KONTRA #20 Rymanowski, ks. Bańka, ks. Wachowiak: Kościół rozdarty

Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić,

niech wie,

iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.

 

Niski poziom. Bańka jest chyba nawet gorszy niż Wachowiak, bo dyskutuje zbrodnie posobrowców, jako swoje własne. Wachowiak to ortodoks posoborowego obłędu, a Banka to zdrajca Kościoła Świętego.

Dyskutowanie o tym, czy innowiercy mogą być zbawieni jest na poziomie nauki religii szóstej klasy szkoły podstawowej. Tam powiedziano jasno, że nie będą zbawieni.

Poza tym błędy teologiczne, bo nie wszystkie grzechy mogą być odpuszczone, a czemu tamte wywody miały przeczyć.

 

 

A Msza Święta to prosta sprawa bez dyskusji:

 

Ale, ponieważ trudno byłoby przesłać niniejszą Konstytucję do wszystkich części świata i powiadomić jednocześnie wszystkich zainteresowanych, zarządzamy, iż będzie ona, jak zwykle, rozwieszona na drzwiach Bazyliki Księcia Apostołów, na drzwiach Apostolskiej Kancelarii i na końcu Campo da Fiori; ponadto nakazujemy, że drukowane kopie niniejszego dokumentu, potwierdzone przez notariusza i poświadczone pieczęcią funkcjonariusza kościelnego, będą posiadać tę samą niebudzącą wątpliwości ważność, gdziekolwiek w każdym kraju, który chciałby wystawić publicznie niniejszy Nasz tekst. Podobnie, nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, polecenia, skierowania, przyznania, indultu, deklaracji, woli, dekretu i zakazu. Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.

Dan u Świętego Piotra w Rzymie, w roku tysiąc pięćset siedemdziesiątym Wcielenia Naszego Pana, dnia czternastego lipca, piątego roku Naszego Pontyfikatu.

  1. P. Pius V

Bulla Quo primum tempore św. Piusa V Ustanowienie Wiecznego Kanonu Mszy św. Konstytucja Apostolska Jego Świątobliwości Papieża św. Piusa V z 14 lipca 1570 r.

https://gazetawarszawska.com/index.php/sancta-ecclesia/1273-bulla-quo-primum-tempore-sw-piusa-v-14-lipca-1570

 

Red. Gazeta Warszawska

 

 


People in this conversation

Comments (6)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Alfredo kard. Ottaviani, Antonio kard. Bacci: Krótka analiza krytyczna nowego Novus Ordo Missae

https://gazetawarszawska.com/index.php/sancta-missa/1207-alfredo-kard-ottaviani-antonio-kard-bacci-krotka-analiza-krytyczna-nowego-ordo-missa

Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Pan Jezus do uczniów: 31 Wówczas Jezus rzekł do nich: «Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Mt 26

Św. Paweł: 10 A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa,...

Pan Jezus do uczniów: 31 Wówczas Jezus rzekł do nich: «Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Mt 26

Św. Paweł: 10 A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. 11 Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. 12 Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa». 13 Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? 1Kor1

bp Ignacy Krasicki: Wilczki:
"Jak będziecie tak w kupie
Dysputować się, głupie,
Wiecie, kto nie zbłądzi?
Oto strzelec was pozwie,
A kusznierz osądzi”.

Achille, kard. Lienart, biskup Lille, mason wysokiego stopnia:
Krótko przed śmiercią zaskoczył wszystkich zebranych w jego pokoju, wykrzykując “Mówiąc po ludzku, Kościół jest martwy”. Inicjowany do loży15 października 1912.

Okazuje się, że wszyscy mądrze prorokują i dysputują, a najlepszym teologiem jest mason, katolicki kardynał. Oni (masoni) wiedzieli gdzie uderzyć - w pasterza, czyli Papieża, bo jak będą mieli "swego" na Stolicy Piotrowej, to już po niej: papież heretyk NIE może być prawdziwym przywódcą KK i Namiestnikiem Chrystusa. Tak więc od J23 NIE ma Kościoła Chrystusowego ani prawdziwych sakramentów ani Mszy świętej i nie chodzi tu o ryt. Kościół w zamierzeniu Boga jest Jego Królestwem, monarchią, hierarchią: nie ma papieża nie ma Mszy św i sakramentów i biskupów i kapłanów, których sakry i święcenia unieważnił najwyższy heretyk
Obecny KK to zbiór drobnych sekt na wzór protestanckich denominacji. "Piusiści", "Piotrowcy", "sedecy" i t p.
Od kiedy chrześcijaństwo wschodnie odłączyło się od papiestwa i takoż anglikańskie nastąpił lawinowy rozpad, ruina, której przypieczętowaniem były machlojki na konklawe 1958 r i nast.
Opisała to w swych wspomnieniach amerykańska komunistka Bella V. Dodd: Szkoła ciemności

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Przełomem, kiedy Kościół zaczął tracić rozmach, mógł być wiek- Vi-VII. Kiedy wprowadzono Wielkopiątkową modlitwę za Żydów, to w miejsce palenia synagog, a co miało miejsce do iV wieku - Chryzostom.
Czyli wyniesiono ich na ołtarze! A co było i...

Przełomem, kiedy Kościół zaczął tracić rozmach, mógł być wiek- Vi-VII. Kiedy wprowadzono Wielkopiątkową modlitwę za Żydów, to w miejsce palenia synagog, a co miało miejsce do iV wieku - Chryzostom.
Czyli wyniesiono ich na ołtarze! A co było i jest sprzeczne z Ewangelią:
Św Marek 6:11 Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!»

Nasz polski los polega na tym, że przyjęliśmy chrześcijaństwo późno, bo już zdeformowane liberalizmem. Skutkiem tego Polacy bardziej troszczą się o obcych, aniżeli o swoich. Jest to jaskrawy kontrast między kulturą zachodnią, a tym polskim "etosem" ni przypiął, ni przyłatał.



Tu poniżej taki rys historyczny, nie jest oczywiste, że to jest rzetelne.
https://www.liturgia.pl/wielkopiatkowa-modlitwa-za-zydow-2-3/



Wielkopiątkowa modlitwa za Żydów (2/3)
Maciej Zachara MIC · 29 kwietnia 2025
Ciąg dalszy tematu wielkopiątkowej modlitwy za Żydów. W pierwszej części poruszyłem temat polskich przekładów modlitwy zapisanej w aktualnie obowiązującym Mszale Pawła VI. Dzisiaj pójdźmy głębiej w historię i powiedzmy coś o modlitwie, która była w użyciu do lat 50-tych ubiegłego stulecia.


W tym wpisie korzystam głównie z czterech publikacji, ich dokładne odniesienia bibliograficzne podaję na końcu. Są to dwa opracowania ks. prof. Czesława Krakowiaka z KUL poświęcone historii tej modlitwy, artykuł niemieckiego teologa Erika Petersona (1890-1960), konwertyty z luteranizmu, analizujący modlitwę od strony językowej (bardzo ważny artykuł opublikowany w 1936 r. na łamach Ephemerides liturgicae, udostępniony w wersji polskiej na łamach Christianitas) oraz znakomity tekst włoskiego historyka prof. Andrei Nicolottiego z Turynu, będący komentarzem do tekstu Petersona, pokazującym tamten artykuł w szerokim kontekście zarówno historii modlitwy jak też toczonej wokół niej debaty.

Zacznijmy od materiału dowodowego, czyli od tekstu modlitwy.

Tekst łaciński wg Missale Romanum Piusa V

Oremus et pro perfidis Iudaeis: ut Deus et Dominus noster auferat velamen de cordibus eorum, ut et ipsi agnoscant Iesum Christum Dominum nostrum.

Omnipotens sempiterne Deus, qui etiam iudaicam perfidiam a tua misericordia non repellis: exaudi preces nostras, quas pro illius populi obcaecatione deferimus; ut agnita veritatis tuae luce, quae Christus est, a suis tenebris eruantur. Per eundem Dominum.

Tekst polski

(tłum. własne)

Módlmy się też i za niewiernych (albo: wiarołomnych) Żydów: niech Pan i Bóg nasz zdejmie zasłonę z ich serc, aby i oni uznali Jezusa Chrystusa, naszego Pana.

Wszechmogący, wieczny Boże, który także żydowskiej niewiary (albo: żydowskiego wiarołomstwa) nie odtrącasz od swego miłosierdzia, wysłuchaj nasze modlitwy, które zanosimy za ten zaślepiony lud, aby uznawszy światło prawdy, którym jest Chrystus, został wybawiony ze swych ciemności. Przez tegoż Pana.

O różnych możliwościach przekładu „pro perfidis Iudaeis” będzie nieco dalej, wtedy stanie się jasne, dlaczego zdecydowałem się na dwoistość przekładu.

Pochodzenie modlitwy

Kiedy powstała modlitwa „pro perfidis Iudaeis”? Modlitwa w tej formie na pewno istniała w VII wieku. W najstarszych zachowanych rzymskich sakramentarzach są poświadczone uroczyste modlitwy wielkopiątkowe z tak właśnie brzmiącą modlitwą za Żydów. Ma ją zarówno Sakramentarz Gelazjański (GeV 414-415) jak i egzemplarze trzech linii Sakramentarza Gregoriańskiego, czyli Hadrianum (GrH 352-353), Paduense (GrP 317-318) i Tridentinum (GrT 408-409). Przypomnijmy, że oba sakramenatrze, Gelasianum i Gregorianum, są datowane na VII wiek. Zatem w VII wieku modlitwa „pro perfidis Iudaeis” istnieje na pewno. Jest bardzo prawdopodobne, że wielkopiątkowe orationes sollemnes powstały wcześniej, tylko nie mamy na ten temat pewnych informacji i musimy pozostawać w sferze hipotez. Prosper z Akwitanii (zm. 465) pisze o modlitwach wstawienniczych zanoszonych przez Kościół w różnych intencjach i wspomina także o modlitwie za Żydów, stosując sformułowania bardzo podobne do tych, które występują w modlitwie wielkopiątkowej. Odnośne cytaty, pochodzące z pism Prospera Capitula (ok. 435/442) i De vocatione omnium gentium (ok. 450) przytoczyłem we wpisie z 4 listopada 2016, można je więc tam znaleźć (link również u dołu).

Andrea Nicolotti uważa, że modlitwa powstała w dwóch etapach. Jego zdaniem część pierwsza, będąca wezwaniem do modlitwy, jest starsza i początkowo funkcjonowała autonomicznie. Jej powstanie włoski historyk datuje na czas między rokiem 250 a 320. Część druga, będąca modlitwą kapłańską sensu stricto, jest zbudowana według reguł łacińskiej retoryki i z zastosowaniem odpowiedniego rytmu (cursus), co wskazuje na czas nieco późniejszy. Prof. Nicolotti sądzi, że Prosper z Akwitanii w swoich pismach odnosił się już do gotowej modlitwy, zatem powstanie modlitwy właściwej i złożenie obu części razem musiałoby nastąpić do końca IV wieku.

Kwestia pierwotnego znaczenia „perfidi” i „perfidia”

Trzeba powiedzieć wprost, że starożytna modlitwa wielkopiątkowa za Żydów dzisiaj brzmi po prostu okropnie. Jest tutaj cała kumulacja negatywnych określeń, toteż wielu komentatorów mówiło, że lepiej byłoby już w ogóle się nie modlić, niż modlić się w taki sposób.

Nie zamierzam uprawiać jakiejś apologii tej modlitwy. Prawdopodobnie jednak w swojej genezie nie miała aż tak mocnego wydźwięku antyżydowskiego, jakiego nabrała z czasem. Tutaj najważniejszą kwestią jest sens sformułowań „perfidi Iudaei” i „iudaica perfidia”. Ta kwestia była mocno dyskutowana od początku ubiegłego wieku i dobrze, że na łamach Christianitas został przypomniany bardzo ważny artykuł Erika Petersona, w którym autor przedstawia wyniki kwerendy w starożytnej literaturze chrześcijańskiej odnośnie do stosowania słów „perfidia” i „perfidus”. Słowo „perfidia” jest wieloznaczne i zależnie od kontekstu może oznaczać „przewrotność”, „wiarołomstwo” lub „niewiarę”. Peterson przekonująco twierdzi, że tutaj zdecydowanie należy interpretować „perfidia” jako „niewiarę”. Modlitwa „pro perfidis Iudaeis” jest więc modlitwą za tych Żydów, którzy nie są „fideles” – „wiernymi”, czyli chrześcijanami. Nie było intencją Kościoła przy ułożeniu tej modlitwy przypisywanie Żydom jako takim wiarołomstwa czy przewrotności. Dlatego w podanym powyżej tłumaczeniu dałem pierwszeństwo przekładowi „za niewiernych Żydów” i „żydowskiej niewiary”, bo najprawdopodobniej taki właśnie jest pierwotny sens tych sformułowań. Ks. prof. Krakowiak w swoim opracowaniu przywołuje jeszcze komentarz ks. abpa Henryka Muszyńskiego, który w Episkopacie Polski był przez lata przewodniczącym Komisji ds. Dialogu z Judaizmem. Jak uważa ks. abp Muszyński, w przyjęciu określenia „perfidi Iudaei” mogło chodzić o to, by Żydów, którzy nie przyjęli Chrystusa nie stawiać, także na poziomie terminologii, w jednym szeregu z „infideles”, czyli z poganami.

Przywołanie obrazu zasłony w pierwszej części modlitwy jest inspirowane Drugim Listem do Koryntian (2 Kor 3, 15-16), gdzie święty Paweł, nawiązując do zasłony na twarzy Mojżesza (Wj 34, 33), mówi, że gdy synowie Izraela czytają Pisma, pozostaje nad nimi zasłona, która opada dzięki Chrystusowi. Z tym obrazem zasłony należy chyba potem łączyć frazy z drugiej części modlitwy o zaślepieniu ludu i o ciemnościach, w których jest on pogrążony. W gruncie rzeczy jest to modlitwa o to, by naród żydowski rozpoznał Mesjasza w Jezusie. Nie traćmy też z oczu tego, że druga część modlitwy mówi, że Bóg nie odtrąca niewiary ludu żydowskiego od swego miłosierdzia.

Zarzuty wobec modlitwy

Czy biorąc to wszystko pod uwagę można powiedzieć, jak chcą także niektórzy współcześni apologeci (u dołu podaję adres bibliograficzny do jednego niedawnego artykułu broniącego tej modlitwy), że modlitwa ta w gruncie rzeczy jest bez zarzutu i spokojnie mogłaby pozostać? Odpowiadając słowami świętego Pawła „żadną miarą!” (Rz 3, 4).

Jest ważne odczytywać pierwotne znaczenie modlitwy, bo pozwala to zobaczyć modlitwę w nieco innym świetle, ale to jednak nie uwalnia jej do końca od zarzutów.

Po pierwsze, modlitwa jednak wyrosła na gruncie polemiki chrześcijańsko-żydowskiej i nawet uwzględniając wyjaśnienia Petersona czuć w niej ducha niechęci wobec obejmowanej modlitwą społeczności. W okresie powstawania modlitwy relacje żydowsko-chrześcijańskie były bardzo trudne i obustronnie obciążone przejawami wrogości. Po stronie żydowskiej zdarzały się obelżywe teksty na temat Jezusa i Maryi, nie do zaakceptowania dla chrześcijan. Ponadto w ramach codziennej żydowskiej modlitwy 18 błogosławieństw, modlitwa dwunasta przeciw heretykom i odstępcom (Birkat ha-minim) w swej wersji palestyńskiej jest skierowana według wszelkiego prawdopodobieństwa przeciwko judeochrześcijanom (chrześcijanom żydowskiego pochodzenia), traktowanym jako zdrajcy i jako zagrożenie dla judaizmu. Z drugiej strony były bardzo ostre i agresywne wypowiedzi antyżydowskie ze strony niektórych Ojców Kościoła (np. św. Jan Chryzostom i św. Ambroży). Znany z kwiecistego języka Chryzostom nazywał żydowskie synagogi siedliskiem bestii i mówił, że nie ma takiej zbrodni, której nie popełniliby Żydzi, a św. Ambroży pochwalił antyżydowski pogrom w Kallinikum (Syria), gdzie podburzeni przez tamtejszego biskupa chrześcijanie spalili synagogę i gwałtownie zaprotestował, gdy cesarz Teodozjusz chciał zobowiązać tamtejszych chrześcijan do jej odbudowania. Wrogość Ojców brała się również z poczucia zagrożenia, ponieważ judaizm miał siłę przyciągającą i zdarzali się etnochrześcijanie, którzy przechodzili na judaizm jako prozelici oraz judeochrześcijanie, którzy chcieli nadal chodzić zarówno do kościołów jak i do synagog, skądinąd według praktyki pierwotnego Kościoła w Jerozolimie (zob. Dz 21, 20-21). Nasza modlitwa wyrosła na takim właśnie podglebiu. Jak mówił w innym kontekście o. Robert F. Taft SJ, polemiki nigdy nie są pedagogiem godnym zaufania.

Po drugie, artykuł Petersona tłumaczył prawdopodobny zamysł bezpośrednich twórców modlitwy. Ale „perfidia” mogła być różnie rozumiana już wtedy, więc od samego początku modlitwa była otwarta na różne interpretacje. A dlaczego tekst Petersona miał takie znaczenie w latach 30-tych XX wieku? Odpowiedź jest oczywista: Ponieważ wówczas słowa „perfidi” i „perfidia” były powszechnie rozumiane w znaczeniu przyjętym w językach nowożytnych, czyli jako „wiarołomstwo” lub „przewrotność” (stąd na początku alternatywny przekład w nawiasach, tak jak modlitwa faktycznie była rozumiana sto lat temu) . W powszechnym odbiorze była to modlitwa za Żydów, którzy niejako z natury są wiarołomni czy przewrotni. Erik Peterson na początku swego artykułu przytoczył pewien zjadliwie antysemicki cytat XIX-wiecznego francuskiego autora katolickiego, znajdującego w wielkopiątkowej modlitwie Kościoła potwierdzenie tezy, że Żydów z natury cechuje łotrostwo. W dobie ruchu liturgicznego wierni zaczęli dostawać do rąk dwujęzyczne mszaliki. Jak pisze Nicolotti, najczęstszym tłumaczeniem „pro perfidis Iudaeis” i „iudaicam perfidiam” na języki ojczyste było „za wiarołomnych Żydów” i „żydowskiego wiarołomstwa”. Tak też jest w posiadanym przeze mnie łacińsko-polskim mszaliku z 1932 roku. Po artykule Petersona w niektórych nowo wydawanych mszalikach zmieniano przekład na „niewiernych Żydów” i „żydowskiej niewiary”, ale nawet dzisiaj niektórzy tłumaczą „perfidis Iudaeis” jako „wiarołomnych Żydów”. Reasumując, niezależnie od prawdopodobnego pierwotnego sensu modlitwy, ona w historii zafunkcjonowała jako tekst jednoznacznie antyżydowski.

Po trzecie, dodatkowym potwierdzeniem antyżydowskiego charakteru modlitwy jest warstwa ceremonialna. Do ostatniej edycji Mszału Piusa V (1962) wielkopiątkowe orationes sollemnes były wykonywane następująco. Najpierw był śpiew pierwszej części, będącej rozbudowanym wezwaniem do modlitwy. Potem padała komenda „Flectamus genua” (Klęknijmy) i następowała chwila cichej modlitwy w postawie klęczącej. Następowała komenda „Levate” (Wstańcie) i kapłan śpiewał część drugą, czyli właściwą modlitwę. Mszał Pawła VI zniósł obligatoryjny charakter klękania i wstawania. Nie ma wątpliwości, że pierwotnie wszystkie intencje wielkopiątkowe były wykonywane w taki właśnie sposób. Od czasów karolińskich zaczęto jednak czynić wyjątek dla modlitwy za Żydów, znosząc klękanie i praktyka taka stała się w liturgii rzymskiej powszechna aż do 1955 r., kiedy reforma Piusa XII przywróciła klękanie także podczas modlitwy za Żydów. Od Amalariusza z Metzu (zm. 856) pojawiało się w źródłach tłumaczenie, że nie klękamy, aby nie naśladować Żydów, którzy szyderczo klękali przed pojmanym Jezusem. Tłumaczenie takie było kompletnie bez sensu, ponieważ przed aresztowanym Jezusem klękali nie Żydzi, a rzymscy żołnierze (Mt 27, 29; Mk 15, 19), na co zresztą zwracali uwagę także niektórzy średniowieczni autorzy. W Sakramentarzu Ratolda z X w. znajduje się na marginesie dopisek, że nie klęka się z powodu winy i gniewu ludu (Paris, B.N. lat. 12052, f. 122v). Dopisek ten był przez część badaczy interpretowany w taki sposób, że wierni wpadali w złość z powodu modlitwy za Żydów, więc żeby ich jakoś ułagodzić przynajmniej oszczędzono im klękania. Wydaje się jednak bardziej prawdopodobne, że „winę i gniew ludu” w Sakramentarzu Ratolda należy rozumieć jako winę Żydów wobec Jezusa i ich gniew wobec Niego. Najprawdopodobniej więc to powstrzymanie się od klękania było jakby takim rodzajem odwetu wobec Żydów, którzy doprowadzili do śmierci Jezusa. Skoro już trzeba, modlimy się za nich, ale przynajmniej nie klękamy. Peterson w swoim artykule zajmował się również tą kwestią i rozważał różne hipotezy co do genezy tej rezygnacji z klękania.

Po czwarte, niestety, ale Wielki Piątek w historii łatwo stawał się okazją do manifestowania antyżydowskich postaw, według schematu myślenia z Sakramentarza Ratolda. Jeden z moich profesorów na rzymskim „Anselmianum” wspominał, że jako dziecko był w swojej rodzinnej miejscowości w Hiszpanii naocznym świadkiem zamieszek antyżydowskich właśnie w Wielki Piątek, gdy grupa pobożnych wiernych po skończonej liturgii poszła prosto z kościoła pod miejscową synagogę i wytłukła szyby kamieniami. To musiały być lata 40-te XX w. Doprawdy, piękny owoc uczestnictwa w liturgii Wielkiego Piątku! Wielki Piątek stawał się kontekstem powtarzania zarzutu „bogobójstwa” oraz całkowicie absurdalnego obarczania dzisiejszych Żydów odpowiedzialnością za doprowadzenie do śmierci Jezusa. Ktoś powie, że przecież mieszkańcy Jerozolimy wołali „Krew Jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27, 25). Ale co ma z tego wynikać? Już prorok Ezechiel mówił, że dzieci nie ponoszą odpowiedzialności za grzechy rodziców (Ez 18, 1nn), a wołanie tłumu możemy odczytać tak jak Ewangelista Jan odczytał słowa Kajfasza (J 11, 49-52), czyli jako nieświadomie wypowiedziane proroctwo, z którego, paradoksalnie, wynika nadzieja zbawienia. Krew Jezusa to krew odkupieńcza, również za tych, którzy doprowadzili do skazania Go na śmierć i za tych, którzy fizycznie przybijali Go do krzyża. W każdym razie modlitwa „pro perfidis Iudaeis” łatwo wpisywała się w antyżydowskie nastroje nierzadko towarzyszące celebracji Wielkiego Piątku i ze swej strony przyczyniała się do podsycania tych nastrojów.

Ku zmianie tej modlitwy

Nie myślmy, że w czasach nowożytnych na długo przed Soborem Watykańskim II nie było w Kościele ludzi odczuwających zażenowanie z powodu modlitwy „pro perfidis Iudaeis”. Jak pisze Nicolotti, pierwsza oficjalna inicjatywa na rzecz zmiany tej modlitwy miała miejsce w 1808 roku ze strony okupujących wówczas Toskanię Francuzów. Do biskupów Toskanii został skierowany apel o modyfikację dwóch modlitw wielkopiątkowych: za imperatora (modlitwa druga), aby można było w niej wymieniać imię Napoleona oraz za Żydów, która brzmi za ostro i żeby „perfidia” złagodzić na „caecitas” (ślepota). Toskańscy biskupi nie byli temu przeciwni, ale zwrócili się o pozwolenie do Rzymu. Błyskawicznie przyszła odpowiedź, którą w imieniu papieża Piusa VII przekazał kard. Leonardo Antonelli. Rzym zezwalał na wstawienie imienia Napoleona, za to kategorycznie zakazał jakiejkolwiek modyfikacji w modlitwie za Żydów. W uzasadnieniu napisano, że modlitwa jest przekazana przez czcigodną tradycję, słusznie zarzuca Żydom złośliwość („malizia”), zmiana oznaczałaby zaś sugestię, że Kościół dotąd się mylił. Rzym nie chcąc wchodzić w zbyt ostrą konfrontację z Francuzami pozwolił ostatecznie na omijanie modlitwy za Żydów, ale nie na jej modyfikację. Zakaz Rzymu został zresztą w dużej mierze zignorowany i w wielu kościołach Toskanii modlitwa została zmieniona według inicjatywy francuskiej. W każdym razie ta historia jasno pokazuje, jak w praktyce była wtedy rozumiana „perfidia iudaica”, zarówno w szerokim odbiorze jak i na samych szczytach władzy w Kościele. Oczywistym było, że jest to modlitwa programowo antyżydowska, tylko u jednych to budziło zażenowanie, a drudzy, z papieżem na czele, uważali to za słuszne i zgodne z tradycją Kościoła.

Kolejna inicjatywa miała miejsce w 1928 roku, tym razem ze strony stowarzyszenia kapłańskiego Opus Sacerdotale Amici Israel. Ze strony stowarzyszenia została skierowana prośba do Świętej Kongregacji Obrzędów, aby przywrócić klękanie podczas modlitwy za Żydów i usunąć z niej słowa „perfidis” i „perfidiam”. Kongregacja była przychylna, pozytywnie o projekcie zmiany wypowiedział się konsultor Kongregacji o. Ildefons Schuster OSB, natomiast stanowcze potępienie propozycji przyszło ze strony Świętego Oficjum i samego papieża Piusa XI. Stowarzyszenie Amici Israel zostało rozwiązane, najprawdopodobniej w związku z tą sprawą.

W tym kontekście, zauważa Nicolotti, bardzo interesujące jest pojawienie się kilka lat później artykułu Petersona akurat na łamach Ephemerides liturgicae, periodyku powiązanego z Kongregacją Obrzędów. Jest to tym ciekawsze, że do tej pory Ephemerides liturgicae zajmowało się głównie sprawami ceremonialnymi i rubrycystycznymi, nie zaś pogłębionymi studiami historycznymi i teologicznymi. Artykuł Petersona nie zawierał żadnej propozycji modyfikacji modlitwy, co zresztą byłoby wtedy nierealne i mogłoby ściągnąć sankcje na pismo, ale tłumacząc prawdopodobny pierwotny sens słowa „perfidia” i pokazując, że zniesienie klękania jest czymś późniejszym, unaoczniał zmianę jaka zaszła w ciągu wieków w rozumieniu modlitwy. To zaś stwarzało szansę otwarcia na nowo debaty nad modlitwą.

Artykuł Petersona odbił się szerokim echem i miał wpływ na przekłady modlitwy w dwujęzycznych mszalikach do użytku wiernych. W wielu nowych wydaniach „wiarołomstwo” zaczęło być zastępowane przez „niewiarę”. W 1948 r. Kongregacja Obrzędów w odpowiedzi na zapytania z różnych stron zadeklarowała ostrożnie, że nie odrzuca się tego nowego przekładu.

Debata nad samą modlitwą została otwarta w ramach ustanowionej w 1948 r. przez Piusa XII komisji mającej przygotować generalną reformę liturgii. Kard. Agostino Bea zaproponował przywrócenie klękania podczas modlitwy za Żydów, a o. Ferdinando Antonelli OFM z Kongregacji Obrzędów postawił wniosek o zastąpienie słowa „perfidia” przez „incredulitas” (niewiara). Stanowisko Antonellego poparli: kard. Bea, sekretarz komisji o. Annibale Bugnini CM, który także napisał na ten temat własny artykuł na łamach kierowanego wówczas przez siebie Ephemerides liturgicae, artykuł odwołujący się do Petersona i popierający jego tezy, oraz – najmocniej – o. Joseph Löw CSsR z sekcji historycznej Kongregacji Obrzędów, który na łamach periodyku Rivista liturgica napisał, że modlić się za kogoś jednocześnie obrażając go jest przeciwne miłości Chrystusa oraz że należy przezwyciężyć ducha lenistwa i nadmiernego konserwatyzmu, które opierają się reformom liturgii. Przeciwni zmianom byli natomiast ks. Enrico Dante, prefekt ceremonii papieskich (późniejszy kardynał), o. Anselmo Albareda OSB, prefekt Biblioteki Watykańskiej, powołujący się na niedawny zakaz Piusa XI oraz cieszący się wielkim autorytetem ekspert o. Bernard Botte OSB, uważający, że wystarczy odpowiednio tłumaczyć modlitwę na języki ojczyste. Z tych powodów reforma Triduum z 1955 r. była pod tym względem kompromisowa: tekst modlitwy pozostał bez zmian, ale przywrócono klękanie. Wreszcie w 1959 r. papież Jan XXIII nakazał usunięcie z modlitwy słów „perfidi” i „perfidia”, toteż w ostatniej edycji Mszału Piusa V (1962) modlitwa zawiera sformułowania „oremus et pro Iudaeis” oraz „Iudaeos etiam a tua misericordia non repellis”.

Na tym kończy się historia wielkopiątkowej modlitwy za Żydów w tej postaci. W tym samym 1962 roku rozpoczął się Sobór Watykański II, a w ramach zarządzonej przez Sobór reformy liturgii modlitwa została ułożona na nowo. Stara modlitwa odeszła tym samym do lamusa historii i tam niech już pozostanie.

Całkowicie nie zgadzam się z tymi, którzy chcieliby wykorzystywać artykuł Petersona jako argument za zachowaniem modlitwy w praktyce liturgicznej. Tekst Petersona unaoczniał to, że modlitwa w ciągu wieków stała się praktycznie rzecz biorąc niezrozumiała, ponieważ dziś oznacza co innego niż znaczyła w swoich początkach. A nie mówimy tutaj o tekście akademickim, będącym przedmiotem dociekań w uniwersyteckiej auli, tylko o tekście liturgicznym formującym świadomość katolików i ich postawy. Tekst niezrozumiały lub wymagający zbytnich objaśnień, na które podczas wielkopiątkowej liturgii nie ma warunków, należy zmienić, co na szczęście zrobiono podczas reformy liturgii.

Jeszcze w zakończeniu uwaga natury ogólnej. Casus wielkopiątkowej modlitwy „pro perfidis Iudaeis” pokazuje, najdelikatniej mówiąc, słabość popularnej maksymy „lex orandi, lex credendi”. Z samego faktu, że coś jest zapisane w Mszale Rzymskim i że coś znajduje się w źródłach niezmiennie przez kilkanaście wieków nic jeszcze nie wynika. Czasem coś zostaje utrwalone niesłusznie, a czasem coś pozostaje w liturgii przez czas zbyt długi. Jak mawiał wspominany już przeze mnie parokrotnie we wpisach blogowych o. prof. Stanisław Celestyn Napiórkowski OFMConv, wierność Tradycji każe niekiedy zrywać z tradycjami. A Robert F. Taft SJ mówił, że autentyczna tradycja Kościoła nie jest retrospektywną ideologią, tylko samoświadomością żyjącego dzisiaj Kościoła dokonującego refleksji nad drogą, którą przebywa od swych początków. Tradycja nie jest odziedziczoną z przeszłości pamiątką, którą trzeba zachować w sposób nietknięty, tylko dynamiczną zasadą życia. Dlatego przeszłość jest zawsze pouczająca, ale nigdy nie jest normatywna, a Kościół jest dłużnikiem przeszłości, ale nie jest jej więźniem.



Bibliografia



Literatura bezpośrednio nt. modlitwy wielkopiątkowej:

Czesław Krakowiak, „Geneza i rozwój liturgicznej modlitwy za Żydów w Mszale Rzymskim”, Ateneum Kapłańskie 163 (2014), s. 294-309.

Czesław Krakowiak, Modlitwa za Żydów w liturgii Kościoła rzymskiego, Lublin 2016.

Dawid Mielnik, „Czy wielkopiątkowa modlitwa za Żydów jest istotnie krzywdząca? Próba apologii oracji „za wiarołomnych Żydów”, Łódzkie Studia Teologiczne 31 (2022), s. 243-256.

Andrea Nicolotti, „Perfidia iudaica. Le tormentate vicende di un’orazione liturgica prima e dopo Erik Peterson”, w: Giancarlo Caronello (red.), Erik Peterson. La presenza teologica di un outsider, Città del Vaticano 2012, s. 477-514.

Erik Peterson, „Perfidia iudaica”, Ephemerides liturgicae 50 (1936), s. 296-311; wersja polska na stronie interentowej Christianitas: Perfidia iudaica | Christianitas. Religia, kultura, społeczeństwo. (tłum. Aleksandra Głos; możliwość ściągnięcia tekstu w formie pdf)



Na temat stosunków chrześcijańsko-żydowskich w starożytności:

Stanisław Adamiak, „Wielki rozwód”, Gość Niedzielny. Historia Kościoła 2 (2025), s. 8-15.

Jacek Dziedzina, „Oficjalne nauczanie Kościoła nigdy nie było antysemickie. Rozmowa z kard. Grzegorzem Rysiem”, Gość Niedzielny. Historia Kościoła 2 (2025), s. 32-37.

Mariusz Rosik, Kościół a Synagoga (30-313 po Chr.) na rozdrożu, Wrocław 2016.

kard. Grzegorz Ryś, „Między wrogością a obroną praw Żydów”, Gość Niedzielny. Historia Kościoła 2 (2025), s. 26-31.

(N.B. Bardzo polecam cały marcowo-kwietniowy dodatek historyczny do Gościa Niedzielnego, którego temat przewodni brzmi: Żydzi i chrześcijanie. Rodzina z problemami)



Link do wspomnianego we wpisie mojego tekstu z cytatami z Prospera z Akwitanii:

„Lex orandi, lex credendi” – o co właściwie chodzi? (1) – Liturgia.pl



Ponadto:

Stanisław C. Napiórkowski, Jak uprawiać teologię, Wrocław 1994.

Robert F. Taft, „‘Presupposti orientali’ e rinnovamento liturgico occidentale” (tłum. z ang.), w: Robert F. Taft, A partire dalla liturgia. Perché è la liturgia che fa la Chiesa, Roma 2005, s. 16-45.



***

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

http://gazetawarszawska.com/2013/04/30/piers-compton-wygiety-krzyz-cz-5

http://gazetawarszawska.com/2013/04/11/kardynal-potwierdza-swoj-udzial-w-spisku-masonskim-na-ii-sw-zniszczenia-mszy/

Kard. Achille Lienart, biskup Lille, Francja, potwierdził na łożu śmierci

że był masonem i liderem masońskiego spisku na II SW

unieważnienia tradycyjnej Mszy i kapłaństwa.

Inny mason, Hannibal Bugnini zrealizował spisek po soborze

wdrażając nieważną nową ordynację w 1968 i novus ordo w 1969.

Czytelnicy ‘Codziennych Komentarzy’ Ojców TRADITIO mogą nie wiedzieć o tym, że wkrótce po wdrożeniu novus ordo przez soborowca Bugniniego w 1969 roku, wybitny kardynał potwierdził na łożu śmierci, że uczestniczył, jak nazwał, w masońskim spisku by wykorzystać neomodernistyczny II SW (1962-1965) do unieważnienia katolickich sakramentów, pozbawiając Mszę pewnej ważności w tradycyjnej formie, poprzez unieważnienie niezbędnej ważnej intencji sakramentalnej celebranta.

Na początku 1973 roku, kard. Achille Lienart przyznał się na łożu śmierci do udziału w spisku. Była to dokładnie ta sama metoda, którą anglikanie po Henryku VIII unieważnili anglikańską “Mszę”, oficjalnie ogłoszoną jako nieważną przez papieża Leona XIII w 1896 roku. Tak samo papieski dekret nieważności odnosi się do novus ordo. Więcej tutaj: Novus Ordo Service Photo Gallery. Soborowy kardynał zezwolił, i dalej, poinformował swojego spowiednika by ujawnił światu jego ostatnią spowiedź, że jako mason, brał udział w masońskim spisku zniszczenia Kościoła Katolickiego na soborze:

unieważnienia Mszy zmieniając jej rytuał by znieść konieczną ważną intencję celebranta, przekształcając Mszę z ofiarowania w “obiad niedzielny”
przerwania sukcesji apostolskiej unieważniając rytuał ordynacji biskupów i unieważnienie intencji biskupów novus ordo w ordynacji księży, zamiast tego instalowania sprotestantyzowanych kaznodziejów do “przewodniczenia zgromadzeniu”.
Lienart wyznał, że masoński spisek był zorganizowany w tak wysublimowany sposób, żeby skusić katolików do akceptacji novus ordo jako ważnej w krótkim czasie, ale faktycznie unieważnić Mszę i ordynację księży. Chociaż Lienart zrealizował ten spisek na soborze, to inny mason, Hannibal Bugnini, wdrożył ordynację w 1968 roku i novus ordo Mszę w 1969, był wtedy sekretarzem soboru ds. wdrożenia konstytucji liturgii.

W rzeczywistości Bugnini przyznał, że jego dzieło wdrożenia novus ordo zostało wprowadzone poprzez “Mszę 1962”, nazywając ją w lutowym 1972 wydaniu rzymskiego czasopisma liturgicznego Notitiae “zasadniczo mostem między starym i nowym, strzałką wskazującą kierunek podjęty przez obecne przywrócenie [novus ordo]”. Jak sam przyznaje, celem “Mszy 1962” było wdrożenie zasad novus ordo i zmiękczenie ignoranckich katolików żeby zaakceptowali rozwiniętą novus ordo mszę jako ważną. Ten masoński i modernistyczny fundament jest powodem tego, że tradycyjni katolicy odrzucają “Mszę 1962”, teraz znaną jako Mszę “Motu” albo “nadzwyczajny ryt”. Za swoją pracę Bugnini otrzymał list pochwalny od masońskiego mistrza Rzymu.

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Znalem długo protestanckiego przechrztę i byłego masona loży szwedzkiej, który nawróciwszy się na katolicyzm, zaczął wysłuchiwać się w „nauki” Pawła VI, stwierdził, że to niemożliwe, aby papież głosił takie brednie i to musi być sobowtór, Papież...

Znalem długo protestanckiego przechrztę i byłego masona loży szwedzkiej, który nawróciwszy się na katolicyzm, zaczął wysłuchiwać się w „nauki” Pawła VI, stwierdził, że to niemożliwe, aby papież głosił takie brednie i to musi być sobowtór, Papież został porwany i zastąpił go sobowtór. Sobowtór!
Jako beniaminek dostał zaproszenie do Rzymu, na audiencję ogólną u PVI, a to w pierwszym rzędzie i w towarzystwie kuzynów Giovanni Battista Enrico Antonio Maria Montini 'ego! Kuzyni ci wychowywali się razem z Montini'm. Mieli oni za zadanie zweryfikować to, czy ten PVI jest prawdziwy, czy podstawiony.
PVI przeszedł koło nich ok. 1,5m, pozdrowili się wzajemnie jako krewni. Tę mój przyjaciel powiedział potem do mnie: „ja patrzyłem na nich, oni na mnie i podśmiewali się z moich podejrzeń…”
Jaki ja byłem strasznie naiwny.
A Mszy z 1962, też już nie ma, zaczyna być gwałtownie ograniczana i wkrótce chyba zniknie.

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Bardzo ciekawa rozmowa. Warto wysłuchać od początku do końca.

Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location