Tadeusz Gocłowski poznał prawdę: 03-05-2016

"Ostatnia droga profesora. Rodzina, warszawiacy, przyjaciele z kraju i zagranicy pożegnali wczoraj na Powązkach Bronisława Geremka. Były minister spraw zagranicznych zginął w wypadku samochodowym 13 lipca. Miał 76 lat. [galeria_glowna] Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się nabożeństwem w katedrze św. Jana na Starym Mieście. - Żegna cię zasmucona Europa i wdzięczna ojczyzna - mówił podczas homilii abp Tadeusz Gocłowski, który wspólnie z arcybiskupem Kazimierzem Nyczem koncelebrował mszę świętą. Mimo padającego deszczu przed katedrą zabrały się tłumy mieszkańców stolicy, którzy chcieli pożegnać polityka. 

Czytaj więcej: http://www.poranny.pl/polityka/art/5147462,pogrzeb-bronislawa-geremka,id,t.html
 
 
Należał do duchownych, którzy w okresie rządów komunistycznych w Polsce aktywnie działali w obronie praw Bożych i ludzkich, i którzy zmarli nagłą śmiercią w niejasnych okolicznościach. Biskup Kazimierz Kluz zginął w wypadku samochodowym w mrocznym okresie stanu wojennego.

 "Tragiczna śmierć bp. Kazimierza Kluza okryła żałobą cały Kościół gdański, któremu zmarły z tak wielkim oddaniem służył jako biskup pomocniczy. Uczestniczę w tej żałobie i modlę się razem z wami o wieczny pokój dla tego wiernego świadka Chrystusa, gorliwego duszpasterza ludzi morza" - pisał papież Jan Paweł II w telegramie kondolencyjnym skierowanym do ówczesnego ordynariusza gdańskiego bp. Lecha Kaczmarka.

     Zmarły tragicznie duchowny pochodził z diecezji tarnowskiej. Urodził się 17 stycznia 1925 r. w Olpinach koło Jasła w rodzinie rolniczej. Po maturze w liceum w Tarnowie ukończył Wydział Teologiczny Uniwersytetu Jagiellońskiego, uzyskując magisterium z historii sztuki kościelnej. Do seminarium duchownego wstąpił w Częstochowie, gdzie studiował jako alumn diecezji gdańskiej (Gdańsk nie posiadał wówczas seminarium). W 1951 r. z rąk bp. Stanisława Czajki przyjął święcenia kapłańskie. W diecezji gdańskiej był wikariuszem w parafiach Matki Bożej Bolesnej w Gdańsku i przy kościele katedralnym w Oliwie. W 1958 r. został proboszczem parafii św. Józefa przy kościele Chrystusa Króla w Gdańsku. Wtedy też rozpoczął działalność w diecezjalnej komisji ds. budownictwa kościelnego i sztuki sakralnej, przyczyniając się do podniesienia estetyki licznych świątyń. Pełnił też posługę spowiednika w seminarium gdańskim.

     W 1972 r. papież Paweł VI mianował go biskupem tytularnym Hilty i sufraganem gdańskim. Sakrę przyjął 12 czerwca 1972 r. w bazylice mariackiej w Gdańsku z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego oraz biskupów Lecha Kaczmarka i Andrzeja Wronki. Oprócz obowiązków pasterskich w diecezji pełnił funkcję wykładowcy teologii pastoralnej i historii sztuki w seminarium duchownym. Po ustanowieniu Kapituły Katedralnej w Gdańsku stanął na jej czele jako prałat prepozyt. Po utworzeniu przez Konferencję Episkopatu duszpasterstwa ludzi morza został jego krajowym duszpasterzem. Po przemianach sierpniowych w 1981 r. udało mu się doprowadzić do transmisji Mszy Świętych "dla tych, co na morzu", odprawianych w niedziele w kościele św. Elżbiety w Gdańsku. Towarzyszył Lechowi Wałęsie i delegacji NSZZ Solidarność podczas podróży do Watykanu w styczniu 1981 r. Wspierał internowanych, odwiedzając ich w Strzebielinku.

     Do tragicznego wypadku doszło 5 grudnia 1982 r. około godz. 14. Biskup wracał z wizytacji kanonicznej w parafii świętych Apostołów Piotra i Pawła w Trutnowach. Z nieznanych przyczyn jego samochód na prostej drodze uderzył w przydrożne drzewo. Biskup Kluz, który siedział na tylnym siedzeniu, zginął na miejscu, jego kierowca wskutek odniesionych ran zmarł po kilku miesiącach. Pogrzeb z udziałem 20 biskupów odbył się 11 grudnia w katedrze oliwskiej. Przewodniczył mu abp Bronisław Dąbrowski, sekretarz episkopatu. Biskup Kluz został pochowany w krypcie biskupów gdańskich.

 http://adonai.pl/sakramenty/kaplanstwo/?id=108

==============

 

Arcyrebego żyda Guzmana vel "Gocłowskiego" - Jego rodzice to amerykańscy żydzi Guzmanowie przybyli przed wojną z USA w 1922 roku, jako imigranci do Polski robić geszeft/handełe. Przyjeżdżają do Ostrołęki, gdzie tez kupują sklep. Następnie w 1926 roku, we wsi Piaski kupują pałacyk, w którym rodzi się syn Tadeusz. Zbankrutowali.. Nie zginęli w czasie wojny jak się pisze dorabiając martyrologię holocośtam lecz zmarli śmiercią naturalną przed wojną, a on trafił do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne, ochrzczony i przechrzczony, na nowe nazwisko. I już po wojnie jako katolik i żydowska sierota, z ukazu UB, po ukończeniu szkoły średniej zostaje skierowany do Seminarium Duchownego. To żydowski kret w KK i pospolity oszust oraz złodziej- patrz Stella Maris.! Oraz kapuś UB/SB...cdn...Region gdański, kolebka solidarności i obszar wybitnie nieposłuszny władzy komunistycznej stał się przeznaczeniem właśnie, z ukazu UB/SB dla biskupa Tadeusza Gocłowskiego. W międzyczasie tzn. w okresie stanu wojennego (1982 r.) w miejscowości Cedry Wielkie (wracający z bierzmowania), dobrze zapowiadający się biskup pomocniczy Archidiecezji Gdańskiej - Kazimierz Klus, ginie w wypadku samochodowym. Rzeczoznawca, który dokonywał oględzin samochodu po wypadku, jednoznacznie stwierdził (z tym, że oficjalnie taki komunikat się nie ukazał), że były poprzecinane przewody hamulcowe. Po śmierci bp Kazimierza Klusa, na jego miejsce zostaje powołany bp Tadeusz Gocłowski. Następnie w 1984 r. w szpitalu wojskowym umiera ówczesny ordynariusz gdański, bp Lech Kaczmarek. I tak oto w niespełna dwa lata od mianowania na biskupa pomocniczego, bp. Gocłowski zostaje ordynariuszem archidiecezji gdańskiej. Po tym następuje sukcesywne podporządkowywanie Archidiecezji wytycznym władz żydokomunistycznych a z kolei niepokorni kapłani usuwani, przenoszeni do innych diecezji. Po tym oczyszczeniu zostaje w gdańskiej diecezji, jedyny niepokorny ksiądz, Prałat Henryk Jankowski. Zaczyna się powolne niszczenie ks. Jankowskiego i próba wyrzucenia go z parafii św. Brygidy.

Od samego początku biskupstwa w Gdańsku, czynnie współpracował z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa, co szczególnie nasiliło się w 1987 roku, przed przyjazdem papieża (JPII) do Polski i Gdańska. Za ustępstwa w rodzaju pozwolenia na kilka budowli o charakterze sakralnym na Przymorzu, godził się na eliminowanie osoby księdza Jankowskiego, wówczas jeszcze kanonika, deprecjonując jego osobę i poczynania, a jednocześnie obiecując - swoim prowadzącym - pozbawienie go w niedalekiej przyszłości funkcji proboszcza. Chętnie uczynił by to - natychmiast, ale obawiał się reakcji robotników, zwłaszcza stoczniowców i ewentualnych reperkusji w Watykanie. Niemniej, w rozmowie w dniu 2.04.1987 z wojewodą gdańskim w obecności I sekretarza Bejgera oraz generałów Andrzejewskiego i Cygana zapewnił i zaręczył słowem, że uczyni wszystko, aby ksiądz Jankowski nie był przeszkodą w relacjach pomiędzy kurią a władzą, a w przypadku nie zastosowania się do jego poleceń, ksiądz Jankowski poniesie konsekwencje łącznie z oddelegowaniem Go do innej posługi duszpasterskiej. Jak wiadomo powyższe zrealizował w listopadzie 2004 r., gdy miał zupełną pewność, że nikt nie jest w stanie temu przeszkodzić, a sam Wojtyła nie ma już i tak nic do powiedzenia. W pamiętnym roku 1987 Gocłowski umożliwiał ponadto i udostępniał pomieszczenia Kurii gdańskiej do kontaktów operacyjnych pomiędzy funkcjonariuszami SB a agentami tzw. Tajnymi Współpracownikami, którymi byli księża i pracownicy kurii o pseudonimach: Szejk - ks. Wiesław Lauer, kanclerz kurii; "Julian" - ks. Michał Kuhnbaum-przechrzta żydowski jak on sam, "Ludwik" - ks. Ludwik Grochowina. Dokładny wykaz i opis tejże zgodnej współpracy pomiędzy bp. Gocłowskim a komunistami znajduje się w publikacji dr. Petera Rainy "(.) Agenci SB w Kurii Gdańskiej". W 1989 r., bp. Gocłowski wchodzi w skład tzw. wielkiej siódemki do rozmów w Magdalence wraz z chazarskimi żydami matrioszką Margulisem czyli gen. Wojciechem Jaruzelskim, gen. Czesławem Kiszczakiem, Sekretarzem PZPR Mieczysławem Rakowskim, Lechem Wałęsą, Bronisławem Geremkiem i Tadeuszem Mazowieckim, gdzie zostaje ustalany nowy złodziejski porządek w Polsce zwany

Uzupełniam życiorys o dodatkowe fakty: ... | 22.04.2016 [14:09]

Arcybiskup Tadeusz GOCŁOWSKI wpierw był zakonnikiem; śluby zakonne złożył 15.12.1951 r., święcenia kapłańskie otrzymał 24.06.1956 r., a sakrę biskupią z rąk kardynała także ubeckoubeckiego kapusia przechrzty żydowskiej Glempa w 1983 r. Od 23.03.1983 roku jest biskupem diecezji gdańskiej, a od 25.03.1992 roku arcybiskupem, metropolitą diecezji. Jeszcze w 1988 r. kroczył na czele strajkujących stoczniowców. Jako osoba zaangażowana w "transformację ustrojową" został zaproszony przez gen. Kiszczaka jesienią 1988 r. do rozmów w Magdalence. Cieszył się widać zaufaniem generała, gdyż był jednym z trzech przedstawicieli Kościoła [obok niego uczestniczyli też następni kapusie ubeckoesbeckie abp Dąbrowski i Orszulik]. Toteż niebawem zmienił się jego stosunek do "ludzi pracy". W 2003 r. na usuwanych z pracy, zrozpaczonych robotników grzmiał: wolność trzeba mądrze zagospodarować, nie awanturnictwem /NP.415/. Wrogiem biskupa stał się teraz dawny przywódca stoczniowców, prałat Henryk Jankowski. W wywiadzie dla Rzeczypospolitej zatytułowanym "Ksiądz musi odejść" - hierarcha zarzucał mu demoralizujący tryb życia i antysemityzm /NP.469/. Skrytykował też księdza za opublikowanie imiennej listy 37 agentów, którzy inwigilowali go w ramach tzw. akcji Zorza bo nie podał żadnych argumentów. Hierarcha nie kryje swych sympatii politycznych. Na początku lat 90-tych celebrował w kościele mariackim w Gdańsku mszę w intencji Kongresu Liberalno-Demokratycznego. W 2005 roku na Jasnej Górze - nawoływał do głosowania na Platformę Obywatelską, mutanta tamtej formacji. Argumentował: Tusk to prawy chrześcijanin, wszak teraz wziął ślub /w wieku 48 lat i oczywiście, u arcybiskupa /NP.519/. Za porażkę Platformy, obciążył, oczywiście toruńską rozgłośnię. Groził:opowiadanie się niektórych mediów po stronie określonego nurtu politycznego jest zjawiskiem niepokojącym i problem ten należy omówić w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej /NP.528/. Żenującym postępkiem było wysłanie do Watykanu w 2008 r. pisma - donosu na swego następcę abp Głódzia. Donosił wówczas: z racji społecznych i historycznych diecezja gdańska potrzebuje biskupa o innym niż Głódź modelu duszpasterstwa /NP.653/. Swój stosunek do lustracji wyraził w wywiadzie dla radia "Zet" (30.09.2008). Stwierdzał, że: biskup Pieronek miał rację by zabetonować na 50 lat akta IPN. Lepiej nie wiedzieć niż wiedzieć. U boku hierarchy niesławną działalność prowadziło wydawnictwo Stella Maris. CDN>>>

Zakończenie.. | 22.04.2016 [14:15]

Dyrektorem wydawnictwa był osobisty kapelan arcybiskupa Zbigniew Bryk. Jak twierdzi pewien wiarygodny, były pracownik wydawnictwa drukowano tam m.in. znaną gazetę Jerzego Urbana "NIE". To chyba obok "Faktów i Mitów" najbardziej wrogie wobec katolickiego kościoła czasopismo w kraju. Niebywałe dochody osiągało wydawnictwo z tytułu fikcyjnych ekspertyz dla "zaufanych" zleceniodawców. Stella Maris otrzymywała 8-10% zlecenia, reszta wracała do zlecającego. Śledztwo w tej sprawie trwało od 2002 do 2007 r. Uwięziono 5 osób. Wyznawano zasadę, że pieniądz nie zna ideologii. Jednym z głównych kontrahentów był ekswojewoda gdański i szef Rady Wojewódzkiej pomorskiego SLD, a zarazem wydawca "Głosu Wybrzeża" Jerzy Jędykiewicz, który z Energobudowy "wyprowadził w ten sposób 31 milionów złotych. Straty Skarbu Państwa ocenił sąd na 68 milionów złotych. Zresztą, jak informuje ks. Isakowicz-Zaleski /NP.599/ w Stella Maris "pracowało" 26 działaczy partyjnych i pracowników cenzury (!). Mieszkańców Wybrzeża bulwersował też fakt pochówku, i to osobiście przez arcybiskupa, słynnego gangstera - Nikodema Skotarczaka /"Nikosia"/ na najpiękniejszej nekropolii Trójmiasta - Srebrzysko i do tego na poczesnym miejscu. Przed odejściem na emeryturę, abp Gocłowski pokazał jeszcze "lwi pazur" Bractwu Św. Piusa X. W liście pasterskim z 8 stycznia 2008 roku, odczytanym we wszystkich parafiach archidiecezji 13 stycznia upominał wiernych: nie wolno pod sankcją karną uczestniczyć w liturgii sprawowanej przez to Bractwo. Przypominam tę fundamentalną zasadę i proszą wiernych by zdecydowanie unikaliudziału w tej liturgii /list opublikował także Dziennik Bałtycki z dnia 21.01.2008 r./. Opinię o schizmatyckim charakterze Bractwa podtrzymał arcybiskup w kolejnych listach z 19 stycznia i 6 lutego tegoż r. Tymczasem papież Benedykt XVI w liście apostolskim motu proprio Summorum Pontificium z 7.07.2007 r. w artykule 1. informuje: Mszał Rzymski promulgowany przez Św. Piusa V i późniejszy wydany przez Jana XXIII winien być uważany za wyraz tego samego lex orandi. Dozwolone jest sprawowanie ofiary mszy świętej według Mszału Rzymskiego; w artykule 2 zaś: Do celebry według jednego i drugiego mszału kapłan nie potrzebuje zezwolenia Stolicy Apostolskiej ani swego ordynariusza /ZW. nr 99/. Mszy wszechczasów ustanowionej przez Św. Piusa V bulla Quo Primum w 1570 r., a uchwalonej na Soborze Trydenckim /1545-1563/ arcybiskup słuchał do 39 r. życia. Śpiewał też pewnie przed 1970-tym rokiem: Przez Twego Syna konanie, Uproś sercom zmartwychwstanie W ojców wierze daj wytrwanie Maryjo. Czy wówczas był także schizmatykiem?

Dokończenie powyższego... | 22.04.2016 [14:06]

Z uwagi za swe zasługi, nie ponosi odpowiedzialności za swa mafijną działalność w Fundacji Stella Maris. Fundacji pod patronatem Kurii Biskupiej w Gdańsku na której czele stal właśnie bp Gocłowski. Należy pamiętać, że sprawa związana z aferą Stella Maris, to malwersacje przekraczające sumę stu milionów złotych i zadłużenie Kościoła gdańskiego, które zaistniało na skutek nadużyć i lichwy za zgodą samego Gocłowskiego. Na pokrycie części. długów, bezpodstawnie i bezprawnie sprzedał meble z kurii, samochody, a nade wszystko grunty (ok. 80 ha), jakie prałat Jankowski podarował diecezji po spadku po swojej ciotce. A zatem nie była to własność Gocłowskiego tylko diecezji. Równolegle ze sprawą afery wysuwane były żądania usunięcia prałata; jak tylko Gocłowski się wahał, natychmiast media przypominały mu aferę i sugerowały poniesienie konsekwencji; jak ustępował i obiecywał usunięcie prałata, media wyciszały sprawę z zadłużeniem. Sprawa ucichła w listopadzie 2004 roku, gdy Gocłowski odwołał prałata z funkcji proboszcza. Jest oczywistym, że Gocłowski od samego początku miał za zadanie zdławić Solidarność - tę prawdziwą z sierpnia ´80, która wymknęła się żydom spod kontroli. Robił wszystko, aby "przetransformować" związek w Solidarność "okrągłostołową", tj. nie mającą nic wspólnego z ideałami patriotycznymi, katolickimi, czy wreszcie polskimi, a jedynie z profilem neoliberalnym vel żydowskim [takim, gdzie Polak goj będzie osobnikiem drugiej kategorii, zwykłym wyrobnikiem podporządkowanym kaście "Wybranych"]. Stąd też jego widoczny na każdym kroku filosemityzm, jak choćby ten, kiedy brał udział w otwarciu koszernej stołówki i zapewniał, że raduje się z otwarcia w niedługim czasie centralnej synagogi w Gdańsku (1998). Przykładów agencie bezpieki arcyrebe w KK Guzmanie vel Gocłowskim można mnożyć, wystarczyłoby ich na niejedna publikacje.

piotr | 22.04.2016 [12:23]

Niestety sakra biskupia nie chroni przed chorobą lub śmiercią
.....wszyscy jesteśmy śmiertelnikami,a błędy i grzechy księdza
arcybiskupa niech rozstrzygnie PAN Bóg na sądzie ostatecznym,
może Mu wybaczy....Ja w obliczu tego co Go spotkało wybaczam
mimo żalu jakie miałem za jego działanie i stanie wielokrotnie
tam gdzie nie powinien!!!

Solidarność-podziemie...drukarz.

 

http://www.gazetawarszawska.net/judaizm-islam/3751-bp-kazimierz-kluz-2