Czym jest sedewakantyzm? Sedewakanizm jest stanowiskiem teologicznym tych tradycyjnych katolików,
którzy z całą pewnością wierzą w papiestwo, nieomylność papieża i prymat Biskupa Rzymskiego,
a mimo to nie uznają Jana Pawła II za prawowitego następcę Piotra w prymacie.
Innymi słowy, nie uznają go za prawdziwego papieża.
Słowo sedewakanizm jest połączeniem dwóch łacińskich słów, które razem oznaczają „Katedra jest pusta”.
Pomimo różnych argumentów podnoszonych przeciwko temu stanowisku
— że opiera się ono na fałszywym oczekiwaniu, że papież nie może popełnić żadnego błędu,
lub że jest emocjonalną reakcją na problemy w Kościele
— stanowisko sedewakanistyczne opiera się na katolickich doktrynach nieomylności
i niezniszczalności Kościoła oraz na teologicznej opinii wielkiego Doktora Kościoła, św. Roberta Bellarmina.
|
przez Biskupa Marka A. Pivarunasa Poniższy artykuł został pierwotnie napisany w 1992 r., ale nigdy wcześniej nie został wydrukowany w The Reign of Mary. Ten krótki artykuł jest doskonałym streszczeniem powodów, dla których tak wielu tradycyjnych katolików doszło do wniosku, że Tron Piotrowy jest dziś pusty. Chociaż został napisany podczas „pontyfikatu” Jana Pawła II, równie dobrze odnosi się do Franciszka. Czym jest sedewakantyzm?Sedewakanizm jest stanowiskiem teologicznym tych tradycyjnych katolików, którzy z całą pewnością wierzą w papiestwo, nieomylność papieża i prymat Biskupa Rzymskiego, a mimo to nie uznają Jana Pawła II za prawowitego następcę Piotra w prymacie. Innymi słowy, nie uznają go za prawdziwego papieża. Słowo sedewakanizm jest połączeniem dwóch łacińskich słów, które razem oznaczają „Katedra jest pusta”. Pomimo różnych argumentów podnoszonych przeciwko temu stanowisku — że opiera się ono na fałszywym oczekiwaniu, że papież nie może popełnić żadnego błędu, lub że jest emocjonalną reakcją na problemy w Kościele — stanowisko sedewakanistyczne opiera się na katolickich doktrynach nieomylności i niezniszczalności Kościoła oraz na teologicznej opinii wielkiego Doktora Kościoła, św. Roberta Bellarmina. Dlaczego warto uczestniczyć we mszy tradycyjnej w języku łacińskim?Jako wstęp do tego artykułu, pozwólmy tradycyjnemu katolikowi najpierw zadać sobie pytanie, dlaczego jest tradycyjnym katolikiem. Dlaczego nie uczestniczy we Mszy Novus Ordo? Dlaczego odrzuca nauki Soboru Watykańskiego II o wolności religijnej i ekumenizmie? Dlaczego odrzuca nowy kodeks prawa kanonicznego (1983), w którym w pewnych okolicznościach schizmatycy i heretycy mogą, bez wyrzeczenia się swoich błędów i wyznania wiary katolickiej, być przez katolickiego księdza sprawowani sakramentów pokuty, ostatniego namaszczenia i Eucharystii? Jeśli tradycyjny katolik odpowie poprawnie na pierwsze pytanie, stwierdzi po prostu, że Nowa Msza jest bez wątpienia niebezpieczna dla jego wiary i że ze względu na radykalne zmiany w Ofiarowaniu i Konsekracji, wątpliwe jest, czy transsubstancjacja w ogóle ma miejsce. Odpowiadając na drugie pytanie, tradycyjny katolik słusznie stwierdzi, że nauki zawarte w dekretach Soboru Watykańskiego II o wolności religijnej i ekumenizmie zostały potępione przez poprzednich papieży, w szczególności przez papieża Piusa IX w Syllabusie błędów. Na koniec, na trzecie pytanie, tradycyjny katolik z pewnością odpowiedziałby, że takie prawo w nowym kodeksie nigdy nie będzie mogło być uważane za prawdziwe i wiążące ustawodawstwo, ponieważ sakramenty byłyby świętokradczo udzielane heretykom i schizmatykom. Jakie były konsekwencje Soboru Watykańskiego II?Jakże stosownie zmarły arcybiskup Marcel Lefebvre, z okazji suspensy a divinis, którą otrzymał od Pawła VI, napisał 29 czerwca 1976 r. następującą refleksję: „Kościół soborowy jest Kościołem schizmatyckim, ponieważ zrywa z Kościołem katolickim, który zawsze istniał. Ma swoje nowe dogmaty, swoje nowe kapłaństwo, swoje nowe instytucje, swój nowy kult, wszystko to już potępione przez Kościół w wielu dokumentach, oficjalnych i ostatecznych. „Ten Kościół soborowy jest schizmatycki, ponieważ przyjął za podstawę swojej aktualizacji zasady przeciwne zasadom Kościoła katolickiego, takie jak nowa koncepcja Mszy wyrażona w numerach 5 Wstępu do (dekretu) Missale Romanum i 7 jego pierwszego rozdziału, która przyznaje zgromadzeniu rolę kapłańską, której ono nie może wykonywać; takie jak również naturalne — to znaczy boskie — prawo każdej osoby i każdej grupy osób do wolności religijnej. „To prawo do wolności religijnej jest bluźniercze, gdyż przypisuje Bogu cele, które niszczą Jego Majestat, Jego Chwałę, Jego Królewskość. To prawo oznacza wolność sumienia, wolność myśli i wszystkie wolności masońskie. „Kościół, który potwierdza takie błędy, jest jednocześnie schizmatycki i heretycki. Ten Kościół Soborowy nie jest zatem katolicki. W jakimkolwiek stopniu papież, biskupi, księża lub wierni przyłączą się do tego nowego Kościoła, oddzielają się od Kościoła katolickiego”. Niech tradycyjni katolicy, zwłaszcza członkowie Bractwa św. Piusa X, zapytają samych siebie, w jakim stopniu papież, biskupi, księża i świeccy przyłączyli się do tego nowego Kościoła, który, jak zauważył arcybiskup Lefebvre, oddzieliłby ich od Kościoła katolickiego. Jan Paweł II całkowicie przyłączył się do Kościoła soborowego. Wprowadza w życie mszę Novus Ordo i fałszywe nauki Soboru Watykańskiego II. Ogłosił Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego (1983). Śmiało praktykował fałszywy ekumenizm i heretycki religijny indyferentyzm w Asyżu we Włoszech, 27 października 1986 r., poprzez okrutne zgromadzenie wszystkich fałszywych religii świata, aby modliły się do swoich fałszywych bogów o pokój na świecie! Choć temat ten może wydawać się nieprzyjemny, tradycyjni katolicy stają przed strasznymi i palącymi pytaniami: Czy Kościół Soborowy jest Kościołem Katolickim? Czy Jan Paweł II, jako głowa Kościoła Soborowego, jest prawdziwym papieżem? Sedewakanista bez wahania i jednoznacznie powiedziałby, że nie. Wierzyć inaczej, odpowiadać twierdząco na powyższe pytania, oznaczałoby, że Kościół katolicki nie spełnił swego celu, że Kościół Chrystusowy nie jest nieomylny i niezniszczalny, że Papież nie jest skałą, na której Chrystus założył Swój Kościół, że obietnica Chrystusa, aby być ze Swoim Kościołem „po wszystkie dni aż do skończenia świata” i szczególna pomoc Ducha Świętego zawiodły Kościół — wnioski, których żaden tradycyjny katolik nie mógłby nigdy utrzymać. Rozważ następujący cytat z Soboru Watykańskiego I (1870):
„Ojcowie Czwartego Soboru Konstantynopolitańskiego, idąc w ślady swoich poprzedników, złożyli tę uroczystą profesję: „Pierwszym warunkiem zbawienia jest zachowanie normy prawdziwej wiary. Niemożliwe jest bowiem, aby słowa naszego Pana Jezusa Chrystusa, który powiedział: „Ty jesteś Piotr, a na tej skale zbuduję mój Kościół” (Mt 16,18), nie zostały zweryfikowane. A ich prawdziwość została udowodniona biegiem historii, ponieważ w Stolicy Apostolskiej religia katolicka zawsze była zachowywana w czystości, a jej nauka świętą”. …gdyż w pełni zdali sobie sprawę, że ta Stolica św. Piotra zawsze pozostaje nieskażona żadnym błędem, zgodnie z boską obietnicą naszego Pana i Zbawiciela złożoną księciu jego uczniów: „Prosiłem za tobą, aby twoja wiara nie ustała; a ty, gdy się nawrócisz, utwierdzaj swoich braci” (Łk 22,32).” Papież Leon XIII w swojej encyklice Satis Cognitum nauczał, że Urząd Nauczycielski Kościoła nigdy nie może być w błędzie: „Gdyby (żywe Magisterium) mogło w jakikolwiek sposób okazać się fałszywe, wówczas następowałaby oczywista sprzeczność; wówczas bowiem sam Bóg byłby autorem błędu”. Jak tradycyjny katolik może z jednej strony odrzucać Nową Mszę, heretyckie nauki Soboru Watykańskiego II i Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego (1983), a z drugiej strony nadal uznawać za papieża tego samego, który oficjalnie ogłasza i egzekwuje te błędy? Rozważmy jeszcze jedno pytanie: czy wiara i rząd tradycyjnego katolika są takie same jak Jana Pawła II i jego Kościoła Soborowego? Czy tradycyjni katolicy wierzą w te same doktryny co Jan Paweł II i jego Kościół Soborowy w kwestii Nowej Mszy, fałszywego ekumenizmu i wolności religijnej? Czy tradycyjni katolicy podlegają lokalnej hierarchii i ostatecznie Rzymowi? Papież Pius XII w swojej encyklice o Mistycznym Ciele Chrystusa nauczał: „Z tego wynika, że ci, którzy są podzieleni w wierze i rządzie, nie mogą żyć w jednym Ciele, takim jak to, i nie mogą żyć życiem jego jednego Boskiego Ducha”. Czy tradycyjni katolicy są zjednoczeni z Kościołem Soborowym w wierze i rządach, czy też podzieleni ? Sedewakantysta szczerze przyznaje, że jego wiara nie jest w rzeczywistości taka sama jak Jana Pawła II i jego Kościoła soborowego. Jako tradycyjny katolik sedewakantysta wierzy i wyznaje wszystkie nauki Kościoła katolickiego, a to wyznanie prawdziwej wiary obejmuje odrzucenie fałszywych nauk Soboru Watykańskiego II („wszystkie już potępione przez Kościół w wielu dokumentach, oficjalnych i ostatecznych” — arcybiskup Marcel Lefebvre, 29 czerwca 1976).
Podczas pierwszej modlitwy Kanonu tradycyjnej Mszy, która zaczyna się od Te igitur, ksiądz w normalnych czasach recytowałby una cum papa nostro N. (jeden z naszym papieżem N.). Jakie znaczenie niesie ze sobą ta krótka fraza — una cum, jeden z? Jeden w wierze, jeden w rządzeniu, jeden we Mszy i sakramentach — zjednoczony — oto znaczenie! Czy tradycyjny ksiądz może szczerze recytować w Kanonie Mszy, że jest una cum Janem Pawłem II? W czym jest una cum Janem Pawłem II? W naukach soborowych, w rządzeniu, w oficjalnej Nowej Mszy i sakramentach — czy jest on faktycznie una cum? Czy możliwe jest, że papież naucza błędów?Ostatnią kwestią dotyczącą sedewakantyzmu jest sposób, w jaki wszystkie te rzeczy się wydarzyły. Kiedy miały miejsce? Jak miały miejsce? To obszar, w którym sedewakantyści różnią się. Niektórzy uważają, że wybory papieskie były nieważne na podstawie Bulli papieża Pawła IV z 1559 r., Cum ex apostolatus: „Jeśli kiedykolwiek okaże się, że… Rzymski Papież odstąpił od wiary katolickiej lub popadł w jakąś herezję przed objęciem papiestwa, objęcie, dokonane nawet za jednomyślną zgodą wszystkich kardynałów, jest nieważne, nieważne i bezskuteczne; ani nie można powiedzieć, że stało się ważne, ani nie można uznać go w żaden sposób za prawowite, ani nie można sądzić, że daje takim osobom jakąkolwiek władzę zarządzania sprawami duchowymi lub doczesnymi; ale wszystko, co powiedzieli, zrobili i administrowali, nie ma żadnej mocy i nie nadaje absolutnie żadnej władzy ani prawa nikomu; i niech tacy przez sam ten fakt (eo ipso) i bez wymaganego jakiegokolwiek oświadczenia zostaną pozbawieni wszelkiej godności, miejsca, honoru, tytułu, władzy, urzędu i mocy”. „Jeśli (żywe Magisterium) mogłoby w jakikolwiek sposób być fałszywe, następuje oczywista sprzeczność; wówczas bowiem sam Bóg byłby autorem błędu”. Popularne sztuki graficzne, domena publiczna, za pośrednictwem Wikimedia Commons Niektórzy sedewakaniści cytują Kodeks Prawa Kanonicznego (1917) w kanonie 188 nr 4: „Wszystkie urzędy zostaną opróżnione ipso facto (bez konieczności składania oświadczenia) przez milczącą rezygnację… #4 przez publiczne odstępstwo od wiary katolickiej”. Inni podzielają pogląd św. Roberta Bellarmina zawarty w De Romano Pontifice (rozdział XXX): „Piąta opinia (dotycząca heretyckiego papieża) jest zatem prawdziwa; papież, który jest jawnym heretykiem z tego powodu (per se) przestaje być papieżem i głową (Kościoła), tak jak z tego powodu przestaje być chrześcijaninem (sic) i członkiem ciała Kościoła. Jest to osąd wszystkich wczesnych Ojców, którzy nauczają, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. Papież Innocenty III, cytowany przez teologa Billota w swoim Traktacie. de Ecclesia Christi, s. 610: „Wiara jest mi niezbędna do tego stopnia, że mając Boga za jedynego sędziego w innych grzechach, mogę być jednak sądzony przez Kościół za grzechy, które mógłbym popełnić w sprawach wiary”. Wystarczy powiedzieć, że kwestia papieża jest trudna, nieprzyjemna i przerażająca; jest to jednak kwestia konieczna i ważna, której nie można uniknąć. Podsumowując, niech nie będzie powiedziane, że sedewakanista odrzuca papiestwo, prymat lub Kościół katolicki. Wręcz przeciwnie, to z powodu swojej wiary w papiestwo, prymat, nieomylność i niezniszczalność Kościoła katolickiego odrzuca Jana Pawła II i jego Kościół soborowy. Dla sedewakanisty Kościół katolicki nie może i nie zawiódł. Wielka apostazja przepowiedziana przez św. Pawła w Liście do Tesaloniczan miała miejsce: „Niech was nikt w żaden sposób nie zwodzi, bo dzień Pański nie nadejdzie, dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i jest wywyższony ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub jest czczone, tak że zasiądzie w świątyni Bożej i poda się za Boga… A teraz wiecie, co go powstrzymuje, aby się objawił we właściwym czasie. Albowiem tajemnica nieprawości już działa; byleby tylko ten, który ją teraz powstrzymuje, powstrzymywał, aż ustąpi. A wtedy objawi się niegodziwy…” (2 Tes. 2:3-8). Kim jest ten, „który obecnie powstrzymuje… dopóki nie zostanie usunięty z drogi. A wtedy niegodziwy zostanie ujawniony”? Być może papież Leon XIII ma odpowiedź w swoim Motu Proprio z 25 września 1888 r., kiedy napisał w swoim wezwaniu do św. Michała: „Ci najbardziej przebiegli wrogowie napełnili i upili żółcią i goryczą Kościół, oblubienicę niepokalanego Baranka, i położyli bezbożne ręce na jej najświętszych dobrach. W samym Świętym Miejscu, gdzie ustanowiono Stolicę najświętszego Piotra i Tron Prawdy dla światła świata, wznieśli tron swojej ohydnej bezbożności, z niegodziwym zamiarem, że gdy uderzy się w Pasterza, owce mogą się rozproszyć”. – Z kwartalnika Reign of Mary Quarterly Magazine, numer 156 |
|
https://thecatholicwire.org/the-crisis-in-the-catholic-church/sedevacantism-a-brief-explanation/






