Żydy w żydaerze nie są na bieżąco z najnowszymi badaniami nt. „holokaustu” , a powinny wiedzieć to, że policja Granatowa miał największy wkład w uratowaniu żydów przed polskimi antysemitami.
Bo tak złapany żyd — jak w art. — był wysyłany do Oświęcimia, a właśnie obozy koncentracyjne dawały żydom największe szanse na przeżycie.
W poprzedniej części przytoczyliśmy wypowiedź prof. Andrzeja Żbikowskiego z Żydowskiego Instytutu Historycznego (ŻIH), który w rozmowie z Jarosławem Gugałą w Polsat News stwierdził, że najlepszą strategią uratowania się był jednak obóz koncentracyjny, a nie ukrywanie się i zdanie się tylko na pomoc Polaków.Żeby zilustrować na konkretnym przykładzie skutki zastosowania takiej strategii opisaliśmy los Żydów z warszawskiego getta wywożonych do Treblinki bezpośrednio do komór gazowych.
https://www.fronda.pl/a/grzegorz-strzemecki-polacy-gorsi-niz-auschwitz-i-treblinka,107009.html
Czyli żydaer powinien postawić tym granatowym policjantom drzewka sprawiedliwych. A tu żydy znowu strzeliły sobie w stopę.
Red. Gazeta Warszawska.
+
Polskie siły policyjne odegrały kluczową rolę w ostatecznym nazistowskim rozwiązaniu, nowych wybuchowych pokazach naukowych
Jeden policjant stracił niemowlę na oczach matki, inni zgwałcili i zamordowali młodą kobietę w samochodzie. Przełomowe badanie przedstawia po raz pierwszy zaangażowanie polskiej policji w projekt zagłady nazistów. Historyk Jan Grabowski znów się tym zajmuje
Jan Grabowski pojawił się na okładce prawicowego polskiego magazynu pod koniec maja. Twarz urodzonego w Polsce historyka zajęła dużą część okładki na tle groźnej czarno-białej fotografii z okresu II wojny światowej. „Kłamstwo bez kary” brzmiało w nagłówku tygodnika „Do Rzeczy” masowego rozpowszechniania, a podtytuł dodał: „W swojej książce o„ niebieskiej ”policji Jan Grabowski ponownie oskarża Polaków o udział w Holokauście”.
„Kto powiedział, że historia jest nudnym zawodem?” Grabowski, 57 lat, pomyślał, gdy zobaczył tekst na okładce magazynu, w którym wezwał go do postawienia przed sądem. Następnie opublikował post na Facebooku, w którym podzielił się ze swoimi studentami, kolegami i czytelnikami na całym świecie najnowszym rozdziałem sagi podżegania, którą polska prawica prowadziła przeciwko niemu w ostatnich latach, odkąd stał się jednym z wiodących nazwisk w dziedzinie zbrodni popełnionych przez Polaków podczas Holokaustu.
„Jak możesz sobie wyobrazić, Do Rzeczy jest niezadowolona z mojej pracy” - napisał Grabowski. „Nie muszę dodawać, że nie przeczytam tego artykułu, ale cieszę się, że książka wywarła wpływ nie tylko wśród bardziej oświeconych czytelników, ale także wśród tych, którzy wolą budować swoją tożsamość historyczną na historycznych błędach i mitach. Kto wie, może niektórzy z nich przeczytają nawet „niebezpieczny materiał”? ”
„Materiał niebezpieczny” to jego nowa książka, wydana niedawno w Polsce, zatytułowana „Na Posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagladzie Zydów, ”w języku angielskim pod koniec tego roku jako„ Na służbie: rola polskiej „niebieskiej” i policji kryminalnej w Holokauście ”.
Urodzony w Warszawie Grabowski poświęcił dekadę na zebranie materiału do książki. Jego badania zabrały go do archiwów w Polsce, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Izraelu w poszukiwaniu dokumentów, z których niektórych nikt przed nim nie przeglądał, w tym raportów i dzienników z posterunków policji z tego okresu. W trakcie swoich badań spotkał się również z naocznymi świadkami, w tym osobami, które przeżyły Holokaust, które opowiedziały mu o przerażających przestępstwach, których byli świadkami.
Każdy, kto pomyślał, że 75 lat po Holokauście niewiele zostało do odkrycia w badaniach historycznych, szybko odkryje - po przeczytaniu tej książki - że wiele dziedzin nauki pozostało do zaorania. Najważniejsze jest bardzo trudne czytanie, zarówno dla Polaków, jak i Żydów. „Zaskoczyło mnie odkrycie roli polskiej policji w zabójstwie polskich Żydów” - powiedział Grabowski w tym tygodniu Haaretzowi w wywiadzie dla Zoom z Niemiec, gdzie obecnie prowadzi badania.
„Morderstwo, gwałt, rozbój - skala jest niezrozumiała”, pisze w książce. Żaden historyk nigdy nie dotknął tego materiału wybuchowego tak jak Grabowski. Jedyna książka, która do tej pory zajmowała się historią polskiej policji, nawet nie wspomina o tym temacie.
Polska przestała istnieć jako niepodległe państwo po podboju przez nazistowskie Niemcy w 1939 r. W przeciwieństwie do innych krajów okupowanych przez nazistów, lokalny marionetkowy reżim współpracy nie został zainstalowany w Polsce. Polski rząd na uchodźstwie, prozachodni i antynazistowski, powstał w Londynie, a polskie podziemie zainicjowało operacje przeciwko Niemcom w okupowanej Polsce. Wyjątkiem w tym kontekście była polska policja, którą Niemcy odtworzyli jesienią 1939 r., Bezpośrednio po podboju kraju. Wielu pracowników nowej siły pochodziło z lokalnej Niebieskiej Policji, która istniała przed wojną, wraz z nowymi rekrutami. Tło tego, jak wyjaśnia Grabowski,
Jednak oprócz regularnych zadań policyjnych nowe siły polskie - w skład których wchodziło prawie 18 000 uzbrojonych mężczyzn - również brały udział w różnych misjach, które według Grabowskiego były podejmowane przez „morderców w mundurach”. Jak wyjaśnia, polska policja pod dowództwem Niemiec stała się „morderczą i przestępczą organizacją, która była kluczowym elementem wdrażania ostatecznego rozwiązania”.
Polscy policjanci podczas II wojny światowej. Z książki „Na Posterunku” Jana Grabowskiego
Zapytany, czy w świetle kampanii polski rząd toczy się od jakiegoś czasu przeciwko jakiejkolwiek wzmiance o słowie „Polska” w związku ze sprawcami Holokaustu, nie podejmuje ryzyka, nazywając to ciało „polskim” policja, Grabowski dostarcza dokumenty, które potwierdzają jego słowa: zarówno Niemcy, jak i Żydzi nazywali tę nazwę w czasie rzeczywistym. Jednak nawet poza kwestią semantyczną, jego nowa książka zaciekle obala dominujące pojęcie w dzisiejszej Polsce, w wyniku czego Polacy nie brali udziału instytucjonalnego , w systematycznej i zorganizowanej formie, w mordowanie Żydów, a raczej w pojedynkę , jako „dzikie chwasty”, które nie były częścią normatywnego polskiego społeczeństwa.
Książka Grabowskiego pokazuje coś zupełnie przeciwnego. Pod niemieckim patronatem, ale z niezależną inicjatywą i wielką żarliwością, policjanci polscy brali udział w systematycznym mordowaniu Żydów w miastach i wsiach, w gettach i miejscach ukrywania - pośrednio i bezpośrednio.
„Bez polskiej policji Niemcy nie odnieśliby sukcesu w swoim planie”, mówi Grabowski dla Haaretza. „Polska policja stała się ważnym podmiotem w niemieckiej polityce eksterminacji”.
Według historyka wykonali oni szereg zadań, od pilnowania gett już w pierwszych etapach wojny, po udaremnianie przemytu żywności i likwidację gett oraz ściganie i mordowanie Żydów, którzy uciekli z nich, działając przy Niemcach. zamówienia lub samodzielnie.
Grabowski przytacza liczne przykłady. Chodzi również o nazwanie „bohaterów” jego książki w przypadkach, w których udało mu się odkryć nazwiska. Uważa, że takie postępowanie jest szczególnym obowiązkiem syna ocalałego z Holocaustu, który walczył w polskim podziemiu podczas powstania warszawskiego w 1944 r.
Jednym z nich jest Kazimierz L., polski policjant, który w drodze do Tarnowa w południowo-wschodniej części kraju porwał Żydówkę z rodziny Kopelman i wraz z innym oficerem zgwałcił i ją zamordowałem. Według źródła autora L. „często” okradał i zabijał innych Żydów w podobny sposób.
Inny oficer, Stanisław Mlynarczyk, z komisariatu policji w Radgoszczu na południu, zeznał w 1942 r. Wraz z dwoma innymi członkami sił, że aresztował czterech Żydów ukrywających się w domu Polaka w pobliskiej wsi Zdzary. Przekazali Żydów Niemcom, którzy ich zamordowali. W tym samym czasie stwierdził, że aresztował kolejną Żydówkę i jej młodego syna, którzy ukrywali się w domu innego Polaka. Oni także zostali później zamordowani przez Niemców.
Głównym powodem kooptacji Niemców przez Polaków w ich morderczej kampanii było to, że mieli trudności z rozróżnieniem między polskimi Żydami a Polakami, którzy nie byli Żydami. Żyd, któremu udało się uciec z getta i wtopić się w miejscową ludność, stanowił poważne wyzwanie.
„Niemcy byli raczej zagubieni i nie mieli pojęcia, jak odróżnić tych, którzy byli Żydami, kiedy wtopili się w ludność zewnętrzną i zdjęli opaski na rękę” - mówi Grabowski. Pomagała im w tym polska policja, która dobrze znała swoich żydowskich sąsiadów i znała obszary, w których się schronili.
Dokument opisujący, w jaki sposób policjanci polscy aresztowali Żydów i przekazali ich gestapo. Z książki „Na Posterunku” Jana Grabowskiego.
Jednak historyk dokumentuje również wiele innych przypadków, w których polscy policjanci działali niezależnie i mordowali Żydów bez udziału Niemiec. Według zeznań Polaka ze wsi Dulcza, na północny wschód od Tarnowa, pewnego dnia polska policja napadła na jego dom i znalazła czterech Żydów, których ukrywał. „Zastrzelili Żydów, a następnie kazali mi je pochować” - cytowano w książce jako powiedzenie.
Żyd Aleksander Kampf zeznał po wojnie, że w 1943 r. Trzech polskich funkcjonariuszy policji wpadło do stodoły, w której ukrywał się z rodziną, i wyciągnęło żonę i dzieci. Jeden z oficerów, Piotr Binczycki, „zastrzelił moją żonę na miejscu i zabrał dzieci na komisariat, gdzie torturował je przez cały dzień i noc, a następnego dnia je zabił”.
W Tarnowie miejscowi rolnicy przyprowadzili Żyda, którego złapali w pobliskim lesie na komisariat policji. Oficer imieniem Marian Czerniewski poprowadził mężczyznę, którego ręce były związane drutem kolczastym, w miejsce oddalone o kilkadziesiąt metrów i strzelił mu w głowę. Pod koniec 1942 r. Inny polski policjant zamordował młodą Żydówkę i jej małego syna. Według dokumentów cytowanych przez Grabowskiego błagała oficera, aby był litościwy i zabił ją pierwszy, aby nie musiała być świadkiem śmierci swojego małego chłopca - ale bezskutecznie.
„Nie mogę powiedzieć, że wszyscy byli zabójcami, ale wszyscy wnieśli swój wkład, z bardzo rzadkimi wyjątkami” - mówi historyk.
Nie ma odwrotu
W 2017 roku prof.Grabowski wywołał furorę w wywiadzie dla Haaretza , po hebrajskiej publikacji swojej książki z 2013 r. „Polowanie na Żydów: zdrada i morderstwo w okupowanej przez Niemców Polsce” (Indiana University Press). Zajmował się udziałem Polaków w zabójstwach Żydów na obszarach wiejskich w południowo-wschodniej Polsce.
Grabowski powiedział w tym czasie, że liczba Żydów zamordowanych podczas Holokaustu w wyniku polskiego zaangażowania, bezpośredniego lub pośredniego, może wynosić nawet 200 000. Ta liczba, która wkrótce krążyła po całym świecie po wywiadzie, była szokiem dla wielu w Polsce. Zaostrzyło to także kampanię delegitymizacji, którą Grabowski przeżywa w swojej ojczyźnie, skąd wyjechał na wygnanie 32 lata temu do Kanady, gdzie wykłada na uniwersytecie w Ottawie; podróżuje tam iz powrotem w różnych krajach Europy, aby prowadzić badania.
Teraz, trzy lata później, Grabowski chce zaktualizować dane. „Muszę wam powiedzieć, że w ciągu ostatnich trzech czterech lat pracy przewyższam te liczby w górę. Moje poprzednie szacunki, dotyczące 200 000 Żydów, były bardzo, bardzo, bardzo, bardzo konserwatywne. ”
Powód nowego oszacowania znajduje się w materiałach, które odkrył na temat roli polskiej policji w prześladowaniach Żydów. „To ludzie upewnili się, że Żydzi nie będą mogli uciec”, zapewnia.
Profesor Jan Grabowski. Dzięki uprzejmości Grabowskiego.
Jedną z głównych przyczyn furii, którą jego najnowsza książka ujawniła wśród polskiej prawicy, jest tożsamość jej „bohaterów”: w przeciwieństwie do podżeganych i niewykształconych polskich morderców na obszarach wiejskich, którzy wypełniali „Polowanie na Żydów”, Polscy policjanci byli normatywnymi, przestrzegającymi prawa obywatelami, którzy mieli wysoki status w przedwojennym społeczeństwie polskim. Według Grabowskiego niektóre z nich były nawet uważane za „crème de la crème”.
Podczas wojny, oprócz służby w polskiej policji pod dowództwem Niemców, wielu z tych ludzi należało również do polskiego podziemia, które walczyło z tymi samymi Niemcami, i dlatego są do dziś uważani za bohaterów narodowych w Polsce.
Grabowski: „Fakt, że wielu z nich było bohaterami polskiego oporu, a jednocześnie są okrutnymi zabójcami Żydów ... oraz fakt, że te dwie pozycje są zgodne, jest dla mnie szokujące dla polskiego historyka. ”
Zapytany, jak tłumaczy to zjawisko, zauważa zarówno powszechny antysemityzm, który narodził się w Polsce jeszcze przed Holokaustem, jak i skuteczną propagandę niemiecką, która przekształciła Żydów - w oczach polskich funkcjonariuszy policji - z polskich obywateli o równych prawach w obcych. i ostatecznie do nieludzi.
„To przełomowe badanie, imponujące i innowacyjne, które oferuje ważne informacje, zarówno w zakresie badań nad Holokaustem, jak i ludzkich zachowań w sytuacjach ekstremalnych”, mówi Havi Dreifuss, profesor historii na uniwersytecie w Tel Awiwie, który kieruje Centrum Badań nad Holokaustem w Polsce w Yad Vashem Holocaust Memorial w Jerozolimie.
Dodała, że nowa książka Grabowskiego „wnosi znaczący wkład w zrozumienie Holokaustu i redefiniuje obszary działalności, nieważności i zniszczenia głównych warstw społeczeństwa polskiego w obliczu zabójstwa Żydów”.
Wszechświat śmierci opisuje Grabowskiego promień światła. Słaby, ale warty wspomnienia. Pisze, że w 1941 r. Policjant Franciszek Bana został wysłany do straży przy bramie krakowskiego getta. Jednak zamiast wykonywać swoje oficjalne zadanie - szmuglował żywność i leki do Żydów w środku i kilkakrotnie pomagał Żydom w ucieczce z getta. Yad Vashem uznał Bana za jednego z Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Uratowani przez niego Żydzi to 3-letnia Miriam Schein, rabin Lewertów i jego synowie oraz rodzina Hoffmann.
W 1943 r., W czasie likwidacji krakowskiego getta, Bana przekupiła oficera SS, aby umożliwić Rózie Jakubowicz i jej młodemu synowi Tadeuszowi ucieczkę. Oboje przeżyli Holokaust dzięki niemu. „Kto dał jednemu człowiekowi prawo do mordowania innych ludzi?” powiedział później.
Grabowski mówi o cenie, jaką płaci we współczesnym polskim społeczeństwie za intensywne zajęcie się tym wysoce naładowanym, wrażliwym, złożonym i trudnym tematem. „Są stresujące momenty” - mówi. „Dostaję nienawiść do poczty i nieprzyjemne telefony, zdarzają się nieprzyjemne spotkania fizyczne. Były paskudne spojrzenia po tym, jak polska telewizja państwowa oświadczyła, że jestem „fałszerem historii” ”.
Nie ma jednak zamiaru się wycofywać. „Nacjonaliści nie rozumieją, że jeśli studiujesz Holokaust, nie jest to kwestia twojego wyboru. To ścieżka, która została wybrana dla ciebie. Nie możesz się odwrócić i powiedzieć: „Dostosuję się”. Obowiązkiem są zarówno umarli, jak i żywi. ”
https://www.haaretz.com/world-news/europe/.premium.MAGAZINE-polish-police-had-a-key-role-in-the-nazi-final-solution-explosive-research-shows-1.8914685






