Dr. Hurd. Czy nienawiść rzeczywiście jest taka zła?

"Zdefiniujmy nienawiść. Słownik Oxfordzki definiuje nienawiść jako „odczuwanie intensywnej niechęci do” lub „mieć silną niechęć do”."

 

Is Hatred Actually So Bad?

Richard Nixon said: “Always remember that others may hate you but those who hate you don’t win unless you hate them. And then you destroy yourself.”

Intuitively, most people agree, or want to agree, with this quote. But I see many problems with it.

First of all, if hating another is wrong, then what is the alternative? Love them? Like them? Be indifferent towards them? If you think of anyone at all, you have to think of them in some context, including an emotional one. It’s possible to be indifferent to somebody, but only if that person is of no importance or relevance to you. But once someone has a highly negative impact on your life, what’s the alternative to hate?

Let’s define hate. The Oxford Dictionary defines hate as “to feel intense dislike for” or “to have a strong aversion to.”

Psychology, in turn, teaches us that emotions have reasons. Implicit in an emotion of hatred is a standard of value. “I hate someone when they stand in total opposition to what I value.” For example: “I hate Hitler because he favored the extermination of innocent people for racial and other irrational reasons. He killed millions and was truly a monster.” If you’re a Nazi or a similar racist/collectivist, then you’ll probably like or even love Hitler. Emotions are not caused by biology; they’re caused by ideas, values and thoughts or beliefs implicit in the emotion. I hate Hitler because I view his brand of collectivism, including its derivative racism, to be some of the most horrible ideology under which mankind has ever suffered. The more efficient and determined the advocate of collectivism, the more I hate him (or her).

Is it irrational of me to hate Hitler? Do I become Hitler — do I lose to him — by hating him? Do I self-destruct because I hate Hitler?

I don’t think so.

If Hitler were alive today, and if he were seeking to attack what’s left of my faltering free country, would it be wrong for me to hate him, and therefore to fight him? Would it be wrong of me to say, “I hate Hitler and everything he stands for. I’m going to do whatever I can to fight him.”

I don’t think so.

And I don’t want to hear the response, “But Hitler is an extreme case!” So what? It’s the principle we’re talking about here.

If somebody I encounter does something deserving of my hate — if he harms or threatens to harm me, in some way, by attacking me in some way — then is it wrong to hate him for what he does? If so, what emotion am I supposed to feel, if not hatred? No answer is given, because there isn’t one. The closest to an answer comes from fundamentalist Christianity. Fundamentalist Christianity teaches that it’s wise and virtuous to love your enemies, to turn the other cheek when they attack you, and to understand that only God may judge, that no man may judge another.

All I have to say to that philosophy is, “Wow. What a good deal for the Hitlers of the world. What a good deal for all the petty frauds, cheats, bullies and more serious offenders of the world. What a good deal for the snide little twits who envy others’ success or happiness and seek to bring everyone else down to their miserable level, if they can.”

Love such people? I don’t think so. Hate them for what they do, and for what they are? You better believe it!

Opposition to hatred is a pernicious idea. It’s actually rooted in hatred itself: Hatred of your own well-being. If you despise yourself and your own well-being, then it logically follows that you would promote a view that “you become what you hate by hating it.” Love of your enemies, love of the petty and the despicable, is the exact opposite of self-preservation.

Hatred of hate is also a contradiction. You cannot be against hatred if you say only love is valid; you must love hatred, not hate it. The whole idea is self-refuting.

The whole reason for hating something, or someone, is because of what I’m FOR. I’m FOR freedom, romantic attitudes, life on earth and individual rights. Because I LOVE these things, it’s logical and reasonable that I would HATE anyone who attacks these things — a Hitler, for example, or a Stalin, or an Osama bin Laden.

The same principle applies to everyday life. If somebody stole my car, or threw eggs at my house, I would not like them. I would not love them. I would dislike them and seek to retaliate against them, in proportion to the crime, not because I have become like them — but because they’re against what’s valuable to me. If someone attacks me personally with lies or distortions, then they have assaulted my character and reputation. Those things are important to me, and I most definitely dislike (in proportion to the attack) the person who engages in these attacks. Wouldn’t you?

You cannot rationalize away the need for justice, and proper judgment of others for their actions, by saying, “Hate is mean and you become the enemy if you engage in it.” That’s beyond ridiculous.

If what you’re really trying to say is, “Don’t let those who hate you destroy you,” then that’s certainly good advice. But you don’t keep hateful people from destroying you by pretending that you love them, or by giving them back anything other than what they deserve.

 

Czy nienawiść rzeczywiście jest taka zła?

Richard Nixon powiedział: „Zawsze pamiętaj, że inni mogą cię nienawidzić, ale ci, którzy cię nienawidzą, nie wygrają, jeśli ich nie znienawidzisz. A potem niszczysz siebie.”

Intuicyjnie większość ludzi zgadza się lub chce zgodzić się z tym cytatem. Ale widzę w tym wiele problemów.

Po pierwsze, jeśli nienawiść do drugiej osoby jest zła, to jaka jest alternatywa? Kocham ich? Tak jak oni? Być wobec nich obojętnym? Jeśli w ogóle o kimś myślisz, musisz myśleć o tej osobie w pewnym kontekście, w tym emocjonalnym. Można być wobec kogoś obojętnym, ale tylko wtedy, gdy ta osoba nie jest dla ciebie ważna ani istotna. Ale kiedy ktoś ma bardzo negatywny wpływ na Twoje życie, jaka jest alternatywa dla nienawiści?

Zdefiniujmy nienawiść. Słownik Oxfordzki definiuje nienawiść jako „odczuwanie intensywnej niechęci do” lub „mieć silną niechęć do”.

Psychologia z kolei uczy nas, że emocje mają swoje przyczyny. W emocjach nienawiści zawarty jest standard wartości. „Nienawidzę kogoś, kto stoi w całkowitej sprzeczności z tym, co cenię”. Na przykład: „Nienawidzę Hitlera, ponieważ opowiadał się za eksterminacją niewinnych ludzi z powodów rasowych i innych irracjonalnych. Zabił miliony i był naprawdę potworem”. Jeśli jesteś nazistą lub podobnym rasistą/kolektywistą, prawdopodobnie polubisz, a nawet pokochasz Hitlera. Emocje nie są spowodowane biologią; są spowodowane ideami, wartościami, myślami lub przekonaniami ukrytymi w danej emocji. Nienawidzę Hitlera, ponieważ uważam, że jego odmiana kolektywizmu, w tym pochodny rasizm, jest jedną z najstraszniejszych ideologii, w wyniku których ludzkość kiedykolwiek cierpiała. Im bardziej skuteczny i zdeterminowany zwolennik kolektywizmu, tym bardziej go (niej) nienawidzę.

Czy to irracjonalne, że nienawidzę Hitlera? Czy staję się Hitlerem – czy tracę dla niego – nienawidząc go? Czy dokonuję samozniszczenia, bo nienawidzę Hitlera?

Nie sądzę.

Gdyby Hitler żył dzisiaj i gdyby próbował zaatakować to, co pozostało z mojego chwiejącego się wolnego kraju, czy byłoby czymś złym, gdybym go nienawidził, a zatem walczył z nim? Czy byłoby błędem, gdybym powiedział: „Nienawidzę Hitlera i wszystkiego, co reprezentuje. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby z nim walczyć.”

Nie sądzę.

I nie chcę słyszeć odpowiedzi: „Ale Hitler to skrajny przypadek!” Więc co? To jest zasada, o której tu mówimy.

Jeśli ktoś, kogo spotkam, zrobi coś zasługującego na moją nienawiść – jeśli w jakiś sposób mnie krzywdzi lub grozi, że skrzywdzi, atakując mnie – to czy złe jest nienawidzienie go za to, co robi? Jeśli tak, jakie emocje mam odczuwać, jeśli nie nienawiść? Nie ma odpowiedzi, bo takiej nie ma. Odpowiedź najbliższa jest fundamentalistycznemu chrześcijaństwu. Fundamentalistyczne chrześcijaństwo uczy, że mądrze i cnotliwie jest kochać swoich wrogów, nadstawiać drugi policzek, gdy cię atakują, i rozumieć, że tylko Bóg może sądzić, a nikt nie może sądzić drugiego.

Wszystko, co muszę powiedzieć tej filozofii, to: „Wow. Cóż za dobry interes dla hitlerowców na całym świecie. Cóż za dobry interes dla wszystkich drobnych oszustów, oszustów, prześladowców i poważniejszych przestępców tego świata. Cóż za dobra okazja dla małych, szyderczych głupków, którzy zazdroszczą innym sukcesu i szczęścia i jeśli tylko mogą, starają się sprowadzić wszystkich innych do ich żałosnego poziomu.

Kochasz takich ludzi? Nie sądzę. Nienawidzić ich za to, co robią i za to, kim są? Lepiej w to uwierz!

Sprzeciw wobec nienawiści to zgubny pomysł. W rzeczywistości jest to zakorzenione w samej nienawiści: nienawiści do własnego dobra. Jeśli gardzisz sobą i swoim dobrem, logicznie rzecz biorąc, promujesz pogląd, że „nienawidząc tego, stajesz się tym, czego nienawidzisz”. Miłość do wrogów, miłość do drobnostek i nikczemności jest dokładnym przeciwieństwem samozachowawstwa.

Nienawiść do nienawiści jest także sprzecznością. Nie możesz sprzeciwiać się nienawiści, jeśli mówisz, że ważna jest tylko miłość; trzeba kochać nienawiść, a nie ją nienawidzić. Cały pomysł zaprzecza sam sobie.

Cały powód nienawiści do czegoś lub kogoś leży w tym, PO CO JESTEM. Jestem ZA wolnością, romantycznymi postawami, życiem na ziemi i prawami jednostki. Ponieważ KOCHAM te rzeczy, logiczne i rozsądne jest to, że NIENAWIDZĘ każdego, kto atakuje te rzeczy – na przykład Hitlera, Stalina lub Osamę bin Ladena.

Ta sama zasada dotyczy życia codziennego. Gdyby ktoś ukradł mój samochód albo rzucił jajka w mój dom, nie chciałbym ich. Nie kochałbym ich. Nie znosiłbym ich i próbowałbym zemścić się na nich proporcjonalnie do zbrodni, nie dlatego, że stałem się taki jak oni, ale dlatego, że sprzeciwiają się temu, co jest dla mnie cenne. Jeśli ktoś atakuje mnie osobiście kłamstwami lub wypaczeniami, oznacza to atak na mój charakter i reputację. Te rzeczy są dla mnie ważne i zdecydowanie nie lubię (proporcjonalnie do ataku) osoby, która angażuje się w te ataki. Nie zrobiłbyś tego?

Nie możesz racjonalizować potrzeby sprawiedliwości i właściwej oceny innych za ich czyny, mówiąc: „Nienawiść jest podła i stajesz się wrogiem, jeśli się w nią angażujesz”. To więcej niż śmieszne.

Jeśli tak naprawdę chcesz powiedzieć: „Nie pozwól, aby ci, którzy cię nienawidzą, cię zniszczyli”, to z pewnością jest to dobra rada. Ale nie powstrzymujesz nienawistnych ludzi przed zniszczeniem Cię, udając, że ich kochasz lub oddając im coś innego, niż na to zasługują.

 

https://drhurd.com/2011/07/20/is-hatred-actually-so-bad/