Bartosz Bekier: Stanowisko Rosji w kontekście ostatniego kryzysu w Syrii komentowane jest niekiedy jako oznaka słabości i geostrategicznych ograniczeń, które uniemożliwiły ochronę własnego sojusznika i powstrzymanie kolejnych amerykańskich bombardowań, wbrew wcześniejszym deklaracjom. Dlaczego Rosja ustąpiła i czy zagraża to jej wiarygodności jako supermocarstwa?
Aleksandr Dugin: Nie sądzę, aby Rosja pokazała słabość. Jeśli słabością jest nierozpętanie III wojny światowej w obliczu sytuacji, w której wróg nie przekracza czerwonej linii, nie zgadzam się nazywać tego <<słabością>>. Atlantyści chcieli przetestować Putina, a wynik jest na korzyść Rosji. Nie nastąpiło poważne uszkodzenie syryjskiego systemu obrony, żadnych strat w strukturach antyrakietowych, większość inteligentnych rakiet została zniszczona bez użycia S-300. Wiarygodnością supermocarstwa jest również jego odpowiedzialność. Putin zdecydował, że czerwona linia nie została przekroczona i było to słuszne. Problem jednak jest następujący: czy to już wszystko, czy też USA, Wielka Brytania i Francja będą kontynuowały ataki. Jeśli wystąpią kolejne incydenty, Putin może zdecydować, że czerwona linia została przekroczona i wtedy rozpocznie się III wojna światowa. Wtedy będzie to jedyna możliwość ku temu, by przekonać ludzkość kto jest supermocarstwem, a kto nie – jeśli coś z tej ludzkości jeszcze pozostanie. To wszystko wielki blef, a Putin gra w apokaliptyczną grę na poważnie.