Hugon Hajducki „Religia Holocaustu” a dialog katolicko-żydowski

Article Index

„Religia Holocaustu” a dialog katolicko-żydowski

cz. IV: Dogmat o winie i odpowiedzialności Kościoła za Holocaust

Stwierdzenie, że wzajemne relacje pomiędzy Kościołem katolickim a synagogą na przestrzeni wieków były naznaczone wzajemną nieufnością, jest akademickim eufemizmem. Były złe, by nie powiedzieć – fatalne. Przyczyny tego stanu rzeczy były liczne i złożone; tkwiły korzeniami nie tylko w odrzuceniu przez żydów Jezusa Chrystusa, ale znajdowały się w głębokich pokładach niechęci Izraelitów do traktowanej przez nich z pogardą kultury grecko-rzymskiej, a także w niezrozumiałej dla cywilizowanego świata rzymskiego ksenofobii bliskowschodnich pasterzy kóz. Kościół katolicki jako jedyny spadkobierca tradycji cywilizacyjnej antycznego Rzymu stał się zajadłym obiektem ataków spychanej do defensywy Synagogi. Polemiki szybko zamieniły się w akty przemocy. Polała się pierwsza krew – zanim doszło do pogromów, była to krew chrześcijańska…

W tej części artykułu przeanalizuję wyznawany przez holocaustystów pogląd o rzekomej odpowiedzialności moralnej chrześcijaństwa, szczególnie Kościoła katolickiego, za śmierć i prześladowania dotykające Żydów w latach 1933–1945.

Krew jak atrament

Ks. Stanisław Musiał SI, pastwiąc się po raz kolejny nad przeszłością Kościoła katolickiego, pełną jakoby antysemickich bestialstw, cytuje XIX-wiecznego żydowskiego historyka Henryka Graetza: „Chrześcijanie przelewali obficie krew żydowską. Żydzi chwytali za pióro, obficie przelewając atrament”. Jest to teza obecnie niezwykle popularna wśród żydowskich i chrześcijańskich holocaustystów oraz „salonowej” i „ołtarzowej lewicy”. Teza ta stanowi podporę dogmatu „religii Holocaustu” o winie Kościoła za spowodowanie Holocaustu. W ten sposób Graetz starał się usprawiedliwić prowadzone przez Talmud „nauczanie pogardy” wobec Jezusa Chrystusa, Matki Boskiej i chrześcijan1, jednak fakty historyczne ukazują inny – niż to prezentuje ks. Musiał – obraz przeszłości: liczne ataki na chrześcijan, męczeńską śmierć z rąk Żydów św. Szczepana, św. Jakuba, św. Wilhelma z Yorku, św. Ryszarda z Paryża, ukrzyżowanego w Saragossie przez Żydów św. Dominika del Val, bł. Henryka z Monachium, bł. Szymona, czy zabitego w Damaszku w 1840 roku wraz z współtowarzyszem o. Tomasza z Cangiano. Na kartach swej książki Graetz opisuje działania i zbrojną walkę Żydów prowadzoną w Hiszpanii u boku tryumfującego islamu w VIII wieku. W pracach opisujących dzieje pierwszej wyprawy krzyżowej możemy znaleźć liczne wzmianki o tworzonych przez Żydów oddziałach wojskowych u boku muzułmanów, walczących przeciw chrześcijanom. W 1241 roku węgierscy Żydzi wsparli działania Tatarów. – To jedynie kilka przykładów zaczerpniętych z bogatej historii, jednak pomijanej… Na próżno szukać ich w krótkim i jednostronnym tekście ks. Musiała, obszernych książkach poświęconych różnym aspektom historii Kościoła wydawanym obecnie, czy w miernych produktach kultury masowej (jak np. ostatnia ekranizacja Quo vadis, w której „ekspert” ks. Chrostowski zadbał (?) o usunięcie wszystkich drażliwych odniesień do konfliktu pomiędzy żydami a chrześcijanami). Dominuje w historii Kościoła „przezwyciężanie przeszłości” w tonacji intelektualnej „religii Holocaustu”. Kościół zmuszono do zanegowania dotychczasowego, tradycyjnego nauczania dotyczącego judaizmu. Antyjudaizm posadzono na norymberskiej ławie oskarżonych i nie dbając o fakty, z góry skazano na śmierć.

Odpowiedzialne – klimaty!

Jak już wspomniałem, jednym z istotniejszych dogmatów „religii Holocaustu” jest głoszona powszechnie teza o winie i odpowiedzialności Kościoła katolickiego za tragiczne dla Żydów wydarzenia II wojny światowej. Jest ona kontynuacją rozsiewanych od XIX wieku opinii, które narodziły się wraz z równouprawnieniem Żydów w społeczeństwach europejskich i kształtowaniem się antysemityzmu, utrzymujących, że życie Żydów w chrześcijańskiej Europie było jednym pasmem prześladowań, pogromów i gwałtów. Kulminacją tych zbrodni na „wybranym przez Boga narodzie” miał być dokonany przez chrześcijan Holocaust.

W licznych przypadkach rzekoma wina Kościoła, tj. odpowiedzialność katolików za Holocaust, jest przez mentorów „religii Holocaustu” jedynie stwierdzana i ogłaszana „ex cathedra” bez wnikania w szczegóły. Ferdynand Camon, zawzięty wróg Kościoła, uważa, że

eksterminacja Żydów była końcowym aktem procesu wynikającego z samej istoty chrześcijaństwa, zawsze odrzucającego kontakt z „innymi”, o ile ci nie chcą się nawrócić2.

Równie ostro oskarża chrześcijaństwo protestancki teolog Fryderyk W. Marquardt twierdząc, że

mordy dokonane w naszym stuleciu na Żydach oraz ich przesłanki i następstwa, za które odpowiadają teologia i Kościół, są znakami naszego czasu…3.

W podobnym, aczkolwiek spokojniejszym tonie, wypowiada się rabin Irving Greenberg, stwierdzając przejście dialogu chrześcijańsko-żydowskiego z etapu Holocaustu na etap postholocaustyczny –

szok Holokaustu spowodował u wielu przełamywanie chrześcijańskiego tryumfalizmu i skłonił licznych chrześcijan do podjęcia kwestii odpowiedzialności za wytworzenie klimatu nienawiści wokół Żydów, jaki przez Hitlera został doprowadzony do perwersji i wykorzystany do jego celów4.

Opinie wyrażane przez osoby dalekie od sympatii względem katolicyzmu nie dziwią, ale do zgodnego chóru oskarżycieli Kościoła dołącza swój głos również Jan Paweł II, który przewodniczył 7 XII 1991 r. w Bazylice Św. Piotra w Rzymie nabożeństwu ekumenicznemu na zakończenie Synodu Europejskiego. W czasie nabożeństwa odmówiono modlitwę wyznającą winy chrześcijańskiej Europy, wśród których wymieniono „obojętność wobec prześladowania Żydów i Holokaustu5.

Holocaustyści trafnie utożsamiają pojęcie kultury lub cywilizacji europejskiej z Kościołem i w ogóle z chrześcijaństwem, stąd atak, krytyka lub zarzuty skierowane pod adresem „chrześcijańskiej Europy” trafiają bezpośrednio w chrześcijaństwo. Atak na Kościół zawsze idzie w parze z intelektualną negacją i deprecjonowaniem roli europejskich wartości, które „zawiodły” w czasach Oświęcimia.

Wszystko to działo się w samym sercu zachodniej cywilizacji, w chrześcijańskiej Europie, przy milczeniu najwyższych hierarchów Kościoła katolickiego

– pisze Hanna Świda-Zięba6. Katarzyna Jutkiewicz stwierdza:

pozostaje jednak faktem, że wrogi stosunek do Żydów był przez wieki fundamentalną częścią nauczania Kościoła i że Zagłada wydarzyła się w sercu chrześcijańskiej Europy7.

Holocaust miał miejsce w naszym wieku, w sercu chrześcijańskiego świata” – pisze Göran Larsson8. Ksiądz Waldemar Chrostowski wydaje jednoznaczny wyrok: „Pozostaje bowiem faktem, że zagłada Żydów została dokonana przez nazistów w chrześcijańskiej Europie9. „Kościół wojujący” czy „Kościół tryumfujący” w doktrynie „religii Holocaustu”, reprezentowanej przez np. wspomnianą Hannę Świdę-Ziębę, zamienia się w „Kościół milczący”. I na próżno cytować liczne wypowiedzi Piusa XII i innych hierarchów Kościoła katolickiego z czasów II wojny światowej, wymieniać liczne akty heroicznej pomocy, powoływać się na opasłe tomy opracowań historycznych udowadniających olbrzymie zaangażowanie Kościoła w staraniach o pokój w Europie, o wzajemne poszanowanie narodów, potępianie wojennych przestępstw i niesprawiedliwości – holocaustyści nie przyjmują tych argumentów, a swoje tezy wygłaszają „nieomylnie” pomimo tego, że dotykają one wydarzeń historycznych, a więc podlegających swobodzie dyskusji10. Dokument watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem pt. Pamiętamy: refleksje nad Szoa podsumowuje te przykłady:

Szoa domaga się „moralnej i religijnej” pamięci oraz, zwłaszcza wśród chrześcijan, poważnej refleksji nad przyczynami tej tragedii. Fakt, że Szoa miał miejsce w Europie, to znaczy w krajach o długiej tradycji chrześcijańskiej, rodzi pytania o relację między nazistowskimi prześladowaniami a sposobem odnoszenia się chrześcijan do Żydów na przestrzeni wieków11.

Najczęściej wyznawcy „religii Holocaustu” nie wprowadzają rozróżnienia wyznaniowego w walce religijnej, miotając swoje argumenty przeciwko „chrześcijaństwu”, niemniej pod nazwą „chrześcijan” prawie zawsze rozumieją katolików. Charakterystycznym przykładem są „wyliczanki” dotyczące załóg obozów koncentracyjnych, w których procentowo oblicza się liczbę katolików, czy „statystyki” religijne dygnitarzy III Rzeszy, wśród których liczba ochrzczonych w Kościele katolickim była najwyższa. Przykłady te mają służyć udowodnieniu winy Kościoła. Prawem odwrotności, takie same „statystyki” dotyczące liczby Żydów w komunistycznych organach bezpieczeństwa powodują wściekłość holocaustystów i argumentacje w stylu „braku symetrii”, czy braku identyfikacji kulturowo-religijnej komunistów pochodzenia żydowskiego… Warto w tym kontekście zacytować abp. Henryka Muszyńskiego, który przy okazji afery z Jedwabnego stwierdził:

Za każdą zbrodnię odpowiada bezpośredni sprawca, ci jednak, którzy są nim związani więzami religijnymi czy narodowymi, chociaż nie ponoszą osobistej winy, nie mogą czuć się zwolnieni od odpowiedzialności moralnej za ofiary tego mordu,

ks. Michał Czajkowski wtórował arcybiskupowi: „margines też ma swoją narodowość”. To prawda! Kiedy wreszcie Żydzi przeproszą za zbrodnie dokonane przez swoich pobratymców?! Oczywiście w tych aktach nie chodzi o przeprosiny, o akt skruchy, a o zawłaszczenie przeszłości i upokorzenie domniemanego przeciwnika…12

„Religia Holocaustu” nie tylko zrzuca na chrześcijaństwo całkowitą lub częściową odpowiedzialność za Holocaust, wprowadzając je w stan „teologicznego poniżenia”, ale czyni w ten sposób z katolicyzmu „metafizycznego wroga”. Wroga, którego odwiecznym zamiarem była likwidacja Żydów – likwidacja fizyczna lub duchowa. W ten sposób ustalony porządek teologiczny, Ecclesia contra synagogam, wynikający z Nowego Testamentu, zostaje odwrócony – z „Żydów bogobójców Jezusa” wyznawcy Chrystusa stali się „bogobójcami narodu wybranego”. Tomasz Gabiś twierdzi, że do pełnego zwycięstwa „religia Holocaustu” potrzebuje jedynie oficjalnego, jednoznacznego uznania przez Kościół swojej odpowiedzialności i winy. Akt ten jeszcze nie nastąpił, ale trwają gorączkowe przygotowania propagandowe, tworzące jego zręby. Kardynał Józef Ratzinger jest jednym z hierarchów przychylających się do zaakceptowania „winy”:

Nie sposób też zaprzeczyć, że w jakimś stopniu grunt pod tę katastrofę przygotował chrześcijański antysemityzm, który występował we Francji, w Austrii, w Prusach, właściwie we wszystkich krajach. Rzeczywiście, stale musimy się tu bić w piersi13.

Kościół wie, że sam powinien ustosunkować się do swojej własnej odpowiedzialności za Holocaust, i zaczął już to czynić” – czytamy w rozbrajająco szczerym oświadczeniu wydanym przez Episkopat Francji w związku z antysyjonistycznymi wypowiedziami komunistycznego ojca Piotra14.

Trauma

Osią koncepcji holocaustycznych, zrzucających na chrześcijaństwo odpowiedzialność za eksterminację Żydów w czasie II wojny światowej, jest pogląd, że chrześcijaństwo na przestrzeni wieków stworzyło podatny grunt, na którym „wyrósł” Holocaust. Chrześcijaństwo jest niejako skażone odwieczną nienawiścią do Żydów, u jego podwalin leży antysemityzm tkwiący w Ukrzyżowaniu i Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, antysemityzm podbudowywany dogmatami i nauczaniem papiestwa15. Poglądy te są licznie prezentowane w tekstach holocaustycznych.

Izraelscy delegaci Cesarstwa Francji i Królestwa Italii na obecny Synod Hebrajski – powodowani wdzięcznością za skuteczną pomoc okazaną w minionych wiekach Izraelitom przez chrześcijańskie duchowieństwo w różnych państwach europejskich, oraz pełni podziwu za przyjęcie, jakie różni papieże w rozmaitych epokach zgotowali Izraelitom w różnych państwach, gdzie barbarzyństwo, niesprawiedliwość i ignorancja sprzysięgły się przeciwko Izraelitom, próbując poprzez prześladowania usunąć ich ze społeczeństwa – postanawiają co następuje: owe wyrazy szacunku i czci muszą być uwiecznione przez niniejszy zapis tak, aby na zawsze stanowiły świadectwo wdzięczności Izraelitów zebranych na tym zgromadzeniu za pomoc, jaką otrzymały poprzednie nasze pokolenia od duchowieństwa różnych państw europejskich.

Dokument sanhedrynu we Francji (1807); zaczerpnięte z pracy Diogene Tama, Collection of the Acts of the Assembly of the Israelites of France and Kingdom of Italy.

Ks. Waldemar Chrostowski stwierdza, że po Holocauście nie można uniknąć pytania o wpływ, jaki na reakcje katolików w czasie prześladowań nazistowskich wywarło chrześcijańskie „nauczanie pogardy” względem Żydów16. To samo pytanie stawia dokument watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem:

Czy nazistowskie prześladowania Żydów nie były ułatwione przez antyżydowskie uprzedzenia obecne w umysłach i sercach niektórych chrześcijan? Czy antyżydowskie uczucia wśród chrześcijan nie czyniły ich mniej współczującymi lub bardziej obojętnymi na prześladowania Żydów, dokonywane przez zwolenników narodowego socjalizmu, kiedy doszedł do władzy?17.

Pytania te dokument pozostawił bez odpowiedzi. Ks. Michał Czajkowski widzi pośredni związek pomiędzy „nauczaniem pogardy” względem Żydów przez Kościół a Holocaustem18. Z kolei dla ks. Grzegorza Ignatowskiego

jest rzeczą nie podlegającą dyskusji, iż taka postawa chrześcijan przyczyniła się do powiększenia liczby ofiar Zagłady19.

Wspomniany już ks. Czajkowski precyzuje swoje poglądy w ramach modernistycznej „ortodoksji”:

bez wielowiekowego antyjudaizmu chrześcijańskiego, rasistowski antysemityzm nie znalazłby tak podatnego gruntu w umysłach i sercach ludzkich, także podczas Szoa20.

Pozostają jeszcze liczne jednoznaczne opinie obciążające chrześcijaństwo „grzechem antysemityzmu”; na przykład Galfryd Wigoder pisze:

chrześcijaństwo – jako ideologia i jako środowisko społeczne – odgrywało ważną rolę w stworzeniu atmosfery, w której był możliwy Holocaust21.

Jak mogłoby być inaczej, wszak chrześcijaństwo samo w sobie posiada zatrute ziarna antysemityzmu, które zainfekowały całą europejską cywilizację, wzrastając w antychrześcijańskim nazizmie?… Jerzy Steiner zauważa w „pierwotnej nienawiści do Żydostwa, reprezentowanej przez apostoła Pawła i Ojców Kościoła” źródło Holocaustu. Tomasz Gabiś, analizując poglądy Steinera, pisze:

Uważa on, że właśnie w dwudziestym wieku, kiedy wiara chrześcijańska osłabła, obecne w niej „symboliczno-metaforyczne obsesje ducha” wytworzyły «najbardziej trujące i złośliwe substancje».

Właśnie w epoce wzrastającego agnostycyzmu, w społeczeństwach antychrześcijańskich czy postchrześcijańskich ujawniły się tkwiące w chrześcijaństwie podświadome, kolektywne obsesje. Długo przykryte, teraz pozbyły się wszelkich hamulców i doprowadziły do mordu na Żydach. Narodowy socjalizm, zdaniem Steinera, wypowiedział głośno i wprowadził w czyn to, co od dawna było obsesyjną fantazją chrześcijańskiej Europy. Według Steinera właśnie motywowana religijnie nienawiść chrześcijan do Żydów będąca źródłem „Holocaustu” stanowi o jego „teologiczno-metafizycznym” wymiarze, a tym samym o jego absolutnej wyjątkowości. W innym miejscu pisze o „dwuznacznym wmieszaniu chrześcijaństwa w Holocaust22. Oskarża Steiner o budowanie antysemickiej świadomości chrześcijaństwa św. Pawła, Ojców Kościoła i papieży. Szwedzki teolog Tord Fornberg widzi korzenie antysemityzmu i zapowiedź Auschwitz w tekście Nowego Testamentu, Ewangeliach św. Jana i św. Mateusza23. Podobne opinie można by mnożyć24.

Kłopoty z antysemityzmem

Antysemityzm jest pojęciem stosunkowo młodym; powstał w XIX wieku, wraz z postępującą asymilacją części Żydów europejskich i ich rosnącym znaczeniem w życiu społeczeństw. Jego powstanie przypisuje się Wilhelmowi Marrowi, który w ten sposób określił w 1879 r. całość swojego niechętnego stosunku do Żydów. W II połowie XIX stulecia pojęcie antysemityzmu zrobiło zawrotną karierę w zlaicyzowanych społeczeństwach francuskim i niemieckim, stając się niejednokrotnie osią poglądów politycznych. Wyznawcy i propagandyści „religii Holocaustu” utrzymują, że chrześcijaństwo stanowiło istotny czynnik w kształtowaniu się antysemickich koncepcji. Pomimo tego, że np. Marr, omawiając swoje uprzedzenia w stosunku do Żydów, nie używał w żaden sposób argumentacji chrześcijańskiej ani ogólnie religijnej, holocaustyści przyjmują, że stosunek chrześcijan do Żydów wzmacniał oddziaływanie antysemitów25. Pomimo licznych polemik holocaustyści nie rozstrzygnęli swojego istotnego problemu teologicznego, a mianowicie, czy przyjmować tak jak Daniel Goldhagen istnienie jednego, powszechnego, uniwersalnego antysemityzmu, jednakowo zbrodniczego, czy też zakładać istnienie dawnych religijno-ludowych uprzedzeń, tzw. „antyjudaizmu”, „antysemityzmu dawnego”, „tradycyjnego”, oraz współczesnego, holocaustycznego antysemityzmu „pogromowego”, „nowożytnego”, „agresywnego”26. Jednakże w obu przypadkach z różnym nasileniem eksponowana jest odpowiedzialność chrześcijaństwa – za zbrodniczy antysemityzm lub stworzenie klimatu do zbrodni.

Żydowski pisarz, noblista, Izaak Beshevis Singer, powiedział kiedyś słusznie, że

Żyd współczesny nie może żyć bez antysemityzmu. Jeśli antysemityzm gdzieś nie istnieje, on go stworzy. Musi przelewać krew za ludzkość – toczyć boje z reakcją, martwić się o Chińczyków, Mandżurów, Rosjan, pariasów w Indiach, czarnych w Ameryce. Jest piewcą rewolucji, a jednocześnie domaga się dla siebie wszystkich przywilejów kapitalizmu. Chce wykorzenić nacjonalizm u innych, a szczyci się przynależnością do narodu wybranego. Jak taki naród może żyć wśród obcych?

Błyskotliwe spostrzeżenie Singera sięga głęboko żydowskiej duszy narodowej, w której dążenie do wtopienia się w narody, wśród których Żydzi zamieszkiwali, jest tak silne, jak tendencja do ksenofobii; chęć do walki o równość, braterstwo ludów i ksenofilia, tak samo widoczna jak arogancja i rozbuchana chęć dominacji i panowania; czy wreszcie niechęć do uznawania jakichkolwiek dogmatów, przemieszana z niewolniczym podporządkowaniem nakazom plemiennym. Antysemityzm i anty-antysemityzm to dobrze widoczne „janusowe oblicze” holocaustyzmu. Należy odnotować, że „szpica i awangarda” „religii Holocaustu” nie składa się z wierzących, ortodoksyjnych wyznawców judaizmu, prawowiernych katolików czy gorliwych protestantów, ale w istocie ze zlaicyzowanych, nie wierzących niemalże już w nic ludzi, którzy nie uznając prawie żadnych dogmatów swoich wyznań, budują wytrwale zręby „nowej-starej” religii (patrz cz. II artykułu – Zawsze wierni nr 6/2001)27. Najbardziej gorliwi tropiciele antysemityzmu rekrutują się również nie tylko ze środowisk żydowskich, ale w wielu przypadkach z różnych środowisk chrześcijańskich28. Charakteryzuje ich dokładnie ten sam sposób paranoicznego myślenia, obserwowany u antysemitów. który kwalifikuje się do klinicznych badań psychiatrycznych. Anty-antysemita, podobnie jak i antysemita, wie doskonale, jaką siłą dysponuje przeciwnik, zdaje sobie sprawę, że czai się on wszędzie i potrafi się doskonale ukryć, potrafi snuć długie tyrady na temat antysemitów i antysemityzmu. O ile antysemita rozpoznaje Żyda po nosie lub zapachu, anty-antysemita rozpoznaje wroga po akcencie, dowcipie, uśmiechu, pozycji społecznej lub ubraniu… Wybitny anty-antysemita, amerykański prozaik nieżydowskigo pochodzenia Jan Irving, w jednym ze swoich opowiadań pisze o powojennym Wiedniu:

Polowanie na Żydów było nie tylko obrzydliwe – ludzie z zamiłowaniem oddający się temu zajęciu sądzili w swojej głupocie, że potrafią odróżnić Żyda od nie-Żyda.

Robi to jednak po wcześniejszym rozbrajającym stwierdzeniu, ujawniającym paranoiczne myślenie: „wypracowaliśmy metodę wykrywania antysemitów” przy pomocy… wykrywania akcentu29.

Uniwersalność antysemityzmu?

Przyjęcie koncepcji „uniwersalności Holocaustu” pociąga za sobą spojrzenie na historię Żydów niemalże wyłącznie przez pryzmat prześladowań. W tym ujęciu cała historia niegdyś wybranego narodu byłaby linearnym rozwojem w kierunku „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” w czasie II wojny światowej, jako spełnieniu ostatecznej ofiary. Żydzi i holocaustyści przyjmują ten punkt widzenia, niezależnie od wewnętrznych szczegółowych różnic. W ten sposób antysemityzm, tak jak w mozaizmie działalność proroków, otrzymuje szczególne znaczenie teologiczne, stając się zwiastunem wydarzenia z XX wieku, biorącym udział w przygotowaniu tej „jedynej ofiary”. Warto w wielkim skrócie przyjrzeć się stosunkowi do Żydów na przestrzeni wieków oraz krótko zanalizować stopniowe kształtowanie się w XIX wieku antysemityzmu, by na tym tle lepiej zrozumieć stosunek chrześcijaństwa do judaizmu i Żydów.

Faktem jest, że trudno znaleźć w historii lud, darzony podobną – zgodną – niechęcią przez inne narody. Egipcjanie, Asyryjczycy i Persowie, Grecy i Rzymianie, ludy basenu Morza Śródziemnego darzyły Żydów odrazą. Żydzi umiejscawiają te fakty w swojej „świętej historii”, która ma za wszelką cenę udowadniać, że są oni szczególnym narodem, „ludem, który egzystuje samotnie” (Zvi Rosenberg). Holocaustyści pomimo tego, że ten element nie pasuje do koncepcji antyjudaizmu chrześcijańskiego jako fundamentu współczesnego antysemityzmu, a co za tym idzie – do koncepcji podstawy Holocaustu – przyjmują te wydarzenia za pewnik, często wyolbrzymiając drobne fakty. Antyczna niechęć do Żydów była nie tylko reakcją na ich agresywność i prymitywizm, ale wynikała z charakterystycznego dla wszystkich cywilizacji sakralnych starożytności pojmowania swojej zbiorowości w kategoriach grupy wybranej, szczególnej, posiadającej wyższy status teologiczny30. Historia niechęci do Żydów w starożytności wiąże się również nierozerwalnie z żydowską wal­ką z hellenizmem, oporem stawianym asymilacji, wrogością do pogardliwie traktowanych przez nich Greków. Niechęć ta stała się w wielu przypadkach podstawą późniejszej walki Sanhedrynu z chrześcijanami żydowskiego pochodzenia, oskarżanymi o uleganie greckim przesądom, głoszenie epikureizmu (tzw. Apikorosim), a w dzisiejszych czasach stała się podstawą nienawiści Żydów do cywilizacji łacińskiej31. Uri Huppert twierdzi, że „konflikt z kulturą zachodnią, izolacja przechodząca w ksenofobię, postawa typu: «oni nas nienawidzą» – wszystko to są przejawy oporu wobec hellenizacji32. Starożytna niechęć do Żydów, tak jak współczesny antysemityzm, stała się doskonałym elementem nadawania spoistości i siły niewielkiemu, prymitywnemu ludowi, którego elity religijne panicznie obawiały się postępującej asymilacji, wiążącej się z odejściem od judaizmu. Ksenofobiczne pisarstwo talmudyczne było w dużym stopniu nie tylko uzewnętrznieniem żydowskiej nienawiści do Chrystusa i wszystkiego, co sobą reprezentował, ale również próbą uodpornienia – niestety udaną – mas żydowskich na działalność misyjną Kościoła katolickiego, do czego jeszcze powrócę. Zatwardziałość tę należy rozpatrywać w kategoriach teologicznych jako powolne wypełnianie się przepowiedni biblijnych dotyczących Żydów.

Katolicyzm prezentował względem Żydów postawę misyjną. Sytuacja ta uległa zmianie wraz z kształtowaniem się luterańskiej koncepcji predestynacji, która tę misyjność ograniczyła w poważnym stopniu. Powiedzonko ludowe: „jak mysz nie zje kota na śniadanie, tak Żyd chrześcijaninem się nie stanie” zdominowało myślenie protestanckie. Początkowo Luter przyjmował w swoich pismach ludyczne, ale zgodne z nauczaniem Kościoła poglądy:

Musicie wiedzieć, że obok diabła nie ma nikogo gorszego, bardziej trucicielskiego, bardziej złośliwego wroga niż prawdziwego Żyda, który chce nim pozostać33.

Jednak pod koniec życia zradykalizował swój stosunek do Żydów, wzywając do palenia synagog, niszczenia ksiąg, zmuszania siłą Żydów do przyjmowania protestantyzmu… Jednocześnie, wychodząc z założenia, że Żydzi są wysłannikami diabła, pisał, że należy ich czym prędzej posłać do piekła34. Głoszona przez Lutra niechęć do Żydów wpisuje się w plebejski, zabarwiony zawiścią, a nie teologicznym ujęciem światopogląd, na który tak bacznie zwraca uwagę ks. Musiał SI35. Dopatrywać się jednak u Lutra zapowiedzi Holocaustu to poważne nadużycie naukowe – przejaw nadinterpretacji.

Narodziny antysemityzmu

Uprzedzenia dotyczące Żydów, opierające się na pozateologicznych spekulacjach, kontynuowane były przez Jerzego Waszyngtona i jednego z autorów Deklaracji Praw Człowieka, Beniamina Franklina, oraz Napoleona Buonaparte36. W ich koncepcjach zauważalna jest negacja możliwości asymilacji Żydów, przy jednoczesnym odrzuceniu przyjętego przez Żydów rozwiązania w postaci getta. W jednoznaczny sposób wyrażał to ojciec założyciel Stanów Zjednoczonych:

Ich działalność jest bardziej efektywna przeciwko nam, niż wroga armia. Są oni sto razy większym zagrożeniem dla naszych wolności (…). Jest godnym pożałowania, że w każdym stanie już dawno temu nie wytępiono ich, ku pomyślności Ameryki, jak szkodliwej dla społeczności plagi i jako największych nieprzyjaciół37.

Jeśli Żydzi nie zostaną wyrzuceni ze Stanów Zjednoczonych na mocy konstytucji, to za niespełna sto lat będą oni stanowili siłę wewnątrz kraju, kontrolującą władzę, i zniszczą nas, i zamienią naszą formę rządu, za którą my – Amerykanie – przelewaliśmy krew i poświęcaliśmy życie, własność oraz osobistą wolność

– napominał Franklin38. Wolter, „symbol współczesnej wrażliwości etycznej”, pierwszy „intelektualista zaangażowany” (według „zaangażowanej” w zwalczanie przejawów antysemityzmu Ewy Bieńkowskiej), pisał o Żydach w Dictionnaire philosophique:

Odnajdziecie wśród nich tylko lud niewykształcony i barbarzyński, od dawna łączący najbardziej odrażające skąpstwo z najobrzydliwszymi zabobonami, i nie dającą się przezwyciężyć nienawiść do wszystkich ludzi, którzy ich tolerują i sprawiają, że stają się oni bogaci.

Oburzony Żyd, próbujący polemizować z ostrym językiem tolerancji i rozumu, otrzymał odpowiedź Woltera, w której przeczytał: „Zasługujecie na karę, bo takie jest wasze przeznaczenie39. Ten brak argumentacji religijno-teologicznej u proto-antysemitów i antysemitów zauważył Maciej Łuszczkiewicz w swojej polemice z poglądami prezentowanymi na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Zwracając uwagę na pomijany przez licznych holocaustystów fakt prześladowań i mordów dokonanych na Cyganach przez nazistów, pisze:

(…) ów fakt zagłady Romów należałoby przede wszystkim „dedykować” poszukiwaczom chrześcijańskiej pra-winy w holocauście. Jakie to chrześcijańskie motywy mogły wchodzić w grę przy wydawaniu werdyktu zagłady na ten katolicki naród? Już więc sam ten fakt kieruje uwagę na inne, aniżeli chrześcijańskie, korzenie holocaustu40.

Dyskretny zapach lewicowości

Poszukiwanie odpowiedzialnych za dokonanie Holocaustu we wcześniejszych epokach (czy wcześniejszym stuleciu) przypomina polowanie na duchy, zabawę wirującymi stolikami lub wróżenie z kart Tarota. Jest ukłonem w stronę wyjątkowego statusu teologicznego tego konkretnego genocydu. W związku z tym pozostawiam rozważania na ten temat innym. Jednak warty rozpatrzenia wydaje się fakt pojawienia się i rozwoju antysemityzmu oraz relacji pomiędzy tym systemem uprzedzeń a katolicyzmem.

Wbrew dominującej propagandzie, rodzący się w XIX wieku doktrynalny antysemityzm był nierozerwalnie związany z poglądami kontynuującymi myśl filozoficzną oświecenia. I nie chodzi tu wyłącznie o stwierdzenia typu schillerowskiego: „Żydzi stanowią osobne narody w narodach!”, ale o konkretne plany rozwiązania problemu żydowskiego. Jeden z twórców utopijnego socjalizmu Karol Fourier potępiał nadanie Żydom we Francji praw obywatelskich, stwierdzając, że

każdy rząd, który dba, aby kraj, jakim rządzi, był moralnym, powinien zmusić Żydów do pracy pożytecznej i wydającej owoce; bo naród ten nie zatrudniał się nigdy i nie zatrudnia niczym innym jak tylko lichwą, nierzetelnym handlem i szachrajstwem wszelkiego rodzaju41.

Fourier postulował, aby „rasę żydowską nic nie produkującą”, rasę żyjącą z „szalbierstwa i oszukaństwa” zmusić do pracy – albo usunąć. W koncepcjach francuskiego utopisty Żydzi wraz z wyższymi warstwami społeczeństwa stali się synonimem niepotrzebnych w społeczeństwie „trutni”. Dla Michała Bakunina Żydzi nie stanowią tylko wroga ekonomicznego i społecznego, są oni jako twórcy „strasznego Boga”, „niezmiernie brutalnej, egoistycznej, okrutnej osoby Jehowy” śmiertelnym wrogiem metafizycznym. „Bóg narodowy Żydów” stał się podstawą „spirytualistycznego Boga chrześcijan”, trucizny wlewanej zdaniem rosyjskiego anarchisty w duszę społeczeństw. Dla satanicznego anarchizmu Bakunina Żydzi jako twórcy monoteizmu stali się uosobieniem zła42. Radykalniejszy sposób rozwiązania problemu dopuszczał twórca socjalizmu, autor Manifestu komunistycznego Karol Marks. Pomimo swojego żydowskiego pochodzenia Marks był zawziętym przeciwnikiem utrzymania żydowskiej odrębności religijnej. W polemice ze swoim żydowskim przyjacielem Brunonem Bauerem (Die Judenfrage, 1843) Marks pisze, że Żydzi muszą dokonać emancypacji, by wyzwolić się z „przesądów religijnych”43. Biorąc pod uwagę nienawiść Marksa do samej idei Boga, a co za tym idzie idei religijnej, pogląd Marksa nie był tylko manifestacją jego utylitaryzmu. Z biegiem czasu Marks zradykalizował swoje poglądy. Tworząc własną koncepcję historiozoficzną, podzielił ludy i narody na postępowe i reakcyjne. Fiasko szeroko zakrojonej emancypacji Żydów w Europie spowodowało przyjęcie przekonania, że Żydzi posiadają defekt historyczny, który uniemożliwia im egzystencję w rewolucyjnej przyszłości. Francuski anarchista Paweł Brousse w swoich licznych artykułach na łamach „La Revolte” z 1879 roku atakował Żydów, nawołując do bojkotu handlu żydowskiego. Pisał, komentując trudną sytuację w kraju po przegranej wojnie z Prusami: „Żydzi zachowują się teraz jak armia w podbitym kraju”. Niemieckie pismo „Sozial Demokrat”, komentując pogromy Żydów w Rosji w 1881 roku, z zadowoleniem przypominało, że rewolucja francuska rozpoczęła się od pogromu spekulantów zbożowych, natomiast rosyjski socjalista rewolucyjny Drohomanow uważał, że pogromy są przejawem wzrostu świadomości klasowej rosyjskiego ludu44. Lenin utrzymywał, że za wrogimi rewolucji siłami anglosaskimi stoi kapitał żydowski, natomiast Adolf Hitler niejednokrotnie twierdził, iż jest socjalistą, ponieważ jest antysemitą45. Warto przypomnieć, że Edward Drumont, autor opublikowanej w 1886 roku książki La France juive, będącej „biblią antysemityzmu” we Francji, był powiązany silnie z działalnością socjalistów i anarchistów, broniąc w swoich artykułach ich terrorystycznych metod46. Ewa Bieńkowska, komentując niezwykłe powodzenie książki Drumonta, nie mogła powstrzymać się od wyrażenia następującej opinii:

A więc książka miała tylko pozornie działanie inicjujące – czytelnik był już gotów, mniej czy bardziej uformowany, spragniony, by jego poglądy, przeczucia udowodniono mu na piśmie, czarno na białym47.

Kto inicjował? Jaki czytelnik był już uformowany? I – jak uformowany? W domyśle, między wierszami można wyczytać, że chodzi o ciemnych, francuskich katolików… których Drumont na łamach swojej książki i swoich artykułów lżył, nie szczędząc biskupów i papieża…48

Zanim rasizm trafił pod strzechy

Nowych argumentów dostarczyła antysemitom akceptacja darwinowskiej teorii ewolucji i rozwój postępującego za nią darwinizmu społecznego. Argumenty rasowe wzbogaciły koncepcje antysemickie i przesunęły nacisk z argumentacji ekonomicznej i społecznej w dziedziny mgliste, ale nowoczesne i modne. Rasizm salonowy hrabiego Józefa Gobineau, hrabiego Vacher de Lapouge czy Houstona Stewarta Chamberlaine’a zrezygnował całkowicie z odwołań do pogardzanych przez siebie argumentów teologicznych. Francuscy rasiści byli pojętnymi uczniami Woltera, pozbawionymi jakichkolwiek przesądów religijnych. Żydzi w kształtującej się koncepcji „walki ras” stali się uosobieniem sił rozkładu; niebezpiecznymi, ponieważ licznymi i wtapiającymi się w społeczeństwa europejskie. Gorliwym wyznawcą „walki ras” był austriacki, aczkolwiek pochodzący z Galicji, socjolog żydowskiego pochodzenia Ludwik Gumplowicz. W swoich licznych pracach Gumplowicz przyjmował stanowisko skrajnie asymilatorskie, argumentując, że tylko w ten sposób Żydzi będą mogli być zaakceptowani w Europie i przestaną być grupą pasożytniczą. Pod koniec życia wywodził, że Żydzi za wszelką cenę muszą zniknąć z Europy jako jedna rasa, ponieważ społeczeństwo niejednorodne, wielorasowe, jest niemożliwe do pogodzenia z ideą państwa, w każdym zaś państwie powinna sprawować władzę elita najwartościowsza rasowo49. Asymilacja – w opiniach rasistów – niekoniecznie była dobrym rozwiązaniem, ponieważ Żydzi nie byli zdolni porzucić swojego biologicznego charakteru rasowego. Skoro nie powinni pozostać w Europie, a równocześnie nie powinni się zasymilować i roztopić, akceptując europejskie wartości cywilizacyjne – cóż z nimi zrobić? Te rozterki pomoże rozwiązać antysemitom syjonizm, ruch żydowski opierający się na fundamentach koncepcji rasowych, który wysunie postulat budowy państwa żydowskiego poza Europą. W ten sposób rozpocznie się wstydliwie skrywana dzisiaj współpraca organizacji syjonistycznych z ruchami dążącymi do wyrzucenia Żydów z Europy, m.in. z nazistami50.

Jak widać,

ogromna większość antyżydowskich stereotypów miała źródło w czynnikach pozareligijnych, jak rywalizacja ekonomiczna, napięcia natury psychologicznej, odrębności kulturowe, językowe, obustronna izolacja itd.

– pisze ks. Waldemar Chrostowski51. Skąd zatem oskarżenia o stworzenie klimatu dogodnego do zaistnienia Holocaustu, wysuwane pod adresem Kościoła katolickiego? Nie można ich inaczej zrozumieć, jak tylko przez pryzmat trwającej zatwardziałości Żydów, ciągłej walki prowadzonej przez synagogę przeciw Kościołowi, która znajduje swoje potwierdzenie w słowach Ewangelii św. Mateusza (Mt 23, 29–35).

Antyjudaizm…

Na celowniku holocaustystów znajduje się „chrześcijański antyjudaizm”, oskarżany o przygotowanie gruntu pod „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”. Zdaniem ks. Grzegorza Ignatowskiego antyjudaizm „od drugiego wieku do dzisiaj towarzyszy dziejom Kościoła”, przyczyniając się do wielu krzywd w przeszłości i stanowiąc w teraźniejszości poważną przeszkodę w nawiązaniu braterskich stosunków z Żydami52. Ks. Weksler-Waszkinel definiuje antyjudaizm jako

zbiór uprzedzeń, niechętnych nastawień w stosunku do Żydów oraz pseudoteologicznych opinii, które długo krążyły w społeczeństwie chrześcijańskim i stawały się pretekstem do prześladowań, których ofiarą w ciągu dziejów niejednokrotnie padali Żydzi53.

Ten „Wiesenthal polskiego katolicyzmu” i tropiciel pseudoteologicznych opinii sprowadza problem antyjudaizmu do poziomu społecznej niechęci podbudowywanej poszukiwanych w religii uprzedzeniami do obcych. Bez osłonek ukazuje nam te szkodliwe „pseudoteologiczne opinie” antykatolicki badacz Weddig Fricke:

Historyczny antyjudaizm występuje wyraźnie we wszystkich krajach, które należą do chrześcijańskiego kręgu kulturowego. (…) Odkąd chrześcijanie mówią o Żydach, posługują się językiem wrogości i pogardy. Dowodzą tego, by poprzestać na niewielu, takie postacie, jak Marcin Luter, Tomasz z Akwinu, Franciszek z Asyżu, Ambroży, Augustyn, Orygenes, Tertulian. U nich wszystkich napotykamy fatalną wrogość wobec Żydów. Szukając jej źródeł, stajemy – trzeba to z przykrością powiedzieć – wobec autorów Nowego Testamentu. Ze sformułowanej przez nich tezy o winie Żydów za śmierć Jezusa i o klątwie, którą, jak możemy wyczytać u Mateusza, Żydzi mieli sami na siebie rzucić, zawsze wyprowadzano coś w rodzaju tytułu prawnego służącego dyskryminacji, wypędzaniu i mordowaniu Żydów. Ilekroć „chrześcijanie” manifestowali swoją nienawiść do Żydów, zawsze powoływali się na Ewangelię św. Jana i św. Mateusza. (…) Od początku głoszenie Ewangelii łączyło się z tendencjami antysemickimi. W każdym razie już pierwsi Ojcowie Kościoła powoływali się na Ewangelię w swych antysemickich wypowiedziach54.

W ten sposób Tradycja Kościoła przy współpracy „pseudokatolickiego” duchownego i antykatolickiego publicysty została wyrzucona na śmietnik…

…a „nauczanie pogardy”

Żydowski inteligent Jules Isaac nazwał doktrynę Kościoła dotyczącą żydów „nauczaniem pogardy”. Co jest w niej takiego pogardliwego, antysemickiego, rasistowskiego?….

Katolicyzm nadał żydom specjalną rangę teologiczną, wyodrębniając ich spomiędzy pogan, heretyków i schizmatyków. Jest to ranga nie tylko negatywna, związana z zerwaniem przymierza i odrzuceniem Mesjasza przez żydów, ale również ranga posiadająca specjalny – wyższy – wymiar wśród innych, pogańskich narodów (Rzym 11, 11; 11, 26–28). Z żydami wiąże się nadzieja czasów ostatecznych, „kiedy to resztki Izraela nawrócą się” – jak napisał św. Tomasz z Akwinu55.

Pan Bóg zawsze karał swój lud wybrany za przeniewierstwa, których się dopuszczał na przestrzeni wieków. Ochraniał swój lud, wywyższał go pomiędzy innymi narodami ziemi, błogosławił mu, ale kiedy żydzi odwracali się od Niego, budowali ołtarze swoim bożkom plemiennym, Bóg okazywał ojcowską surowość w karceniu wiarołomnego narodu (por. Pwt 9, 6; 9, 13–14; 28, 37; Rzym 2, 9). Odrzucenie Jezusa Chrystusa jako Mesjasza przysłanego ludziom w celu odkupienia ich grzechów stało się początkiem teologicznego upadku żydów, a zarazem rozpoczęło śmiertelną walkę synagogi z chrześcijaństwem56. Walka ta będzie trwała aż do końca czasów, kiedy żydzi poznają swoje błędy i nawrócą się, korząc się przed Królem Narodów Jezusem Chrystusem. Wiarołomstwo żydów wzglę­dem Jezusa Chrystusa, śmiertelna nienawiść żydów do chrześcijan, prześladowania, morderstwa, szkodzenie społeczeństwom chrześcijańskim, spowodowało reakcję papiestwa, usuwającą żydów z chrześcijańskiego życia religijnego, społecznego i politycznego. Ksiądz Michał Crowdy i ksiądz Kenneth Novak piszą w swoim artykule, wyjaśniając tę zależność:

Kościół katolicki naucza, że żydzi nie mogą być wyeliminowani spośród nas (tak jak tego chce „antysemityzm”), ani też nie mogą otrzymać równych praw, które doprowadzą do ich dominacji (stanowisko liberalizmu lub «filosemityzmu»).

Czytamy dalej:

Kościół katolicki naucza, że żydzi nie mogą być przedmiotem eksterminacji (noszą bowiem Kainowe znamię dane im przez Boga, aby nikt ich nie zabił), lecz nie mogą również żyć wśród innych narodów na takich samych prawach jak chrześcijanie (gdyż Bóg ostrzega przed grożącym z ich strony niebezpieczeństwem)57. Synod w Elwirze (306) wydał zakaz małżeństw mieszanych żydowsko-chrześcijańskich, synod w Genewie (1078) nakazał Żydom płacenie specjalnych podatków na utrzymanie kościołów, synod w Oxfordzie (1222) zakazał Żydom budowy nowych synagog. Papież Aleksander III (1159–1181) zabronił chrześcijanom wstępować w służbę u Żydów, w ich gospodarstwach domowych – „nasz sposób życia i sposób życia Żydów krańcowo różnią się od siebie, a Żydzi łatwo sprowadzają na manowce dusze prostego ludu i przeciągną na stronę swych przesądów i niewiary, jeśli ten lud żyć będzie w ciągłym i bliskim obcowaniu z nimi58.

Innocenty III (1198–1216) przestrzegał przed zbyt wielkim zaufaniem wobec Żydów przy przyjmowaniu ich w miastach, radząc wprowadzanie specjalnych przepisów regulujących życie Żydów na terenie miast. W innym dokumencie papież zabraniał dopuszczania Żydów do stanowisk publicznych, ponieważ do tej pory kończyło się to wykorzystywaniem urzędów do ciemiężenia ludności lub działania na szkodę państwa. Papież przestrzegał w konstytucji Licet perfidia Iudaeorum:

Są oni żywymi świadkami prawdziwej Wiary. Chrześcijanom nie wolno ich zabijać lub ich prześladować… Egzekwując przywileje, nie wolno ich napadać… Kiedy szukają u nas pomocy, przyjmujemy ich i bierzemy ich w obronę. Kierując się orzeczeniami Naszych Poprzedników: Kaliksta, Eugeniusza, Aleksandra, Klemensa i Celestyna, zabraniamy wymuszania chrztu na żydach, prześladowania ich w jakikolwiek sposób, rabowania ich dóbr, profanowania ich cmentarzy oraz wykopywania ich zwłok w poszukiwaniu pieniędzy. Karą za złamanie powyższych zakazów jest ekskomunika59.

W tym samym tonie na temat żydów wypowiadali się Mikołaj IV (1288–1294), Paweł IV (1555–1559), św. Pius V (1566–1572), Grzegorz XIII (1572–1585), Klemens VIII (1592–1605)60. Kolejni papieże utrzymywali w mocy to nauczanie. Wraz z pojawieniem się doktrynalnego antysemityzmu hierarchia kościelna zajęła stanowisko negatywne względem tej ideologii, zauważając jej filozoficznie błędne podstawy, jednocześnie potępiając narastające prześladowania Żydów61. Papież Pius XI, otwierając mszał ofiarowany mu przez belgijskich pielgrzymów, w podziękowaniu do nich skierowanym powiedział m.in.:

Antysemityzm jest nie do pogodzenia ze wzniosłymi ideami i prawdami wyrażonymi w tym tekście. My, chrześcijanie, nie możemy brać udziału w tego rodzaju ruchu… nie, niemożliwe jest, aby chrześcijanin uczestniczył w antysemityzmie. Uznajemy, że każdy ma prawo bronić samego siebie, innymi słowy, przedsiębrać niezbędne środki ostrożności dla ochrony przed wszystkimi, co zagraża jego słusznym interesom. Ale antysemityzm jest niedopuszczalny62.

+++

Nieprzyjacielem Kościoła jest judaizm, wrogiem śmiertelnym katolicyzmu jest syjonizm, nie zaś Żydzi, których nienawidzą antysemici. Wspaniałość sukcesu licznych nawróceń żydów, np. ojca Alfonsa Ratyzbona, ks. Józefa Lehmanna czy św. Teresy Benedykty od Krzyża, jest potwierdzeniem papieskich orzeczeń. Św. Bernard z Clairvaux pisał w jednym ze swoich listów:

Kościół katolicki tryumfuje nad żydami w szlachetniejszy sposób, ukazując im ich błędy lub nawracając ich, zamiast ich mordować. Nie jest bez znaczenia, że Kościół wprowadził modlitwy za zatwardziałych żydów: gdyż byłoby bezcelowym modlić się za nich, gdybyśmy nie mieli nadziei na ich nawrócenie (List365)63.

Celem katolicyzmu jest nawrócenie żydów, jest „zjednoczenie Izraela” w Kościele katolickim (Rzym 11, 12). Działania propagandzistów „religii Holocaustu”, akceptujące poprzez wmawianie odwiecznych win chrześcijańskich i ekspiacje za rzekome zbrodnie katolików, są w istocie wymierzone właśnie w działalność misyjną Kościoła. Na pytanie „Czy można nawracać żydów?” holocaustyści zgodnie odpowiadają: „Nie!”, ponieważ misyjność stoi w sprzeczności z antychrześcijańskimi przekonaniami judaizmu i rasistowskimi koncepcjami syjonistów64. W ten sposób „chrześcijańscy” wyznawcy „religii Holocaustu” sytuują się wyraźnie poza nakreślonym w Piśmie św. planem Bożej historii…

Warto pamiętać, że słowa św. Pawła: „[w czym] nie masz poganina ani żyda, obrzezanego czy nieobrzezanego” (Kol 3, 11), odnoszące się do Kościoła katolickiego, są takim samym bluźnierstwem dla żydów, jak i rasistów oraz antysemitów… cdn.

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location