Michael Haynes (Lifesite News) przeprowadza wywiad z prałatem Viganò

WYWIAD PRZEPROWADZONY PRZEZ MICHAELA HAYNESA Z LIFESITE NEWS

 
Michael Haynes (Lifesite News) przeprowadza wywiad z prałatem Viganò

KOMPENDIUM JEZUITYZMU

https://www.lifesitenews.com/news/archbishop-vigano-cdl-fernandezs-defense-of-fiducia-supplicans-shows-his-manifest-heresy/

 

Kardynał Fernández pisze, że „nie ma miejsca na to, aby dystansować się doktrynalnie od tej Deklaracji lub uważać ją za heretycką, sprzeczną z Tradycją Kościoła lub za bluźnierczą”. Jak zareagowałbyś na taką obserwację?

Nic dziwnego, że autor dokumentu, który sam w sobie jest heretycki, stara się go bronić przed wszelkimi dowodami. Zaskakująca jest jednak ich bezczelność w zaprzeczaniu tej synodalności, która ich zdaniem powinna pozostawić autonomię „Kościołom partykularnym”. Ale tak się dzieje, gdy lobby, które twierdzi, że ma „demokratyczną” legitymację, odkrywa, że ​​naród – suwerenny tylko w słowach – nie popiera jego wywrotowych planów. Powszechny konsensus staje się wówczas „populistycznym dryfem” (jak wtedy, gdy Demokraci uczciwie nie wygrywają wyborów) i to samo dzieje się w kościele bergogliańskim. 

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inny element, którego absolutnie nie można lekceważyć: celową prowokację ze strony Bergoglio i jego poplecznika. Gdyby Tucho naprawdę działał w dobrej wierze, nigdy, przenigdy nie ogłosiłby Deklaracji Fiducia supplicans , ponieważ powszechnie można było przewidzieć, że ten zamach stanu wywołałby bardzo silne protesty. Z przebiegu tej skandalicznej sprawy – aż do tego, że nie zwołano sesji plenarnej dykasterii w celu omówienia treści dokumentu – możemy zrozumieć to, co ogłaszałem już od jakiegoś czasu, a mianowicie, że Bergoglio chce wywołać schizmę w rządzie Kościoła i nakłonić pasterzy i wiernych do opuszczenia Kościoła, a w każdym razie do znalezienia się w sytuacji dobrowolnego lub narzuconego ostracyzmu, w którym ich opór zostaje skutecznie zniesiony lub zignorowany. To właśnie stanowi znamię „pontyfikatu” argentyńskiego jezuity, a on sam stwierdził to w 2016 roku: „Mogłem przejść do historii jako ten, który podzielił Kościół”. To dzielące działanie, typowe dla Złego, który jest duchem podziałów i siewcą niezgody, jest bezsporne i znajduje dalszy wyraz w prowokacji Fiducia Supplicans , której broni jej autor, w groteskowym konflikcie interesów, decydującym nawet motu proprio , którego nie można uznać za heretyckie lub bluźniercze, bez dyskusji i w istocie doskonale wiedząc, że Magisterium Kościoła zawsze potępiało sodomię i dlatego uważało za nie do pomyślenia błogosławienie lub nawet pośrednie aprobowanie tych, którzy żyją w stanie konkubinatu publicznego lub jako sodomici. 

W każdym razie każdy dokument opatrzony podpisem Tucho można uznać za pozbawiony jakiejkolwiek wartości ze względu na oczywistą herezję samego Tucho i jego współudział z Bergoglio w dyskredytacji Kościoła Świętego poprzez uzurpowanie sobie jego władzy w celu zburzenia go od wewnątrz. 

Kardynał Fernández mówi również, że sprzeciwu wobec Fiducia Supplicans „nie można interpretować jako sprzeciwu doktrynalnego, ponieważ dokument jest jasny i ostateczny w kwestiach małżeństwa i seksualności”. Wydaje się jednak, że wszelki sprzeciw wobec FS opiera się nie na uznaniu, że małżeństwo jest między mężczyzną i kobietą, ale na fakcie, że pozwala ono na błogosławieństwa dla par tej samej płci.

Ten dokument jest pomnikiem faryzejskiej hipokryzji. Przede wszystkim udaje, że ignoruje fakt, że bizantyjskiemu rozróżnieniu między błogosławieństwami liturgicznymi i pozaliturgicznymi wyraźnie zaprzecza wartość, jaką przypisują im ci, którzy je udzielają i ci, którzy o nie proszą, a także oczywiście ci, którzy uznali, że wypada już teraz skomentować tę sprawę. Dobry proboszcz wie bardzo dobrze, że dla przeciętnego wiernych samo błogosławienie związku oznacza jego aprobatę. Co więcej, błogosławieństwo pary grzeszników publicznych, choćby tylko w zakrystii, w towarzystwie krewnych i przyjaciół, uważane jest za niezbędny warunek dotarcia w stosunkowo krótkim czasie do sądu małżeńskiego . Z drugiej strony mniej więcej to samo uczyniono, gdy w sferze cywilnej zawiązywano pakty (związki cywilne) towarzyszące małżeństwu mężczyzny i kobiety, dzięki wsparciu partii konserwatywnych, którym wmówiono, że że pakt nie miał zamiaru kwestionować tradycyjnego małżeństwa. I rzeczywiście dzisiaj zawierane są małżeństwa cywilne pomiędzy osobami tej samej płci i nikt nawet nie pamięta, jakie były pakty . 

Aby oszukać, Tucho chce zwrócić uwagę na aspekt nieistotny - a mianowicie, że błogosławieństwo nie podważa tego, że sakrament małżeństwa jest możliwy tylko między mężczyzną i kobietą - aby nie brać pod uwagę sodomii, jaki to grzech przeciw naturze woła do Nieba o pomstę, co w istocie Fiducia Supplicans odtajnia i legitymizuje. W ten sposób ignorowane są konsekwencje, jakie faktycznie będzie miała Fiducia Supplicans i które, jak widzimy już konsekwentnie stosowane przez bergogliańskich księży i ​​biskupów, są ignorowane . Po pierwsze, wpojenie wiernym idei, że związek homoseksualny lub w inny sposób nielegalny związek może mieć rodzaj legitymizacji drugiej kategorii, otwierając okno w Overton , które z konieczności doprowadzi nie tylko do legitymizacji małżeństw homoseksualnych, ale także do małżeństw pomiędzy małżonkami (w imię inkluzywności wobec osób praktykujących poliamorię) czy z nieletnimi (kiedy pedofilia, pod auspicjami ONZ, zostanie uznana za normę) czy ze zwierzętami. Pamiętam en passant , że wśród trosk Synodu o synodalności, którym kierował Bergoglio, znalazła się także troska duszpasterska nie tylko o nieślubne pary będące w konkubinacie lub sodomicie, ale także o poligamistów. Czytając ponownie te pragnienia, rozumiemy dziś, jaka była od początku wola Bergoglio i jego wspólników. 

Z drugiej strony od sześćdziesięciu lat wyjątki od zwyczajnych norm wykorzystywane są jako pretekst do wprowadzania skądinąd niedopuszczalnych innowacji, począwszy od praktyki podawania Komunii przez instytucję „szafarze Eucharystii” czyli ministrantki, od wprowadzenie języków narodowych w miejsce łaciny i zastąpienie chorału gregoriańskiego pieśniami świeckimi”.

Dodaję też jeszcze jeden element: fakt, że pary osób proszące o to błogosławieństwo są już w „związku cywilnym” lub zamierzają je zawrzeć i nie uważają swojego związku za grzeszny. To grzeszne zjednoczenie prosi się o błogosławieństwo, to dwa elementy tego grzesznego zjednoczenia proszą o błogosławieństwo. 

Tucho wiedział doskonale, że nie może wydać tej Deklaracji za zgodą członków Dykasterii i Episkopatu, gdyż byłoby to sprzeczne z Wiarą i Moralnością. Z tego powodu musiał dokonać zamachu stanu, dobrze ukrywając projekt dokumentu, aby zapobiec zablokowaniu go jeszcze przed publikacją. Myślenie, że zrobił to bez uwzględnienia reakcji, jakie by to wywołało, jest zatem naiwnością, ponieważ celem Tucho było właśnie wywołanie podziału w Kościele. Jego wściekła reakcja potwierdza, że ​​synodalność – jak cała bergogliowska fikcja pastoralna – jest jedynie obłudną zasłoną, za którą kryje się tyrański autorytaryzm sekty skorumpowanych heretyków, którzy antyludzkie żądania globalistycznej elity czynią swoimi własnymi, depcząc naukę Chrystusa .

Kardynał Fernández stwierdza, że ​​fragmenty FS na temat błogosławieństw są „odwieczną doktryną”, ale przyznaje także, że „prawdziwą nowością” FS jest nauczanie na temat błogosławieństw, co stanowi „prawdziwy postęp w porównaniu z tym, co powiedziano na temat błogosławieństw w Magisterium i w oficjalnych tekstach Kościoła”. Co powinniśmy o tym wszystkim myśleć?

Gdybyśmy chcieli podać przykład tego, co kryje się pod pojęciem „jezuityzm”, uważam, że te słowa Tucho mogłyby doskonale podsumować tę koncepcję. Zasadniczo Tucho próbuje nas wmówić, że tak, Błogosławieństwa sakramentalne są odwieczną doktryną, ale aby pobłogosławić parę o nieregularnym charakterze, konieczne było wprowadzenie tej „prawdziwej nowości”, która je zniekształca, czyniąc to konkretne zastosowanie ipso facto obce do doktryny wieczystej w związku z wprowadzoną zmianą. Miało to już miejsce w sferze doktrynalnej wraz z arbitralnym i absurdalnym potępieniem kary śmierci, wprowadzonym przez Bergoglio za pomocą tego samego chwytu retorycznego, który ukrywa oszustwo: karę śmierci uznano za uprawnioną i jest to doktryna odwieczna; jednakże dzisiaj wprowadzamy „prawdziwą nowość” w postaci jej antyewangelicznego charakteru i dlatego ją potępiamy. Można przewidzieć, że z tą samą faryzejską hipokryzją Tucho i jego mistrz wymyślą formę „niewyświęconej posługi” dla kobiet, z jednej strony powtarzając, że kapłaństwo ogranicza się wyłącznie do mężczyzn i jest to odwieczna doktryna, ale dodając „prawdziwą nowość” w postaci „posługi nie wyświęconej”, czyli kapłaństwa-nie-kapłaństwa, diakonatu-nie-diakonatu. Wszyscy rozumiecie, że jest to czyste szaleństwo, podyktowane heretyckim umysłem i napędzane złą wolą.

Musimy raz na zawsze zrozumieć, że uzurpują sobie świętą władzę pasterzy Kościoła Chrystusowego, aby ją zniszczyć, potępić dusze, obrazić Boski Majestat i być posłuszni swoim panom; dokładnie tak, jak w sferze cywilnej władcy narodów zachodnich są podporządkowani – z powodu zainteresowania lub szantażu – globalistycznej i antychrystowej elicie. Obydwoje używają swojej mocy do czynienia zła, wbrew celowi, dla którego ta moc została ustanowiona. Jeśli nadal będziemy posłuszni skorumpowanej władzy, nie ścigając jej i nie stawiając przed sądem tak, jak na to zasługuje, nigdy nie wyjdziemy z tego impasu . 

 

https://exsurgedomine.it/240107-lifesite-ita/


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location