5 lipca 1914 r. Niemiecki cesarz Wilhelm II zobowiązał się do pełnego poparcia swojego kraju dla jakiejkolwiek reakcji Austrii i Węgier na Serbię po zabójstwie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda z Austrii przez serbskiego nacjonalistę podczas oficjalnej wizyty w Sarajewie, Bośnia. Ten fatalny błąd przeszedł do historii jako niemiecki blankiet kartowy lub „czek in blanco”, zapewniający Austrię, który doprowadził bezpośrednio do I wojny światowej.
We wrześniu 1939 r. Rozpoczęła się II wojna światowa, kiedy Wielka Brytania i Francja przyszły z pomocą Polski po armii niemieckiej najechali, wypełniając „gwarancję” złożoną w marcu tego roku. Co to była wojna regionalna i która mogła zostać rozwiązana dzięki dyplomacji, stała się globalna.
Można by pomyśleć, że po tym, jak takie zobowiązania zostały ocenione przez historyków jako bezpośrednia przyczyna dwóch wojen światowych, nikt nigdy nie pomyślałby o ponownym zejściu tą drogą. Ale to by się liczyło bez republikańskiego senatora Lindsey Grahama, który wzywał do „traktatu obronnego” z Izraelem od kwietnia ubiegłego roku. Podczas ostatniej wyprawy Graham ogłosił pod koniec lipca, że szuka dwustronnego poparcia dla zapewnienia premiera Izraela Benjamina Netanjahu i ma nadzieję, że będzie w stanie przeforsować pełny senat przez Senat do przyszłego roku.
W swoich licznych komunikatach na ten temat Graham działał jako frontman zarówno dla premiera Izraela Benjamina Netanyahu, jak i dla Żydowskiego Instytutu Bezpieczeństwa Narodowego Ameryki (JINSA), który napisał podstawowy dokument, który jest używany do promować traktat, a następnie zaciągnąć Grahama, aby uzyskać wsparcie kongresowe.
W rozmowie z prasą podczas konferencji konferencyjnej JINSA Graham powiedział, że proponowane porozumienie będzie traktatem chroniącym Izrael w przypadku ataku stanowiącego „zagrożenie egzystencjalne”. Powołując się na Iran, Graham powiedział, że pakt będzie próbą odstraszenia wrogich sąsiadów, takich jak Irańczycy, którzy mogą użyć broni masowego rażenia przeciwko Izraelowi. Prezydent JINSA Michael Makovsky rozwinął to, mówiąc: „Pakt o wzajemnej obronie ma wartość nie tylko odstraszającą, ale może również złagodzić atak odwetowy przeciwnika Izraela, a zatem może złagodzić reakcję Iranu (na atak na jego obiekty jądrowe ). ”
Dyrektor ds. Polityki zagranicznej JINSA Jonathan Ruhe dodał, że „izraelski strajk w sprawie programu nuklearnego Iranu nie uruchomiłby tego paktu, ale mogłaby spowodować poważny odwet Iranu. - Izraelski jednostronny atak nie jest tym, co obejmuje traktat, ale raczej masową odwetą Iranu.
Izrael od dawna niechętnie zawiera jakiekolwiek faktyczne porozumienie traktatowe ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ może ograniczyć swoje możliwości i powstrzymać agresywny wzór najazdów wojskowych. W tym względzie propozycja Grahama-JINSA jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ skutecznie pozwala Izraelowi na interwencję z gwarancją, że Waszyngton nie będzie próbował ograniczyć „opcji Netanjahu”. I chociaż traktat jest wzajemny, nie ma szans, że Izrael będą kiedykolwiek wzywani do robienia czegokolwiek w celu obrony Stanów Zjednoczonych, więc jest to tak jednostronne, jak to zwykle bywa w przypadku większości umów z państwem żydowskim.
Ponieważ umowa między tymi dwoma krajami byłaby traktatem ratyfikowanym przez Senat, o wiele trudniej byłoby znieść ze strony kolejnych administracji niż porozumienie nuklearne z Iranem, które było działaniem wykonawczym prezydenta Obamy. I wyraźnie oświadczenia Grahama, Makowskiego i Ruhe ujawniają, że traktat ten służyłby jako zielone światło dla izraelskiego ataku na Iran, gdyby zdecydowali się to zrobić, a jednocześnie służyłby jako czerwone światło dla Teheranu wobec pancernego USA zobowiązanie do „obrony” Izraela, które zniechęciłoby do wszelkich poważnych irańskich działań odwetowych. Biorąc pod uwagę tę dynamikę, traktat byłby niczym więcej niż jednokierunkową gwarancją bezpieczeństwa od Waszyngtonu po Jerozolimę.
Ponadto, wyjaśniając, jakie okoliczności wywołają interwencję USA w imieniu Izraela, dokument JINSA / Graham cytuje, między innymi, „groźbę lub użycie broni masowego rażenia”. Pozwala także Netanjahu wezwać pomoc po zdefiniowaniu jako grożącego incydentem lub rozwój „, który powoduje pilną prośbę rządu Izraela”. Wydaje się zatem, że Netanjahu może zażądać od USA zaatakowania Iranu, gdyby tylko dostrzegał zagrożenie, jakkolwiek niejasne może być w rzeczywistości.
Premier Izraela Benjamin Netanyahu twierdzi, że Iran jest „od trzech do pięciu lat” i „być może tygodni” dzieli go od 1992 r. Od broni nuklearnej, i popycha Waszyngton do ataku na Iran, więc oczywiście z zadowoleniem przyjąłby taki traktat ze względów strategicznych, a także podtrzymać swoją nadchodzącą ofertę ponownego wyboru. Prezydent Trump, z którym Graham rozmawiał o tym, jak porozumienie zadziałałoby, ma podobny interes w tym, by wyglądać na silnego dla Izraela, aby pomóc własnej kampanii w 2020 roku.
Warto zauważyć, że w 2010 r. Netanjahu nakazał Izraelskim Siłom Obronnym (IDF) przygotować się do uderzenia na Iran, ale „szefowie bezpieczeństwa Izraela odmówili: Gabi Ashkenazi, szef IDF, i Meir Dagan, wówczas szef Mossadu, wierzył, że Netanjahu i minister obrony Ehud Barak próbowali „ukraść wojnę”, a rozkaz nie został wykonany. Ataki zostały również odrzucone przez dwóch ministrów, Moshe Yaalon i Yuvala Steinitza, którzy opuścili Netanjahu bez niezbędnej większości, aby kontynuować.
W wywiadzie z 2012 roku na temat odcinka Ashkenazi stwierdził, że był przekonany, że atak byłby poważnym błędem strategicznym. Meir Dagan powiedział w 2012 r., Po odejściu ze stanowiska szefa Mosadu, że strajk byłby „głupią rzeczą”, ponieważ cały region byłby bez wątpienia zdestabilizowany, wymagając powtarzających się interwencji izraelskich i amerykańskich.
Są też inne kwestie wynikające z „traktatu obronnego”. Obrona oznacza właśnie to, a traktaty mają na celu przede wszystkim ochronę kraju w jego granicach.Izrael nie ma określonych granic, ponieważ jest zarówno ekspansjonistyczny, jak i nielegalnie okupuje ziemię palestyńską, więc Stany Zjednoczone byłyby w rzeczywistości zobowiązane do obrony przestrzeni, którą Izrael określa jako swoją własną. To może znaczyć prawie wszystko. Izrael bombarduje obecnie Syrię prawie codziennie, chociaż nie prowadzi wojny z Damaszkiem. Gdyby Syria miała się wycofać i traktat Grahama obowiązywał, Waszyngton byłby technicznie zobowiązany do przyjścia z pomocą Izraelowi. Podobna sytuacja panuje w Libanie. Pojawiają się również doniesienia, że Izrael bombarduje rzekome irańskie linie zaopatrzeniowe w Iraku, gdzie USA stacjonuje 5000 żołnierzy.
Prawdziwy problem polega na tym, że administracja Trumpa ma obsesję na punkcie zmiany reżimu w Iranie, ale jak dotąd nie była w stanie sprowokować Iranu do rozpoczęcia konfliktu. Proponowany traktat Grahama może po prostu być częścią planu Białego Domu, by zakończyć Kongres i opinię publiczną, umożliwiając Izraelowi rozpoczęcie pożądanej wojny, po czym Stany Zjednoczone szybko przystąpiłyby do „obrony Izraela”, zobowiązanego traktatem. Co może pójść nie tak?Prawidłowa odpowiedź to „wszystko”.