Dziś, 14-go kwietnia, przypada Narodowe Święto Chrztu Polski.

Dziś, 14-go kwietnia, przypada Narodowe Święto Chrztu Polski. Święto to zostało ustanowione ustawą z 22 lutego 2019 roku dla upamiętnienia chrztu Polski, tradycyjnie datowanego na 14 kwietnia 966 roku. Chrzest zawsze jest czymś więcej niż obrzędem. W sakramencie chrztu człowiek nie tylko coś deklaruje. To Bóg działa. To On obmywa, przygarnia, pieczętuje, wszczepia w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.
Święty Paweł pisał: „My wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć” (Rz 6,3). A więc gdy mówimy o chrzcie Polski, nie mówimy jedynie o początku nowej religii na tych ziemiach. Mówimy o wejściu naszej historii w przestrzeń Paschy Chrystusa. Mówimy o tym, że los tego narodu został naznaczony krzyżem i obietnicą zmartwychwstania. To dlatego dziejów Polski nie da się zrozumieć bez chrzcielnicy. Można opisać wojny, koronacje, rozbiory, powstania, okupacje i polityczne przemiany. Można analizować sojusze, gospodarkę i kulturę. Ale bez chrztu pozostanie niewytłumaczalne to, dlaczego przez całe wieki w polskim sercu tak mocno trwało pragnienie wolności splecione z sumieniem, cierpienie z modlitwą, miłość do ojczyzny z miłością do Matki Bożej, troska o godność człowieka z wiarą w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Polska była silna nie tylko siłą oręża, lecz siłą ołtarza. Nie tylko mądrością władców, lecz także świętością swoich córek i synów. W Narodowym Święcie Chrztu Polski nie chodzi więc o nostalgię i pobożne wspominanie dawnego świata.
Chodzi o prawdę, że u początków naszego narodowego domu stoi nie tylko miecz i tron, ale także woda chrzcielna i znak krzyża. To niezwykle ważne dzisiaj, gdy tak wielu próbuje budować przyszłość tak, jakby można było odciąć korzenie i mimo to oczekiwać owocu. Naród, który zapomina o swoim chrzcie, zaczyna tracić pamięć o własnej duszy. A naród bez duszy staje się łatwy do skłócenia, rozproszenia i wyjałowienia tożsamości. Chrzest Polski mówi nam, że nie jesteśmy dziełem przypadku. Nie jesteśmy tylko wynikiem procesów społecznych i politycznych. Nad Polską zostało kiedyś wezwane imię Trójjedynego Boga. Od tej chwili krzyż stał się nie tylko znakiem prywatnej wiary, ale znakiem wpisanym w dzieje tego narodu. Od tej chwili Ewangelia zaczęła formować sumienia, prawa, obyczaje, sztukę, język modlitwy i sposób przeżywania cierpienia. To dzięki temu Polska przez wieki potrafiła upadać i powstawać. Człowiek ochrzczony może zostać zraniony, może odejść, może zdradzić łaskę, ale jeśli pozwoli się odnaleźć Bogu, zawsze może wrócić. To samo można powiedzieć o narodzie.
Historia Polski, jak historia każdego ochrzczonego człowieka, jest także historią niewierności. Po chrzcie nie przychodzi automatycznie świętość. Przychodzi walka. Przychodzi napięcie między łaską a grzechem. Przychodzi pytanie, czy pozostaniemy wierni temu, co otrzymaliśmy. Tak było z naszym narodem. Były czasy wielkiej wiary i czasy letniości. Byli święci i zdrajcy. Były momenty heroizmu i chwile upadku. Ale właśnie to czyni tajemnicę chrztu jeszcze bardziej przejmującą: Bóg nie cofa swego daru tak łatwo. Gdy człowiek odchodzi, On woła. Gdy naród słabnie, On wzbudza świadków. Gdy ciemność gęstnieje, łaska nie przestaje działać. Narodowe Święto Chrztu Polski nie powinno być tylko wspomnieniem przeszłości, ale wezwaniem do nawrócenia. Tak jak ochrzczony człowiek musi wracać do źródła swojego chrztu, tak i naród musi wracać do źródła swojej duchowej tożsamości. Skoro Polska została ochrzczona, to znaczy, że została zawierzona miłosierdziu Boga. Mimo naszych grzechów, sporów, zaniedbań i ran, Polska nie przestaje być miejscem, o które Bóg się upomina. Można utracić wiele: siłę, jedność, dobrobyt, wpływy. Ale dopóki żywa jest pamięć chrztu, dopóty żywa jest droga powrotu. Dopóki w polskich kościołach rozbrzmiewa Credo, dopóki dzieci są przynoszone do chrztu, dopóki ktoś klęka do spowiedzi, dopóki ktoś podnosi oczy ku krzyżowi, dopóty źródło nie wyschło.
 
https://x.com/tdfbialon/status/2043812981775995323