Naczelna narracja zachodnich mediów jest taka, że „ukraiński naród” wyzwolił się z okowów złego, skorumpowanego reżimu Janukowycza. Rola nacjonalistów w obaleniu jego rządu, wraz z ich obecnością w nowym rządzie, została zbagatelizowana, przy akompaniamencie zapewnień organizacji żydowskich oraz Żydów pisujących do New York Times’a, że twierdzenia Putina o wykluwającym się faszyzmie i antysemityzmie to tylko cyniczne sztuczki mające uzasadnić agresję Rosji.
Wojciech Podjacki: Podżeganie do wojny z Iranem (część 2) – fałszywe argumenty
We wcześniejszych rozważaniach starałem się nakreślić złożony obraz stosunków panujących obecnie na Bliskim Wschodzie, a teraz przyjrzę się bliżej argumentom przemawiającym rzekomo za koniecznością rozprawy z Iranem. Jeśli chodzi o retorykę wojenną nadużywaną podczas konferencji bliskowschodniej w Warszawie, to można rzec, że nie padły tam żadne zaskakujące słowa. Premier Netanjahu już od dłuższego czasu snuje ponure wizje apokalipsy, którą podobno chce zgotować Izraelowi „krwiożerczy” reżim z Teheranu. W lutym 2018 r. na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium alarmował, że Iran umacnia swoją pozycję w regionie i chce „ustanowić ciągłe imperium otaczające Bliski Wschód od południa w Jemenie, ale także próbując stworzyć most lądowy z Iranu do Iraku, Syrii, Libanu i Gazy”[1]. W dwa miesiące później zorganizował specjalną konferencję multimedialną, podczas której przekonywał, że irańscy przywódcy cały czas kłamali, gdy zapewniali świat o tym, że nie dążą do stworzenia broni atomowej. Powoływał się przy tym na dowody, które miał pozyskać wywiad izraelski, świadczące o dużym stopniu zaawansowania irańskiego programu jądrowego. Podkreślił, że jego zdaniem umowa z Iranem z 2015 r. „została ufundowana na kłamstwach” i dlatego „nigdy nie powinna być zawarta”. Wyraził też przekonanie, że Donald Trump podejmie taką decyzję w sprawie układu z Teheranem, która wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom Izraela[2].