To kolejne żydowskie bydle w Polsce, swoimi prowokacyjnie przestępczymi wypowiedziami, najlepiej daje świadectwo nielegalności obecnych władz PiS i Dudy błazna.A nie tylko to!
Sama KONFEDERACJA musi, w tym wypadku, zażądać od rządu uznania tego bandziora za persona non grata i wydalenie go z Polski.
Takie wypowiedzi - jak ta - są ogłoszeniem żydowskich wyroków śmierci na tak wyszczególnionych grupach czy jednostkach.
W taki właśnie sposób została zamordowana przez żydów szwedzka minister spraw zagranicznych Anna Lindh. To za jej krytykę żydaera z powodu żydowskiego ludobójstwa na Palestyńczykach, tamtejszy ambasador w Szwecji Zvi Mazel powiedział: „tego nie można tolerować”.
Kilka miesięcy później Anna Lindh została zamordowana przez szpitalny personel medyczny udzielający jej pomocy po zranieniu nożem w jamę brzuszną przez rzekomego napastnika Mijailo Mijailović`ca, a który był jedynie kozłem ofiarnym.
„Jest nie do przyjęcia” okazuje się być dokładnie prawie takim samym sformułowaniem, jak słowa ambasadora Izraela w Szwecji Zvi Mazel skierowane pod adresem szwedzkiej minister MSZ Anny Lindh, które brzmiały: „tego nie można tolerować”.
Słowa takie, 11 lat temu, wystosował izraelski ambasador w Szwecji Zvi Mazel, wobec Anny Lindh z powodu jej postawy obrony Palestyńczyków przed żydami, gdzie określiła ona postępowanie Izraela jako ludobójstwo.
Około roku po tych słowach ambasadora Zvi Mazel: „ tego nie można tolerować”, Anna Lindh zastała zraniona nożem przez nieznanego napastnika, miało to miejsce w domu towarowym NK. Natychmiast pilnie przewieziono ją do szpitala, gdzie podczas operacji stwierdzono rany wewnętrzne na tętnicy, które nie mogły pochodzić od zwykłego ukłucia, bo były podcięte od wewnątrz, czyli Lindh została dorżnięta w karetce pogotowia, która była na miejscu zdarzenia w 1 minutę po ataku. Ranna Lindh została wniesiona do tego ambulansu, a razem z nią, do środka wskoczył jej domniemany przyjaciel z zawodu lekarz, a z wyszkolenia wojskowego płetwonurek, a po trzecie zatrudniony jako urzędnik w MSZ, dla którego to miałaby ona podjąć separację ze swoim dotychczasowym mężem. Kilka godzin po przybyciu do szpitala Anna Lindh wykrwawiła się i umarła.
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/2289-koszer-albo-smierc
Jeśli Konfederacja nie doprowadzi do piekła politycznego w Sejmie — z tego tylko powodu — to znaczy, że sama jest koszerna, a co chyba jest oczywiste.