OLGA CZIETWIERIKOWA. DIABELSKIE KAMELEONY lub Kto stoi za Watykanem Rozdział 13. „Kościół posoborowy”

DEMONICZNI KAMELEONY… Rozdział 9. Żydowski

program „oczyszczenia” Chrześcijaństwa - Olga Czietwierikowa

„Jednak naród żydowski odrzucił Mesjasza - Chrystusa Zbawiciela,

o którym świadczyli Prorocy i tym samym zakończył okres swego wybraństwa,” [Olga Czietwierikowa]

[MF]: Dopóki nie zrozumiemy, że „naród” żydowski nie istniał w czasach Chrystusa, dalej będziemy się gmatwać w żydowskiej podmiance. Trzeba pamiętać o podmianie królów i kapłanów plemion Jakuba-Izraela, wyznawców religii mojżeszowej, przez Edomitów, co miało miejsce na 120 lat przed Chrystusem i co spowodowało dalsze krętactwa i kłamstwa, z którymi walczył Jezus Chrystus:

 "Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: «Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy - Jezusa, syna Józefa z Nazaretu». Rzekł do niego Natanael: «Czyż może być co dobrego z Nazaretu?» Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz». Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: «Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu». J 1 45-47

J 8, 39 W odpowiedzi rzekli do Niego: «Ojcem naszym jest Abraham». Rzekł do nich Jezus: «Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. 40 Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. 41 Wy pełnicie czyny ojca waszego». Rzekli do Niego: «Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga ».
42 Rzekł do nich Jezus: «Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali.

Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał.43 Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki.

44 Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca.

Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. 45 A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie. ”

Ap 2, 8 Aniołowi Kościoła w Smyrnie napisz:
To mówi Pierwszy i Ostatni,
który był martwy, a ożył:
9 Znam twój ucisk i ubóstwo -
ale ty jesteś bogaty -
i [znam] obelgę wyrządzoną przez tych, co samych siebie zowią synami Abrahama,
a nie są nimi, lecz synagogą szatana [żydami ]

Ap 3, 7 Aniołowi Kościoła w Filadelfii napisz:

To mówi Święty, Prawdomówny,
Ten, co ma klucz Dawida,

[...]

ty chociaż moc masz znikomą

zachowałeś Moje słowo
i nie zaparłeś się Mego Imienia.
9 Oto Ja ci daję [ludzi] z synagogi szatana,
spośród tych, którzy mówią o sobie, że są synami Abrahama -
a nie są nimi, lecz kłamią. [bo są żydami, Edomitami]
Oto sprawię, iż przyjdą i padną na twarz przed twymi stopami,

a poznają, że Ja cię umiłowałem.

[MF]: Talmudyczni faryzeusze od czasów Chrystusa, od XVIII wieku nazywani Żydami, nie są narodem ani tzw. Semitami, czyli potomkami biblijnego Sema, ale robią wszystko, by goje tak myśleli, że są biblijnym Narodem Wybranym. Jednak są tylko zbieraniną wyznawców Talmudu i Kabały, pochodzących z różnych narodów, języków i kultur.

 

„Jak  mówił opat Augustin Lehmann, który pochodził z rodziny żydowskiej i został ochrzczony, „bez Talmudu wszyscy Żydzi już dawno by się nawrócili”

Judaizm twierdził i nadal twierdzi o wyjątkowym prawie Żydów, zagwarantowanym im przez sam fakt urodzenia, do dominującej pozycji w świecie, uznając Chrześcijaństwo albo za bałwochwalstwo, albo za formę monoteizmu akceptowanego przez nie-Żydów, prowadzącego ich do czczenia Boga Izraela. Ostatnie twierdzenie pochodziło od żydowskiego filozofa i teologa-talmudysty Mojżesza Majmonidesa (1135 (8) – 1204) i to właśnie ono stało się podstawą planu zniszczenia od wewnątrz doktryny chrześcijańskiej, najgłębiej opracowanego przez włoskiego rabina z Livorno (Toskania), uczonego - kabalistę Eli Benamosega (1823-1900), nazywanego „Platonem włoskiego judaizmu” i „jednym z nauczycieli współczesnej myśli żydowskiej”. Jego nauki mają kluczowe znaczenie dla zrozumienia tego, co się dzisiaj dzieje.

W 1884 r. E. Benamozeg opublikował książkę „Izrael i ludzkość. [Olga Czietwierikowa]

 

Red. Gazeta Warszawska

+

 

DEMONICZNI KAMELEONY … Rozdział 13. „Kościół posoborowy”

 

Odnowicielskie decyzje Soboru i praktyka, która po nim nastąpiła, miały dla Kościoła Katolickiego najpoważniejsze konsekwencje. Ich głównym efektem stało się ustanowienie pluralizmu religijnego i tolerancji, co doprowadziło do tego, że nauczanie katolickie zaczęło przybierać coraz bardziej rozmyty charakter, a wśród dużej części Katolików zaczęła się szerzyć obojętność religijna. Deklarowane próby „zbliżenia się” do społeczeństwa okazały się dla Kościoła utratą autorytetu i szacunku z jego strony, upadkiem jego ogólnego wpływu.  Wewnątrzkościelne podziały bardzo się zaostrzyły, nasiliła się też polaryzacja między modernistami a tradycjonalistami, zarówno w dziedzinie teologii, jak i dziedzinie polityki.

Wielu modernistów postrzegało decyzje Soboru jako możliwość stworzenia „nowego Kościoła”, wierząc, że wreszcie nastąpiło zerwanie z Tradycją, w tym doktrynalną. Część wierzących, wręcz przeciwnie, uważało, że Kościół ze swoimi reformami posunął się za daleko – tak oceniało sytuację około 40% Katolików [303]. Wielu przywódców Kościoła obawiało się nawet, że sytuacja wymknie się spod kontroli. I tak, Kardynał Joseph Ratzinger, który wniósł swój wkład w rewolucyjną pierestrojkę, pisał w związku z tym: „Przyniesione przez Sobór wyniki, jak można dzisiaj o tym sądzić, okrutnie oszukały oczekiwania wszystkich… Papieże i Ojcowie – delegaci  Soboru mieli nadzieję osiągnięcia nowej katolickiej jedności, jednak zamiast tego rozpoczęły się konflikty, przechodzące, mówiąc słowami samego Pawła VI, od samokrytyki do samozniszczenia... Zamiast oczekiwanego przełomu, my, przeciwnie, mamy do czynienia z procesem stopniowego upadku… „[304] Uparcie ukrywając prawdziwą przyczynę tej „lawiny” pogorszenia, zauważył: „Jestem przekonany, że krzywda, którą sobie wyrządziliśmy w ciągu tych dwudziestu lat, nie była spowodowana Soborem, ale z powodu tego, że wewnątrz Kościoła zostały uwolnione z uwięzi ukryte polemiczne siły odśrodkowe, a poza Kościołem z powodu tego, że na Zachodzie miała miejsce rewolucja kulturalna, w której zwyciężyła góra klasy średniej, nowa burżuazja ze swoją liberalno-radykalną ideologią indywidualizmu, racjonalizmu i hedonizmu” [305].

 

Takie też było stanowisko Pawła VI, który próbował odwrócić uwagę od siebie i złożyć  odpowiedzialność za to, co się dzieje, na jakieś siły zewnętrzne. I tak w swoim kazaniu z 29 czerwca 1972 roku oświadczył: „W sytuacji, w jakiej znajduje się dziś Kościół, czujemy, że przez jakieś szczeliny duch szatański przeniknął do ludu Bożego. Widzimy zwątpienie, niepewność, problematyczność, ekscytację, niezadowolenie, kolizje. Nie ma już zaufania do Kościoła... Zwątpienie weszło do naszej świadomości... Ta niepewność panuje także w Kościele. Głosimy ekumenizm, ale coraz bardziej się od siebie oddzielamy. Myśleliśmy, że po Soborze nad historią Kościoła będzie świecić słońce. Ale zamiast słońca pojawiły się chmury, burza, mgła, poszukiwania, niepewność... Nastąpiła interwencja wrogiej siły, której imię - diabeł, ta tajemnicza istota, o której mówi Święty Piotr w swoim orędziu. Ileż razy w Ewangelii Chrystus mówi nam o tym wrogu ludzi! Wierzymy w działanie szatana, które dokonuje się w dzisiejszym świecie, aby zaciemnić, zagłuszyć owoce Soboru Ekumenicznego i uniemożliwić Kościołowi radować się z tego, że on w pełni poznał siebie” [306].

 

Ponieważ jego słowa wywołały wielki skandal, to później, w listopadzie tego samego roku, wygłosił on całe kazanie o diable, używając mocniejszych określeń. W jednym ze swoich przemówień stwierdził: „Demon postanowił ukształtować niewielką grupę ludzi, która by rządziła światem za plecami oficjalnych rządów, aby pokrzyżować Plany Boże i pogrążyć jak najwięcej dusz w piekle” [307] .

 

Natomiast jeśli chodzi o tradycjonalistów katolickich, to część z nich nie tylko potępiła, ale odmówili przyjęcia decyzji Soboru. Radykalizm liberalnego przewrotu, dokonanego przez Sobór, wywołał u wielu z nich takie oburzenie, że Pawła VI zaczęto nazywać heretykiem, schizmatykiem i apostatą, a niektórzy wierzyli, że papież nie był odpowiedzialny za swoje czyny, będąc zakładnikiem otoczenia. W każdym przypadku, pojęcie „Kościoła Soborowego” („église Conciliaire”) oznaczało dla nich odejście od podstaw nauczania chrześcijańskiego i zdradę Chrystusa. Tutaj należy wyjaśnić, że mowa jest nie o „Kościele Soborowym” w rozumieniu Prawosławnych, a o kościele, zreformowanym przez Sobór, więc słusznie nazywamy ten kościół „posoborowym”. W związku z tym zaczęli oni nazywać papieży „antypapieżami”, uważając, że ostatnim „prawdziwym” papieżem był Pius XII. Stąd też nazwa konserwatywnego ruchu religijnego sedewakantyzm, wywodząca się od łacińskich słów sedes – „tron” i vacans – „pusty” i oznaczający „przy nie zajętym tronie”.

 

Głównym przeciwnikiem reform i nowego rytu Mszy był, jak już pisaliśmy, Arcybiskup Marcel Lefebvre. W 1970 roku założył on Bractwo Kapłańskie św. Piusa X i seminarium w Econ (Szwajcaria) dla księży tradycjonalistów, rozpoczynające otwartą walkę z Watykanem o zachowanie starych fundamentów. Po tym, jak Lefebvre wyświęcił na kapłanów 12 swoich seminarzystów, Watykan zawiesił jego władzę religijną, zabraniając mu wykonywania nabożeństw i obrzędów. Jednak Lefebvre kontynuował swoją działalność, nie zaprzestając krytyki odnowy. Jednocześnie Bractwo zawsze uznawało się za część Kościoła Rzymsko-Katolickiego, a na Mszach Św. wspominano Papieża i miejscowych biskupów. Liczebność Bractwa rosła i utrzymując najsilniejsze pozycje we Francji, rozszerzył one swoje wpływy na inne kraje [308].

 

W książce, o której już wspominaliśmy, Marcel Lefebvre określił Sobór jako „zamieszanie” i „liberalny zamach stanu”, któremu obecni na nim papieże nie sprzeciwili się. Szczerze wskazywał, że Sobór, kierowany przez liberalnego ducha odstępstwa, „dopuścił się zdrady, podpisując polubowne porozumienie ze wszystkimi wrogami Kościoła”, że wyrażał „bezgraniczne współczucie” dla światowego człowieka, dla człowieka bez Boga. Jak wskazywał Lefebvre, „niech by nawet jego celem było przebudzenie tego upadłego człowieka, otwarcie mu oczu na jego śmiertelne rany… uleczenia go… Ale nie! Celem było głoszenie świeckim: jak widzicie, Kościół również wyznaje kult człowieka” [309].

 

W odpowiedzi na słowa Ratzingera „Usprawiedliwiam Sobór!” Lefebvre napisał: „Obwiniam Sobór! Pozwolę sobie wyjaśnić: stwierdzam... że kryzys Kościoła w istocie sprowadza się do reform posoborowych, pochodzących od najwyższych oficjalnych władz Kościoła i podjętych zgodnie z doktryną i wytycznymi Soboru Watykańskiego II. Dlatego nie ma nic obcego ani tajemniczego w przyczynach katastrofy, która wydarzyła się po Soborze. Nie zapominajmy, że ci sami ludzie i co ważniejsze ten sam Papież – Paweł VI – zorganizowali Sobór, a następnie, jak najbardziej konsekwentnie i oficjalnie, wykorzystując swoją hierarchiczną pozycję, realizowali jego decyzje” [310].

 

Lefebvre zwrócił uwagę na fundamentalną rolę, jaką odegrali papieże. Opisując wcześniejsze czasy, poprzedzające narodziny modernizmu w Kościele, napisał: „Przeniknięcie liberalizmu do całej hierarchii kościelnej łącznie z Kurią Papieską, było by nie do pomyślenia jeszcze dwa wieki temu, jednak zostało wymyślone, przepowiedziane i zaplanowane na początku zeszłego wieku przez masonów. Wystarczy przytoczyć dokumenty, świadczące o realności tego spisku przeciwko Kościołowi, tego „najwyższego zamachu” na papiestwo”. Jako dowód M. Lefebvre przytoczył te same fragmenty z korespondencji „Wielkiej Wenty” Karbonariuszy, w której mówi się o metodach samozniszczenia Kościoła.

 

Bez względu na to, jak by się nie usprawiedliwiał Papież, jego zależność od struktur cieniowych, jak to dobrze wykazał M. Martin, była tak silna, że ​​konsekwentnie podążał wyznaczonym już kursem. Znamienne jest to, że nie tylko zrzekł się tiary, a potem i mitry, ale po wyjeździe do Jerozolimy w 1965 roku i spotkaniu z naczelnym rabinem Izraela zaczął nosić na piersi wraz z krzyżem jeszcze żydowski powiernik (khosh - хошем), który nosili Żydowscy arcykapłani. Jest to prostokątny napierśnik z 12 różnymi drogocennymi kamieniami, na których wyryte są imiona 12 plemion Izraela. Ponieważ „хошем” nosił także arcykapłan Kajfasz, w którego domu decydował los Chrystusa, stał się on symbolem zaprzeczenia Jego boskiej natury. Dlatego sedewakantyści postrzegali takie działanie Pawła VI jako krok głęboko antychrześcijański[311].

 

 

Paweł VI z napierśnikiem

Papież zmienił także krzyż papieski: jako pierwszy zaczął nosić pastorał z zakrzywionym krucyfiksem i zniekształconą postacią Chrystusa – takie krzyże były używane przez czarnych magów średniowiecza do reprezentowania biblijnego terminu „znak bestii” i są uważane przez badaczy za starożytny symbol satanistyczny. Został on przywrócony przez Pawła VI i przekazywany jest kolejnym papieżom, w tym Franciszkowi [312].

 


Zakrzywiony krzyż na pastorale Pawła VI

 

Złowieszczymi wizerunkami wyróżnia się także Watykańska Sala Audiencyjna (zwana Salą Pawła VI), zbudowana na zlecenie Papieża przez architekta Pierre Luigi Nervi w latach 1964-1971 i posiadająca 6500 miejsc siedzących i 25000 miejsc stojących,. Budynek został wykonany z monolitycznego żelbetonu o charakterystycznym zakrzywionym kształcie i przeznaczony jest dla audiencji generalnych Papieża oraz innych przedsięwzięć publicznych. Ciekawe, że scena z tronem papieskim znajduje się jeszcze na terytorium Watykanu, a główna część sali – na terytorium włoskim, przy czym ma ona status eksterytorialny. W Sali Pawła VI nie ma chrześcijańskiej symboliki; krzywoliniowy kształt jej sklepienia przypomina mordę węża, a na scenie znajduje się kompozycja rzeźbiarska „Zmartwychwstanie”, wykonana w 1977 roku, symbolizująca zmartwychwstanie Chrystusa z wybuchu jądrowego, bardziej przypominająca piekło.

 

 

Watykańska Sala Audiencyjna - Scena - Sala Pawła VI

 

Zaraz po Soborze decyzje na nim podjęte zaczęto aktywnie wdrażać  w życie, a szczególną uwagę zwrócono na reformę liturgiczną, którą obecnie zajmowała się posoborowa Komisja ds. Stosowania Konstytucji o Liturgii Świętej (1964). -1969), kierowana przez tego samego Annibala Bugniniego. Opracowała ona „nowy porządek mszy” (novus ordo), który Papież przedstawił 3 kwietnia 1969 roku i który zastąpił klasyczną Mszę Trydencką. W zmianie Liturgii brało udział ośmiu konsultantów, z których sześciu było Protestantami, co oczywiście nie jest przypadkowe, ponieważ „nowy ryt” formułowali oni na wzór protestancki. Paweł VI nawet nie ukrywał swoich planów. Jak napisał jego bliski przyjaciel Jean Gitto: „Intencją Pawła VI w stosunku do tak zwanej Nowej Mszy było zreformowanie liturgii katolickiej w taki sposób, aby była ona prawie jednakowa z liturgią protestancką. Za Papieża Pawła VI istniało ekumeniczne pragnienie zniesienia lub przynajmniej poprawienia lub osłabienia tego, co było zbyt katolickie w tradycyjnym sensie Mszy i, powtarzam, otrzymać Mszę, zbliżenia do mszy kalwinistycznej” [313].

 

 

Watykańska Sala Audiencyjna - Sala Pawła VI

Sam Bugnini szczerze stwierdził to samo 15 marca 1965 roku w „l'Osservatore Romano”: „Musimy oczyścić katolickie modlitwy i katolicką liturgię ze wszystkiego, co może być choćby cieniem przeszkody dla naszych oddalonych braci, czyli Protestantów” [314]. Jak później wyjaśnił, jego reforma została podzielona na cztery etapy: przejście od łaciny do współczesnych języków mówionych; reforma ksiąg liturgicznych; tłumaczenie ksiąg liturgicznych; dostosowanie rzymskiej formy liturgii do mentalności każdego poszczególnego Kościoła. Reforma pomyślana była jako ciągły proces, mający na celu całkowite wyeliminowanie obrządku rzymskiego [315].

 

 „Reformy” liturgiczne doprowadziły nie tylko do zniszczenia tradycyjnej Mszy, ale także do wypaczenia każdego aspektu życia liturgicznego, sakramentów, modlitw, śpiewów, konsekracji, obrzędów pontyfikalnych, kalendarza kościelnego i innych. Jak pisali konserwatywni kardynałowie Ottaviani, Bacci i kilku innych teologów w liście do Pawła VI, dotyczącym łacińskiej wersji nowej Mszy, która jest uważana za „bardziej czystą”, „nowy ryt przedstawia zarówno w całości jak i w szczegółach znaczne odejście od katolickiej teologii Mszy, która została sformułowana na 22-ej sesji Soboru Trydenckiego”. Jeden z ekspertów w związku z tym zauważył: „Stopień usunięcia nowego rytu z teologii Soboru Trydenckiego można najlepiej ocenić porównując modlitwy, które zostały usunięte z Liturgii przez Sobór (II-gi Watykański - O. Cz.), oraz te, które zostały usunięte przez heretyka Thomasa Cranera. Ten zbieg okoliczności jest nie tylko zaskakujący, ale i przerażający. I w rzeczywistości to nie może być przypadek” [316].

 

Tak więc, z 12 modlitw tradycyjnej Mszy, odmawianych podczas proskomidium, 10 zostało usuniętych, podobnie jak to zrobili Protestanci. W sumie z 1182 modlitw tradycyjnej Mszy zostało całkowicie usuniętych 760, a część z pozostałych została zmieniona i tylko 17% poprzednich modlitw zostało nietkniętych. W rezultacie „nowy ryt mszy” okazał się mieć bardzo wiele zbieżności z anglikańską księgą modlitewną z 1549 roku. Jak zauważył jeden z tradycjonalistycznych autorów, nowa Msza została pozbawiona znaków szacunku dla Ciała i Krwi Chrystusa i dopuszczała do świętokradztwa: „religia praktykowana w kościołach, w których obecna jest nowa Msza – to pełna profanacją i puste wywyższenie człowieka". Nawet zagorzały zwolennik Soboru Watykańskiego II, Dietrich von Hildebrand, powiedział w związku z tym: „Prawdę mówiąc, jeśli jednemu z demonów z Diabelskiej Taktyki K.S. Lewisa powierzono zniszczenie Liturgii, to on nie mógł zrobić nic lepszego” [317].

 

 

Nowa Msza

 

Rzeczywiście, wszystko się zmieniło. O ile wcześniej kapłan stał przodem do ołtarza i plecami do parafian, jakby stojąc na czele tej wspólnoty w jej modlitwie, to teraz stał on twarzą do wiernych. Na niektórych nabożeństwach razem z kapłanami zaczęli współsłużyć wszyscy obecni w kościele lub modlitwy zaczęto zastępować porozumiewaniem się kapłanów ze świeckimi, którym pozwolono dotykać kielicha. Idąc za przykładem księży holenderskich, zaczęli szerzyć zwyczaj udzielania Sakramentu na rękę.


W nowej Mszy nie zachowały się praktycznie żadne wymagania dotyczące ołtarza. Zgodnie z nowymi dyrektywami, ołtarze mogą być przykryte płótnem i nie muszą mieć wizerunku ukrzyżowania. Lub, podobnie jak u Protestantów, ołtarz po prostu zastępuje je przenośnym stołem na środku sali, a w świątyniach nie ma ani ikon ani posągów.

 

 

Wystrój Katedry Katolickiej

 

Co więcej, zaczęto odprawiać Msze z udziałem muzyków, tancerzy, akrobatów, klaunów, z instalacją posągów Buddy na ołtarzu oraz z obecnością buddystów, hinduistów i muzułmanów, z odprawianiem pogańskich rytuałów. W związku z tym nawet jedna z organizacji – broniąca nowej mszy musiała przyznać: „Większość nowych mszy, na których uczestniczyliśmy… to festiwale „hаppy – klаppy”, okropna muzyka, kazania pozbawione jakiegokolwiek sensu i po prostu aroganckie..” [318 ].

 

W 1968 roku Papież zatwierdził nowy porządek święceń kapłańskich, a w 1969 roku ustanowiono nowy kalendarz liturgiczny, z którego usunięto imiona 40 Świętych. Wiele świąt religijnych zostało odwołanych, z obrzędu Chrztu zostało usunięte uroczyste wyrzeczenie się Szatana, zniesiona została tradycyjna piątkowa modlitwa o nawrócenie Żydów, przed Mszą św. zaprzestano odprawiać  Nieszpory i Jutrznię. Post piątkowy został anulowany; następnie praktycznie zostały anulowane wszystkie posty, z wyjątkiem postu w Wielki Piątek. Specjalnym dekretem zaczęto dopuszczać Protestantów do Eucharystii.

 

 

Kardynał Villot

Aktywną rolę w narzucaniu nowej mszy odegrał nie tylko Bugnini, ale także Sekretarz Stanu Watykanu (1969-1979), członek loży masońskiej od 1966 roku, Kardynał Jean-Marie Villot (jego rodzice także byli w loży Różokrzyżowców), pod którego kontrolą w szczególności znajdowały się urządzenia podsłuchowe w osobistych apartamentach Papieża. Później, w 1975 roku, we flamandzkim biuletynie „Mededalingsblad Maria van Nazareth” opublikowano list jednego z prałatów, bliskiego Kurii, ujawniający prawdziwą rolę Villota, jaką odgrywał on w Watykanie i w szczególności stwierdzającego: „Villot, przeklęty wróg Kościoła i mason wysokiego stopnia, rządzi Kościołem z pomocą swego własnego aparatu administracyjnego, który składa się z jednej strony z grupy biskupów – masonów również wysokiego stopnia, a z drugiej - z personelu biskupiego, obecnego na wszystkich nabożeństwach watykańskich” [319].

 

Villot i Bugnini rozpowszechniali niepoprawne i fałszywe tłumaczenia na języki obce tekstów ksiąg liturgicznych, katechizmu, a nawet Biblii. W tych warunkach możliwe stało się pojawienie się i rozpowszechnienie heretyckiego katechizmu holenderskiego, na który Papież przymykał oko. Jak pisze B. Meyer w swojej książce „Kościół w zagrożeniu”, do 1969 roku „tylko ci dwaj działacze,  jak również Sekretariat ds. Jedności, byli świadomi celów i metod działania ekumenicznego, ale nie powiedzieli o tym ani słowa” [320]. Annibal Bugnini został usunięty ze swoich obowiązków przez Papieża w 1975 roku i wysłany w charakterze pronuncjusza do Iranu po tym, jak przedstawiono mu oczywiste dowody jego przynależności do masonerii. Ale na proces „reformowania”, to już w żaden sposób nie wpłynęło, ponieważ został on uruchomiony i zaszedł bardzo daleko.

 

Oceniając to, co się działo, sedewakantyści stwierdzili, że kuria masońska przeprowadziła prawdziwą likwidację Sakramentów kościelnych, co było straszliwym ciosem dla Kościoła. Msza, jak twierdzą, stała się nieważna: „Jezus Chrystus nie jest obecny w nowej Mszy, ponieważ zmieniła ona modlitwę o konsekracji” [321].

 

 

 Jeszcze jedna nowa msza

 

Równocześnie z reformą liturgiczną następuje skrajna liberalizacja obyczajów. Pod wpływem licznych oświadczeń duchownych Paweł VI powołał specjalną komisję, w materiałach której napisano, że dopuszcza on zwolnienie księży ze ślubów celibatu i zezwala im na zawieranie małżeństw kościelnych. Ten stan zaczęto nazywać „sprowadzeniem do stanu świeckiego”: ksiądz zachowywał swoją posługę kapłańską, ale więcej już nie służył i żył życiem świeckim.

 

 

Ksiądz w orkiestrze estradowej

 

Ponadto, pod naciskiem „społeczeństwa”, jeszcze za Jana XXIII w 1963 roku, pod naciskiem Montiniego w Watykanie utworzono specjalną komisję, odpowiedzialną wyłącznie przed Papieżem, w celu zbadania kwestii kontroli urodzeń i demografii. ONZ zaczęła aktywnie podnosić ten temat i nie można było tego zignorować. Po tym, jak Montini został papieżem, utworzył on nową, rozszerzoną komisję, która w 1966 roku przedstawiła mu nieokreślony raport. W rezultacie, kiedy w 1968 roku ukazała się papieska encyklika „Humanae Vitae” („Najważniejszy dar przekazywania życia ludzkiego”), to, chociaż utrwalała ona tradycyjny pogląd Kościoła Katolickiego na temat regulowania urodzeń, dla wielu Katolików stała się ona już „martwą literą” zgodnie z zasadą, że „wątpliwe prawo nie zobowiązuje”. Co więcej, ponieważ Encyklika ta spotkała się z oporem wśród księży i ​​profesorów uniwersytetów i szkół katolickich, papież nie wprowadził zakazu antykoncepcji, co wzbudziło wśród wierzących wielkie wątpliwości co do zdolności Kościoła do jednoznacznego wypowiadania się w sprawach moralności i wiary [322].

 

Konsekwencje reform, przeprowadzonych zgodnie z decyzjami Soboru okazały się druzgocące. Już pod koniec lat 60-tych Kościół popadł w stan wewnętrznego kryzysu i sekularyzmu, które  przyspieszyły dechrystianizację społeczeństwa, uzasadnioną jego modernizacją gospodarczą. Przejawiało się to przede wszystkim w takich wskaźnikach, jak spadek liczby księży („kryzys powołań”) i wiernych oraz zmniejszenie praktyk religijnych.

 

Na przykład, we Włoszech liczba nominacji kapłańskich spadła z 872 w 1961 roku do 388 w 1977 roku. Liczebność organizacji „Akcja Katolicka”, która była główną cywilną twierdzą włoskiego Katolicyzmu, spadła w tych samych latach z 3 mln do 650 tys. osób. Już na początku lat 70-tych tylko mniejszość Włochów regularnie chodziła do kościoła [323]. Nawet w katolickiej Hiszpanii tylko 20% populacji regularnie uczęszczało na niedzielne nabożeństwa. We Francji w 1972 roku liczba kleryków spadła o jedną trzecią w porównaniu z 1962 rokiem, a ze względu na starzenie się księży i ​​spadek napływu młodzieży powstał ostry problem niedoboru duchowieństwa. W efekcie tylko 3% księży miało mniej niż 30 lat.

 

Reformy posoborowe zaowocowały licznymi prośbami księży o zwolnienie ze służby. W 1977 roku Kongregacja Nauki Wiary wydała 4000 zwolnień, w tym czasie jak na kapłanów zostało wyświęconych 2800 osób. W ciągu zaledwie 15 lat pontyfikatu Pawła VI, 32.358 księży zostało zwolnionych przez Papieża z celibatu, którzy powrócili do życia świeckiego – stało się to największym kryzysem kapłaństwa od czasów Reformacji [324]. Aby rozwiązać problem braku duchowieństwa, parafie zaczęły uciekać się do nowej praktyki - powierzenia zarządzania grupom świeckich, które zajmowały się nie tylko katechizacją, ale także przygotowaniem wiernych do Liturgii i przyjmowania Sakramentów. Ale nawet to nie mogło już powstrzymać wymierania życia parafialnego, spadku jego duchowego spełnienia i żywej wiary, które stopniowo zostały zastąpione czysto zewnętrznym nawiązaniem do rytuałów i obrzędów.

 

 

Pedro Arrupe, Generał Zakonu Jezuitów

 

Szczególnie katastrofalnymi stały się skutki reform dla Holandii. W 1970 roku nie było tutaj ani jednego święcenia kapłańskiego i zostały zamknięte prawie wszystkie seminaria. Miliony Holendrów opuściły Kościół, znaczna część przestała chodzić na nabożeństwa i spowiadać się ze swoich grzechów. W Stanach Zjednoczonych spadek liczby praktykujących katolików w latach 1972-1973 był najbardziej dramatyczny w całej historii Chrześcijaństwa. W latach 70-tych Kościół opuściło około 2 tysięcy księży i ​​50 tysięcy świeckich.

 

Połowa z 500 seminariów została zamknięta, a średnia wieku księży wynosiła 60 lat. Prasa tłumaczyła to faktem, że współczesny „dorosły” Katolicyzm „osiągnął taki poziom autonomii i dojrzałości, że nie może on już więcej i nie powinien tolerować żadnej kontroli nad swoją wolnością, a tymczasem dla kapłaństwa zachowano zasadę celibatu, a dla świeckich – zakaz sztucznej kontroli urodzeń [325].

 

Poważne zmiany zaczęły zachodzić w Zakonie Jezuitów, zwłaszcza po zmianie kierownictwa w 1965 roku, która niespodziewanie zbiegła się z przewrotem odnowicielskim: zamiast zmarłego Jansenna „czarnym papieżem” został Pedro Arrupe (1965-1981). Przystąpił on do odnawiania Zakonu zgodnie z wymogami Soboru Watykańskiego II, uważając go za awangardę reformacji. W tym samym czasie Jezuici skoncentrowali się na pracy w Ameryce Łacińskiej, gdzie zaczęli szerzyć nową formę socjalizmu chrześcijańskiego – „teologię wyzwolenia”, na którą duży wpływ miały najnowsze nurty myśli socjologicznej i ekonomicznej.

 

Jednak w wyniku reform w Zakonie, podobnie jak w całym Kościele Katolickim, rozpoczęło się poważne rozwarstwienie. Przejawiły się w nim różne tendencje, poczynając od skrajnych integrystów i kończąc na zwolennikach otwartego podejścia do zagadnień współczesnej kultury i cywilizacji. W efekcie Zakon przestał być wspólnotą monolityczną. Jezuici niemieccy, francuscy, amerykańscy i belgijscy działali jako postępowi innowatorzy, podczas gdy Hiszpanie i Włosi nadal wyznawali tradycjonalistyczne poglądy. W związku z tym pojawiło się nowe zjawisko, wcześniej nie do pomyślenia w Zakonie: konserwatyści zaczęli krytykować „czarnego papieża”, co wskazywało na początek kryzysu posłuszeństwa.

 

Jeśli chodzi o modernistów, to wielu z nich zaczęło zwracać się do Kurii Rzymskiej z prośbą o zwolnienie ich ze ślubów celibatu – jeśli w 1963 takich próśb było tylko 3, to w 1968 roku było ich 129. Zakon zaczęło opuszczać sporo Jezuitów – po kilkaset osób rocznie. Liczebność Zakonu, dotąd stale rosnąca, zaczęła spadać [326]. W 1982 roku Zakon liczył zaledwie 26 622 członków, w porównaniu z 35 968 w 1964 roku (najwięcej we wszystkich latach). Liczba nowicjuszy znacznie się zmniejszyła: w 1960 roku było ich 2004, w 1965 roku - 1931, w 1970 roku - 856, a w 1972 roku - tylko 632 [327].

 

Co więcej, niezadowoleni z częściowej, z ich punktu widzenia, modernizacji Kościoła, Jezuici przystąpili do przygotowywania reformy wewnątrz samego Zakonu, o czym na pełny głos mówili na XXXI Kongregacji Zakonu, odbywającej się w latach 1965-1966. XXXI Kongregacja ujawniła już istotne rozbieżności między Zakonem a Papieżem co do systemu wewnętrznej gradacji – Jezuici proponowali jego zmianę, jednocząc profesów i koadiutorów oraz zrównując w prawach wszystkich Jezuitów. Papież kategorycznie się z tym nie zgodził, twierdząc, że Zakon powinien zachować swoją wyjątkową misję: „nowości współczesnego świata nie powinny wpływać na moralność Legionu Jezuickiego… Aby być zgodnym ze swemu przeznaczeniu, wszyscy Jezuici powinni troszczyć się o to, aby w myślach, wiedzy, utworach, pracach i uczynkach nie brać przykładu ze świata tego, nie ulegać wpływom jakichkolwiek idei i nie kierować się ponad miarę własnym osądem, ponieważ nie powinni oni kierować się własnym rozumem, ale postępować zgodnie z naukami i poglądami hierarchii” [328].

 

Znamienne jest to, że spowiednikiem Pawła VI był Jezuita Pedro Dezz, który był wówczas głową Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, a Papież robił wszystko, aby zachować poprzednie stosunki podporządkowania Jezuitów. Jednak to właśnie przy nim zaczyna dojrzewać konflikt, związany z tym, że Jezuici, z ich szczególną zdolnością do adaptacji, zaczęli przywiązywać główną wagę do postępu społecznego. Przystępując do rewizji systemu kształcenia kadr, zaczęli zmieniać programy nauczania w celu połączenia klasycznej edukacji z postępem naukowo-technicznym, a scholastykę - z nowoczesnymi naukami społecznymi. Dla nawiązania bliższych kontaktów ze świeckimi profesorami i studentami, zaczęli lokować swoje placówki edukacyjne w pobliżu ośrodków uniwersyteckich. Wielkie zmiany zaszły także w działalności Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, który zawsze wyróżniał się surowym reżimem. Od końca lat 60 -tych z jego programów zniknęła łacina, wśród nauczycieli pojawili się Protestanci i Żydzi, dopuszczono też do nauki kobiety. Zmienił się także wygląd zewnętrzny studentów, którzy wcześniej musieli nosić kolorowe sutanny i płaskie kapelusze, a w powstających klubach kinowych zaczęto pokazywać filmy współczesnych reżyserów, w tym przedstawicieli surrealizmu [329].

 

Charakterystyczne jest również to, że pod koniec lat 70-tych jedna z holenderskich publikacji przedstawiła opracowanie amerykańskiego Jezuity Vincenta O'Keefe, jednego z czterech zastępców Generała Arrupe, w którym wzywał do podążania za duchem czasu i usunięcia zakazu aborcji, homoseksualizmu i powoływania kobiet do kapłaństwa.

 

Konflikt kierownictwa Zakonu z Pawłem VI przybrał w rezultacie taki charakter, że w 1978 roku, aby uniknąć kryzysu, Papież zażądał odejścia Generała Arrupe ze stanowiska. Jednak Arrupe odmówił podporządkowania się, co było pierwszym w historii Zakonu przypadkiem zbuntowania się jego przywódcy przeciwko władzy papieskiej. Jedyną rzeczą, którą dał jasno do zrozumienia Papieżowi, było to, że zwoła Kongregację Generalną i wtedy już zdecyduje, jakie podjąć kroki. Jednak ostatecznie ten problem rozwiąże nie Arrupe, ale następca Pawła VI [330].

 

Reforma otworzyła wrota, przez które wdarła się potężna fala „wolności religijnej”, której nie można już było zatrzymać. Nowe kapłaństwo wyróżniało się zniewieściałością, obojętnością, małymi wymaganiami, a nowy styl ich życia ucieleśniał całkowitą otwartość na społeczeństwo „kultury masowej” ze wszystkimi jej słabościami i wadami.

 

 

Okładka książki Randy Engela „Sodomski rytuał” („The Sodom Ritual”)

 

W związku z tym ujawniono inny problem, który nigdy nie był poruszany w przedsoborowym Kościele: jest tu mowa o homoseksualizmie księży i ​​hierarchów kościelnych, który zaczął się szerzyć właśnie za pontyfikatu Pawła VI, a szczególnie aktywnie w amerykańskim Kościele Katolickim . Ten temat jest dobrze omówiony w książce amerykańskiego badacza Randy Engela „Sodomski rytuał. Homoseksualizm a Kościół Rzymsko-Katolicki” („The Sodom Ritual”) [331], w której w szczególności stwierdza się, że tę wadę miał i sam Paweł VI, co nie mogło nie wpłynąć na zmianę stosunku do tego zjawiska w ogóle.

 

Imię Papieża znajduje się na prawie wszystkich listach znanych sodomitów w licznych homoseksualnych źródłach internetowych. Co więcej, informacja ta pojawiła się na długo przed tym, jak temat ten stał się tematem zwykłym dla publicznej świadomości Zachodu i w pierwszej kolejności Stanów Zjednoczonych. I tak, podczas zgromadzenia założycielskiego „Północno – Amerykańskiego Stowarzyszenia Miłości między mężczyznami i chłopczykami”(„North American Association for Love Between Men and Boys” (NAMBLA), które odbyło się w grudniu 1978 roku w siedzibie Zjednoczonej Wspólnoty Kościoła w Bostonie, stwierdzono, co następuje: „Kościół piętnuje zboczenia seksualne, ale jest dwulicowy, ponieważ toleruje, a nawet nagradza osobistą hipokryzję seksualną na najwyższym szczeblu swojej hierarchii, zwłaszcza że zainteresowani  zewnętrznie zachowują wierność władzy centralnej: przykładami tego są kardynał Spellman i Paweł VI” [332].

 

Na ten temat jest wiele dowodów. Sodomita irlandzki pisarz Robin Bryans w swojej biografii otwarcie twierdzi, że jego przyjaciel Haig Montgomery, który był członkiem homoseksualnej „elity” Londynu, podczas swojej służby dyplomatycznej w Watykanie pod przewodnictwem angielskiego przedstawiciela przy Stolicy Apostolskiej Aleca Randalla, był kochankiem Montiniego. Później protestant Montgomery przeszedł na Katolicyzm i został księdzem. O wadzie Papieża opowiedział w 1976 roku francuski pisarz i ambasador Roger Peyrefitte w wywiadzie dla francuskiej gazety „Lui”, także jawny sodomita, który walczył w obronie „praw gejów”. Stwierdził on, że dowiedział się tego od przedstawicieli włoskiej arystokracji, którzy go dobrze znali. Wywiad został przedrukowany przez rzymski tygodnik „Tempo”.

 

Te zarzuty zostały poparte przez byłego korespondenta „New York Times” w Rzymie Paula Goffmana, który zacytował zeznania słynnego włoskiego aktora Paolo Carliniego i wykazał bliskie związki Montiniego z mafią i masonerią w okresie, kiedy był on Acybiskupem Mediolanu. Powołując się na niego, w 1993 roku opat George z Nantes, założyciel Katolickiej Ligi Kontrreformacji w Troyes, w letnim numerze ”La Contre-Réforme Catholique au Xxème Siècle” oskarżył Pawła VI o homoseksualizm. Stwierdził, że jego komentarze powstały w związku z przygotowaniami do kanonizacji Papieża przez Jana Pawła II. Opat Nantes zacytował także innych autorów, podkreślając, że po wyborze Montiniego na Papieża liczba homoseksualistów wśród seminarzystów i księży w Stanach Zjednoczonych i Holandii wzrosła nie do pomyślenia, ale Rzym w związku z tym nic nie zrobił. Na zakończenie zwrócił się on do Jana Pawła II ze słowami: „W ten sposób po tym, jak wybranie uznanego homoseksualisty na tron ​​Świętego Piotra zatruł Kościół, Ty Ojcze Święty, chcesz go uwiecznić, wynosząc tego nieszczęsnego Pawła VI na ołtarze... Nie, to niemożliwe i tak się nie stanie!” [333].

 

O tym zboczeniu Pawła VI pisze również w swojej książce „Nikitaroncalli – inne życie Papieża” włoski dziennikarz i reżyser Franco Bellegrandi, który pracował jako korespondent „l'Osservatore Romano” i służył w Gwardii Szwajcarskiej. Był świadkiem złowrogich zmian, jakie zaszły w Watykanie po intronizacji Pawła VI, którego zboczenie było „tajemnicą poliszynela”, ponieważ jego przygody były dobrze znane mediolańskiej policji, która miała na jego temat całe dossier. Wreszcie, temat ten poruszył w swoim dochodzeniu w 2002 roku „Sobór Watykański II: Homoseksualizm i pedofilia” pisarz brazylijski, Katolik - tradycjonalista Atila Cinque Guimaraes. Opisał on proces „kolonizacji homoseksualnej”, która rozpoczęła się jeszcze za Jana XXIII, przyspieszyła za Montiniego i stała się znaną współczesnemu czytelnikowi. Za Montiniego starzy i godni pracownicy Watykanu zostali zwolnieni i zastąpieni przez jego faworytów, którzy mieli to  samo zboczenie.

 

Znamienne jest, że Bellegrandi zwrócił również uwagę, że gdy tylko Montini został wybrany na papieża, to został poważnie szantażowany przez włoskich masonów. W zamian za ich milczenie o jego tajnym pobycie w Szwajcarii, gdy był arcybiskupem i gdzie spotykał się ze swoim kochankiem – aktorem, zażądali od papieża zniesienia zakazu kremacji, co uczynił. W związku z możliwością szantażu niektórzy badacze sugerują, że w czasie wojny amerykańskie i brytyjskie służby wywiadowcze OSS i MI6 mogły być znać skłonności Montiniego i wykorzystywali te informacje do zapewnienia jego współpracy przy zarządzaniu siecią kanałów, przez które naziści wyjeżdżali. To samo dotyczy okresu powojennego, kiedy naciski wywierała mafia i CIA.

 

Rozpowszechnianie informacji o zboczeniu Pawła VI niewątpliwie przyczyniło się do zmiany stosunku społeczeństwa do homoseksualizmu, który nabierał siły zarówno w Kościele Katolickim w Stanach Zjednoczonych, w Watykanie, jak i w całym świecie zachodnim. Sam fakt, że na czele Stolicy Apostolskiej stoi sodomita, wzbudzał wśród niektórych homoseksualistów pragnienie nie tylko zostania księżmi, ale także założenia własnego zakonu religijnego.

 

 

Kardynał Józef Bernardin

Rola papieża była decydująca w promowaniu licznych członków tej „wspólnoty” w hierarchii amerykańskiej, a w szczególności takich postaci, jak Kardynałowie Joseph Bernardine i John Wright, Arcybiskup Rembert Weekland i ich zwolennicy. W ten sposób Joseph Bernardine, Arcybiskup Cincinnati (Ohio), został Sekretarzem Generalnym Konferencji Biskupów Amerykańskich i wraz ze swoim zastępcą Johnem Roche i księdzem Johnem Jedot (delegatem apostolskim w USA) śledził nie tylko za doborem kadr posoborowych, ale także wspierał „kolektyw homoseksualistów”, tuszując lokalne skandale pedofilskie z udziałem księży [334].

 

 

Kardynał John Wright z Pawłem VI

 

Należał do nich również James Cook, którego w 1967 roku Papież mianował Arcybiskupem Nowego Jorku na miejsce Kardynała Spellmana. Patronował on utworzonej w Diecezji Brooklińskiej „Wspólnocie Świętego Mateusz” – rzymskokatolickiemu stowarzyszeniu religijnemu homoseksualistów, wchodzącemu z kolei do „Katolickiej Koalicji na rzecz Praw Obywatelskich Gejów”. W 1976 roku prasa masońska z satysfakcją donosiła, że ​​kardynał Cook był obecny na wielkim bankiecie z udziałem 3000 masonów w Wielkiej Loży Nowego Jorku i że w swoim przemówieniu żałował „minionych kłótni” i wyraził nadzieję, że nie przeszkodzą one w "zbliżeniu między Kościołem a masonerią".

 

Kardynał John Wright stał się szczególnie sławny w tej dziedzinie, kiedy zaczynał jako osobisty sekretarz bostońskiego Kardynała O'Connella, a następnie jego następcy Cushinga, który zasłynął z tego, że B'nai Brit wybrała go "Człowiekiem Roku". Sam Wright został również nagrodzony przez Worcesterski Oddział B'nai Brit premią „Za zasługi we wspólnocie”. Znamienne, że Wright dobrze znał Maritaina, z którym komunikował się podczas pobytu tamtego w Stanach Zjednoczonych i którego nawet namawiał, by po wojnie nie wracał do Francji, deklarując: „Tutaj należy wykonywać swoją pracę” [335].

 

 

Arcybiskup Rembert George Weekland

Ze względu na swoje modernistyczne poglądy, Jan XXIII podczas przygotowań do Soboru Watykańskiego II powołał Wrighta do komisji teologicznej, w której odegrał on ważną rolę w promowaniu „wolności religijnej” i ekumenizmu. Jego pederastyczne i pedofilskie skłonności nie były tajemnicą, ale nikt nie odważył się go o to oskarżyć. Kiedy został biskupem Worcester, ta diecezja, w której działała rozległa okultystyczna sieć kabalistów, zyskała reputację „raju” dla księży - pederastów. Później został biskupem Pittsburgha, a w 1969 roku Paweł VI postawił go na czele Kongregacji ds. Duchowieństwa i mianował kardynałem.

 

Swój wkład do prac Soboru Watykańskiego II jako konsultant komisji teologicznej wniósł również Arcybiskup Rembert George Weekland. W 1973 roku dzięki Papieżowi został wybrany opatem - prymasem Konfederacji Benedyktynów, a następnie stanął na czele Archidiecezji Milwaukee, gdzie został pierwszym obrońcą „wspólnoty homoseksualnej” Kościoła Katolickiego w Stanach Zjednoczonych, wypowiadając się na rzecz legalizacji homoseksualizmu.

 

 

Okładka książki Atila Sinke Guimaraes

 

Wśród członków tej wspólnoty jest wielu innych protegowanych Pawła VI: Biskup Francis Mugavero z Brooklynu, autor listu pasterskiego „Seksualność – to dar Boży”, który jest apologią homoseksualizmu, w której Chrześcijanie są wzywani, aby znaleźć nowy sposób przekazywania prawdy do „gejów i lesbijek”; Biskup Diecezji Cheyenne Joseph Habert Hart; Biskup Diecezji Albany, Dames Hubbard, pod rządami którego toczyły się głośne skandale, związane z perwersjami seksualnymi i inne.

 

Przez długi czas hierarchia kościelna ukrywała tę stronę życia Pawła VI i milczała na temat rażących perwersji, praktykowanych przez przedstawicieli amerykańskiego kapłaństwa. Jednak w latach 90-tych i 2000-ch zjawisko to nabrało takiej skali, że ujawniło się i stało się jednym z kluczowych problemów Kościoła Katolickiego w Stanach Zjednoczonych (patrz niżej).


Źródło:

 

Оборотни, или Кто стоит за Ватиканом

http://flibusta.site/b/526001/read

 

Оборотни, или Кто стоит за Ватиканом

https://www.litres.ru/olga-chetverikova/oborotni-ili-kto-stoit-za-vatikanom/chitat-onlayn/

 

Оборотни или Кто стоит за Ватиканом​

https://knigogid.ru/books/501911-oborotni-ili-kto-stoit-za-vatikanom/toread

 

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

21.8.2021 r.

 

 

 

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location