I
W Nr. 150 »Myśli Niepodległej” (r 1910) ukazał się mól artykuł p. t. „Pogromy i pogromcy”, który poniżej w całości podaję:
Ilekroć podnosi się krytyka publiczna nacjonalizmu żydowskiego i jego wysoce charakterystycznego stosunku do Polski i sprawy polskiej, wnet się rozlegać zaczyna jednogłośny wrzask całego niemal drobnomieszczaństwa żydowskiego: antysemityzm, chuligaństwo, pogrom.
Szczególnie ten ostatni wyraz ma własność natychmiastowego terroryzowania obozu postępowego i socjalistycznego, uniemożliwiając całkiem walkę z polakożerczemi tendencjami Szulchan-Aruchizmu, maskującego swoją czysto rasową nienawiść do Polski frazesem postępowym lub socjalistycznym. I niżej podpisany, gdy się ośmielił po raz pierwszy zwrócić uwagę na jednem z zebrań pseudo-postępowych w Paryżu na zuchwałe grasowanie żywiołów antygojowskich w organizacjach polskiej młodzieży postępowej, wnet usłyszał pod swym adresem grad obelg najnikczemniejszych ze strony żydów i ich polskich popleczników, wśród których wyrazy »chuligan i pogromca« niezmiennie się powtarzały. Przypomniały mi się mimowoli te czasy, kiedy pogłoski o pogromach obiegały Warszawę i gdy wraz z innymi różne jej obchodziłem dzielnice, aby żadną miarą nie dopuścić do pogromów, które by zhańbiły Warszawę.
To samo stale się powtarza pod adresem każdego samodzielnego, wolnego od antygoizmu, prądu postępowego i socjalistycznego w Polsce. Kto wie, czy wkrótce cały obóz politycznego Szulchan-Aruchizmu u nas, począwszy od umiarkowanie antypolskiego kempneryzmu, skończywszy na skrajnie polakożerczym hajntyzmie i kradkosztajnizmie, nie zacznie wołać w niebogłosy, iż „Myśl Niepodległa” wraz z »Prawdą« i „Kurierem Porannym” zamyślają organizować pogromy żydów w Królestwie!
Nacjonalizm żydowski, swym »Młotem« wciąż walący w tę »zgniłą Polskę”, która trąci »trupem« stać się nie chce, widząc, iż zachodzący przewrót w umysłach wysadza go z orbity » organicznego wcielenia« do państw zaborczych, przed którymi się korzy, bojąc się ich siły, już teraz wyraźnie pomrukiwać o pogromach zaczyna,
Z tym straszakiem pogromów, których nigdy Szulchan- Aruchiści nie widzą w Rosji. trzeba raz nareszcie skończyć.
Każdy doskonale wie, że to właśnie Polska z zaparciem o poświęceniem w ciągu wieków broniła żydów, udzielała im przytułku bezpiecznego i nawet dziś jeszcze masy gnębionych, bitych i ściganych żydów w Rosji stale ciągną do Polski jako do swego azylum. Lecz dziwna psychika żyda, korzącego się tylko przed silnym i mocnym, a naigrawającego się nad słabym i uciśnionym sprawia, iż owe masy żydowskie przypuszczają, że ta Polska broni ich i opiekuje się nimi dlatego, że jest przynajmniej w połowie krajem żydowskim.
Gromieni żydzi rosyjscy rusyfikują i żargonizują nasz kraj, podjudzają przeciwko narodowi polskiemu żydowstwo polskie, to zaś ostatnie pod wpływem litwactwa stara się nawet »podbechtać« lud polski przeciwko jego własnej ojczyźnie i zohydzić mu męczeństwo dziejowe Polski. Słowem zamiast pogromów żydów w Polsce, widzimy raczej próbę pogromu Polski przez żydów.
Lecz nie na tem koniec. Prawda wygląda daleko gorzej i musimy ją nareszcie odsłonić, aby położyć kres polakożerczym wybrykom swojskiego i napływowego litwactwa, widzącego w umiejętnie wywoływanem widmie »pogromów« świetny środek do dalszego bezkarnego uprawiania swego ohydnego rzemiosła.
Twierdzę kategorycznie, iż w okresie rewolucji żydzi o r g a n i z o w a 1 i p o g r o m y P o 1 a k ó w Królestwie-
Na pozór słowa te wydadzą się paradoksem, są one jednak absolutnie zgodne z rzeczywistością. Działa mianowicie w naszym kraju, sławetna organizacja nacjonalistyczna żydowska, biorąca rekord na punkcie polakożerczości, która maskuje frazesem nieprzejednanego marksizmu, Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy, czyli t.zw socjał-litwactwo. Otóż ta organizacja, będąca awangardą walczącego z Polską nacjonalizmu żydowskiego, nie zadawalała się zwyczajnym szkalowaniem sprawy polskiej, lecz wprost organizowała pogromy Polaków.
Tak było 1 maja 1905 w Warszawie, kiedy wszystkie organizacje uchwaliły nie urządzać manifestacji z łatwo zrozumiałych względów; owa zaś umyślnie ją zorganizowała, z góry wiedząc, czem się to skończy. I naturalnie wzywała na nią polski lud roboczy. Tak było w krwawych dniach czerwcowych w Łodzi tegoż roku, kiedy znów ta sama żydowska organizacja pchała bezbronne masy polskie do kroków szalonych, naturalnie umywając potem ręce... W późniejszych walkach bratobójczych w Łodzi ta sama żydowska organizacja odegrała nie tylko dwuznaczną rolę, lecz kto wie, czy nie była główną aranżerką tych serce ściskających walk, kiedy brat na brata, ręką niewidoczną kierowany. poszedł. Mianowicie we wzmiance p. Kurnatowskiego o socjał-litwactwie” w Nr. 134 »MyśIi Niepodległej” ukazała się, powtórzona za krakowskim » Przedświtem”, wiadomość, iż w okresie wyborów do I. Dumy, »Zarząd Główny” tej partii wydał polecenie rozbijania zebrań wyborczych, a nawet „strzelania po łbach do prezydium”. A wszak od tych zatargów wyborczych, rozpoczęły się owe, smutnej pamięci, walk w Łodzi! Przypominam sobie nadomiar wprost ohydne i łotrowskie odezwy tej »partii« z powodu owych zajść... Jakie sposoby w ogóle były wtedy praktykowane, świadczy notatka w pismach z owych czasów o bombie, podłożonej pod lokal wyborczy w Włocławku! Dalej ta sama organizacja żydowska nawoływała do ciągłych strejków masy polskie, nie tylko przez to dezorganizując bezmyślnie całe życie ekonomiczne kraju, lecz co gorsza, głodząc i wyczerpując lud polski.
Lecz powie kto: to już było, po co wywlekać stare dzieje? Czynię to przede wszystkim dlatego, żeby zbić krążącą wśród różnych antygojów bajkę o usposobieniu do pogromów Polaków, i aby wykazać, jak się żydzi odpłacili ludowi polskiemu za szlachetną i rycerską obronę ich życia i mienia przed nawałą pogromową, idącą z Rosji. Następnie niebezpieczeństwo pogromów Polaków przez żydów jeszcze nie minęło
Oto jak ostatni (VI) zjazd tej »partii«, wypowiedziawszy się między innymi przeciw kooperatywom, podkopującym byt drobnych kramarzy żydowskich, określić najbliższe owej partii zadania :
Trzeba wywoływać akcję masową i wystąpienia czynne proletariatu w formie demonstracji, strejków powszechnych lub częściowych, mityngów i t. p. wszędzie, gdzie to będzie możliwe i celowe ze względu na chwilowe położenie, (a tej jest mowa organizowaniu święta 1-go maja i... haponady!!!, p. str. VII. O VIII. broszurki o VI zjeździe »S. D. K, P. i L.«).
I kogóż to będzie posyłać na rzeź ta żydowska organizacja? Naturalnie Polaków. Słowem jest to formalna zapowiedź nowych pogromów Polaków, wypchniętych przez żydów, korzystając z chwilowego nastroju podnieconego w masach polskich.
I trzeba zaiste podziwiać czelność nacjonalistów żydowskich, wyjących »pogrom« z powodu najłagodniejszej krytyki ich postępowania wtedy, kiedy może ta lub inna ich grupa zdradziecko gotuje nowy pogrom ludu polskiego!
Piekielną jest doprawdy etyka Szulchan-Aruchu.
Żydzi urządzali pogromy Polaków w Królestwie! Gdy fakt ten po raz pierwszy przeze mnie podany został do publicznej wiadomości w powyższym artykule, nastąpiło niebywałe poruszenie umysłów wśród ogółu całego. Zwłaszcza postępowcy i socjaliści polscy — mało dotąd przyzwyczajeni do obiektywnej krytyki roli elementu żydowskiego w ubiegłej rewolucji i w chwili obecnej — potracili zupełnie głowy pod wpływem niemożliwej wrzawy, jaką podniosły pisma i organizacje żydowskie, starające się w ten sposób zagłuszyć tę tragiczną sprawę. Żydowstwo instynktownie poczuło, iż analiza jego stosunku do Polski i ideałów polskich, tak jak się ujawniły w wypadkach 1904—03, do fatalnych dla niego wyników prowadzi
Izrael jest nietykalny, Izrael krytyce nie podlega, odwieczna psychika żydowska, psychika »ludu wybranego”, Wyszła na jaw i zamanifestowała w wieku XX. w dobitny sposób swoje uroszczenia do przewodzenia światu i decydowania o tem, co jest postępowe, kulturalne, humanitarne... W artykule «Uwertura żydowska” A. Niemojewski w świetny sposób scharakteryzował ten wybuch bezsilnej wściekłości fanatyzmu żydowskiego przeciwko pierwszemu pismu postępowemu, co zerwawszy z żydowstwem, postanowiło tylko sprawie polskiej służyć i zdemaskowało z niezwykłą śmiałością pogromowo antypolski charakter działalności politycznej socjał-litwactwa. czyli t. zw. »Socjał-demokracji Królestwa Polskiego i Litwy.
»Jako gdy kapelmistrz, pisze Niemojewski, pałeczka swą skinie, nagle ozwą się trąby i kotły, ryki puzonów, piskliwe skrzypce, wrzaski rogów, brzęki cymbałów, bębnów warczenia, tak pierwsze słowa nasze krytyki żydowstwa wywołały istną uwerturę wymysłów, klątw, wyzwisk, przedrzeźniań, tupań, świstów, zgrzytów, jęków, wypominań, histerycznych ataków, bluzgów szyderczych, oszczerstw, łgarstw, nad którymi panowała głucha zapieniona wściekłość, zielona z bezsilności, że pragnąc wywrzeć na nas swą tanią pomstę, zarazem tak drogo ją okupuje rozebraniem swej duszy do naga wobec spokojnego i krytycznego widza, którem było społeczeństwo polskie. Ten tłum, który na widok jednego stójkowego blady się staje jak kreda, zdumiewające okazał męstwo w ataku masowym na jedno jedyne pisemko, którego redakcja nie rozporządza niczym więcej, prócz pióra. Posypał się grad słów, jak »błazen«, »łajdak«, »pachołek inkwizycji«, »pogromca«, »rabuś«, »denuncyanł«, »prowokator« ([1]). Naród, który zawsze wobec silnych się płaszczył niewolniczo a wobec bezsilnych był jak Achilles wrzący, zawzięty, który jak masa fioletowa się robi ze strachu, usłyszawszy wyraz „śmierć” i zawsze dodaje: »o tem nie można mówić”, że naturalnie rzadkie i niekiedy nawet bohaterskie pominiemy wyjątki, aż zbytnio jednak potwierdzające regułę, w ciągu trzech tysięcy lat swojej historii pisanej tak się nie rozryczał, jak prawdziwy Leo ex tribu Juda (Lew z pokolenia Judy) wobec jednego periodyku, względnie w niewielu egzemplarzach (1600) odbijanego, a zatem nawet względnie mało czytanego ('). Nigdy liczba i olbrzymiość ripost nie była bardziej nieproporcjonalna w stosunku do nikłości uderzenia, nigdy defensywa tak po milikroć nie przerosła ofensywy, nigdy bodaj słowo nie wywołało takiej wrzawy nieustającej, jak w chwili, kiedy »Myśl Niepodległa” ośmieliła się podnieść swą słabą rękę na nienaruszalny majestat Izraela. Z potulnych patriotów polskich wyskoczył jak z procy żarliwy nacjonalista żydowski, socjalista natychmiast zapomniał o robotniku, o swym stanowisku klasowym i o swym marksizmie, semitę w całości nieśmiertelnej z siebie dobywając, przedstawiciel wielkich finansów stanął ramię w ramię z wrogiem swoim, który mu niedawno jeszcze wymyślał od “burżujów”, wolny myśliciel jak za dotknięciem prądu elektrycznego dobył z ciebie niby z futerału lichwiarza i podrabiacza weksli wdzięczności, w patriotach, liberalisiach, salonowcach, elegantach ocknął się momentalnie g h e tt o w i e c, więź antropologiczna wzięła górę nad wszelkimi podziałami, sztucznie przez kulturę wytworzonymi, ludzie z pałaców, parterów, suteren utworzyli nagle zbitą masę uliczną, zmieszały się wszystkie stany, znikły różnice pojęć, poglądów, przynależności kulturalnych — widziało się tylko jedną czarną masę skotłowaną, wygrażająca aż do nieprzytomności, pragnącą wmówić w siebie potęgę a postrzegającą jednak całą swoją niemoc właśnie przez fakt takiego rozpętania w stosunku do jednej, maluchnej redakcyjki na czwartaku, o której głowę rozbiło się tyle gromów, że gdyby stary grecki Dzews choć raz tak był olimpijski swój kołczan wyszafował, nie śmiałby na pewno najgłupszej nimfie pokazać się więcej na oczy.
» Rozpoczęła się gwałtownie pośpieszna mobilizacja wszystkich, jak mówi Prus, «lenników”. Oblegano siwych postępowców, aby pisali przeciw nam protesty (zebrano podpisów pięć, więc dano pokój). Ciągnięto za uszy wszystkich »bojowników humanitarności«, aby orzekli, iż jesteśmy »pogromczykami”. Poleciano ze skargą do Bebla, do Jaurès’a, przeniesiono wrzawę do prasy niemieckiej i rosyjskiej. Aczkolwiek krytykowaliśmy księży, a są kraje, gdzie księży gromiono, żaden ksiądz nie posądził nas, iż sięgamy mu nożem pod garło; aczkolwiek krytykowaliśmy szlachtę, a szlachcie urządzano u nas rzezie, żaden szlachcic nie zawołał, iż godzimy na jego życie; aczkolwiek w czasie rewolucji proletariat grzmiał przeciw burżuazyjna i niekiedy padały nawet trupy, ogół burżuazji mordu powszechnego tak bardzo się jakoś nie obawiał a przynajmniej się z tem nie zdradził. Uczynili to dopiero publicyści żydowscy, bajecznie przy tej sposobności »obracając« stylusem swym pismackim. Gdy napisano, że żydzi znaleźli u nas schronienie »bezpieczne«, powstał wrzask: »Aha, chcielibyście, aby znaleźli schronienie niebezpieczne!”.
(W Nr. 179 »Myśli Niepodległej” sierpień 1911 w art, »Filosemityzm po roku dyskusji, str. 1091, podany jest fakt wymowny, iż żydzi, gdy zarzucono im brak wdzięczności i uznania dla narodu polskiego za niedopuszczenie przezeń do pogromów żydowskich w Królestwie podczas rewolucji, odpowiedzieli na to w latach uspokojenia ustami nacjonalistów swoich: „Cóż, czy żądacie zapłaty!? Czy szczycicie się tem, że nie zrobiliście ś w i ń s t w a ! ?”.
»Jakże ma wśród wrzaskliwego ćwierkania ptactwa święty Wit usłyszeć Pana Jezusa, czy tworzy się już na łanie zarodek ziarna zbożowego w kłosie, czyli piętka ? Jakże ma publicysta wśród tej uwertury żydowskiej odpowiedzieć ogółowi, jakich ziarn zarodki tworzą się w kłosie dusz polskich na łanie ojczystym, gdzie hreczkę wysadza cebulka ?
A jednak prasę polską również obiegła dyskusja żydowska. Niektóre pisma poświęciły jej po kilka artykułów wstępnych. Zwycięstwo nasze w znaczeniu czysto ideowem na tem polega, iż pisma tak różniące się od siebie, jak wychodzący w Krakowie socjalno-demokratyczny »Naprzód« i wychodzący w Warszawie narodowo-demokratyczny «Goniec” w sposób wielce zbliżony wypowiedziały się w kwestii żydowskiej. Ale świeżo, bo w Nr. 46 »Tygodnika Ilustrowanego « zabrał głos Bolesław Prus, który nie należy do żadnego z tych obozów, a i na nas wcale łaskaw nie bywał. Kronikę swoją tygodniową tymi zaczyna słowy:
»Część postępowców polskich w sposób głośny i uroczysty wystąpiła przeciw czerwonemu czy postępowemu nacjonalizmowi żydowskiemu. Albowiem: „żywe polskie serce targnąć się musiało bólem i oburzeniem, gdy po ulicach Warszawy znieważano nasz symbol narodowy, gdy przekonywać zaczęto robotnika polskiego w pismach, drukowanych po polsku, że Polska jest trupem, od którego powinien się odwrócić ze wstrętem”. Z tego oburzenia i bólu urodził się prąd, nazwany dziś mianem „antysemityzmu postępowego”, któremu dają publicystyczny wyraz« — i tu wymienia szereg publicystów. A dalej pisze: »Hasłem tego ruchu jest: odżydzić polski Postęp, polski socjalizm, polską myśl niepodległą«. Atak postępowych antysemitów* (Prus bierze te słowa w cudzysłów) — był widać tak bolesny, że postępowcy czy socjaliści żydowscy pobiegli ze skargą na polską nietolerancję aż... do p. Jaurès’a w Paryżu! No i Jaurès z całą serdecznością człowieka, nie mającego pojęcia o naszych stosunkach, uważał za potrzebne zganić nietolerancyjność polską. Według jego misywy antysemityzm jest jednym z objawów dzikiego nacjonalizmu, który narazi Polskę na utratę sympatii robotników francuskich, zawsze walczących o tolerancję i wolność. (NB. niedawno w parlamencie francuskim towarzysze Jaurèsa krzyknęli w stronę Reinacha, broniącego zarządzeń Branda przeciw strejkowi kolejowemu : A bas les Juifs). »W tem miejscu można by zapytać Jaurèsa, czy w oczach robotników francuskich tak drażliwych, gdy chodzi o wolność i tolerancję dla żydów, czy my, Polacy, już wcale nie zasługujemy na tolerancję i wolność, już nawet me mamy prawa do bytu? Biedna nasza polskość nie ma szczęścia do cudzoziemców! Niedawno poeta norweski, wyklinał nas za tyranizowanie Rusinów, świeżo pewien dziennik francuski ujmował się przeciw nam za ciężko krzywdzonymi Litwinami, a dziś przywódca socjalistów francuskich gromi polską nietolerancję w stosunku do Bogu ducha winnych żydów!... Okoliczność ta zmusza nas do spojrzenia na sprawą żydowską w naszym kraju, już nie z sentymentalnego, ale z faktycznego punktu, ażeby zrozumieć, czy my naprawdę jesteśmy owym wilkiem krwiożerczym, drącym skórę z żydowskiego jagnięcia, czy też... stadem baranów, wśród których gęsto się uwijają lisy żydowskie tak, jakby wiązała ich bardzo mądra, silna i celowa organizacja?«. Podkreślenie nasze, boć i przeciw nam żydzi wszystkich odcieni tak się rzucili, jak gdyby wiązała ich istotnie organizacja. Prus pisze dalej, że żydzi prowadzą z Polakami walkę o byt wszelkimi środkami, nie wyłączając nieuczciwych Zwraca uwagę na szerzenie się nacjonalizmu żydowskiego wśród uczącej się młodzieży, przytacza odezwy gazet żydowskich, skierowane do tej młodzieży. Prus tak się zwraca do żydów: »jeżeli Polska jest trupem, czymże wy sami jesteście? Czy nie tem robactwem, które wywołuje gnicie ? (]). Nie przeczy, że asymilacja dała nam dość typów wysoce dodatnich, ale ziarnka złote i »drogie kamienie« idą tylko razem »z zalewem rzeki żydowskiej«. Istnieje przede wszystkim bardzo liczna grupa żydów, szerzących straszliwą demoralizację są to lichwiarze, sutenerzy, utrzymywacze domów publicznych, złodzieje, nabywcy rzeczy kradzionych, fałszywi świadkowie, organizatorowie band złodziejskich i rozbójniczych, fałszerze pieniędzy, nieuczciwi handlarze, denuncjanci, prowokatorzy i t. p.(z).
(Prus zapomniał o łatwości prostytuowania się żydówek, i to nawet ze sfer rzekomo kulturalnych, zwłaszcza zagranicą, gdzie wszystkie one uważają za właściwa podawać się za Polki, a nawet mniemają często, iż przedstawiają wyższy typ kobiety p o ls k i ej. Pociąga to za sobą ogromną demoralizację życia polskiego na obczyźnie oraz powstanie wśród cudzoziemców wprost fatalnej opinii o narodzie polskim. Na ren bolesny dla naszej dumy narodowej fakt starałem się zwrócić uwagę ogółu w art. »Gońca« p. t. »Młodzież polska na obczyźnie« z dnia 8 czerwca 1911 roku, Nie ulega wątpliwości, iż interwencja opinii polskiej jest tu nieodzowną, gdyż młodzież polska zagranicą zupełnie na to nie reaguje, podczas gdy jej to obowiązkiem przede wszystkim stanąć w obronie godności kobiety polskiej. (Przyp. mój).
’’Według p. Juliana Unszlichta Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy, a właściwie »awangarda walczącego z Polską nacjonalizmu żydowskiego«, organizowała z robotników polskich niepotrzebne, a krwawo kończące się demonstracje, zachęcała do rujnujących strejków i podniecała do walki bratobójczej — znowu robotników polskich!... O tych manewrach żydowskich chodziły już wówczas głuche wieści, ale na przykład ja nie miałem odwagi im wierzyć. Dziś dowiaduję się ciekawych rzeczy. W owej rewolucyjnej « epoce dyrektor pewnej naszej cukrowni znalazł się przypadkiem w Berlinie na posiedzeniu przemysłowców tamtejszych, którzy jakoby zadeklarowali 800.000 marek dla popierania strejków w Polsce, gdyż »zyska na tem przemysł niemiecki«. Jeżeli opowiadanie powyższe jest prawdziwe, ładnie wyglądają przywódcy ’polskich strejków«.
No, sprawa Azeîa, dodaje Niemojewski, dowiodła, iż nawet Sazonow, robiący zamach na Plewego, był narzędziem prowokacji, że wszystkie bodaj większe i głośniejsze zamachy rosyjskich terrorystów były organizowane przez prowokatorów...*.
Wystąpienie niespodziewane Prusa poruszyło cały ogół i zdetonowało wielu zwolenników socjał- litwactwa. Żydzi wprawdzie chcieli przy sposobności znieważyć imię wielkiego pisarza i obywatela Polski, lecz bez żadnego powodzenia oczywiście. Artykuł Prusa, w którym tenże powołuje się na mnie i popiera me wywody, dodał mi niezmiernie otuchy w tak trudnej walce, przeto czułem się w obowiązku wyrazić Mu za to swe uznanie. Lecz Prus, znany ze swej skromności, nie zgodził się na opublikowanie mego listu, z treści zbliżonego do art. »Na rozstaju«, w zamian za to przesłał mi list, który po śmierci wielkiego pisarza podaję do publicznej wiadomości.
Oto jego treść, nasuwająca wiele refleksji:
Szanowny Panie!
Dziękuję za list Pański, w którym bardzo przecenił Pan wartość mego odezwania się w sprawie żydowskiej. Po prostu wystąpienie Pańskie było uczciwe, rozjaśniło niektóre ciemne zjawiska naszego życia, a więc — nie mogło być przemilczane. Kilka dni naradzaliśmy się w redakcji: czy drukować list Pański? Ja, wyznaję z góry, byłem temu przeciwny, choćby ze względu na komplementy wypowiedziane pod moim adresem; inni z początku chcieli drukować, nawet zapalali się, lecz po paru dniach ostygli i bynajmniej nie ze względów obchodzących redakcję.
Szanowny, drogi Panie, niech Pan nie gniewa się, że jednak — gorący list Pański zostawię sobie na pamiątkę. Porozumiemy się łatwo: po rycersku walcząc, trzeba opatrywać rany skaleczonemu przeciwnikowi, nigdy zaś po raz drugi i trzeci nie uderzać w zbolałe miejsce(+++). Żydom sprawił Pan okrutne cięgi swoimi odkryciami i poglądami; niechże im Pan pozwoli odetchnąć.
Trochę i ja znam żydów; nawet spotykałem »starszych« z gminy, którzy twierdzili, że na nich za mało byłoby szubienic. Mimo to nie lękam się ich rzekomej potęgi i jestem pewny, wiem, że główną ich bronią są nasze wady. Na to kładłbym nacisk, zwracając jednak od czasu do czasu uwagę i na szkodliwe lub nieprzystojne działanie żydów.
Myślę, że Pan zrozumie mnie i usprawiedliwi; zatem — chowam list Pański i zostaję
z wysokim szacunkiem, sługa
Warszawa, 25 XI 1910. Al. Głowacki.
+++Podkreślenie Red. GW
Do tego listu pozwolę sobie dorzucić parę uwag: niestety nie jest to walka z rycerskim przeciwnikiem, lecz z »tem robactwem, które wywołuje gnicie«, a które trzeba bezwzględnie wyrugować z organizmu narodowego Polski. Tem bardziej, iż ta organizacja żydowska działa nadal, z góry będąc pewna, iż obóz postępowy i socjalistyczny polski nie będzie miał odwagi prowadzić tej walki do końca, a to, aby nie ściągnąć na siebie zarzutu »antysemityzmu« ze strony międzynarodowego obozu socjalistycznego, w którem się »S. D. K. P. i L.« dzięki Róży Luksemburg solidnie obwarowała.
Lecz wśród obrońców przygodnych »socjał-demokracji Królestwa Polskiego i Litwy«, przezornie się kryjącej za wrzawą, jaką podniosło żydowstwo, by nie dopuścić do zdemaskowania istotnego charakteru tej organizacji, znalazł się Antoni Szech. Jego artykuł w Nr. 23. »Odrodzenia« O p. t. „Ohydna potwarz”, zarzucający mi jakieś niesłychane, z palca wyssane posądzenia, został z radością pochwycony przez element żydowski w koloniach polskich zagranicą oraz wywołał duże zamieszanie wśród części postępowców i socjalistów polskich ze względu na osobę autora. Wtedy, aby jawnie w oczach całego ogółu wykazać, iż zarzutów swoich żadną miarą nie cofam i aby zmusić moich przeciwników do dania nareszcie publicznie odpowiedzi, postanowiłem oddać się dobrowolnie pod sąd obywatelski i zwróciłem się osobiście do Antoniego Szecha, aby wziął na siebie rolę mego oskarżyciela, w której już wystąpił w owym artykule — zawiadamiając o tem wszystkich publicznie w liście do Redakcji Nowej Gazety« z dnia 25 listopada 1910.
Oczywista rzecz, iż oddawałem się dobrowolnie pod sąd nie poczuwając się do żadnej winy, lecz by tem wyraźniej podkreślić, iż, spełniając swój smutny obowiązek, muszę się liczyć z pewnym niedowierzaniem ogółu wobec ujawniania podobnych faktów, a tem samem i z pewnym niedocenianiem niebezpieczeństwa, z tej strony dla ludu naszego płynącego. Zresztą opinia wnet się w tem zorientowała. Zwracałem się zaś listownie do ’Nowej Gazety” z tego względu, iż pismo to, jako żydowskie, zaciekle mnie atakowało, i tem samem było miarodajnym dla moich przeciwników.
Lecz Antoni Szech, przyjechawszy do Paryża, przysłał mi list, będący na prawdę historycznym dokumentem. Otrzymałem go 19 grudnia 1910 i ogłosiłem w ’Nowej Gazecie z dnia 3 stycznia 1911 Brzmi on, jak następuje:
Szanowny Panie1
List Szanownego Pana otrzymałem na wyjezdnym do Paryża, uważałem przeto, że właściwiej będzie odpisać dopiero do zasięgnięciu informacji na miejscu — stąd zwłoka.
') W art. owym A. Szech ominął starannie łódzkie walki bratobójcze. Rzecz charakterystyczna, to samo uczynił późnie; Baudouin de Cour- ienay.
Nie wiem, czy projekt sądu, którego Szanowny Pan żądał, trwa jeszcze, co do mnie uważam go za chybiony, wobec tego, iż jak słyszę, partia udziału by w nim nie wzięła. Osobiście do wszelkich sądów tego rodzaju nie mam zaufania — i udziału w nim w żadnym razie nie przyjmę. Protest mój był zwrócony raczej w stroną «Myśli Niepodległej«, która mojem zdaniem art. Szan. Pana drukować była nie powinna — co do szczerości przekonań Pana nie miałem wątpliwości. Za zwłokę w odpowiedzi przepraszam. — A. Szech«.
List ów świadczy, iż 1° strona przeciwna, t. j. »S D. K. P. i L.«. boi się sądu i w ogóle rozpatrywania tej sprawy; 2° zarzuty Szecha nie miały żadnej podstawy, prócz bezwiednego odruchu instynktu żydowskiego, któremu zbyt łatwo ulegają miękkie charaktery naszych postępowców.
Co się tyczy zarzutu Szecha w stronę »Myśli Niepodległej”, to ze względu na jego nieokreśloność i niezrozumiałość, pominąć go muszę milczeniem.
Sąd tem samem upadł z braku oskarżyciela, lecz Antoni Szech winien by się wyraźniej wypowiedzieć o działalności »S. D. K. P. i L.«, której zwolennicy długo wyzyskiwali jego nieopatrzne wyrwanie się w »Odrodzeniu«, dające broń do ręki żywiołom najbardziej antypolskim.
W tym samym czasie sprawa podniesiona przeze mnie głośnym echem się odbiła w koloniach polskich zagranicą. Wtedy, gdy w kraju opinia żydowska straciła wszelkie znaczenie i ogół polski szybko zrozumiał słuszność moich oskarżeń przeciwko socjał-litwactwu, Polonia zagraniczna była w niewoli u Izraela. Hegemonia żywiołu żydowskiego urabiała się tam latami całymi przy czynnym współudziale litwactwa z t. zw. rosyjskich kolonii zagranicą. To też niektóre kolonie, jak przede wszystkim paryska, od dawna utraciły charakter polski, stawszy się bezładną mieszaniną najbardziej nieokreślonych, zdemoralizowanych i wynarodowionych elementów. Kto chce zrozumieć istotne dążenia i podkład »ideowy«, wybitnie antypolski, naszego żydowstwa, ten powinien zastanowić się nad jego rolą w kolonii paryskiej, gdzie niekontrolowane przez opinię społeczeństwa polskiego niepodzielne rządy od dawna sprawuje. Wszystkie instytucje, mające jakiekolwiek znaczenie, w rękach żydów; stowarzyszenia młodzieży polskiej opanowane i sterroryzowane przez żywioł żydowski, niezmiernie wrzaskliwy, arogancki, zdecydowanie »antygojowski», duszący w zarodku najlżejszą krytykę zacofania u żydów, nadmiar zupełnie zdemoralizowany i demoralizację tę wszystkimi sposobami utrwalający. W rezultacie cały odłam młodzieży polskiej uległ deprawacji i wynarodowieniu, cześć kobiety polskiej została skalana przez żydówki »polskie«, o narodzie polskim wytworzyła się najsmutniejsza opinia zagranicą. Najbardziej zaś bolesnym jest to, iż żywioły szczerze polskie, wysoce etyczne i patriotyczne z jakąś dziwną obojętnością patrzą na to zjawisko, zamiast raz wreszcie koniec mu położyć.
W art. już wzmiankowanych w »Gońcu« p. t. »Młodzież polska na obczyźnie” wskazałem, iż jedynym wyjściem z tej sytuacji jest wyrzucenie masowe żydostwa z kolonii zagranicznych i uniemożliwienie mu podszywania się pod narodowość polską. Aby uprzytomnić sobie, jak silnym jest wpływ żydów w kolonii paryskiej, dość wskazać na to, iż nie dopuścili oni do dyskusji nad kwestią żydowską, wtedy gdy cała prasa polska wszystkich zaborów nią była przepełniona!






