Marsz narodowców w rocznicę rzezi wołyńskiej we Wrocławiu został rozwiązany - taką decyzję po dwukrotnym ostrzeżeniu organizatorów, podjęli miejscy obserwatorzy. Decyzję podjęto ze względu na wielokrotne nawoływanie do nienawiści wobec Ukraińców.
Podczas marszu narodowców doszło do ataków słownych. Urzędników musiała otoczyć policja. Ponad stu uczestników zgromadzenia nie zastosowało się do poleceń policji o rozejściu się. Marsz organizowali były ksiądz Jacek Międlar i jeden z liderów środowiska pseudokibiców Roman Zieliński.
Według obserwatorów, organizatorzy złamali prawo i nawoływali do nienawiści wobec Ukraińców. Po ogłoszeniu decyzji o rozwiązaniu zgromadzenia, Jacek Międlar podbiegł do urzędników, a z tłumy było słuchać przekleństwa i obraźliwe hasła.- O 19:45 zgromadzenie Panów Międlara i Zielińskiego zostało rozwiązane przez delegata miasta. Poprzedziło je dwukrotne ostrzeżenie organizatora i uczestników – mówi w rozmowie z RadioZET.pl Bartłomiej Ciążyński, doradca prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii. Jak dodaje, podstawą było nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym i religijnym. Wszystko zostało nagrane.
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Polityka/Marsz-narodowcow-we-Wroclawiu-rozwiazany.-Jacek-Miedlar-wpadl-w-szal
Policja wylegitymowała niektórych uczestników, nie użyła siły. Decyzje o dalszych krokach podejmie po analizie nagrań z marszu.RadioZET.pl
https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Polityka/Marsz-narodowcow-we-Wroclawiu-rozwiazany.-Jacek-Miedlar-wpadl-w-szal






