Pułapka Orła Białego: Jak groźby wobec Zełenskiego obróciły się przeciwko samemu prezydentowi Polski - Ukraińcy coraz bezczelniejsi

   Ukraińcy  w relacjach z Polską stają się coraz bardziej bezczelni. Jednym z powodów jest fatalna prezydentura Nawrockiego, która stanowi dla nich wodę na młyn. Nawrocki to najgorszy prezydent III RP, a jego pałacowe otoczenie to wręcz groteska. A przecież mówimy tylko o tym, co przedostaje się do opinii publicznej. Strach pomyśleć, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami pałacu, poza zasięgiem naszych oczu.

   Ukraińcy muszą być tego świadomi, ponieważ są przecież zbrojnym ramieniem Mossadu, a Mossad kontroluje sieci stojące za Nawrockim i Tuskiem; w takim razie doskonale wiedzą, jak uderzyć na Polskę, a te informacje i rozkazy trafiają prosto od żydów do ukraińców w Kijowie.

   Ukraińska bezczelność stała się tak niepohamowana, że w przypadku rezun Szeptyckiego inny mu podobny z Kijowa – Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Heorhij Tychyj   – poucza Polskę o tym, co stanowi porządek konstytucyjny i międzynarodowy w Polsce.

 

Red. Gazeta Warszawska.

 

 

 

środa, 10 czerwca 2026, 10:10 —  , Europejska Prawda
Zdjęcie udostępnione przez Biuro Prezydenta Ukrainy
Prezydenci Ukrainy i Polski Wołodymyr Zełenski i Karol Nawrocki w Warszawie w grudniu 2025 r. podczas oficjalnej wizyty ukraińskiego przywódcy w Polsce.

Zaostrzenie stosunków między Ukrainą a Polską trwa już drugi tydzień, ale wydarzenia ostatnich dni pokazują istotną zmianę.

Mianowicie twarda i nieustępliwa postawa Warszawy wobec Kijowa i niechęć do pójścia na kompromis stopniowo stają się problemem dla strony polskiej .

8 czerwca kapituła Orderu Orła Białego, najwyższego polskiego odznaczenia, rozpatrzyła wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o pozbawienie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego odznaczenia. Powodem takiej kary jest decyzja o nadaniu honorowego tytułu „Imiona Bohaterów UPA” jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy .

 
Bohaterowie UPA, którzy podburzyli Polskę: dlaczego Zełenski podjął decyzję, która zaostrzyła konflikt

 

Ta decyzja prezydenta Ukrainy wywołała w Polsce prawdziwą burzę oburzenia, jednocząc nawet nieprzejednanych przeciwników politycznych. Społeczeństwo również było niemal zjednoczone – tylko nieliczni przedstawiciele świata kultury i intelektualiści odważyli się nazwać polską reakcję przesadną.

Przykładem jest sytuacja wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który postanowił ograniczyć się do opisania ukraińskiej wizji sytuacji z UPA, nie wyrażając w żaden sposób solidarności z nim.

Jednak nawet tak łagodne wycofanie się ze zjednoczonej linii ataku na Ukrainę stało się nie do przyjęcia dla polskiej prawicy. Teraz w Polsce pojawiają się masowe żądania odwołania Szeptyckiego lub rządu Donalda Tuska.

Ponadto wielu uznało tę historię za kolejną okazję Nawrockiego do ataku na rząd. Wszak zgodnie z ustawą, decyzja o pozbawieniu Zełenskiego władzy wejdzie w życie dopiero po zatwierdzeniu przez premiera, który nie podziela entuzjazmu prawicy w tej sprawie i na którego spadłaby część odpowiedzialności.

Tusk stanąłby przed wyborem – albo nienawiść wewnątrz kraju, albo konsekwencje na zewnątrz. 

W tych okolicznościach pozbawienie Wołodymyra Zełenskiego najwyższego polskiego odznaczenia, a przynajmniej zainicjowanie tego procesu przez prezydenta, wydawało się nie tylko nieuniknione, ale i kwestią najbliższych dni.

Jednak, dość nieoczekiwanie, posiedzenie kapituły odbyło się bez konsekwencji. Zamiast tego Kancelaria Prezydenta RP nie podała do publicznej wiadomości ustaleń tego gremium, stwierdzając, że Karol Nawrocki „ podejmie decyzję w stosownym czasie ”. 

Również 8 czerwca pojawiły się pierwsze wypowiedzi polskich polityków, które można odebrać jako chęć deeskalacji w stosunkach z Ukrainą. Przede wszystkim warto przytoczyć wypowiedź premiera Donalda Tuska – szef rządu zaapelował do Wołodymyra Zełenskiego i Karola Nawrockiego o szczerą rozmowę. „Współpraca leży w interesie obu naszych państw i narodów, a konflikt leży w interesie Moskwy. Myślę, że jest to dla nas wszystkich oczywiste” – powiedział Donald Tusk .  

 

Podobnie, marszałek Sejmu Włodzimierz Czaszysty opowiedział się za zmniejszeniem napięcia, apelując o „mądrzejsze” działania, które zapobiegną eskalacji konfliktu . 

Były marszałek Sejmu Szymon Gołownia był jeszcze bardziej zdecydowany – według niego cofnięcie zarządzenia prezydenta kraju walczącego o niepodległość przyniosłoby większą szkodę samej Polsce niż Wołodymyrowi Zełenskiemu.

Oczywiście, Gołownia jest teraz „zestrzelonym pilotem” – po porażce w zeszłorocznych wyborach prezydenckich stracił zarówno stanowisko przewodniczącego, jak i przywództwo w partii, którą stworzył. Może więc pozwolić sobie na mówienie rzeczy, których obecni politycy nie powiedzą głośno.

Jednakże wydarzenia z poniedziałku 8 czerwca pokazały:

Polska nie była przygotowana na to, że konflikt z Ukrainą osiągnie taki poziom.

Można przypuszczać, że głośne oświadczenia zarówno prezydenta Nawrockiego, jak i jego współpracowników wynikały z kalkulacji, że strona ukraińska szybko pójdzie na ustępstwa i odwoła decyzję o nadaniu nazwy jednostce. A polski przywódca przypisuje sobie zasługę za „zwycięstwo nad banderowcami”.

Co istotne, zgodnie ze statutem Orderu Orła Białego, Prezydent Polski nie potrzebuje zgody Kapituły, aby pozbawić kogoś tego odznaczenia. Wręcz przeciwnie, Kapituła może zainicjować taki proces, ale ostateczne zdanie należy do głowy państwa. Niezależnie od opinii ekspertów.

A to dodatkowo wskazuje, że Nawrocki potrzebował odwołania się do kapituły przede wszystkim po to, aby wywrzeć presję na Kijów.

 

Nic więc dziwnego, że po wizycie w Warszawie szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryła Budanowa do polskich mediów przedostała się informacja – według „Europejskiej Prawdy”, sfałszowana i bezpodstawna – o rzekomej gotowości Kijowa do odwołania decyzji dotyczącej „bohaterów UPA”.

Zauważamy, że niechęć Kijowa do podjęcia takiego kroku ma wszelkie uzasadnienie. 

Mogłoby to rozwiązać obecny problem, ale stworzyłoby o wiele poważniejsze wyzwania na przyszłość – w istocie zalegalizowałoby prawo Warszawy do redagowania ukraińskiej historii , domagając się, aby była ona prezentowana w formie najbardziej akceptowalnej dla Polski. Dla Kijowa jest to niedopuszczalne. 

Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o zmianie lotniska, z którego bazuje jego samolot, z Rzeszowa na Kiszyniów, jest kolejnym dowodem na to, że nie ulega on presji.

Jednak źródło kryzysu nie zniknęło.

Antyukraińska histeria, która szerzy się w polskich mediach w ostatnich dniach, pokazuje, że zapotrzebowanie społeczne na „karanie niewdzięcznych Ukraińców” utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W związku z tym istnieją wszelkie przesłanki, by przewidywać, że temat ten będzie jednym z kluczowych w wyborach parlamentarnych w 2027 roku – podobnie jak w wyborach prezydenckich w 2025 roku.

Jednocześnie obecne wypowiedzi polskich polityków świadczą o nowych obawach wobec Ukrainy – obok starych, jak chociażby tezy o „ukrainizacji Polski”.

Przede wszystkim polscy politycy obawiają się, że zależność Kijowa od wsparcia Warszawy znacznie zmalała. O ile w 2022 roku to wsparcie było kluczowe dla zdolności Ukrainy do walki, o tyle Polska stopniowo znalazła się w cieniu pomocy na większą skalę ze strony innych krajów europejskich.

W związku z tym możliwość groźby ograniczenia lub zaprzestania tej pomocy jest znacznie ograniczona. W takim przypadku kraje Europy Zachodniej i Północnej nie będą miały szczególnego problemu z rekompensatą za zaprzestanie pomocy ze strony Polski.

 

 

Ponadto przedłużający się kryzys w stosunkach stawia pod znakiem zapytania obietnice polskich polityków o zapewnieniu polskich przedsiębiorstwom jak najlepszych warunków przy podziale kontraktów na odbudowę Ukrainy.  

Jednocześnie wzmaga to obawy, że polityka zagraniczna Kijowa będzie coraz bardziej zorientowana na Berlin, a nie na Warszawę. 

Nałożenie się tych obaw na już ugruntowany w Polsce stereotyp o „niewdzięczności Ukraińców”, a także na długotrwałe fobie, prowadzi do powstawania i upowszechniania się w polskim środowisku prawicowym dość dziwnych (zwłaszcza z punktu widzenia ukraińskiego) teorii. 

Na przykład fakt, że inicjatorem obecnej eskalacji są Niemcy i ich kanclerz Friedrich Merz - Niemcy rzekomo próbują zablokować przystąpienie Ukrainy do UE, ale koniecznie za pośrednictwem kogoś innego. 

W tych okolicznościach konflikt z Ukrainą , który zapowiadał się na poważne korzyści polityczne, stał się dla Karola Nawrockiego raczej pułapką.  

Zainwestował w inicjatywę pozbawienia Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego za jego wizerunek - więc teraz odrzucenie tej inicjatywy może być ciosem wizerunkowym dla Nawrockiego.

Zamiast tego, realizacja tego zagrożenia będzie również ciosem, najprawdopodobniej dla Polski.

 I dobrze, że polscy politycy zaczęli o tym mówić publicznie.

Dla Ukrainy obecna sytuacja, jakkolwiek dziwna by się nie wydawała, może być szansą na poprawę relacji z naszym sąsiadem i strategicznym sojusznikiem.

Umieszczenie kwestii historycznych poza ramami relacji politycznych między Kijowem a Warszawą powinno przynieść korzyści obu stronom. Oczywiście, z wyjątkiem tych, którzy budują swój wizerunek polityczny na krytyce i szantażu sąsiedniego kraju, który toczy wojnę o przetrwanie.

 

Autor: Jurij Panczenko,

współzałożyciel „Europejskiej Prawdy”

 

https://www.eurointegration.com.ua/articles/2026/06/10/7239376/


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location