Twierdzi, że o tych rozmowach poinformował Urząd Ochrony Państwa. Szef UOP Andrzej Milczanowski stanowczo temu zaprzecza.
Zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego twierdzą, że w przeddzień Okrągłego Stołu liderzy opozycji solidarnościowej zdradzili Polskę, gdyż podczas spotkań w Magdalence pili wódkę z „czerwonymi”. Wśród pijących był też Lech Kaczyński, ale okazuje się, że Jarosław – dzisiejszy wicepremier ds. bezpieczeństwa – miał w latach 1989-1990 jeszcze bardziej „czerwonego” kompana od butelki. Prosto z Moskwy.
Jak wiemy Wielgusowi został postawiony zarzut współpracy z SB, a potem z wywiadem. Dowodem na to są mikrofilmy luźnych papierów, jakie rzekomo podpisał w latach 70.Nie stwierdzono, aby Wielgus zaszkodził komukolwiek lub stawał - kiedykolwiek - po złej stronie.Przeciwnie, Wielgus znany był z obrony Kościoła i Polski.
Jeśli zaś chodzi o Kaczyńskich to nie ma papierów, które by ich obciążały. Powiedzmy dokładnie - Kaczyńskim nikt głośno nie stawia zarzutu (słowo to podkreślamy) o agenturalność. Tu Kaczyńscy są podobni do np. J. Kuronia. I to nie tylko z pochodzenia rasowo – socjalnego, ale podobnie bliskich i gęstych kontaktów z dawnym system terroru. Są podobnie czyści, tak jak czysta jest Z. Gilowska, wspomniany już J. Kuroń, J. Oleksy czy inni. W dniu 11 stycznia 2007 do kolekcji tego politycznego koszeru - wyrokiem sądu - dołączyła cnota niejakiej M. Niezabitowskiej. Ta czarownica (mówimy tu jedynie o przeraźliwym wyglądzie, a nie cechach intelektu i ducha) też jest już po właściwej stronie.
K.Cierpisz: Jakim agentem był abp. S. Wielgus, a jakimi i czyimi agentami są bracia Kaczyńscy.
Zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego twierdzą, że w przeddzień Okrągłego Stołu liderzy opozycji solidarnościowej zdradzili Polskę, gdyż podczas spotkań w Magdalence pili wódkę z „czerwonymi”. Okazuje się, że Jarosław miał w latach 1989-1990 jeszcze bardziej „czerwonego” kompana od butelki. Prosto z Moskwy.
Czytaj więcej: Jarosław Kaczyński już po upadku w Polsce komunizmu spotykał się z sowieckim szpiegiem
- Do kontaktów z – jak twierdzi – Anatolijem Łasinem, ówczesnym pierwszym sekretarzem ambasady ZSRR, Jarosław Kaczyński przyznaje się w wydanej w 2016 r. książce „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC”.
- „Uciąłem te kontakty, gdy zostałem szefem Kancelarii Prezydenta. Jednocześnie przekazałem wszystkie informacje Andrzejowi Milczanowskiemu” – twierdzi Kaczyński w książce. Milczanowski stanowczo temu zaprzecza.
- – To wygląda na prowadzenie dialogu z człowiekiem, który jeszcze nie jest na świeczniku, jednak w przyszłości może odegrać ważną rolę w polityce. A tym samym może zostać wykorzystany jako narzędzie Rosji – mówi generał Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego.
Czytaj więcej: Jarosław Kaczyński już po upadku w Polsce komunizmu spotykał się z sowieckim szpiegiem
Kaczyński pisze, że z Łasinem rozmawiali w siedzibie Stronnictwa Demokratycznego (SD, partia w latach 1944-1989 wspierająca reżim PRL) przy ulicy Chmielnej i działo się to „latem 1989”. Nie precyzuje jednak dnia, tygodnia, a nawet miesiąca.
Sytuacja była wtedy dynamiczna. 4 czerwca 1989 roku Solidarność wygrała kontraktowe wybory do Sejmu i Senatu, ale w lipcu prezydentem został dyktator stanu wojennego Wojciech Jaruzelski, a w sierpniu na czele rządu stał były szef komunistycznej bezpieki Czesław Kiszczak. Dopiero we wrześniu premierem został Tadeusz Mazowiecki. Wojska sowieckie wyjdą z Polski w 1993 roku.
Idąc na spotkanie z Łasinem, Kaczyński był senatorem z ramienia Komitetu Obywatelskiego. W lipcu i sierpniu został członkiem solidarnościowego zespołu ds. negocjacji z SD i Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym w sprawie utworzenia koalicji, a we wrześniu redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”.
„Łasin zaczął mnie zapraszać do swojego mieszkania na Saskiej Kępie i częstować bardzo obficie – pisze Kaczyński. – Próbowałem się dowiedzieć, co zdarzy się w innych krajach komunistycznych, o sytuację na Węgrzech, w Czechach – gdyż zaczęła się już tam rewolucja. O oceny, a pośrednio o udział Rosjan. Wykręcał się i sam pytał. Najbardziej interesowało go to, gdzie teraz w Polsce jest biuro polityczne [główny ośrodek władzy w krajach komunistycznych]. Rosjanie nie wyobrażali sobie, że może istnieć system władzy bez takiego biura. Podejrzewał [Łasin], że jest w Episkopacie i próbował to u mnie zweryfikować" - pisał potem Kaczyński.
Kim był Anatolij Łasin? Po co spotykał się z Kaczyńskim? Jak długo trwały te spotkania. O tym wszystkim przeczytasz w najnowszym „Newsweeku” i na Newsweek.pl
TOMASZ PIĄTEK
https://www.newsweek.pl/polska/polityka/newsweek-kaczynski-juz-po-upadku-w-polsce-komunizmu-spotykal-sie-z-sowieckim/qd785rb






