Magazyn Anity Gargas: Katastrofa smoleńska. Wybuch w skrzydle Tu-154M: „dowód rozstrzygający”? - Absurdy wykluczające wszelkie dowody
„Dowód rozstrzygający” przedstawiony przez badacza smoleńskiego, architekta Tomasza Ziemskiego, jest kolejnym ciągiem absurdalnych „dowodów szczegółowych”, które są absurdalne , bo pomijają liczne okoliczności ogólne, wielopłaszczyznowe, wykluczające sam fakt lotu i rozbicia się Tupolewa w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.
Mówiąc możliwie najkrócej, rozważania na temat historii przebiegu licznych i skomplikowanych wybuchów są bezsensowne, ponieważ samoloty nie latają w taki sposób, jak chcieliby tego Tomasz Ziemski czy Komisja Smoleńska w swoim kolektywie. Na podstawie niedorzecznych założeń co do przebiegu lotu samolotu, który tam w smoleńsku miałby lecieć wbrew prawom fizyki, uporczywie budują swoją narrację w talmudycznych szczegółach.
Dajemy tym wywodom całkowity odpór, a ewentualne wybaczenie skierowane pod adresem Tomasza Ziemskiego motywujemy jego całkowitym brakiem wiedzy inżynierskiej — nie tylko w zakresie mechaniki lotu, tajników konstrukcji samolotów czy technologii wytwarzania, ale również brakiem wiedzy ogólnotechnicznej na poziomie technicznej szkoły średniej. Podobnie zresztą jest ze wszystkimi innymi „fachowcami”, których p. Tomasz Ziemski cytuje.
„Teoria wybuchów” w powietrzu została zapoczątkowana na stronie Zamach.eu, lecz wkrótce potem odrzucona i zastąpiona wyjaśnieniem opartym na hipotezie wybuchów naziemnych, faktycznie na rozrzuconych fragmentach podrzuconego tam wraku Tupolewa, który na potrzeby tamtego widowiska musiał zostać wyciągnięty z jakiegoś lotniczego cmentarzyska samolotowego w Rosji.
Tomasz Ziemski, jak i red. A. Gargas, powinni raczej zastanowić się nad tym, jakim cudem „wyparowały” z tego smoleńskiego widowiska fotele lotnicze, których powinna być tam przecież cała góra. To jest zagadnienie o niezbyt wygórowanym poziomie technicznym i chętnie wysłuchalibyśmy detektywistycznych wyjaśnień w tej sprawie — czy np. przyszli rosyjscy złodzieje i je ukradli, aby to spieniężyć na targu? - Dr inż. Gregory Szuladziński to właśnie sugerował.
Red. Gazeta Warszawska
(K.C.)