Wpływowy mason oświadcza: „Parolin jest moim przyjacielem; byłby doskonałym papieżem”.

 

Wpływowy mason oświadcza: „Parolin jest moim przyjacielem; byłby doskonałym papieżem”.

Autor:   Gaetano Masciullo | Pozostały felietonist

 

 

Na kilka dni przed konklawe Giuliano Di Bernardo — wpływowy mason i były Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Włoch — wydaje pozornie sensacyjne poparcie dla kardynała Parolina. Jednak jego poparcie teraz grozi odwrotnym skutkiem. Czy to naprawdę naiwność? Ponadto podnosi on możliwość, że Bergoglio mógł być masonem.

 

 

 

 


W zeszłą sobotę, 3 maja 2025 r., w znanej włoskiej gazecie postępowej Il Fatto Quotidiano ukazał się interesujący wywiad Lorenza Giarelliego z Giuliano Di Bernardo, jednym z czołowych światowych autorytetów masońskich . W tym wywiadzie włoski Wielki Mistrz potwierdził i rozwinął swoje wcześniejsze wypowiedzi na temat Pietro Parolina, którego opisał jako „przyjaciela”, a nawet „współpracownika” i — miejmy nadzieję — „następnego papieża”. Jest to znaczący wywiad, zasługujący na głębszą analizę, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że został opublikowany zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem konklawe, zaplanowanego na 7 maja.

Przypomnijmy pokrótce, że Giuliano Di Bernardo ma imponujące masońskie korzenie. Były Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Włoch, jest wiodącą postacią w brytyjskim stylu masonerii — bardziej elitarnej, antydemokratycznej, tradycyjnej i inspirowanej religijnie, w przeciwieństwie do podejścia w stylu francuskim. Podróżował po świecie, budując relacje z kluczowymi kręgami masońskimi i para-masońskimi, w tym tymi w salach watykańskich. Di Bernardo jest raczej niekonwencjonalnym masonem, ale także strażnikiem niektórych z najbardziej wrażliwych i niepokojących sekretów niedawnej historii, zarówno we Włoszech, jak i poza nimi — wiele z nich nieuchronnie przeszło przez loże masońskie. Przez dziesięciolecia prowadził „wojnę” przeciwko innym masonom, których uważał za zdrajców prawdziwych zasad masońskich. Z powodu tego konfliktu ideologicznego opuścił przywództwo Wielkiego Wschodu i najpierw założył Regularną Wielką Lożę Włoch (obecnie trzecią najważniejszą masońską obediencję we Włoszech). Później, rozczarowany nawet tym doświadczeniem, w 2002 r. założył inicjacyjny paramasoński Zakon Godności i jego operacyjny odpowiednik, Akademię Iluminatów.

„Jeśli Kościół ma jeszcze odrobinę racjonalności”, stwierdza Di Bernardo, „musi wybrać papieża Pietro Parolina. To jedyny sposób na przywrócenie mu autorytetu”.

Pierwsza uwaga odnośnie tego wywiadu jest następująca. Wydaje się wysoce nieprawdopodobne, jeśli nie wręcz absurdalne, aby wierzyć, że tak bystra, wyrafinowana i inteligentna postać jak Di Bernardo nie zdała sobie sprawy, że jego poparcie dla Pietro Parolina może zostać wykorzystane w Kościele do sprzeciwienia się wyborom, które zamierzał poprzeć. „Jeśli Kościół ma jeszcze odrobinę racjonalności”, stwierdza, „musi wybrać papieża Pietro Parolina. To jedyny sposób na przywrócenie mu autorytetu”. Jednak nieuchronnie niektórzy wysoko postawieni prałaci mogliby użyć tych samych słów, aby podważyć głosy Parolina. Bardziej prawdopodobne jest, że poparcie to nie miało na celu bezpośredniego promowania jego wyboru, ale raczej legitymizacji potencjalnego wyboru Parolina w pewnych kręgach. W tym sensie Di Bernardo poręcza za niego, jakby chciał powiedzieć: „ To nie jest groźba. To jest funkcjonalne ” .

W wywiadzie pojawiają się również inne bardzo interesujące elementy. „Kościół” – przyznaje Di Bernardo – „zaczął swój upadek wraz z Soborem Watykańskim II. Wojtyła zniszczył już Kościół od fundamentów , Ratzinger próbował coś zrobić, ale kiedy zdał sobie sprawę z głębokości otchłani, wolał zejść na bok. A Bergoglio kontynuował demontaż papieskiej struktury – to znaczy instytucji Kościoła”. Dalej mówi: „Kiedy [Bergoglio] po raz pierwszy pojawił się z balkonu placu Świętego Piotra, od razu oświadczył, że zostanie biskupem Rzymu. Cały jego program tam był”. Oznacza to, że nie przedstawił się jako papież, ale po prostu jako biskup. Uderzające jest czytanie tych oświadczeń – podzielanych przez wielu tradycjonalistycznych katolików i znaczną część konserwatystów na całym świecie – pochodzących od jednego z najbardziej wpływowych masonów na świecie.

Na czym miałoby polegać „zniszczenie fundamentów” dokonane przez Jana Pawła II? Di Bernardo nie precyzuje tego w wywiadzie, ale łatwo to wywnioskować. Wojtyła skutecznie przyczynił się – być może bardziej niż jakikolwiek inny papież posoborowy – do umocnienia jednego z najpoważniejszych aspektów kryzysu Kościoła, mianowicie kryzysu Magisterium. Od Soboru Watykańskiego II Kościół wyrzekł się swojej roli magistra („nauczyciela”), co oznacza jego odpowiedzialność za definiowanie, co jest prawdą, a co fałszem, a dokładniej, za rozróżnianie, co jest katolickie, a co heretyckie.

Opat Claude Barthe wyjaśnił, że żaden papież po Soborze Watykańskim II nie przywrócił jedności w Kościele, niezależnie od tego, czy byli papieżami restauratorskimi (Jan Paweł II i zwłaszcza Benedykt XVI), czy postępowymi papieżami, takimi jak Franciszek.

Abbe Claude Barthe znakomicie wyjaśnił ten punkt w niedawnym artykule opublikowanym w ResNovae , stwierdzając, że wszyscy papieże posoborowi ostatecznie nie zdołali przywrócić jedności w Kościele, niezależnie od tego, czy byli papieżami restauratorskimi (Jan Paweł II i zwłaszcza Benedykt XVI), czy postępowymi papieżami, takimi jak Franciszek. Według Barthego nawet umiarkowany postępowy papież nie podołałby temu wysiłkowi. Podstawowym problemem, jak twierdzi Barthe, jest właśnie kryzys Magisterium, a dokładniej niezdolność do wykonywania Magisterium jako takiego. Przejawia się to w pominięciu potępienia herezji, co doprowadziło do obecnej sytuacji ukrytej schizmy — prawdopodobnie gorszej niż otwarta schizma — ponieważ wierni nie są już w stanie dostrzec granicy między wiarą a błędem.

Znakiem jedności Kościoła ( Credo in unam Ecclesiam ) tradycyjnie zawsze rozumiano jedność w prawdzie, jedność w wierze. Jeśli doktryna katolicka słabnie, słabnie również jedność, a Kościół staje się kruchy. Rewolucjoniści wszelkiego rodzaju zawsze o tym wiedzieli, a Di Bernardo to potwierdza. Katolicy jednak cierpią na poważną amnezję w tej kwestii. Analiza Barthego jest nienaganna: „Dzisiaj, de facto , władza powstrzymuje się od odgrywania roli instrumentu jedności, a zamiast tego przedstawia się jako zarządca pewnego konsensusu w różnorodności. Jej rola stała się bardziej federacyjna niż jednocząca ” .

Każdy, kto studiował myśl modernistyczną i neomodernistyczną, wie, że przez ostatnie dwa stulecia jedną z głównych strategii przyjętych przez rewolucjonistów w Kościele była manipulacja językowa: stosowanie tradycyjnej terminologii katolickiej, pozbawianie słów ich pierwotnego znaczenia i redefiniowanie ich za pomocą zmienionej interpretacji. Franciszek konsekwentnie stosował tę strategię — ostatnio przekształcając znaczenia słów takich jak „ synod ”, „ godność ” i „ Najświętsze Serce ”. Jednak z pewnością nie był pierwszy. Czytelnicy nie powinni być zszokowani: Ratzinger, na przykład, przyczynił się do redefinicji słowa „ papież ”. Podobnie, Sobór Watykański II zmienił znaczenie słowa „ekumenizm”. I tak dalej. „Jedność” to kolejne tradycyjne katolickie słowo zdefiniowane na nowo w takim sensie.

Podczas przesłuchania sądowego dotyczącego infiltracji mafii w Wielkim Wschodzie Włoch Di Bernardo oświadczył , że współpracował z byłym Sekretarzem Stanu Watykanu w celu rozwiązania „chińskiej sprawy”.

Według Di Bernardo Kościół, który pogrążył się w zamęcie od czasu Soboru Watykańskiego II, potrzebuje przywódcy, który może, jeśli nie w pełni przywrócić jego autorytet, to przynajmniej powstrzymać jego upadek. Jego zdaniem tym człowiekiem powinien być Pietro Parolin. Jednak The Remnant już przedstawił powody, dla których Parolin, podobnie jak Tolentino de Mendonça i Jean-Marc Aveline, jest całkowicie nieodpowiedni do roli papieża-naprawiacza. W rzeczywistości istnieją mocne argumenty sugerujące, że nawet postępowi kardynałowie elektorzy powinni unikać głosowania na niego w nadchodzącym konklawe.

Podczas przesłuchania sądowego dotyczącego infiltracji mafii w Wielkim Wschodzie Włoch Di Bernardo oświadczył , że współpracował z byłym sekretarzem stanu Watykanu w celu rozwiązania „chińskiej sprawy”. Nie mogę powiedzieć na pewno, do czego mógł się odnosić, ale pamiętajmy, że Parolin był architektem tajnych porozumień między Stolicą Apostolską a reżimem komunistycznym w Pekinie, które skutecznie legitymizowały ingerencję państwa w mianowanie biskupów i ograniczały wolność Kościoła katolickiego w Chinach. Porozumienia te upokarzały podziemny Kościół lojalny wobec Rzymu, sprzyjając kompromisowi z ateistyczną i prześladowczą władzą, sprzeczną z katolicką doktryną o społecznym królowaniu Chrystusa. Z tych i innych powodów nie jest on odpowiednim pasterzem, aby „utwierdzać swoich braci w wierze” w czasach zamętu i apostazji.

Ostatni intrygujący element wywiadu dotyczy domniemanej inicjacji masońskiej Bergoglio. Dziennikarz pyta Wielkiego Mistrza: „W obiegu są dziwne listy, w których, zanim został papieżem, Bergoglio wielokrotnie podpisywał się swoim nazwiskiem, umieszczając na końcu trzy czarne kropki w kształcie trójkąta — symbolika związana z masonerią”.

Jedną z najczęściej stosowanych przez Bergoglio strategii w ciągu ostatnich dwunastu lat jego panowania było otwarte potępianie zła w słowach, a jednocześnie umożliwianie go w praktyce. Ponadto zauważono, że wpływy masońskie przenikają tak zwane „magisterium” Franciszka.

Odniesienie dotyczy w istocie serii podpisów, których Bergoglio używał — będąc jeszcze biskupem Buenos Aires — na dole różnych dokumentów, zarówno prywatnych, jak i oficjalnych, gdzie konsekwentnie dodawał trzy kropki ułożone jak trzy wierzchołki trójkąta. Ten styl podpisu jest typowy dla wolnomularzy, którzy osiągnęli co najmniej trzeci stopień Mistrza w ramach Starożytnego i Przyjętego Rytu Szkockiego. Poniżej znajdują się trzy przykłady takich podpisów.

podpis1

podpis2podpis3

Di Bernardo nie stwierdza wprost w wywiadzie, że są to podpisy masońskie, ale sugeruje, że tak jest. „Uważam, że znam prawdę stojącą za tym”, pisze. „W Ameryce Południowej masoneria jest bardzo potężna i szeroko rozpowszechniona, ale wielu masonów jest również katolikami — nie ma tu żadnej niezgodności. Dlatego Bergoglio, jako kardynał, z pewnością miał powiązania z masonerią”. Rzeczywiście, w Ameryce Łacińskiej, w przeciwieństwie do Europy, tak zwane podwójne członkostwo (Kościół i masoneria) jest postrzegane jako normalne. Bergoglio ukończył formację kapłańską w latach 70., kiedy teologia wyzwolenia osiągnęła szczyt, silnie pod wpływem prac filozoficznych dominikańskiego teologa Gustavo Gutiérreza [1928–2024]. Nie jest zupełnie nieprawdopodobne, że młody Bergoglio, podobnie jak wielu południowoamerykańskich księży jego czasów, mógł zdecydować się na inicjację do loży masońskiej, wierząc, że filantropia tam promowana jest zgodna z katolicyzmem.

Gdyby ktoś miał obiekcje, że papież Franciszek odnowił potępienie masonerii 13 listopada 2023 r., można by łatwo wskazać, że jedną z najczęściej stosowanych strategii Bergoglio w ciągu ostatnich dwunastu lat jego panowania było otwarte potępianie zła w słowach, przy jednoczesnym umożliwianiu go w praktyce . Na przykład, z jednej strony wielokrotnie potępiał istnienie lobby gejowskiego w Kościele, podczas gdy z drugiej strony mianował kluczowe postacie z tego samego lobby na wysokie stanowiska w diecezjach i poza nimi . Ponadto należy zauważyć, że wpływy masońskie przenikają tak zwane „magisterium” Franciszka, od encykliki Fratelli tutti po Deklarację z Abu Zabi — która stwierdza, że ​​Bóg chciał, aby wszystkie religie były różnymi drogami do Niego — i Dignitas infinita .

Najnowsze informacje z RTV —  SEDE VACANTE: Czy konserwatywni kardynałowie na konklawe mają znaczenie?

 
 

Influential Freemason declares: “Parolin is my friend; he would make an excellent Pope.”

By:   Gaetano Masciullo | Remnant Columnis

 
 

 

Just days before the Conclave, Giuliano Di Bernardo—an influential Freemason and former Grand Master of the Grand Orient of Italy—makes a seemingly sensational endorsement of Cardinal Parolin. However, his support now risks backfiring. Is this truly naivety? Furthermore, he raises the possibility that Bergoglio may have been a Freemason.

 

 

 

 


Last Saturday, May 3, 2025, an interesting interview by Lorenzo Giarelli with Giuliano Di Bernardo, one of the world's leading Masonic authorities, appeared in the well-known Italian progressive newspaper Il Fatto Quotidiano. In this interview, the Italian Grand Master reaffirmed and elaborated on statements he had previously made about Pietro Parolin, whom he described as a "friend", even a "collaborator", and—hopefully for him—the "next pope". This is a significant interview, worthy of deeper analysis, especially considering that it was released just days before the start of the Conclave, scheduled to begin on May 7.

Let us briefly recall that Giuliano Di Bernardo has an impressive Masonic background. Former Grand Master of the Grand Orient of Italy, he is a leading figure in the British-style Freemasonry—more elitist, anti-democratic, traditional, and religiously inspired, in contrast to the French-style approach. He has traveled the world, building relationships with key Masonic and para-Masonic circles, including those within the Vatican halls. Di Bernardo is a rather unconventional Freemason, but also a custodian of some of the most sensitive and unsettling secrets of recent history, both in Italy and beyond—much of which has inevitably passed through Masonic lodges. For decades, he has waged a "war" against other Freemasons, whom he considers betrayers of true Masonic principles. Due to this ideological conflict, he left the leadership of the Grand Orient and first founded the Regular Grand Lodge of Italy (currently Italy's third most significant Masonic obedience). Later, disillusioned even with this experience, he established in 2002 the initiatory para-Masonic Dignity Order and its operational counterpart, the Academy of the Illuminati.

"If the Church still has a shred of rationality," Di Bernardo states, "it must elect Pope Pietro Parolin. It is the only way to restore its authority."

The first observation to make about this interview is the following. It seems highly unlikely, if not outright absurd, to believe that a sharp, refined, and clever figure like Di Bernardo has not realized that his endorsement of Pietro Parolin might be used within the Church to oppose the very election he would intend to support. "If the Church still has a shred of rationality," he states, "it must elect Pope Pietro Parolin. It is the only way to restore its authority." Yet, inevitably, some high-ranking prelates could use these very words to undermine Parolin’s votes. More likely, this endorsement was not made to directly promote his election but rather to legitimize Parolin’s potential election in certain circles. In this sense, Di Bernardo vouches for him, as if to say: "This is not a threat. It is functional."

There are also other very interesting elements in the interview. "The Church," admits Di Bernardo, "began its decline with the Second Vatican Council. Wojtyla had already destroyed the Church from its foundations, Ratzinger tried to do something, but when he realized the depth of the abyss, he preferred to step aside. And Bergoglio continued dismantling the papal structure—that is, the institution of the Church." He goes on to say, "When [Bergoglio] first appeared from the balcony of St. Peter's Square, he immediately stated that he would be the Bishop of Rome. His entire program was there." That is, he did not present himself as Pope but simply as a bishop. It is striking to read these statements—shared by many traditionalist Catholics and a significant portion of conservatives worldwide—coming from one of the most influential Freemasons in the world.

What would the “destruction from the foundations” carried out by John Paul II consist of? Di Bernardo does not specify this in the interview, but it is easy to infer. Wojtyla effectively contributed—perhaps more than any other post-conciliar pope—to consolidating one of the most serious aspects of the Church's crisis, namely the crisis of the Magisterium. Since Vatican II, the Church has renounced its role as magistra (“teacher”), meaning its responsibility to define what is true and what is false, or more precisely, to distinguish between what is Catholic and what is heretical.

Abbé Claude Barthe explained that all post-Vatican II popes ultimately failed to restore unity in the Church, whether they were restorationist popes (John Paul II and, especially, Benedict XVI) or a progressive pope like Francis.

Abbé Claude Barthe explained this point brilliantly in a recent article published in ResNovae, stating that all post-Vatican II popes ultimately failed to restore unity in the Church, whether they were restorationist popes (John Paul II and, especially, Benedict XVI) or a progressive pope like Francis. According to Barthe, even a moderate progressive pope would fail in this effort. The fundamental problem, Barthe argues, is precisely the crisis of the Magisterium, more specifically the failure to exercise the Magisterium as such. This manifests in the omission of the condemnation of heresy, which has led to the current situation of latent schism—arguably worse than an open schism—because the faithful are no longer able to discern the boundary between faith and error.

The mark of the Church’s unity (Credo in unam Ecclesiam) has traditionally always been understood as unity in truth, unity in Faith. If Catholic doctrine weakens, unity weakens as well, and the Church becomes fragile. Revolutionaries of all kinds have always known this, and Di Bernardo confirms it. Catholics, however, suffer from a serious amnesia on this matter. Barthe’s analysis is impeccable: "Today, de facto, the authority refrains from playing the role of instrument of unity, and instead presents itself as the manager of a certain consensus in diversity. Its role has become more to federate than to unite."

Anyone who has studied modernist and neo-modernist thought knows that, for the past two centuries, one of the primary strategies adopted by revolutionaries within the Church has been linguistic manipulation: using traditional Catholic terminology, stripping words of their original meaning, and redefining them with an altered interpretation. Francis has consistently employed this strategy—recently transforming the meanings of words like "synod," "dignity," and "Sacred Heart." However, he was certainly not the first. Readers should not be shocked: Ratzinger, for instance, contributed to redefining the word "Pope." Likewise, Vatican II reshaped the meaning of "ecumenism." And so on. “Unity” is another Catholic traditional word redefined in such a sense.

During a judicial interrogation regarding mafia infiltrations within the Grand Orient of Italy, Di Bernardo stated that he had collaborated with the former Vatican Secretary of State to resolve "a Chinese matter."

According to Di Bernardo, the Church, which has been plunged into confusion since Vatican II, needs a leader who can, if not fully restore its authority, at least halt its decline. In his view, that man should be Pietro Parolin. However, The Remnant has already outlined reasons why Parolin, along with Tolentino de Mendonça and Jean-Marc Aveline, is completely unfit for the role of restorative Pope. In fact, there are strong arguments suggesting that even progressive elector cardinals should avoid voting for him in the upcoming Conclave.

During a judicial interrogation regarding mafia infiltrations within the Grand Orient of Italy, Di Bernardo stated that he had collaborated with the former Vatican Secretary of State to resolve "a Chinese matter." I cannot say for sure what he might have been referring to, but let us remember that Parolin was the architect of the secret agreements between the Holy See and the Communist regime in Beijing, which effectively legitimized state interference in the appointment of bishops and restricted the Catholic Church’s freedom in China. These agreements humiliated the underground Church loyal to Rome, favoring a compromise with an atheist and persecutory power, contrary to Catholic doctrine on the social kingship of Christ. For these and other reasons, he is not a suitable shepherd to "confirm his brothers in the faith" in times of confusion and apostasy.

The last intriguing element of the interview concerns Bergoglio's alleged Masonic initiation. The journalist asks the Grand Master: "There are strange letters circulating in which, before becoming Pope, Bergoglio signed his name on multiple occasions, placing three black dots in the shape of a triangle at the end—a symbolism linked to Freemasonry."

One of Bergoglio’s most frequently employed strategies over the past twelve years of his reign has been to openly denounce evil in words while enabling it in practice. Additionally, it is noted that Masonic influence permeates Francis’ so-called “magisterium”.

The reference is, in fact, to a series of signatures Bergoglio used—while still bishop of Buenos Aires—at the bottom of various documents, both private and official, where he consistently added three dots arranged as the three vertices of a triangle. This signature style is typical of Freemasons who have achieved at least the third degree of Master within the Ancient and Accepted Scottish Rite. Below are three examples of such signatures.

signature1

signature2signature3

Di Bernardo does not explicitly state in the interview that these are Masonic signatures, but he implies that they are. “I believe I know the truth behind this,” he writes. “In South America, Freemasonry is very powerful and widespread, but many Freemasons are also Catholic—there is no incompatibility. Therefore, Bergoglio, as a cardinal, certainly had connections with Freemasonry.” Indeed, in Latin America, unlike in Europe, the so-called dual membership (Church and Freemasonry) is seen as normal. Bergoglio completed his priestly formation in the 1970s, when Liberation Theology was at its peak, strongly influenced by the philosophical works of Dominican theologian Gustavo Gutiérrez [1928–2024]. It is not entirely unlikely that the young Bergoglio, like many South American priests of his time, may have chosen to be initiated into a Masonic lodge, believing that the philanthropy promoted there was compatible with Catholicism.

If someone were to object that Pope Francis renewed the condemnation of Freemasonry on November 13, 2023, it could easily be pointed out that one of Bergoglio’s most frequently employed strategies over the past twelve years of his reign has been to openly denounce evil in words while enabling it in practice. For example, on one hand, he repeatedly condemned the existence of a gay lobby within the Church, while on the other hand, he appointed key figures from this same lobby to high-ranking positions within dioceses and beyond. Additionally, it is noted that Masonic influence permeates Francis’ so-called “magisterium”, from the encyclical Fratelli tutti to the Abu Dhabi Declaration—which asserts that God willed all religions as different paths to reach Him—and Dignitas infinita.

Latest from RTV — SEDE VACANTE: Do Conservative Cardinals at the Conclave Matter?

 

 

 

https://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/7749-influential-freemason-declares-parolin-is-my-friend-he-would-make-an-excellent-pope


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location