PIOTR CZARKOWSKI. Dzieje w Polsce, Litwie i na Rusi z poglądem na wpływ Europy: od 862 do 1825 r

PIOTR CZARKOWSKI

Dzieje w Polsce, Litwie i na Rusi z poglądem na wpływ Europy: od 862 do 1825 r.

Nauczyciel Pryw. w Warsz.

1859.

Wolno drukować, pod warunkiem złożenia w Komitecie Cenzury, pa wydrukowaniu, prawem przepisanej liczby egzemplarzy.

w Warszawie dnia 6 (18j Czerwca 1859 r.

Cenzor, Anten! Funkeustein.

W DRUKARKI ł. ORGELBRANDA.

PRZEDMOWA.

I

Już tysiąc lat upływa (od 862 do 1858) jak naród polski, plemię Lachów, najbujniejsza gałąź Słowiań- szczyzny, zaczął jistuieó i działać na scenie politycznej Europy. Od pierwszej chwili objawu swego życia politycznego, należał wciąż do społeczeństwa euro­pejskiego , pod wpływem jednakowych z niem jidei rozwijał się, i jednakowe z niem złe i dobre przecho­dził koleje; lecz przez cały obieg tysiąca łat położenie jego było zawsze przykre i kłopotliwe, częstokroć nader niebezpieczne. Po wielu bowiem bezskute­cznych próbach, gdy się w końcu pokazało, że tylko pod wpływem umiarkowanego powietrza Europy i pod znamieniem Krzyża ludzkość może rozwijać swe siły do nieograniczonej potęgi, każdy naród europejski, jako członek postępowej ludzkości, otrzymał swoje przeznaczenie. Przede wszystkiem ludowi szczepu germańskiego polecono wyruszyć z lasów północy na południe i zachód, zgruchotac spróchniałe jumperjum

6

rzymskie, swoją czerstwą ludnością odświeżyć lu­dność rzymską, zgniłą w kale zbytków i rozpusty, przejąć się w niej Wiarą Świętą, zapoznać się z upo- mnikami oświaty, kunsztu i rzemiosł, i to wszystko, jako wspólną własność całego rodu ludzkiego, jako spuściznę po jego przodkach, polecono Germanom pilnie strzedz, dalej rozwijać i używać jako dźwignią mającój się naprzód posuwać ludzkości. Germanowie, podzieleni na Niemców, Francuzów, Anglików i mię- szańców Włochów, co do joty w ypełnili swoje powo­łanie i pełnią je dotąd. Za jic.h współdziałaniem ludz­kość coraz prędzćj, coraz w większym zakresie postę­puje naprzód. Święta Wiara, wyszła z łona staroda­wnych Ilebreów, osnuta na miłości Boga i bliźniego, z małój rószczki oliwnej wyrosła w drzewo takich rozmiarów, które zbawiennym cieniem swojim okry­wa już trzecią część całej ludności ziemskiej. Odzie­dziczone prawa po Rrzymianach, sztuki piękne po Grekach rozwinęły się wszechstronnie w Europie i najzarozumialszego z Greków lub Rzymian wprawi­łyby w podziw i zadumienie. A cóż dopiero owe niezliczone mnóstwo jinnych dzieł, wyrobów myśli ludzkiój, obleczonej w formy materyjalne? Patrząc na nie mimowolnie, nawija się myśl, że człowiek w duszy swojćj posiada jiskierkę Najwyższej Wszechtwórczój mądrości; brakowało mu tylko sprzyjających okoli­czności , ażeby mógł ją w sobie rozniecić, przetwo­rzyć w pochodnią i przy jój świetle zajrzeć w naj-

7

skrytsze tajniki przyrodzenia, zbadać dzieła samego Stwórcy i wszystkiego użyó dla uwygodnienia sobie pobytu na tym padole ziemskim. W tym kierunku dążności ku lepszemu Europa, zaćmiła całą przeszłość. Nawet pod ostrym surowym jej klimatem ludziom przyjemniej, wygodniej i bezpieczniej życie schodzi, jak gdzieś tam w rajskiej, rozkosznśj krajinie. Nadto Europa stała się mistrzynią i panią kilkakroć większej od siebie przestrzeni świata i bynajmniej nie myśli na tóm wszysłkióm poprzestać; bo zadaniem Europy jest postęp całej ludzkości, najprzód w Europie, a po­tem w jinnych częściach świata, najprzód u ludów postanowionych u steru, a potem u tych, których po­wołanie było jinne, lecz niemniej wysokie i chwale­bne. Z rozrządzenia więc Najwyższej Mądrości w Eu­ropie zebrała się naczelna rasa rodu ludzkiego, po­wabna postacią, jaśniejąca białością i wdziękiem lica, mieszcząca w sercu zaród wzniosłych uczuć, w duszy zaród wielkich prawdziwie twórczych myśli. Rasy pozbawione tych zalet, jako niezdatne do spełnieuia widoków Opatrzności pozostałej w jinuych częściach świata. Położenie Europy z Północy, Zachodu i Połu­dnia zabezpieczone rozległą, trudną do przebycia massą wód, ale cała jej ściana Wschodnia styka się z Azyją, stoji otworem dla rojącej się tam dziczy ste­powej. Że ta dzicz tchnie samym tylko mordem i zni­szczeniem i zagony swoje może zapuszczać aż w głąb' Europy, o tćm świadczą dawne i późniejsze dzieje.

8

Ażeby uwolnić Europę od podobnych gości, Opatrz­ność na calem jej pograniczu, gdzie tylko zagrażał Azyjatyzm, postawiła ród Sławiański, jako mieszczący w sobie najwięcej ducha męztwa. Slawianie Rusy bezpośrednio sąsiadując z Azyją, wciąż pasowali się z hordami stepowych barbarzyńców, jedne po dru­gich wytępiali, a jeśli nie zdołali powstrzymać jich zapędu, to albo już mocno osłabionych przepuszczali dalej do Europy, albo wreszcie dla jej spokoju pod­dawali się pod jarzmo dziczy, i cierpieniem swojćm robili ulgę dalszej ludności europejskiej. Slawianie Lachy byli jeszcze w przykrzejszem położeniu, o jile stepowi barbarzyńcy okazali się niebezpiecznemi dla rozwijającej się ludzkości, o tyle Niemcy stawali się zgubnemi dla samej Sławiańszczyzny, stojącej na stra­ży przyszłych losówr całego rodu ludzkiego. Tatar, Turek i każdy Azyjata pastwiąc się nad ujarzmionym, wymagał od niego ciężkiej daniny, dręczył go fizy­cznie, zabijał na ciele; lecz nie gwałcił w niem ducha: wiarę mowę, prawa i wszelką narodowość zostawiał nietkniętą. Starodawny Niemiec dręczył ciało i zabijał ducha. Ktokolwiek wpadł mu w ręce, musiał prędzej czy później zostać Niemcem. Polacy tedy musieli po­wstrzymywać cały zapęd Niemców w dziedzinę Sła- wian, o każdy kawałek ziemi Sławiańskiej staczali z niemi pajzaciętsze boje i broniąc siebie, zasłaniali dalszych współbraci swojich. Gdy po kilku wiekach ucierania się z chciwością niemiecką, Polska wzrosła

9

do tej potęgi, że już Niemcy z orężem w ręku nie śmieli myśleć o jej zwalczeniu, zaczęli ją wikłać w sidła swojej chytrej polityki. Polacy bezpieczni ze strony Niemiec, pełnili dalej swoje powołanie i zasła­niali Chrześcijanizm i cywilizacyją od Tatarów i Tur­ków — aż do ostatniej chwili grożącego z jicli strony niebezpieczeństwa. Takie było przeznaczenie Polaków w ogóle dla dobra całej ludzkości. Bez nich znaczna częśd Europy przedsttawialaby jinną postać. Na wie­życach wielu grodów wznosiłby się półksiężyc, a pod niem ciemno, brudno i licho wyglądałyby massy lu­dności . zostającej na łasce nieokrzesanych zwolen­ników jislamizmu. Broniąc jinnycb, zwłaszcza fabry­kantów Niemców. Polacy sami nigdy nie myśleli o za­borach , o wydarciu komuś jego własności. Dopóki jezuilyzm nie zwichnął szlachetnego charakteru ple­mienia Lachów i prawość polska jistniała w całej mocy, ludy ościenne dobrowolnie kojarzyły się z Pol­ską, dobrowolnie wchodziły w skład jej ciała. Tym tylko ona sposobem daleko rozszerzyła swoje granice i posunęłaby je nieskończenie dalej, gdyby chciała przyjmować te wszystkie państwa, które się same jej nastręczały, same się do niej garnęły. Pod tym wzglę­dem Polska przedstawia jedyne mocarstwo na całej kuli ziemskiej, jedyną osobliwość w całych dziejach rodu ludzkiego. Nie koniec na tern. W głąb’ samej Polski dla handlu i rzemiosł cisnęli się Niemcy, zalu­dniali miasta i. żeby . tych przybyszów po starosła-

10

wiańsku gośćmi zwanych, niczem nie krępować, do­zwalano jim rządzić się swojim prawem, żyć swojim trybem i wśród Polaków' pozostać Niemcami w całóm znaczenia tego wyrazu. Jinny znowu naród za ciężkie winy swoje wyparty ze swej rodzimej ziemi, obiegł­szy półświata wśród ciężkich prześladowań, przybył do Polski, w niej po raz pierwszy swobodniej ode­tchnął i aż do dziś dnia utrzyma! się przy swej naro­dowości.

Pierwiastki życia wewnętrznego w Polsce, z po­czątku czysto-sławiańskie, zmieniały się pod wpływem okoliczności zewnętrznych i pojęć rodzących się na Zachodzie Europy. Starodawni Stawianie zajmo­wali się głównie rolnictwem i chowem bydła. Rozpro­szeni na znacznej przestrzeni ziemi, rządzili się patry- jarcbalnie; Ojciec rodziny był jej rozkazodawcą i wszechwładnym panem. A że takim rozkazodawcą mógł być tylko mężczyzna; przeto każdy z mężczyzn uważał się. za cóś wyższego od kobiet i tego wszyst­kiego, co go otaczało. To piętno wyższości i odró­żnienia się mężczyzn od wszystkich jinnych stworzeń odbiło się w mowie polskiej i do dziś dnia w niej się przechowało. Podobnie się działo i w pożyciu domo- wóm aż do połowy 18 wieku. Po czóm gwałtowne szerzenie się pojęć francuskich wyrugowało z łona rodzin polskich starodawny obyczaj sławiańsko chrze­ścijański. Nastąpiło wyzwolenie kobiet i dzieci. Żony zaczęły przewodzić nad mężami — tytułować się jich

11

paniami; dzieci, żyjąc za pan brat z rodzicami, nie­raz jim formalnie wypowiedaty posłuszeństwo Ojciec rodziny przestał byd jej samowładnym panem i nieraz musiał patrzeć na nieznane dotąd rozwolnienie oby­czajów.

Za panowania Piastów w cia.gu lat 500 (od 862 do 1386 r.) królow-ie i książęta rządzili samowładnie. Gdy Grzegorz VII papież wzczął w alkę o pierwszeństwo władzy duchownej przed świecką, dążnośd stolicy papiezkiej objawiła się i w Polsce. Wyżsi duchowni usiłowali przewodzie nad panującemi i podzielad z niemi najwy ższą władzę. Za przykładem panów duchownych pozsli i panowie świeccy'. Jedni i drudzy korzystając z podziału państwa na drobne księstwa i z niezgody pomiędzy książętami — zdołali zbliżyd się do bolcu panujących i wspólnie z niemi radzili o sprawach politycznych. Co z początku stało się przypadkiem, weszło późniój w zwyczaj. Nastały zjazdy panów duchownych i świeckich. W nich coraz liczniej przyjmowała udział szlachta. Samowładztwo Piastów^ słabło — i z końcem jich panowania przeszło w monarchiją ograniczoną. Już pod rządem Piastów występuje na scenę szlachta i w dalszym cić jów gra główną rolę. Kto ród swój wywodź 7. La-' f cha, był członkiem Lechiji i miał udział wg^lacf&ach, czyli bitwach staczanych z Niemcami; t^i wianował się szlachcicem. Klejnot szlachectwa nabywał się głó­wnie zasługą w czynnach wojennych.

12

Podanie ludu twierdzi, że bratem Lecha, był Mech, Mach, który naodwrót brzmi: Chem, Cham. Z Mecheui ma ścisły związek Kmieć, który składał massę ludu. Kiedy Lachowie tworzyli legiją i zajmowali się wojną, to jich bracia Mecby czyli Kmiecie trudnili się uprawą ziemi i zarządem wewnętrznym, — sołdatom szla­chcie płacili żołd. Pod rządem monarchicznym Pia­stów, Lach powracający z wojny szlachcicem w na­grodę zasług swojicb, otrzymywał na własność częśc ziemi, której nie był w stanie uprawie swojimi rękami. Na niej tedy osiadali rozrodzeni Kmiecie, i za opłatą czy uszu lub ujiszczeniein się pewnej robocizny, podług umowy— uprawiali ziemię panów i szlachty na swoję korzyść. Wtenczas to nastąpiła zmiana losu stanów. Kmieć zajęty jedynie rolą otrzymał wzgardliwe na­zwisko Chłopa, chociaż bez jego pracy, dumny szlach­cic umarłby z głodu.

Pod rządem Piastów Kmieć czyli ziemianin — i każdy chłop posiada! osobistą wolność—często nawet kawał ziemi, płusą zwany, prawem miał zabezpie­czoną własność. Jeśli osiadł na ziemi cudzej, nad tymczasowe zobowiązanie się nic więcej nie był wi­nien dziedzicowi — panu ziemi. Skoro był w stanie i chęci uzbrojic się i pójśdż na wojnę i jeśli na niej posłużyło mu szczęście, za powrotem otrzymywał w nagrodę męztwa pewną częśc ziemi i stawał się szlachcicem. Ci zaś co nie życzyli sobie narażad się na niebezpieczeństwo utraty życia lub kalectwo, co

13

spokojnie siedzieli w domu i uprawiali ziemię własną

lub cudzą, pozostali nazawsze Kmiecmi; chłopami i tworzyli powoli niższy stan w narodzie. Jednakże w obliczu prawa panowie, szlachta i kmiecie byli so­bie o niemal równi, wszyscy sądzili się jednem pra­wem ziemskićm i za popełnione winy jednakowej ulegali karze. Później dopiero gdy panowie i szlachta zaczęli górować, prawo dla nich stało się wzglę- dniejszem niż dla prostych kmieci.

Panowie i szlachta zajmowali się wojną, a w cza­sie pokoju niektórzy piastowali urzędy, i zwykle ba­wili się polowaniem. Kmiecie i niewolnicy zabrani w czasie wojny podejmowali cięższe prace około uprawy roli i chowu bydła. Rzemiosłem zaś i han­dlem trudnili się Niemcy, a po części i Żydzi, osia­dali w miastach i tworzyli stan średni czyli miejski.

Niemiec ma tę wielką zaletę, że gdziekolwiek osiędzie, nie przestaje być Niemcem. Swoję mowę, ubiór i sposób życia ściślą zachowuje, a jak w Pol­sce, to pozwolono Niemcom budować w miastach Ralhhausy, Ratusze czyli domy rady, i w nich sądzić się prawem niemieckiem. Miasta polskie, zwłaszcza większe, pełne Żydów i Niemców, wyglądały jakby niemieckie. W nich dawała się słyszeć mowa często niemiecka lub pomięszana z żydowszczyzną; za obrę­bem zaś miast panowie, szlachta i kmiecie w zagro­dach wiejskich mówili po polsku. Język polski zbli­żony do czeskiego i jinych narzeczy Sławiańszczyzny

14

zachodniej, w okresie Piastów wielce się już różnił od Starosławiańskiego i był mową ludu od Elby aż do Buga. mającego swoje siedziby. Od czasów przy­jęcia wiary chrześcijańskiej od Czechów i przechyle­nia się Polaków na stronę Rzytnu, duchowieństwo działając w duchu stolicy papiezkiej, krzewiło w Pol­sce znajomość Łaciny i w niej udzielało pierwszych początków oświaty. Jak w miastach niemczyzna, tak w klasztorach i kościołach brzmiała łacina. Miasta i klasztory były siedliskiem ówczesnej oświaty; panu­jąca w nich niemczyzna i łacina, groziły mowie pol­skiej; lecz na jej szczęście przełożeni duchowieństwa byli to Polacy i ojczystą mowę wzięli pod swoję opiekę.

W okresie Piastów, pomimo parcia niemczyzny i łaciuy, Polska jeszcze całą piersią dchnęła duchem czysto-sławiańskim i w ścisłych zostawała związkach z sąsiedniemi Slawiauaroi. Władzcy jej, królowie i książęta zwykle żenili się ze Sławiankami i z ksią- żęty ruskiemi nieraz zostawali w blizkich stosunkach pokrewieństwa. Jako dowód ducha sławiańskiego panującego naówczas w Polsce, są jimiona samych monarchów czyslo-sławiańskie jak Ziemowit, Leszek. Ziemomysł, Mieczysław, Bolesław, Kazimierz, Wła­dysław. Poczet jimion monarchów z rodu Piastów przerywa Ludwik, król węgierski, Niesławianin z ro­du i nie po sławiańsku na jimię ochrzczony.

Ze zgonem Kazimierza W. ostatniego z panującej

15

liniji Piastów aż do zgonu Zygmunta Augusta osta­tniego z rodu Jagiellonów, czyli od 1370 do 1572 r. upłynęło lat 200, i ten przeciąg czasu nazywa się okresem Jagiellonów, najpiękniejszą dobą w życiu narodu polskiego. Rozrodzona szlachta mogła już wystawie siłę zbrojną, zdolną odeprzeć wszelką na­paść obcą; przyjęła więc na się obronę kraju i od tej posługi wyłączyła jinne stany. Kmieć przywiązany do roli, już nie mógł się od niej oderwać i z orężem w ręku dobijać się o zaszczyt szlachcica; musiał na- zawsze pozostać kmieciem, chłopem, a co gorsza poddańcem i niewolnikiem szlachty. Tymczaszem szlachta, korzystając z przemiany domu panującego, potrafiła, nabyte za Piastów przywileje, jeszcze bar- dziśj rozszerzyć i samowładstwo stopniowo przerobić na rząd monarchiczny, ograniczony sejmem. Sejm zaś składał się z samych panów duchownych i świeckich i z posłów od szlachty, stanowił o podatkach, wojnie i pokoju — uchwalał prawa, coraz korzystniejsze dla szlachty i coraz więcćj nadające jój swobód i przy­wilejów; następnie coraz bardziej ścieśniał wolę mo­narchy — i poniżał jinne stany, Ale to zło nie od razu przyszło do swej ostateczności i wydało zgubne na­stępstwa. W okresie Jagiellonów, władza monarchy, duchowieństwa i szlachty jeszcze się równoważyła, jeszcze kmieć przez wzgląd na to, że niedawno był wolnym, nie doznawał zbytniego ucisku, mieszczanin miał swoje znaczenie i udział w sejmie. Polska

16

w ówczesnem stanowisku przedstawia monarchiją na on czas najlepiej urządzoną w Europie. Wszyscy jej mieszkańcy używają błogiego bytu. Ludy sąsiednie dobrowolnie garną się na jej łono, lub starają się o jej opiekę. Prześladowani za wiarę lub politykę, znajdują w jej granicach bezpieczne schronienie. Działania akademiji krakowskiśj i starcie się różnych opinij religijnych nadaje popęd do wyższej oświaty, wzbudza konieczność kształcenia i stosowania mowy polskiój do wydania wszelkich odcieni uczuć i myśli ludzkiej. Polacy słyną z nauki w całej Europie, a jich ojczyzna, szanowana od sąsiadów, używa nieznanej gdziejindziej spokojności. Obok tego zjawiska ukazuje się drugie. W całej Europie wzmógł się monarchizm, i po strąconych głowach możnowładzców przeszedł w absolutyzm; w Polsce działo się jinaczej. Monar­chizm upadał, a możnowładztwo duchowne i szla­checkie coraz wyżej wznosiło głowę. Ze zgonem Zygmunta Augusta, ostatniego z Jagiellonów w roku 1572, Polska stała się duchowno-szlachecką rzeczą- pospolitą pod naczelnictwem królów obieralnych.

Od 1572 do 1772 r. czyli przez następne lat 200 dzieje się coraz gorzej w Polsce i coraz mniejsza massa ludności używa błogiego bytu. Wszystko to, co stanowiło świetność okresu Jagiellonów’, powoli zaciera się i niknie, przeciwnie nietolerancyja wzma­ga się, zabiegłość o katolicyzm rozpościera ciemnotę, krzewi łacinę, psuje nią i w ostatku zupełnie gnębi

17

mowę polską. Duch sławiański zupełnie ustępuje pod uatłokiem obcych wyobraźni. Trzymający w swym ręku ster rządu biskupi, panowie i szlachta zwykle działają niezgodnie, powodują się własną korzyścią— i do niej stosują bieg wypadków w kraju. Powodze­niem swojśm mierzą pomyślność ojczyzny. Szlachta pomiędzy sobą szanuje równość i braterstwo, używa nieograniczonej wolności, karci dumę panów usiłu­jących wznieść się'nad poziom równości szlacheckiej, przepisuje coraz uciążliwsze warunki każdemu nowo- obranemu królowi, pyszni się ze swego sianu, i tak ślepo staje się o sobie zarozumiałą, że się uważa jakby za coś wyższego od reszty łudzi niezrodzonych w stanie szlacheckim, niepochodzących z czystej krwi szlacheckiej. Na kmiecia tedy chłopem, chamem i t. p. zwanego, spogląda jak na jistotę bydlęcej na­tury, i jak z bydlęciem, częstokroć nawet gorzej z niem się obchodzi. Duchowni ująwszy w swoje ręce umysł, serce i sumienie króla, magnatów i szlachty, myślą tylko o tern, ażeby utrzymać jich w katolicy­zmie i w poddaństwie stolicy papiezkiój, zresztą pa­trzą przez szpary na błędne, pojęcie szlachty o pra­wie kmieci jako ludzi i chrześcijan, nie litują się nad jich niedolą, nie zasłaniają od ucisku. Miłość bli­źniego, ulga cierpień jest dla nich rzeczą obojętną, popierają tylko sprawę Rzymu, jako swoję własną i na tej drodze źle zrozumianej nauki Zbawiciela rodu ludzkiego stają się sami sprawcami niezliczonych cier-

18

pień ludzkich. W złotym wieku Zygmuntów, światła szlachta polska zdołała się oprzeć duchowieństwu i zmusiła je walczyć mocą słowa i przekonania, lecz teraz taż sama szlachta ciemna i napojona fanatyzmem, staje się narzędziem do prześladowania za wiarę — i sprowadza jedne po drugich coraz cięższe klęski na własny kraj. Gdy duchowieństwo w swojśj li tylko sprawie działa na szlachtę, a przez szlachtę wywiera swój wpływ na kierunek wypadków politycznych w rzeczypospolitej, szlachta poddanie się swoje pod moc duchowieństwa, wynagradzała z drugiej strony dążnością do nieograniczonej wolności cywilnej. Szlachcic trzymany w największej karności i nielito- ściwie ćwiczony podczas pobytu w szkołach, często­kroć do dwudziestu kilku lat wieku, wychodził na świat nieukiem, i tylko srogie wychowanie zrobiło go srogim i nieczułym na cierpienie bliźnich. Domo- wncy, i poddani drżeli przed nim, jak on niegdyś drżał przed swemi nauczycielami w szkole. Przytem nieuk nie umiał rozsądnie i korzystnie używać swojej wolności cywilnej i dla tego gdziekolwiek się obrócił, wszędzie jej nadużył. Jeśli który monarcha obdarzony wyższym poglądem na rzeczy, zamierzał powścią­gnąć zbytnią wolność szlachty dla dobra rzeczypo­spolitej, dla ulgi uciemiężonych, szlachta po większej części ślepa i niebaczna, zdołała przeniknąć zamiary monarchy, coraz większą wolnoścfą swoją wiązała mu ręce i nakoniec przez tak nazwane: Wolne nie pozwą-

19

lam (liberum Yeto), związała się sama tak dalece, że chód szczerze pomyślała ozasem o naprawie rzeczy- pospolitój z powodu „wolnego niepozwalam,11 nie zdołała zamiaru swego uskulecznid. Sejmy jedne po drugich zbierały się i zchodziły na niczem. Nieład się wzmagał i zaczęto powtarzad: „Polska nieładem stoji.“ Tymczasem w Europie utwierdziła się toleran- cyja, wzrosła oświata, przemysł i handel, ukazały się liczne i dobrze wyćwiczone wojska. W rzeczypo- spolitój polskićj wszystko to szło w kierunku wste­cznym; nawet Porta Ottomańska, jedynie dotąd obu- dzająca ducha wojennego szlachty, w 1799 r. trakta­tem Karłowickim nazawsze pogodziła się z Polską. Odtąd szlachta gnuśne i bezczynne prowadziła życie wtenczas właśnie, kiedy jćj najczynniej wypadało dzialad i jak najśpiesznićj poprawid zepsutą rzeczpo­spolitą. Przez niedbalstwo synów swojich rzeczpo­spolita dobrowolnie wyrzekła się bytu politycznego i zaniechała działania na zewnątrz daleko pierwśj, nim to jej formalnie odjętem zostało.

Z pomiędzy licznych tedy błędów, jakie pradzia­dowie nasi popełnili, było i to, że stojąc na krańcu Sławiańszczyzny, mieli wciąż wlepione oczy w Za-

20

chód Europy, duszą i ciałem do niego przylgnęli, w nióm tylko żyli, przez co do szczętu wystudzili w swój piersi ducha sławiańszczyzny, obojętnem okiem patrzeli na przeszłość swój ziemi, na pamiątki po swych praojcach, poczytując je za gminne i niego­dne uwagi. Do takich pospolitości, w błędnem jich mniemaniu, należała nawet własna mowa. Jeśli kto pisał po polsku, należy to uważać za wielki hero- jizm z jego strony, za wzniesienie się nad ogół współ­ziomków, którzy w końcu nie wiedzieli sami zkąd pochodzą i mianowali się pompatycznie potomkami wąsatych Sarmatów — przy tern myśleli, mówili i pi­sali po łacinie, ubiegali się o wieńce nad Tybrem. W połowie 18 wieku z tego błędu przeszli w drugi, urojili sobie, że są północnemi Francuzami, zaczęli mówid, myśled i pisad na wzór francuzki, w najmniej­szych drobnostkach naśladowali Francuzów, za jich wpływem działali, nawet późniój wiernie jim służyli. Tymczasem palec Boży widocznie skierował jich ku stronie sławiańszczyzny. Niektórzy nawet zaczęli rozprawiad o Sławianach, jako współbratyracach. Naśladowanie francuzczyzny osłabło. Ukazali się piewce wydarzeń ziemi rodzimśj, mowa polska i pi­

21

śmiennictwo polskie bujnie i wszechstronnie, jak nigdy przedtem rozwinęło się; lecze nie tak, jakby się mo­żna było spodziewać po 10 milionach narodu, gdyby ten w wyższej sferze swojej pozbył się zupełnie Gallo- maniji, wszystkie siły skierował na to, co go prawdzi­wie uzacnić może w obec współbraci Sławian, a na­stępnie i całej Europy. Na świecie coraz lepiej się dzieje; bo taka jest wola Boża i bez przerwy działoby się coraz lepiej i byłoby już miło i błogo, gdyby wola ludzka mająca udział w sprawach ludzkich, chciała korzystać z doświadczenia i nauki zawartój w księ­dze dziejów. Narody same lub ci, co niemi kierują nie wpadaliby ciągle w tćż same błędy, jakie już przedtem popełniano, nie doznawanoby cierpień, jakiemi już przodkowie opłacili naukę i doświadczenie dla przestrogi swojich potomnych. Historyja tedy dla całych społeczeństw w ogóle, i dla każdego jich członka jest arcyważną nauką. Ona jest pełną do­świadczenia i roztropności mistrzynią, pewną wska­zówką na drodze postępowania. Jest to głos starca nad grobem dającego życzliwe przestrogi swym dzie­ciom i wnukom.

U nas w polskim języku już wyszło kilkanaście książek, przedstawiających obraz dziejów, ujęty w szczupłe ramy i moje pismo jest w podobnym zakresie. Z wielu autorów porobiłem nawet dosłowne wyciągi, opisy wypadków i trafne nad niemi uwagi umieściłem zupełnie; lecz w tem się różnię od swojich

22

poprzedników, że wciąż miałem na uwadze wpływ Europy Zachodniej i mocarstw ościennych na charak­ter i bieg wypadków politycznych w Polsce i wyka­załem ztąd wynikające dla nas następstwa. Hisloryja moja nie jest samą bijografiją królów polskich i by­najmniej nie jest panegirykiem naszych przodków. Chwalebne czyny i zasługi dla dobra ojczyzny, — dla ogółu ludzkości, wystawiłem w jasnej barwie, błędy i przekroczenia wytknąłem śmiało, — z wszelkich niegodziwości uchyliłem zasłonę i pokazałem je w ca­łej ohydzie; słowem, dobrą i złą stronę naszych dzie­jów przedstawiłem dobitnie i uderzająco w oczy ja­skrawością kolorytu; — bo słowa prawdy, nawet z przyciskiem wypowiedziane, dla nikogo tak dalece nie mogą się przydaó jak dla nas, nie mówię dla wszystkich, ależ dla większej części, która błędne ma wyobrażenie o przeszłości, nie pojmuje obecnego położenia swego i w postępowaniu swojem nie wie czego się ma trzymać. Zwykle uwodzi się marzeniem, starym przesądem, działa na oślep i trwa w błędach, które nas do niczego dobrego nie doprowadziły—i na przyszłość doprowadzić nie mają. Dla tego dzieło moje dla wielu będzie nie do smaku jako niezgodne z jich postępowaniem i sposobem myślenia. Wielu nawet może mnie posądzić o niewłaściwą dążność. Ale muiejsza o to, cokolwiek ktoś o mnie pomyśli, byle­bym ja wypowiedział to wszystko, co mi się zdaje być dobrćm dla dobra swojich współziomków, dla

23

dobra wszystkich Sławian. Może być, że się mylę w swem zdaniu, lecz nie mylę się w sercu pełnćm • uczucia ludzkości i najszczerszego życzenia, ażeby wszystkim Slawianom, a z niemi ziomkom mojim jak najlepiej wiodło się na tym Bożym świecie, ażeby je­dność, zgoda i miłość prawdziwie braterska i czysto chrześcijańska zamieszkała pomiędzy niemi, utrwaliła uiczóm niezachwiany pokój i na'łonie jego dozwoliła każdemu w duchu sobie właściwym rozwinąć wyższe uczucia moralne, wykształcić wszechstronnie umysł— żyć zresztą własnćm tylko życiem i z umiarkowaniem używać dobrodziejstw przemysłu, handlu i tego wszy­stkiego, czćm ziemia nasza bogata.

w Warszawie dnia 1 Marca 1858 roku.

 

L E C H I J A.

Całą przestrzeń ziemi od gór Karpackich aż do morza Bałtyckiego, i od rzeki Buga aż daleko za Elbę zajmowała Sławiaószczyzna Zachodnia, czyli Lechija.

Dzieliła się ona na rozmajite pokolenia, z których Chrobaci mieszkali nad Wisłą górną, w okolicach miasta Krakowa i gór Karpackich; Małopolanie tam, gdzie Sandomierz i Lublin; Mazowszanie, czyli Mazu­ry nad Wisłą środkową i Bugiem, posiadali miasta: Warszawę, Płock, Pułtusk. Poniżśj Mazowszan, na lewym brzegu Wisły byli Kujawianie. Na południe Kujawian tam, gdzie miasto Łęczyca i Sieradz żyli Łęczycanie i Sieradzanie. Na lewo, od ujścia Wisły całe pobrzeże morza bałtyckiego zajmowali Pomo­rzanie ; z tych Kaszuby siedzieli w okolicach miasta Kołobrzegu nad rzeką Persantą, czyli Prośnicą. Dalój za Odrą: Lutycy i Wilcy, za niemi Obotryci, a na po­łudnie tych dwóch pokoleń rozciągała się Sławiań- szczyzna Winulska. Nad rzeką Wartą, gdzie miasta: Kruszwica, Gniezno, Poznań i Kalisz, były siedziby

26

Wielko-Polan. Nad Odrą, w okolicach Wrocławia, i Głogowa mieszkali Szlązacy i graniczyli na południu z Morawią i Czechami, a na zachodzie z Lużacyją.

Wszystkie te pokolenia rządziły się patryarchal- nie i gminowładnie pod zwierzchnictwem książąt i wo­jewodów, obieranych na czas wojny; trudniły się uprawą roli, chowem bydła i polowaniem w niezmier­nych lasach, dostarczających po większćj części wszelkich środków do utrzymania życia prostych ludzi.

Podania ustne zachowały wspomnienie o Kraku­sie i Wandzie u Chrobatów, o Leszkach i Popielach u Polan. Po śmierci ostatniego Popiela, którego z ca­łą rodziną miały zagryźć myszy i szczury w mieście Kruszwicy, Polacy obrali sobie za księcia prostego wieśniaka Piasta, czyli raczej syna jego Ziemowita, około roku 862. I ten właśnie dał początek panują­cemu w Polsce domowi Piastów.

POLSKA KSIĘSTWEM.

Dom Piastów

(OJ 862 do 1386 roku).

Ziemowit, Leszek i Ziemomysł, panujac u Polan w ciągu lat stu (od 862 do 962), podbili Sieradzan, Łęczycan, Mazowszan i w części Pomorzan i Kaszu­bów, czyli rozciągnęli swoję władzę aż do morza

27

bałtyckiego, z drugiej zaś strony zawojowali Szlązk.

Powoli zacierało się znaczenie i nazwisko Lechiji, — i po Lechiji ukazała się w dziejach — Polska.

Mieczysław I, od 962 do 992 r. syn Ziemomysła żeni się z Dąbrówką, córką Bolesława, księcia Cze­skiego, sam przyjmuje chrzest św. z rąk Bohowida,

, księdza czeskiego w Gnieźnie w 965 roku i lud swój nakłania do przyjęcia wiary Chrześcijańskiej, do cze­go mu wielce dopomaga Jordan, pierwszy biskup Poznański.

Królowie niemieccy, jako Cesarze rzymscy, rosz­cząc prawo do panowania nad światem, już zmusili Czechów do uznania zwierzchnictwa Niemców' nad sobą, — już zawojowali Sławian nad Elbą i posunęli swoje zabory aż za rzekę Odrę. Na wschodniej gra­nicy swego państwa, w ziemi Sławian, zakładali rządztwa pograniczne, czyli Marchije; jako to : marchiją wschodnią, misnijską i brandeburską. Rząd­cy tych marchij,—tak zwani Mark-grabiowie, sąsiedzi Polan, niepokojiii Mieczysława, nazywali go po pro­stu hrabią, baronem i mocą oręża zmuszalni do hołdu cesarzowi. Mieczysław ze swojej slrouy dzielnie się jim opierał 1— przy zdarzonej sposobności bil Niem­ców; z tern wszystkiem rad nierad — musiał się uważać za hołdownika cesarskiego, przynajmniej z krajów położonych nad Wartą, w okolicach Odry. Współczesny z mm Włodzimierz W. Ks. Kijowski zagarnął do siebie Ruś Czerwoną czyli Galicyją. _ '                 1

28

Pzed śmiercią Mieczysław podzielił państwo po­między swojich synów. Ciało jego spoczywa w Po­znaniu.

POLSKA KRÓLESTWEM.

Bolesław Chrobry, czyli Wielki.

(Od 992 do 1025).

Syn Mieczysława i Dąbrówki wygnawszy swojich braci przyrodnich i macochę Odę, został samowładz- cą Polski. W początkach jego panowania św. Woj­ciech, biskup pragski, umocniwszy wiarę Chrześcijań­ską w Polsce, udał się na północ do pogan Prusaków i tam przez nich śmierć męczeńską poniósł. Bolesław na wagę złota wykupił ciało Świętego męczennika i umieścił je w Gnieźnie. Tymczasem dzielnośó Chro­brego w wojnach z Lutykami i Czechami tyle zjedna­ła dla niego sławy, że Otto III, Cesarz niemiecki, pod pozorem odwiedzenia ciała Św. Wojciecha, przybył do Gniezna w 1000 r. Bolesław przyjął go jak naj­wspanialej, przybyłych z nim Niemców udarowat jak najhojniej i okazaniem swojich sił zbrojnych i bo­gactw takie zrobił na wszystkich wrażenie, że Cesarz przy grobie Św. Wojciecha na głowę Bolesława wło- żyt koronę swoję, ogłosił go Królem polskim i sła- wiańskim, uwolnił od hołdu i jako z równym sobie monarchą zawarł z nim ścisłe przymierze. Niedosyc

29

na tern. Do tych czas duchowieństwo w Polsce zo­stawało pod zwierzchnictwem arcybiskupa Magdebur­skiego. Otto ustanowił biskupów: Krakowskiego, Wro­cławskiego, Pomorskiego i Kołobrzeskiego, poddał jich pod władzę arcybiskupa Gnieźnieńskiego i tym sposobem uczynił Polskę i pod względem Kościoła niezależni! od Niemiec. Ale Otto III, Cesarz, przyjaciel Chrobrego w krótce umarł, a następca jego Henryk II, wcale jinnym się okazał. Władzca polski musiał się pasowad z całą potęgą rzeszy niemieckiej i z pola długoletniej walki zszedł zwycięzko. Traktat Budy- szyński zawarty z Cesarzem przyznał Bolesławowi panowanie nad Luzacyją i Morawiją, i nadto, Niemcy obowiązali się mu w pierwszej wojnie, jaką przedsię- weźmie, przysłać pomoc z pięciuset rycerzy zbroj­nych. Pogromca Czechów i Niemców również był szczęśliwym w swych wyprawach przeciwko Pomo­rzanom i Prusakom, uporczywie trwającym w pogań­stwie. Jedni i drudzy musieli uznać nad sobą zwierz­chnictwo Bolesława, a nawet przyjąć opowiadaczów wiary chrześcijańskiej. Dla utrzymania na wielkoksią­żęcym tronie kijowskim swego zięcia Świętopełka, Bolesław z silnćm wojskiem, złożonćm z Polaków, Węgrów i pięciuset Niemców udał się na Ruś, spot­kał się nad Bugiem z Jarosławem Mądrym, naówczas księciem Nowogrodzkim, świetne odniósł nad nim zwycięstwo, zdobył Kijów i wjeżdżając do tego mia­sta uderzył w złotą bramę swojim pałaszem, który od

30

tego się wyszczerbił i nazwany Szezerbcem używła się przy koronacyji królów polskich. W bogatym, i jak mówią 200,000 ludności liczącem mieście Kijowie, Bolesław wielce sobie upodobał; ale bratobójca Świę­topełk okazał się niewdzięcznym i dla swego teścia, zaczął przeciwko niemu knować zdradę, i jak mógł, gubił Polaków. Rozgniewany Bolesław, zabrał wielkie skarby z Kijowa i powracając do swego państwa opanował Ruś Czerwoną.

Dzielny wojownik, biegły polityk, Bolesław był i mądrym rządzcą swego państwa. Różnorodne ple­miona Sławian, częstokroć nawzajem sobie nieprzy­jazne, jednością władzy i wiary zdołał utrzymać w zgodzie. Cały kraj podzielił na powiaty, w nich pozakładał grody, czyli zamki warowne (gosleje-ka- stela) wałem kamiennym i rowem opasane. Z tych zamków i przyległych jim osad wiejskich z czasem powstały miasta. Przełożeni nad zamkami Kasztelanie w czasie pokoju rządzili Powiatami, a na przypadek wojny lud zbrojny ze swego powiatu prowadzili pod znamiona królewskie. Podług ówczesnego zwyczaju, monarcha był nietylko najwyższym wodzem, ale też i sędzią swojich poddanych. W towarzystwie dwu­nastu przybranych do pomocy panów objeżdżał po­wiaty, zatrzymywał się przy większych osadach, roz­sądzał wszelkie sprawy tak panów, jak i kmieci i wy­dawał ustne wyroki, które natychmiast spełniano. Nieraz Bolesław sam własną ręką karcił winowajców.

31

Jeśli w czem który z wyższych urzędników przekro­czył , król wzywał go do siebie na ucztę, zaprowa­dził do łaźni, dał napomnienie i stosowną do prze­kroczenia chłostę, czyli jak mówią: sprawił mu suchą łaźnią.

W 10 wieku północ Europy rozstała się po więk­szej części ze swojem odwiecznym bałwochalstwem. Wiara chrześcijańska oprcz jinych swojich zbawien­nych skutków, świadczyła jeszcze to dobrodziejstwo ludom, ją przyjmującym, jiz wprowadzała do nich sztukę czytania i pisania czyli dawała początek oświa­cie. Za czasów Bolesława sami tylko duchowni umieli czytac i pisać i w takiem zostawali poszanowaniu, jiż księcia tytułowano księdzem. Bolesław wielce powa­żał duchowieństwo i pojmował wysokie korzyści oświaty— budował kościoły, założył nawet klasztory na Łysćj górze, w Sieciechowie i Tyńcu — w nich osadził księży Benedyktynów, a ci pierwszym szko­łom w naszym kraju dali początek.

W owym czasie był zwyczaj, jiż Papież, jako gło­wa Kościoła chrześcijańskiego, dawał pozwolenie na obrząd koronacyji i namaszczenia, nawet przysyłał koronę dla pierwszego Monarchy, wynoszącego swoje państwo na stopień królestwa. Bolesław nie zaniechał o to starań, a gdy te mu się nie powiodły, zwołał swo­jich biskupów i przez nich koronował się królem pol­skim na rok przed śmiercią w swojej stolicy Gnieźnie (Kniaźnie). Po czem zakończył swój chwalebny żywot

32

2 Kwietnia 1025 roku w Poznaniu (Bohaznaniu) i tamże pochowany.

Mieczysław II Gnośny.

(Od 1025 do 1035)

Syn Bolesława Wielkiego, zrodzony z Judyty, kró­lewny Węgierskiej, nie posiadał przymiotów' swego ojca. Płochy i lekkomyślmy, rok cały po jego śmierci, niby to z wielkiego żalu, przepędził w nieczynności. Niezwłocznie wewnątrz państwa powstały rozruchy: sąsiednie ludy, utrzymywane w grozie dzielną prawi­cą Chrobrego, nabrały zuchwałości. Czesi przestali płacie daninę i zagarnęli Morawiją, Niemcy, Luzacyją. Jarosław Mądry najechał Ruś Czerwoną; jednych tylko Pomorzan, usiłujących wyłamać się z posłuszeństwa, Mieczysław' powściągnął mocą swego oręża. Wkrótce potem dostał obłąkania umysłu i zszedł z tego świata.

Ryksa i Bezkrólewie.

(Od 1035 do 1040 r.)

Do niepomyślności rządów Mieczysława, wielce przyczyniła się jego żona Ryksa, rodem Niemka i Niemcom tylko sprzyjająca. Po śmierci męża objęła rządy państwa i opiekę nad 19letnim synem swojim— Kazimierzem, lecz wkrótce znienawidzona od Pola­ków, nie czekając dalszych następstw, zabrała z sobą

33

oznaki godności królewskiej i potajemnie umknęła do Niemiec. Za nią pośpieszył i Kazimierz. W Polsce na­stało bezkrólewie czyli największy nieład. Panowie za­częli z sobą zacięte ztaczaó boje. Pospólstwo napada­ło na dwory pańskie i rozhulane powrotem do bałwo­chwalstwa, ręką świętokradzką targało się na domy Boże, mordowało księży i panów. Z takiego zawichrze nia w naszym kraju nie omieszkali korzyslad sąsiedzi. Brzetysław, książę Czeski spalił Kraków, złupił Gnie­zno, Poznań, Wrocław (Wrota-Lachiji) i wszystkie kościoły ogołocił z bogactw i ozdób, w czćm mu dopomagał niecny kapłan Sewer, biskup Pragski.

Wtenczas to uwieziono z Gniezna ciało Św. ^ cha i brata jego Rudzyna, jinaczej Gaudem najpierwszego arcybiskupa Gnieźnieńskiego. P krzyż szczerozłoty, który zaledwo 12 kapłanów —zwignąc zdołało, i trzy takież tablice, z których jedna 300 funtów ważyć miała. Na takie łupiestwo ducho- ' - wni polscy zanieśli skargę do Rzymu; lecz i tam złoto winowajców przeważyło na jich stronę szalę spra­wiedliwości.

Wśród powszechnego zaburzenia, na jednem tyl­ko Mazowszu, Masław, wódz z czasów Chrobrego utrzymywał porządek. Pozostali przy życiu panowie duchowni i świeccy, postanowili wreszcie' położyć koniec bezkrólewiu i uradzili zprowadzić Kazimierza z zagranicy.

Kazimierz I Odnowiciel

(Od 10S0 do 1038 r).

Po wydaleniu się z Polski, Kazimierz pod jimieniem Karola, ukrywał się w klasztorze w Leodijum i czas przepędzał na ćwiczeniu się w naukach. Uwia­domieni od Ryksy o jego pobycie, Polacy zaprosili go na tron. Po drodze z Belgiji wstąpili z nim do matki mieszkającej nad Renem i od niej uzyskali część skarbów uwiezionych z Polski. Cesarz Henryk III nie- lylko zwrócił znajdujące się u siebie regalija, ale jeszcze przyrzekł ukarać Czechów, w czóm po części dotrzymał słowa. Tymczasem naród polski okrzykami radości: witaj! witaj! nasz gospodynie! spotykał swego monarchę. Po uroczystej koronacyji w Gnieźnie, Ka­zimierz zajął się czynnie przywróceniem spokojności w zawichrzonem państwie. Surowo ukarał burzycieli i przez ogłoszenie praw i ścisłe jich wykonanie zapo­biegł dalszym bezprawiom. Dążący tylko do godności udzielnego księcia, dumny Masław na Mazowszu nie chciał go słuchać. Kazimierz ożenił się z Maryją Do- brogniewą. córką Jarosława Mądrego W. ks. Kijow­skiego, jej bogatym posagiem zasilił swój skarb wy­cieńczony, a przy pomocy wojska swego teścia, w krwawej bitwie nad Wisłą niedaleko Płocka poko­nał Masława i Mazowsze odzyskał, Masław uciekł do Prusaków Ci go powiesili urągając się: mierzyłeś wysoko, za to i wisisz wysoko. Niebawnie potem

35

wyprawili poselstwo do Kazimierza z oświadczeniem winnego mu hołdu i płacenia należnej daniny. Wre­szcie Kazimierz odbudował zburzone kościoły, wzno­wił szkoły przy klasztorach, sprowadził księży z Nie­miec — i przez swoje czyny chwalebne zasłużył na zaszczytny przydomek Odnowiciela Polski. Dawniej bezzasadnie Mnichem go zwano. Ciało Kazimierza spoczywa w Poznaniu.

Bolesław n Śmiały.

(Od 1058 do 1050 r.).

Syn Maryji Dobrogniewy i Kazimierza,-mężny

sercem, dzielny umysłem, w młodocianym wieku, bo % # zaledwie 16 lat mając, odziedziczył tron po ojcu,

'i poszedł w ślady wielkiego pradziada swojego. Pol­ska znowtr stała się groźną. Bolesław opierając się na potędze swojego oręża, zaczął rozrządzać tronami sąsiednich mocarstw. Węgier, Czech i Rusi. Wyłamu­jących się z posłuszeństwa Prusaków ukrócił i utra­coną za Mieczysława II Ruś Czerwoną odzyskał. Woj­ny te jakkolwiek okryły sławą bohaterskiego monar­chę, jednakże rzeczywistej nie przyniosły korzyści dla Polski, stały się nawet zgubnemi dla niej i jej dzielne­go króla. Bolesław utrzymując na wielkoksiążęcym tronie kijowskim swego wuja Izasława Jaroslawicza, partego od młodszych braci, zdobył Kijów i w tem bogalem mieście zasmakował w zbytkach i rozko-

36

szach Wszelkiego rodzaju; oddał się jino z całą mocą swej namiętnej duszy — zniewieściał i siał się nie­cierpliwym i okrutnym. Zbyt długi pobyt rycerstwa za granicą zrodził w wielu niepohamowaną tęsknotę do rodzinnej zagrody, a następnie spowodował zbie- gostwo z wojska obozującego w Kijowie. Tymczasem w kraju przez długoletnią nieobecność monarchy i ry­cerstwa, działy się swojim porządkiem wszelkie bez­prawia. Wprawdzie sąsiedzi trzymani w grozie od­głosem wojennych czynów Śmiałego, nie odważyli się napadać na Polskę, ale trapiła ją domowa swa­wola. W wielu miejscach słudzy i niewolnicy przy­właszczyli sobie majątki swych panów, stali się mę­żami swych pań i jich córek. Rozwięzłość obyczajów i zepsucie szerzyło się po całym kraju. Bolesław radnierad musiał powrócić do swego państwa, 1077 ro­ku odbył uroczystą koronacyją w sam dzień Bożego Narodzenia i zaczął jak najsrożej karać tych wszy­stkich. co go opuścili za granicą. Nie przebaczał i ko­bietom. Nawet dzieci zrodzone w nieobecności mę­żów zabijać kazał. Karząc winnych bardzo często, przebierał miarę sprawiedliwości i zbyt polegając na własnym rozumie, w niczćm niczyjej nie chciał słu­chać rady. — Na jego nieszczęście w tymże samym czasie Grzegorz VII papież ogłosił, że głowa kościoła i namiestnik Chrystusa na ziemi mocen jest wynosić na tron i strącać z niego monarchów' i dokazat tego, że cesarz Henryk IV, porażony gromem klątwy pa-

37

piezkiej, przez trzy dni w kornej postaci pokutnika musiał Grzegorza VII błagać o przebaczenie i zdjęcie klątwy 1077 r. Za przykładem papieża poszło i jinne duchowieństwo. Stanisław Szczepanowski, biskup Krakowski, ostro upominał Bolesława, a gdy ten upo­mnień jego nie chciał słuchać, nawet przystępu do siebie zabronił, biskup nie poprzestał na tern, rzuci klątwę na króla czyli po prostu wyłączył go od ko­ścioła. Dnia 8 Maja 1079 roku, gdy Stanisław koń­czył Mszą Świętą, w kościele ś. Michała na Skałce. Bolesław uniesiony srogim gniewem, przypadł tu z ry­cerstwem, i gdy nikt rozkazu jego nie ważył się peł­nie, sam dobył miecza i własną ręką zarąbał świą­tobliwego kapłana. Taką zbrodnią oburzył na się wszystkich. Papież rzucił na niego klątwę i nałożył interdykt na całą Polskę, to jest: kazał duchowieństwu zamknąć i zapieczętować wszystkie kościoły i zaprze­stać pełnienia wszelkich obrządków religijnych. Płacz i narzekanie rozlegały się po całym kraju. Stanisław, co padł otiarą swojej gorliwości, policzony został w poczet świętych męczenikdw i uznany za patrona Polski; a król Bolesław, co mógłby długo jeszcze uszczęśliwiać swoje państwo, gdyby nie zbieg tylu fatalnych dla niego okoliczności, obarczony klątwą, dręczony wyrzutami własnego sumienia i opuszczony od wszystkich, musiał z synem swojim Mieczysławem wydalić się do Węgier, i tam gdzieś z przyczyny Wę­grów marnie zakończył swoje życie.

38

Władysław Herman.

(Od 1080 do 1102 r.).

Brat Bolesława JI nie posiadał przymiotów mo­narchy, nie koronował się i zaprzestał nawet używać tytułu królewskiego. Rządy państwa powierzył swe­mu ulubieńcowi, wojewodzie Siecichowi. Ten wy­mierzając sprawiedliwość w jimieniu swego monar­chy, nie zawsze podług praw postępował, na urzędy wynosił swoijch ulubieńców, niechętnych sobie sro­dze prześladował, obciążał naród podatkami i dumnie obchodząc się ze wszystkiemi, wszystkich na się obu­rzył, nawet synów królewskich Zbigniewa i Bolesła­wa. Obok ciągłych napaści ze strony Czech i Rusi i buntu Pomorzan, zaczęła się wojna domowa, w któ­rej nawet synowie królewscy przeciwko swemu ojcu i Sieccichow i udział przyjęli. Władysław Herman mu­siał się rozstać ze swojim ulubieńcem, i podzieliwszy państwo nierówno pomiędzy dwóch swojich synów, zakończył niedołężne życie. Za panowania Władysła­wa Hermana zaczęły się na zachodzie Europy wojny krzyżowe— i Żydzi doznając prześladowań od Krzy­żowców zaczęli tłumami przechodzić do Polski.

Bolesław HI Krzywousty.

(Od 1102 do 1139 r.).

Szczęśliwy wojownik,' bo aż 40 bitew wygrał, a jednę tylko przegrał, prawie całe swoje życie pę-

39

dzit w nieustannych bojach z sąsiedniemi narodami; do czego po większej części był powodem brat jego Zbigniew. Ten jako starszy rościł praw-o do panowa­nia nad całą Polską; lecz jako syn proslćj kobiety, a zatem podług ówczesnych mniemań nieprawnie zro­dzony, miał tylko sobie wydzieloną część Mazowsza. Na czem nie poprzestając podburzał Pomorzan, Mora­wian i Czechów przeciwko bratu, usiłując przy jich pomocy osiągnąć monarchiją. Bolesław już to sam, już to przez swych wojewodów Skarbimira i Zelisła- wa pokonywał nieprzyjaciół i z największych niebez­pieczeństw wychodził szczęśliwie. Zbigniew zaś, gdy widział zamiary swoje na niczem spełzające, korzył się przed bratem, zyskiwał łatwo u niego przebacze­nie; lecz przy najmniejszój sposobności znowu knuł zdradę i łączył się z nieprzyjacioły. Nawet Henryk V cesarz niemiecki, rozgniewany na Bolesława za po­moc udzieloną Węgrom w czasie wojny ą Niemcami, pobudzany przez Zbigniewa, uderzył na Polskę i obiegł Głogów; lecz męztwo Głogowian, niechcących się poddać Niemcom, wreszcie przybycie w te strony samego Bolesława z wojskiem zwycięzkiem sprawiło to, że Henryk V straciwszy na Psiem Polu pod Wro­cławiem 40,000 wojska, zawarł pokój z Bolesławem w Bambergu.l 109 roku, i siostrzenicę swoję Aguie- szkę — księżniczkę austryjacką wydał za królewicza Władysława. — Nie zyskawszy nic z pomocy cesa­

40

rza Henryka V, nawet i od Czechów, do których się potem był udał, Zbigniew przebłagał brata i wrócił do Polski, ale widać, że mu niemiłą była święta spo- kojność i najsroższe cięgi przeciwności nie nauczyły go rozumu; zaczął tedy grać rolą panującego i kazał miecz przed sobą nosić. O czóm uwiadomiony Bole­sław, wyszedł z cierpliwości i dał poznać, że chciał­by się go już raz na zawsze pozbyć. Wolę monarszą zbyt skwapliwie spełniono i Zbigniewa oślepiono i za­bito. Ta okoliczność miała zgubny wpływ na dalsze życie Krzywoustego. Uważał siebie za bratobójcę, dręczył się wyrzutami sumienia i odbywał pieszo do Francyi, do Węgier, pielgrzymki do miejsc świętych dla oczyszczenia duszy swej z grzechów i odzyskania spokojności; lecz to nic nie pomagała. Zgryzoty su­mienia coraz go mocniej ugniatały — widocznie wą­tlał na zdrowiu. Zdołał jeszcze buntujących się Po­morzan ukrócić i ostatecznie do przyjęcia wiary chrze­ścijańskiej nakłonić, ale w bitwie z Węgrami nad rze­ką Sają przez zdradę Rusinów Haliczan na głowę po­rażony, zaledwo z życiem ocalał. Smutek po tćj je- dnćj przegranej bitwie, połączywszy się z nieustają- cemi zgryzotami sumienia z powodu bratobójstwa, przyśpieszyły zgon Krzywoustemu. Umarł w Płocku, w 54 roku życia. Monarcha ten, co tak ciężko całe swoje życie pracował nad otrzymaniem samowtadz- twa w niepodzielnej Polsce, przed samym zgonem po­szedł za zgubnym przykładem jinnycb monarchów

41

i państwo swoje podzielił pomiędzy czterech synów. Z tych:

Władysław, jako najstarszy dostał ziemię krakow­ską, Szlązk, Pomorze, Sieradz, Łęczycę i tytuł mo­narchy czyli zwierzchnika nad bracią.

Bolesław Kędzierzawy, otrzymał Mazowsze z Ku­jawami, tudzież Dobrzyń i Chełm.

Mieczysław Stary, Wielką-Polskę.

Henryk, Małą-Polskę.

Kazimierz najmłodszy niedostał żadnćj dzielnicy. Zapytany Bolesław o przyczynę, odpowiedział: wszak pomiędzy czterma kołami jest wasąg i siedzenie — przez co jakby przepowiedział, że Kazimierz kiedyś stanie się monarchą w Polsce.

 

POLSKA W PODZIAŁACH

(od 1139 do 1303 rokuj.

 

Władysław II

(Od 1139 do 1149 roku).

Podział państwa zawsze i wszędzie sprowadzał wojny domowe i wzrost możnowładztwa. Tak samo było i w Polsce. Władysław II za namową swej żo­ny Agnieszki, ambitnśj kobiety — postanowił wygnać

42

swych braci i obiegł jich w Poznaniu. Ale na pomoc oblężonym przybyli panowie duchowni i świeccy i zmusili Władysława, wraz z jego żoną Agnieszką szukać schronienia w Niemczech. —Po nim, jako naj­starszy z koleji dzierżył monarchiją.

Bolesław IV Kędzierzawy.

(Od 1149 do 1173 roku).                                     *

Miał on zatargi z cesarzami niemieckiemi, pod opiekę których udał się wypędzony z kraju Włady­sław II. Najprzód cesarz Konrad III za pomocą gróźb usiłował wygnańca przywrócić do dzielnicy ojcow­skiej i do monarchiji czyli władania Krakowem (Gor- kow—Gaików); gdy takie usiłowania zostały bezsku- tecznemi; Fryderyk I Rudobrody — następca po Kon­radzie III wtargnął w granice Polski z silnem woj­skiem i wymógł na Bolesławie IV, że ten upokorzył się i synom Władysława w dziedziczne posiadanie oddał Szłązk. Książęta szlązcy, zwykle synowie Nie­mek, przytem obrażeni na Polaków, że jich usunęli od monarchiji, łączyli się z Niemcami, Niemcom sprzy­jali i sami niemczeli. Szlązk też niemczał i coraz bar­dziej odrywał się od Polski, aż w końcu zupełnie zniemczał i stał się obcą dla Polski ziemią. Kraje sławiańskie nad Elbą i część Pomorza pomiędzy Wi­słą i Odrą uległy podobnież wpływowi niemieckiemu. * •

W wojnie z buutującęmi się Prusakami, zginął przez zdradę Henryk książę Małopolski. Jego dzielni­cę posiadł Kazimierz, najmłodszy syn Krzywouslego. Po śmierci Bolesława IV objął monarchiją, jako star­szy z koleji.

Mieczysław III Stary.

(Od 1173 do 1177 r.)

Książę Wielkopolski dla poważuych obyczajów Starym przezwany. Usiłując dźwignąć podupadłą wła­dzę monarszą, obraził na się biskupa krakowskie­go Gedeona, wojewodę i jinnycb możniejszych pa­nów, nabierających coraz większego wpływu na spra­wy państwa; przytem chciwość i zdzierstwo rządców Mieczysława, oburzyły przeciwko niemu i niższe sta­ny, musiał więc ustąpić do dziedzicznej Wielko-Pol- ski — a monarchiją objął: 

Kazimierz n Sprawiedliwy.

(Od 1177 do 1194 roku).

Najprzód zniósł wszelkie za rządu Mieczysława wprowadzone, zbyt uciążliwe dla ludu wymagania i podatki, potem zwołał zjazd do Łęczycy, złożony z książąt, biskupów i możniejszej szlachty; dla narady z niemi w' sprawach państwa. Ten zjazd łęczycki dał początek senatowi i coraz większemu ograniczeniu

44

władzy monarchicznćj. — Oprócz tego za staraniem Kazimierza obwarowano prawem własność kmiecą i duchowną od łupieztwa szlachty.

Uspokojiwszy papstwo wewnątrz, Kazimierz udał się na Ruś czerwoną, wyrugował ztamtąd. Węgrów i zhołdował ją dla siebie. W czasie pobytu Kazimie­rza na Rusi, Mieczysław Stary, chciwy panowania i zdzierstwa, zawładnął Krakowem, lecz nie utrzymał się przy niem — i o mało co dziedzicznej Wielko­polski nie utracił.

Za Kazimierza Sprawiedliwego, góry Karpackie stały się granicą Polski ze strony Węgier. Za niego żył Wincenty Kadłubek, biskup krakowski, który pisał dzieje ojczyste — a papież Aleksander III zkasował testament Krzywoustego — i monarchiją przeznaczył dla Kazimierza Sprawiedliwego i jego potomków.

Gdy Leszek, syn Bolesława Kędzierzawego zmarł bezpotomnie, Kazimierz i Mazowsze do swój dzielni­cy przyłączył - i prócz Szlązka i Wielkopolski,. — zresztą wszystkie jinne kraje Polskie już do niego na­leżały. Ale złe skutki podziału państwa coraz się mo­cniej objawiały. Rozdrobniona Polska stała się bez­silną. Książęta udzielni kłócili się z sobą, panowie z książętami i pomiędzy sobą. Z tych wewnętrznych zatargów, korzystali sąsiedzi i możni panowie — i ci ostatni już zaczęli rozrządzać monarchiją. Po śmierci Kazimierza Sprawiedliwego został się małoletni syn jego.

45

Leszek Biały.

Pełka, biskup krakowski i Mikołaj wojewoda ogło­sili go monarchą, przeciwne stronnictwo wezwało Mieczysława Starego. Zaszła krwawa bitwa nad rze­ką Mozgawą, Mieczysław przegrał, jednakże przez ułudne obietnice, że Wielkopolskę połączy z monar­chiją i odda Leszkowi, utrzymał się przy monarchiji. Tymczasem ci, co mu w tem dopomagali, zawiedli się w swojich nadziejach, i Mikołaj wojewoda krakowski ofiarował monarchiją Leszkowi, z warunkiem jednak­że, ażeby Goworka, starego przyjaciela swego i wo­jewodę, a niemiłego Mikołajowi odprawił od siebie. Szlachetny Leszek na to się nie zgodził, wolał niepo-. siadać tronu, jak rozstad się z przyjacielem. Mikołaj po śmierci Mieczysława III, osadził na monarchiji sy­na jego, Władysława Laskonogiego (1204 roku). Ten we trzy lala opuścił Kraków i udał się do Wielkopol­ski. Monarchiją objął Leszek Biały 1207 roku i odtąd już bez przerwy przy niej pozostał. Przedewszystkiem zwrócił uwagę na Ruś Czerwoną, — czyli Galicyją. Krajina ta przyległa ziemi krakowskiej, od najdawniej­szych czasów doznawała wpływu monarchów pol­skich. Kazimierz II nią rozrządzał samowolnie i osia- f tecznie władcą jej zrobił siostrzeńca swego Romana Mścisławicza, księcia wołyńskiego. Ten okrutnik pły­wał we krwi swojich poddanych, wojował Litwę

46

i Polskę, — jeńców zaprzęgał do sochy i ziemię nie­mi orał. Wreszcie wyszło i jemu na zly koniec. Pod Zawichoslem (1205 r.) pokonany przez Krystyna wo­jewodę płockiego, poległ na polu bitwy. Został się po nim małoletni syn Daniel Romanowicz. Leszek od­dał Galicyją swemu zięciowi, Kolomanowi, księciu węgierskiemu, lecz gdy ten ni wiary, ni praw ruskich nie szanował, Leszek wezwał pr zeciwko niemu Mści- sława Śmiałego, księcia smoleńskiego, który Węgrów z Galicyji wygnał i rządził nią aż do pełnolelności Daniela Romanowicza. Trudniejsza jeszcze była spra­wa ze Światopełkiem, wojewodą pomorskim, który, korzystając z osłabienia Polski, zawichrzonej niezgodą książąt, nie chciał piacie daniny i postanowił uczynić , się udzielnym panem Pomorza. Dla rozpoznania jego sprawy, Leszek zwołał zjazd książąt do Gązawy: Świętopełk wpada lam z Pomorzanami, rani Henryka wrocławskiego, a Leszka porywa z łaźni i zabija — poezem uchodzi na Pomorze. Tak smutnie zakończył życie dobry i szlachetny Leszek Biały, a w Polsce za­mąconej niezgodą książąt i panów, nie było nawet komu pomścić się za śmierć swego monarchy. A co gorsza, zabójca Świalopelk stał się udzielnym władcą Pomorza.

Konrad, młodszy brat Leszka, — książę na Mazo­wszu odznaczył się słabością charakteru i niesłycha­nym w rodzie Piastów okrucieństwem. Za namową swego poufalca Czapli, kazał najprzód oślepić a po-

47

tćm stracić wojewodę płockiego Krystyna, zwycięz­cę pod Zawichostem i obrońcę Mazowsza od napaści pogan Prusaków. Słaby Konrad nie był w stanie jim się oprzeć. Prusacy bezkarnie łupili wsie i miasta burzyli kościoły i żądali od Konrada daniny w ko­niach, pieniądzach i bogatych szatach. Okrulnik za­prosił swojich panów na ucztę — i wśród biesiady obdarł jich prawie ze wszystkiego i tak obdartych wśród zimy do domu wypędził, — a haniebnie na nich zdobytym łupem zaspokojił wymagania pogan Prusaków Chcąc się raz na zawsze zabezpieczyć od napaści pogan sprowadził f. głębi Niemiec zbrojnych mnichów — Krzyżakami zwanych, dał jim na hit 20 ziemię chełmińską, z whrunkiem, ażeby Prusaków wo­jowali i zdobytemi na nich krajami z nim się dzielili. Krzyżacy w przeciągu lat 50 podbili całą ziemię pru­ską, po większój części ludność wytępili, a pozosta­łych przy życiu i mocą oręża zmuszonych do przyję­cia chrztu świętego, obrócili w swojich niewolników i poddańców. Po czem nie myśląc i piędzią ziemi dzielić się z Polską, postanowili jeszcze ją wojować i szarpać, i w rzeczy samej wielce się do jćj nie­szczęść przyczynili.

Tenże sam Konrad, książę Mazowiecki, za podu- szczeniem żony swojej Agaty, kazał nielitościwie zbić, a potem i powiesić swego poufalca Czaplę Jana — ochmistrza swojich dzieci, za to, że jakoby z jego na­mowy, syn Konrada, co się ożenił na Szlązku, nie

48

chciał powrocie do ojca na Mazowsze. Czaplę, spra­wcę wielu złego, prawie wszyscy nie nawidzieli—nikt się nad nim nie litował; lecz że to był prałat wro­cławski, przeto jako za duchownym, ujęło się ducho­wieństwo — arcybiskup gnieźnieński rzucił klątwę na Konrada i nałożył interdykt na Mazowsze. Konrad upokorzył się, i ażeby się uwolnid od klątwy, Łowicz z przyległościami na wieczne czasy przyłączył do arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. Z tego arcybiskupi utworzyli z czasem, jakby udzielne dla siebie księztwo i tytułu książęcego używali.

 

Bolesław V Wstydliwy.

(Od 1227 do 1279 roku).

Zaledwie miał 6 lat, gdy mu odumarł ojciec, Le­szek Biały. O opiekę nad małoletnim dziedzicem mo- narchiji dobijali się: Konrad Mazowiecki i Henryk Bro­daty, książę Wrocławski. Wojna domowa dwa lala trwała i skończyła się na tera, że Konrad pochwy­cił zdradziecko swego współzawodnika — i za po­średnictwem jego żony świętej Jadwigi, zawarł z nim ugodę — wypuścił na wolnośd — a sobie na niejakiś czas zapewnił panowanie nad dzielnicą swego sy­nowca. Gdy Bolesław dorosł i zaczął u stryja doma- gad się o oddanie sobie rządów państwa, Konrad osa­dził go wraz z jego matką Grzymislawą na zamku

49

w Sieciechowie i tam oboje w lochach podziemnych więził; lecz Bolesław zdołał wymknąć się z Sieciecho­wa i schronił się na Szlązk do Henryka Brodatego. Zaczęła się znowu wojna domowa, zwyciężony Kon­rad, za namową świętej Jadwigi ustąpił monarchiją swemu synowcowi. Bządy jej sprawował chwalebnie Henryk Brodaty aż do swejój śmierci w 1238 roku.

Bolesław Wstydliwy ożenił się z Kunegundą, cór­ką Beli króla Węgierskiego. Długoletnie jego pano­wanie było ze wszech miar nieszczęśliwe. Krwawe zatargi pomiędzy książętami trapiły Mazowsze, Wiel- kopolskę i Szlązk. Na północy osiadali Krzyżacy — nowi sąsiedzi i nowe gotowali niebezpieczeństwo Polsce. Obok nich wzmogła się Litwa zamierzając na­paścią i zaborem coraz wyższej dobijać się potęgi. Gdy się tak ze strony Krzyżaków i Litwy zanosi na ciągłe boje i straty, na stepach Azyji Środkowćj ze­brały się pod znamiona srogiego Czyngis-Hana koczu­jące hordy Mongołów czyli Tatarów. Posłuszne woli jednego stały się postrachem świata. Większą część najludniejszej Azyji zamieniwszy w bezludną pustynią, barbarzyńcy po gruzach miast i wsi doszli aż do Eu­ropy. Ruś najpierwsza doznała mocy jich oręża i po niesłychanych zniszczeniach uległa ciężkiemu jarzmu niewoli — która trwała blizko półlrzecia wieku od 1240 do 1480 roku. Nieszczęścia dotykające Ruś, da­ły się uczuć i w dalszej Europie. Z jednym oddziałem niszczycieli, sam jich dowódca Baty wkroczył do Wę-

50

gier, a dragi pod dowództwem Bajdara uderzył na Polskę 1241 roku. Talarzy złupili Sandomierz i z zie­mią zrównali. Doznawszy małego oporu pod Tur­skiem, zupełnie pobili wojsko polskie pod Chmielni­kiem (18 Marca), spalili Kraków, Wrocław’ i oparli się aż pod Lignicą na Szlązku. Tu czekało jich wojsko złożone z Polaków, Niemców i Krzyżaków. Zaczęła się bitwa i chrześcijanie już zwyciężali, gdy nagle ktoś krzyknął:' uciekajcie! strach objął chrześcijan, i zupełną ponieśli klęskę. Jich dowódcy: Henryk Po­bożny syn Henryka Brodatego, książę Wrocławski i Pappo, wielki mistrz Krzyżacki polegli na polu bi­twy. Tatarzy nie śmieli jiśdź dalćj, wzięli się do od­wrotu przez Polskę, dobytek i ludzi, co niezdołali schronió się do lasów, zabierali z sobą — a resztę wszystko po drodze mieczem i ogniem niszczyli.

Gdy niebezpieczeństwo zagroziło Polsce przez wtargnięcie Mogołów, Bolesław zamiast stawić jim czoło i bronić swego państwa do ostatniej kropli krwi, poświęcił je na łup dziczy stepowej, a sam dbały o swoje życie, ratował się ucieczką do Węgier, my­śląc, że tam nie ma Tatarów. Podobnyż jemu rycerz, teść jego Bela IV, Król Węgierski uchodził przed Ta­tarami do Polski. I obaj godni siebie rycerze, teść z zięciem spotkali się w górach karpackich, i tam schronili się na Spiżu.

Po oddaleniu się Tatarów, monarchiją zachwycił Konrad Mazowiecki i zaczął po swojemu nią rządzić.

51

Polacy chcąc się go pozbyć, czemprędzej sprowadzili Bolesława Wstydliwego. Ten, zajęty jedynie myśli­stwem, niedbal o sprawiedliwość i wewnętrzny po­rządek swego państwa, tern bardziej niezdołal odwró­cić niebezpieczeństwa grożącego ze strony sąsiadów.

Jak Polska ocalała od Niemców?

Już od wieków najzgubniejszą dla Sławiańszczy- zny okazała się Niemczyzna. Sławianie z prapra- dziadów swojich pierwotni mieszkańcy Europy, od­dani rolnictwu i spokojnym wiejskim zatrudnie­niom, stawali się łatwą zdobyczą koczujących lu­dów szczepu Germańskiego. Ciemiężeni w swojich rodzimych siedzibach, rzadko znosili jarzmo niewoli i germanieli, najczęściej po zaciętych walkach prze- parci, posuwali się ku wschodowi Europy i tu łączyli się w coraz liczniejsze ludy; a następnie zdolniej­sze dać' większy opór najezdniczej Germańszczy- znie. Ze zbiegu różnorodnych plemion nad Elbą, Odrą, Wartą, Wisłą i Bugiem utworzyła się Le- chija czyli związek Sławiau, dających najdzielniejszy opór jinszyńcom, a mianowicie Niemcom. Ci ostatni potężni jednością władzy — zostającej w ręku zdol­nych monarchów gnębili Sławian nadelbiańskich, zmusili jich do odstąpienia dawnej wiary iHvyrzecze- nia się narodowości. Na ziemi Sławian, jak kąkol w pszenicy — krzewiła się niemczyzna i coraz dalej

52

od Elby posuwała się ku Wschodowi. Już w X wieku Cesarze niemieccy rościli pretensyje do krajów, leżą­cych za Odrą, i Bóg wie, jak daleko wdzieraliby się w ziemie sławiańskie, gdyby polężny geniusz Chro­brego orężem i polityką nie powstrzyma! jich zapędu, uie obronił Lechiji i nie uczynił jej przedmurzem dalszćj Sławiańszczyzny. Groźny Bolesław Śmiały i wa­leczny Bolesław Krzywousty — poparli dzieło Chro­brego. Od połowy XII wieku i przez cały ciąg XIII, w skutek zgubnego podziału państwa pomiędzy sy­nów Krzywoustego. Lechija rozpadła się na liczne księztwa, które we wzajemnych wojnach domowych wycieńczały siły swoje i dozwalały wzrastać możno­władztwu. Podobnież, a może jeszcze i gorzej działo się na Kusi. W takim stanie rozprzężenia i nieładu, Sławiańszczyzna stałaby się łatwą zdobyczą Niem­ców, gdyby u nich feudalizm czyli możnowładztwo nie rozwinęło się jak najbujniej i nie poniżyło tak da­lece władzy monarchicznej, jiż w końcu żaden Nie­miec nie chciał być Cesarzem. Nastało więc bezkró­lewie — Niemcy rządzili się prawem mocniejszego (Faustrecht). Pogrążeni sami w odmęcie największego nieładu, nie mieli czasu korzystać z rozdrobnienia i bezsilności Polski; — jeśli nie mieczem, to jinnyra sposobem usiłowali ją gubić. Gdy książęta Szlązcy i Wielkopolscy zbyt zdrobnieli i podupadli, puszczali Niemcom w zastaw miasta i ziemie nad Odrą i te na zawsze w jich ręku pozostały. Nadto, do wyluduionćj

53

Polski przez najście Tatarów zciągał się zewsząd Ind niemiecki, osiadał wraz z Żydami po miastach, trudnił się rzemiosłem i handlem — rządził się swćm pra­wem, trzymał się ściśle swych zwyczajów i mowy. Miasta polskie przybrały dziwną postać, niemiecko- żydowskich osad. Książęta nietylko na to zezwalali, lecz jeszcze sami kuso z niemiecka strojili się, przy swym dworze zaprowadzali zwyczaje niemieckie. Polska widocznie zaczęła niemczeć, groziła więc jej klęska gorsza, niż najście Tatarów, niż samo nawet jich jarzmo niewoli. Uratowali Polskę księża bisku­pi zakazując zupełnie uczyć języka niemieckiego w szkołach — i polecając wykład łaciny na mowę ojczystą.

Daniel Romanowicz koronuje się królem Ruskim w Drochiczynie.

Za panowania Bolesława Wstydliwego Polska uro­niła swój wpływ na Galicyją. Daniel Romauowicz, dzielnego umysłu monarcha, szukając wszędzie po­mocy przeciwko Tatarom, udał Się do papieża Innocentego IV, przyrzekając z Kościołem ruskim poddać się pod jego zwierzchnictwo, jeśli tylko papież użbroji Europę przeciw Mongołom i uwolni Ruś z pod jich jarzma. Papież Innocenty IV chętnie na to przystał. Wysłany od niego legat, koronował Daniela na króla Ruskiego w Drohiczynie Chełmskim 1246 r.; lecz sam

Innocenty walcząc z Cesarzem niemieckim o pierw­szeństwo władzy duchownej przed świecką, nie mógł dać pomocy znękanemu chrześcijaństwu. Daniel ze­rwa! z nim wszelkie stosunki, poddał się tymczasem Mongołom w nadzieji, że wzmocniwszy swoje pań­stwo, sam przeciwko nim wystąpi do boju.

Mindowe koronuje się królem Litewskim w Nowogródku.

W jinnej stronie, nad brzegami Niemna i Wiliji wzmogła się Litwa. Przy końcu XII wieku, Litwini jeszcze ukryci w swojich obszernych lasach — pro­wadzili życie ubogie, zostawali pod rządem teokraty- cznym arcykapłana Kriwe i kapłanów Wajdelotów, rozproszonych pomiędzy ludem. Niekiedy tylko na­stępcom Jarosława Mądrego, Litwa płaciła daninę miotłami, zresztą w ubóstwie swojim była niezależną. Ale przy końcu XII wieku, pod wodzą obranych knia­ziów zaczęła robić wycieczki z głębi swojich lasów. Łupieztwem i odgłosem swój trąbki przerażała Ruś, a gdy ta uległa jaremu Mongolskiemu i stała się bez­silną, książęta litewscy pochwycili miasta ruskie: Po- łock, Witebsk i Smoleńsk. Około połowy XIII wieku ukazał się na Litwie niepospolity wojownik i polityk Mindowe i zaczął dążyć do jednowładzlwa i zaborów na Rusi. Daniel Romanowicz sprzymierzył się z Krzy­żakami i wspólnie z niemi uderzył na pogańską Li-

55

twę. Nie mogąc jira podołać, Mindowe wszedł w ugo­dę z Krzyżakami i papieżem Innocentym IV. Nawet przyjął chrzest święty i koronował się królem w No­wogródku w 1252 roku. Lecz gdy pomimo tego, Krzyżacy wbrew zakazowi papiezkiemu nie przesta­wali trapić Litwy i nie chcieli zrzec się zamiaru jej podbicia, Mindowe wrócił do bałwochwalstwa, du­chem jego ożywił swojich poddanych, i stał się po­strachem wszystkich swojich sąsiadów. On to podur szczał Jadżwingów przeciwko Polsce. Naród ten osia­dły na Podlasiu, różny od Litwy, Niemców i Sławian, doznał bardzo smutnego losu. Bolesław V wytępił go prawie do szczętu w 1204 roku i przyłączył Podlasie do Polski za pozwoleniem papieża, który urościł sobie prawo do rozdawnictwa wszelkich koron i wszelkich krajów na całej kuli ziemskiej.

Daniel Romanowicz, król Ruski, nieposłuszeń­stwem swojem rozdrażnił Mongołów. Ci przyszli ni­szczyć jego państwo, a zarazem wkroczyli i do Pol­ski (1260) i również okropnie, jak przed dwudziestą laty ją spustoszyli i Kraków spalili. Bolesław i na ten raz ratował się ucieczką. Nareszcie monarcha ten za­kończył swoje niedołężne życie, nie zostawiwszy po sobie żadnego potomstwa. Żona jego święta Kune- gunda — przyczyniła się do lepszego urządzenia ko­palni soli w Bochni i Wieliczce.

56

Łaszek Czarny.

(Od 1279 do 1239 roku).

Wnuk Konrada Mazowieckiego, a prawnuk Kazi­mierza Sprawiedliwego objął monarchiją. Miał on więcej hartu duszy jak jego poprzednik, odparł Rusi­nów i Litwę — i wciąż ubijał się z Konradem II Ma­zowieckim, usiłującym wydrzść mu monarchiją. Woj­na ta domowa odbywała się z wielkim zniszczeniem Mazowsza i jinnych krajów polskich. Na domiar nie­szczęść jeszcze raz wtargnęli Tatarzy — i samych kobiet przeszło 20,000 uprowadzili w niewolą. Po oddaleniu się Tatarów, jak to i dawniej bywało, wielki głód i morowe powietrze nawiedziły Polskę. Leszek Czarny umarł bezdzietnie. Brat jego Władysław Ło­kietek, tak nazwany dla małego wzrostu, książę Ku­jawski i sieradzki miał najbliższe prawo do monar- chiji; lecz ukazali się pretendeuci z liniji starszćj i zna­leźli swojich stronników. Mieszczanie krakowscy, Niemcy, sprzyjali zniemczonym książętom Szlązkim i prowadzili na monarchiją Henryka Probasa, księcia Wrocławskiego, ale jinni książęta: Mestwin Pomorski i Przemysław Wielkopolski, nielubiący Niemców i zniemczonych Szlązaków, wsparli Łokietka i dopo­mogli drogą zwycięztw osiągnąó monarchiją; lecz nie- nadługo. Gdy Łokietek spokojnie przesiaduje sobie w Krakowie, Szlązacy skrycie w nocy podchodzą pod

57

miasto,— mieszczanie otwierają jim bramy, wszczyna Się wielki rozruch w mieście. Łokietek chroni się do klasztoru Franciszkanów, gdzie przebrany za mnicha, spuszcza się z murówr ogrodu i ocala się ucieczką. Szlązacy zawładnęli Krakowem i monarchiją dla Hen­ryka Probasa i srodze wytępiali jego przeciwników. Ale wszystko to na uic się nieprzydało. Henryk, zło­żony ciężką chorobą w domu, nie mógł przybyć do Krakowa i wkrótce umarł 1290 roku: przekazawszy monarchiją Przemysławowi księciu Wielkopolskiemu. W tymże czasie Gryfina, wdowa po Leszku Czarnym zmyśliła testament, jakoby mąż jej przekazał monar­chiją Wacławowi, królowi Czeskiemu; król więc Cze­ski wraz z Łokietkiem i Przemysławem zaczęli dobi­jać się o monarchiją, przy klórćj utrzymał się.

Przemysław.

Ten chcąc podnieść władzę monarcbiczną i uła­twić zjednoczenie się Polski, za zgodą panów ducho­wnych i świeckich, koronował się królem w Gnieźnie 26 Czerwca 1295 roku wraz z żoną swoją Ryksą, córką Waldemara, króla Szwedzkiego. Ale Opatrzność ukarała go za uduszenie pierwszej żony Luidgardy — księżniczki Sławiańskićj z za Odry. Jakoż w siódmym miesiącu swego panowania, przez zdradę margrabiów brandeburskich, lękających się wzrostu Polski, Prze-

58

myslaw napadnięty w nocy w Rogoźnie, po mężnym oporze zabity został. Około tegoż czasu umarł Mest- win (Mszczuga) syn Światopelka, i Pomorze wraz z miastem Gdańskiem, na które czyhali Krzyżacy i margrabiowie brandeburscy, przekazał Polsce. Ta­kim sposobem]

Władysław Łokietek

(Od 1296 do 1300 r.)-

Następca po Przemysławie, objął Wielką i Małą- polskę, ziemię krakowską, sieradzką, łęczycką i Po­morze, władał więc bardzo rozległem państwem, ale cóż polóm, kiedy pędził życie nieczynne, swemu woj­sku pozwalał dopuszczad się zdzierstw i obojętnie patrzał, jak margrabiowie brandeburscy najeżdżali ziemie polskie — i co mogli, rwali dla siebie. Naj­przód Wielkopolanie, a za niemi i jinni ogłosili Łokie­tka za pozbawionego monarchiji i wezwali Wacława, króla Czeskiego.

Wacław król Polski i Czeski.

(Od 1300 do 1306 r.).

Koronował się królem Polskim i dla większego umocowania się na tronie, wszedł w powtórne zwią­zki małżeńskie z Ryksą, córką jedynaczką króla Prze­

59

mysława. Lubo rządził Polską przez swojich staro­stów, starał się atoli o wymiar sprawiedliwości i za­równo dbał o dobro Polski jak i Czech. Mieszkał cią­gle w Pradze, gdzie i umarł na suchoty w 1306 roku. W rok potem zakończył życie i syn jego Wacław, król Czeski i Węgierski; została się dziedziczką, córka Elżbieta i ta wyszła za mąż za Jana księcia Luksem­burskiego — przez co utorowała mu drogę do tronu Czeskiego.

Za Wacława Polacy odzyskali Lublin, przeszło 50 lat zostający w posiadaniu Kusi. Za niego upowsze­chniły się w Polsce grosze czeskie i zaczęło się licze­nie na kopy i grosze prażskie.

ZJEDNOCZENIE POLSKI.

Władysław Łokietek.

(Od 1306 do 1333 r ).

Opuszczony od wszystkich, nawet w dziedzi­cznych księztwach, Władysław Łokietek niejakiś czas tułał się skrycie po różnych miejscach w Polsce. Nie widząc dłużej dla siebie bezpieczeństwa, udał się na dwór Amadeusza, księcia Siedmiogrodzkiego, gdzie go nader gościnnie przyjęto: ztamtąd z kijem w ręku,

60

piechotą i o żebranym chlebie, jako prosty pielgrzym, poszedł król wygnaniec na jubileusz do Rzymu. Przez ten czas ciągle rozmyślał nad błędami swojej młodo­ści, szczerze żałował za nie i stanowczo przedsię­wziął poprawie się. Za powrotem z Rzymu do Ama­deusza, dowiedział się o powszechnem niezadowole­niu w Polsce z rządu cudzoziemców Czechów, otrzy­mał niewielką zbrojną pomoc od swego przyjaciela Amadeusza, ukazał się z nią w Polsce i od większój części Polaków najmilej został powitany. Śmierć Wa­cława usunęła mu główną przeszkodę do tronu. Ależ Wielkopolanie ogłosili swym panem księcia Głogow­skiego i dopiero po jego śmierci poddali się Łokietko­wi; lecz gdy się Łokietek objęciem AYielkopolski tru­dnił, mieszczanie krakowscy, pod przewodnictwem swego wójta Alberta, wypowiedzieli mu posłuszeń­stwo, i jako Niemcy ogłosili swym panem zniemczo­nego Szlązaka, Bolesława księcia Opolskiego. Łokie­tek poskromił buntowniczy Kraków, winnych śmiercią ukarał, czem jeszcze mocniej rozjątrzeni Szlązacy, zerwali wszelki związki z ojczystą Polską, i nazawsze złączyli się z Czechami. W drugiej stronie Polski, na Pomorzu, przeważny dom Święców, a niemiły Łokiet­kowi, całe Pomorze Gdańskie oddał margrabiom bran- deburskim. Łokietek niemogąc sam jim oprzeć się, wezwał na pomoc Krzyżaków. Ci wypędzili Brande- burgów z Gdańska i Pomorza; lecz pod pozorem wy­nagrodzenia za koszta wojenne, zatrzymali dla siebie

61

Gdańsk i część Pomorza, a resztę odstąpili margra­biom brandeburskim i książętom Szczecińskim. Po­dołać od razu tylu wrogom, przechodziło możność, acz ze wszech miar dzielnego Władysława Łokietka. Przedewszyslkiem postanowił utwierdzić się na mo- narchiji. Kazał przenieść korony z Gniezna do Krako­wa i tu odbył świetną koronacyją na krćla Polskiego w 1320 r. Nawet postarał się u papieża Jana XXII o przyznanie sobie tytułu krćla. Poczem wziął się do odzyskania Pomorza. Napróżno Łokietek kilkakroć zanosił skargę na łupieztwo Krzyżaków do stolicy papiezkiej, napróżno Ojciec Święty powodowany sprawiedliwością nakazywał jim wrócić zdradziecko pochwyconą cudzą własność, zbrojne mnichy, niepo­mne na prawo Bozkie i ludzkie, nie posłuchały głosu papieża, dzierżyły w swoich szponach Pomorze, i bezwstyduie dopuszczały się w nim. wszelkich zdzierstw i wyuzdanej rozpusty. Wyczerpnąwszy wszelkie pojednawcze środki, Łokietek postanowił orężem rozprawić się z rabusiami. Nierównie gorzej, niż Polska chrześcijańska, cierpiała od Krzyżaków Li­twa pogańska, gdzie rządy państwa samowładnie sprawował Gedymin, Wielki Książę Litewski i wład­ca obszernych krajów ruskich. On nawet chciał zo­stać chrześcijaninem i cały swój naród do chrztu świętego doprowadzić, ależ Krzyżacy i kawalerowie Mieczowi, opowiadacze słowa Bożego, z orężem w ręku, przeszkadzali zamiarom Gedymina, jidących

62

księży do Litwy zatrzymywali u siebie lub zdradzie­cko gubili. Sami nawet z ludem ochrzczonym, pomi­mo gróźb papiezkich, nie uczęszczali do jednego ko­ścioła. Z takim to rodzajem ludzi, zamierzając wy­stąpić do boju, wypadało dobrze się uzbrojid. Jakoż Władysław Łokietek wszedł w związki z Gedyminem, z córką jego Aldoną (Anną) ożenił syna swego Kazi­mierza, w' skutek czego uzyskał powrót do kraju 20,000 jeńców polskich, zostających w Litwie. Po- czem zaczęła się walka. Z jednej strony wystąpiła Polska i Litwa, z drugiej Krzyżacy, Kawalerowie Mie­czowi, Szlązacy i Czesi pod wodzą swego awantur­niczego króla Jana Luksemburskiego, roszczącego pretensyje do korony polskiej. Działania wojenne skończyły się na wzajemnćm spustoszeniu krajów brandeburskich i litewskich i nie przyniosły żaduego pokoju. Po tej niepomyślnej wojnie, Władysław Ło­kietek zajął się wewnętrznym urządzeniem swego państwa, mianowicie wprowadzeniem jednostajnych praw do Wielkićj i Małej Polski, jako też i do jinnych księztw, i oznaczeniem jednostajnego podatku ziem­skiego po 12 groszy dawnych, co wynosi około czte­rech złotych na naszą monetę od łanu. Dobra ko­ścielne. od czasów urządzenia hierarchiji, wolne były od wszelkich ciężarów i podatków; jednakże ducho­wni nasi w czasie wielkiej potrzeby krajowej — do­browolne, czasem dosyć znaczne czynili składki.

Zabezpieczona pokojem i związkiem małżeńskim

63

Kazimierza z Aldoną ze strony Litwy, Polska wzra­stała tu w ludność i kwitnące rolnictwem osady; — lecz gdziejindziej wszystko wrzało jak w odmęcie. Książęta Szlązcy, oprócz Świdnickiego, poddali się Janowi Czeskiemu, za jich przykładem poszli i Mazo­wieccy. Rozzuchwaleni Krzyżacy, mieczem i ogniem niszczyli Kujawy, dziedziczną schedę Łokietka. Jak­kolwiek naprędce ułatwiwszy się wewnątrz swego państwa, Łokietek zebrał wojsko i poszedł rugować Niemców z Kujaw. W tem Wincenty Szamotulski, wojewoda Wielkopolski, przyjął haniebnie stronę nie- nrzyjaciół swojej ojczyzny. Ten wypadek ciężko za­smucił Łokietka i jeszcze bardziej rozzuchwalił łu­pieżców’; — lecz wszystko to niedługo trwało. Sza­motulski, dręczony wyrzutami sumienia, odstąpił nie­przyjaciół i w morderczej bitwie pod Płowcami i 331 roku wielce się przyczynił do świetnego nad niemi zwycięztwa. Trzydzieści tysięcy Krzyżaków legło tam trupem i mnóstwo jich dostało się do niewoli. Lecz cóż po tćm wszyslkiem, kiedy zwycięzca Łokietek nie miał sił dostatecznych, ażeby niemi mógł wyprzeć wrogów ze swego państwa — Krzyżacy pozostali w Kujawach. Łokietek sposobił się do nowćj z niemi wojny — lecz znękany ciężkiemi trudami życia, przy- tem już podeszły w lala — mocno zachorował i w 72 roku swego wieku, dnia 2 Marca zszedł z tego świa­ta w Krakowie — który od jego czasów' stał się miej­scem koronacji i stolicą monarchów Polskich. Gnie-

zno więc utraciło pierwszeństwo przez nieżyczliwość Wielkopolan dla Władysława Łokietka.

Kazimierz DI Wielki.

(Od 1333 do 1370 r.J.

Nie świetnem powodzeniem oręża, nie rozlewem krwi ludzkiej, nie płaczem i narzekaniem cierpiących; ale mądrym i sprawiedliwym rządem i łagodzeniem cierpień ludzkich, zasłużył na jimię Wielkiego. Po oj­cu swojim Łokietku, również wielkim monarsze, objął Polskę uratowaną z ostatniej toni’ i postawioną na drodze do lepszego bytu; lecz pozostawało jeszcze załatwić liczne zatargi z sąsiadami i skończyć rozpo­częte dzieło urządzenia kraju wewnątrz. W skutek ugody zawartej w Kudzię 1339 roku, Jan, król Cze­ski zrzekł się swych roszczeń do korony polskićj, w części i do Mazowsza, natomiast otrzymał prawo posiadania Szlązka. Z nieznośnemi Krzyżakami sta­nęła ugoda w Wyszogrodzie w Węgrzech i w Kali­szu. Kazimierz odzyskał od nich ziemię Dobrzyńską i Kujawy, a prawem lennóm puścił jim ziemię Cheł­mińską i Pomorze gdańskie, które odtąd zaczęło się nazywać Prusami. Strata Gdańska i wolnego przystę­pu Wisłą do morza Bałtyckiego i portów zagrani­cznych, mocno dała się czuć Polsce we względzie handlowym; odpadły Szlązk i Pomorze, po części

65

wynagrodził sobie Kazimierz zajęciem Galicyji, która, po śmierci bezdzietnego Bolesława Mazowieckiego, ostatniego potomka z rodu Daniela Romanowicza pra­wem dziedzictwa zpadla na Kazimierza 1340 r. Ale posiadanie Galicyji uwikłało Polkskę w sprawy są-* siedniej Mołdawji i Wołoszczyzny, i dało powód do zatargów z Litwą o Wołyń i Podole. Rozprawa o nie z dzielnym Olgierdem, natenczas W. ks. litewskim, skończyła się na tem, ze Kazimierz zatrzymał przy sobie powiaty: Łucki, Brzeski i Chełmski, a natomiast odstąpił Litwie Podlasie zabużańskie. Pomimo tylu traktatów i szczerej miłości pokoju Kazimierz nieraz musiał brać się do oręża. I tak wspierając Stefana, hospodara Wołoskiego przeciwko bratu jego Piotrowi, wysłał swoje wojsko, które przez zdradę w lasach Bukowiny 1360 r. ciężką poniosło klęskę; lecz udało się Kazimierzowi napady Olgierda i Kiejstuta na Wo­łyń powściągnąć i cały ten kraj do Polski przyłączyć 1365 r.

Dzielnym pomocnikiem Kazimierza W. w spra­wach wewnętrznych był znakomity mąż Jacek z Mel- sztyna.—Na zjezdzie panów duchownych i Świeckich do Wiślicy, zebrane prawa wielko i małopolskie w je- dnę księgę pod jimieniem Statutu Wiślickiego w 1347 r. ogłoszono w języku łacińskim. — Tak dla szlachty jako też i kmieci ustanowiono równy sąd; jednakże za głowę zabitego szlachcica prawo nakazywało pła-

66

cic 30 grzywien, a za prostego kmiecia tylko 10; za głowę zaś pana dwa razy więcej, jak za prostego szlachcica.

Kmiecie, uprawiający ziemię pańską pod pewnym względem załeżni, mogli w każdym razie sądowie poszukiwać swojich krzywd, złych panów opuszczać i do jinnych przechodzić. Kazimierz W. pojmując do­brze, że głównćm źródłem bogactwa oraz pomyślno­ści kraju i jego mieszkańców jest rolnictwo, szcze­gólniej opiekował się stanem kmiecim, zajętym upra­wą roli. Wszelkie skargi prostych wieśniaków sam osobiście przyjmował i nieraz ciemiężców panów surowo karał. Ztąd panowie szlachta przez szyder­stwo nazwali go: Królem Chłopków nie myśląc o tem, że ten przydomek Monarchy, przyjaciela ludzkości i Opiekuna słabszych przeciwko mocniejszym, stanie się nazawsze najpiękniejszą ozdobą jego jimienia.

Miasta w Polsce, sądząc się prawem niemieckióm, ważniejsze i zawikłańsze sprawy swoje apelowały do Magdeburga. Kazimierz położył koniec temu zwiąko- wi z Niemcami, stanowiąc dla mieszczan wyższe sądy po miastach, a najwyższy w Krakowie przy dworze królewskim. Za niego i Żydzi, oprócz potwierdzenia dawnych; otrzymali jeszcze nowe przywileje, do cze­go powodem była Esterka, ulubienica królewska.

Kazimierz znawca i miłośnik budownictwa, prze­szło 60 zamków już to obwarował murami, już to dźwignął z fundamentów, mnóstwo założył miast, wy­

67

budował kościołów, pozakładał szpitali, i jak Długosz

powiada: zastał Polskę z gliny i drzewa, zostawił

z cegły i kamienia murowaną. On odnowił kopalnie

srebra w Olkuszu, dał początek Akademiji krakowskiej,

wspierał handel, przemysł i rolnictwo. Dostatek i do- *

bry byt upowszechniły się w Polsce. Gospodarność, miłość pokoju i unikanie niepotrzebnych wydatków'na wojnę sprawiły to, że Kazimierz liczył się do najbo­gatszych monarchów’ swego czasu, a bogactwo jego i poddanych szczególniej się okazały, kiedy wydając za mąż wnuczkę swoję za Karola IV Cesarza, wypra­wił w Krakowie wspaniałe wesele, na klórem, oprócz Cesarza, byli trzej królowie: węgierski, duński i cy­pryjski i liczni książęta różnych narodów. Przy tćj okoliczności: Mikołaj Wierzynek, podskarbi królewski, mieszczanin krakowski, zaprosił do siebie goszczących Monarchów w Krakowie, sprawił jim wspaniałą ucztę, i rozdał pomiędzy nich 100,000 czerwonych złotych, co na owe czasy niesłychanie ogromną wynosiło su­mę. Swemu zaś monarsze i dobroczyńcy, którego za pozwoleniem Cesarza na pierwszem posadził miejscu, ofiarował wieniec z kłosów pszennych i gałązek oli­wnych spleciony, a wszystek był ze złota i drogich kamieni.

Kazimierz nie miał synów, i następcą po sobie, minąwszy książąt Szlązkich i Mazowieckich z rodu Piasta, naznaczył siostrzeńca swego, Ludwika, króla Węgierskiego, z domu Andegaweńskiego czyli Anjou,

5*

który natenczas posiadał koronę francuzką, neapoli- tanską i węgierską, a w osobie Ludwika posiadł i Polską. Zdawało się, że ten wybór będzie najko­rzystniejszym dla Polski, i w rzeczy samej jeśli nie przez Ludwika, to przez jego córkę Jadwigę spłynęła długoletnia pomyślność na ziemię naszą.

Ludwik, król Węgierski i Polski.

(Od 1370 do 1382).

Ludwik objąwszy tron po swym wuju, zostawił rządy państwa swej matce, Elżbiecie Łokietkownie, a sam powrócił do Węgier mało dbając o to, co się d&iać miało w Polsce. Niedołężna jego matka, gnuśne pędziła życie i przybocznym Węgrom swojim dozwa­lała czynie wszelkie bezprawia. Wszczęty rozruch w Krakowie o furę siana, którą Węgrzy wydarli chłop­kowi, wypłoszył babę do Węgier, Ludwik naznaczył wicekrólom swojim i namiestnikiem Władysława ks. Opolskiego, ale stan rzeczy nie polepszył się. — Nie było nikogo, coby zewnętrzną napaść ukrócił i porzą­dek wewnątrz kraju utrzymał. Litwini i jinni nieprzy­jaciele niepokój iii Polskę, sam nawet Ludw ik oderwał od nićj Galicyją i do Węgier wcielił. Monarcha ten prawdziwie Wielki dla Węgier, a żaden dla Polski, starał się tylko o to, ażeby dla jednój z dwóch swojich córek, to jest: albo dla» Maryji starszej, żony Zygmun-

69

ta, elektora Brandeburskiego, albo dla małoletniej je­szcze Jadwigi mógł następstwo po sobie zapewnić w Polsce. Zwołana szlachta na zjazd do Koszyc w Krakowskiem 1374 r., wytargowawszy dla siebie rozszerzenie swojich przywilejów, a ścieśnienie wła­dzy monarchicznćj, przychyliła się do żądań Ludwika. Takim sposobem zgubne możnowładztwo coraz się bardziej wzmagało na ziemi naszej.

Za Ludwika Władysław ks. Opolski sprowadził z Bełza na Rusi i umieścił na Jasnej górze w Często­chowie, cudowny obraz Najśw. Panny. Ziemowit, ks. Mazowiecki na zjezdzie w Sochaczewie zebrał prawa i pod jimieuiem statutu Mazowieckiego ogłosił. Umierając rozdzielił Mazowsze pomiędzy dwóch swo­jich synów: starszemu Januszowi, przeznaczył Mazow­sze z miastem Warszawą, młodszemu Ziemowitowi dał ziemię Płocką.

Bezkrólewie i Jadwiga.

(Od 1382 do 1386)).

Po śmierci Ludwika zaczął się dobijać o tron Polski, zięć jego Zygmunt, Margrabia Brandeburski, który po teściu odziedziczył koronę Węgierską, po bracie Wacławie Czeską, i w końcu przez wybór zo­stał Cesarzem Rzymsko-niemieckim. Współzawodni­kiem Zygmunta był Ziemowit, ks. Mazowiecki. Polacy podzielili się na stronnictwa i wzięli się do oręża.

70

Nieład powiększył się jeszcze przez niezgodę dwóch możnych domów: Nałęczów i Grzymalczyków, z któ­rych pierwsi Zygmunta, drudzy Ziemowita popierali stronę. Z takiego nieładu nieomieszkali korzystać Li­twini, i aż pod Sandomierz zniszczyli Mało-polskę.— Przerażeni tern wszystkiem Polacy, uczynili związek, kapturem zwany, na znak żałoby i dla utrzymania spokojności podczas Bezkrólewia postanowili sądjr kapturowe. Po czerń wyprawiono do Węgier do kró- lowy Elżbiety poselstwo, zapraszając młodszą jej cór­kę Jadwigę na tron Polski. Przybycie pięknój, czte­rnastoletniej Jadwigi do Krakowa i uroczysta jej ko- ronacyja położyły koniec wojnie domowój, lecz nie usunęły wszystkich trudności. Polską nie Jadwiga, ale przyszły jój małżonek miał rządzić. Wybór lego, aczkolwiek w skutek umowy koszyckiej zależał od Polaków', zdawało się jednakże że wszyscy zgodzą się na Wilhelma Austryjackiego, gdyż ten razem z Ja- dwigą się chował, posiadał jej serce, nawet potaje­mnie ją poślubił i za nią przybył do Krakowa. Tym­czasem Opatrzność jinaczćj zrządziła. Jagiełło, Wielki książę Litewsko-Ruski, władca krajów obszer­niejszych od Polski, oświadczył się przez posłów', że jeśli poślubi Jadwigę, sam zostanie Chrześcijaninem; ochrzci Litwę i połączy ją z Polską. Takie oświad­czenie się groźnego sąsiada i korzyści mogące wyni­knąć z połączenia się dwóch narodów: Polskiego z litewskim pod berłem jednego Monarchy, tudzież

71

liczne jinne względy skłoniły panów polskich do ze­zwolenia na żądania Jagiełły. Ale Jadwiga, szczerze kochająca Wilhelma i przerażona wieściami, lubo fał- szywemi, o kosmatym jak niedźwiedź poganinie Ja- giele, długo i boleśnie walczyła z sobą. Nareszcie dobro Polski i wybawienie Litwy z błędów pogań­stwa wzięły górę nad jój sercem, rozstała się z Wil­helmem i zezwoliła na przyjazd Jagiełły. Ten za przy­byciem swojem do Krakowa wraz z bracią swemi ochrzcił się, poślubił Jadwigę i ukoronowany, pod jimieniem Władysława zaczął w Polsce błogie pano- wanie domu Jagiellonów 1386 r.

LITWA-

W połowie 13 wieku Litwa pod wodzą Mindowa (Mendoga) przez swoje szybkie napaści, łupieztwo i niesłychane okrucieństwa srodze dokuczała Polsce i Rusi. Mindowe dwa razy zupełnie spustoszył Ma­zowsze, spalił Płock, ludzi okrutnie wymordował. Nawet pod Warszawą w dworcu Ujazdowskim po­chwycił Ziemowita, ks. Mazowieckiego i głowę mu uciął, a syna jego Konrada, wziąwszy do niewoli, za wielkim okupem wypuścił. Srogićj potęgi jego oręża nieraz doznali Krzyżacy i ziemie Ruskie, skrępowane jarzmem niewoli Mongolskiej. Ale kto czern wojuje, od tego i ginie. Drapieżny Mindowe porwał żonę

72

Dowmuntowi, księciu Zanalszewskiemu. Ten przy­brawszy sobie do pomocy Trojnala i wielu jinnych zabił Mindowaw 1263 r. Wojsilko, syn Mindowa zrzu­ciwszy z siebie suknią zakonną, wystąpił jako mści­ciel za śmierć swego ojca. Lew Dani łowicz, książę Halicki zdradziecko we Włodzimierzu zabił Wojsilka. Po czem Litwa przez lat 20 (1263 do 1283) w cią­głym zostawała zamęcie, aż wreszcie Lutuwr i syn jego Witenes znowu podnieśłi jej potęgę. Krzyżacy i Tatarzy spotkali w niej silny opór. Ale prawdziwym założycielem wielkości i potęgi Litwy był Gedymin, syn Witenesa, wnuk Lutowora. Panowanie jego (od 1320 do 1345) przypadło w pierwszej połowie 14 wieku. Już to orężem i polityką, już to przez związki małżeńskie z książętami Ruskiemi Gedymin opanował Połock, Witebsk, Kijów i Wołyń i miał wpływ na Ruś Zadnieprową. Sprzyjał on chrześcijanom i sam nawet zamyślał przyjąć chrzest św. i w tym celu wszedł w ugodę z papieżem, lecz niegodziwość krzyżaków i kawalerów mieczowych, którzy wzbraniali księżom przystępu do Litwy, odstręczyło go od powziętego zamiaru. Pozostał przy pogaństwie, zaprzyjaźnił się z Łokietkiem i wraz z nim wojował wspólnych wro­gów Litwy i Polski. Zwycięztwo pod Mieduikami, zkąd ani jeden Krzyżak nie powrócił do swego domu 1320 r. utrwaliło byt polityczny Litwy, zagrożonej upadkiem ze strony zbrojnych Mnichów. Gedymin założył Troki i Wilno, i to ostatnie obrał za stolicę

73

swego państwa. W bitwie pod Wieloną, porażony kulą, zginął 1345 r. Jeszcze za życia swego podzielił państwo pomiędzy siedmiu synów swojich. Z tych najmłodszy Jawnuta był wielkim księciem; lecz starsi bracia: Olgierd i Kiejstut poznawszy nieudolność jego w podtrzymaniu potęgi państwa, wypędzili Jawnutę i Wielkim księciem litewsko-ruskim został Olgierd od 1345 do 1377.

Wspierany raęztwem swego brata przyjaciela, Kiejstuta, ks. Żmudzkiego, Olgierd gromił potężnie Krzyżaków, Tatarów, Ruś i Polskę. Krzyżacy pod po­zorem wojny z‘poganami otrzymując pomoc od calćj Europy, natarczywie wdzierali się do Litwy. Olgierd i Kiejstut zawsze dzielny jim stawili opór. Po śmierci liana Uzbeka wielka horda tatarska osłabła. Olgierd sięgnął swym orężem aż do Krymu i złupił cały pół­wysep. Posiadając całą Ruś przeddnieprową czyli Zachodnią i przez związki małżeńskie łącząc się z książętami Rusi Wschodniej, mianowicie Twerskie- mi, Olgierd posunął swoje granice aż pod Możajsk i trzykrod był pod Moskwą w zamiarze jej zdobycia i stania się panem Wszech Rusi. Dymitr Doński, po­gromca Tatarów na polu Kulikowem 1380 r. obronił Moskwę od napaści Olgierda i powziąwszy również myśl stania się panem Wszech-Rusi, przekazał ją swojim następcom. Ztąd wszczęła się późniój walka o panowanie nad całą Rusią, pomiędzy domem Ol­gierda i domem Dymitra Dońskiego, czyli pomiędzy

74

Litwą i Moskwą i trwała 400 lat. Po śmierci Olgier­da w 1 377 r. zostało jedynaslu synów. Z tych Jagieł­ło zrodzony z Maryji księżniczki Twerskiej osiadł na Wielko-książęcym tronie i szedł za radą swego pou- falca Wojdyłły, nizkiego rodu człowieka, a lekcewa­żył sobie zdanie stryja swego Kiejstuta. Ten upa­trzywszy sposobność podczas nieobecności Jagiełły, napadł na Wilno, zajął zamek i schwytanego Wojdył- łę powiesił na bramie zamkowśj. Jagiełło za powro­tem z ziem Ruskich, pochwycił zdradą Kiejstuta wraz z synem jego Witoldem i obu osadził w lochach podziemnych zamku Krewe, Kiejstuta niebawem udu­szono. Podobnyż los czekał i Witolda, lecz żona jego mając wolny przystęp do uwięzionego męża, oswo­bodziła go z poświęceniem się na utratę własnego życia. W jśj suknią przebrany za kobietę Witold, oszukał straż i szczęśliwie uszedł na Mazowsze. Żona jego została w więzieniu i za powrotem Jagiełły z ziemi Ruskich nieochybnój czekała śmierci, lecz Ja­giełło na ten raz uniósł się taką wspaniałomyślnością, że sam jej otworzył więzienie i odesłał do męża. Wi­told z Mazowsza udał się do Krzyżaków i wraz z nie­mi wpadł do Litwy i pustoszył ją. Ale wkrótce po­godził się z bratem i dopomógł mu bić Krzyżaków. Podobne sceny nieraz się pow tarzały. Na korona- cyją Jagiełły do Krakowa przybył i Witold. Nawet ochrzcił się i na chrzcie św', przyjął jimię Aleksandra. Ale zgoda pomiędzy braćmi niedługo trwała, zatargi

75

jich, podniecane skrytemi zabiegami Zygmunta Cesa­rza, stały się przyczyną rozdwojenia Polski i Litwy.

 

 

DOM JAGIELONÓW

(Od 1386 do 1572 roku).