y
|
Spóźnił się o 30 latHe's 30 years too late
![]() Link do Rumble Link do Bitchute Link do FFWN
Wyborcy Trumpa myśleli, że głosują za pokojem. Ale okoliczności sprzysięgły się, by uczynić Trumpa najgorszym rodzajem prezydenta wojny: przegranym. Z perspektywy przywódcy narodowego nie ma nic lepszego niż przegrana w katastrofalnie destrukcyjnej wojnie, aby ludzie cię znienawidzili i znieważyli twoją pamięć. Wystarczy zapytać Hitlera. (Gdyby uniknął tej wojny, a jeszcze lepiej, gdyby ją wygrał, byłby zapamiętany jako bohater.) Trump ma szczęście, że większość Amerykanów nie przeczytała darmowego e-booka Rona Unza Our COVID Catastrophe . Gdyby to zrobili, wiedzieliby, że pierwsza administracja Trumpa stworzyła kryzys COVID, przeprowadzając nierozsądny atak biologiczny na Chiny i Iran. ![]() Amerykański atak biologiczny na Wuhan i Kom nie przerodził się w III wojnę światową dzięki chińskiej i irańskiej powściągliwości. Ale nawet gdy administracja Trumpa wysyłała agentów broni biologicznej na Igrzyska Wojskowe w Wuhan w październiku 2019 r., aby rozpylić COVID na całym targu, uzbrajała Ukrainę po zęby i kierowała tę broń w Moskwę. Kiedy Rosja nieuchronnie odpowiedziała w 2022 r., nie była to tylko wina Bidena, ale także Trumpa. Nie zapominajmy, że na początku stycznia 2020 r., gdy w Wuhan rozkręcał się wirus COVID, który został uzbrojony przez USA, Trump wydał rozkaz zamordowania największego irańskiego bohatera wojskowego i przyszłego prezydenta, gen. Qasema Soleimaniego. Irański odwet zranił dziesiątki Amerykanów i mógł spowodować śmierć, choć to wciąż jest tajne. Trump wycofał się, wściekły, że zwolennicy zabójstwa upierali się, że Iran nie odpowie odwetem, a jeszcze bardziej wściekły, że Netanjahu, który obiecał wziąć odpowiedzialność, wycofał się. Morał z tego wszystkiego jest taki, że Trump, który wolałby być prezydentem pokoju i dobrobytu, został popchnięty przez okoliczności i złe rady w kierunku zostania kolejnym Hitlerem. Nie mam na myśli, że jest złym facetem — nie uważam, żeby Hitler był szczególnie złym facetem — ale raczej, że Trump, podobnie jak Hitler, przygotowuje się do przegranej w ogromnie destrukcyjnej wojnie i zostanie zniesławiony w podręcznikach historii. I w przeciwieństwie do Hitlera, Trump może pewnego dnia zostać oskarżony o prawdziwe, w pełni udokumentowane ludobójstwo: unicestwienie Gazy. Dzisiejsza Administracja Trumpa 2.0 rozpaczliwie próbuje naprawić stosunki z Rosją, aby móc walczyć z Iranem (w imieniu Izraela) i Chinami (w imieniu globalnej supremacji USA). Na pierwszy rzut oka może się to wydawać rozsądne. W końcu, jeśli zmusiłeś trzech największych przeciwników do współpracy dzięki swojej nieustającej wrogości wobec wszystkich trzech naraz, bycie miłym dla jednego z nich mogłoby ułatwić walkę z pozostałymi dwoma. Ale w tym przypadku ta powierzchowna analiza jest błędna . Rosja doskonale wie, że USA to rozpadające się, coraz bardziej podupadłe imperium, które jest zdolne do nieugody i całkowicie drapieżne w swoich poglądach, podczas gdy Chiny stały się światowym centrum handlowym i produkcyjnym z orientacją win-win dla swoich partnerów. Więc wszystko, co Putin mówi, aby udobruchać Trumpa i uzyskać to, czego Rosja chce na Ukrainie, należy traktować z przymrużeniem oka. Ale prawdziwym problemem Trumpa nie jest to, że Rosja będzie co najwyżej udawać przyjaciela Ameryki w stosunku do Chin i Iranu. Chodzi o to, że te wojny są nie do wygrania. Obecnie Chiny i Iran mają siłę, by powstrzymać totalną wojnę i zadać niedopuszczalne szkody, jeśli wojna nadejdzie. Jakkolwiek na to spojrzeć, USA wyjdą z tego jako przegrane. A strata prawdopodobnie będzie katastrofalna, pociągająca za sobą upadek dolara, zubożenie narodu amerykańskiego i obarczenie winą lub nawet linczowanie przywódcy uznanego za odpowiedzialnego. Trump sam wystawia się na ten nieprzyjemny los. Dylemat Trumpa polega na tym, że próbuje rozwiązać problemy, które mogłyby zostać skutecznie rozwiązane 30 lat temu. Ale te pociągi dawno już odjechały. Początek i połowa lat 90. byłyby czasem na spowolnienie wzrostu Chin do statusu potęgi numer jeden i zachowanie amerykańskiej produkcji. Gdyby wybrano młodego Trumpa — lub jeszcze lepiej nieco starszego Pata Buchanana — prezydent USA mógłby potępić zdradę banksterów i finansistów i powstrzymać ich przed przenoszeniem amerykańskiej produkcji za granicę. Mógłby ustanowić prawdziwy krajowy bank publiczny pod auspicjami Departamentu Skarbu i uczynić go, a nie prowadzoną przez Rothschildów Rezerwę Federalną, twórcą amerykańskiej waluty. I mógłby ustanowić krajową politykę gospodarczą, której zadaniem byłoby patrzenie w przyszłość na dziesięciolecia i podejmowanie optymalnych decyzji na podstawie średnio- i długoterminowych kalkulacji, a nie krótkoterminowych zysków. (Wszystkie te rzeczy zrobiły Chiny, dlatego zjadają lunch Ameryki.) Taka polityka, wdrożona w połowie lat 90., uczyniłaby wzrost Chin mniej błyskawicznym, a upadek Ameryki mniej katastrofalnym. Ale wątpię, czy na stałe odcięłaby Chiny od statusu globalnej potęgi nr 1. Dwa największe atuty Chin to spójna kultura i ogromna, wysoce inteligentna, silna etyka pracy populacja. Tak czy inaczej, Chiny miały powrócić na swoje normalne miejsce jako największa gospodarka świata . Ale nie musiało to nastąpić tak szybko. A Stany Zjednoczone nie musiały popełnić samobójstwa, aby umożliwić ten hiperszybki wzrost. Ponadto w latach 90. USA miały pewną przewagę militarną nad Chinami. Gdyby doszło do ostateczności, można było wysunąć przynajmniej w miarę wiarygodne groźby. Dzisiaj, choć niektórzy Amerykanie udają, że wciąż są lata 90., Chiny mogą oczywiście przejąć Tajwan, kiedy tylko zechcą, a USA nie mogą zrobić nic poza tym, że strata będzie bardziej krwawa i katastrofalna. Krótkie linie dostaw Chin, rosnące przewagi w coraz większej liczbie kluczowych technologii i wielokrotność amerykańskiej mocy produkcyjnej skażą USA na porażkę w każdej gorącej wojnie. Iran również mógł zostać „rozwiązany” w latach 90. Tak jak prezydent o nazwisku Trump lub Buchanan mógł skutecznie poradzić sobie z Chinami w latach 90., ten sam prezydent mógł rozwiązać problemy Ameryki z Iranem. Prezydent Iranu w tamtym czasie, Akbar Haszemi Rafsandżani, był stosunkowo przyjazny Zachodowi i pragmatyczny w swoim spojrzeniu. Był typem negocjatora, z którym ludzie tacy jak Trump uwielbiają negocjować. Ponadto Iran był wyczerpany dziesięcioletnią „narzuconą wojną” z popieranym przez USA Irakiem pod przywództwem Saddama Husajna i nie miał nastroju na dalsze militarne przygody. Podobnie jak w przypadku Chin w latach 90., USA cieszyły się wówczas silną przewagą militarną nad Iranem, która wzmocniłaby pozycję przetargową Ameryki. Kwestia Palestyny, w tamtych czasach, niekoniecznie byłaby przeszkodą. Choć zobowiązał się do ostatecznego wyzwolenia Palestyny (jak wszyscy inni w regionie, niezależnie od tego, czy to przyznają, czy nie), Rafsandżani mocno podkreślił gotowość Iranu do przyjęcia każdego rozwiązania, które palestyńskie kierownictwo uzna za akceptowalne, co w tamtym czasie oznaczało proces z Camp David. Tak więc gdyby „antysemicki”, czyli stawiający Amerykę na pierwszym miejscu, a nie Izrael na pierwszym miejscu, prezydent USA byłby skłonny zmusić Izrael do pełnego poszanowania Camp David i wycofania się z terytoriów okupowanych w 1967 r. w zamian za trwały pokój, kwestia Palestyny nie musiałaby być przeszkodą w „wielkim układzie” między USA a Iranem. (Należy zauważyć, że wszystkie strony palestyńskie, łącznie z Ruchem Oporu, są gotowe zaakceptować trwały pokój w zamian za całkowite wypełnienie procesu z Camp David; radykałowie, tacy jak Hamas i Islamski Dżihad, zastrzegają sobie jedynie prawo do prowadzenia pokojowej, a nie militarnej kampanii na rzecz całkowitego wyzwolenia Palestyny po wycofaniu się Izraela z okupowanych od 1967 r. terytoriów.) Naprawa stosunków USA z Iranem około 1995 r. powinna być oczywista. Zabójstwo Rabina przez Netanjahu i jego przyjaciół w listopadzie 1995 r. byłoby świetną okazją dla USA, aby odczytać „Izrael” jako akt zamieszek, wdrożyć Camp David i nakłonić Iran do zajęcia umiarkowanie niezależnego miejsca we wspólnocie narodów kierowanej wówczas przez USA. Ale już w 1995 r. aktywa Mossadu, takie jak Monika Lewinsky i Jeffrey Epstein, szantażowały Clintona, który został wprowadzony do prezydentury częściowo przez tych samych izraelskich przywódców, którzy planowali zamordować alternatywę, George'a H.W. Busha, w Madrycie . Tak więc USA zmarnowały szansę na naprawienie swojej polityki bliskowschodniej, pozwalając zamiast tego ekstremistom z Likkudu przejąć władzę, wysadzić World Trade Center, zaatakować Pentagon i znacznie zwiększyć władzę Izraela nad przywódcami i polityką USA. Od tego czasu dominacja Izraela nad polityką bliskowschodnią USA uniemożliwiła zbliżenie z Iranem. Niestety dla Netanjahu — który przez całą swoją karierę intrygował, by wciągnąć USA w wojnę z Iranem — równanie militarne coraz bardziej sprzyjało Iranowi. Podczas gdy atak USA na irańskie obiekty nuklearne mógł być wykonalny w połowie lat 90., na początku XXI wieku obrona Iranu zahartowała się, a jego zdolność do uszkadzania amerykańskich statków i baz (nie wspominając o obiektach naftowych, które napędzają światową gospodarkę) wzrosła do tego stopnia, że żaden amerykański przywódca wojskowy nie tolerowałby tak lekkomyślnego szaleństwa. Ćwiczenia Millennium Challenge 2002 uczyniły to oficjalnym: gdyby USA zaatakowały Iran, przegrałyby… katastrofalnie. Obecnie Stany Zjednoczone stoją w obliczu znacznie gorszej sytuacji niż w 2002 roku. Marynarka wojenna Iranu, w tym ogromna flota małych łodzi motorowych, których gen. Riper użył do pokonania USA w Millennium Challenge, jest teraz znacznie większa i znacznie groźniejsza, dysponując niepowstrzymanymi pociskami przeciwokrętowymi. A lądowe siły rakietowe Teheranu wzrosły i stały się bardziej zaawansowane o rzędy wielkości. Ponadto Iran jest teraz globalnym potęgą dronów, a drony stały się coraz bardziej krytyczne, jak pokazała wojna na Ukrainie. I na koniec, ale nie mniej ważne, Iran w 2025 roku jest wspierany przez znacznie silniejszych sojuszników, a mianowicie Rosję i Chiny, które w 2002 roku były względnie nieistotnymi czynnikami. Żaden kraj nie mógłby pozwolić Iranowi przegrać wojny z USA. Oba kraje zrobią wszystko, aby zapobiec wojnie, a jeśli do niej dojdzie, zapewnią katastrofalną porażkę USA. Ale Netanjahu nie obchodzi, czy USA przegrają katastrofalnie. On po prostu chce, żeby USA wyrządziły Iranowi maksymalne szkody. Jeśli imperium USA poniesie jeszcze większe szkody — implodując, gdy jego obywatele stracą połowę siły nabywczej — to nie jest jego zmartwienie.
~Benjamin Netanjahu – 1990. (Płk James Hanke, były szef wywiadu największego dowództwa NATO, 3. Armii i były attache wojskowy w Izraelu, który nagrał Netanjahu w ramach misji wywiadowczej USA, potwierdził mi podczas rozmowy na Skypie, że cytat jest autentycznym zapisem tego nagrania, więc nie wierzcie „debunkerom”! -KB)Niektórzy mogliby zapytać: Dlaczego Netanjahu naciska na wojnę USA z Iranem teraz, kiedy jest ona całkowicie i nieodwracalnie nie do wygrania? Dlaczego nie doprowadził do wojny 20 lub lepiej 30 lat temu, kiedy USA mogłyby, można by rzec, mieć szansę na zwycięstwo? Odpowiedź jest taka, że Netanjahu faktycznie robił wszystko, co w jego mocy, aby wciągnąć USA w wojnę z Iranem, odkąd został wybrany premierem w 1996 roku po zamordowaniu Rabina. Problem: Amerykanie tego nie kupili. Amerykańscy przywódcy wojskowi wiedzieli wtedy i wiedzą teraz, że wojna USA z Iranem byłaby szaleństwem. Więc nawet z przewagą, jaką Netanjahu zyskał nad administracją Cheneya-Busha, wysadzając World Trade Center i obwiniając wrogów Izraela (przy jednoczesnym inscenizowaniu pewnego stopnia współudziału USA jako ubezpieczenia), nie był w stanie przekonać Pentagonu, aby przypieczętował wojnę z Iranem dla Izraela. Dziś Netanjahu uważa, że w końcu nadszedł czas na jego błogosławioną przez Amerykanów wojnę z Iranem… nie dlatego, że szanse militarne są lepsze niż w przeszłości (w rzeczywistości są znacznie gorsze), ale dlatego, że uważa Trumpa za jedynego prezydenta, jakiego kiedykolwiek będą miały Stany Zjednoczone, który jest szalony i/lub głupi i/lub wystarczająco kontrolowany przez Izrael, aby wywrzeć presję na Pentagon, aby podjął się tak lekkomyślnej przygody. Z perspektywy Netanjahu, długo oczekiwany atak na irańskie obiekty nuklearne jest propozycją „teraz albo nigdy”. Okno, jego zdaniem, jest wreszcie otwarte. Ale wkrótce się zamknie. Dlatego Bibi leci w poniedziałek do Waszyngtonu, aby zrobić wszystko, co w jego mocy, aby przekręcić rękę Trumpa i wymusić atak USA lub błogosławiony przez USA na Iran. Są pewne oznaki, że Trump może nie być aż tak głupi, jak myśli Bibi. W zeszłym tygodniu, po swoich zwyczajowo nachalnych ultimatum dla Iranu, Trump wycofał się ze swoich gróźb bombowych i powiedział, że jeśli Iran nie będzie z nim negocjował, spotkają go jeszcze gorsze sankcje… sankcje, jakich świat nigdy nie widział! Ale czekaj… sankcje były już „maksymalną presją”. Jakieś zagrożenie. Przywódcy Iranu naturalnie odpowiedzieli, odrzucając żądanie Trumpa dotyczące bezpośrednich negocjacji , mówiąc, że nie będą negocjować, gdy będą zagrożeni. Zamiast tego otworzyli drzwi do pośrednich negocjacji jako środka budowy zaufania, wskazując, że bezpośrednie negocjacje mogą nastąpić, jeśli i kiedy zaufanie zostanie przywrócone. Trump teraz mruczy dobrze, otwartość Iranu na pośrednie, a następnie bezpośrednie negocjacje naprawdę oznacza, że są otwarci na bezpośrednie negocjacje . Netanjahu, spanikowany, spakował walizki, by udać się do Waszyngtonu, gdzie spróbuje przekonać Trumpa, że odmawiając bezpośrednich negocjacji, przywódcy Iranu upokorzyli prezydenta USA i należy dać im nauczkę… lekcję polegającą na ataku na irańskie obiekty nuklearne. Trump, który boleśnie przekonał się o dwulicowości Bibiego w epizodzie z Soleimanim, prawdopodobnie potraktuje Netanjahu znacznie bardziej uprzejmie niż Zełenskiego: będzie schlebiał Bibiemu, jednocześnie odpowiadając mu stanowczym „nie”. Jak Netanjahu zareaguje na utratę wszystkiego, na co pracował przez całą swoją karierę polityczną? Nie wykluczajmy wielkiej fałszywej flagi, za którą obwiniano Iran. Albo może kula rzekomo przetnie drugie ucho Trumpa, a frajer będzie miał irańskie nazwisko. Wątpię, żeby Bibi faktycznie zabił Trumpa — nie dlatego, że Izrael nie zabija prezydentów USA ( bo tak robi ), ale dlatego, że J.D. Vance jest mniej skłonny do popełnienia samobójstwa narodowego dla Izraela niż Trump. Z drugiej strony, mogę źle oceniać inteligencję Trumpa (jeśli wybaczycie mi bushizm). Bioatak COVID na Iran i Chiny miał miejsce pod nadzorem Trumpa. Zabójstwo Solejmaniego miało miejsce pod nadzorem Trumpa i za jego zgodą. Ludobójstwo w Strefie Gazy ma miejsce przy współudziale Trumpa. A Trump pozwolił Netanjahu zniszczyć zawieszenie broni Trumpa. Więc może Trump naprawdę jest idiotą, za którego często się podaje. Albo może Netanjahu ma na niego coś tak okropnego, że przegranie katastrofalnej wojny i stanie się narodowym i globalnym złoczyńcą, który przyćmi Hitlera, jest ceną wartą zapłacenia. |
https://kevinbarrett.substack.com/p/trump-wars-doomed








