Korwin Mikke namawia do oddania żydom Oświęcimia
czyli
żyd szczęścia nie przyniósł.
Żyd Korwin Mikke, za pomocą typowej sobie elegancji handlarza bazarowych świecidełek, wkłada otępiałym polaczkom do głowy pomysł oddania żydom Oświęcimia. Czyni to pod pozorem rzekomej wymiany Oświęcimia na rzekome kurorty w Izraelu. Pomysł ten podaje niejako pól żartem pół serio (faktycznie typowo dla siebie – głupkowato), ale wiadomo, że lekka artyleria niesie dalej niż ciężka. Robi to według nakazowego szablonu socjotechnicznej manipulacji, tj. bezustannego i wielopłaszczyznowego nakierowywania polaczków na myśl godzenia się z faktem, że Oświęcim jest już faktycznie żydowski, a więc i tak są to Zagłobowe Inflanty. A dodatkowo czyni to w atmosferze już dobrze ugruntowanego oswojenia ludności tubylczej z myślą, że żydom trzeba coś ciągle „oddawać”, tzn. nie po ryju, ale z kieszeni. Oczywiście, nic nigdy pod przymusem, ale na zasadzie obopólnej korzyści. Polaczki mają krótką pamięć i taki ten tu Mikke i jego bliźniak Michalkiewicz – który od ponad dziesięciu lat się przebranżowił i robi w katolicyzmie – są już pospólstwu zapomniani, jako ci, którzy w epoce wczesnego Wałęsy jeździli po Polsce i nawoływali do „przekształceń”, pod hasłem „Polski nie stać na to, aby taką gospodarkę mieć na własność, a przemysł trzeba sprzedać w obce ręce po to, aby mógł się lepiej rozwijać”. No i tak się stało, a co widać.