Go to Part 1.
2012–2015: The National Statute for the Promotion of Tolerance
Between 2012 and January 2015, Dinstein and three other experts on constitutional law, backed by Kantor’s ECTR developed a draft 12-page pan-European “tolerance law” for adoption by the European Union. The law was intended to “criminalize ‘group libel,’ such as negative stereotyping, target group-to-group intolerance, and ban neo-Nazi and other discriminatory organizations in Europe.” On January 27, the draft legislation debuted at the European Jewish Congress, then meeting in Prague, with Kantor presiding and throwing his “support behind the proposal, which would grant harsher punishments for hate crimes against Jews, Muslims, Roma, women, and LGBQT alike across the continent.”
„Bezpieczna tolerancja”: żydowski plan trwałego uciszenia Zachodu, część 2
Przejdź do części 1.
2012 - 2015: Krajowy statut promowania tolerancji
Między 2012 a styczniem 2015 r. Dinstein i trzej inni eksperci w dziedzinie prawa konstytucyjnego, wspierani przez ECTR Kantora, opracowali projekt 12-stronicowego paneuropejskiego „prawa tolerancji” do przyjęcia przez Unię Europejską. Ustawa miała na celu „uznanie za przestępstwo„ zniesławienia grupowego ”, takiego jak negatywne stereotypy, nietolerancja między grupami docelowymi oraz zakazanie neonazistowskich i innych dyskryminujących organizacji w Europie”. 27 stycznia projekt ustawy zadebiutował na Europejskim Kongresie Żydów, który następnie spotkał się w Pradze, pod przewodnictwem Kantora i wyraził „poparcie dla propozycji, która miała przewidywać surowsze kary za przestępstwa z nienawiści wobec Żydów, muzułmanów, Romów, kobiet i LGBQT podobnie na całym kontynencie ”.
Drobne skargi napłynęły od Alana Dershowitza i Bernarda Henri-Levy'ego, którzy wierzyli, że strategia edukacyjna (indoktrynacja) byłaby bardziej skutecznym (bezpieczniejszym dla Żydów) sposobem na zakończenie walki z antysemityzmem. Według Times of Israel Dinstein (i, jak można się domyślać, Kantor) był „niezrażony krytyką, nalegając, aby nadal promował ustawodawstwo wśród rządów europejskich w nadziei, że podobnie jak Holokaust zaprzecza kryminalizacji, która, jak powiedział, była początkowo postrzegany jako „fajny sen”, prawo tolerancji ostatecznie się zakorzeni. ”
Dokument Dinsteina, zatytułowany nieszkodliwie „Europejski statut ramowy w zakresie promocji tolerancji”, [pełny tekst tutaj], ale znany również pod nazwą „Modelowy statut narodowy w zakresie promocji tolerancji”, miał na celu legalną realizację przedstawionych przez Kantora propozycji ideologicznych w Manifeście Bezpiecznej Tolerancji z 2011 r i przewidziała wyraźną kryminalizację „jawnego poparcia ideologii totalitarnej, ksenofobii lub antysemityzmu”. Proponuje wprowadzenie obowiązku „edukacji w zakresie tolerancji” od szkoły podstawowej do college'u. Wszystkie rządy będą prawnie zobowiązane do zapewnienia, by ich szkoły „wprowadziły kursy zachęcające uczniów do akceptowania różnorodności. … Bardzo ważne jest, aby rozpocząć takie kursy jak najwcześniej w programie edukacyjnym, tj. W szkole podstawowej. ” Te same środki będą musiały zostać nałożone na edukację wojska i policji oraz całej klasy zawodowej w społeczeństwie.
Statut nakłada również na każdy kraj UE obowiązek prawny, aby nadawcy publiczni „poświęcali określony procent swoich programów na promowanie klimatu tolerancji”. Potwierdza prawnie wiążące zobowiązanie, że: „Produkcja książek, sztuk teatralnych, raportów w gazetach, artykułów w czasopismach, filmów i programów telewizyjnych - promujących atmosferę tolerancji - będzie wspierana i, w razie potrzeby, wspierana przez rząd”. Środki masowego przekazu zostaną całkowicie przeznaczone na rozwój i rozpowszechnianie propagandy sprzyjającej różnorodności:
-
Rząd zapewni, że publiczne stacje nadawcze (telewizyjne i radiowe) przeznaczą określony procent swoich programów na promocję klimatu tolerancji.
-
Rząd będzie zachęcał wszystkie prywatne środki masowego przekazu (w tym prasę drukowaną) do promowania klimatu tolerancji.
-
Rząd zachęca wszystkie środki masowego przekazu (publiczne i prywatne) do przyjęcia etycznego kodeksu postępowania, który zapobiegnie rozprzestrzenianiu się nietolerancji i będzie nadzorowany przez komisję ds. Skarg w środkach masowego przekazu.
Krótko mówiąc, propozycje mają na celu uczynienie „zobowiązania do tolerancji” całkowitą i prawnie wiążącą zasadą, powodującą rewolucję w kulturze. Innymi słowy, narody zostaną ukarane, jeśli ich stacje telewizyjne nie będą prowadzić propagandy tolerancyjnej, jeśli nie będą indoktrynować swoich dzieci w propagandzie pro-tolerancyjnej i jeśli nie będą agresywnie ścigać i uwięzić dysydentów. W rzeczywistości przewiduje utworzenie „specjalnych jednostek administracyjnych” zajmujących się bezpośrednim nadzorem wszystkich osób lub grup uznanych za mające „nietolerancyjne” poglądy ”. Ustawa określa ramy „konkretnych i możliwych do wyegzekwowania obowiązków, które zapewniają tolerancję i eliminują nietolerancję”. Propozycje te zostały również zaprojektowane przez Kantora i Dinsteina w celu uwzględnienia wyraźnej, szczególnej ochrony Żydów. Na przykład Dinstein zauważył podczas prezentacji wczesnego projektu ówczesnego prezydenta UE Martina Schulza w 2012 r., że „chociaż obecne definicje tolerancji wykluczałyby rasizm i religijną bigoterię, antysemityzm musi być indywidualnie określany jako osobna definicja. Zaprzeczanie Holokaustowi powinno być przestępstwem. ”
Co najważniejsze, statut zapewnia ochronę prawną wszystkich typowych żydowskich narracji historycznych, nie tylko dotyczących Holokaustu. Stwierdza na przykład, że „Należy rozumieć, że„ grupowe zniesławienie ”może wydawać się wymierzone w członków grupy w innym czasie (innej epoce historycznej) lub miejscu (poza granicami państwa)”. Opierając się na jednym z jego ostatnich przemówień, własna interpretacja historii Kantora pozostawia wiele do życzenia: „Historycznie, Żydzi byli zawsze jednymi z najbardziej lojalnych obywateli swoich krajów i starali się integrować i stać się filarami społeczeństwa we wszystkich ścieżki życia ”.
Przypuszczalnie wszystko poza taką fantazją byłoby uważane za przestępczą mowę nienawiści. Innymi słowy, jeśli współczesny Włosi twierdził, że Żydzi byli dominującymi lichwiarzami w Anglii w okresie średniowiecza, i że przyczyniali się do wrogości, którą wykazali wobec nich w tym czasie, i która doprowadziła do ich wydalenia w 1290 r., Ta osoba może podlegać takim samym surowym karom prawnym, jak ktoś, kto dziś „krytykował antysemityzm” Izraela lub „zaprzeczał Holokaustowi”. A te kary są szorstki. Dokument twierdzi, że „nie trzeba być tolerancyjnym wobec nietolerancyjnego”. Zniesławienie grupowe, „jawna aprobata ideologii totalitarnej”, ksenofobia, antysemityzm oraz publiczna aprobata lub zaprzeczenie Holokaustowi, należy traktować jako „zbrodnie zaostrzone”. Nieletni „winni nietolerancji” unikną więzienia, ale mają zostać poddani praniu mózgu poprzez „program rehabilitacji mający na celu zaszczepienie w nich kultury tolerancji”.
Od czasu pierwszego przedstawienia projektu Martinowi Schulzowi w 2012 r. ECTR Kantora przedstawił Model Statutu podczas szeregu spotkań i seminariów z organizacjami międzynarodowymi, w tym z Radą Europy i OBWE, w ramach intensywnych działań lobbingowych mających na celu zapisanie go w prawo w całej Europie. Obecnie istnieje wspólna grupa zadaniowa ECTR-Rada Europejska, która pracuje nad jej wdrożeniem. Kantor zapewnił, że jego środki zostaną zmotywowane. Uruchomił „Nagrodę Kantora za Bezpieczną Tolerancję” w wysokości 1 miliona dolarów, coroczny Europejski Medal Tolerancji ECTR oraz fundusz badawczy oferujący granty w wysokości „20–50 tysięcy euro” dla ekspertów, którzy mogą usprawnić prawne i kulturowe egzekwowanie różnorodności.
Zachęcająca zdrada: Kantor, przyznający Europejski Medal Tolerancji dla księcia Monako Alberta II: „Gest Waszej Wysokości polegający na poparciu prawdy historycznej i odsłonięciu pomnika upamiętniającego deportowanych Żydów podczas II wojny światowej był tak wyzwalającym aktem skruchy, tym bardziej imponujące, ponieważ dotyczyło to nie tylko twojego narodu, ale także politycznej odpowiedzialności twojej rodziny za przebieg wydarzeń. ”
+2.016 - 2.018: Kantor, ADL, a wojna na „Cyber Hate”
Od końca 2015 roku Kantor zaczął przyspieszać bardziej globalne podejście do „Bezpiecznej Tolerancji” poprzez budowanie bardziej intensywnych relacji z ADL i skupienie się bardziej na „nietolerancji” internetowej. W styczniu 2016 r. Europejski Kongres Żydów w Kantor i ADL ogłosiły „partnerstwo na rzecz współpracy w instytucjach Unii Europejskiej”, które wiązałoby się z lobbowaniem na rzecz wdrożenia Modelowego Statutu i podwyższonego poziomu cenzury w Internecie. Na spotkaniu Zgromadzenia Ogólnego EJC w Brukseli ogłoszono, że posunięcie to „umożliwi ADL wywieranie większego wpływu na polityki i programy UE”, zapewniając jednocześnie politykom Kantor drogę do amerykańskich ustawodawców. Dyrektor ADL Jonathan Greenblatt chwalił się, że „Pracując razem, wykorzystamy nasze mocne strony, aby skuteczniej realizować nasze wspólne cele ”. Zachwycony Kantor odpowiedział: „Cieszę się, że współpracujemy z tak dostojną instytucją jak ADL, która od dawna walczy o większą tolerancję i przeciwko pladze nienawiści, rasizmu i antysemityzmu”. Ostatecznie oznaczało to oczywiście dalsze osłabienie demokracji w Europie, z niewybranym i niezamówionym gangiem amerykańskich Żydów, którzy mogą teraz swobodnie angażować się w „działania rzecznicze w instytucjach europejskich, takich jak Parlament Europejski i Komisja Europejska”.
Do 2018 r. Wysiłki Kantora na rzecz międzynarodowej współpracy żydowskiej, mające na celu wprowadzenie „bezpiecznej tolerancji”, stały się przedmiotem poważnych obaw i potencjalnej trampoliny dla dalszych działań w zakresie represyjnego międzynarodowego prawodawstwa w Internecie. Wcześniej były narzekania. W 2015 r. Ówczesny dyrektor ADL Abraham Foxman, a także Yoram Dinstein, wezwali do podjęcia środków zmierzających do zniesienia anonimowości w Internecie, a tym samym narażenia „nietolerancyjnych” na „krytykę społeczeństwa. … Jeśli chcesz być bigotem, musisz wziąć za to odpowiedzialność ”. Ale do 2018 r. Przekształciło się to w poszukiwanie bardziej systematycznych, prawnych rozwiązań dla sprzeciwu online.
Moshe Kantor i Jonathan Greenblatt z ADL
W marcu 2018 r. W Izraelu odbyło się szóste dwuletnie spotkanie Światowego Forum ds. Zwalczania Antysemityzmu. Światowe Forum, prowadzone przez rząd Izraela, którego gospodarzem był Benjamin Netanyahu, przemówienie byłego premiera Francji Manuela Vallsa, i obsadzone przez dużą obsadę żydowskich naukowców z całego świata, priorytetem było „zwalczanie cyber nienawiści”. We współczesnym spotkaniu Mędrców Syjonu liczba przedstawicieli różnych organizacji żydowskich wyniosła nieco ponad tysiąc, w tym przywódców ADL; Simon Wiesenthal Center; Amerykański Komitet Żydowski; Konferencja Przewodniczących Głównych Amerykańskich Organizacji Żydowskich; Conseil Représentatif des Institutions Juives de France; Międzynarodowy Sojusz Pamięci o Holokauście; B'nai B'rith; Światowy Kongres Żydów; oraz Instytut Badań nad Globalnym Antysemityzmem i Polityką.
Globalne Forum, podobnie jak wiele z tego, co do tej pory widzieliśmy, jest zasadniczo „think tankiem” kampanii wprowadzającej cenzurę internetową na całym Zachodzie. Opracowuje strategie intelektualne i polityczne stylizowane jako „zalecenia” dla rządów zachodnich, by ograniczały swobody swoich społeczeństw. „Zalecenia” Forum 2018 zawierały żądanie, aby wszystkie rządy przyjęły „wyraźny standard branżowy w zakresie definiowania mowy nienawiści i antysemityzmu”, przy czym ten drugi cel został osiągnięty dość szybko, odkąd w 2016 r. Opracowano definicję antysemityzmu IHRA.
Światowe Forum wezwało do wprowadzenia międzynarodowego prawnego zakazu „stron zaprzeczających Holokaustowi”, a jego plan „wyeliminowania antysemityzmu” jest kompleksowy. Wśród najnowszych zaleceń znalazły się propozycje ustanowienia krajowych jednostek prawnych odpowiedzialnych za zwalczanie „cyber-nienawiści”; silniejsze wykorzystanie istniejących przepisów w celu ścigania „nienawiści cybernetycznej” i „antysemityzmu internetowego” oraz wzmocnienie podstawy prawnej ścigania w przypadku braku takich przepisów
.
Starsi Syjonu w Dniach Ostatnich
W podobny sposób, w jaki polityka „bezpiecznej tolerancji” Kantora sugeruje, że „ograniczenia są konieczne dla wolności”, wielu, jeśli nie wszyscy żydowscy intelektualiści zaangażowani w kampanię na rzecz zakończenia wolności słowa w Internecie, robią to, bezwstydnie i obłudnie udając najprawdziwsi obrońcy wolności i wolności. Klasycznym przykładem w tym względzie jest Raphael Cohen-Almagor, autor Confronting the Internet Dark Side (2015) i kluczową postacią na globalnym forum, a także być może wiodącym dziś aktywnym intelektualistą przeciw mowie. Cohen-Almagor otrzymał D. Phila. w teorii politycznej na Uniwersytecie Oksfordzkim w 1991 r. oraz jego tytuł licencjata i magistra na uniwersytecie w Tel Awiwie W latach 1992–1995 wykładał na Wydziale Prawa Uniwersytetu Hebrajskiego. W latach 1995–2007 wykładał na uniwersytecie w Hajfie Law School, Department of Communication oraz Library and Information Studies University of Haifa. Jest bardzo silnie zidentyfikowanym Żydem, który pełnił funkcję przewodniczącego organizacji „Drugie pokolenie na rzecz pamięci o Holokauście i heroizmie” w Izraelu. Bezwstydnie, ale agresywnie przedstawia się jako „obrońca demokracji”, działając jako założyciel i dyrektor Centrum Studiów Demokratycznych na Uniwersytecie w Hajfie. Obecnie jest kierownikiem politologii na University of Hull w Wielkiej Brytanii. Podobnie jak w przypadku innych aspektów strategii „think tank”, jest to „demokracja”, ale nie tak, jak ją znacie.
Ostatnia znacząca produkcja Cohena-Almagora, zatytułowana „Poważnie traktujące północnoamerykańskie grupy białych supremacji: zakres i wyzwanie mowy nienawiści w Internecie”, ukazała się w 2018 r. W International Journal of Crime, Justice and Social Democracy . [1] Wraz z wcześniejszym utworem z 2016 r. [2] artykuł stanowi doskonałą próbkę i podsumowanie dotychczasowych prac Cohena-Almagora, a także stanowi niezwykły i ważny przykład żydowskiej manipulacji dyskusjami na temat wolności słowa i polityki Białego Obrony. Podstawowym argumentem tego artykułu jest to, że amerykańskie witryny „białej supremacji” są siedliskiem niebezpiecznej mowy nienawiści, którą można jednoznacznie powiązać z przestępczością. Ponieważ mowa nienawiści „może i inspiruje przestępczość”, rządy są zobowiązane do wprowadzenia przepisów zakazujących takich wypowiedzi pod surowymi sankcjami prawnymi.
Nigdy nie dowiemy się, jak Charlottesville mógł zostać zapamiętany bez incydentu z udziałem Jamesa Fieldsa i Heather Heyer, ale nie ma wątpliwości, że był to być może największy zamach propagandowy, na jaki mogły się spodziewać organizacje żydowskie. Nic więc dziwnego, że Cohen-Almagor powinien otworzyć swój artykuł w ten sposób: „12 sierpnia 2017 r. James Alex Fields Jr wbił swój samochód w tłum antyfaszystowskich protestujących zjednoczonych przeciwko wiecowi białej supremacji, Unite the Right, w Charlottesville, Wirginia, Stany Zjednoczone Ameryki (USA). ” Pomimo skrajnej rzadkości przemocy ze strony Alt-Right i wielu osobliwych aspektów tego konkretnego odcinka, Cohen-Almagor stosuje najbardziej ogólne uogólnienia w celu potwierdzenia tego incydentu „ilustruje niebezpieczeństwo, jakie biały ruch supremacistyczny stanowi dla społeczeństwa amerykańskiego,
Cohen-Almagor, wraz z 18 Żydami z ADL, SPLC i podobnymi organizacjami, z którymi rozmawiał dla gazety, są świadomi zarzutów klasycznego liberalizmu wobec ograniczeń mowy:
[DO. Edwin] Baker (1992, 1997), na przykład, twierdzi, że prawie wszystkie szkody wyrządzone przez wolność słowa są ostatecznie zapośredniczone przez procesy umysłowe publiczności. Publiczność decyduje o swojej reakcji na mowę. Słuchacze ustalają własną odpowiedź. Wszelkie konsekwencje reakcji słuchacza na mowę nienawiści należy ostatecznie przypisać słuchaczom. Rezultatem jest prawo mówców do przedstawienia swoich poglądów, nawet jeśli asymilacja przez słuchaczy prowadzi do poważnej szkody lub ją stanowi. Baker (1997, 2012), podobnie jak wielu amerykańskich filozofów liberalnych i badaczy Pierwszej Poprawki, pragnie chronić wolność słowa pomimo szkody, jaką przemowa może wyrządzić publiczności. … W rezultacie wielu moich rozmówców twierdzi, że amerykańscy liberałowie nie doceniają w ten sposób krzywdy w mowie nienawiści.
Kluczowym żydowskim kontrargumentem jest twierdzenie, że sama mowa może być szkodliwa, a „publiczność” może zostać skrzywdzona przez samą ekspozycję na nią. W praktyce Cohen-Almagor twierdzi, że James Fields wjechał samochodem do tłumu w Charlottesville wyłącznie dlatego, że był narażony na mowę nienawiści - nie ze względu na swoje zdrowie psychiczne, czynniki sytuacyjne tego dnia i bezpośrednio przed swoim zachowaniem w pojeździe, lub z powodu katastrofalnych awarii policji. Nie wyjaśniono, dlaczego wszyscy „narażeni” na „mowę nienawiści białej supremacji” nie angażowali się w podobne zachowanie. Zamiast tego mamy zgodzić się z Cohenem-Almagorem i jego żydowskimi kolegami, że „mowy nienawiści nie należy odrzucać jako„ samej mowy ”. … Preferowane amerykańskie liberalne podejście do walki z ideami za pomocą idei, mowy z mową, jest niewystarczające.
Podobnie jak epizod Jamesa Fieldsa jest wykładniczo ekstrapolowany w celu zdefiniowania całego ruchu, tak kwestia „mowy nienawiści” i cenzury oparta jest na wyjątkowo małej liczbie wyjątkowych przypadków. Cohen-Almagor twierdzi, że „nienawiści do Internetu można znaleźć na tysiącach stron internetowych, archiwach plików, czatach, grupach dyskusyjnych i listach mailingowych”, więc można założyć, że jego metodologia i argumenty obejmowałyby szeroki zakres przykładów, w których tysiące źródeł są powiązane z tysiącami przypadków przemocy i przestępczości - zwłaszcza, że Cohen-Almagor twierdzi, że strony internetowe „białej supremacji” są „jak grupy terrorystyczne”. Problem polega jednak na tym, że nie robi takich rzeczy, ponieważ nie ma takich przykładów.
W celu przedstawienia nawet najistotniejszych badań Cohen-Almagor opiera się wyłącznie na nieskomplikowanych komentarzach z garstki najbardziej ekstremalnych i niejasnych rasistowskich stron w Internecie, i nawet tutaj autor nie podaje ani jednego przykładu, w którym biała rasistowska strona internetowa zasugerował wszelkie akty przemocy. Takie nieistotne i amatorskie były takie strony, że do czasu napisania swojego artykułu Cohen-Almagor musi przyznać, że „wiele omawianych tutaj stron jest już nieczynnych”. Po początkowym utworzeniu niewielkiego katalogu takich witryn przyznaje, że „znaczna większość stron internetowych w tym katalogu nie działa.
W rzeczywistości Cohen-Almagor nie może nawet dojść do ustalonej i zadowalającej definicji „mowy nienawiści” lub „stron nienawiści”. Jest to przypuszczalnie z założenia, z zamiarem, że temat jest nękany przez tak wiele szarych stref, że wszelkie przyszłe przepisy w tej dziedzinie, podobnie jak wszystkie istniejące przykłady ustawodawstwa dotyczącego nienawiści, mają być wystarczająco retoryczne, aby zapewnić łatwą dowolną interpretację przez kontrola. Na początku swojego eseju zapewnia, że „mowa nienawiści ma na celu zranienie, odczłowieczenie, nękanie, zastraszanie, poniżanie, degradację i wiktymizację grup docelowych oraz wywoływanie wobec nich niewrażliwości i brutalności”. Ale później również popiera definicję Alt-Right, która jest rutynowo przedstawiana przez Cohena-Almagora i jego żydowskich sojuszników jako ciało „grup nienawiści” jako jedynie „krytyczne” wobec „wielokulturowości, feministek, Żydów, muzułmanów, gejów , imigranci i inne mniejszości ”. Krytyka łączy się zatem z nienawiścią. Jest rzeczą oczywistą, że istnieje zasadnicza różnica między tymi dwiema definicjami i to właśnie między tymi dwiema definicjami ci aktywiści starają się zniszczyć wolność słowa. Zwykła krytyka nie może „krzywdzić, odczłowieczać, nękać, zastraszać, poniżać, poniżać i wiktymizować” nikogo, ale istnienie ram prawnych uprzywilejowujących interpretacje takiej krytyki przez mniejszość z pewnością sprawi, że znienawidzi ona kategoryzację mowy.
Cohen-Almagor i jego współetniczni aktywiści niejasno wyjaśniają, w jaki sposób strony internetowe „białej supremacji” są moralnie lub prawnie błędne. Pomimo początkowych roszczeń i obietnic, duża część tego artykułu jest w rzeczywistości przedmiotem banalnych spostrzeżeń. Cohen-Almagor informuje nas o białych rasistowskich stronach internetowych, często ma „fora, grupy dyskusyjne, zdjęcia i filmy”. Oferują „przyciągające uwagę zwiastuny, takie jak symbole i obrazy”. Czytelnicy takich stron internetowych „rozmawiają ze sobą, wzmacniając tym samym swoje poglądy, wzmacniając pozycję ludzi, którzy podzielają ich przekonania”. Kluczowa strategia obejmuje „zachęcanie do interpersonalnej socjalizacji w świecie offline”. Członkowie „wykorzystują cyberprzestrzeń jako wolną przestrzeń do tworzenia i podtrzymywania kultury ruchowej oraz koordynowania wspólnych działań”. Właściciele witryn internetowych mogą również „składać wnioski o finansowanie.
Cohen-Almagor nie przedstawia żadnych dowodów sugerujących związek między nawet najbardziej zapalającymi komentarzami rasistowskimi w Internecie a aktami przemocy. Jedyne dwa przykłady, które próbuje przedstawić, mają prawie dwie dekady i dotyczą osób o wyraźnie złym zdrowiu psychicznym - szaleńca Benjamin Nathaniel Smith, który wykazywał wszystkie oznaki zaburzeń zachowania i psychopatii w okresie dojrzewania przed swoim szaleństwem w 1999 roku, oraz Buford O. . Bruzda była kilkakrotnie hospitalizowana z powodu niestabilności psychiatrycznej i tendencji samobójczych przed strzelaniną w żydowskim centrum społecznościowym, również w 1999 r. Nawet najbardziej podstawowa krytyka takiego proponowanego połączenia zadawałaby pytanie, dlaczego, biorąc pod uwagę proliferację Internet i media społecznościowe w latach 1999-2018 zmniejszyła się liczba przypadków przemocy ze strony skrajnej prawicy. W rzeczy samej, jeśli można usprawiedliwić ciągłe używanie „rasistowskich” i „nienawiści” modnych słów, to trudno nie zgodzić się z jednym z badań Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, które wskazało: „Chociaż w ostatnich latach w Internecie mnożyły się białe grupy rasistowskie, nie nastąpił odpowiedni wzrost członkostwa w tych grupach ani wskaźników przestępstw z nienawiści. W rzeczywistości można by argumentować, że rozpowszechnienie grup rasistowskich w Internecie wpływa na zmniejszenie przestępstw z nienawiści, być może poprzez zapewnienie mniej fizycznych, a bardziej retorycznych ujść nienawiści ”.[3] Cała podstawa argumentu Cohena-Almagora - że istnieje związek między działalnością internetową a przemocą rasową Białych - jest całkowitym zmyśleniem.
Jest to wymysł, który jest używany w połączeniu z niektórymi największymi międzynarodowymi organizacjami żydowskimi oraz, za pośrednictwem Global Forum, państwa Izrael, do szantażowania i oszukiwania populacji Zachodu poprzez specyficzne poczucie moralności (tj. „Moralność”, która zaprzecza uzasadnionym interesom białych populacji w utrzymywaniu kontroli politycznej, kulturowej i demograficznej) w połączeniu z aktywizmem w mediach i presją finansową na polityków. Christopher Wolf, przewodniczący internetowej grupy zadaniowej ADL, bezwstydnie argumentuje w wywiadzie dla Cohena-Almagora: „Dowody są jasne, że nienawiść online inspiruje przestępstwa z nienawiści”. Cohen-Almagor pisze:
Zbyt tolerancyjne i tolerancyjne postawy wobec mowy nienawiści są formą akrozy, w której ludzie działają wbrew swojemu rozsądkowi. Nie tylko ci, którzy publikują, ale także ci, którzy zezwalają na takie posty na swoich serwerach, są winni za swoje akratyczne zachowanie. Niezależnie od tego, czy są to ignorancja, obojętność lub nacisk na przywiązanie do wolności słowa bez dbania o niebezpieczne konsekwencje, są one nieuzasadnione. Od dostawców usług internetowych oczekuje się przestrzegania podstawowego kodeksu postępowania, który sprzeciwia się, a nie celebruje przemoc i jej promowanie. Jeśli chodzi o mowę nienawiści w Internecie, społeczeństwo i jego organy regulacyjne nie mogą nadal zachowywać się akratycznie i unikać odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy.
Przejdź do części 3.
[1] R. Cohen-Almagor, „Poważne potraktowanie północnoamerykańskich grup białych supremacji: zakres i wyzwanie mowy nienawiści w Internecie”, International Journal of Crime, Justice and Social Democracy , t. 7, nr 2 (2018), s. 38–57.
[2] . Cohen-Almagor, „Hate and Racist Speech in the United States: A critique”, „ Philosophy and Public Issues” , t. 6, nr 1, s. 77–123.
[3] J. Glaser, J. Dixit i D. Green, „Badanie przestępstw z nienawiści za pomocą Internetu: co sprawia, że rasiści popierają przemoc na tle rasowym”? Journal of Social Issues , t. 58, nr 1, 2002, s. 177–193 (str. 189)
https://www.theoccidentalobserver.net/2020/07/14/secure-tolerance-the-jewish-plan-to-permanently-silence-the-west-part-2/
Minor complaints came from Alan Dershowitz and Bernard Henri-Levy, who believed that an educational (indoctrination) strategy would be a more effective (safer for Jews) way of pursuing an end to anti-Semitism. Dinstein (and, one would presume, Kantor), according to Times of Israel, was “undeterred by the criticism, insisting that he would continue to promote the legislation to European governments, in the hopes that like Holocaust denial criminalization, which he said was initially perceived as a “pipe dream,” the tolerance law will ultimately take root.”
Dinstein’s document, innocuously titled “A European Framework National Statute for the Promotion of Tolerance,” [full text here] but also known by the name “Model National Statute for the Promotion of Tolerance,” was designed to legally implement Kantor’s ideological proposals as outlined in the 2011 Manifesto for Secure Tolerance, and made provision for the explicit criminalization of “overt approval of a totalitarian ideology, xenophobia or anti-Semitism.” It proposes to make “education in tolerance” mandatory from elementary school to college. All governments will be legally obliged to ensure their schools “introduce courses encouraging students to accept diversity. … It is very important to start such courses as early as possible in the educational programme, i.e. in elementary school.” The same measures will have to be imposed in the education of the military and the police, and for the entire professional class within society.
The statute also makes it a legal obligation for every EU country to ensure that public broadcasting “devote a prescribed percentage of their programmes to promoting a climate of tolerance.” It asserts a legally binding commitment that: “The production of books, plays, newspapers reports, magazine articles, films and television programmes – promoting a climate of tolerance – will be encouraged and, where necessary, subsidized by the Government.” Mass media will be completely given over to the development and dissemination of pro-diversity propaganda:
-
The Government shall ensure that public broadcasting (television and radio) stations will devote a prescribed percentage of their programmes to promoting a climate of tolerance.
-
The Government shall encourage all privately owned mass media (including the printed press) to promote a climate of tolerance.
-
The Government shall encourage all the mass media (public as well as private) to adopt an ethical code of conduct, which will prevent the spreading of intolerance and will be supervised by a mass media complaints commission.
In short, the proposals aim to make “commitment to tolerance” a total and legally binding principle, bringing about a revolution in culture. In other words, nations will be punished if their TV stations do not produce pro-tolerance propaganda, if they fail to indoctrinate their children in pro-tolerance propaganda, and if they fail to aggressively prosecute and imprison dissidents. In fact, it provides for the establishment of “special administrative units” dedicated to the direct surveillance of all individuals or groups deemed to possess “intolerant” views.” The statute develops a framework of “concrete and enforceable obligations that ensure tolerance and stamp out intolerance.” The proposals were also designed by Kantor and Dinstein to include explicit, special protections for Jews. Dinstein, for example, remarked at a 2012 presentation of an early draft to then-EU President Martin Schulz, that “Whilst current definitions of tolerance would preclude racism and religious-based bigotry, anti-Semitism must be individually stated as a separate definition. Holocaust denial should be a crime.”
Crucially, the statute provides for the legal protection of all standard Jewish historical narratives, not just that of the Holocaust. It asserts, for example, that “It must be understood that the “group libel” may appear to be aimed at members of the group in a different time (another historical era) or place (beyond the borders of the State).” Based on one of his most recent speeches, Kantor’s own interpretation of history leaves a lot to be desired: “Historically, Jews were always among the most loyal citizens of their countries, and did their best to integrate and to become pillars of society in all walks of life.”
Presumably, anything outside such a fantasy would be considered criminal hate speech. In other words, if a modern-day Italian made the claim that Jews were dominant moneylenders in England during the medieval period, and that they contributed to the hostility demonstrated against them during that time, and which resulted in their expulsion in 1290, this individual could be subjected to the same harsh legal penalties as someone who made “anti-Semitic” criticisms of Israel today, or “denied the Holocaust.” And these penalties are harsh. The document argues there is “no need to be tolerant to the intolerant.” Group libel, “Overt approval of a totalitarian ideology,” xenophobia, anti-Semitism, and public approval or denial of the Holocaust, are all to be treated as “aggravated crimes.” Juveniles “guilty of intolerance” will avoid prison, but are to be brainwashed via “a rehabilitation programme designed to instill in them a culture of tolerance.”
Since first presenting a draft to Martin Schulz in 2012, Kantor’s ECTR has presented the Model Statute in a series of meetings and seminars with international organizations, including the Council of Europe and the OSCE, as part of an intensive lobbying effort to have it written into law throughout Europe. There is currently a joint ECTR-European Council task force which is working on its implementation. Kantor has ensured his measures are massively incentivized. He has launched a $1 million “Kantor Prize for Secure Tolerance,” an ECTR annual European Medal of Tolerance, and a research fund offering grants of “20–50 thousand Euro each” for experts who can advance the legal and cultural enforcement of diversity.

Incentivizing treason: Kantor, awarding the European Medal of Tolerance to Prince Albert II of Monaco: “Your Highness’ gesture of supporting historical truth and unveiling a monument commemorating deported Jews in World War II has been such a liberating act of contrition, all the more impressive because it concerned not only your own people, but also because of your own family’s political responsibilities for the course of events.”
2016–2018: Kantor, the ADL, and the War on “Cyber Hate”
Beginning in late 2015, Kantor began accelerating a more global approach to “Secure Tolerance” by building a more intensive relationships with the ADL and focusing more heavily on internet “intolerance.” In January 2016, Kantor’s European Jewish Congress and the ADL announced “a partnership to cooperate on advocacy work within European Union institutions,” that would involve lobbying for the implementation of the Model Statute and for heightened levels of internet censorship. At a meeting of the EJC’s General Assembly in Brussels, it was announced that the move would “enable the ADL to have a greater impact on E.U. policies and programs,” while providing Kantor’s policies with a pathway to U.S. legislators. ADL Director Jonathan Greenblatt boasted that “Working together, we will leverage our respective strengths to pursue our common goals more effectively.” An enthused Kantor replied, “I am delighted that we are partnering with such an august institution as ADL which has a longstanding record of fighting for greater tolerance and against the scourge of hatred, racism and anti-Semitism.” Ultimately, of course, it meant the further dilution of democracy in Europe, with an unelected and unsolicited gang of American Jews now free to engage in “advocacy work within European institutions such as the European Parliament and the European Commission.”
By 2018, Kantor’s effort at international Jewish co-operation to bring about “secure tolerance” had settled on the internet as a matter of major concern and as a potential springboard for further movement on repressive international legislation. There had been earlier grumblings. In 2015, then ADL Director Abraham Foxman, and also Yoram Dinstein, had called for measures to end internet anonymity and therefore expose the “intolerant” to “the censure of society. … If you want to be bigot you have to take responsibility for it.” But by 2018 this had evolved into the quest for more systematic, legal solutions to online dissent.

Moshe Kantor and the ADL’s Jonathan Greenblatt
In March 2018, the sixth biennial meeting of the Global Forum for Combating Anti-Semitism convened in Israel. Run by the Israeli government, hosted by Benjamin Netanyahu, addressed by former French Prime Minister Manuel Valls, and staffed by a large cast of Jewish academics from around the world, the Global Forum made a priority of “fighting cyber hate.” A modern day meeting of the Elders of Zion, the number of representatives from various Jewish organizations totaled just over one thousand, including leaders from the ADL; Simon Wiesenthal Center; American Jewish Committee; Conference of Presidents of Major American Jewish Organizations; Conseil Représentatif des Institutions Juives de France; the International Holocaust Remembrance Alliance; B’nai B’rith; World Jewish Congress; and the Institute for the Study of Global Anti-Semitism and Policy.
The Global Forum, in common with so much of what we have seen so far, is essentially a central “think tank” for the campaign to introduce internet censorship throughout the West. It devises intellectual and political strategies styled as “recommendations” for Western governments to restrict the freedoms of their respective populations. The ‘recommendations’ of the 2018 Forum included a demand that all governments adopt “a clear industry standard for defining hate speech and anti-Semitism” the latter being achieved quite quickly since the IHRA definition of anti-Semitism was devised in 2016.
The Global Forum called for the introduction of an international legal ban on “Holocaust denial sites,” and its plan to “eliminate anti-Semitism” is comprehensive. Among its more recent recommendations were proposals to establish national legal units responsible for combating ‘cyber hate’; making stronger use of existing laws to prosecute ‘cyber hate’ and ‘online anti-Semitism,’ and enhancing the legal basis for prosecution where such laws are
absent.

Latter-Day Elders of Zion
In much the same way that Kantor’s “secure tolerance” policy proposes that “restrictions are necessary for freedom,” many if not all of the Jewish intellectuals involved in the campaign to end free speech on the internet do so while shamelessly and hypocritically posing as the truest defenders of freedom and liberty. A classic example in this regard is Raphael Cohen-Almagor, author of Confronting the Internet’s Dark Side (2015) and a key figure in the Global Forum as well as perhaps the leading anti-free speech intellectual active today. Cohen-Almagor received his D. Phil. in political theory from Oxford University in 1991, and his B.A. and M.A. from Tel Aviv University. In 1992–1995 he lectured at the Hebrew University Law Faculty. From 1995–2007 he taught at the University of Haifa Law School, Department of Communication, and Library and Information Studies University of Haifa. He is a very strongly-identified Jew, having acted as Chairperson of “The Second Generation to the Holocaust and Heroism Remembrance” Organization in Israel. He also shamelessly but aggressively postures himself as a “defender of democracy,” acting as Founder and Director of Center for Democratic Studies at the University of Haifa. He is currently Chair in Politics at the University of Hull, United Kingdom. As with other aspects of the “think tank” strategy, this is “democracy,” but not as you know it.
Cohen-Almagor’s most recent significant production, titled “Taking North American White Supremacist Groups Seriously: The Scope and the Challenge of Hate Speech on the Internet,” appeared in 2018 in the International Journal of Crime, Justice, and Social Democracy.[1] Along with an earlier piece from 2016,[2] the article is an excellent sample and summary of Cohen-Almagor’s work to date, and also acts as a remarkable and important example of Jewish manipulation of discussions of free speech and the politics of White advocacy. The article’s basic argument is that American so-called “White supremacist” websites are a hotbed of dangerous hate speech which can be conclusively linked to criminality. Since hate speech “can and does inspire crime,” it is incumbent upon governments to introduce legislation banning such speech under harsh legal penalties.
We will never know how Charlottesville might have been remembered without the incident involving James Fields and Heather Heyer, but there is little doubt that it was perhaps the greatest propaganda coup that Jewish organizations could have hoped for. It therefore comes as no surprise that Cohen-Almagor should open his article with this: “On 12 August 2017, James Alex Fields Jr rammed his car into a crowd of anti-fascist protesters united against a white supremacist rally, Unite the Right, in Charlottesville, Virginia, United States of America (USA).” Despite the extreme rarity of violence from the Alt-Right, and the many singular aspects of this particular episode, Cohen-Almagor employs the most sweeping generalizations to assert the incident “illustrates the danger that the white supremacist movement poses to American society, and the close connection between hate online and hate crimes.”
Cohen-Almagor, along with the 18 Jews from the ADL, SPLC, and similar organizations he interviewed for the paper, are aware of the objections of classical liberalism to restrictions on speech:
[C. Edwin] Baker (1992, 1997), for instance, argues that almost all of the harm inflicted by free speech is eventually mediated by the mental processes of the audience. The audience decides its reaction to speech. The listeners determine their own response. Any consequences of the listeners’ response to hate speech must be attributed, in the end, to the listeners. The result is the right of speakers to present their views even if assimilation by the listeners leads to or constitutes serious harm. Baker (1997, 2012), like many American liberal philosophers and First Amendment scholars, wishes to protect freedom of expression notwithstanding the harm that the speech might inflict on the audience. … Consequently, many of my interviewees argue that American liberals thus tend to underestimate the harm in hate speech.
The key Jewish counter-argument is to assert that speech itself can be harmful and that “the audience” can be harmed merely by exposure to it. In practical terms, Cohen-Almagor contends that James Fields drove his car into a crowd at Charlottesville solely because he was exposed to hate speech — not because of his mental health, situational factors that day and immediately prior to his conduct in the vehicle, or because of catastrophic policing failures. Why everyone else “exposed” to “White supremacist hate speech” didn’t engage in similar conduct is left unexplained. Instead, we are to agree with Cohen-Almagor and his Jewish colleagues that “hate speech should not be dismissed as ‘mere speech.’ … The preferred American liberal approach of fighting ideas with ideas, speech with speech, is insufficient. Hate speech needs to be taken more seriously by the legal authorities than it currently is.”
Just as the James Fields episode is extrapolated exponentially to define an entire movement, so the issue of “hate speech” and censorship is based on an extremely small number of exceptional cases. Cohen-Almagor claims that “internet hate can be found on thousands of websites, file archives, chat rooms, newsgroups and mailing lists,” so one might assume that his methodology and argument would involve a wide range of examples where these thousands of sources are linked to thousands of instances of violence and criminality — particularly since Cohen-Almagor argues that “White supremacist” websites are “like terrorist groups.” The problem, however, is that he does no such thing, because there are no such examples.
In order to present even the most tenuously relevant research, Cohen-Almagor relies purely on unsophisticated comments from a handful of the most extreme and obscure racialist sites on the internet, and even here the author fails to provide a single instance where a White racialist website has suggested any acts of violence. So inconsequential and amateurish were such sites that by the time of writing his article Cohen-Almagor has to concede “quite a few sites discussed here are now defunct.” Having initially made a small directory of such sites, he admits the “vast majority of the web pages in that directory are no longer operative.” It is surely a damning indictment of the state of modern peer-reviewed academic journals that someone could publish an argument against the principle of free speech solely on the basis of the putative content of obscure and minuscule internet sources which are no longer even in existence.
In fact, Cohen-Almagor can’t even come to a fixed and satisfactory definition of “hate speech” or “hate sites.” This is presumably by design, with the intention that the topic is plagued by so many gray areas that any future legislation in the area is, like all existing examples of hate legislation, destined to be rhetorically capacious enough to ensure easy arbitrary interpretation by those in control. Early in his essay he asserts that “Hate speech is intended to injure, dehumanize, harass, intimidate, debase, degrade, and victimize the targeted groups, and to foment insensitivity and brutality against them.” But he also later endorses a definition of the Alt-Right, which is routinely portrayed by Cohen-Almagor and his Jewish allies as a body of “hate groups,” as merely “critical” of “multiculturalism, feminists, Jews, Muslims, gays, immigrants and other minorities.” Criticism thus becomes conflated with hate. It goes without saying that there is a crucial difference between the two definitions, and it is in the gulf between these two definitions that these activists seek to destroy freedom of speech. Mere criticism may not “injure, dehumanize, harass, intimidate, debase, degrade, and victimize” anyone, but the existence of a legislative framework privileging minority interpretations of such criticism will surely consign it to hate speech categorization.
Cohen-Almagor and his co-ethnic activists are equally vague in explaining exactly how “White supremacist” websites are morally or legally wrong. Despite its initial claims and promises, much of the article is in fact taken up with banal observations. White racialist websites, Cohen-Almagor informs us, often have “forums, discussion groups, photos and videos.” They offer “eye-catching teasers such as symbols and pictures.” Readers of such websites “talk to each other, thereby reinforcing their commonly held views, empowering people who share their beliefs.” A key strategy involves “encouraging interpersonal socialization in the offline world.” Members “use cyberspace as a free space to create and sustain movement culture and coordinate collective action.” Website proprietors can also “make appeals for funding.” Perhaps this is quite terrifying to Jews, but as a philosophical argument for the annihilation of free speech it is catastrophically lacking.
Cohen-Almagor provides no evidence suggesting a link between even the most incendiary racial commentary on the internet and acts of violence. The only two examples he attempts to provide are almost two decades old, and concern individuals with clearly unsound mental health — spree-shooter Benjamin Nathaniel Smith having exhibited all the signs of conduct disorder and psychopathy in adolescence prior to his 1999 rampage, and Buford O. Furrow having been hospitalized a number of times due to psychiatric instability and suicidal tendencies prior to his shooting spree at a Jewish community center, also in 1999. Even the most basic critique of such a proposed link would ask why, given the proliferation of the internet and social media between 1999 and 2018, there has been a decrease in violence from the far right. Indeed, if one can excuse the continued use of the “racist” and “hate” buzzwords, it’s difficult to disagree with one University of California, Berkeley study that pointed out: “Although White racist groups have proliferated on the Internet in recent years, there appears to have been no corresponding increase in membership in these groups or in hate crime rates. In fact, one might argue that the prevalence of racist groups on the Internet works to reduce hate crime, perhaps by providing less physical, more rhetorical outlets for hate.”[3] The entire foundation of Cohen-Almagor’s argument — that there is a link between internet activity and White racialist violence — is a total fabrication.
It is a fabrication that is being used in conjunction with some of the biggest international Jewish organizations and, via the Global Forum, the State of Israel, to blackmail and deceive Western populations via a specious sense of morality (i.e., a “morality” that denies the legitimate interests of White populations in maintaining political, cultural, and demographic control) coupled with activism in the media and financial pressure on politicians. Christopher Wolf, Chair of the Internet Task Force of the ADL, argues shamelessly in an interview with Cohen-Almagor: ‘The evidence is clear that hate online inspires hate crimes.’ Cohen-Almagor writes:
Overly permissive and tolerant attitudes towards hate speech is a form of akrasia, whereby people act against their better judgment. Not just those who post but also those who allow such postings on their servers are culpable for their akratic conduct. Whether through ignorance, indifference or insistence on clinging to freedom of speech without caring about dangerous consequences, these are unjustifiable. Internet service providers are expected to abide by a basic code of conduct, one that objects to rather than celebrates violence and its promotion. When it comes to hate speech on the Internet, society and its regulators cannot continue to remain akratic and avoid responsibility for the harm that is inflicted.
Go to Part 3.
[1] R. Cohen-Almagor, ‘Taking North American White Supremacist Groups Seriously: The Scope and the Challenge of Hate Speech on the Internet,’ International Journal of Crime, Justice, and Social Democracy, Vol. 7, No. 2 (2018), pp.38-57.
[2] . Cohen-Almagor, ‘Hate and Racist Speech in the United States: A critique,’ Philosophy and Public Issues, Vol. 6, No.1, pp.77-123.
[3] J. Glaser, J. Dixit & D. Green, ’Studying Hate Crime with the Internet: What Makes Racists Advocate Racial Violence?’ Journal of Social Issues, Vol. 58, No. 1, 2002, pp. 177–193 (p.189)






