Trucizna - chloropyrifos!


W polskiej prasie trudno znaleźć informacje o chloropyrifosie. Jeden obszerny tekst opublikował w tym roku Newsweek, ale dostęp do niego wymaga płatnej subskrypcji. Dlatego zamieszczamy źródła tylko w języku angielskim – i dlatego ta kampania naprawdę potrzebuje głosu nas wszystkich!


TIME: Kontakt kobiet w ciąży z pestycydami może zwiększać ryzyko autyzmu u dzieci


https://time.com/5555300/pesticide-exposure-autism/ 

 
Narażenie matki na pestycydy podczas ciąży może zwiększyć ryzyko autyzmu u dzieci
W jednym z największych badań dotyczących potencjalnego wpływu narażenia na pestycydy na wciąż rozwijające się płody i noworodki naukowcy odkryli, że narażenie na najczęściej stosowane pestycydy było związane z wyższym ryzykiem zaburzeń ze spektrum autyzmu.
 

Wjednym z największych badań dotyczących potencjalnego wpływu narażenia na pestycydy na wciąż rozwijające się płody i noworodki naukowcy odkryli, że narażenie na najczęściej stosowane pestycydy było związane z wyższym ryzykiem zaburzeń ze spektrum autyzmu .

Badacze pod kierunkiem Ondine von Ehrenstein, profesor nadzwyczajny w Fielding School of Public Health na University of California w Los Angeles, analizowali dane z rejestru autyzmu w Kalifornii oraz dane dotyczące oprysków pestycydami w tym stanie. Opublikowali swoje odkrycia w BMJ .

Ogółem badanie objęło prawie 38 000 osób, z 2 961 przypadków autyzmu. Naukowcy odkryli, że kobiety w ciąży i mieszkające w promieniu 2000 metrów od mocno opryskanego obszaru od 10% do 16% częściej mają dzieci z rozpoznaniem autyzmu niż kobiety mieszkające w miejscach bardziej oddalonych od opryskanych obszarów. Naukowcy dokonali przeglądu opryskiwania 11 popularnych pestycydów, w tym chloropiryfosu, diazynonu i permetryny (często stosowanych do zwalczania kleszczy). Kiedy spojrzeli na diagnozy zaburzeń ze spektrum autyzmu, które towarzyszyły także niepełnosprawności intelektualnej, stwierdzili średnio o 30% wyższy odsetek wśród dzieci, które były narażone na pestycydy podczas przebywania w macicy. Narażenie w pierwszym roku życia zwiększyło ryzyko autyzmu nawet o 50% w porównaniu z tymi, które nie były narażone na niektóre pestycydy.

 

Von Ehrenstein wybrał do badań 11 pestycydów, ponieważ wcześniejsze badania na zwierzętach powiązały je z potencjalnie szkodliwym wpływem na rozwój i rozwój mózgu, w tym na zwierzęta nadal w macicy. Badania populacji ludzi również powiązały te substancje chemiczne ze szkodą, ale większość tych badań objęła mniejsze grupy niż grupa w bieżącym badaniu.

Von Ehrenstein twierdzi, że wyniki wskazują na dwa możliwe okresy, w których rozwijające się dzieci mogą być podatne na neurotoksyczne działanie pestycydów: w macicy i po urodzeniu. Ona i jej zespół kontrolowali wpływ ekspozycji prenatalnej, gdy mierzyli ryzyko u niemowląt w pierwszym roku życia, i podobnie dostosowywali również wpływ ekspozycji po urodzeniu, gdy obliczali ryzyko ekspozycji, gdy matki były w ciąży. Mówi, że dzieci narażone w pierwszym roku życia wydają się być bardziej narażone na rozwój autyzmu z towarzyszącą niepełnosprawnością intelektualną. „Zarówno okresy prenatalne, jak i poporodowe są okresami podatnymi na zagrożenia. I nie kończy się na urodzeniu. ”

Możliwe, że coś innego w kobietach mieszkających na obszarach o dużym opryskach pestycydami odróżnia je od tych, które mieszkają na obszarach o niewielkim lub zerowym narażeniu, ale von Ehrenstein i jej koledzy również dostosowali się do potencjalnych czynników zakłócających, dostosowując się do zanieczyszczenia powietrza , niezależnie od tego, czy matki żył w środowisku miejskim lub wiejskim oraz w ich statusie społeczno-ekonomicznym. Nawet po uwzględnieniu tych czynników łącze pozostało solidne.

 

Problem polega na tym, że w przeciwieństwie do zachowań takich jak palenie lub picie alkoholu, narażenie na pestycydy zwykle nie jest kontrolowane przez ludzi, mówi, a kobiety w ciąży często nie są świadome, że są narażone na chemikalia. Ludzie mogą być narażeni na pestycydy nie tylko przez opryskiwanie, ale także przez spożywanie produktów, które zostały potraktowane chemikaliami, więc unikanie tych owoców i warzyw może być innym sposobem na zmniejszenie ryzyka. Grupa robocza ds. Środowiska opublikowała niedawno swoją roczną listę produktów o największej zawartości pestycydów, a także tych, które zawierają mniej pozostałości pestycydów. Pomocny może być również wybór produktów ekologicznych.

Mówiąc szerzej, von Ehrenstein ma nadzieję, że wyniki takie jak ona poprawią świadomość społeczną i skłonią decydentów politycznych do zmiany polityk dotyczących zwalczania szkodników i rozpoczęcia poszukiwania alternatyw o mniejszym wpływie na zdrowie ludzkie. „Mam nadzieję, że dzięki tym odkryciom niektórzy decydenci zastanowią się nad skutecznymi środkami polityki zdrowia publicznego w celu ochrony ludności, która może być podatna na zagrożenia i żyją w obszarach, które mogłyby narazić je na większe ryzyko”, mówi. „Podnoszenie świadomości publicznej może być sposobem na ostateczną zmianę praktyk i polityk rolnych”.


 
The Intercept: Zatruty owoc. Dow Chemical wciąż sprzedaje rolnikom pestycyd powiązany z autyzmem i ADHD
https://theintercept.com/2017/01/14/dow-chemical-wants-farmers-to-keep-using-a-pesticide-linked-to-autism-and-adhd/ 

WPONIEDZIAŁKI MAGDA i Amilcar Galindo zabierają córkę Ewę do klasy samoobrony. Eva ma 12 lat, ale jej ufny uśmiech i wygięte warkocze sprawiają, że wygląda młodziej. Zdiagnozowano u niej autyzm i zespół nadpobudliwości psychoruchowej lub ADHD, Eva nie uczy się ani nie zachowuje się jak typowy 12-latek. Stara się wprowadzać zmiany i potrzebuje pomocy w czytaniu oraz w sytuacjach społecznych. Koledzy z Evy są dla niej czasami niemiło, a Magda martwi się o uczucia córki i jej bezpieczeństwo. Tak więc raz w tygodniu, po tym, jak odwiozą ją z jej gimnazjum w Modesto w Kalifornii, do jej nauczyciela w pobliskim Riverbank, Galindos pędzą na siłownię, gdzie kibicują Evie, gdy mocuje się z ciężką torbą i uderza ją powietrzem chude ramiona.

Rodzina Galindo w domu w Modesto, Kalifornia.

 

Zdjęcie: Shaun Lucas dla The Intercept

Galindowie chcieliby, aby mogli chronić swoją córkę przed tym, co pierwotnie spowodowało jej problemy, które zaczęły się w dzieciństwie, kiedy nieustannie krzyczała. Gdy dorastała, Eva nie chciała rozmawiać i zaprzyjaźniać się. Dziewięć lat temu, kiedy jej pediatra zdiagnozował u niej autyzm, powiedział Galindosowi, że nikt tak naprawdę nie wiedział, dlaczego dzieci mają takie problemy. I pod pewnymi względami jest to nadal prawdą; zarówno przyczyny tych schorzeń neurorozwojowych, jak i ich wzrost wśród amerykańskich dzieci pozostają tajemnicze.

 

Ale badanie, w którym uczestniczyła rodzina, gdy Eva miała 3 lata, wskazało jednego możliwego winowajcę: chlorpiryfos, szeroko stosowany pestycyd, który został rozpylony w pobliżu ich domu, gdy Magda była w ciąży. W tym czasie rodzina mieszkała w Salida, małym miasteczku w środkowej Kalifornii otoczonym polami migdałów, kukurydzy i brzoskwiń. Galindos widzieli zasadzone pola tuż przy ich stiukowym domu. A Magda czuła ich zapach z patio, na którym spędziła większość ciąży. Czasami wyraźna esencja obornika wypełniała powietrze. Innym razem wąchała moszcz nawozu. I był też trzeci zapach - „zapach chemikaliów” - powiedział Galindo. „Można powiedzieć, że różni się od ściółki i obornika. Kiedy rozpylali, zapach był inny. ”

W 2014 r. Pierwsze i najbardziej kompleksowe spojrzenie na środowiskowe przyczyny autyzmu i opóźnienie rozwojowe, znane jako badanie CHARGE, wykazało , że stosowanie pestycydów w rolnictwie w pobliżu znacznie zwiększa ryzyko autyzmu . Kobiety, które mieszkały niespełna milę od pól, na których rozpylano chloropiryf podczas drugiego trymestru ciąży, podobnie jak Magda, miały szanse na urodzenie autystycznego dziecka ponad trzykrotnie. I był to tylko jeden z kilkudziesięciu ostatnich badań, które powiązały nawet niewielkie ilości narażenia płodowego chloropiryfosu na problemy neurorozwojowe, w tym ADHD, deficyty inteligencji i trudności w nauce.

10 listopada amerykańska Agencja Ochrony Środowiska wydała przełomowy raport określający poważne zagrożenia związane z chloropiryfosem. „ Chlorpyrifos zmieniona ocena ryzyka dla zdrowia ludzkiego ”, jak ją nazwano, przedstawiła dowody, że pestycyd może powodować niedobory inteligencji i uwagi, pamięci i problemy ruchowe u dzieci. Według raportu , 1- i 2-letnie dzieci ryzykują narażenie na samą żywność, która jest o 14 000 procent wyższa niż poziom, który według agencji jest obecnie bezpieczny.

Dow, gigantyczna firma chemiczna, która opatentowała chloropiryfos i nadal wytwarza większość produktów ją zawierających, konsekwentnie kwestionuje rosnące naukowe dowody, że jej przebojowa substancja chemiczna szkodzi dzieciom. Ale rządowy raport jasno stwierdził, że EPA akceptuje teraz niezależną naukę pokazującą, że pestycydy, które uprawiały tak dużą część naszej żywności, są niebezpieczne. „ Kopia przed publikacją”W raporcie stwierdzono, że„ pozostałości chloropiryfosu na większości indywidualnych upraw spożywczych przekraczają standard bezpieczeństwa „rozsądnej pewności, że nie zaszkodzi” zgodnie z federalną ustawą o żywności, lekach i kosmetykach ”, co w uproszczeniu oznacza, że ​​każda próbka żywności może zawierać szkodliwe poziomy chloropiryfosu. Ponadto szacunkowe narażenie wody na działanie wody pitnej i wody pitnej na chemikalia również przekracza normy bezpieczeństwa. Następnym krokiem było sfinalizowanie zakazu stosowania chloropiryfosu.

Zwolennicy zdrowia publicznego wzywają EPA do zakazu stosowania pestycydów od lat. Cztery miesiące przed opublikowaniem raportu grupa 47 naukowców i lekarzy posiadających wiedzę na temat rozwoju mózgu dzieci, w tym dyrektor Narodowego Instytutu Nauk o Zdrowiu Środowiska, wydała poważne ostrzeżenie, że toksyczne chemikalia w środowisku zwiększają ryzyko rozwoju dzieci zaburzenia behawioralne, poznawcze i społeczne oraz przyczyniające się do wzrostu liczby przypadków autyzmu i ADHD. Oświadczenie TENDR , jak go nazywano, zawiera listę najgorszych neurotoksyn i wyniósł zarzutu rozpaczliwej do natychmiastowego działania. Pestycydy fosforoorganiczne, klasa chemikaliów, do której należy chloropiryfos, znajdowały się na szczycie listy.

Jednak kiedy opublikowano raport EPA wskazujący, że agencja wreszcie podjęła działania w sprawie chloropiryfosu, naukowcy i zwolennicy ochrony środowiska nie cieszyli się, ponieważ dwa dni wcześniej Donald Trump wygrał wybory prezydenckie.

Chociaż nowa ocena ryzyka była brakującym elementem układanki niezbędnym do wyciągnięcia chloropiryfosu z łańcucha pokarmowego i zaopatrzenia w wodę, prawo wymaga 60-dniowego okresu na wypowiedzenie się, zanim taka decyzja będzie mogła zostać sfinalizowana. Trump zainauguruje trzy dni po komentarz końcach okres w styczniu 17. Ostateczny termin na uwzględnienie uwag na temat raportu jest 31 marca 2017, co daje prawie dwa miesiące nową administrację wykoleić długo oczekiwane rozporządzenie.


Eva Galindo czyta magazyn 29 grudnia 2016 r. W Modesto w Kalifornii.

 

Zdjęcie: Shaun Lucas dla The Intercept

CHLORPYRIFOS JEST „Coca-Cola od hodowców”, jako jeden z byłych staffer Urzędu Kalifornii pestycydów opisał ją do mnie. „Wszyscy tutaj go używają”. W całym kraju około 44 000 amerykańskich gospodarstw kolektywnie zużywa od 6 do 10 milionów funtów chloropirydysu każdego roku na wszystko, od kukurydzy, soi, szparagów i brzoskwiń po truskawki, brokuły, kalafior, cebulę, orzechy włoskie i żurawiną. Stosowany w ponad połowie jabłek i brokułów sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych, chlorpyrifos trafia do zdecydowanej większości amerykańskich kuchni. Substancja chemiczna została również znaleziona w 15 procentach próbek wody pobranych w całym kraju w latach 1991–2012 przez Krajowy Program Oceny Jakości Wody US Geological Survey.

Kilku rolników, z którymi rozmawiałem na sponsorowanej przez Dow konwencji plantatorów owoców cytrusowych w Exeter w Kalifornii, wyjaśniło, że używali Lorsban , jednego z produktów zawierających chlorpyrifos Dow, ponieważ jest to jeden z najbardziej niezawodnych i niedrogich produktów dostępnych do zabijania mrówek. Hodowcy mieli również wyraźną nadzieję, że pestycyd, który zabija około 400 różnych gatunków, pomoże zwalczać azjatycką psylidę cytrusową, robaka wysysającego sok, który zabija drzewa owocowe w całym kraju.

Jest to świadectwem zarówno szacunku, jaki rząd wykazał dużym firmom, jak i braku przewidywania na temat konsekwencji spryskiwania naszej żywności toksycznymi chemikaliami, że pestycyd może stać się tak szeroko stosowanym narzędziem. W końcu nigdy nie było wątpliwości, że fosforany organiczne szkodzą ludziom. Niemiecki chemik Gerhard Schrader po raz pierwszy udokumentował wpływ chemikaliów na ludzki układ nerwowy, próbując opracować pestycydy w celu ochrony żywności na potrzeby działań nazistowskich. Jak zauważył Schrader w 1936 roku po tym, jak on i jego kolega byli poważnie chorzy przez zwykłą kroplę organofosforanu, która wylądowała w pobliżu na ławce laboratoryjnej, ludzie, którzy byli narażeni na zadławienie, trzęsienie, wymioty i pocenie się. Ponieważ narażenie czasami prowadziło do napadów, śpiączki i śmierci,

Ponad dwie dekady później pisarka ekologiczna Rachel Carson opisała działanie pestycydów fosforoorganicznych lub organicznych środków owadobójczych z fosforu, jak je nazywała, pod względem niesamowicie podobnym do Schradera w jej bestsellerze z 1962 r. „Silent Spring”: „Ich celem jest nerwowość system, niezależnie od tego, czy ofiarą jest owad, czy stałocieplne zwierzę. … Ruchy całego ciała stają się nieskoordynowane: szybko pojawiają się drżenia, skurcze mięśni, drgawki i śmierć. ”

Już wtedy pestycydy fosforoorganiczne, które miały skupiać swoją śmiertelną moc na karaluchach, kleszczach, mrówkach i termitach, wyraźnie wywoływały niektóre z tych samych reakcji u ludzi.

Chlorpiryfos - i w tym przypadku czynniki nerwowe Sarin i Tabun - działają poprzez blokowanie cholinoesterazy, enzymu, który rozkłada neuroprzekaźnik acetylocholinę. Gdy cholinoesteraza nie działa poprawnie, układ nerwowy może przejść w nadbieg, ponieważ nerwy strzelają wielokrotnie, nie będąc odciętym. Tak więc między spryskaniem fosforoorganicznymi a śmiercią karaluchy stają się nadaktywne, nadpobudliwe i konwulsyjne. I, jak delikatnie opisał Carson w 1962 r., „Pszczoły miodne stają się dziko pobudzone i wojownicze”.

Chociaż wprowadzono go na rynek w 1965 r., Stosowanie chloropiryfosu w rolnictwie zaczęło się pojawiać dopiero w latach 80. XX wieku po wycofaniu kolejnej grupy chemikaliów z powodu problemów zdrowotnych, które spowodowały. Carson, która zmarła na raka w wieku 56 lat, zaledwie 18 miesięcy po publikacji „Silent Spring”, bez wątpienia byłaby przerażona, wiedząc, że zakaz DDT, za który jest często przypisywany, doprowadził do powszechnego stosowania fosforany organiczne, takie jak chloropiryfos. Już w 1962 roku widziała szaleństwo zamiany jednej neurotoksycznej substancji chemicznej na inną i zauważyła, że ​​sam DDT zastępuje arsenian ołowiu pestycydów, który został porzucony, ponieważ również spowodował problemy zdrowotne.

Wraz ze wzrostem stosowania pestycydów wzrosły również obawy. W 1988 r. Kongres zwrócił się do National Academy of Sciences o sprawdzenie, czy pestycydy w dietach dla dzieci mogą być niebezpieczne. W wynikowym raporcie opisano szereg szkód, jakie mogą powodować pestycydy, i zauważono, że fosforany organiczne mają „subtelne i długotrwałe zaburzenia neurobehawioralne” u zwierząt. Podczas prezentacji raportu Kongresowi w 1993 r. Epidemiolog Philip Landrigan, który kierował komitetem, ostrzegł, że dzieci są szczególnie narażone, i wezwał Kongres do zastosowania bardziej rygorystycznych norm dotyczących pestycydów.

TON KRÓTSZY DŁUGOTERMINOWE ZAGROŻENIA chemicznego były już widoczne od 1996 roku, kiedy roczna liczba chlorpiryfosu zatruć, które mogą powodować skurcze, drżenia, niewyraźną mowę, a nawet paraliż i śmierć, poinformował otruć Ośrodki kontroli w Stanach Zjednoczonych osiągnął 7,000 . Stało się również jasne, że dzieci były szczególnie wrażliwe na pestycydy, które były dostępne w wielu produktach gospodarstwa domowego używanych do zabijania karaluchów, termitów, pcheł i innych robali.

Vicki Herb dowiedziała się, że wkrótce po tym, jak przyprowadziła swojego małego syna, Joshuę, ze szpitala do domu w Zachodniej Wirginii. Joshua Herb urodził się zdrowy w 1990 roku. Ale kilka dni później przyszedł regularnie eksterminator i nie zauważając, że Joshua śpi w swoim łóżeczku, spryskał chlorpiryfos na pobliskim parapecie, gdy dziecko drzemało. W ciągu kilku dni Joshua został częściowo sparaliżowany. Choć lekarze, którzy pierwszy raz go widzieli, lekceważą ten pomysł, Vicki Herb wierzyła, że ​​jej syn został otruty pestycydami, aw 1992 r. Zatrudnił adwokata Stuarta Calwella, aby pozwać Dow. Od tego czasu dowody na jego zagrożenia - szczególnie dla dzieci - są coraz większe.

Sprawa Herbs, wraz z kilkoma innymi, które Calwell wniósł przeciwko Dow, ujawniła więcej niż tylko, jak potężny chloropiryfos może wpływać na dzieci. Ujawniło także, jak ciężko firma będzie pracować, aby chronić swój lukratywny pestycyd. Wkrótce stało się jasne, że strategia Dow polegała na ochronie publicznego wizerunku chloropiryfosu, mocno promując najbardziej pozytywny pogląd na jego chemikalia i atakując badania wręcz przeciwnie.

Podczas procesu odkrywania sprawy Herb Calwell poprosił prawników Dow o dostarczenie raportów o niepożądanych incydentach związanych z chemikaliami, które firmy są zobowiązane przez prawo do złożenia w Agencji Ochrony Środowiska. Według Calwella adwokaci Dow kazali mu odbierać raporty bezpośrednio z EPA. Ale sędzia poparł prośbę Calwella, a Dow został zmuszony do przekazania 220 doniesień o niepożądanych incydentach, w tym o zatruciach, których nie zgłosił w agencji. Calwell, który rozpoczął proces sądowy w kilku sprawach osób narażonych na chloropiryfos, wciąż pamięta dzień, w którym adwokaci Dow pojawili się w sądzie z brązową kopertą pełną raportów.

Podczas gdy Dow nie ujawniał opinii publicznej niektórych niepokojących informacji na temat swojej substancji chemicznej, jej własne badania wykazały, że chloropiryfos jest znacznie bezpieczniejszy. Podczas gdy były uspokajające, badania firmy były również „naukowo bezwartościowe”, według neurobiologa i profesora Stanforda Roberta Sapolsky'ego. Calwell zatrudnił Sapolsky'ego, eksperta w dziedzinie degeneracji komórek nerwowych i biorcy stypendium MacArthura, do przeglądu własnych badań Dow na temat pestycydów. Po ich przeczytaniu Sapolsky napisał do mnie w e-mailu: „był po prostu oszołomiony tym, jak zła była ta praca, jak okropnie każdy z nich był, od stypendium po sposób prowadzenia badań, analizę danych i sposób, w jaki wszystko zostało następnie zinterpretowane ”.

W końcu Sapolsky zwrócił się do tuzina doktorów habilitowanych w Stanford do systematycznego przeglądu tak wielu badań firmy dotyczących pestycydów, jak tylko mógł. Według niepublikowanego raportu,  który opracowali w latach 2008-2009, wszystkie badania Dow dotyczące chlorpiryfosu, które ocenili, zawierały pewne błędy, a 89 procent miało błędy, które łamały podstawowe zasady nauki. Według Sapolsky'ego nie były to przypadkowo rozłożone błędy. „Każdy z błędów w dokumentach działał na korzyść Dow”. W ten sposób badania firmy „były znakomitym świadectwem [absolutnego] bezpieczeństwa”, według neurobiologa.

Dow mocno promował tę różową wizję chlorpiryfosu. Nawet gdy kręciła się nauka, zbierała raporty o zatruciach i odpierała za nie odpowiedzialność prawną, Dow - lub Dowelanco, jak się wtedy wtedy nazywano - chwalił się bezpieczeństwem swojego pestycydu. „Ponad 20 lat stosowania chloropiryfosu obejmującego miliony aplikacji potwierdza, że ​​nie ma ani jednego udokumentowanego incydentu o znaczącym negatywnym wpływie na zdrowie wynikającym z prawidłowego stosowania insektycydów Dursban”, ogłosił jedną broszurę z 1991 r. Pod zdjęciem kobiety z małym dzieckiem na jej kolanach. „Czy Dursban ma jakieś długoterminowe skutki?”, Zapytała broszura przed udzieleniem odpowiedzi: „Nie”

Takie twierdzenia nawet wtedy były w oczywisty sposób nieprawdziwe, jak twierdził prokurator generalny z Nowego Jorku w pozwie z 1993 r., Oskarżając firmę o fałszywe reklamy. Powołując się na niebezpieczeństwa związane z pestycydami i szczególne ryzyko, jakie stanowią dla dzieci, rozstrzygnięcie sprawy wymagało od Dowelanco natychmiastowego zaprzestania używania takiego języka w celu promowania produktów zawierających chloropiryfos, Dursban i Lorsban.

Ale Dow trzymał się swoich roszczeń dotyczących bezpieczeństwa, nawet gdy kłóciły firmę z prawdą - i prawem. Niemal natychmiast po zawarciu porozumienia w sprawie pierwszego pozwu od prokuratora generalnego w Nowym Jorku Dow poszedł na pogwałcenie go, podnosząc bardziej fałszywie uspokajające roszczenia dotyczące chloropiryfosu, zgodnie z innym pozwem z biura AG. Dow zapłacił 2 miliony dolarów na załatwienie sprawy w 2003 roku. Dla biura AG była to rekordowa grzywna. Dla Dow była to prawdopodobnie niewielka cena za dziesięcioletnie uspokojenie wiadomości.

Wyzwania prawne kosztują firmę tylko skromnie. Dow rozwiązał kilka przypadków zatrucia i podobno zapłacił rodzinie Joshua Herb 10 milionów dolarów, co pomogło pokryć całodobową opiekę Joshua Herb. Odkrycie przez Calwella, że ​​Dow ukrył krytyczne informacje o swojej substancji chemicznej, doprowadziło do nałożenia na EPA kary w wysokości 876 000 dolarów w 1995 r. Firma nigdy jednak nie przyznała się do żadnych wykroczeń, nawet w przypadku Joshua Herb, który zmarł jako nastolatek.

Widok farm po drugiej stronie ulicy od Evy Galindo dorastał, sfotografowany 29 grudnia 2016 r. W Salida w Kalifornii.

 

Zdjęcie: Shaun Lucas dla The Intercept

BY KOŃCA LAT 1990, gdy Dow negocjuje z EPA na chloropiryfos, ponad 10 milionów funtów pestycydu były stosowane w uprawach, każdego roku. W 2000 r. Grupy wspierające, w tym Beyond Pestycydy i Kalifornijczycy na rzecz reformy pestycydów, zwróciły się do EPA o całkowity zakaz stosowania tej substancji chemicznej, w tym jej zastosowania w rolnictwie. Ale Dow groził, że wytoczy sprawę agencji, jeśli spróbuje uzyskać całkowity zakaz, według emerytowanego toksykologa EPA, Jeremy'ego Blondella.

„Negocjowali z nami i powiedzieli:„ Dobrze, nie weźmiemy cię do sądu ”- wyjaśnił Blondell w wywiadzie. Perspektywa długiej, kosztownej bitwy prawnej najwyraźniej zniechęciła agencję do dalszych działań. „Gdybyśmy poszli do sądu, zajęłoby to cztery lub pięć lat” - powiedział Blondell. Zamiast tego w 2000 r. Agencja zawarła porozumienie z Dow, które wycofało większość zastosowań chloropiryfonu w gospodarstwach domowych, ale uchroniło rosnący rynek rolny przed poważnymi ograniczeniami.

Kilka lat wcześniej Dow zdołał jeszcze bardziej zagrozić swoim pestycydom. Jako największy wydawca w koalicji przedsiębiorstw Dow aktywnie walczył o wprowadzenie klauzuli do ustawy z 1958 r., Która surowo zabraniała stosowania dodatków do żywności, które powodowały raka u ludzi lub zwierząt. Dziesiątki pestycydów mogłyby zostać zakazane, gdyby były egzekwowane. Zamiast tego do 1996 r. Dow poprowadził koalicję, która pomogła złagodzić rygorystyczną normę „zerowego ryzyka” ustanowioną przez prawo do takiej, która ma zminimalizować ryzyko dla zdrowia.

Do EPA należało obliczenie, jakie ryzyko dla zdrowia było dopuszczalne na podstawie ryzyka raka i innych chorób. Podobnie jak w przypadku większości pestycydów , agencja wykorzystała własne badania firmy, aby określić bezpieczeństwo ludzi, w tym niektóre z tych, które Sapolsky uznał za wadliwe i stronnicze. W 1996 r., Kiedy agencja ponownie zarejestrowała chloropiryfos, EPA ustanowiła granicę bezpieczeństwa, która pozwoliła na użycie substancji chemicznej w ilościach, które spowodowały jedynie niewielkie zmniejszenie aktywności enzymu cholinesterazy. Dla dzieci szybko stało się jasne, że to nie wystarczy.

IT STANDARDOWĄ PRAKTYKĄ dla firm opierać się na badaniach na zwierzętach, aby udowodnić bezpieczeństwo swoich produktów chemicznych. Takie eksperymenty prowadzone w laboratoriach badawczych pozwalają naukowcom ściśle kontrolować i monitorować ich warunki, precyzyjnie określać dawki związane z wynikami i powielać całe badania. Ale różne gatunki nie zawsze reagują na chemikalia w ten sam sposób. I chociaż naukowcy tradycyjnie testowali bezpieczeństwo pestycydów, wystawiając zwierzęta laboratoryjne na działanie stosunkowo wysokich dawek, badania te niekoniecznie wychwytują ryzyko związane z niższymi ilościami, które ludzie oddychają i jedzą.

W 1998 r., Kiedy Dow wciąż walczył z ofiarami w sądzie, trzy zespoły naukowców zaczęły zastanawiać się, jak te rzeczywiste ekspozycje wpływają na rzeczywistych ludzi. Na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i Mt. Sinai Hospital i Columbia University w Nowym Jorku, naukowcy rozpoczęli szereg badań finansowanych przez rząd, aby sprawdzić, jak małe dzieci są narażone na chemikalia środowiskowe.

Virginia Rauh, epidemiolog kierująca zespołem ds. Rozwoju neurologicznego w Columbia Center for Children's Environmental Health, postanowiła zbadać chlorpyrifos, ponieważ ona i jej koledzy wiedzieli, że pestycydy fosforoorganiczne mają potencjalnie nieodwracalne działanie neurologiczne na zwierzęta laboratoryjne. Wiedziała również, że chloropiryfony mogą przenikać przez łożysko ludzkie i przedostać się do krwi płodowej. Ponadto, jak wyjaśniła mi niedawno w swoim biurze z widokiem na rzekę Hudson, „są to substancje chemiczne specjalnie zaprojektowane do atakowania układu nerwowego ssaków”.

Rauh i jej koledzy, którzy ostatecznie zapisali 725 matek afroamerykańskich i dominikańskich oraz ich dzieci w Nowym Jorku, byli również świadomi, że podobnie jak większość nowojorczyków, kobiety biorące udział w badaniu w Kolumbii wykorzystały te rzeczy do zabicia pcheł, mrówek i karaluchy w ich domach.

Zgodnie z oczekiwaniami zespół badawczy wkrótce znalazł wiele dowodów na narażenie na chloropiryfos. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent powietrza pobranego z mieszkań badanych  dało wynik pozytywny na obecność chlorpiryfosu, podobnie jak 70 procent próbek krwi pobranych od matek i ich dzieci. Rauh nie spodziewał się, że zakaz EPA dotyczący stosowania chloropiryfosu w domu wejdzie w życie w 2001 r., Nawet gdy zespół zapisywał kobiety do badania, niemal natychmiast powodując spadek ilości substancji chemicznych w ich ciałach. „Mamy ten piękny slajd, który pokazuje, że poziomy koncentracji spadają zaraz po zakazie, aw 2006 roku prawie wszystkie poziomy były niewykrywalne”, powiedział mi Rauh.

Ten wypadek pomiaru czasu podzielił jej populację badawczą na dwie: dzieci urodzone przed zakazem i mające stosunkowo wysoki poziom narażenia oraz te urodzone później, których poziomy były znacznie niższe. Kiedy badacze z Kolumbii porównali grupy, których nie można było odróżnić, odkryli wyraźne różnice. Dzieci, które były narażone na więcej substancji chemicznych, były zwykle mniejsze, mają gorszy refleks i mniej ważą. W rzeczywistości dzieci z najwyższym poziomem chloropiryfosu były średnio o pół funta lżejsze niż dzieci z najniższymi poziomami.

Co więcej, mimo że ekspozycje miały miejsce przed urodzeniem, ich skutki zdawały się trwać przez lata. Rauh i jej koledzy nadal śledzili dzieci biorące udział w badaniu i odkryli, że w wieku 3 lat osoby z wyższym poziomem chlorpiryfosu częściej opóźniały się zarówno pod względem rozwoju motorycznego, jak i umysłowego. Różnice nie były subtelne. Dzieci w grupie o wyższym narażeniu były ponad dwukrotnie bardziej narażone na umysłowe opóźnienie; ponad pięć razy bardziej prawdopodobne jest wystąpienie objawów wszechobecnego zaburzenia rozwojowego, diagnoza, która później została złożona w zaburzenie ze spektrum autyzmu; ponad sześć razy bardziej prawdopodobne jest wystąpienie objawów typu ADHD; i ponad 11 razy bardziej prawdopodobne jest wystąpienie objawów innych zaburzeń uwagi.

Na podstawie prezentacji Virginii Rauh z Columbia University Center for Children's Environmental Health na podstawie badania 317 dzieci w Nowym Jorku. Dzieci poproszono o wykonanie testu motorycznego wolnej ręki zwanego spiralą Archimedesa. Dzieci w grupie z wysoką ekspozycją na chloropiryfos miały wyższe wskaźniki klinicznie znaczącego drżenia.

 

Zdjęcie: E. Louis, W. Garcia, V. Rauh, Pediatric Neurology, luty 2015

Tymczasem zespół z Berkeley wiązał także narażenie na chloropiryfos z wieloma efektami neurorozwojowymi, co odkryli badacze z obu zespołów podczas spotkania na konferencji. Badanie Berkeley, znane jako CHAMACOS (dla Centrum Oceny Zdrowia Matek i Dzieci z Salinas), badało kobiety i dzieci w wiejskich społecznościach rolniczych w Kalifornii. Ich odkrycia były uderzająco podobne do tego, co Rauh odkrył w środowisku miejskim. W porównaniu z dziećmi o najniższej ekspozycji prenatalnej, dzieci CHAMACOS, które były najbardziej narażone, miały również niższe IQ, gorsze funkcje poznawcze, nieprawidłowe odruchy i zwiększone ryzyko problemów z koncentracją.

I kiedy podążały za badanymi dziećmi w wieku, oba zespoły odkryły, że efekty utrzymały się . W wieku 7 lat wysoko narażone dzieci w próbie Rauha miały niższe IQ i deficyty pamięci roboczej. Zespół z Berkeley stwierdził również, że narażenie na fosforany organiczne ma  znaczące trwałe skutki . W ich grupie 7-latki, które miały najwyższy poziom narażenia na pestycydy fosforoorganiczne, w tym chloropiryfos, miały wyniki IQ, które były o siedem punktów niższe niż te o najniższym narażeniu.

Naukowcy z Mt. Synaj miał podobne ustalenia. W rzeczywistości wszystkie trzy grupy naukowców badających chloropiryfos były tak podobne, że postanowili je opublikować razem. Każdy niezależnie stwierdził, że chloropiryfos ma wpływ na rozwój neurologiczny dzieci. Być może najbardziej zaskakujący był fakt, że naukowcy zaobserwowali efekty przy poziomach chlorpiryfosu niższych niż te, które zakłócały cholinoesterazę. W badaniu Rauha pestycyd miał trwały wpływ na mózgi dzieci na poziomach 20 razy poniżej  poziomu bezpieczeństwa EPA.

Dow, która często odnosi się do pracy Rauh jako „kontrowersyjnej”, zakwestionowała swoje ustalenia właśnie dlatego, że pokazują, że niewielkie ilości substancji chemicznej mogą mieć skutki. Chlorpyrifos.com , strona internetowa stworzona przez firmę, powołuje się na fakt, że progi badania Columbia są niższe niż w innych badaniach, jako jeden z powodów, dla których skutki „prawdopodobnie nie zostały spowodowane przez chlorpyrifos”.

Własne badania, które strona opisuje jako „40 lat wysokiej jakości badań na zwierzętach”, nie szukały zmian zaobserwowanych przez Rauha i nie mogły ich wykryć, ponieważ zostały wykonane na zwierzętach. Celowe narażenie ludzi na zmieniające mózg poziomy chlorpiryfosu nie byłoby etyczne. Jednak po prostu stosując pestycydy w swoich domach, ludzie byli narażeni na chemikalia na tych poziomach. Epidemiolodzy obserwowali zmiany, które miały miejsce, gdy ludzie spotykali pestycydy w ich codziennym życiu.

„To były stosunkowo skromne poziomy narażenia”, powiedział Rauh. „Wiele osób w kraju wciąż ma takie narażenia.

ZENAIDA MUÑOZ PRAWDOPODOBNIE była jeszcze bardziej narażona na chloropiryfos, gdy była w ciąży ze swoim 8-letnim synem Alanem. W tym czasie Muñoz mieszkał po drugiej stronie ulicy od pomarańczowego gaju w mieście Woodlake w środkowej Kalifornii. Jej parterowy dom znajdował się około 30 stóp od drzew. A kiedy gaje zostały spryskane, opary spływały przez okna. Ponadto jednym z jej ulubionych sposobów na relaks było przejście przez gaje pomarańczowe. W ten sposób spędzała znaczną część wolnego czasu podczas ciąży, wędrując obok rzędów idealnie rozmieszczonych drzew.

Czasami podczas spacerów zapach chemikaliów był na tyle silny, że Muñoz miał mdłości. Ale wtedy nie przyszło jej do głowy, że ona - lub dziecko rosnące w jej wnętrzu - może doznać trwałych efektów. „Pestycydy są tu częścią życia, są normalne”, powiedziała mi przez tłumacza. I rzeczywiście, to mieszkańcy społeczności rolniczych, takich jak Woodlake, mają tendencję do największego narażenia. Film dokumentalnyfilmowiec, który niedawno przeanalizował próbki włosów od sześciorga dzieci w społecznościach rolniczych w Kalifornii, stwierdził, że każde z nich dało wynik pozytywny w odniesieniu do co najmniej 50 różnych pestycydów, w tym chloropiryfosu. Oprócz narażenia na pozostałości po owocach i warzywach, podobnie jak ludzie w całym kraju, są bardziej narażeni na wdychanie chlorpiryfosu, który unosi się w powietrzu po rozpyleniu i pić niewielkie jego ilości, które czasami sączy się do wody pitnej. Podobnie jak wszyscy inni żyjący wokół pól uprawnych, które stanowią znaczną część środkowej Kalifornii, Muñoz był przyzwyczajony do patrzenia, jak pracownicy rozpylają chemikalia. I założyła, że ​​gdyby substancja chemiczna była naprawdę niebezpieczna, rolnicy nie mogliby jej używać.

W ciągu czterech lat, odkąd Alan zdiagnozowano autyzm i ADHD, Muñoz często myślał o tych spacerach. Wiedziała, że ​​jej syn walczył już dawno. Alan jest jej drugim dzieckiem i już w wieku 8 miesięcy wydawał się o wiele bardziej niespokojny i trudniejszy niż jej pierwszy. Biegł przy każdej okazji i nigdy nie wydawał się ustatkować. Kiedy miał 4 lata, był wyraźnie mniej zdolny do mówienia niż jego rówieśnicy. Miał też trudności z nawiązywaniem przyjaźni. Jego liczne frustracje doprowadziły do ​​nagłych wybuchów.

Muñoz, który cztery lata temu przeprowadził się do pobliskiego miasta Cutler, zna inne matki, których dzieci mają skutki zdrowotne, które ich zdaniem są związane z pestycydami. Należy do grupy 20 kobiet, które regularnie spotykają się, aby pracować nad lokalnymi sprawami. Czworo z nich ma dzieci z problemami neurorozwojowymi, dwoje ma dzieci z ADHD, a jedna mama opisała swoją 3-letnią córkę jako „cierpiącą na upośledzenie umysłowe i inne problemy poznawcze”.

Będąc w ciąży z trzecim dzieckiem, Muñoz stara się unikać narażenia na pestycydy. To nie jest łatwe. Przebywa w domu tak długo, jak to możliwe i przestaje spacerować po sadzie. Ale Muñoz wciąż mija je codziennie, gdy zabiera Alana do szkoły. I nawet podczas zmagań nadal ryzykuje narażeniem na pestycydy. Szkoła Alana, Cutler Elementary, znajduje się w niewielkiej odległości od pól - ponieważ wszystko jest w Cutler. Staranne śledzenie przez Kalifornię lokalizacji i ilości aplikacji pestycydów wykazało, że Alan jest jednym z około 500 000 dzieci w Kalifornii, które uczęszczają do szkoły w promieniu ćwierć mili od pól, na których stosuje się „pestycydy o znaczeniu dla zdrowia publicznego”, takie jak chloropiryfos.

Znak „Do Not Enter” oznacza pole kapusty głowiastej podczas opryskiwania pestycydów w pobliżu Chualar, Kalifornia, w 2002 r.

 

Zdjęcie: Mike Fiala / AP

TON SCIENCE DOKUMENTOWANIEże chlorpiryfos ma długoterminowy wpływ na mózgi dzieci, osiągnął masę krytyczną do 2007 r. W tym samym roku Earthjustice pozwała EPA w imieniu Pesticide Action Network, Rady Obrony Zasobów Naturalnych i grup robotników rolnych, prosząc o rozważenie długiej -termiczne działanie chlorpiryfosu i zakaz chemikaliów. Ten garnitur okazał się pierwszym z wielu. EPA nie podjęła jednak żadnych działań, więc grupy środowiskowe ponownie pozwały agencję w 2010 r., Wzywając ją do zaprzestania wszelkich zastosowań chloropiryfosu. W 2012 r., Kiedy EPA nadal nie zakazała stosowania pestycydów, grupy ponownie pozwały, bezskutecznie. We wrześniu 2014 roku, siedem lat po tym, jak po raz pierwszy złożyli wniosek, adwokaci pozywali EPA po raz czwarty, ponownie domagając się od agencji cofnięcia zgody na stosowanie chlorpyrifosu.

Takie opóźnienia są niestety typowe dla procesu usuwania niebezpiecznych pestycydów z rynku, jak twierdzi Patti Goldman, prawnik zajmujący się prawami ziemi, który pracował nad skafandrem chloropiryfosowym. Według Goldmana, jednym z powodów lodowcowego tempa jest wpływ producentów pestycydów.

„Przemysł spędza dużo czasu, chodząc po korytarzach EPA i wzywając agencję do nie robienia niczego, dopóki nie będzie absolutnie pewien”, powiedział Goldman, który odnotował wzrost obecności Dow w ostatnich latach. Rzeczywiście, Dow, międzynarodowa korporacja, która w 2015 r. Miała ponad 48 miliardów dolarów przychodów, ma znacznie większy budżet na lobbing i badania naukowe niż organizacje non-profit reprezentujące interesy zdrowotne dzieci i robotników rolnych. „Mogą na to wydać dużo pieniędzy” - powiedział Goldman. „Po prostu nie mamy zasobów.”

Niemniej jednak, trzy miesiące po ostatnim pozwie grup, w grudniu 2014 r., EPA zrobiła to, o co nalegały mniejsze grupy od lat, uznając poważne ryzyko związane z chloropiryfem dla rozwijającego się mózgu. W szkicowej wersji oceny ryzyka, ukończonej w listopadzie, agencja podkreśliła pracę Rauha, wykazującą zwiększone ryzyko zaburzeń rozwojowych, problemów z koncentracją, utraty pamięci roboczej i deficytów inteligencji u dzieci, które były narażone na pestycydy przed porodem. Mimo to EPA nie podjęła decyzji o wycofaniu chloropiryfosu z rynku.

Do sierpnia 2015 r., Po tym, jak EPA wniosła o kolejne opóźnienie przed wydaniem ostatecznej decyzji, sąd, który rozpatrywał sprawę dotyczącą chloropiryfosu, osiągnął granicę swojej cierpliwości. Uznając opóźnienie w odpowiedzi na petycję adwokatów z 2007 r. Za „rażącą”, trzej sędziowie w dziewiątym sądzie okręgowym wyznaczyli EPA bardzo trudny termin na sfinalizowanie swojej reguły: 31 października 2015 r.

W e-mailowej odpowiedzi na pytania od The Intercept rzecznik EPA powiedział, że opóźnienie w odpowiedzi na prośbę grupy wynikało z faktu, że pozew „podniósł liczne złożone, nowatorskie kwestie naukowe”, co wymagało kilku recenzji naukowych. Przeglądy te, jak napisał przedstawiciel agencji, „wymagały wielu lat, co nie jest niczym niezwykłym w przypadku najnowszych zagadnień naukowych”.

Jednak nawet przy jasno określonym harmonogramie EPA zażądała kolejnego przedłużenia. Po przyznaniu lobby rolnicze przeniosło się na dalsze przedłużenie procesu. W lipcu 2016 r. 15 grup, w tym stowarzyszenie American Sugarbeet Growers Association, National Potato Council, National Corn Growers Association, American Soybean Association, Almond Alliance of California, National Cotton Council, US Apple Association i CropLife America, stowarzyszenie handlowe agrobiznesu, którego członkami jest Dow, napisało do sądu. Chociaż EPA zastanawiała się nad wprowadzeniem zakazu chloropiryfosu od co najmniej dziewięciu lat, grupy nalegały, aby dać im „mało czasu” na odpowiedź.

W tym momencie Dow zatrudnił Exponent , grupę naukową do wynajęcia, do opublikowania artykułów kwestionujących gromadzącą się naukę na temat chlorpiryfosu i argumentujących, że nie ma naukowego powodu do zmiany standardów bezpieczeństwa. Jednak po wyłączeniu tych publikacji literatura naukowa w przeważającej części zgodziła się co do szkodliwości pestycydów fosforoorganicznych, w tym chloropiryfosu. Z 27 badańopublikowane do 2012 r. wszystkie oprócz jednego wykazały, że pestycydy fosforoorganiczne wywoływały „negatywne skutki” w mózgach dzieci. I od tego czasu kilka innych, w tym badanie CHARGE, dodało do ustaleń. Ponieważ jednak EPA najczęściej powoływała się na pracę Rauha, podejmując decyzję o zastosowaniu chloropiryfosu, przemysł skupił się na epidemiologu z Kolumbii, analizując jej artykuły i krytykując samą badaczkę.

Oprócz kłopotów z koncentrowaniem się na ludziach Dow skarżył się, że zespół Columbia odmówił podania swoich danych do wiadomości publicznej. „Surowe dane Rauha nie zostały udostępnione do niezależnej kontroli przez EPA i inne zainteresowane strony, pomimo wielokrotnych próśb agencji skierowanych do autorów badania przy wcześniejszych okazjach” - twierdzi firma na stronie chlorpyrifos.com .

Dow podał również tę opłatę w publicznych komentarzach do EPA oraz w informacjach prawnych przedłożonych sądowi. Dyskusja branżowa pojawiła się nawet podczas lutowego przesłuchania na temat „wpływu działań Agencji Ochrony Środowiska na gospodarkę wiejską”, kiedy przewodniczący komitetu K. Michael Conaway powiedział, że „usłyszał”, że „dane badawcze Rauha mogą nie być wiarygodne” oraz że Columbia „odmówiła dostarczenia surowych danych EPA, mimo że EPA zapewniła fundusze na badanie”, zgodnie z przygotowanymi komentarzami.

„Zajmujemy się nauką, publikujemy prace, udostępniamy dane, gdy jesteśmy o to poproszeni. Wszystko zostało zrobione odpowiednio. ”

W odpowiedzi na pytania The Intercept do tego artykułu Dow AgroSciences powiedział w oświadczeniu, że firma „zdecydowanie nie zgadza się z propozycją EPA dotyczącą odwołania tolerancji na chloropiryfos”. Dow powiedział również, że „propozycja EPA dotycząca odwołania wszystkich tolerancji wydaje się opierać na niepublikowane badanie epidemiologiczne, dla którego agencja nie dostarczyła surowych danych. Dow AgroSciences jest przekonany,  że dozwolone zastosowania produktów chloropiryfosowych zapewniają szeroki margines ochrony zdrowia i bezpieczeństwa ludzi, jeśli są stosowane zgodnie z zaleceniami. 

Ale kiedy spytałem samą Rauh, czy podzieliła się swoimi danymi z EPA, wydawało się, że oskarża ją i zdziwiła. „Trudno brać to na poważnie, ponieważ to nieprawda”, powiedział Rauh z westchnieniem. „ Zajmujemy się nauką, publikujemy prace, udostępniamy dane, gdy jesteśmy o to poproszeni. Wszystko zostało zrobione odpowiednio. 

Rauh powiedziała, że ​​ona i inni badacze z jej zespołu odbyli kilka spotkań z urzędnikami EPA. „Agencja EPA została zaproszona do posiadania naszych danych. Nawet tego nie chcą. Nie ma w tym żadnych wątpliwości. Widzieli to, było im to reprezentowane wiele, wiele razy. ”Zapytany, czy Rauh odmówił dostarczenia danych, EPA odniosła się do notatki, którą agencja umieściła w rejestrze publicznym w 2014 r., Mówiąc, że podczas gdy agencja początkowo o to poprosiła surowe dane z Columbia Center for Children Environmental Health, a ośrodek „nie zgodził się na ich dostarczenie”, a następnie „badacze spotkali się z EPA i omówili pytania agencji dotyczące danych, aby ustalić, czy dalszy przegląd surowych danych może pomoc EPA w rozwiązywaniu niepewności. W wyniku nowych informacji zebranych podczas spotkania na miejscu i innych źródeł,

Epidemiolog z Kolumbii wie, że jej praca wzbudziła gniew przemysłu. „Mają armię” - powiedziała Rauh o wielu naukowcach, których Dow zatrudnił, aby skupili się na swojej pracy. Dostaje od nich e-maile z pytaniami za każdym razem, gdy publikuje gazetę, i widziała je na spotkaniach, kiedy „Dow zarezerwował większość dnia z obaleniami próbującymi wyłudzić dziury”. Ale Rauh postanawia nie angażować się bezpośrednio ze swoimi krytykami. Zamiast tego wskazała na dziesiątki badań poza jej własnymi, które wykazały powiązania między wczesną ekspozycją na chloropiryfos a problemami neurorozwojowymi, zauważając: „Dowody są coraz większe i są w dużej mierze spójne”. Nowy raport EPA popiera ją, stwierdzając, że z wyjątkiem dwa negatywne badania w 2015 r. „wszyscy inni autorzy badania zidentyfikowali znaczące powiązania z wynikami neurorozwojowymi”.

PERHAPS NAJBARDZIEJ imponujące najnowszym dodatkiem do nauki na chlorpiryfosu jest badanie CHARGE, w którym Eva Galindo uczestniczył. CHARGE, kierowana przez epidemiologa Irvę Hertz-Picciotto, zajmuje się zarówno czynnikami genetycznymi, jak i środowiskowymi w rozwoju autyzmu i pomogła ustalić powiązania między autyzmem a niewystarczającym spożyciem kwasu foliowego, a także występowaniem stanów metabolicznych, takich jak cukrzyca, otyłość i nadciśnienie u matek.

W 2014 r. Badacze CHARGE dodali pestycydy do swojej listy czynników środowiskowych związanych z chorobą, badając prawie 1000 dzieci, w tym 486 z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. W artykule opublikowanym w Environmental Health Perspectives w 2014 r. Artykuł wykazał, że dzieci urodzone przez kobiety mieszkające w pobliżu pól uprawnych, na których stosowano pestycydy podczas ciąży, mają znacznie wyższy odsetek autyzmu.

Kilka organofosforanów oprócz chloropiryfosu było związanych ze zwiększonym odsetkiem autyzmu, podobnie jak inna grupa pestycydów zwana pyretroidami. Inne rodzaje opóźnień rozwojowych były również związane z pestycydami. Ale związek między autyzmem a chlorpiryfosem był najsilniejszy. Podczas gdy ogólnokrajowy wskaźnik autyzmu wynosi obecnie jeden na 68, dla kobiet, które mieszkały w pobliżu pól, na których rozpylano chloropiryfos w drugim trymestrze ciąży, szansa na dziecko z autyzmem była bliska jednej na 21.

Hertz-Picciotto, który przybył do instytutu MIND (Medical Investigations of Neurodevelopmental Disorders) na Uniwersytecie Kalifornijskim-Davis z Północnej Karoliny w 2001 roku, był w stanie nawiązać połączenie z powodu dokumentacji Kalifornii dotyczącej zarówno stosowania pestycydów, jak i autyzmu, które są najbardziej szczegółowe w kraju. Po zidentyfikowaniu dzieci z autyzmem przeprowadziła wywiad z matkami o tym, gdzie mieszkają w czasie ciąży i połączyła tę informację z danymi o tym, gdzie miało miejsce opryskiwanie pestycydami.

Jej wysiłki przyszły w delikatnym momencie. Odkąd idea, że ​​szczepionki powodują autyzm, była po raz pierwszy przedmiotem gorących dyskusji, a następnie dyskredytowana w ciągu ostatniej dekady, opinia publiczna zaczęła nie ufać ekspertom, którzy koncentrują się na środowiskowych przyczynach zaburzeń rozwojowych. „W nauce jest taka kultura, która preferuje najbardziej zaawansowane technologicznie podejście w stosunku do czegokolwiek innego”, powiedział Hertz-Picciotto. „Z powodu tej rewolucji molekularnej genetyka stała się niezwykle ważna. Jeśli spojrzysz na fundusze NIH [na badania przyczyn autyzmu], porównując genetykę z czynnikami środowiskowymi, stosunek wynosi od 20 do 1. ”

Jednak Hertz-Picciotto, którego poprzednie prace koncentrowały się na oddziaływaniu ołowiu na dzieci, uważa, że ​​nie ma sensu stawiać przeciwko sobie czynników genetycznych i środowiskowych. Oba przyczyniają się do rozwoju choroby w przybliżeniu jednakowo, powiedziała, a nawet współdziałają. Kilka badań wykazało, że szczególne różnice genetyczne zwiększają na przykład podatność dzieci i dorosłych na chlorpiryfos. Kilka różnych przypadków genetycznych i środowiskowych może przyczynić się do jednego przypadku choroby.

„Podejrzewam, że istnieje wiele czynników”, powiedział Hertz-Picciotto. „Być może nie przyjmowanie prenatalnej witaminy nie popycha cię do szału, tylko tworzy podatność. Może wtedy mama zachorowała. Może miała trochę grypy. Miało to również pewien wpływ na migrację komórek docierających do właściwego miejsca w mózgu. …  Oczywiście ciało, nawet przed urodzeniem, ma pewną odporność. Jednak pestycydy, podobnie jak wiele innych chemikaliów, przenikają przez łożysko, a płód ma mniej enzymów do detoksykacji chemikaliów niż dziecko lub dorosły; i wreszcie po pewnym momencie obelgi się nasilają, a ty przeszedłeś zdolność - zdolność biologiczną - do przystosowania się. ”  

Narażenie na chloropiryfos jest tylko jednym z kilku przypadkowych zdarzeń, które mogą się łączyć, powodując autyzm. Ale w przeciwieństwie do genetycznego makijażu danej osoby, można ją łatwo zmienić. Według Hertza-Picciotto jest to apel do zbadania środowiskowych przyczyn autyzmu. Podczas gdy badania genetyczne mogą w dłuższej perspektywie pomóc w opracowaniu metod leczenia autyzmu, zbadanie środowiskowych czynników wywołujących chorobę może pomóc w zapobieganiu przyszłym przypadkom.

Jennifer Coleman sprząta w kuchni po obiedzie 29 grudnia 2016 r. W Modesto w Kalifornii.

 

Zdjęcie: Shaun Lucas dla The Intercept

JENNIFER I PATRICK Coleman wzięli udział w badaniu CHARGE właśnie z tego powodu - ponieważ mieli nadzieję, że może to zapobiec rozwojowi autyzmu u innych dzieci i zaoszczędzić innym rodzicom niektórych trudności, które ich rodzina przeżyła. „Dla nas jest już za późno, już to mamy” - powiedziała mi niedawno Jennifer Coleman. Przez „my” Coleman miał na myśli jej dwóch synów, Jackson, który ma 12 lat, i jego młodszego brata, Drake, który ma 7 lat.

Opieka nad dziećmi jest zdecydowanie bardziej czasochłonna i pracochłonna niż gdyby nie mieli autyzmu. Drake ma również ADHD, a zachowanie chłopców może być nieprzewidywalne i drażliwe, a ich kruszenia często i głośno.

„Wszystko w rodzicielstwie jest trudniejsze”, powiedziała mi Jennifer, gdy siedzieliśmy na ich zielonym podwórku w Modesto w Kalifornii. Obaj chłopcy grali wtedy cicho, ale „inni rodzice mogą powiedzieć swoim dzieciom:„ Nie rób tego ”i nie zrobią tego. Moje dzieci mówią: „Co?” Kiedy powiesz: „Nie rób tego”, moje dzieci zrobią to jeszcze 12 000 razy ”.

Rodzicielstwo może być również bardziej emocjonalne w sposób niemożliwy do zmierzenia. Jest smutek Patricka Colemana, że ​​Jackson nigdy nie będzie na przykład Zwiadowcą, lub jego obawa, że ​​dzikość Drake'a ostatecznie doprowadzi go do więzienia. Nawet perspektywa powiedzenia Jacksonowi prawdy o Mikołaju wpędziła jego rodziców w przerażenie, którego większość rodziców neurotypowych dzieci nigdy się nie dowie. Nadal wierzy w „zamki, zapasy i beczki”, jak to ujęła jego matka, i obawiają się, że ich lata dezinformacji uznają za niewybaczalną zdradę.

Rzeczywiście, chociaż jest on dosłownie dzieckiem, Jackson jest także wyjątkowo wrażliwy. Po tym, jak ostatnio był zastraszany w szkole przez dzieci, które uważają go za dziwnego, Jackson powiedział matce, że chce umrzeć. Jennifer Coleman mogła przenieść syna do innej klasy i teraz wydaje się szczęśliwszy. Ale wie, że obaj jej synowie nadal będą się zmagać - i że niewiele może zrobić, poza tym, że jest tak kochającym i cierpliwym rodzicem, jak tylko może - i uczestniczy w badaniach, które mogą oszczędzić innym dzieciom i rodzicom taki sam los.

Jackson Coleman gra w swoim salonie.

 

Zdjęcie: Shaun Lucas dla The Intercept

TON EPA, Z drugiej strony, ma prawo do zakazania chloropiryfos. Zgodnie z prawem agencja jest zobowiązana do regularnej ponownej oceny pestycydów, aby upewnić się, że nadal spełniają one normy bezpieczeństwa powodujące „ brak niepożądanych skutków ”. I w irytująco powolny sposób agencja robiła to, co powinna. Raport EPA z 10 listopada wykazał, że pomimo silnych nacisków branży agencja zaczęła postrzegać niebezpieczeństwa związane z chlorpiryfosem jako ustaloną naukę. Podjął działania i gdyby wybory przebiegły inaczej - lub gdyby EPA nie zażądała ostatecznego przedłużenia terminu - polityka mogła zostać również ustalona.

Zamiast tego przemysł chemiczny wznowił starania, aby wykoleić proponowane rozporządzenie. 29 listopada CropLife America podjęło próbę Zdrowaś Maryjo, aby powstrzymać zakaz. Grupa biznesowa zwróciła się do szefa biura ds. Programów pestycydowych o „zaprzestanie podejmowania decyzji regulacyjnych” w sprawie chloropiryfosu, dopóki nie opracuje standardów „do akceptowania badań epidemiologicznych w ocenie ryzyka dla zdrowia ludzkiego”, proces, który z łatwością może potrwać kilka lat.

Pogarda Donalda Trumpa dla nauki i jego przyjęcie zdyskredytowanych pomysłów , w tym teorii, że szczepionki powodują autyzm , od dawna przerażały społeczność naukową. Tym, którzy pracują nad chloropiryfosem, temu terrorowi czasami towarzyszy poczucie destabilizacji. „Wszyscy zastanawiamy się, co będzie dalej” - powiedział Nathan Donley, starszy naukowiec z Center for Biological Diversity, który badał chlorpiryfos. „To sprawia, że ​​nie śpię w nocy”.

Donley powiedział mi, że myślał, iż przemysł mógł zostać odważny przez Trumpa. I łatwo jest zrozumieć, dlaczego tak jest. W pierwszych miesiącach od wyborów Trump wzmocnił swoją lojalność wobec przemysłu w ogóle, aw szczególności Dow. Mike McKenna, lobbysta Dow, był jednym z pierwszych, którzy pracowali w jego zespole przejściowym, a Myron Ebell, wróg przepisów chemicznych, który otrzymał pieniądze od Dow, nadzorował personel nowej EPA. W grudniu Trump mianował dyrektora generalnego Dow Andrew Liveris na szefa American Manufacturing Council, komitetu sektora prywatnego, który doradza sekretarzowi handlu. Tymczasem Scott Pruitt, twórca Trumpa prowadzący EPA, jest zagorzałym wrogiem regulacji środowiska.

W ciągu ostatnich dziesięcioleci Dow zdołał spowolnić proces regulacji chloropiryfosu do wirtualnego pełzania. Czy proces, który został udaremniony przez co najmniej dwa poprzednie administracje, może ostatecznie zakończyć się sukcesem pod rządami Trumpa?

Niektórzy długoletni adwokaci trzymają się nadziei, że oczekujące rozporządzenie jest zbyt daleko, aby nowa administracja mogła przestać. Zignorowanie góry dowodów naukowych byłoby zbyt skandalicznym posunięciem nawet dla Trumpa, jak twierdzi Patti Goldman, prawniczka Earthjustice, która od ponad 20 lat pracuje nad ochroną społeczeństwa przed skutkami chloropiryfosu.

Goldman powiedział, że chociaż jest bezwstydnym przyjacielem przemysłu chemicznego, prezydent-elekt niekoniecznie chce być wrogiem dzieci. A zignorowanie szeroko akceptowanych badań pokazujących, że substancja chemiczna szkodzi mózgom dzieci, uczyniłoby go właśnie takim. „Radzenie sobie z uszkodzeniem mózgu u dzieci”, przewidziała, byłoby „katastrofą public relations”.

A potem jest kwestia prawa. Zdaniem Kristin Schafer, dyrektor ds. Polityki Pestycydów, niezwykle jasne jest, aby sąd wyraźnie wydał EPA wydanie ostatecznej reguły dotyczącej chloropiryfosu. „To termin prawny”.

Ale firma ma kilka potencjalnych sposobów obejścia przepisów bez technicznego naruszenia prawa. Niedawno Dow pokazał jeden w komunikacie prasowymwydany w dniu ogłoszenia przez EPA proponowanego zakazu. „Sąd nakazał EPA podjęcie ostatecznej decyzji w sprawie petycji do 31 marca 2017 r., Ale nie określił, jaka powinna być ta decyzja”, wyjaśnił Dow. „EPA może odrzucić petycję i zachować wszystkie tolerancje, które byłyby zgodne z nauką i pozwoliłyby agencji na zakończenie przeglądu rejestracji i uporządkowane rozwiązywanie pozostałych problemów”. Innymi słowy, EPA może wydać przepis, który , pomimo dowodów, deklaruje, że chlorpiryfos jest bezpieczny w użyciu, zamiast iść naprzód z zakazem. Albo Kongres może nawet opracować projekt ustawy, która w jakiś sposób daje ulgę neurotoksycznemu produktowi Dow.

Dow pracuje nad końcowymi etapami wokół EPA od co najmniej 2014 r., Kiedy to firma zatrudniła lobbysty Jamesa Callana do pracy nad „federalnymi działaniami regulacyjnymi mającymi na celu utrzymanie tolerancji na chloropiryfos owadobójczy”. Firma zapłaciła Callanowi 140 000 USD w ciągu ostatnich dwóch lat , zgodnie z zapisami lobbingu.

Zaledwie dwa lata temu, kiedy Callan po raz pierwszy zaczął pracować nad chloropiryfosami, te strategie musiały wydawać się marzeniami o fajkach. W tym czasie najlepszą opcją firmy - tak naprawdę jedyną opcją - było opóźnienie. Choć była to ulubiona strategia przemysłu chemicznego, nie było jasne, czy opóźnienie działania chloropiryfosu zrobi coś więcej niż wydłuży okres, w którym firma może skorzystać z produktu przed nieuniknionym zakazem.

Jednak po wyborach błyskawicznych oczywiste jest, że oferta Dow na dodatkowy czas może przynieść znacznie więcej, nie tylko tymczasowo odkładając zakaz stosowania chloropiryfosu, ale potencjalnie cofając proces naukowy o lata.

DOW ZROBIŁAnajlepiej oceniać korzyści płynące z tego produktu, który wraz z innymi pestycydami pomaga „amerykańskim rolnikom produkuje 144 miliardy funtów dodatkowej żywności, paszy i błonnika oraz czerpać 22,9 miliarda dolarów wzrostu dochodów z farmy”, według chlorprifos.com. Ale można również zmierzyć koszt dalszego używania toksyny w naszej żywności. Każdego dnia używany jest chloropiryf, więcej dzieci będzie narażonych - a więcej chemikaliów zostanie zmienionych. Najstarsze z dzieci w badaniu Rauh ma teraz 18 lat. Wraz z wiekiem dowiaduje się więcej o tym, jak różnią się ich mózgi. Niedawno skanowała mózgi 20 dzieci w swoich badaniach i znalazła różnice strukturalne u tych, które były najbardziej narażone.

Kilku naukowców próbowało oszacować koszt „ cichej pandemii neurotoksyczności ” wynikającej z tej i innych toksycznych ekspozycji. Naukowcy z TENDR zauważyli, że chemikalia, w tym chloropiryfos, już przyczyniły się do „alarmującego wzrostu problemów uczenia się i zachowania u dzieci”. Szacuje się, że u 10% amerykańskich dzieci zdiagnozowano ADHD, a u jednego na 68 amerykańskich dzieci zdiagnozowano autyzm zaburzenie spektrum, które stanowi 17-procentowy wzrost w ciągu ostatniej dekady.

David Bellinger, badacz z Harvard Medical School, obciął ciężar w inny sposób, szacując, że narażenie na pestycydy fosforoorganiczne, w tym chloropiryfos, łącznie kosztowało amerykańskie dzieci prawie 17 milionów punktów IQ. W Europie naukowcy próbowali nawet ustalić cenę na problemy neurorozwojowe powodowane przez chloropiryfos i inne pestycydy każdego roku: 120 miliardów euro, czyli 126 miliardów dolarów.

Podczas gdy dzieci w społecznościach rolniczych otrzymują największe dawki chloropiryfosu, ludzie w całym kraju są narażeni na potencjalnie niebezpieczne ilości chemikaliów w pożywieniu. Chociaż nie jest jasne, w jakim stopniu pozostałości pestycydów mogą wpływać na rozwój mózgu, wszyscy badacze, z którymi rozmawiałem, powiedzieli mi, że zalecają kobietom w ciąży i małym dzieciom spożywanie organicznych owoców i warzyw.

Nie inaczej jest w przypadku strategii Zenaidy Muñoz, która podczas ciąży zamykała się w swoim dwupokojowym domu w Cutler w Kalifornii. Po szoku, który uznał za szok, że chloropiryfos może być użyty, chociaż wiadomo, że szkodzi mózgowi dzieci, Muñoz zrobił wszystko, co mógł, aby chronić swoją rosnącą rodzinę. Nie stać ich na kupowanie produktów ekologicznych. Ma więc nadzieję, że jej zasłonięte zasłony i zamknięte drzwi ochronią ją - i czeka, aż rząd zrobi coś z pestycydem, który jest wokół niej.

Aktualizacja: 14 stycznia 2016 r

Ten artykuł został zaktualizowany w celu wyjaśnienia opisów badań Virginii Rauh i Irvy Hertz-Picciotto.

Ten artykuł został zgłoszony we współpracy z The Investigative Fund w The Nation Institute.


 
EU Observer: Unia proponuje EU zakaz pestycydu, ale kluczowe dokumenty pozostają tajne
https://euobserver.com/environment/146244 

UE proponuje zakaz pestycydów, ale kluczowe dokumenty są nadal tajne

  • Z powodu braku wewnętrznej kontroli granicznej UE na towarach - oraz z powodu importu z krajów spoza UE - owoce, warzywa, ryż i przyprawy zawierające chloropiryfos są sprzedawane i konsumowane w całej Europie (Zdjęcie: Marcos Garcia Rey)

Czas upływa na chloropiryfos, pestycydzie przeznaczonym do zabijania owadów, a także na przyczynę uszkodzenia mózgu płodów ludzkich i nowo narodzonych dzieci.

Zarówno Komisja Europejska, jak i Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) publicznie oświadczyły, że niniejsze zatwierdzenie nie powinno być odnawiane.

Jednak ostatecznej decyzji zaplanowanej na grudzień nie można uznać za pewnik.

W sierpniu eksperci EFSA oświadczyli, że nie można zaakceptować wykrywalnych pozostałości chlorpiryfosu w żywności.

Kiedyś we wrześniu Komisja poinformowała państwa członkowskie UE, że pod koniec roku zaproponuje całkowity zakaz chloropiryfosu i powiązanej substancji chloropiryfos metylowy.

Jest to pokazane w powiadomieniu (z dnia 13 września) skierowanym do duńskiego parlamentu przez rząd duński. Notatka odnosi się tylko do niedatowanego projektu komisji. Oficjalna wersja ma zostać opublikowana później jesienią.

Jednocześnie odpowiednie dokumenty w tle są nadal utrzymywane w tajemnicy.

EFSA pozytywnie zareagował na wniosek o dostęp do raportu na temat chloropiryfosu złożony przez inny kraj członkowski UE, Hiszpanię - który sam jest producentem i dużym użytkownikiem pestycydów.

Ale jest pewien haczyk: wymagane dokumenty zostaną ujawnione dopiero 18 października, na krótko przed ich złożeniem przed Stałym Komitetem ds. Roślin, Zwierząt, Żywności i Pasz (PAFF).

Proces ten jest zatem trudny do naśladowania z zewnątrz.

Blokujesz mniejszość?

Za tajemnicą kryje się logika: wciąż pozostaje otwarte pytanie, czy kraje produkujące i intensywni użytkownicy chloropiryfosu mogą stanowić blokującą mniejszość wśród państw członkowskich.

Jeśli tak, mogą unieważnić propozycje komisji dotyczące całkowitego zakazu.

Ujawnienie głównych argumentów może zatem „zagrozić trwającemu procesowi wzajemnej oceny”, stwierdził dyrektor wykonawczy EFSA, Berhard Url, w odpowiedzi na piśmie.

Ponadto wciąż tajny dokument może rzucić światło na to, dlaczego chlorpiryfos został zatwierdzony na szczeblu UE od 2005 r., Chociaż jego niebezpieczne skutki były znane i udokumentowane już w 2000 r.

Stosowanie chloropiryfosu jest zabronione w ośmiu państwach członkowskich, ale zarejestrowane do użycia w 20.

Ze względu na brak kontroli towarów na granicach wewnątrz UE oraz import z krajów spoza UE owoce, warzywa, ryż i przyprawy zawierające chloropiryfos są sprzedawane i spożywane w całej Europie.

Zostało to zgłoszone w czerwcu przez EUobserver i innych.

Dochodzenie wykazało, że próbki żywności są regularnie sprawdzane przez władze krajowe pod kątem dopuszczalnych poziomów pozostałości, ale dopiero po dystrybucji żywności.

W wielu przypadkach był on już sprzedawany i konsumowany.


 
New York Times: Za uszkodzenia mózgu też podziękujemy Trumpowi
https://www.nytimes.com/interactive/2017/10/28/opinion/sunday/chlorpyrifos-dow-environmental-protection-agency.html 

The pesticide, which belongs to a class of chemicals developed as a nerve gas made by Nazi Germany, is now found in food, air and drinking water. Human and animal studies show that it damages the brain and reduces I.Q.s while causing tremors among children. It has also been linked to lung cancer and Parkinson’s disease in adults.

 
COMMENTS

The colored parts of the image above, prepared by Columbia University scientists, indicate where a child’s brain is physically altered after exposure to this pesticide.

This chemical, chlorpyrifos, is hard to pronounce, so let’s just call it Dow Chemical Company’s Nerve Gas Pesticide. Even if you haven’t heard of it, it may be inside you: One 2012 study found that it was in the umbilical cord blood of 87 percent of newborn babies tested.

And now the Trump administration is embracing it, overturning a planned ban that had been in the works for many years.

The Environmental Protection Agency actually banned Dow’s Nerve Gas Pesticide for most indoor residential use 17 years ago — so it’s no longer found in the Raid you spray at cockroaches (it’s very effective, which is why it’s so widely used; then again, don’t suggest this to Dow, but sarin nerve gas might be even more effective!). The E.P.A. was preparing to ban it for agricultural and outdoor use this spring, but then the Trump administration rejected the ban.

That was a triumph for Dow, but the decision stirred outrage among public health experts. They noted that Dow had donated $1 million for President Trump’s inauguration.

Lobbying Expenditures by Dow Chemical Have Increased Over Time

ANNUAL LOBBYING EXPENDITURES

$10

million

5

0

2000

2005

2010

2015

Source: Center for Responsive Politics

So Dow’s Nerve Gas Pesticide will still be used on golf courses, road medians and crops that end up on our plate. Kids are told to eat fruits and vegetables, but E.P.A. scientists found levels of this pesticide on such foods at up to 140 times the limits deemed safe.

“This was a chemical developed to attack the nervous system,” notes Virginia Rauh, a Columbia professor who has conducted groundbreaking research on it. “It should not be a surprise that it’s not good for people.”

Remember the brain-damaging lead that was ignored in drinking water in Flint, Mich.? What’s happening under the Trump administration is a nationwide echo of what was permitted in Flint: Officials are turning a blind eye to the spread of a number of toxic substances, including those linked to cancer and brain damage.

“We are all Flint,” Professor Rauh says. “We will look back on it as something shameful.”

Here’s the big picture: The $800 billion chemical industry lavishes money on politicians and lobbies its way out of effective regulation. This has always been a problem, but now the Trump administration has gone so far as to choose chemical industry lobbyists to oversee environmental protections. The American Academy of Pediatrics protested the administration’s decision on the nerve gas pesticide, but officials sided with industry over doctors. The swamp won.

The chemical industry lobby, the American Chemistry Council, is today’s version of Big Tobacco. One vignette: Chemical companies secretly set up a now-defunct front organization called Citizens for Fire Safety that purported to be a coalition of firefighters, doctors and others alarmed about house fires. The group called for requiring flame retardant chemicals in couches, to save lives, of course.

1918763_127321509095_5183287_n.jpg
A photo posted on the Facebook page of Citizens for Fire Safety. Despite its name, the organization represented chemical companies, not concerned members of the public.

In fact, this was an industry hoax, part of a grand strategy to increase sales of flame retardants — whose principal effect seems to be to cause cancer. The American Chemistry Council was caught lying about its involvement in this hoax.

Yet these days, Trump is handing over the keys of our regulatory apparatus to the council and its industry allies. An excellent Times article by Eric Lipton noted that to oversee toxic chemicals, Trump appointed a council veteran along with toxicologist with a history of taking council money to defend carcinogens.

In effect, Trump appointed two foxes to be Special Assistant for Guarding the Henhouse.

Some day we will look back and wonder: What were we thinking?! I’ve written about the evidence that toxic chemicals are lowering men’s sperm counts, and new research suggests by extrapolation that by 2060, a majority of American and European men could even be infertile. These days we spew fewer toxins into our air and rivers, and instead we dump poisons directly into our own bodies.

A Dow spokeswoman, Rachelle Schikorra, told me that “Dow stands by the safety of chlorpyrifos” (I don’t think the company approves of my branding it Dow’s Nerve Gas Pesticide). Given Dow’s confidence, I suggest that the company spray it daily in its executive dining rooms.

Look, it’s easy to get diverted by the daily White House fireworks. But long after the quotidian craziness is forgotten, Americans will be caring for victims of the chemical industry’s takeover of safety regulation.

Democrats sometimes gloat that Trump hasn’t managed to pass significant legislation so far, which is true. But he has been tragically effective at dismantling environmental and health regulations — so that Trump’s most enduring legacy may be cancer, infertility and diminished I.Q.s for decades to come.


 
Human Rights Watch: Brazylia otwiera drzwi dla toksycznych pestycydów
https://www.hrw.org/news/2019/07/26/brazils-dangerous-open-door-toxic-pesticides 

 

nad avaaz