Red. Gazeta Warszawska

+

- Ponosimy winę metafizyczną za to, co się naszej ziemi działo. Za to, że niektórzy Polacy wydawali i mordowali okrutnie Żydów – uważa prof. Barbara Engelking-Boni z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Według niej skupianie się na liczbach ofiar i oprawców nie ma sensu. - Jest presja, żebyśmy mówili o liczbach. To ślepy zaułek – stwierdziła.

W ostatecznej wersji "Złotych żniw" autorzy, Jan Tomasz Gross i Irena Grudzińska-Gross zmienili szacowaną liczbę Żydów wymordowanych podczas okupacji przez Polaków z "między 100 a 200 tysięcy" na "kilkadziesiąt tysięcy", tłumacząc to niepewnością szacunków. Książka jeszcze przed publikacją wywoływała kontrowersje. "Szerokie rzesze Polaków rabowały Żydów" - Szerokie rzesze... czytaj dalej » Prof. Barbara Engelking-Boni z Centrum Badań nad Zagładą Żydów przestrzega, żeby kwestia liczb nie przysłoniła problemu polskiej odpowiedzialności za Holokaust. - Jest presja, żebyśmy mówili o liczbach. To ślepy zaułek. Ilu dokładnie Żydów zginęło, tego jeszcze w tej chwili nie wiemy, więc najlepsze, co możemy zrobić, to pogodzić się, że było takie zjawisko, miało miejsce, i powinniśmy się postarać, żeby liczby nam nie przysłaniały tego, co było naprawdę najważniejsze – stwierdziła. (http://www.tvn24.pl)

Ukrywało się 250 tysięcy, przeżyło 40 tysięcy Engelking-Boni przypomniała, że historycy opierają się na szacunkach z lat 60-tych dotyczących liczby Żydów, którzy podjęli jakieś działania, aby się uratować z Zagłady. Historyk Szymon Datner oceniał, że było ich około 10 proc., czyli około 250 tysięcy Żydów. 40 tys. z nich przeżyło wojnę. Wideo: TVN24 "Mówienie o liczbach to ślepy zaułek" Co się stało z pozostałymi? Zdaniem profesor można ich podzielić na cztery grupy. Pierwszą wymordowali Niemcy, którzy po likwidacji getta przez kilka dni przeczesywali okoliczne tereny i szukali ukrywających się. Druga umarła z głodu i chorób albo poszła do lasu, do partyzantki i zginęła w walce. Trzecią Polacy wydawali Niemcom, a ci ich zabijali. Czwartą mordowali Polacy. -  To było zjawisko, które miało miejsce na wsi polskiej w latach okupacji. Nie można powiedzieć, czy to było nagminne – zastrzegła.

Kamieniem, sztachetą, widłami Zdaniem profesor skupienie się na sobie, czy to negując rolę Polaków w zbrodniach, czy to ją podkreślając, mija się z celem. – Jest w tym taki element narcyzmu, że my to byliśmy tacy okropni - i nie widzimy tych ofiar, które mamy na sumieniu. Tragiczny los tych ludzi, to jak szukali pomocy, jak byli osamotnieni, w rozpaczy, jak bardzo liczyli, że dostaną kawałek chleba, a dostawali kulę w łeb – to jest najważniejsze w tym wszystkim – stwierdziła. Dopytywana, czy strzelali sąsiedzi, odparła: - Było zabijanie z broni palnej, ale najczęściej na wsi czym kto miał pod ręką. Kamieniem, sztachetą, widłami – wyjaśniła. - Chodzi o brak szacunku i pogardę. Żydzi już nie byli ludźmi w oczach tych, którzy ich łapali, wydawali i więzili – dodała. Wideo: TVN24 "Byliśmy narodem, który ratował, ale i mordował" "Jesteśmy coś winni tym ludziom" Engelking-Boni przyznała, że wielu Polaków ratowało Żydów podczas okupacji, ale wielu też ich zabijało. - Byliśmy narodem, który też ratował i pomagał.

Tu wypada nam uogólniać, dlaczego nie możemy przyznać, że byliśmy narodem, który też mordował? Był to rozkład normalny, krzywa Gaussa. Dwa krańce – jeden wydawał, drugi pomagał, a środek był obojętny. Możemy się tylko spierać, jak szerokie to były marginesy - stwierdziła. Według profesor nie chodzi o samobiczowanie i porównywanie się z innymi narodami. - Zawsze bardziej  widać drzazgę w oku bliźniego, a to nasza sprawa. Jesteśmy coś winni tym ludziom, powinniśmy się zastanowić, jakiego cierpienia żeśmy im przysporzyli i co możemy z tym faktem zrobić. Jest coś takiego jak wina metafizyczna, pisał o tym Karl Jaspers. Nie ponosimy winy karnej czy politycznej, ale może ponosimy winę metafizyczną za to, co się naszej ziemi działo podczas wojny. Za to, że niektórzy Polacy wydawali i mordowali okrutnie Żydów. Profesor zaznaczyła, że historykom nie jest znane stanowisko Kościoła w sprawie mordów, do których dochodziło na terenie parafii. - Kościelne archiwa są prywatne i nie ma obowiązku udostępniania. Staraliśmy się o dostęp, jak na razie bezskutecznie. Mam nadzieje, że kiedyś zajrzymy do dokumentów Kościoła na ten temat – dodała. kaw/f

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/ponosimy-wine-za-polakow-ktorzy-mordowali-zydow,161320.html

 

https://gazetawarszawska.net/judaizm-islam/3192-ponosimy-wine-za-polakow-ktorzy-mordowali-zydow