Oficjalny Marszałek Sejmu Hołownia bezprzykładnie poniża godność Sejmu.
Zakochany w swoim intelekcie i we własnym zniewalającym poczuciu humoru, a przy wyraźnie niskiej zdolności do właściwego wartościowania sytuacji formalno- politycznej, rezultatem patologii wyborów do Sejmu, dzięki czemu tam się sam znalazł, Hołownia dopuścił się kolejnego już naruszenia dobrych obyczajów — pogwałcił integralność kancelarii Sejmu.
Hołownia, w piątek, wpuścił do budynku Sejmu „osoby” potrzebujące lub osamotniane, aby podzielić się z nimi opłatkiem. Te osoby, które tradycyjnie już — w swojej większości — nie są polskiej narodowości, obywatelstwa, rasy czy kultury, swoją agresywną, bezzasadną obecnością tam, obrażały powagę Sejmu, podważały jego nadzwyczajny charakter oraz wykluczały funkcjonowanie urzędu.
https://m.interia.pl/interia-tv/video,vId,3366042
Spotkanie odbyło się przy dźwiękach kolęd śpiewanych w ramach murzyńskiego bełkotu, wycia, muzyki typowej dla przyogniskowych obrzędów ludów ludożerczych, gdzie zebrani gwałcą i zjadają swoje ofiary, a ta muzyka zarówno wzmaga ten obłęd, jak i jest jego produktem, a potem dalekosiężną toksyczną emanacją na innych — słuchaczach, najczęściej młodych, a co najgorsze.
Ta muzyka to widoczna zaraza, która pada na białą rasę i jej upadek jest tego skutkiem, a to między innymi.
Lenina mówił: „właściwą muzyką można zniszczyć każde społeczeństwo”.
A były tam, w Sejmie, polskie dzieci.
Brak słów.
Obrazy napaści na budynki telewizji, PAP o resztkach polskiej kultury i tożsamości, o resztkach państwowości mają mieć tego multimedialną otulinę oraz odwrócenie uwagi, także i od patologii dozwolenia na agresję chanukową.
Red. Gazeta Warszawska






