"Dlaczego wolę "neobanderowców" od stalinistów" – To kulturowy, psychologiczny wstęp do ukraińskiego ludobójstwa na Polakach w Polsce. Autor wypisuje brednie (sprzeczności, kłamstwa) ale logika nie jest tam ważna – bo jest to deklaracja ideowa tej powszechnej w Polsce gazety, na temat rosyjskiego stalinizmu i „neobanderyzmu”. Autor stawia znak równości między wewnętrznymi sprawami Rosjan w Rosji – staliniści, a banderowcami, którzy ani nie są narodem, ani nie posiadają ziemi, ale mają wszelkie roszczenia wobec wszystkich w świecie.
„Banderyzm dążył do budowy własnego państwa (na fundamencie ludobójstwa). Gdy już to państwo istnieje, neobanderowcy nie mówią o podboju cudzych ziem…”
Rosjanie nie atakują Polski ani nie wnoszą żadnych pretensji terytorialnych, nigdy też nie dopuścili się wobec Polaków zbrodni ludobójstwa. Chociaż wzięli na swoje barki odpowiedzialność za zbrodnie sowieckie, a to kiedy — oni sami — Rosjanie byli właśnie największymi ofiarami tego systemu.
Z ukraińcami jest absolutnie odwrotnie, nie są narodem, nie posiadają własnego terytorium, są plemionami koczowników, do których najlepiej pasuje hajdamactwo. I ich wspomniana wszechroszczeniowość jest tego przejawem.
Nawet rzekomy język ukraiński jest im nierozpoznany, tak gramatycznie, jak i w zasobie słów. Potrafią jednak zastrzelić każdego, kto po ukraińsku nie gada.
To mordercy i ludobójcy, zbrodnie Odessy nigdy nie zostaną wyjaśnione przez te krwiożercze plemiona, a nie mówiąc już o prawdzie Wołynia, gdzie zamordowali 500 000 Polaków, a co przyznał w TV prezydent Łeonid Kuczma.
Teraz na zdobytych terenach likwidują wszystkich „nieukraińców”, bo walczą o „swoją ojczyznę”. Trzeba tu podkreślić, że ich ojczyzna obejmuje nie tylko Przemyśl czy Chełm, ale także i Kraków, który ugodowo chcą podzielić między ukraińców, a żydów.
Te prawie dziesięć milionów ukraińców, mających ochronę absolutną w Polsce – immunitet – ma być masą przesiedleńczą z ukrainy, która ma zająć polskie domy i gospodarstwa na wschodzie Polski, z których to terytoriów, za pomocą masowych mordów, mają być wypędzeni Polacy. Ci ukraińscy patrioci, nacjonaliści będą strzelać do opornych Polaków, i palić ich domostwa w Polsce, tak jak to robią obecnie na Ukrainie.
O Polaków nikt się nie upomni, bo beneficjentem obecnej wojny na ukrainie mają być żydzi, i to oni przypilnują - w światowych mediach - o „właściwym” przepływie informacji z Polski. To wszystko co widzimy to właśnie budowa polin.
Póki jeszcze w nas jakiejś siły musimy wziąć się nie tylko za tego bandyckiego autora, ale i za całą redakcję.
Ten art. to akt wojny psychologicznej wymierzony w Polskę i musi być na to odpowiedź.
Red. Gazeta Warszawska
+
Ukraiński nacjonalizm jest dla Polski złem, ale o wiele mniejszym niż rosyjski imperializm. Szczególnie współcześnie. Ukraińcy czczą Banderę za walkę z Moskwą, nie za ludobójstwo na Polakach. Rosjanie przeciwnie – kochają Stalina nie tylko za pokonanie Hitlera, ale też za jego zbrodnie.
Żeby była jasność – nie pochwalam kultu OUN-UPA. Podzielam ocenę, zgodnie z którą zbrodnia wołyńska była ludobójstwem. I za to ludobójstwo, niezależnie od błędów polityki narodowościowej II Rzeczpospolitej, pełną moralną odpowiedzialność ponoszą ukraińscy nacjonaliści. Kijów powinien co najmniej pozwolić na wznowienie ekshumacji polskich ofiar, a najlepiej oficjalnie przeprosić za tamtą zbrodnię. Jak dotąd Aleksander Kwaśniewski jest jedynym polskim prezydentem, który na wołyńskiej ziemi w obecności ukraińskiego odpowiednika wspomniał bez ogródek o ludobójstwie. Trzeba wykorzystać dobrą koniunkturę w relacjach z dalekim od kręgów nacjonalistycznych Zełenskim, aby załatwić nasze historyczne interesy.