Żydzi będą z Polski usunięci, a majątki ich odebrane drogą ustaw.
Żydzi będą z Polski usunięci, a majątki ich odebrane drogą ustaw.
Mariusz Muskat: Moment Wielkiej Decyzji
Moment Wielkiej Decyzji 01.10.2019.
W zamieci politycznej przed wyborami uchodzi niezbity fakt, że oto znajdujemy się w jednym z kilku najważniejszych strategicznie momentów naszej Historii. A na pewno w momencie najbardziej przełomowym od lat czterystu.
Mniej więcej bowiem przed 400-laty balans sił między nami a Moskwą zaczął się przechylać na jej stronę. Z drugiej strony od początku mieliśmy Niemcy. Naród ten w sensie zbiorowym dwukrotnie na znaczną skalę pomógł nam – po Powstaniu Listopadowym i w Stanie Wojennym, a nawet w czasie Wiosny Ludów Niemcy i Polacy walczyli razem przeciw uciskowi Imperiów. Państwo niemieckie jednak nigdy, ale to przenigdy, nie było nam przyjazne (z wyjątkiem propozycji Ottona III, aby Chrobry został jego cesarskim lennikiem panującym nad Słowiańszczyzną, bo taki sens miało nałożenie korony przez Cesarza na głowę naszego władcy w roku 1000-ym).
Państwowa Komisja Wyborcza oszukała sztab wyborczy Komorowskiego
4 years 4 months ago
Bergoglio i szamanka
Franciszek i amazońskie „nabożeństwo”. Co wydarzyło się w Ogrodach Watykańskich? Papież wziął udział w dość niecodziennym „zgromadzeniu modlitewnym” z udziałem amazońskich uczestników rozpoczynającego się synodu. Wedle relacji, Franciszek uczestniczył w modlitwie za ziemię – przewodniczyła jej szamanka…
Do USA bez wiz - żydowski plan wypędzenia Polaków z Polski. Wojna!
Do USA bez wiz. Donald Trump podjął decyzję. Są pierwsze komentarze
+
Pisaliśmy wielokrotnie, że otwarcie Polakom bezwizowych wjazdów do USA, będzie zaworem „bezpieczeństwa” dla Polaków wyniszczanych w Polsce przez żydów, którzy znajdą ratunek, azyl w USA.
Ponadto jest to znak, nadejścia wojny nuklearnej na Bliskim Wschodzie, gdzie żydaer zbombarduje samego siebie i wypędzi żydów z Palestyny do Europy. Polacy uciekną z Polski, żydzi zajmą ich miejsce.
- Wjazdy bezwizowe do USA – dla Polaków – będą uruchomione w chwili, kiedy będzie to potrzebne żydom, a nie Polakom (zresztą Polacy powinni żyć i pracować w Polsce, a nie u obcych). To wtedy, kiedy rozpocznie się przewidywalny kryzys dalszego "wzrostu antysemityzmu" w Polsce i Polacy będą stanowić zagrożenie dla żydów - np. taka sytuacja niebezpiecznych napięć niewątpliwie nastąpi w chwili masowego najazdu żydowskiego z Palestyny. Sam Bibi zadeklarował, że ok 1 milion „Izraelczyków” będzie musiało przemieścić się z powodu wojny.
Ci Polacy, którzy domagają się w USA ruchu bezwizowego dla Polaków, pracują nad dalszym wyludnieniem Polski – celem zrobienia w Polsce miejsca dla żydów.
O tym problemie pisał już Henryk Sienkiewicz - "Za chlebem".
Hej, kto Polak, ... na wybory!!!
W niedzielę odbędzie się druga runda wyborów prezydenckich, gdzie Duda zawalczy przeciw Komorowskiemu.
Wybory 2015 są tak samo nieuczciwe i sfałszowane, jak wszystkie faktycznie od okresu Okrągłego stołu. Paradoksalnie ostatnimi uczciwymi wyborami były wybory urządzone przez PZPR.
Ale na te wybory trzeba pójść i zagłosować na Dudę; różnica pomiędzy Dudą a Komorowskim jest mała, ale jest. A jeśli ktoś twierdzi, że „wybieranie między złem, a mniejszym złem” jest „niemoralne”, bo „zło zawsze pozostanie złem”, to ktoś taki jest albo głupcem albo oszustem – a już z pewnością liczy na posłuch głupca, który na wybory nie pójdzie, a zostanie w domu. I niech no taki ktoś, kto tak agituje za „bojkotem wyborów”, zbojkotuje obronę własnego domu przez bandytami, którzy właśnie zgarnęli wszytką gotówkę i złote pierścionki, chcieliby jeszcze na odchodne zgwałcić napadniętemu żonę i zabrać telewizor. Niech taki to peroruje o bojkocie zła i nie broni ani żony, ani telewizora. Zbrodniarze tylko na to czekają i tak samo jest z wyborami.
Przypadek klipu rap Żółte kamizelki: Alain Soral skazany na dwa lata więzienia
Dzisiaj, 19 września 2019 r., Sąd Karny w Bobigny skazał pisarza Alaina Sorala na dwa lata pozbawienia wolności, w tym sześć miesięcy zawieszenia na okres próbny na okres trzech lat. Test składa się z trzech środków: 210 godzin pracy społecznej, albo w pełnym wymiarze półtora miesiąca ciężkiej pracy, usunięcia obciążonej publikacji pod karą 1000 euro za dzień opóźnienia i odszkodowania dla „ofiar” ”. Suma kar pieniężnych może przekroczyć 171 000 euro: 45 000 euro grzywny, publikacja wyroku w gazecie Le Mondeprzez 15 dni (szacuje się na 4 000 euro za każdą publikację, ponieważ cena postaci, w tym spacji, jest astronomiczna), a zwłaszcza 10 000 euro, aby zapłacić na naprawę każdej stronie cywilnej, której opłaty prawne są wspierane przez Alaina Soral do 1000 euro (stronami cywilnymi było sześć (Licra, Uejf, SOS Racism, J'accuse, Mrap i Ldh).
DEAD MEN DON’T NEED IMPEACHMENT. Swamp in Panic: Trump In Danger.
DEAD MEN DON’T NEED IMPEACHMENT. Swamp in Panic: Trump In Danger.
The man on the left flew to New York to beg for Donald Trump’s support in his 2012 run for President against Barack Hussein Obama.
He came to Trump again when he ran for the U.S. Senate after somehow losing the presidency to a Socialist Muslim no one had ever heard of before. Trump graciously helped him–again.
But Mitt Romney is a sorry politrickster. He let Manchurian candidate, Barack Obama, smoke him in the presidential race….but he won a seat in the Senate.
So Trump backs Romney twice, but when last week’s flap over a phone call exploded, Romney was the first to condemn the President. Say what?
What had Trump done? As Executive of the United States, back in August, he had a friendly conversation with the newly elected anti-corruption Ukraine President, Volodomyr Zelenskyy, congratulating him on his election and encouraging him to look into sinister activities involving Ukraine in the American election…back in 2016.
Ewangelia: Mateusz 22: 34-46
Ewangelia: Mateusz 22: 34-46
34 Gdy faryzeusze usłyszeli, jak zamknął usta saduceuszom, skupili się w gromadzie i jeden z nich, znawca Prawa, wystawiając Go na próbę, zapytał:36 „Nauczycielu, które przykazanie [jest] wielkie w Prawie?” 37 On odpowiedział mu: „Będziesz miłował Pana swojego Boga, całym swoim sercem, i całą swoją myślą 5.38 To jest wielkie i pierwsze przykazanie. 39 A drugie podobne mu: Będziesz miłował bliźniego swego jak samego siebie 6. 40 Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy”.
Wspomnienie o księdzu Franciszku Cegiełce, cz. I
Wojenne losy rodziny Cegiełków, czyli wspomnienie o księdzu Franciszku, cz. II.

Z fotografii patrzy na nas ksiądz profesor doktor Franciszek Cegiełka, pallotyn, człowiek dwukrotnie skazany przez hitlerowców na karę śmierci, więzień obozów koncentracyjnych, działacz niepodległościowy, społeczny, charytatywny, sprawny dyplomata. Kilkadziesiąt lat swojego pracowitego życia poświęcił Polonii we Francji i w Stanach Zjednoczonych. Wybitny Polak, intelektualista, filozof, teolog, naukowiec, pedagog, rekolekcjonista, misjonarz, pisarz i wydawca.
Całe jego życie, to jeden wielki czyn w służbie Boga i Ojczyzny. Jako świadek tworzenia rządu polskiego na uchodźstwie znalazł się w centrum wydarzeń we Francji w 1939 roku, o czym pisaliśmy już w „Opiekunie”, nr 22 (2011). Zachęceni przyjaznym odbiorem artykułu, postanowiliśmy podzielić się z czytelnikami, dalszymi losami – urodzonego w Grabowie nad Prosną, niezłomnego księdza patrioty i naszego Stryja, któremu w ten sposób chcemy oddać pamięć i hołd!
Skatowany w Berlinie przy Alexanderplatz
Jest rok 1940. Z chwilą zbliżania się wojsk niemieckich do Paryża, władze polskie na uchodźstwie radziły rektorowi Polskiej Misji Katolickiej, księdzu Franciszkowi Cegiełce, aby niezwłocznie opuścił Francję. Lecz on nie zastosował się do tej sugestii i w momencie całkowitej dezorganizacji życia społecznego, wydał polecenie księżom polskim we Francji, pozostania na swoich placówkach! Po kapitulacji Francji i zajęciu Paryża przez wojska niemieckie, Polska Misja Katolicka w związku z prowadzoną działalnością, była pod nieustanną obserwacją policji niemieckiej, a Gestapo przeprowadzało wielokrotnie bezwzględne rewizje, zabierając akta i korespondencję misji.
26 października 1940 roku ksiądz rektor Franciszek Cegiełka, został aresztowany. Gestapo postawiło mu zarzuty współpracy z rządem polskim generała Sikorskiego w Paryżu i w Londynie, oskarżając go o głoszenie patriotycznych kazań oraz odprawianie uroczystych nabożeństw w intencji Polski w katedrze Notre Dame w Paryżu i w innych miastach Francji. Kolejne zarzuty dotyczyły wystąpień Księdza Rektora na falach radia „Paris Mondial”, w których piętnował okrucieństwa wojsk niemieckich i demaskował zbrodnie popełniane na ludności cywilnej w Polsce. Efektem transmisji radiowych było podniesienie powagi i znaczenia misji, zarówno wśród przyjaciół, jak i przeciwników. Niemcy tego jednak Stryjowi nie zapomnieli. Jako „Deutsch-Feindlich”, czyli „wróg Niemiec” został osadzony w paryskim więzieniu La Sante. Po miesiącu, 29 listopada Niemcy przewieźli księdza rektora Cegiełkę do więzienia w Trewirze, potem do Kolonii i Hanoweru i wreszcie 10 grudnia do Polizei Praesidium Gefangnis przy Alexanderplatz w Berlinie. Po pięciotygodniowych krwawych i bestialskich przesłuchaniach w centrali Gestapo przy Berkauer Strasse, został w Wielki Poniedziałek, 7 kwietnia 1941 roku, okrutnie skatowany i prawie martwy wrzucony do ciemnej celi, gdzie bez picia i jedzenia przeżył cały Wielki Tydzień. Tam w Niedzielę Wielkanocną, 15 kwietnia nastąpiło spotkanie z przebywającym w więzieniu od Wielkiej Środy, księdzem biskupem Michałem Kozalem, dziś wyniesionym na ołtarze jako męczennik i błogosławiony! Ksiądz Biskup przybył do celi sprowadzony przez niemieckiego urzędnika, by zaopatrzyć księdza Cegiełkę na śmierć. W książce Jasne Promienie z Dachau, Pallotinum. Poznań1957, współwięzień i późniejszy sufragan włocławski ksiądz Franciszek Korszyński, opisuje to spotkanie, dając świadectwo o księdzu Cegiełce – w sposób niezwykły kreśli sylwetkę człowieka i zachowania kapłana w trudnych warunkach życia. Jak przekazuje - po powrocie z widzenia ksiądz biskup Michał Kozal powiedział do współwięźniów: „Jest tu także ksiądz Cegiełka. Trzymają go w lochu. Zarośnięty, zbity skatowany, leży jak nieżywy, przywiązany do słupa. Widocznie usiłują wymusić na nim jakieś zeznania, lecz on nie chce nic mówić. Gdym wszedł do niego, spojrzał na mnie dzikim i wyzywającym wzrokiem. A kiedy, chcąc rozproszyć w nim wszelkie podejrzenia i wątpliwości, przedstawiłem się po łacinie: „Ego sum episcopus catholicus” („Jestem biskupem katolickim”), odrzekł mi na to:”Talem episcopum non vidi unquam” („Takiego biskupa nigdy nie widziałem”) i nic więcej nie chciał powiedzieć”.
Ksiądz rektor Franciszek Cegiełka nie chciał rozmawiać z księdzem biskupem Michałem Kozalem, bo takiego po prostu nie znał. Informacja o konsekracji księdza Kozala z 13 sierpnia 1939 roku nie zdążyła bowiem dotrzeć do misji w Paryżu z powodu wojny. W związku z tym podejrzewał w tym widzeniu jakiś podstęp hitlerowców. Ksiądz biskup Kozal nie miał zresztą w celi żadnych oznak biskupich, na sobie cywilne ubranie i tylko koloratkę, nic więc dziwnego, że w tych dramatycznych warunkach ksiądz Cegiełka nie uznał go za biskupa. W berlińskim więzieniu ksiądz rektor Cegiełka przetrzymał wszelkie tortury, nie zdradził niczego, co dotyczyło jego kontaktów z generałem Sikorskim i polskim rządem w Londynie. Swoją niezłomną postawą w czasie przesłuchań wzbudzał uznanie u współwięźniów i nawet u swoich prześladowców.
O wzruszającym spotkaniu więźniów, księdza biskupa Michała Kozala z księdzem rektorem Franciszkiem Cegiełką, wspomniała też katolicka pisarka Teresa Bojarska pisząc powieść opartą na faktach historycznych Cierniowa Mitra. Bohaterem tego literackiego zapisu życia jest ksiądz biskup Michał Kozal. W książce wydanej przez księgarnię św. Wojciecha w Poznaniu w 1987 roku, na stronach 137-140, pisarka potwierdza przejmujący obraz próby rozmowy obu księży:
„ – Biskup? Czy jest tu polski biskup?
Wartownik rozglądał się pośród zerwanych ze snu więźniów…
- Wejdź. Tam jest któryś z waszych. Nie chce mówić. Ksiądz. Polski Ksiądz. Spróbuj z nim pogadać. Ciemność. Strażnik wstawił latarnię…
- Jest tu kto? Od słupa szybki świszczący oddech. Zwierzę czy człowiek..., .a na obciosanym pniu… Łachman oplątany sznurem. Wyłamane ramiona, napięte nienaturalnie muskuły. Człowiek zwisa na wykręconych nadgarstkach. Próbuje podnieść głowę. Żyły wystąpiły na skronie, biegły strużkami ku szyi. Oczy błyszczą przerażeniem, uporem, męką. Jest obnażony. Skrzepłe plamy krwi. Opuchnięta, zatarta w konturach twarz. Oto polski ksiądz… Człowiek. Biskup postawił latarnię … - Bracie, w czym Ci mogę pomóc? Oddech tamtego stał się szybszy. Przytomnie, trzeźwo spojrzał na przybyłego… Wróg. Jeszcze jeden wróg. Przyprowadził go niemiecki strażnik. Podstęp… Ksiądz Franciszek Cegiełka… nie ufał już nikomu. Przesłuchiwany od kilku tygodni przez gestapo, udręczony, nauczył się milczeć, postanowił nie odzywać się do końca. A koniec był już chyba bliski…. Biskup? Skąd tu, w berlińskim podziemiu biskup? ... nasłali go. Chcą go oszukać. Po co przyszedł, czego chce?... Przełyka krew… Bracie! Biskup Kozal rozejrzał się. Żeby trochę wody… Widać strażnik obserwował jego poczynania, drzwi uchyliły się:- Halt, halt. Nie dotykać więźnia!.. .- Proszę rozwiązać tego człowieka. On umrze, jeśli go pan nie uwoln i- prosi po niemiecku biskup. -Was? - Ten człowiek skona. Żandarm namyśla się chwilę, podchodzi. Ciało osuwa się na kamienną posadzkę… - Cegiełka! Hej, Cegiełka! Biskup Kozal zna to nazwisko. Czytał artykuły księdza Cegiełki, kilkakrotnie wymieniali listy. Jakim sposobem trafili doń Niemcy? Jak długo jest tutaj? Widać nie udało mu się wyjechać do Anglii. A może nie chciał, został z ludźmi? Pytania cisnęły się na usta, wiedział jednak, że nie wolno.
Ten strażnik…Oni chcą przy jego pomocy, przy pomocy biskupa z Polski…- Ego te absolvo - szepcze przez łzy przybyły, unosi rękę, błogosławi. – Raus! Wstępując po schodach woła mocą serca, wszystką duszę przelewa w słowa modlitwy: „Obyś nie doznał tego, co straszne w ciemności, co niszczy w płomieniach, co dręczy w męce. Niechaj wybawi cię od wszelkich mąk Chrystus, który jest za cię umęczony, niech cię zachowa od wiecznej śmierci, który za ciebie umrzeć raczył””.
… i dalej Teresa Bojarska snuje swoją opowieść, że wkrótce po tym wstrząsającym zdarzeniu, obu księży wywieziono z Berlina w nieznanym kierunku. Skatowanego więźnia księdza Cegiełkę z połamanymi rękami i niedowładem nóg żandarmi musieli wnosić do samochodu. Widziano, że czuwał przy nim ksiądz biskup Michał Kozal, opatrznościowa postać tamtych dni.
Duchowy przywódca - „Wodzu przemów, wodzu prowadź!”
29 lipca 1941 roku ksiądz Cegiełka został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, skąd zabrano go do więzienia w Norymberdze, a stąd 13 lutego 1942 roku do obozu koncentracyjnego III Rzeszy w Dachau. Tutaj ponownie spotkał się z uwięzionym biskupem Kozalem. W obozie Stryj został znowu potwornie zbity i sponiewierany, tak że po jakimś czasie ciało zaczęło gnić i odpadać od kości. Wytworzyła się flegmona, którą mu operowano dwukrotnie w okresie od marca do października 1942 roku. Pierwszy raz operował go elektryk, ponownie stolarz. Stryj często powtarzał, że w takich warunkach, w jakich go operowano, nie powinien przeżyć. Zawsze był przekonany, że życie swoje zawdzięczał uzdrowieniu przez wstawiennictwo siostry Faustyny Kowalskiej, Apostołki miłosierdzia Bożego, dzięki której doświadczył wielkiego miłosierdzia. W swoim świadectwie napisał, że gdy leżał na pryczy w wysokiej gorączce, przyszedł do niego proboszcz z Krotoszyna, ksiądz Ogrodowski i powiedział: „Ksiądz na pewno wyzdrowieje, jeśli Ksiądz szerzyć będzie Koronkę do miłosierdzia Bożego. Wtedy pytam księdza Ogrodowskiego, skąd Ksiądz zdobył tutaj Koronkę?- pisze dalej we wspomnieniu ksiądz Cegiełka - Ano, przez „zuganów”, czyli nowych przybyszów do obozu. Z księdzem Dominikiem Sierszulskim, będącym wówczas na rewirze obok mnie, zacząłem więc tę Koronkę odmawiać ze skrawka gazetowego papieru, w łóżku. Koronka do miłosierdzia Bożego, stała się dla mnie tarczą mocy i nadzieją… pisałem więc tekst koronki na skrawkach gazet niemieckich i odmawiałem…”. Po zakończeniu wojny, Stryj zapoznał się bliżej z postacią Siostry Faustyny i jej misją. Już w latach 50. był żarliwym apostołem objawień. Mimo wielu przeciwieństw i zakazów wyprzedził więc w szerzeniu kultu całą epokę. Właśnie Siostrze Faustynie poświęcił jedną ze swoich pierwszych książek wydanych w Stanach Zjednoczonych. Podstawą książki był jej „Dzienniczek”. Jako swoiste wotum wdzięczności za uratowanie życia, w książce: Franciszek Cegiełka, Siostra Faustyna Szafarka miłosierdzia Bożego, Pallotinum in North Tonawanda 1954, przedstawił jeden z pierwszych na świecie życiorysów Apostołki miłosierdzia i wydał po polsku w celu rozpowszechnienia znajomości postaci Siostry Faustyny i Orędzia Chrystusa o Bożej Miłosiernej Miłości. Pierwsze wydanie rozeszło się w nakładzie 3000 egzemplarzy. W związku z osobistymi doznaniami, wydaną publikacją i szczególnym nabożeństwem do Jezusa Miłosiernego, ksiądz Franciszek Cegiełka był przesłuchiwany jako świadek w toczącym się w latach 1968-1993 procesie beatyfikacyjnym Siostry Faustyny Kowalskiej. I chociaż proces był utajniony, z dużym prawdopodobieństwem możemy potwierdzić w nim udział Stryja. Polecamy tę książkę. Aktualnie w księgarniach katolickich i internetowych jest do nabycia wydanie trzecie: Franciszek Cegiełka, Siostra Faustyna Szafarka Miłosierdzia Bożego, Veritas Foundation Publication Centre, Michalineum, London-Warszawa 2003.
Po dojściu do zdrowia ksiądz Cegiełka pracował jako więzień obozu na plantacjach, przy sortowaniu resztek krawieckich, w pończoszarni, a w końcu pobytu w Dachau był tłumaczem dla nowo przybyłych do obozu. Gdy tylko nadarzyła się okazja kapłani odprawiali i uczestniczyli w obozowej Mszy Świętej, która była często okazją do komunikowania się, także słuchania kazań, które były dźwignią w ich cierpieniach. Kazania z reguły głosił ksiądz Cegiełka, który zwłaszcza celował w głoszeniu konferencji ascetycznych, w izbach blokowych.
W przekazie kapłanów-współwięźniów, którzy przeżyli, ksiądz Franciszek Cegiełka uważany był za duchowego przywódcę polskich księży przebywających w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Z natury optymista, podnoszenie i podtrzymywanie na duchu cierpiącej braci uważał w obozie za swoje powołanie. W obozie koncentracyjnym w Dachau, tego najbardziej „księżowskiego” obozu śmierci, celował zwłaszcza w przemówieniach, w których napawał swych kolegów entuzjazmem i wzbudzał nadzieję. Jak potwierdza w swojej książce ksiądz biskup Korszyński „Ksiądz Cegiełka wszelką lepszą wiadomość w lot podchwytywał, następnie cichym szeptem lub gorącym słowem przekazywał ją innym… i dalej... Gdy hitleryzm święcił triumfy na froncie, dotkliwie dawał się we znaki w obozie, on umiał znajdować słowa nadziei i rzucać je w masę polskich więźniów… w swoich „parolach” kończył on wojnę na dwa lata wcześniej…, ale jego wypowiedzi robiły swoje: budziły nadzieję, podtrzymywały na duchu…, gdy wisiało nad nami widmo śmierci, ksiądz rektor Cegiełka z jeszcze większą odwagą zabierał głos, by podnosić na duchu”. Wszyscy słuchali go bardzo chętnie, prowokując nawet do częstego zabierania głosu okrzykami: „Wodzu przemów, wodzu prowadź!”. Jeden ze współwięźniów ksiądz Józef Kentenich PSM opowiadał, że w obozie ksiądz Cegiełka oddawał innym więźniom część swojej głodowej racji żywnościowej. Swój pobyt w więzieniach i w obozie w Dachau opisał w książce: Franciszek Cegiełka. Mistyka Ojczyzny. Rozważania więźnia politycznego, Chevlly-Paryż 1946. Aktualnie książkę można jeszcze nabyć korzystając z księgarni internetowych.
Polonia francuska zawsze pozytywnie oceniała postawę i działalność swojego Księdza Rektora. Już w styczniu 1945 roku, kiedy ksiądz Franciszek Cegiełka przebywał jeszcze w obozie w Dachau, uczczono go na pierwszym powojennym zjeździe w Lens specjalną uchwałą, jako duchownego: „który za swoją niezłomną postawę moralną przeszedł do Historii, jako jedna z najpiękniejszych postaci Emigracji tego czasu!”.
W obozie koncentracyjnym Dachau, ksiądz Cegiełka dotrwał aż do wyzwolenia 29 kwietnia 1945 roku. Obóz został wyzwolony przez żołnierzy zwiadu VII amerykańskiej armii. Stryj był na czele witających wyzwolicieli Dachau. Wszyscy więźniowie zgromadzili się na placu apelowym. „Jesteście wolni”, przemówił amerykański oficer. „Dziękujemy”, rozległo się na placu. „Nie dziękujcie nam, ale Bogu”, odpowiedział oficer, a następnie rzekł: „Teraz pomodlimy się razem”- i głośno odmówił „Modlitwę Pańską”. W tym momencie, jeden z polskich kapłanów zaintonował „Boże coś Polskę”, a inny „Jeszcze Polska nie zginęła”. Niezwykłe sceny, które zaczęły się dziać po oswobodzeniu obozu były żywiołowe i wzruszające. Radość wyzwolenia była duża. Upojeni radością, już wolni ludzie nawzajem rzucali się sobie w objęcia, całując się i winszując sobie szczęścia wybawienia. Także ksiądz Franciszek Cegiełka wyściskał i wycałował pierwszego żołnierza amerykańskiego jakiego napotkał. Potem chwycił drugiego i zrobił to samo. Ale ten drugi żołnierz miał zbyt długie włosy, które wymykały się spod hełmu i zbyt czerwone wargi. Jakież było zdziwienie Stryja, gdy po zdjęciu bojowego hełmu, rozsypał się pukiel włosów na ramiona wycałowanego żołnierza - kobiety! Była to amerykańska reporterka wojenna. Jak pisze redaktor Przemysław Kucharczak w Gościu Niedzielnym 18/2005, w artykule Ocalił nas Józef, świadkiem tego zdarzenia był i zapisał to w swoim pamiętniku, uszczęśliwiony obozowy przyjaciel księdza Cegiełki, ksiądz Adam Kozłowiecki - później Kardynał, Apostoł Afryki. Pomimo wycieńczenia obozowego, ksiądz Franciszek Cegiełka natychmiast podejmuje aktywne działanie. Z okazji Święta 3 maja, przemawia z Dachau przez radio do rodaków i ludzi wolnego świata.
Według relacji kapłanów - Polaków więzionych w Dachau, potwierdzonych zresztą przez Stryja Franciszka - cudowne ocalenie zawdzięczają oni Świętemu Józefowi Kaliskiemu, gdyż wiedząc o przygotowywanej likwidacji obozu i grożącej im śmierci, zwrócili się do Świętego Józefa, błagając go o cud wyzwolenia. Przyrzekając mu, że jeżeli wyprosi im ten cud, to po szczęśliwym powrocie do Ojczyzny, odbędą pielgrzymkę do Kalisza, gdzie znajduje się cudowny obraz Świętej Rodziny, łaskami słynący, a Święty Józef szczególniejszą cześć odbiera i publicznie Mu podziękują za wyjednaną łaskę. I stał się cud! Święty Józef wysłuchał błagania. Mimo rozkazu Himmlera stracenia wszystkich więźniów i zatarcia śladu istnienia obozu, więźniowie Dachau przeżyli. Na trzy godziny przed ostateczną egzekucją więźniów,13 żołnierzy armii amerykańskiej wyzwoliło 30.000 więźniów, strzeżonych przez kilkuset esesmanów. Spełniając dane przyrzeczenie, w trzecią rocznicę ślubowania w Dachau, odbyła się pielgrzymka uratowanych kapłanów do Świętego Józefa w Kaliszu w dniach 17, 18 i 19 kwietnia 1948 roku. Ksiądz Franciszek Cegiełka nie uczestniczył w pielgrzymce współtowarzyszy dachauskiej niewoli. Zdarzenia, o których pisaliśmy już w „Opiekunie” i wyjazd do Stanów Zjednoczonych nie pozwoliły mu przyjechać do Kalisza. Na ręce księdza biskupa doktora Franciszka Korszyńskiego, przysłał z Włoch specjalną depeszę, w której napisał, min. „W uroczystościach kaliskich będę brał udział duchowy na wodach oceanu, bo właśnie 15 bm. wyjeżdżam z Cherbourga statkiem” Queen Mary” do New Yorku. Na ręce Waszej Ekscelencji pozwalam sobie przesłać życzenia dla uczestników pielgrzymki. Łączę dla Waszej Ekscelencji wyrazy najgłębszej czci i miłe pozdrowienia”. Jak głosi przekaz depesza księdza Cegiełki „ zrobiła szczególnie miłe wrażenie na pielgrzymujących dachauczykach”.
Wybitny Wychowawca Ameryki
W 1948 roku ksiądz Franciszek Cegiełka udał się do Stanów Zjednoczonych, aby poświęcić się tam pracy pedagogicznej, rekolekcyjnej, misjonarskiej i naukowej. Działalność tę kontynuował w Kanadzie. Jako wykładowca uniwersytecki rozpoczyna pracę w 1967 roku na Felician College w Lodi, New Jersey, gdzie gości przebywającego w 1969 roku z wizytą w Stanach Zjednoczonych, księdza kardynała Karola Wojtyłę. Z Janem Pawłem II spotykać się będzie także później w Watykanie. W latach 1970 - 1976 zostaje profesorem teologii i dziekanem w Holy Family College w Filadelfii. W uznaniu zasług dla wyższych studiów młodzieży amerykańskiej i służby społecznej, dwukrotnie, w 1972 i 1974 roku, zostaje zaliczony do grupy Wybitnych Wychowawców Ameryki („Oustanding Educators of America”). Jako wybitnego specjalistę, wykładowcę w Caldwell College i na Uniwersytecie Notre Dame, zaproszono go do grupy teologów pracujących nad listem pasterskim Episkopatu USA o wartościach moralnych, ogłoszonym w listopadzie 1976 roku. W czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych napisał i wydał kilkadziesiąt książek i skryptów akademickich. Swoje prace publikował w języku polskim i angielskim, lecz doskonale znał także język niemiecki, francuski i włoski oraz łacinę i grekę. Źródłem ważnych szczegółów biograficznych jest jego biogram zamieszczony w Who is Who in Polish America (1st.edition 1966-1997).
Za swoją nieprzejednaną postawę antykomunistyczną i przywiązanie do polskości, zapłacił politycznymi konsekwencjami. Dzięki szczególnym zabiegom władz PRL przez ponad 20 lat z przerwami nie mógł otrzymać polskiej wizy, zezwalającej mu na przyjazd do kraju ojczystego. Nie wpuszczono go do Polski nawet na pogrzeb rodziców, najpierw matki Marii w roku 1953, później w roku 1959 ojca Marcina - powstańca wielkopolskiego. Pierwszy raz od zakończenia wojny zezwolono mu na przyjazd do Polski na początku lat 60. ub. wieku. Mógł wreszcie odwiedzić rodzinny Grabów nad Prosną, w którym mieszkało jego młodsze rodzeństwo siostry Zofia i Helena oraz bracia Marcin i Ignacy, a na cmentarzu parafialnym spoczywali jego rodzice i siostra. W latach 70. i 80. ub. wieku kilkakrotnie przyjeżdżał do Polski i głosił referaty na konferencjach teologicznych, także na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Uczestniczył również w sesjach naukowych i popularnonaukowych, dotyczących zagadnień katolicko-społecznych, firmowanych przez Komisję Episkopatu „Iustita et Pax”.
Ksiądz profesor doktor Franciszek Cegiełka zmarł w Buffalo w Stanach Zjednoczonych, we wspomnienie NMP z Lourdes 11 lutego 2003 roku w wieku 95 lat. Jako senior pallotynów polskich, był jednym z ostatnich świadków i uczestników dramatycznego i heroicznego czasu. Został pochowany 14 lutego 2003 roku w kwaterze pallotyńskiej na cmentarzu Mount Olivet w North Tonawanda, 9 mil od słynnych wodospadów Niagary, przy drodze do Buffalo, niedaleko Sanktuarium Dzieciątka Jezus - świątyni wybudowanej przez niego z własnych pieniędzy, otrzymanych w ramach odszkodowania wojennego od rządu Niemiec. W pięknym artystycznym wystroju świątyni znalazło się nawiązanie do objawień Świętej Siostry Faustyny Kowalskiej. W taki sposób złożył dziękczynienie opatrzności i miłosierdziu Bożemu za przeżycie tragedii II wojny światowej i swoje cudowne ocalenie! Przeżywając jeszcze raz ten smutny czas, może warto, właśnie w tym miejscu zacytować fragment wymownego w treści i pięknego w formie, listu księdza Prymasa Augusta Hlonda, datowanego Gnieźnie, z 18 września 1947 roku, skierowanego na ręce księdza Franciszka Cegiełki w związku z jego odejściem ze stanowiska rektora Polskiej Misji Katolickiej we Francji: „Żegnam Księdza Franciszka Cegiełkę z podziwem dla Jego bohaterskiej postawy ludzkiej, obywatelskiej, katolickiej i zakonnej w obozach śmierci, żegnam kochanego Księdza Rektora z wyrazami czci dla jego bezinteresowności i poświęcenia, dla kapłańskiej gorliwości i odwagi, dla żarliwego ukochania sprawy ojczystej, dla jego chrześcijańskiego optymizmu… żegnam Księdza Rektora… pasterza dusz, stróża wiary, jałmużnika, opiekuna opuszczonych, budziciela nadziei i otuchy…”
Mortus viventes obligant…, zmarli zobowiązują żywych!
Życie i działalność księdza profesora doktora Franciszka Cegiełki w Polsce, Francji, we Włoszech, Niemczech, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii, to fascynująca skarbnica wiedzy, życia religijnego i posługi duszpasterskiej. To potwierdzenie Jego Oddania Kościołowi Powszechnemu i Umiłowania Ojczyzny. Potwierdzenie człowieka wielkiej wiedzy, kultury i dobroci, człowieka głębokiej wiary i modlitwy. Jak mawiał – na początku lat 50. Opatrzność zaprowadziła go także na misje do Afryki Południowej. Swoją misyjną wyprawę na Czarny Kontynent opisał w książce wydanej w języku angielskim: Francis A. Cegielka „Life On Rocks” - Buffalo, New York,Pallotinum1957. Jest to książka o życiu Kościoła katolickiego w Afryce Południowej, swoiste studium rasizmu, zawierająca bardzo trafne uwagi o problemach afrykańskich w tamtym czasie. Z kolei, już jako uniwersytecki profesor teologii na przełomie lat 60. i 70. kilkakrotnie wyprawiał się na Daleki Wschód, gdzie w celu pogłębienia znajomości religii azjatyckich, odwiedził min. Pakistan, Indie, Japonię i Tajlandię. Dobrym przykładem studiowania jego życia i działalności jest napisany doktorat, przedstawiający postać księdza Cegiełki, obroniony w 2009 roku, na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego: Ksiądz Franciszek Cegiełka SAC. 1908-2003. Życie i działalność. Być może już niebawem wspomniana praca doktorska zostanie wydana także w wersji książkowej.
Niestety, ten syn ziemi grabowskiej nie doczekał się dotychczas szczególnego upamiętnienia w swoim rodzinnym mieście. Jedynie wspólnota parafialna nie zapomniała o nim nadając jednemu z dzwonów kościoła farnego, imię Franciszek. Ale już na stronie internetowej miasta próżno szukać jego nazwiska w rubryce Wielcy z Grabowa nad Prosną. Na fasadzie domu, w którym się urodził nie ma tablicy pamiątkowej, choć w mieście jest taka tradycja! Nie ma go w Izbie Pamiątek, wśród Zasłużonych ani Honorowych Obywateli Miasta. Na cmentarzu parafialnym znajduje się tylko symboliczne epitafium, poświęcone pamięci zmarłego, zapisane na nagrobnym kamieniu przez Mateusza i Jana, synów Ignacego, młodszego brata księdza Franciszka.
Zmarli zobowiązują żywych…! Dlatego napisaliśmy to wspomnienie. Zwłaszcza, że pomimo pobytu przez wiele lat poza granicami Polski, stryj Franciszek przez całe swoje długie życie, czuł się duchowo związany z krajem i miejscem swojego urodzenia. I taki niech zostanie w naszej pamięci!
„ Semper Honos Nomenque Tuum Laudesque Manebunt” /Vergilius/
( „ Honor twój, imię i chwała pozostaną na zawsze ’’).
Bratankowie Mateusz i Jan Cegiełka, Grabów nad Prosną
Wspomnienie o księdzu Franciszku cz.1
https://www.opiekun.kalisz.pl/wspomnienie-o-ksiedzu-franciszku-cegielce-cz-ii/
OBJAWIENIE PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA W 1926 ROKU KOŁO KIJOWA
W 9 lat po Rewolucji w Rosji, 9 lat po Objawieniu Matki Bożej w Fatimie, na Ukrainie koło Kijowa w 1926 roku objawił się nasz Zbawiciel Pan, Jezus Chrystus. Władze komunistyczne skrzętnie ukrywały to Objawienie. Dopiero po upadku ZSRR w 1991 roku z inicjatywy wierzących zaczęto szukać dowodów i świadectw świadków wydarzenia, treści wypowiedzianego przez Pana Przykazania dla wierzących ludzi. Poniżej treść artykułu, który znalazłem na portalu prawosławnym 'Moskwa Trzeci Rzym', który od razu przetłumaczyłem. Zadziwiające są słowa Pana Jezusa o dojściu po wojnie światowej do władzy nad całym światem Antychrysta, o jego pieczęci, znaku Bestii, która będzie nanoszona na ludzi. Pomyśleć tylko, że już w 1926 roku osobiście Sam Pan Bóg, Jezus Chrystus, ostrzega wiernych, aby nie przyjmowali pieczęci Antychrysta. W odróżnieniu od Prawosławia, gdzie raczej tylko zwykli kapłani, a szczególnie Ojcowie i mnisi z klasztorów (bo nie hierarchowie - biskupi Cerkwi), przestrzegają wiernych przed przyjmowaniem znaku Bestii i skutkach jego przyjęcia dla zbawienia duszy, w Polsce i ogólnie w Katolicyzmie ten temat jest nieobecny. Od lat uważnie śledzę wszystko to, o czym piszą i głoszą z ambon polscy kapłani i biskupi. Niestety, poza odczytaniem urywka z Apokalipsy Św. Jana o znaku Bestii nikt nie rozwija tego tematu, nie mówi o czipach, czipowaniu, o tym, co rząd światowy przygotowuje dla ludzkości w najbliższej przyszłości na przyjście Antychrysta. I jakie będą konsekwencje dla zbawienia wiernych w przypadku przyjęcia znaku "666". Warto zatem uważnie przeczytać słowa Zbawiciela i przekazać je innym. Ponieważ czasu już praktycznie nie ma. Pozdrawiam wszystkich. A.L.
OBJAWIENIE PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA W 1926 ROKU KOŁO KIJOWA
Zjawisko to miało miejsce w 1926 roku, 30 lipca o godzinie 8 rano pod Kijowem, między dwiema wioskami Demidow i Glebowka dwóm chłopcom: Nikołajowi (Mikołajowi) lat 11 (Nikołaj Maksimowicz Kuprijenko) i Jemilianowi (Emilianowi) lat 14 (Jemilian Iwanowicz Fieszczienko).