Z inicjatywy i pod redakcją Lektoratu języka włoskiego Uniwersytetu J. K. we Lwowie.
Przekład autoryzowany p. Stanisława Gniadka z udziałem p. Dr. Pauliny Sandauer.
Przejrzał Prof. Dr. Juljusz Kleiner, prof. zw. U. J. K.t członek Polskiej Akademji Literatury,
SKŁADAM SERDECZNE WYRAZY PODZIĘKI JEGO EKSCELENCJI BENITO MUSSOLINIEMU ZA ŁASKAWE POZWOLENIE NA PRZEKŁAD. DZIĘKUJĘ RÓWNIEŻ P. PROF. J. KLEINEROWI ZA JEGO CENNĄ I BEZINTERESOWNĄ WSPÓŁPRACĘ, ORAZ WYDAWCY HOEPLPEMU ZA ZRZECZENIE SIĘ SWYCH SŁUSZNYCH UPRAWNIEŃ.
Jak kobiety rozpoznały redukcję adekwatnie rozumianego PKB nawet o 20% rocznie od r. 1989, błędnie nazywanego wzrostem 3-4%
Dusza wegetatywna
Rekonstrukcja z dnia 15.12.2025
Mirosław Zabierowski
Dusza wegetatywna
„Wszystkie istoty żywe posiadają zdolność odżywiania się, co jest właściwością duszy roślinnej.” (Ks. II, 4)
Dziecko odżywia się, więc warto omówić problematykę kobiecą. Jest tu zagadnienie kosmologiczne.
a)Wprowadzony w r. 1989 system zarządzania przez kapitał (nie przez np. matematyków, fizyków, logików) stanowi wielkie zagrożenie dla życia kobiet, chociaż kobiety tego nie dostrzegają i właśnie walczą o naruszenie Arystotelesowskiej Zasady Życia – ale dlaczego? Bo chcą zmiany. Kobieta walczy tym czym może. Nie może być narażona na niedogodności, stres, że nie ma pewności zachowania Zasady Życia.
b) Zasada Życia? – Tak. Jest taka zasada - tak jak jest w kosmologii zasada kosmologiczna – odwrót od zasady przedkopernikańskiej, czyli istnieje X, bo istnieje, na rzecz innej ontologii: dla każdego X. Nie to, że Ziemia jest jaka jest, lecz to, że Ziemia jest, jaka jest, bo każda innym mogłaby być.
To ułuda – twierdzi pani prawnik. Takiego bezpieczeństwa dla kobiet być nie może. [1][1] Chętnie bym się zgodził, ale nie widzę jakiegokolwiek punktu zaczepienia, aby twierdzić, że ontologia dla każdego jest utopią. Owszem, znam wypowiedzi Janusza Korwina-Mikkego, Tomasza Sommera, S. Michalczyka, J. Kubania, Marka Chodakiewicza, T.W. Berety, całego UPR, N. Czas.
Przez niemal całą drugą połowę 1999 roku wokół uczelnianego wątku afery Ratajczaka panowała względna cisza. Było to o tyle zrozumiałe, że – jak już nadmieniłem – władze uniwersytetu czekały na szybki, skazujący wyrok sądowy, który właściwie automatycznie rugowałby mnie z uczelni.
Tymczasem opolski Sąd Rejonowy umorzył moją sprawę (sądzony ma czyste papiery). Ponadto odwołanie się od tej decyzji tak prokuratora, jak i piszącego te słowa zapowiadało długą batalię. Co zresztą stało się faktem: sprawa nadal się toczy (jesień 2001).
To zmieniło sytuację. Nagle zaczęto się szaleńczo śpieszyć, byle tylko załatwić mnie przed końcem kwietnia 2000 r., gdyż właśnie wtedy kończył się roczny okres zawieszenia po którym – zgodnie z przepisami – powinienem powrócić do pełnienia obowiązków nauczyciela akademickiego. A na to nie można było sobie pozwolić. Plujący jadem antysemityzmu doktor nadal wykłada? Nie, tego nie zdzierżyłaby „Gazeta Wyborcza”, dziesiątki moralnych mądrali goszczących codziennie na jej łamach, Władysław Bartoszewski, arcybiskup Życiński et consortes. Nie zdzierżyłby również Rektor Stanisław S. Nicieja.
TEMAT do tego artykułu nasunęła mi świeżo wydana po polsku książka książka, której poznanie musi stać się obowiązkiem każdego Polaka. Myślę tutaj o „Izraelu” H. de Vries de Heekelingen`a[1] [2] [3]).
Sprawa żydowska została poruszona nie po raz pierwszy, ale i na pewno nie po raz ostatni. Tak samo jak mój artykuł nie jest ani pierwszym, ani ostatnim z serii tych, które uderzają — wciąż i wciąż—na alarm. Jeżeli jednak książce Heekelingena należy się specjalna uwaga to przede wszystkim dlatego, że jest to książka dająca nie tylko ocenę, ale i rozwiązanie. Ocenę prawdziwą a rozwiązanie realne.
Fakt nawrotu fali religijności jest dziś rzeczą niezaprzeczoną. Dodajmy tu — religijności nie tylko formalnej, wyrażającej się w udziale w takich czy innych obrzędach i t. p. ale religijności prawdziwej, zmuszającej coraz to szersze masy do przeżywania swojej wiary. Katolicyzmu nie wystarczy wyznawać, trzeba go także przeżywać, bo tylko wówczas stać się może — a stać się musi —punktem centralnym życia człowieka.
Polacy są totalnie zidioceni, to społeczeństwo zniewieściałych, znarkotyzowanych murzynów – nic więcej.
Polskie dzieci są mordowane tytułem zbrodniczych hitlerowskich praw, od 1939 roku bezustannie praktykowanych w okupowanej Polsce, a ci, piszący petycje, zamiast zabijać aborterów, sędziów i policjantów dających ochronę mordercom przed rodzicami broniącymi swoje dzieci, wysyłają petycje do „pana prezydenta”, który nic nie wie o sprawie, no bo albo akurat się gimnastykuje, albo wycina choinkę, no lub właśnie poszedł żreć muzułmańskie kebaby. To dobre, bo daje siłę fizyczną i duchową. Wierzący muzułmanin, do każdego takiego kebaba, podawanego niewiernemu, musi napluć swoją plwocinę, jako akt przekleństwa i nawracania na wiarę, a kiedy ma już sucho w gardle, to wsadza sobie palec w odbyt i takim wymazem święci ten pokarm podawany zgłodniałemu klientowi, a który przy okazji przyjmie nie tylko jadło, ale i ducha.
„Pan Prezydent”, zamiast czytać takie durne petycje, powinien wziąć w garść sowiecki solidnie ciężki Nagant, pojechać do tego „pana doktora” zmasakrować mu kolbą tego rewolweru mordę i dodatkowo temu chirurgowi połamać palce, a na pożegnanie powiedzieć, że jeśli coś jeszcze o nim usłyszy, to przyjedzie ponownie, ale tylko po to, aby odstrzelić mu jaja. Taki sam zabieg „pan prezydent” powinien powtórzyć wobec sędziego i policjantów, którzy napadli na Weronikę i pobrali od niej DNA, które poszło do banku danych w żydarze, który to pobiera nasze DNA na bazie umowy z EU, to pod hasłem walki z terroryzmem. Pani Weronika zostanie skatalogowana cyfrowo jako element niebezpieczny dla żydów, antysemitka, bo rodzi polskie dzieci. Będzie ona, razem z kodem DNA jej bliskich, skatalogowana u żydów w cyfrowej bibliotece osób przeznaczonych do cyfrowej exterminacji, a co jest planowane za najdalej dziesięć lat.
"Pan prezydent" za pobicie hitlerowskiego ginekologa lub tej całej hitlerowskiej szajki byłby ścigany przez tych warsiawskich prokuratorów i sędziów, ale zanim by go zamknięto, to trochę by to potrwało, a przez ten czas, ile dobrego zrobiłby dla Polski. Nagant w rękę i do roboty! No, ale to nie dla Nawrockiego.
Polska jest ciężko chora i to trzeba leczyć, aby nie umarła. Leczenie stosuje się według diagnozy, a nie według żydowskiego aprioryzmu. Nam, ten zidiociały powszechny w Polsce wojtylianizm jest szkodliwy, a pilnie potrzebny jest nam wzór Iwana Groźnego, który zresztą miał być rzekomo z polskiej krwi.
Śpieszmy się sprawować nasze własne porządki, bo obce porządki tak szybko nadchodzą i nas zniewalają z każdą chwilą.
Red. Gazeta Warszawska
+
TREŚĆ PETYCJI “Prezydencie, ułaskaw Weronikę!”
Szanowny Panie Prezydencie,
Apeluję o skorzystanie przez Pana z prawa łaski wobec Weroniki, mamy skazanej za ostrzeganie innych kobiet przed lekarzem-aborterem Weronika Krawczyk nie pozwoliła lekarzowi zabić swojego syna i została skazana za ostrzeganie innych kobiet przed ginekologiem-aborterem Piotrem A.
Sędzia Wojciech Jankowski ze Starogardu Gdańskiego skazał kobietę na 4 miesiące prac społecznych, zwrot kosztów w wysokości 1812 złotych dla abortera i nakazał jej zamieścić w mediach przeprosiny. Decyzją sędziego Mariusza Kaźmierczaka wyrok został podtrzymany przez Sąd Okręgowy w Gdańsku i jest teraz prawomocny. Wymiar prac społecznych został jedynie zmniejszony do 3 miesięcy. Pozostałe decyzje pozostały w mocy bez zmian.
Annimars —
Prezydent Karol Nawrocki zastosował prawo łaski wobec Weroniki Krawczyk
https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezydent-karol-nawrocki-zastosowal-prawo-laski-wobec-weroniki-krawczyk/......
Annimars —
Przekazujemy list, jaki napisała Weronika – matka skazana za ostrzeżenie przed aborterem, obecnie oczekująca na skierowanie do zakładu karnego.
Sytuacja jest dramatyczna - 10 marca odbyło się posiedzenie sądu, po którym wiadomo już, że wkrótce czeka ją więzienie…
https://ratujzyc......
INWAZJA kapitałów żydowskich do Królestwa w 40-tych latach XIX w. wywołała wzrost antysemityzmu. Zapowiedzi ostrzejszego starcia pojawiły się już w 1857 r. pod postacią artykułów o kwestji żydowskiej, pomieszczonych w "Gazecie Warszawskiej". Znajdujemy w nich wiadomości statystyczne o wzroście ilościowym żydów w kraju, ubolewanie nad ubogą ludnością, która wpada w szpony lichwiarzy oraz uwagi na temat, czem się różni prawdziwy przemysłowiec od spekulanta. Artykuły te jednak nie wychodziły jeszcze poza obręb spokojnej dyskusji. W lecie 1858 r. paryski "Przegląd rzeczy polskich" pomieścił artykuł, ubolewający nad wzmożeniem elementu semickiego na terenie kraju. Wywołał on pełną zjadliwej namiętności odpowiedź Lublinera. "Przegląd rzeczy polskich" odpowiedział w bardzo spokojnym tonie Lublinerowi. Z kolei wmieszała się znowu "Gaz.[eta] Warsz.[awska]", dzięki korespondencji ze Lwowa pióra Henryka Szmitta. To wywołało powtórną, niesmaczną w swej zaciekłości replikę Lublinera, na którą Szmitt zareagował w poważny, umiarkowany sposób.