Chołoniewski: ODPOWIEDŹ NA KAMPANIĘ „POGROMOWĄ‘- ŻYDÓW PRZECIW POLSCE.

Bólem i wstydem przejmuje nas, Polaków pochodzenia żydowskiego,

sama świadomość tego pochodzenia wobec niesłychanej w dziejach ludzkości zdrady przez żydostwo

tak gościnnej dla niego zawsze ojczyzny naszej w wyjątkowo krytycznej chwili jej dziejów

Słowa, wyjęte z pracy żyda Juliana Unszlichta: “O pogromy ludu polskiego”.

Wobec zaburzeń galicyjskich.

ODPOWIEDŹ NA KAMPANIĘ „POGROMOWĄ‘- ŻYDÓW PRZECIW POLSCE.

  1. W piątym roku wojny w różnych krajach, w których żydzi mieszkają w większych skupieniach, wybuchły rozruchy o charakterze częściowo lub wyłącznie przeciwżydowskim. Dotychczas przyszło do takich wykroczeń w Sławonii, na Węgrzech, w Rumunii, w Czechach, na Morawach w południowej Polsce — wszędzie, jak wynika z ich przebiegu, na tle podobnem. Tymczasem od szeregu tygodni toczy się zagranicą zainscenizowona i prowadzona przez żydów kampania, która występując w obronie pokrzywdzonej ludności żydowskiej, wysuwa w opisach, pełnych przerażającej plastyki, wyłącznie lub specyalnie „polskie pogromy" a przemilcza lub toż traktuje przez rękawiczki daleko groźniejsze zaburzenia gdzieindziej (Węgry!), co u społeczeństw i rządów zachodnio-europejskich wytworzyć musi mniemanie, jakoby Polska była krajem szczególnie żydożerczym. Ten fałsz, polegający na tendencyjnem grupowaniu faktów, przygważdżamy na wstępie. Konstatujemy zarazem, że prasa żydowska i różne żydowskie ajencye i rady narodowe, prowadząc wyłącznie przeciw Polakom kampanię, zaprawioną na dobitek namiętną przesadą. Drażnią całe nasze społeczeństwo bez względu na różnice przekoniowe i paraliżują w wysokim stopniu akcye o uśmierzającą.
  2. W oskarżeniach swych przemilczają żydzi zupełnie moment tak niesłychanie ważny, jak ten, że w krain naszym, eksploatowanym od lat przeszło czteru przez najazd niemieckich hord wojennych, panuje głód i nędza, które po wszystkie czasy i wśród najbardziej cywilizowanych społeczeństw posiadały przywilej stwarzania podatnego gruntu pod wszelkiego rodzaju zaburzenia i konflikty. Świeżo jeszcze tkwi w pamięci całej Europy przykład krwawych rozruchów w Holandii (1917), której ludność nie może być posądzoną o brak dyscypliny i kultury społecznej, a gdzie pod wpływem katastrofy aprowizacyjnej się porządek publiczny i „gromiono" tak burzliwie, iż w szeregu miast musiało wystąpić wojsko, przyczem, padły strzały. Że gromionymi w Haarlemie i Utrechcie byli chrześcijanie — to chyba ner powinno zmieniać istoty rzeczy?
  1. „Nie tylko Galicya może się poszczycić pogromami. Od miesięcy powtarzają sio one w Rosyi, w ostatnich dniach słyszeliśmy o pogromach na Węgrzech, a jeśli w okolicach czesko-słowackich bandy poczynają wykraczać przeciw własności prywatnej i bezpieczeństwu osobistemu, to naturalnie w pierwszym rzędzie, o ile nie wyłącznie, narażone jest na szwank życie i mienie żydowskie. Tak pro foro interno zaświadcza nacyonalistyczny organ żydowski w Krakowie „Nowy Dziennik” (12 listopada 1918). A równocześnie żydowska, rada narodowa w Wiedniu w kontakcie z organizacjami żydów polskich rozsyła telegramy ù Wilsona, zaś do państw europejskich uroczyste delegacye, które alarmują świat, że życie i mienie żydowskie jest na szwank narażone — -w Polsce. Tylko w Polsce.
  1. Zaburzenia, które w miastach galicyjskich dotknęły przeważnie żydów, są smutnym faktem. Wszystko jednak w namietnem oświetlaniu wypadtów przez nacjonalizm żydowski jest fałszywem: tło, charakter, rozmiary.
  1. Odruchy pobudliwej masy przedstawia się jako „planowe pogromy”. Kto je planował — tego nie mówi się wprost, krąży tylko puszczony w świat z bezczelną odwagą zarzut, że winę wykroczeń ponoszą wykształcone koła polskiego społeczeństwa. W jaki sposób uzasadniono tę niesłychaną obelgę? Według gazet żydowskich „pogromy" stoją w przyczynowym związku z systematycznem, od wielu lat trwającem „podburzaniem" przeciw żydom w prasie polskiej. W czem upatrują kalumniatorzy to podburzanie? Oto np. w tem — przytaczamy zarzut najświeższej daty, podniesiony z hałasem przez nacjonalistyczny żydowski „Nowy Dziennik" — że ktoś śmiał w druku wyrazić radość, iż w paru miasteczkach handel ujęli w swe ręce sami Polacy i wyłącznie Polacy (dotychczas brak Polakom zmysłu handlowego). Lecz prasa węgierska nie popełniła nawet i tej herezyi.

Ona cała niemal przecież stanowi domenę semicką. Nikt zaiste nie „podburzał” przeciw żydom w tym błogosławionym kraju, którego panująca ludność doczekała się skombinowanej nazwy: Judeo-Madziarów. A przecież i tam wybuchły dziś „pogromy”.

  1. Stwierdzamy, iż ofiarą zaburzeń pada u nas także, chociaż w nieporównanie mniejszym stopniu, ludność polsko-chrześcijańska. Już podczas rozruchów głodowych w Krakowie w r. 1917 rozgoryczony tłum napadał na własność „bez różnicy wyznania”. To samo dziś. Szumowiny grabiąc sklepy żydowskie, nie oszczędzaja i nieżydowskich (przykład: Szczakowa), nie cofają się nawet przed plądrowaniem współdzielczych sklepów (Kółek rolniczych), które są dobroczynnemi regulatorami cen (przykład: Radłów)- Napady rabunkowe dotykają także zamożniejszych włościan. Znane są wypadki okradania nawet księży. Żydzi galicyjscy. którzy informują via Wiedeń o „polskich pogromach”, przedstawiają rzecz tak. Jak gdyby tylko i wyłącznie oni byli ofiarami. W rzeczywistości są i ofiary chrześcijańskie. Dlaczego pierwszych więcej — o tem w dalszym ciągu.
  1. Rzekomo „antisemickie“ rozruchy w Gralicyi mają tło szerokie i skomplikowane. Są rezultatem: Wojny i związanej z nią nieudolnej a zbrodniczej gospodarki rządów austriackich. Przejściowego zamętu spowodowanego runięciem jednych form państwowych a nieskrystalizowaniem się jeszcze nowych. Trzyletniego głodu, nędzy, demoralizacji. Grasujących po kraju band dezerterów i zbiegłych jeńców wojennych. Rozkładu milionowej armii, której poszczególne oddziały po latach mordów wracały częstokroć w stanie zupełnego zdziczenia. Te katastrofalne zjawiska stały się główne- mi czynnikami wewnętrznego rozstroju i zaburzeń. Byłoby jednak krzyczącem pogwałceniem prawdy, gdyby się chciało pominąć prowokacyjną rolę, jaka żydzi świadomie łub nieświadomie odegrali wobec ludności chrześcijańsko-polskiej (podobnie jak węgierskiej, czeskiej, rumuńskiej i t. d.) w czasie ubiegłych lat czterech. Ponieważ żydowscy informatorzy stale i tendencyjnie przemilczają ów drażliwy dla siebie moment, więc oto parę szkicowo zaznaczonych rysów tej strony sprawy:
  1. Lichwa towarowa, która specyalnie w państwie Habsburgów święciła w czasie wojny istny sabat rozpasania kosztem nie- d /statku, potem rosnących wciąż braków elementarnych, wreszcie straszliwie wzmożonej śmiertelności i degeneracji przede wszystkiem najuboższych warstw, była w Polsce masowo uprawiana przez żydów, co — wkrętnie trochę — przyznała sama prasa żydowska. („Jeżeli żydów procentowo było więcej od chrześcijan wśród ogółu paskarzy to dlatego, że -żydzi mają w swym organizmie społecznym więcej handlarzy, niż każdy inny naród". „Nowy Dziennik14 z 12 listopada 1918). Czy to nie rzuca także choćby mdłego światełka na tło zaburzeń?
  2. Uzupełniając pewną drobną lukę w „pogromowych” sprawozdaniach, memorialach i telegramach, któremi żydzi zalewaią Europę i Amerykę, należy stwierdzić, że plądrujące tłumy znajdowały często w zaułkach żydowskich .ulic naszych ogołoco¬nych ze wszystkiego miasteczek całe maga-zyny towarów, które od dawna znikły były z obiegu handlowego, a które posiadacze ich trzymali w dobrem paskarskiem schowaniu zdała od światła dziennego i od cen maksymalnych. O tem — śmiertelne milczenie. Jak podobne odkrycia muszą oddziaływać na masy obdarte, głodne i wypadłe z karbów dyscypliny. łatwo sobie w duszy d śpiewać.
  3. Chociaż słów kilka powinno się okłamywanej opinii na zachodzie powiedzieć o gospodarce wiedeńskich central wojennych, które w zamian za obowiązek dostarczania rządowi pewnych ilości towaru miały monopol jego nabywania od wytwórcy i prawo bezwzględnej rekwizycji przy pomocy siły zbrojnej. Te osławione i znienawidzone przez ludność instytucye państwowego rabunku, które w ręku skorumpowanej biurokracji wiedeńskiej stały się gniazdami zbrodniczych interesów osobistych i które potężnie podsyciły lichwę i powszechną drożyznę artykułami przede wszystkiem codziennego zapotrzebowania, instytucye na ziemi polskiej podwójnie nienawistne, gdyż pracujące w usługach najazdu, były owładnięte całkowicie przez żydów. Na czele różnorakich tych central stali żydzi. Organami wykonawczymi dokonywującymi rekwizycyj, byli przeważnie żydzi. Żydzi z central szli na rękę żydom z poza central i dopomagali im do prowadzenia lichwiarskiego handlu przedmiotami przez państwo rekwirowanemu. Kanałem rosnącej nienawiści do central sączyło się we wszystkie, ale zwłaszcza w niższe warstwy społeczeństwa stale i ciągle rozgoryczenie do żydów.
  4. Orgia drożyzny najniezbędniejszymi artykułami życia, jaka szalała w kraju naszym w ciągu ostatnich paru lat, była spowodowana w znacznej mierze także nielegalnym, ale przez władze wojskowe dyskretnie protegowanym wywozem produktów polskich (mąka, tłuszcze, jaja, mięso) do Prus. I tu eksporterami byli głównie żydzi. W świeżej pamięci mamy jeszcze owe roje żydowskich agentów-kusicieli, grasujących po wsiach naszych i demoralizujących chłopa ofiarowywaniem najfantastyczniejszych lichwiarskich cen za produkty, które tysiącami wagonów szły za fałszywym frachtem do Niemiec, gdy nasze miasta przymierały z głodu. Żydzi żywili Berlin, odejmując od ust Krakowa i Lwowa. Systematyczne wygładzanie kraju, które stworzyło z czasem znakomite podłoże dla rozruchów, to w więcej, niż pokaźnej mierze ich dzieło.
  5. Podczas gdy ludność chrześcijańska uginała się pod ciężarem wojennej nędzy — żydzi robili złote interesy na wojnie tymi i wielu innymi sposobami, jako ruchliwi pośrednicy, jako agenci central, jako nie przebierający w środkach faktorzy, jako protegowani w Wiedniu dostawcy dla armii. W nielicznych procesach o oszustwa, które w ciągu lat czteru zdecydowano się w spróchniałej monarchii austriackiej wytoczyć niesumiennym liwerantom, stawali w charakterze oskarżonych w przygniatającej większości żydzi. (Słynne buty z tekturowemi podeszwami, fabrykowano przez żydów na Węgrzech). Byli to oskarżeni o czvn godny szakala — o tuczenie się na polu bitwy kosztem zdrowia i życia żołnierza.

O tem przezornie nie zatelegrafowano do Wilsona, sędziwy Brandes zaś, bolejący nad polskiem barbarzyństwem, nie wygłosił na ten temat ani jednej inwokacji do kultury, wzięto i przez siebie w pacht.

  1. Nawet socyalista Daszyński w telegraficznej swej odpowiedzi, przesłanej 28 listopada 1918 na zapytanie przywódcy socjalistów szwedzkich Brantinga. nie mógł zataić, że „pogromy są skierowane przeciw lichwiarstwu, przyczem dotykają niestety, jak wszędzie, i niewinnych". Demonstrujący 2 grudnia o kilkadziesiąt mil od Polski tłum uliczny w Pradze czeskiej wołał jakby na potwierdzenie tych słów, że „żydzi panoszą winę nędzy wojennej“: uogólnienie oczywiście za daleko posunięte, ale charakterystyczne. Podróżujący po krajach neutralnych i koalicyjnych dyplomaci starozakonni skrzętnie chowają tego rodzaju rzeczy pod korzec.
  2. Gdy chrześcijańska ludność, przesiewana periodycznie przez coraz rzadsze sito jedenastu austriackich przeglądów wojskowych, odpływała nieustającym strumieniem na rzeź i ginęła krociami, gdy potwornie wzmagała się wśród niej żałobna liczba wdów i sierót, gdy doszło do tego, że zabierano pod karabin (głównie wśród Słowian) ludzi notorycznie ciężko chorych, a nawet okaleczałych — jak zachowywali się żydzi? Przekupstwem, tysiącznymi wy-biegami, oszustwem wszelkiego rodzaju (n. p. tłumnem podawaniem się za rabinów) i protekcją lekarzy żydowskich, którzy stanowili w armii austriackiej zawsze olbrzymi procent, masowo uchylali się od służby wojskowej. Jeśli zaś zawodziły najlepiej obrachowane środki uwolnienia się wprost przy poborze, to zapełniali szpitale, etapy, prowianturę i niezliczone biura, gdzie zdała od niebezpieczeństwa, zawsze pełni namiętnego umiłowania Austrii, gotowi do róż-nych delikatnych usług dla rządzącej w kraju soldateski, nie tylko mogli spokoj-nie kontynuować interesy handlowe, ale niejednokrotnie znajdowali dla nich tem wdzięczniejsze pole. Jest notoryczną rzeczą, że żyd na froncie był białym krukiem. Natomiast na ulicach miast polskich, ogołoconych z męskiej ludności, lub zapełnionych kalekami, widziało się przez całe lata wojny tłumy żydów młodych, tryskających zdrowiem. Nie mamy żydom tego za zło, że nie chcieli ginąć za Austryę (woleli żyć dla niej), jednakże musimy dziś skonstatować po pierwsze, że to zaoszczędzanie sił społeczeństwa żydowskiego odbywało się kosztem reszty ludności, po wtóre, że nierówna, miara ta działała drażniąco i zostawiła fatalny osad na przyszłość.
  3. Prasa żydowska, donosząc o zaburzeniach, wyolbrzymia świadomie ich rozmiary, które przejaskrawia szczegóły, posługuje się nawet, wręcz „faktami11, które nigdy nie istniały. Żydowski „Nowy Dziennik" donosił przecież imiennie o „okropnie pomordowanych" ofiarach — a potem sam tych rzekomych nieboszczyków musiał wskrzesić, gdyż zbyt namacalnie chodzili po świecie (Brzesko). Oskarżał polską milicję obywatelską o popełnianie rabunków — a potem tę niecną kalumnię musiał w całej rozciągłości cofać (Mielec). Przytoczyliśmy na próbę dwa z kroniki „pogromów" zaczerpnięte „fakty", które się, według przyznania źródeł żydowskich, nigdy nie zdarzyły, aczkolwiek — spełniły swą misyę agitacyjną. Któż zdoła jednak iść krok w krok za istną lawiną świadomych fałszów lub rodzących się w nerwowej wyobraźni semickiej wymysłów? Drobna zaledwie ich cząstka spotyka się ze sprostowaniem. Ale i tu trzeba spytać, czy w każdym poszczególnym wypadku sprostowanie dociera wszędzie, dokąd dotarło kłamstwo? Zbrodnicza lekkomyślność, z jaką pisma żydowskie chwytają na gorąco i pożądliwie każdą najpotworniejszą plotkę, działa wśród istniejącego już ogólnego podniecenia, jak oliwa dolewana do ognia.
  4. Zabity podczas rozruchów w Brzesku Wolf Rose został pochowany manifestacyjnie, nad grobem nazwano go wielokrotnie bohaterem narodowym, wieść o nim pomknęła z małego galicyjskiego miasteczka we wszystkie światowe centra żydostwa. Lecz ci chrześcijanie-Polacy, którzy padli pod razami bandytów, zasłaniając swą piersią nie własne, lecz cudze dobro — dobro żydowskich współobywateli (Rozwadów), ci bez zgiełku światowego, cicho i niepostrzeżenie spoczęli w swych grobach.
  5. Analizując przyczyny zaburzeń, żydzi szukają i znajdują je wszędzie, tylko nie wśród siebie, gotowi są oskarżyć wszystkich. wykluczają tylko choćby cień winy własnej. Nie mówimy tu już o roli politycznej, którą, odegrali wśród nas w ciągu ubiegłego stulecia jako awangarda germanizmu, a w czasach ostatnich jako tylna straż nawet rusyfikacyi. Zapomnijmy na chwilę o świeżych, chyłkiem oddawanych strzałach do Polaków we Lwowie, zaskoczonych przez ukrainsko-austro-pruski alians. Lecz w najbardziej pedantycznie szczegółowych opisach i rozbiorach „pogromów" brak choćby słowa jednego o roli żydowskich paskarzy, lichwiarzy, pijawek żywnościowych, eksporterów, podbijaczy cen i t. d. Niesłychana perfidia prasowo-politycznych agentów semickich polega na tem, że usiłują oni stworzyć fałszywy obraz, jakoby nieszczęsne wykroczenia tłumu spotykały żydów zupełnie bez ich winy.
  6. Każde normalne, a przynajmniej mogące być uzdrowionem społeczeństwo ludzkie jest zdolne do autokrytyki i ma odwagę mówić głośno o niedomaganiach swego charakteru. My Polacy doprowadzaliśmy tę zdolność nieraz aż do samobiczowania. Żydzi polscy stanowią pod tym względem niespotykany w świecie fenomen. Oni nie mają żadnych błędów, których źródła nie leżałyby poza nimi. Oni nigdy nic nie winni. Cały potop sensacyjnej literatury wyprodukowali żydzi na temat zaburzeń w naszym kraju — niema tam jednak ani pięciu wierszy druku, poświęconych zastanowieniu się, czy wychowane na moralności talmudu niższe warstwy żydowskie własnem zachowaniem się nie przyczyniły się wypadkiem do rozpętania zbrodniczych skłonności tłumu. Dwutysiącletnie ghetto i dwutysiącletnia gehenna wytworzyły w tem społeczeństwie wraz z patologicznie rozwiniętą solidarnością wobec wszystkich nie-żydów zwyrodniały instynkt ukrywania swych najoczywistszych win, zasłaniania najbardziej namacalnych przestępstw. To wyjaśnia tę na-miętna zapalczywość, z jaką kierujące koła żydowskie usiłują zwalić na obce barki całokształt przyczyn, które doprowadziły do zaburzeń.
  7. Winę stosunków ponosi w znacznej mierze liczna inteligencya żydowska, która ma bezpośredni dostęp do starozakonnych mas, lecz zasklepiona przeważnie w materyalizmie życiowym, nie poczuwając się do obowiązku pracy nad etycznem podniesieniem swego ludu, nie uczyniła nic, by uwolnić go z pod wpływu fanatycznych cadyków, wydobyć z kleszczy talmudycznego znieprawienia. Gdyby ci żydzi, którzy dziś szerzą światowy alarm z powodu zaburzeń, obrócili byli połowę zużywanej w tym celu energii na to, by wśród swoich współplemieńców poskromić bodaj, jeśli nie wytępić niemoralną żądzę wyzysku goimów i oszukańcze praktyki handlowe, byłby to czyn, którego skutki w naszym kraju błogosławiliby w tej chwili z pewnością i żydzi i Polacy. Niestety, zabrakło było wtedy porywającej wymowy wędrownych orędowników żydostwa i świetnego talentu żydowskich redaktorów. Dziś błyszczą one w całej pełni.
  8. Kampania „pogromowa" przeciw Polsce jest tem bardziej nikczemna, że wychodzi z łona tego samego społeczeństwa żydowskiego, którego wybitni członkowie przed laty niewielu, bo zaledwie dwunastu, stali się winnymi „pogromów polskich mas robotniczych”, winnymi „świadomego organizowania rzezi ludu polskiego". Ciężko ważące słowa, które przytoczyliśmy tu w cudzysłowie, są słowami żyda Juliana Unszlichta, a tworzą esencyonalny skrót jego obszernej, mało znanej pracy pod wymownym nagłówkiem „O pogromy ludu polskiego“. W książce tej, popartej setkami dokumentów, na 374 stronach druku uzasadnia Unszlicht oskarżenie, że kierowana przez żydów t. zw. Socyal-demokracya Królestwa Polskiego, którą z powodu wielkiej liczby należących do niej prowokatorów nazywa „żydowską ekspozyturą ochrany”, w okresie rewolucji 1905—1906 podniecała, wyprowadzała na ulice i z zimną krwią rzucała na bagnety i strzały rosyjskie tysiące bezbronnych polskich robotników, chowając się skrzętnie za ich plecy. Główni podżegacze, ukryci przeważnie w Berlinie, krzyczeli tylko: „Precz z tchórzostwem!“ Żydzi z Socyal-demokracyi, organizując we wszystkich centrach przemysłowych Królestwa nieustanie strajki (które niszcząc przemysł polski, wychodziły na korzyść Niemiec), z całą świadomością pchali masy robotnicze peryodycznie na rzeź. „Twierdzę kategorycznie — pisze Unszlicht — że żydostwo, nie zadawalając się zwyczajem szkalowaniem sprawy polskiej, wprost organizowało w okresie rewolucji pogromy Polaków w Królestwie. “ O rozmiarach tej szatańskiej roboty daje pojęcie fakt, że w samej tylko Łodzi w t. zw. dniach czerwcowych r. 1905 było 500 zabitych i około 1000 rannych.

Strasznych rewelacyj Unszlichta nikomu z nas nie przyszło na myśl popularyzować zagranicą. Europa nie dowiedziała się o zbrodni, popełnionej wobec tysięcy polskich robotników.

  1. W sztabie, który kierował „pogromami ludu polskiego", rej wodziło troje jednostek, które przedziwnie wiążą owe niedawne wypadki z chwilą dzisiejszą. Pierwsza z nich — warszawska żydówka Róża Luxemburg, fanatycznie od lat dwudziestu zwalczająca w prasie, na kongresach i w agitacji wśród robotników wszelką myśl polskiej samodzielności narodowej, germanizatorka świadoma czy nieświadoma, kroczy dziś w pierwszych szeregach bolszewizmu w Niemczech. Indywiduum drugie, to żyd galicyjski Radek-Sobelson, przed laty 12 współreżyser pogromów polskiego robotnika w Warszawie, dziś od szeregu miesięcy jedna z najruchliwszych postaci bolszewickiego obozu w Rosyi. A obok tych dwojga demoniczny zbrodniarz „Leon“ Jogiches, zwany „Tyszką", o którym Unszlicht mówi, że był „prowokatorem w rodzaju Azefa", że kierował rewolucją w Królestwie „przesiadując bezpiecznie w Berlinie za wiedzą i zgodą pruskiej policji“, a „nie jest wykluczone, że był jej ajentem". Najbardziej nikczemną a zarazem najwybitniejszą indywidualnością był ten ostatni, żyd wileński; Unszlicht (w książce wydanej przed wypłynięciem Lenina na widownię) zaświadcza, że podczas rewolucji r. 1905 Lenin, wówczas już filar rosyjskiego bolszewizmu, „długo pozwalał kierować sobą Tyszce i jego agentom". Ta trójka semicka, z Warszawy, z Krakowa i Wilna, stała u szczytu organizacyi „pogromów ludu polskiego".

Co się tyczy Juliana Unszlichta, który miał wyjątkową niezręczność tuż przed wybuchem wojny zdemaskować zbrodnie litwackich chuliganów, nawrócił on już tymczasem z błędnej drogi i jest od szeregu miesięcy powszechnie szanowanym dygnitarzem bolszewickim w Moskwie(+).

  1. W czasopiśmie żydowskiem „Zgoda“, wydawanem w Wiedniu (grudzień 1918), żyd Dr W. Pordes, nazwany przez redakcyę „znanym działaczem syońskim, omawiając warunki współżycia Polaków i żydów, pisze dosłownie:

Fałszem byłoby sądzić o rozruchach antyżydowskich, które teraz miały miejsce, że to wolna i odrodzona Polska w nich się wypowiada. Każdy z nas wie, że n i e ma najmniejszych nawet danych do przypuszczenia, a tem mniej dowodu, iż zajścia zostały inspirowane z góry i nikt też nie próbuje zestawiać ich z inscenizowanymi przez były rząd carski pogromami rosyjskimi. Widzimy w nich odruch nawet nie pewnej klasy, tylko elementów niższych społeczeństwa polskiego, nienawistny niewątpliwie, ale dokonany w czasach tak anarchicznego rozluźnienia dyscypliny społecznej, że nawet za stały wykładnik tych właśnie sfer, z których się zrodził, uważany być nie może.

Jak pogodzić to autorytatywne świadectwo żyda - syonisty z tem, co oszczerczo głosi o nas dyszący nienawiścią chór żydowskich ajencyj prasowych?

  1. Konstatujemy, że pomimo wszystko nie było przed wojną nigdy — pominąwszy nic nie znaczące ekscesy — jakichkolwiek poważniejszych wykroczeń tłumów przecie żydom w Polsce. Nie było ich nie tylko w Poznańskiem i Galicyi, ale także w Królestwie, pod rządami rosyjskiej biurokracji, która organizując sama u siebie w domu pogromy, byłaby chętnie patrzała na nie przez szpary w naszym kraju. Gdy w roku 190G żołdactwo rosyjskie pod komendą pułkownika Tichanowskiego urządziło w Siedlcach na terenie Królestwa pamiętną masakrę pogromową — jakże zachowali się Polacy? Naoczny świadek, żyd Abraham Grünberg, w wydanej przez siebie broszu-rze „Ein jiidisch-polnisch-russisches Jubi- lauin: Der grosse Pogrom von Siedlce im Jahre 1906“ (Praga, 1916) opowiada:

,,Znamiennem było stanowisko Polaków wobec żydów. Gdyby nie ludność polska, to na 12.000 żydów siedleckich wymordowałaby soldateska rosyjska nie 145, lecz 6000. Polacy, nieraz z narażeniem własnego życia i bezpieczeństwa dawali przytułek żydom, bronili ich we wszelki możliwy sposób, wstawiali się za nimi i t. d. Było i kilka polskich trupów podczas pogromu. Nawet okoliczni chłopi polscy dawali żydom schronienie”.

Siedlce były jedynem polskiem miastem w którem Rosya spróbowała zaszczepić pogromy, jakich nieco dalej na wschód w przeciągu paru tylko zimowych miesięcy (1905/6) urządziła wówczas przeszło 700. Ioto, jak na pokusę tę odpowiedziała ludność ubogiej polskiej mieściny. W obronie żydowskiego mienia i życia spłynęła na bruku Siedlec krew polska, krew narodu, który przez setki lat, według świadectwa żydowskiego historyka, strzegł w stosunku do żydów zasady „poszanowania godności człowieka”, a któremu dziś w chwili jego wyzwalania się ugoszczony przezeń wspaniałomyślnie Żyd Wieczny Tułacz odpłaca się najczarniejszą niewdzięcznością, jaką kiedykolwiek zapisały dzieje.

+++

Celowo, według piekielnego planu, przy inicjatywie idącej z góry aż od ministerialnych gabinetów, usiłowała Rosya rozwiązać u siebie kwestię żydowską zbójecką pałką inożem. Cała polska istota moralna wzdryga się wobec podobnej ohydy, a rozum protestuje przeciw jej całkowitej — z politycznego punktu widzenia — bezmyślności. To też u nas niema, nie było i nie będzie kiszyniewskich, czy kijowskich pogromów. Kto utrzymuje, że tak jest, kłamie. To, co widzieliśmy, to odruchy tłumu, zdemoralizowanego niewola, wojną, wyzyskiem i nędza. odruchy, które podsycać mógłby tylko wróg Polski lub szaleniec, które opanować i na przyszłość uniemożliwić musi być gorącą troska nie tylko rządu, ale i całego polskiego społeczeństwa.

Stoimy wobec radosnej perspektywy, iż następstwa wojny przyspieszą potężnie rozwiązanie kwestii żydowskiej w Polsce. Na skutek politycznej przebudowy świata stłoczona wśród nas potwornie ludność żydowska zacznie niewątpliwie odpływać ku lądom nowym, przestronnym, zasobniejszym od naszej ubogiej i szczupłej ziemi: wystarczy wskazać tu na niezmierzone obszary Rosji. dotychczas zamknięte przed żydowską imigracją. Odpływ ten wspomagany przez nas pracą nad uzdrowieniem i uzupełnieniem naszego narodowo-gospodarczego organizmu, musi liczbę żydów w Polsce już w najbliższym okresie czasu znacznie zredukować, a potem sprowadzić do właściwej miary. Zanim to jednak nastąpi, musimy wytrwać we współżyciu na podstawie dzisiejszej anormalnej proporcji liczebnej, a w obustronnym interesie, polskim i żydowskim, leży, by współżycie to było zgodne z ideałami, które tryumfują właśnie na gruzach starego świata, żeby więc ludność, starozakonna żadnego wśród nas nie doznała szwanku.

Wojujący nacjonalizm żydowski nie powinien utrudniać nam tego zadania swą oszczerczą kampania, swem zbrodniczem podkopywaniem polskiego kredytu w świecie.

Nie powinien przede wszystkiem dla dobra samych żydów.

Bo jeżeli los Polski mimo tak korzystnych warunków, jak zupełne rozbicie wszystkich trzech potęg rozbiorowych, ukształtuje się mniej pomyślnie, niż los innych wyzwalających się obecnie narodów. to co my odpowiemy ludowi naszemu, gdy przyczyn doznanego niepowodzenia zechce, słusznie czy niesłusznie, dopatrzyć się w tej napastliwej kampanii, jaką żydostwo specjalnie przeciw nam i tylko przeciw nam dziś podjęło?!

Kraków w grudniu 1918.

 ======

Błąd Autora, chodziło o Józefa (brata), 

Julian został księdzem i był uczciwym ofiarnym Polakiem.  - red. (GW)


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location