Sprowadzenie do polski wojsk amerykańskich jest niczym innym jak założeniem sznura na szyję polskiemu społeczeństwu. Podstępne przejęcie władzy przez okrągłostołowców w 1989 roku zapoczątkowało systematyczną kolonizację polski przez ponadnarodowe korporacje, w których dominuje kapitał amerykański. Tzw. władza w Polsce jest niczym innym jak delegaturą tychże korporacji, posłusznie wykonującą każde ich polecenie. Gdyby było inaczej to będąc nawet największym tumanem nie wyprzedaliby niemalże całego majątku narodowego za przysłowiową czapkę śliwek. Nie wpisaliby do Konstytucji zakazu finansowania rozwoju polski poprzez Bank Polski. Nie wygoniliby z kraju ponad 3 mln Polaków biorąc w to miejsce Czeczenów, Ukraińców i czort wie kogo jeszcze. Nie wspieraliby banderowców w zbrojnym zamachu stanu na Ukrainie na polecenie jastrzębi wojny z USA. I wreszcie nie przygotowywaliby Polaków na wojnę z Federacją Rosyjską na polecenie międzynarodowej bandy finansowo korporacyjnej z siedzibą w Waszyngtonie, na Wall Street i w londyńskim city.
Żydowski James Bond” na misji w Polsce. „To jest nasza ziemia i chcemy ją odzyskać!” Dronami szuka cmentarzy i chce przejmować grunty
Meir Bulka, nazywany „Żydowskim Jamesem Bondem”, przebywa w Polsce z misją odnalezienia starych żydowskich cmentarzy. Używa w tym celu m.in. dronów. Ma już na swoim koncie pierwsze sukcesy, a w sądach próbuje rozstrzygnąć, kto ma prawo do użytkowania tych gruntów.
Bulka to założyciel organizacji J-Nerations, zajmującej się ochroną żydowskich miejsc pochówku w Polsce i innych częściach Europy. Szuka nieistniejących już cmentarzy żydowskich i w ten sposób udowadnia naruszenie wrażliwości społeczności żydowskiej.
Do Polski przyjechał po raz pierwszy w 2015 roku, by podążać śladami swoich przodków. Pochodzi z rodziny chasydzkiej i większość swojego życia pracował w gastronomii. Gdy natknął się na niszczejący cmentarz żydowski w Ostrowcu Świętokrzyskim zrozumiał, że teraz jego misją życiową będzie walka o należytą pamięć tych miejsc.
Bulka chciał wyjaśnić tę sprawę z burmistrzem Ostrowca Świętokrzyskiego, ale niewiele wskórał. Mógł wprawdzie odnowić niszczejący cmentarz, ale z własnych, a nie gminnych środków. Wrócił więc do Izraela i założył wspomnianą wcześniej organizację J-Nerations. Zaczął działać pod zmienionym szyldem.