Podczas protestu w Rudzie Śląskiej marsz przechodził także obok szpitala miejskiego. Mając na uwadze to, że ludzie są ciekawi co się dzieje w takich obiektach podczas „pandemii” i wielu już rejestrowało to, że szpitale są puste (w tym i Bartek), niewiele się tam dzieje, niewielu jest pacjentów, a ludziom chorym odmawia się pomocy, albo jeździ z nimi daleko od domu sugerując, że w pobliżu nie ma miejsc bo szpitale są pełne. Kilka osób postanowiło to sprawdzić. Nie mieli na celu żadnej brawurowej akcji wtargnięcia na teren szpitala ani robienia nic na siłę ponieważ wiedzieli, że policja jedzie za nimi i ich kontroluje, żeby niczego nie zrobili ;) więc mieli swoją ochronę jakby co, która tak właściwie się przydała bo zabrała rozwścieczoną panią, pracownicę szpitala do środka aby ją uspokoić ….. Widać jednak, że widok ludzi z kamerami w rękach wywołuje już w nich paniczny strach i agresję. Boją się, że ktoś wejdzie do środka i przewie im tę idyllę spokoju, którą zafundowała im plandemia. Jak widać, nie bardzo mają co tam chyba robić skoro obserwują przez okna czy jakiś intruz się nie zbliża. Pani najwidoczniej bała się, że wejdą na teren szpitala i wolała wybiec im naprzeciw i agresywnie odpędzić „intruzów”, którzy mogliby zaobserwować i wyjawić jakieś tajemnice kryjące się wewnątrz murów szpitalnych. A że policja już stała pod szpitalem to pani do nich również z pretensjami wyskoczyła, czy są na służbie bo chciała, żeby z nimi zrobili porządek. Jednak mina pani była bezcenna gdy zostało jej zakomunikowane, że policja jest z nimi, że oni przyjechali tutaj żeby ich ochraniać :D …. właśnie przed takim agresywnym personelem ……