Realizm w praktyce kontra instrumentalizm w codziennym życiu
Jak instrumentalizm jest przeciwieństwem realizmu
1)Komisja Wyborcza nie powinna odrzucać podpisów z powodu błędów, które nie podważają tożsamości ani rzeczywistego poparcia wyborcy.
Podpis obywatela nie jest dziełem literackim ani dokumentem sporządzanym przez zawodowego skrybę. Jest aktem woli człowieka, który funkcjonuje w codziennym pośpiechu, zmęczeniu, stresie i rozproszeniu. Prawo wyborcze powinno uwzględniać rzeczywistego człowieka, a nie wyobrażenie o człowieku idealnym, który zawsze pisze czytelnie, bezbłędnie, perfekcjonistycznie i identycznie. Mogą być artystami, nawet zasiadać na Olimpie, jak Violetta Villas.
Człowiek może pomylić literę, cyfrę, numer mieszkania, nazwę ulicy albo sposób zapisania imienia. Może napisać „Izabela” zamiast „Izabella”, „B” może wyglądać jak „S”, a kropla tłuszczu po lodach może sprawić, że fragment numeru będzie trudniejszy do odczytania. Tego rodzaju niedoskonałości w żadnym wypadku nie oznaczają przecież automatycznie, że obywatel nie złożył podpisu albo że jego poparcie nie było rzeczywiste. Komisja wyborcza nie postępuje uczciwie, działanie takie wskazuje na uzależnienie od zewnętrza, na korupcyjność.
Nie można utożsamiać ludzkiej omylności z niechlujstwem. Człowiek nie jest maszyną do bezbłędnego wypełniania formularzy. Ma prawo się pomylić, szczególnie wtedy, gdy nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia za wykonanie czynności wyborczej, działa w pośpiechu i ponosi wielkie osobiste ryzyko związane z podaniem swoich danych.
Dlatego zasadniczym pytaniem przy weryfikacji podpisu powinno być nie: „Czy formularz został wypełniony perfekcyjnie, tak jak by to zrobił opłacany prawnik?”, lecz: „Czy na podstawie dostępnych danych, np. adres, można w sposób rzetelny ustalić, że konkretny obywatel rzeczywiście udzielił poparcia?”
Jeżeli tożsamość wyborcy i jego rzeczywista wola poparcia mogą zostać ustalone mimo drobnego błędu pisarskiego, automatyczne odrzucenie podpisu jest niedopuszczalnym nadużyciem formalizmu, przepisu, który mówi co ma zostać wpisane od kogoś w istocie w biegu. Władza publiczna powinna w takich sytuacjach dążyć do ochrony rzeczywistego prawa obywatela, a nie do jego eliminowania; i nie do eliminowania obywatela z procedury wyborczej z powodu niedoskonałości intencjonalnie niezawinionej, w istocie technicznej.
2) Istnieje też obowiązek państwa wobec obywatela.
Komisja Wyborcza nie powinna traktować obywatela jak przeciwnika procesowego, którego zadaniem jest udowodnienie swojej bezbłędności w rozumieniu regulaminu. Jej rolą jest prawidłowe przeprowadzenie procedury wyborczej i ochrona jej rzetelności.
W wielu przypadkach widoczna jest gołym okiem możliwość wyjaśnienia oczywistej omyłki – to niedopuszczalne, żeby Komisja Wyborcza tak nie myślała. Powinno się rozważyć mechanizm uzupełnienia wpisu poparcia kandydata lub wyjaśnienia, zamiast stosowania przemocy i automatycznego pozbawiania podpisu skuteczności. Szczególnie istotne jest to w sytuacji, gdy od liczby uznanych podpisów zależy możliwość uczestniczenia kandydata w wyborach.
Obywatel, który składa podpis poparcia, wykonuje szlachetną czynność na rzecz państwa i demokracji, a Komisja Wyborcza daje upust raczej nie swemu sadyzmowi, tylko narzuconej z zewnątrz tendencyjności w ocenie. Komisja Wyborcza zapomina, że obywatel indagowany na ulicy, czy by nie podpisał poparcia dla kandydata, nie jest profesjonalnym pełnomocnikiem, prawnikiem, redaktorem ani sekretarzem. Nie ma biura utrzymywanego przez podatników z pracownikami, nie ma zaplecza administracyjnego, które sprawdzi każdą literę i cyfrę przed złożeniem podpisu.
Nie można więc ustanawiać regulaminowego standardu, który w praktyce wymaga od zwykłego obywatela perfekcji charakterystycznej dla profesjonalnego obrotu dokumentami.
3) To Komisja Wyborcza ma uznać, że Człowiek nie jest maszyną.
Ludzie są roztargnieni, zmęczeni i omylni. W neurocybernetyce można mówić o ograniczeniach ludzkiego systemu przetwarzania informacji, uwagi i kontroli błędów. Są to naturalne cechy funkcjonowania człowieka, a nie nawet dowód jego moralnego niedbalstwa.
Prawo tworzone dla ludzi powinno te ograniczenia uwzględniać.
Nie można konstruować procedury wyborczej tak, jakby każdy obywatel miał do dyspozycji korektorkę, redaktorkę, sekretarkę, prawniczkę czy pracownika administracyjnego. Obywatel podpisujący listę poparcia nie otrzymuje wynagrodzenia za sprawdzanie tego, co wpisał do formularza. Idzie, myśli o rodzinie, podpisuje formularz zazwyczaj w warunkach codziennego życia — na ulicy, w drodze do pracy, między innymi obowiązkami.
Z tego powodu odpowiedzialność za prawidłowe funkcjonowanie procedury nie może być przerzucana w całości na obywatela i jego podpis wyrzucany.
4) Istnieje granica między kontrolą a formalizmem.
Oczywiście Komisja Wyborcza musi weryfikować podpisy. Jest to konieczne dla ochrony wyborów przed fałszerstwami i fikcyjnym poparciem. Nie oznacza to jednak, że każda niedoskonałość w zapisie musi prowadzić do odrzucenia podpisu.
Należy odróżnić błąd, który uniemożliwia ustalenie osoby lub rzeczywistej woli wyborcy, od błędu, który można bez wątpliwości zinterpretować jako oczywistą, codzienną omyłkę pisarską.
Jeżeli np. różnica jednej litery w imieniu albo nieznaczna nieczytelność zapisu nie powoduje rzeczywistej wątpliwości co do osoby, automatyczne odrzucenie podpisu może być dowodem nawet korupcyjnego działania Komisji Wyborczej, a przynajmniej niewspółmiernego do celu dzialania, któremu służy weryfikacja.
Zasada powinna być prosta: procedura wyborcza ma chronić autentyczność woli obywatela, a nie karać go za niedoskonałość pisma.
5) Komisja Wyborcza nie może ulegać rządom pieniądza i wzmagać i tak istniejącą nierówność stron.
Problem nabiera dodatkowego znaczenia w systemie, w którym instytucje publiczne dysponują aparatem administracyjnym, ekspertami i środkami finansowymi, podczas gdy zwykły obywatel występuje samotnie.
Kapitał (granty, fundusze, dotacje itd.) i instytucje posiadają zasoby pozwalające na wielokrotne sprawdzanie dokumentów, zatrudnianie prawników i prowadzenie profesjonalnej administracji. Zwykły obywatel takich możliwości zazwyczaj nie ma.
Dlatego Komisja Wyborcza powinna szczególnie uważać, aby formalizm administracyjny nie prowadził w praktyce do nierównego traktowania obywateli.
Nie należy jednak bez dowodów stwierdzać, że każde odrzucenie podpisu jest korupcją, ale jeśli to już ma znaczenie statystyczne, to powinno być karane, a odpowiedzialne za nadużycie regulaminu osoby usuwane z Komisji Wyborczej. Trafniejsze i mocniejsze jest postawienie pytania: czy system, który bez rzeczywistej potrzeby eliminuje prawdziwe poparcie obywateli z powodu drobnych błędów, nie prowadzi przypadkiem do drastycznego wypaczenia celu procedur wyborczych?
Jeżeli zaś dochodzi do świadomego, bezprawnego odrzucania w istocie prawdziwych i w zasadzie prawidłowych podpisów w celu osiągnięcia określonego rezultatu, wtedy sprawa wymaga odrębnej oceny prawnej i ustalenia odpowiedzialności konkretnych osób.
6) Demokracja nie może wymagać od obywatela doskonałości, który ma prawo nawet przeżywać stany nieuwagi, rozkojarzenia, depresji.
Demokracja nie polega na tym, że obywatel może korzystać ze swoich praw tylko wtedy, gdy potrafi perfekcyjnie wypełnić formularz.
Prawo wyborcze mysi być projektowane dla rzeczywistych ludzi: zmęczonych, zabieganych, roztargnionych, czasem popełniających błędy, ale posiadających rzeczywistą wolę uczestniczenia w życiu publicznym.
Dlatego należy domagać się takich procedur weryfikacji podpisów, które z jednej strony skutecznie chronią wybory przed fałszerstwem, a z drugiej strony nie eliminują prawdziwego poparcia z powodu błędów technicznych i oczywistych omyłek.
Państwo powinno weryfikować wolę obywatela, a nie wymagać od obywatela doskonałości.
M. Zabierowski






