacka pod Psków we wrześniu 1502 r. (pierwsza była w r. 1222). Ocaliły Litwę nieznane bliżej zawikłania dynastyczne nowego cara. Nagle kazano Dymitrowi wracać z pod Smoleńska, uwięziono go wraz z matką, a już w kwietniu 1502 r. obwieścił Iwan, że następcą jego ma być nie Dymitr, lecz Wasyl. Innym czterem synom kazał podpisać “dogowor”, jako uznają, że ojciec ma prawo wyznaczyć następcę bez względu na starszeństwo linji. Zniknęło bądźcobądź niebezpieczeństwo sekundogenitury.
Wojna wlokła się leniwo, gdy z końcem roku 1502 przybył do Moskwy legat Aleksandra VI. zakłopotanego o ligę turecką. Robił, co mógł, żeby uwolnić Aleksandra od wojny moskiewskiej, ale popełnił mimowoli pewną niezręczność. Chcąc, jak mniemał, przyprzeć Iwana do muru, oświadczył, że ta część Litwy, którą Iwan podbija, stanowi właśnie dziedzictwo Władysława Jagiellończyka, z którym Moskwa nie ma wojny, a więc należy zaprzestać najazdu. Iwan, jakby sprowokowany tem, odparł, że tylko Polska i Litwa mogą być dziedzictwem Jagiellonów, ale nie Ruś.
W marcu 1503 r. kazał Iwan oświadczyć Aleksandrowi, że jeżeli chce pokoju, “onby gosudarju naszemu otcziny ruskije zemli wsieje postupiłsia”, ponieważ “wsia ruskaja zemlja bożieju woleju iz stariny ot naszich praroditelej nasza o t c z i n a”. Wobec tego ledwie udało się uzyskać rozejm na sześć lat, a na warunkach twardych: Litwa odstępowała Moskwie całe dorzecze Desny. Podczas rozejmu miały nastąpić dalsze układy o pokój, lecz wszystko rozbiło się, gdy na posłuchaniu 5 marca 1504 r. oświadczył Iwan posłom litewskim, że wszelka ziemia ruska jest jego ojcowizną, że zatem należą mu się jeszcze “Smoleńsk, Kijów i inne grody”. Wzywał nawet wprost Aleksandra, żeby mu ustąpił całą Ruś litewską.
Utopią był wobec tego pokój stały. Rozejm obowiązywał do r. 1509, lecz według moskiewskiego prawa międzynarodowego kończył się natychmiast w razie wcześniejszej śmierci jednego lub drugiego władcy. Iwan Srogi dokończył dni swoich w listopadzie 1505 r., i Aleksander miał zamiar próbować szczęścia; zanim jednakże zdołał rzecz przygotować i zażegnać niebezpieczeństwo, grożące Litwie od synów Mengli-Gireja (zwycięstwo Glińskiego nad Tatarami pod Kleckiem w sierpniu 1506) – dosięgła i jego śmierć dnia 19 sierpnia 1506 r.
Pozostawiał następcom wojnę z Moskwą na zabój, nie dopuszczającą kompromisu, pókiby carstwo moskiewskie trwało w roszczeniach do Rusi litewskiej.
Prawdą było, że ta Ruś była “ojcowizną” Rurykowiczów: lecz również stanowiła od dawien ojcowiznę niewątpliwą Giedyminowiczów! Iwan stał więc na stanowisku tem, że prawa właścicieli pierwotnych nie mogą ulec przedawnieniu, póki starczy jakichkolwiek ich spadkobierców, choćby w najdalszym stopniu pokrewieństwa. Nie od rzeczy będzie nadmienić, że takie właśnie pojęcie prawa własności istnieje do dnia dzisiejszego w Mołdawji. Znane na pewnym stopniu rozwoju społecznego wszędzie prawo odkupu i “pierwokupu”, występuje tam w formie najprymitywniejszej, i w takiej formie przejął je Iwan Srogi względem Litwy. Odkup miał być dokonany oczywiście orężem. Zaznaczmyż, że prawo ruskie pierwokupu nie zna.
Chodziło o pojęcie prywatno-prawne, o tytuł własności. Pojęcie Rusi było po stronie moskiewskiej takie samo, jak w połowie XIII wieku: Ruś jest tam, gdzie są lub byli Rurykowicze. Podkładu narodowego, choćby elementarnego tylko, próżnoby jeszcze szukać. Ani z początkiem XVI wieku na całej Rusi, ni moskiewskiej, ni litewskiej, nikt jeszcze nie pomyślał o… narodowości. Nie orjentalne to pojęcie, a kraje państwa moskiewskiego – właśnie po czasach Zoy-Zofji – raptownie nabierały cech azjatyckich.
http://biblio.ojczyzna.pl/HTML/KONECZNY-Dzieje_Rosji-1.htm






