Przed rokiem 1480 kanonik krakowski Jan Długosz, najsłynniejszy kronikarz polski, pisał o Jasnej Górze, iż jest tam "wizerunek Królowej Świata i naszej". Nie był to zwrot retoryczny, lecz fakt, który wrósł już głęboko w świadomość narodu.
Jan Długosz w Liber Beneficiorum: "Klasztor jasnogórski posiada kościół murowany z kamienia wraz z jego zabudowaniami [...] posiada i kaplicę położoną po stronie północnej, z muru, w której pokazywany jest obraz Najsławniejszej i Najczcigodniejszej Dziewicy i Pani, Królowej świata i naszej Maryjej, namalowany w sposób dziwny i rzadki [ dziwną i rzadką sztuką malarską wypracowany ], kierujący swe najsłodsze wejrzenie w każdą stronę, gdziekolwiek się zwrócisz,o którym podają, że jest jednym z tych, które święty Łukasz ewangelista ręką własną namalował i który na to miejsce przyniósł książę Władysław opolski [...] przy pierwszej fundacji klasztoru, kierowany szczególną pobożnością."
Nie ulega wątpliwości, że Jan Długosz, urodzony w roku 1415 w odległej zaledwie o 15 km od Częstochowy Brzeźnicy, był doskonale zorientowany w kolejnych etapach rozbudowy i kształtowania się jasnogórskiego sanktuarium. Jako kilkunastoletni chłopiec mógł istotnie znać dawny , drewniany kościół parafialny, przekazany paulinom oraz widzieć i zapamiętać pierwotny wizerunek Matki Bożej "namalowany w sposób dziwny i rzadki", który spoglądał na widza, z którejkolwiek stanął on strony.
Od 1382 r. w Polsce na Jasnej Górze w Częstochowie, w klasztorze braci św. Pawła Pustelnika, otoczony żarliwym, nieprzerwanym, rosnącym wciąż kultem, obraz Najświętszej Dziewicy Maryi stanowi, jak od początku, taki teraz, palladium narodu, który obrał Maryję za swą Królową. Tak właśnie, bo od pierwszych wieków chrześcijaństwa na ziemiach polskich powstawały pierwsze kościoły (kamienne rotundy) pod wezwaniem przeważnie Wniebowzięcia NMP. Po kilku wiekach Maryja powiedziała włoskiemu zakonnikowi: "A czemuż mnie Królową Polski nie zowiesz, Ja ten naród bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, gdyż szczególną miłością pałają ku mnie jego synowie"- to dlatego zaakceptowała i potwierdziła ten tytuł mówiąc do o.Mancinellego: "Ego sum Regina Poloniae"- tak, jak potwierdziła dogmat o Niepokalanym Poczęciu objawiając się w Lourdes pod tym imieniem cztery lata po ogłoszeniu go przez papieża Piusa IX.
Matka Boża, tak jak Jej Syn, nigdy nie narzuca Swej woli nikomu, chyba, że widzi ludzkie pragnienie tego i skłonność ku czemuś, co zgodne jest z Bożą Wolą.
Tak więc inicjatywa musi wyjść od człowieka i tak było w przypadku tytułu Królowa Polski - Regina Poloniae. Matka Boża potwierdziła wolę narodu swoją zgodą i pomocą w jej zrealizowaniu.
Ojciec Giulio Mancinelli i papież Aleksander VII byli posłańcami Królowej, bez nich Jan Kazimierz nie wpadłby na pomysł publicznej intronizacji Maryi, wystarczyłby mu tradycyjny kult obrazu jasnogórskiego, jako królewskiego, dynastycznego i narodowego palladium, czyli świętej relikwii obronnej.
Do cudownych wizerunków o randze palladium należą wizerunki-relikwie, które chronią państwo od wrogów, porażają przeciwników, umacniają władzę prawowitych monarchów i zapewniają błogosławieństwo dynastii. Wiąże się z nimi zawsze kult państwowy i militarny, uczestniczą we wszystkich, przełomowych momentach w dziejach narodów.
Taki był starożytny zwyczaj, przejęty z cesarstwa wschodniego, a ono z Aten, których strzegł posąg Pallas Ateny, czyli Opiekunki.
Tradycja obrazu-palladium Maryi jest długa: ze starożytnych przekazów mnichów wschodnich wiemy, że obraz jasnogórski był namalowany przez Łukasza ewangelistę, ucznia św. Pawła. Łukasz przybył do Jerozolimy, żeby poznać Matkę Pana (żyła 24 lata po wniebowstąpieniu Syna), i od niej bezpośrednio dowiedzieć się o historii Jezusa i Odkupieniu. W jego Ewangelii znajdujemy najwięcej szczegółów z dzieciństwa Jezusa. Namalował też portret Maryi na desce ze stołu domu, w którym mieszkała w ogrodzie Łazarza na Górze Oliwnej. Był to dom ogrodników, rodziny Marka późniejszego Ewangelisty. Maryja mieszkała tam sama, a towarzyszył Jej, zgodnie z wolą Jezusa, jedynie Jan Ewangelista, najmłodszy, umiłowany Apostoł Pana.
Wędrówki obrazu po cesarstwie wschodnim opisało wielu (patrz legendy w polecanej poniżej książce). Zasłynął cudami, został potraktowany jako palladium już w Bizancjum, później dostał go za zasługi książę Rusi Halickiej, a w poł..XIV w. stał się własnością węgierskiego palatyna, - spokrewnionego z królem Ludwikiem ojcem św. królowej Jadwigi - Władysława Opolczyka, który z ramienia króla Węgier był zarządcą tej prowincji. Opolczyk odwołany z funkcji, za zgodą króla przywiózł obraz do swych włości, tak się w nim zakochał! Obraz był piękny, ozdobiony srebrnymi i złotymi blachami i klejnotami. Bardzo pobożny książę chciał go uczynić palladium swych ziem, ale przeszkodziła w tym zmiana na tronie polskim. Jagiełło odebrał Opolczykowi ziemię wieluńską z Częstochową, - gdzie na Jasnej Górze, u paulinów zdeponowany był obraz - oraz Śląsk i przyłączył do Korony. Postarał się o nadania dla zakonu i bogate dary dla obrazu. Napisał do papieża Marcina V prośbę o ustanowienie odpustów na święta maryjne i uczynił obraz palladium swego państwa i dynastii, zamówił też wiele Mszy wotywnych za swą rodzinę, swych poprzedników na tronie i pomyślność Polski (o wszystkim mówią dokumenty i Długosz). Gdy obraz zniszczyli podstawieni przez przeciwników króla rabusie polscy (jeden się później nawrócił), Jagiełło otoczył palladium osobistą opieką: kazał je umieścić w ratuszu krakowskim, z własnej kasy opłacał najlepszych malarzy, którzy informowali króla na bieżąco o postępach restauracji.
W 1434 r. odnowiony na tej samej desce wizerunek Maryi Jasnogórskiej został ozdobiony koroną i w uroczystej procesji przedstawiciele władz Krakowa i tłumy ludu, ochraniani przez królewskich rycerzy, przenieśli go na Jasną Górę ( król nie szedł, był zbyt stary i schorowany, rok później zmarł).
Odpustowe obrazki-drzeworyty drukowane w krakowskich oficynach Jana Hallera ( zachowany egz. z 1521 r. oraz Floriana Unglera z 1523 r.- z pewnością wydawano je już wcześniej po uroczystościach 1434 r.) przedstawiają Maryję Jasnogórską w koronie, Dzieciątko zaś bez.
Obraz MB Częstochowskiej, którego kształt wizualny tkwi w podświadomości pokoleń, znany jest dziś każdemu z rozlicznych podobizn, lecz żadna, nawet najdoskonalsza reprodukcja, czy artystyczna kopia nie jest w stanie oddać wyjątkowego i nieuchwytnego piękna oryginału.
Jak wszystkie wybitne kreacje twórcze, obraz Matki Bożej Częstochowskiej nacechowany jest tą szczególną, trudną do sprecyzowania ekspresją, która nadając mu znamiona utajonego życia, równocześnie nie daje się zaszeregować i nie może zmieścić się w żadnych sztywno przyjętych dla sztuki podziałach formalnych i chronologicznych.
Mimo ponad stu pięćdziesięciu lat badań i dwu, w odstępie ćwierćwiecza, konserwacji w XX wieku, obraz Matki Bożej Częstochowskiej kryje wciąż niewyjaśnioną tajemnicę.
Wątki legendy uzupełniają obraz działań królewskich w roztaczaniu opieki nad wizerunkiem Bogurodzicy i potwierdzają rangę kultu, jaką pragnął mu nadać Władysław Jagiełło. Dawne palladium księstwa halickiego i nie zrealizowana idea palladium ziem Władysława Opolczyka zostaje relikwią ochronną nowej dynastii Jagiellonów, a tym samym palladium polskiego królestwa. Akty prawne potwierdzające fundację Jasnej Góry i następne przywileje protekcyjne, ponowne zredagowanie Historii Obrazu z odwołaniem się do osób świadków, wyraźnie świadczą, że z obrazem częstochowskiej Hodegetrii związał Jagiełło specjalne zamysły kultowe i dynastyczne. Ufundowanie przez Jagiełłę anniwersarzy za polskich monarchów i rodzinę królewską jest pierwszym dowodem powierzenia dynastii opiece cudownego wizerunku.
Z relacji Długosza i wątków legendy można wysnuć wniosek, że celem napadu na klasztor jasnogórski w 1430 r. nie był wyłącznie rabunek cennych wotów, a raczej było to usiłowanie jeśli nie zabrania to zniszczenia jagiellońskiego palladium.
Jeśli przyjąć, że obraz Matki Bożej Częstochowskiej już od roku 1393 uznany został za palladium Jagiellonów, to w roku 1430 uszkodzono nie tylko wizerunek słynący łaskami, lecz świętość o charakterze państwowym. Dokonując z taką pieczołowitością naprawy ratowano nie tylko wizerunek Maryi, ale i bezcenną relikwię stanowiącą jedną z najszacowniejszych pamiątek ziemskiego żywota Bogarodzicy, relikwię, którą czcił już niejeden władca i niejedna ziemia.
Jak podają teksty legend, obraz po mistrzowskim scaleniu tablicy (na środkowej widniał prawie nie uszkodzony obraz Twarzy Maryi) i naprawieniu zniszczeń malarskich został "przyozdobiony złotem i srebrem i klejnotami ze skarbu Królewskiego Majestatu".
Potomkowie Jagiełły podtrzymują tradycję uczczenia palladium. Wizerunek Jasnogórskiej Bogurodzicy utożsamia się z pojęciem Królowej Polski, a skarbiec klasztorny zaczyna być traktowany jako królewska i narodowa skarbnica.
Tutaj po obrzędach koronacji i monarszych zaślubinach przybywają polscy królowie, aby ofiarować w hołdzie Maryi stroje majestatyczne , które przerabiano na szaty liturgiczne, a klejnotami zdobiono paramenty. Tutaj składano przed ołtarzem Królowej Polski trofea wojenne w podzięce za zwycięstwo oręża polskiego i nie tylko polskiego!
Wzrastająca od poł. XIV w. potęga Turków osmańskich stała się zagrożeniem dla wszystkich krajów Europy południowo-wschodniej. To byli "niewierni", o których tyle wzmianek spotyka się w jasnogórskich "miracula". Z ich rąk ratują się Polacy i Węgrzy. O takim cudzie pisze Mikołaj z Wilkowiecka w swej "Historyi o obrazie w Częstochowie Panny Maryjej i o cudach rozmaitych tej wielebnej tablice", drukowanej ok. 1568 r.:
"Węgrowie gdy się mieli z Turki potykać, obiecali się na Górę do Panny Maryjej. Takoż we dwu tysiącu siedm tysiąc Turków porazili, a gdy więźniów pytali przyczyny zwycięstwa, powiedali, iż Pannę jednę nadobną na ich chorągwi widzieli, co je straszyła. Przetoż na pamiątkę tego rycerz jeden węgierski zawój turecki u Panny Maryjej w kaplicy zawiesił."
Wielką życzliwość dla zakonu paulinów i gorliwą cześć dla częstochowskiej Bogurodzicy deklarował Kazimierz Jagiellończyk, który w 1472 r. przystąpił, wraz z całym domem królewskim, do konfraterni paulińskiej. A przekształcenie jednonawowego kościoła jasnogórskiego z lat trzydziestych w wielką świątynię halową w roku 1466, przystosowaną do ruchu pątniczego, dokonane zostało z dużą pomocą króla.
Prawdopodobnie ukrytym wizerunkiem Kazimierza Jagiellończyka jest późnogotycki krucyfiks, znajdujący się w Kaplicy Matki Bożej, ofiarowany przez królową wdowę Elżbietę. Oblicze Chrystusa wykazuje zaskakujące podobieństwo z rysami króla Kazimierza z wawelskiego grobowca dłuta Wita Stwosza.
Kolejny dziedzic korony polskiej Jan Olbracht również podkreślał dynastyczny i militarny kult jasnogórskiego palladium. wychowanek humanisty Kallimacha, miłośnik sztuk i nauk, ujawnił swoje bibliofilskie zamiłowania w okazałej fundacji rękopisów liturgicznych przeznaczonych dla sanktuarium jasnogórskiego oraz katedry wawelskiej i gnieźnieńskiej, tym samym dla patronów Polski: Matki Bożej Częstochowskiej i świętych biskupów Wojciecha i Stanisława.
O stałym zainteresowaniu Jasną Górą przez cały długi okres panowania Zygmunta I świadczą liczne dary króla i jego kolejnych małżonek, złożone w jasnogórskim skarbcu. W roku 1514 wojska polskie, dowodzone przez Zygmunta I zadały decydującą klęskę siłom moskiewskim pod Orszą. Dziękczynienie za odniesione, w uroczystość Narodzenia Maryi, zwycięstwo celebrowano na Jasnej Górze. W uroczystej, tryumfalnej procesji obnoszono Najświętszy Sakrament i cudowny obraz Maryi, co, jak wiadomo, wywodziło się z tradycji cesarskiego kultu palladium. Jest to jeden z nielicznych potwierdzonych przekazów o tryumfalnych procesjach z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.
U schyłku XVI stulecia cudowny obraz, w trosce o jego bezpieczeństwo, był już na stałe umieszczony w ołtarzu. W 1650 r. kanclerz Jerzy Ossoliński ufundował okazały, na całą ścianę kaplicy, ołtarz obłożony hebanem, ozdobiony srebrnymi elementami, w którym obraz umieszczony jest do dziś. Od połowy XVII wieku na obraz zaczęto nakładać zdobione klejnotami sukienki, a w r.1673 doszła srebrna zasłona z fundacji rodu Działyńskich.
W XVII stuleciu kult obrazu Matki Bożej Częstochowskiej jako palladium ugruntowany był w Polsce już całkowicie, do czego w dużej mierze przyczyniła się dynastia Wazów. Ze względu na starania o dziedziczną sukcesję tronu, Wazowie podkreślali swoje więzy rodowe z Jagiellonami. Znalazło to wyraz w kulcie jasnogórskiej Bogurodzicy oraz opiece, którą Wazowie otoczyli Jej sanktuarium.
Władysław IV wyraźnie traktował obraz jasnogórski jako palladium Królestwa. W r. 1639, po wzniesieniu wokół sanktuarium włosko holenderskich fortyfikacji nadał im oficjalnie nazwę Fortalitium Marianum dobitnie podkreślając tym militarny aspekt kultu jasnogórskiej Pani.
W 1642 roku ksiądz Andrzej Malski z Żółkwi znany kaznodzieja, z okazji rozbudowy Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze, do której realizacji oprócz prymasa Łubieńskiego przyczynił się również Władysław IV, dedykował monarsze nową historię obrazu o znamiennym tytule "Regni Poloniae palladium marianum". Ks. Malski przeprowadził w nim obszerny wywód na temat dziedzictwa duchowego, jakie po Andegawenach i Jagiellonach przejmuje dynastia Wazów w sprawowaniu opieki i otaczaniu kultem obrazu. Jeden z rozdziałów nosi tytuł "Palladium marianum - palladium regale."
Jan Kazimierz, najgorliwszy z całej dynastii krzewiciel kultu maryjnego, zabrał pod Beresteczko obraz Matki Bożej Chełmskiej. W czasie oblężenia Jasnej Góry przez Szwedów w 1655 roku, król przebywając na wygnaniu na Śląsku modlił się przed ukrytym tam obrazem częstochowskiej
Bogurodzicy, a w rok po rozgromieniu Szwedów, przypisywanemu pomocy jasnogórskiej Pani, ogłosił Jej siedzibę Jasną Górą Zwycięstwa. Ukoronowaniem kultu Maryi były złożone przez Jana Kazimierza śluby w katedrze lwowskiej w r. 1656, podczas których Król ogłosił Maryję Królową Polski.
Od 1717 roku , czyli pierwszej koronacji obrazu koronami papieskimi, Królowa Polski otrzymała już wiele koron od wielu dostojników świeckich i kościelnych oraz ufundowanych przez naród polski.
Obraz oddalał się coraz bardziej od oczu wiernych, znikając za zasłoną i ozdobnymi szatami, a równocześnie przybliżały go coraz liczniejsze kopie malarskie. Stał się symbolem, niemalże drugim herbem państwa polskiego, pojawiając się na sztandarach. Zdobił broń, a szczególnie puklerze rycerskie, tarcze i ryngrafy, szkaplerze i ordery. Aż wreszcie herb Polski - orzeł biały został połączony z wizerunkiem Maryi Jasnogórskiej, tworząc jeden znak, w którym Bogurodzica umieszczana była na sercu orła lub odwrotnie, on był przytulany do Niepokalanego Serca Jasnogórskiej Królowej Polski. Sztandar z takim wizerunkiem zatknięty został na odwachu krakowskim w dniu 31 października 1918 roku, jako pierwszy sztandar narodowy w wolnej Polsce po przeszło stuletniej niewoli.
Wizerunek częstochowski towarzyszył wojsku polskiemu przez stulecia, aż do drugiej wojny światowej, na wszystkich frontach, wszędzie, gdzie Polacy walczyli o wolność.
Od czasów Jagiełły do dziś obraz częstochowskiej Bogurodzicy jest jednym z elementów świadomości narodowej. Stanowi symbol kultury polskiej, a jego piękno podkreślają jeszcze bardziej blizny wydarzeń historii.
Tyle przekazała nam w 1981 roku autorka dziejów obrazu Zofia Rozanow.
Jednak trzeba dodać z perspektywy roku 2014, że od czasu ślubowań króla Jana Kazimierza, świadomość ważności tej relikwii - palladium dla narodu polskiego systematycznie malała. Sam król rozpoczął tę degradację, niewypełnieniem obietnic, abdykacją i jakby ucieczką przed odpowiedzialnością - wyjazdem z kraju; jakby z chwilą ogłoszenia Maryi Królową Polski, całą odpowiedzialność i troskę o naród i Królestwo zrzucił na Matkę Bożą. Ludzie zaczęli pielgrzymować w sprawach osobistych także do innych sanktuariów. Pojawiły się one po objawieniach Matki Bożej w Gietrzwałdzie i Licheniu i narodowe sanktuarium na Jasnej Górze zdegradowano do jednego z wielu miejsc pielgrzymek maryjnych i świeckich wycieczek. Władze państwa zaprzestały składania publicznego hołdu i bogatych darów wdzięczności, bo bez wiary nie ma wspólnych narodowych próśb, otrzymanych łask i podziękowań za nie.
Ostatnim, który wielką tradycję narodowego palladium częstochowskiego kultywował w czasie Millenium Chrztu Polski, był Stefan Kardynał Wyszyński. On jeden wiedział i rozumiał, że naród Polski w Maryi Jasnogórskiej ma, dzięki Bogu, "przedziwną pomoc i obronę." I dlatego próbował odnowić ślubowania Jana Kazimierza i świadomość narodu tak, jak mógł w warunkach narzuconego, bezbożnego ustroju i bez udziału władz państwa. Chwała i cześć za to świętemu Prymasowi Tysiąclecia.
Na podstawie eseju Zofii Rozanow pt: "Dzieje obrazu i fundacja Jasnej Góry", opublikowanego w książce Najstarsze historie o częstochowskim obrazie Panny Maryi. Pax 1983
Jan Lechoń
Matka Boska Częstochowska
Matka Boska Częstochowska ubrana perłami.
Cala w złocie i brylantach modli się za nami.
Aniołowie podtrzymują Jej ciężką koronę
I Jej szaty, co jak noc są gwiazdami znaczone.
Ona klęczy i swe lice, gdzie są rany krwawe,
Obracając, gdzie my wszyscy, patrzy na Warszawę.
O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie
I w kościele i w sklepiku i w pysznej komnacie,
W ręku tego co umiera, nad kołyską dzieci
I przed którą dniem i nocą wciąż się światło świeci.
Która perły masz od królów, złoto od rycerzy,
W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy,
Która widzisz z nas każdego cudnemi oczami,
Matko Boska Częstochowska, zmiłuj się nad nami!
Daj żołnierzom, którzy idą, śpiewając w szeregu,
Chłód i deszcze na pustyni a ogień na śniegu,
Niechaj będą niewidzialni płynący w przestworzu
I do kraju niech dopłyną, którzy są na morzu.
Każdy ranny niechaj znajdzie opatrunek czysty
I od wszystkich zaginionych niechaj przyjdą listy.
I weź wszystkich, którzy cierpiąc patrząc w Twoją stronę
Matko Boska Częstochowska, pod Twoją obronę.
Niechaj druty się rozluźnią, niechaj mury pękną,
Ponad Polskę błogosławiąc, podnieś rękę piękną
I od Twego łez pełnego, Królowo, spojrzenia
Niech ostatnia kaźń się wstrzyma, otworzą więzienia.
Niech się znajdą ci, co z dala rozdzieleni giną,
Matko Boska Częstochowska, za Twoją przyczyną.
Nieraz potop nas zalewał, krew się rzeką lała
A wciąż klasztor w Częstochowie stoi jako skała.
I tyś była też mieczami pogańskiemi ranną
A wciąż świecisz ponad nami, Przenajświętsza Panno.
I wstajemy wciąż z popiołów, z pożarów co płoną,
I Ty wszystkich nas powrócisz na Ojczyzny łono.
Jeszcze zagra, zagra hejnał na Marjackiej wieży,
Będą słyszeć Lwów i Wilno krok naszych żołnierzy.
Podniesiemy to, co legło w wojennej kurzawie,
Zbudujemy Zamek, większy, piękniejszy w Warszawie.
I jak w złotych dniach dzieciństwa będziemy słuchali
Cichy dzwonek sygnaturki, co Cię wiecznie chwali.
(wersja, opublikowana na wigilijnej kartce świątecznej, sygnowanej przez Jana Lechonia w 1942 roku; zachowano oryginalną pisownię, wersyfikację oraz interpunkcję)
Czytam wiersz, patrzę na datę i nie mogę powstrzymać się od myśli, że kartka ta czekała równo siedemdziesiąt lat, bym mógł ją przeczytać i podzielić się jej przesłaniem z wszystkimi dla których wolność Polski, godność i prawda są wartością najwyższą. Tak, jak dla wielkich polskich poetów emigracyjnych, którzy kolejne Wigilie spędzali w sprzeciwie wobec zdrady, z dala od Ojczyzny. Trwali na obczyźnie także po to, by dać świadectwo. W nadziei i wierze, że Matka Boska Częstochowska będzie miała nas i Polskę pod swoja opieką.
http://www.gazetawarszawska.net/easyblog/entry/obraz-jasnogorskiej-krolowej-narodu-polskiego-palladium-polski-i-relikwia-narodowa






