Protest, demonstracja jest bez żadnego sensu, a w zasadzie jest to coś szkodliwego, bo to jest jedynie dalsze umęczenie ujarzmionego Narodu, który w końcu musi skonać jak zwierzę padłe z wyczerpania.
Ci liderzy związkowymi – to zdrajcy, którzy są skorumpowani i pracują dla naszych oprawców. Bo jak inaczej!?
Jakim to związkowcem jest ktoś taki, jak Piotr Duda, który przez lata całe patrzy na likwidację polskiej własności gospodarczej w wielkich zakładach pracy? A bez własnej suwerennej gospodarki nie ma żadnej ochrony pracownika, a nawet i samego pracownika nie ma. Obca własność na skarłowaciałych przedsiębiorstwach, typowych uzależnionych poddostawców, to śmierć. To śmierć nie tylko pracownika, ale całej Polski.
Główną nicią przewodnią większości przemawiających były prośby i pogróżki, wnioski a zero czynu. Ważne też, aby ta kompradorska władza w Warszawie zaczęła „rozmawiać”, aby „premier do nas wyszedł”. Widocznie tak ma być, że jak władza zacznie „rozmawiać”, to z jej ust popłynie prąd elektryczny i rachunki za ogrzewanie będą niższe, a jak już nawet Tusk wyjdzie na rozmowy, to będzie, to nawet elektrownia jądrowa lub prosto już manna z nieba.