Po awanturze na ulicy rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak miała doprowadzić do odebrania dwojga małych dzieci rodzicom. W rozmowie z Kanałem Zero rodzice po raz pierwszy opowiadają swoją wersję wydarzeń.
- Jak tłumaczy matka dzieci, krzyczała na syna, bo wybiegł na jezdnię, a wulgarnych słów użyła wobec rzeczniczki, która bez przedstawienia się fotografowała dzieci.
- W ciągu 48 godzin dzieci trafiły do placówki opiekuńczej, a niedługo później rodzina dostała wypowiedzenie mieszkania; sąd nakazał jednak powrót dzieci do rodziców już drugiego dnia.
- Mimo wyroku sprawa się nie kończy – rzeczniczka złożyła zawiadomienie o znęcaniu się nad dziećmi, co rodzice odbierają jako odwet za przegrane postępowania.
Read more ...