Panie ministrze chcę powiedzieć, że pan Zaradkiewicz wszystko na użytek tego konkursu powie, napisze i przyrzeknie – powiedziała Pawłowicz na posiedzeniu KRS w trakcie wyboru Zaradkiewicza do Sądu Najwyższego.
Powodem takiej oceny jest stanowisko Zaradkiewicza w sprawie interpretacji artykułu 18 konstytucji. Profesor, jako konstytucjonalista, miał w dyskusjach akademickich – według Pawłowicz – wielokrotnie popierać możliwość uznawania za małżeństwa związków osób tej samej płci. Zdaniem byłej posłanki PiS to jest „absolutnie niedopuszczalne zdanie u sędziego Sądu Najwyższego”.
Zaradkiewicza bronił z kolei minister Ziobro.
– Daję wiary człowiekowi. Czynami dał wyraz tego, że jest gotów się narazić wpływowym środowiskom, i swoje poglądy zmieniając, konsekwentnie je później broni – powiedział.
Krystyna Pawłowicz po tym głosowaniu rozważała odejście z KRS. I tu do akcji wkracza „mała Emi”.
Wtedy właśnie, jak podaje wyborcza.pl, wspierające ją oświadczenia wystosowali m.in. sędzia Sądu Okręgowego w Gliwicach Arkadiusz Cichocki i Michał Lasota, sędzia Sądu Rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim i jeden z głównych rzeczników dyscyplinarnych. To on wysyła Emilii wiadomość „dla Pani Profesor”. „Pani Profesor, KRS i Polska Pani potrzebują. Proszę się nie przejmować Zaradkiewiczem. Walczyła Pani jak lwica. Serdecznie Panią pozdrawiam. Michał Lasota” – napisał. Dla odmiany Cichocki używa porównań historycznych: „Wczoraj była rocznica śmierci Inki, która zawsze zachowywała się jak trzeba. Nie czas, by się poddawać. Nawet jeśli bolą nas zgniłe kompromisy na szczytach władzy. Proszę się nie poddawać. Z wyrazami głębokiego szacunku Arkadiusz Cichocki, sędzia” – czytamy w jednej z wiadomości.
Jak zareagowała posłanka Pawłowicz? „Bardzo Pani dziękuję za te osobistą akcję podtrzymywania mnie na duchu. Sprawa jeszcze nie jest przesądzona” – odpisała Emilii.
A skąd ten konflikt?
Była poseł Pawłowicz swego czasu pisała:
Pan dr hab. K. Zaradkiewicz przez długie lata utrzymywany na eksponowanym stanowisku w Biurze Trybunału Konstytucyjnego jako osoba zaufana kolejnych lewicowych prezesów, jako „najlepszy” kandydat na sędziego TK – zachwalany też przez prof. E. Łętowską oraz ideologa i podporę naukową polskich środowisk homoseksualnych – dra hab. Mirosława Wyrzykowskiego – zamierza (wszystko na to wskazuje) wrócić do Trybunału na ważne stanowisko. Wrócić „z tarczą” rzekomej ofiary byłego prezesa A. Rzeplińskiego. Przypomnę jednak tylko, że postać pana K. Zaradkiewicza przewija się w procedurach sejmowych forsowania przez PO niekonstytucyjnej ustawy o TK z czerwca 2015 roku. W procedurze tej, w komisjach sejmowych byłemu prezesowi A. Rzepińskiemu towarzyszył pan Kamil Zaradkiewicz jako wsparcie prawne. To ten projekt przewidywał niekonstytucyjny wybór przez PO 5 sędziów „na zapas”.
Po tym artykule posłankę zaatakowała matka Kamila Zaradkiewicza. Napisała:
„Pawłowicz służyła wiernie razem ze swoją przyjaciólką HGW, komunie Utrzymuje ścisłe przyjaźnnie z osobami z pezetpeerowskiej nomenkleatury”
Pawłowicz na to:
Pan dr hab. K. Zaradkiewicz nie jest bohaterem! Nie dziwię się atakom rodziców pana Zaradkiewicza i samego pana K. Zaradkiewicza na mnie. Bronią się jak potrafią
„Ponownie OSTRZEGAM PRZED K. ZARADKIEWICZEM ! Z jego matką spotkam się w sądzie”
Do tego obszernego wpisu odniósł się już główny zainteresowany. „Informuję,że w związku z kolejnymi kłamstwami i insynuacjami poseł Krystyny Pawłowicz na mój temat podejmę wkrótce odpowiednie kroki prawne” – poinformował na Twitterze prof. Zaradkiewicz.
Informuję,że w związku z kolejnymi kłamstwami i insynuacjami poseł Krystyny Pawłowicz na mój temat podejmę wkrótce odpowiednie kroki prawne.
— Kamil Zaradkiewicz (@zaradkiewicz) 27 lutego 2017
https://politycznapolska.info/wojna-pawlowicz-i-zaradkiewicz-to-odwieczni-wrogowie/






