ADAM DOBOSZYŃSKI „Generał Sikorski - żywot ułatwiony”
W wyniku ubiegłej wojny przemianowano dwie wielkie arterie stolicy, nadając im nazwiska Stalina1 i Sikorskiego.2
Nazwisko pierwsze nie budzi refleksji; narzuci! je okupant i zdaniem olbrzymiej większości Polaków nie przeżyje ono okupacji.
Co innego z nazwiskiem Sikorskiego3: gloryfikuje go dziś zarówno narzucony przez Moskwę reżim, jak i masy narodu,
przywykłe z lar 1939-1943 uważać Sikorskiego za ucieleśnienie swej heroicznej walki z niemieckim ciemiężcą.
Rada Ministrów w Londynie, pod przewodnictwem Stanisława Mikołajczyka4, uchwaliła
- w pierwszym impulsie po śmierci Sikorskiego - pochować go na Wawelu. Rząd, narzucony Polsce przez Rosję,
dopomaga do wytworzenia atmosfery', sprzyjającej realizacji rej uchwały. Na tym jednym, jedynym punkcie,
wydaje się istnieć zgoda między narodem a okupantem. Przyszłe pokolenia Polaków' otrzymają jeden więcej wielki
wzór do naśladowania. Marsa mtodych Sobieskich prowadziła ich do trumny Żółkiewskiego; następne pokolenia
młodzieży polskiej u trumny Sikorskiego uczyć się mają, jak żyć dla Ojczyzny i jak dla Niej umierać.
Jakże ciężko brać pióro do ręki, by niszczyć narastającą legendę i ściągać z cokołu bohatera. Wszak „de mortuis nil nisi bene”...
Rozprawmy się najpierw z tym ostatnim zdaniem. W zastosowaniu do postaci historycznych prowadzi ono prostą
drogą do brązu i fałszu. Owszem, mówmy tylko dobrze o zmarłych szewcach, krawcach czy organistach, ale dociekajmy prawdy,
brutalnej prawdy i tylko prawdy o zmarłych postaciach historycznych, które automatycznie stają się dla przyszłych pokoleń
wzorem do naśladowania lub przestrogą. Świat współczesny przywiązuje słuszną wagę do wychowania młodzieży, do kształtowania
jej osobowości przy równoczesnym wyrabianiu w niej