Afiszowanie się argumentacją, że w Lublinie homoseksualiści nie są dyskryminowani, jest wysoce gorszące i jak najgorzej świadczy o sytuacji.
Bo jest widome to, że w naszej kulturze nikt nie prześladuje takich osobników. Więc po co takie gorliwe wyjaśnienia?
Te gorliwe deklaracje dają jednak dużo do myślenia. Otóż wynika z nich prosty wniosek, że praktyki homoseksualne są w Lublinie czymś społecznie otwartym. A więc mamy do czynienia z masowym zgorszeniem.
Jak więc wygląda w tym kozim grodzie ochrona dzieci i młodzieży?
Wiadomo, że homoseksualizm jest w najwyższym stopniu kryminogenny. Poza tym tak pederaści, jak i lesbijki bezustannie „szukają miłości” – to wszystkim oczywiste. A jeśli ludzie dorośli bardzo źle znoszą homoseksualne zaloty homoseksualistów, to co dzieje się z młodzieżą?
Jak jest ona chroniona?
Czy pan Milewski może podać przykłady ochrony dzieci i młodzieży przed homoseksualistami?
red. GW.






