KATOLICKA DOKTRYNA SPOŁECZNA
STUDIUM POLITYCZNE STRONNICTWA NARODOWEGO IGNACY CZLOWIEKOWSKI KATOLICKA DOKTRYNA SPOŁECZNA LONDYN 1952 NAKŁADEM STRONNICTWA NARODOWEGO
ZESZYT TRZECI
IGNACY CZLOWIEKOWSKI
KATOLICKA DOKTRYNASPOŁECZNA
https://sites.google.com/site/krzysztofcierpisz/sndok1952ig
SŁOWO WSTĘPNEW marcu roku ubiegłego uruchomiliśmy w Londynie Studium Polityczne Stronnictwa Narodowego.Potrzeba tego rodzaju instytucji dawała się odczuwac od dawna.
Siedem lat temu kraj nasz przeszedł spod jednejwrogiej okupacji pod drugą; niszczenie tradycji, nauki i kultury polskiej trwa nadal z rosnącą siłą, choćw innej postaci. Narzucone i utrzymywane przemocąrządy komunistyczne postanowiły przekształcić życie duchowe Polski na modłą sowiecką.
Zamiast szukania prawdy karmi się młodzież „wiedzą” marksistowską w interpretacji bolszewickiej.Na emigracji zaś toniemy w morzu cudzoziemszczyzny i czujemy brak ognisk własnej, polskiej myśli.W kraju więc grozi nami przymusowa sowietyzacja, a na wyganiu powolne wynaradawianie się.
Zaradzić tym brakom, stworzyć ośrodek pracy umysłowej— oto cel, jaki wytknęło sobie kierownictwo naszego Studium.
Zeby udostępnić materiał, zawarty w wykładachlondyńskich, rozsianym po całym świecie członkom naszego ruchu, postanowiliśmy zacząć je ogłaszaćdrukiem. Zamiarem naszym jest wydawać co miesiąc jeden zeszyt. W ten sposób powstanie mała biblioteczka, oświetlająca zagadnienia historyczne, polityczne, kulturalne, ustrojowe, społęczno-gospodar-cze i inne. Może tą drogą uda nam się pogłębić nieco wiedzę w tych sprawach i wypełnić pustkę, jaka nieraz panuje \w duszach i umysłach rozproszonych poświecie Polaków.
Jedne wykłady będą zawierały oceny zjawisk spo-leczno-gospodarczych, dokonywane w myśl założeń idei narodowej, inne będą jedynie opisywały poszczególne zagadnienia, nie wdając się w ich wartościowanie.
I jeszcze jedno stwierdzenie. Poglądów, wyrażonych w wykładach, nie należy utożsamiać z oficjalnym stanowiskiem Stronnictwa Narodowego; nie sąteż one w każdym wypadku wskazaniami programowymi naszego ruchu.
Chociaż prelegenci pochodzą z jednego środowiskaideowego i nie odbiegają na ogól od założeń i wytycznych polityki narodowej, niemniej każdy wykład jest dziełem indywidualnym, za które odpowiada autor.
Ufamy,że wykłady na Studium Politycznymprzyczynią się do uporządkowania pojęć,i do pogłębienia wiedzy oPolsce. Przyda nam się to bardzozarówno w latach tułaczki, jak w przyszłym odrodzonym Państwie Polskim.
Tadeusz BieIecki
Londyn, w lutym1952 r.
Ignacy Człowiekowski
KATOLICKA DOKTRYNA SPOŁECZNA
W maju roku ubiegłego minęło lat sześćdziesiąt odogłoszenia encykliki „Rerum Novarum”, w której jeden z wielkich w dziejach Kościoła papieży, Leon XIII wyłożył zasady katolickiej nauki społecznej i równocześnie dał zarys chrześcijańskiego ustroju społecznego. Od tego czasu datuje się niezmiernie żywy rozwójkatolickiego ruchu społecznego, który, acz ze zmiennym natężeniem, trwa do dzisiaj, skupiając wokół sie-bie poważne, niejednokrotnie nawet przeważająbe masyzwolenników. Ów silny wzrost wpływów katolickich, który niewątpliwie jest przejawem głębszego procesuhistorycznego odradzania się katolicyzmu, byłby nie do pomyślenia, a w każdym razie byłby o wiele słabszy, gdyby katoliccy działacze nie posiadali jasnej, azarazem dostosowanej do potrzeb współczesnego życiagospodarczego, doktryny w dziedzinie spraw społecznych i gospodarczych.
I. Władza Kościoła w sprawach społecznychi gospodarczych
Nie jest zadaniem Kościoła Katolickiego budowaniejakiegokolwiek określonego ustroju gospodarczego, społecznego czy politycznego, ponieważ Kościół ze swejistoty ma przeznaczenie pozadoczesne: utrzymywaniai szerzenia prawdziwej wiary w Boga i wskazywania człowiekowi drogi do zbawienia.
Kościół istniał i istnieje w rozmaitych ustrojach politycznych i gospodarczo-społecznych. Pełnił swoje powołanie zarówno pod panowaniem cesarzy rzymskich, jak i w czasie rządówksiążąt feudalnych, za monarchii absolutnej, jak ipodczas rządów republikańskiej demokracji. Kościół nie jest związany z żadną konkretną formą rządów,ani z żadną strukturą społeczno-gospodarczą, gdyż teformy życia społeczności są ludzkie i przemijające, podczas gdy Kościół jest pochodzenia Boskiego i matrwać tak długo, jak idługo będzie żył rodzaj ludzki.
Przy tym wszystkim atoli Kościół nie może pozostawać obojętny wobec zagadnień życia zbiorowego wtych wypadkach, gdy w grę wchodzą momenty moralne. Przeciwnie, jak to wyjaśnia encyklika ,,Quadra-gesimo Anna”, „Kościół w żaden sposób nie możezrezygnować z obowiązku, który nań Bóg nałożył, aktóry mu każe występować, wprawdzie nie w sprawach techniki życia społeczno-gospodarczego, bo dotego nie ma ani środków odpowiednich, ani powołania, ale w tych wszystkich sprawach, które mają związek z moralnością. Powierzenie Kościołowi przez Bogaprawdy i obowiązku głoszenia prawa moralnego poddaje sądowi Kościoła tak ustrój społeczny jak i gospodarczy. Albowiem, chociaż życie gospodarcze i moralność rządzą się Własnymi prawami, jest błędemtwierdzić, że porządek gospodarczy i moralny tak sąod siebie oddzielone, iż pierwszy nie zależy od drugiego. T.zw. prawa gospodarcze, wynikające z naturyrzeczy materialnych i z właściwości ciała i duchaludzkiego, uczą nas tylko o celach, których działalność ludzka w życiu gospodarczym nie zdoła osiągnąć,i o celach,-które osiągnąć zdoła, a także o środkachdo nich prowadzących. Z tej też natury rzeczy materialnych, jak i z indywidualnej natury człowieka, rozum dowiaduje się o celu, który Bóg zakreślił życiugospodarczemu. Inne jest prawo moralne. Ma onomoc rozkazywania nam, byśmy w każdym czynie naszym zmierzali do naszego celu najwyższego i ostatecznego, a w każdej z dziedzin życia szukali tychcelów które im natura, a raczej Stwórca natury, Bóg,wyznaczył, i byśmy Mu je po ustaleniu wzajemnegoich do siebie stosunku podporządkowali”.
Tymi motywami kierowany Papież Leon XIII zabrał pod koniec ubiegłego wieku głos autorytatywnie wencyklice ,,Rerum Novarum”, aby wyrazić stanowisko Kościoła Katolickiego wobec panującego wówczas kapitalizmu liberalnego i zwalczających go rewolucyjnych prądów socjalistycznych. Nie podobna dzisiajzrozumieć w pełni doniosłości ówczesnego wystąpieniaStolicy Apostolskiej, jeśli się choć w krótkości nie zarysuje tła historycznego, i położenia warstw, robotniczych w pierwszej połowie XIX wieku. W tym okresienarody Europy Zachodniej naprzód Anglia, Francja,a po wojnie francusko-pruskiej także Niemcy, szybkosię bogaciły na drodze uprzemysłowienia i rozwojuhandlu zamorskiego, zdobywały rozległe obszary kolonialne w Azji i w Afryce, zagospodarowywały rękami milionowych rzesz emigrantów dziewicze bogactwa naturalne w krajach Nowego Świata. Przemysłowcy, bankierzy i kupcy angielscy, francuscy, holenderscy i niemieccy siecią swoich interesów opletli cały niemalświat pozaeuropejski, ciągnąc ogromne zyski z koloniii z krajów gospodarczo nieuprzemysłowionych. Europabyła wówczas prawdziwą panią świata, przodowałapod względem bogactwa, organizacji państwowej, powszechnej cywilizacji materialnej, kultury, nauki isztuk. Wszelako te ogromne zdobycze materialne bogaciły tylko nieliczną mniejszość wśród społeczeństwzachodnio-europejskich; większość zysków zagarnialidla siebie finansiści, kupcy i przemysłowcy oraz pracująca na ich usługi warstwa średnia: lekarze, adwokaci, inżynierowie, wyższa biurokracja i świat nauki.Natomiast warstwy pracujące fizycznie, bezpośredniozatrudnione w wytwórczości towarów przemysłowychi płodów rolniczych, t.zn. robotnicy i drobni włościanie .-nie uczestniczyli w korzyściach materialnych, jakieszeroką falą napływały do Europy Zachodniej.
Poziom życia klasy robotniczej utrzymywał się w pierwszej połowie XIX wieku w pobliżu minimum egzystencji. Robotnicy za wyczerpującą siły pracę 12 godzin dziennie otrzymywali płacę, wystarczającą zaledwie ua opłacenie nędznego mieszkania w nędznychdomkach budowanych przez fabrykantów, niezbędnegopożywienia i lichego ubrania. O potrzebach t.zw. kulturalnych (książce, wykształceniu), o opiece zdrowotnej i wsparciu na wypadek choroby czy bezrobocia, które nierzadko wyrzucało rodzinę robotnika nabruk, o ubezpieczeniu na starość, bądź od wypadku —mowy wówczas nie było. Pozbawieni opieki publicznej, niezorganizowani (robotnicze związki zawodowe uważane były przez większą częśó ub. stulecia za nielegalne w wielu państwach europejskich), bez jakiegokolwiek oparcia majątkowego, robotnicy stali się ofiarą niepohamowanego wyzysku ze strony uprzywilejowanej faktycznie warstwy przedsiębiorców kapitalistycznych. Byli oni tymi wydziedziczonymi, którzyżyją na marginesie narodowej społeczności. Próby poprawienia doli proletariatu robotniczego, podejmowaneprzez światlejszych przemysłowców, pisarzy czy polityków, były zaraz okrzykiwane przez liberalnych ekonomistów jako utopia, sprzeciwiająca się nieubłaganym rzekomo prawom ekonomicznym.
Nieuniknionym rezultatem tych stosunków była pogłębiająca się stale przepaść między bogatymi i biednymi, która podzieliła narody europejskie na dwawrogie obozy, na dwie klasy, kapitalistów i proletariuszy, pozostające w ciągłej, zaciekłej walce. Egoizmwarstw posiadających, niewrażliwych na niedolę robotników, wytworzył nastrój buntu tych klas przeciwkojaskrawej niesprawiedliwości społecznej; buntu, któryznalazł swój wyraz polityczny w prądach rewolucyjnego soejalizmu. W swym proteście przeciw eksploatacji, socjalizm nie wahał się głosić haseł zupełnego obalenia panującego porządku społecznego zasadzającego się na własności prywatnej, zniszczenia, czyli poprostu wymordowania burżuazji, t.j. warstwy właścicieli, i wyzwolenia proletariatu przez zaprowadzenie nowego ładu, w którym własność fabryk, banków i ziemi przejdzie na państwo, albo inne ciała publiczne. Zawrzała tedy walka społeczna, która wypełniła znaczną część historii zeszłego stulecia i pierwszą połowęnaszego wieku.
Odradzający się w tym czasie ruch umysłowy i społeczny wśród katolików nie mógł pozostać bierny wobec niebezpieczeństw, zagrażających katastrofą całych społeczeństw„ jak również z drugiej strony nie mógłtolerować bezmiaru krzywdy wyrządzanej masom ro-botniczym. Rezultatem poważnych studiów nadkwestią społeczną, podjętych w gronie katolikówświeckich i duchownych, była encyklika ,,Rerum Novarum”, ogłoszona przez papieża Leona XIII 15 maja 1891 roku. Na samym wstępie zdaje ona sprawę zprzemian społecznych i gospodarczych, na tle którychzrodziła się kwestia robotnicza.
„Raz zbudzona żądza nowości, która już od dawnawstrząsa społeczeństwami, musiała w końcu chęćzmian przenieść z dziedziny polityki na sąsiednie pole gospodarstwa społecznego. A nowe postępy w przemyśle i nowe metody produkcji, zmiana stosunku międzyprzedsiębiorcami a pracownikami najemnymi, napływbogactwa do rąk niewielu przy równoczesnym zubożeniu mas, wzrost zaufania samych pracowników wewłasne siły i łączność między nimi, nade wszystko zaśpopsucie się obyczajów sprawiły, że wałka społeczna»zawrzała”.
II. PRAWO WŁASNOŚCI
Po tej analizie przyczyn walki społecznej następujewykład poglądów Kościoła Katolickiego na fundamentalną zasadę każdego ustroju społecznego, mianowiciena zasadę prawa własności. Skrajni doktrynerzy socjalizmu i komunizmu w przekonaniu, że własność prywatna jest źródłem niesprawiedliwości społecznej i nędzy mas pracujących, domagali się całkowitego zniesienia prywatnej własności. „Laproprietec’est unvol!” pisał w połowie XIX wiekuProudhon, jeden z ojców socjalizmu francuskiego. Inni, nieco umiarkowańsi socjaliści żądali ustanowieniawspólnej własności warsztatów, fabryk i bierni, t.j.t.zw. dóbr produkcyjnych, a pozostawienie własności indywiduaiuej tylko co do dóbr służących codziennemuspożyciu, t.zn. pożywienia, odzieży i ewentualnie mieszkania. Obecnie socjaliści skłonni są uznac wwiększym zakresie własność indywidualną, mianowicie godzą się na prywatną własność średnich i drobnych warsztatów produkcyjnych, a nawet i dużychzakładów w przemyśle zaopatrującym ludność w dobra spożywcze, natomiast obstają przy upaństwowieniu kredytu, kopalń, źródeł energii przemysłowej iprzemysłu ciężkiego, stanowiącego o rozwoju gospodarczego kraju.
W przeciwieństwie do tych programów kolektywistycznych encyklika opowiada się za własnością indywidualną, lecz ograniczoną względami na dobro powszechne. Nie koniec na tym, Papież Leon XIII nie zadowolił się programem utrzymania już istniejącejwłasności prywatnej, lecz poszedł znacznie dalej, rzucając hasło wielkiej reformy katolickiej, zasadzającejsię na rozpowszechnieniu własności osobistej, na t.zw.uwłaszczeniu mas. Naukę o uwłaszczeniu mas należyuważać za punkt centralny katolickiej doktryny społecznej i za jej najbardziej oryginalny wkład do rozwoju europejskiej myśli społecznej.
Oto jak encyklika , „Rerum Novarum” ujmuje zagadnienie własności:
„Socjaliści — należy rozumieć: skrajni, rewolucyjni socjaliści — wznieciwszy zazdrość ubogich wobecbogatych mniemają, że dla uniknięcia przepaści między nimi znieść trzeba prywatną własność, a zastąpićją wspólnym wszystkim posiadaniem dóbr materialnych, i to w ten sposób, żeby nimi zarządzali bądźnaczelnicy gmin, bądź kierownicy państw. Przez tęprzemianę posiadania prywatnego na wspólne zapewniającą, jak sądzą (socjaliści), równy podział rzeczy i korzyści, spodziewają się socjaliści uleczyć obecnezło. To jednak nie rozwiąże trudności, a samej klasie, robotników przyniesie w rezultacie szkodę”. Encyklikąwyjaśnia dlaczego wspólna własność jest niepożądana.
Po pierwsze: wyrządza ona szkodę samym robotnikom, ponieważ „wewnętrzną pobudką, której się podejmują wszyscy zajęci produkcją przynoszącą zarobek, i celem, ku któremu bezpośrednio zmierza pracownik, jest zdobycie dobra materialnego i posiadaniego wyłącznie jako swego własnego… Zmiana posiadania z prywatnego na wspólne, do której dążą socjaliści, pogorszyłaby warunki życia wszystkich pracowników najemnych, ponieważ odebrałaby im swobodęużywania ich zarobku na cele dowolne, a tym samym także nadzieję i możność pomnożenia majątku rodzinnego i polepszenia losu”.
Po wtóre: własność wspólna jest sprzeczna z prawem naturalnym, gdyż człowiek jest istotą obdarzoną rozumem i wolną wolą, czyli zdolnością do wybieraniasobie samemu drogi i środków, służących jego życiowemu przeznaczeniu: „Rozumem swoim ogarnia człowiek — powiada encyklika — niezliczoną ilość rzeczy,z teraźniejszością łączy przyszłość, jest panem swych czynności i w ten sposób żyjąc, poddany prawu wiecznemu i władzy troszczącego się o wszystko Boga, samdla siebie, dzięki rozumowi, jest rządcą i opatrznością.Ma też możność wybierać sobie to, co uważa za szczególnie odpowiednie do zaspokojenia potrzeb nie tylkow teraźniejszości, ale i na przyszłość. Z tego wynika,że winien mieć władzę nie tylko nad owocami ziemi,lecz i nad samą ziemią, która ma mu dostarczyć dóbrdoczesnych w przyszłości. Potrzeby ludzkie wracająstale, i dziś zaspokojone, jutro nowe stawiają żądania.Aby więc zapewnić człowiekowi stałą możność zaspokajania potrzeb, musiała natura dać człowiekowi dobramaterialne do stałego i trwałego użycia. Tej zaś trwałości żadna rzecz nie potrafi zapewnić, jak tylko ziemiaze swoją hojnością. I nie ma podstaw do wysuwaniaopatrzności państwowej na usprawiedliwienie własności wspólnej; człowiek bowiem starszy jest niż państwo, a prawo do życia i do troski o swoje ciało otrzymał jeszcze, zanim jakiekolwiek państwo powstało”.
Leon XIII zbija dalej błędne twierdzenie socjalistów, wyprowadzających zasadę wspólnego posiadaniaziemi z tego, „że Bóg dał ziemię całemu rodzajowi ludzkiemu do używania i do wykorzystywania. Jeślibowiem — wyjaśnia encyklika — mówi się, że Bógdał ziemię całemu rodzajowi ludzkiemu, to nie należytego rozumieć w ten sposób, jakoby Bóg chciał, by wszyscy ludzie razem bez różnicy byli jej właścicielami, ale znaczy to, że nikomu nie wyznaczył części doposiadania, określenie zaś własności poszczególnychjednostek zostawił przemyślności ludzi i urządzeniomnarodów. Ponadto, ziemia choć podzielona pomiędzyprywatne osoby nie przestaje służyć wspólnemu użytkowi wszystkich; nie ma bowiem takiego człowieka,który by nie żył z płodów roli. Kto nie posiada własności żadnej, brak ten wyrównuje pracą, tak, że słusznie można powiedzieć, iż powszechnym sposobem zdobywania środków do życia i utrzymania jest praca,czy to na własnej ziemi, czy w rzemiośle, które dajezapłatę, pochodzącą ostatecznie z owoców ziemi i nadającą się do wymiany na owoce ziemi. I to dowodzirównież, że prywatny sposób posiadania odpowiadanaturze. Tych bowiem dóbr, których potrzeba do utrzymania, a szczególnie do udoskonalenia życia, ziemia dostarcza wprawdzie w obfitości, nie mogłaby jednakdostarczyć bez uprawy i bez staranności ludzkiej. Przygotowując sobie dobra materialne przy pomocy przemyślności rozumu i sił cielesnych, przyswaja sobieczłowiek tę część przyrody, którą sam uprawił, naktórej jak gdyby kształt swej osobowości wyciśniętyzostawił; skutkiem tego jest najzupełniej słuszne, bytę część przyrody człowiek posiadał jako własną i bynikomu nie wolno było naruszać jego prawa do niej”.Wreszcie, Leon XIII przestrzega przed zgubnyminastępstwami, jakie wynikłyby nieuchronnie przezwprowadzenie wspólnej własności. „Oprócz niesprawiedliwości sprowadziłby ten system jeszcze bezwątpienia zamieszanie i przewrót całego ustroju, zaczym przyszłaby twarda i okrutna niewola obywateli.Otwarłaby się brama zawiściom wzajemnym, swaronai niezgodom; po odjęciu bodźca do pracy jednostkowym talentom i zapobiegliwościom wyschłyby sameźródła bogactw; równość zaś, o której marzą socjaliści,nie byłaby czym innym, jak zrównaniem wszystkichw niedoli. Niech więc pozostanie jako prawda zasadnicza, że nietykalność własności prywatnej stanowipierwszy fundament, na którym należy oprzeć dobrobyt ludu”. — Ponura historia systemu bolszewickiego w Rosji Sowieckiej z jej krwawymi rzeziami milionówludzi, z masowym terrorem wszechwładnej policji politycznej, z niewolniczą pracą w łagrach, zsyłkami,czystkami, głodem, bezbrzeżną nędzą i poniewierką człowieka, z tyrańskim wyzyskiem mas ludowych przezbiurokrację partyjną, stanowi najlepszy komentarz dotych ostrzeżeń papieskich.
W ten sposób Kościół Katolicki określił jak gdybynegatywnie swój stosunek do sprawy własności, stwierdzając, iż nie powinna być wspólną, lecz prywatną. Pozytywny zaś wykład o doktrynie własności prywatnejznajdziemy w encyklice Piusa XI ,,QuadragesimoAnno”, wydanej dla uczczenia czterdziestej rocznicypoprzedniej encykliki społecznej „Serum Novarum”.Jakaż jest ta doktryna? Najlepiej wykłada ją tekstsamej encykliki.
„Ani Leon XIII, ani teologowie nigdy nie zaprzeczali podwójnego charakteru własności,t.j. indywidualnego, który służy dobru jednostek, i społecznego,który dobro publiczne ma na względzie. Prawo własności otrzymali ludzie od natury t.j. samego Stwórcy,w tym celu, by z jednej strony każdy człowiek mógłzaspokoić potrzeby osobiste i rodzinne i by z drugiej strony dobra materialne, które twórca przeznaczył naużytek wszystkich ludzi, rzeczywiście temu celowi służyły. Osiągnięcie tych celów jest możliwe tylko podwarunkiem utrzymania trwałego i określonego ustroju.Z tego względu trzeba się strzec dwóch skrajności:t.zw. „indywidualizmu”, do którego się zbliża ten,kto zaprzecza społecznemu lub publicznemu charakterowi prawa własności, albo go osłabia, i „kolektywizmu”, do którego siłą rzeczy zmierza ten, kto odrzuca lub osłabia indywidualny i prywatny charakter własności. A więc własność prywatna, tak jak jąwidzi Kościół Katolicki, nie jest nieograniczona, leczprzeciwnie obciążana obowiązkami, narzuconymi przezkonieczność życia społecznego. Jakie to zaś są obowiązki, mówi dalej encyklika.
,,Na straży poszanowania rozdziału dóbr materialnych i na straży prawa, które właścicielowi wzbrania naruszania cudzej własności przez przekroczenie granic własnego posiadania, stoi sprawiedliwość zwanazamienną; na straży zaś uczciwego używania mieniastoi już nie ten rodzaj sprawiedliwości, ale szereg innych cnót, których wykonania nie można dochodzićna drodze prawnej.
,,Do władzy państwowej należy szczegółowe określanie obowiązków, jakie obciążają własność, ilekroćtego wymaga konieczność, a prawo naturalne nie podaje wyraźnych w tym względzie przepisów. W razieprawdziwej konieczności dobra publicznego może państwo w ścisłym oparciu o prawo naturalne i Boskieokreślić, co w zakresie używania dóbr materialnychwłaścicielom wolno, a czego nie wolno. Państwo niemoże działać samowolnie. Zawsze bowiem musi nietykalnym, pozostać naturalne prawo do posiadaniawłasności prywatnej i do przekazywania jej drogąspadku, a państwo nie może prawa tego niszczyć,wszak człowiek starszy jest niźli państwo, a rodzinajest i logicznie i faktycznie wcześniejsza, niż państwo.Dlatego jest nadużyciem, jeśli państwo wyczerpujeprywatne mienie obywateli przez nadmierne podatkii daniny”.
Jednakże obowiązki właścicieli nie kończą się na spełnieniu powinności wobec państwa, to znaczy nauiszczeniu podatków i innych danin publicznych. Człowiek bogaty,t.j. ten, który ma dochody większe niżpotrzeby utrzymania na stopie przyzwoitości i stosownie do zajmowanego stanowiska, jest według Ojców Kościoła obowiązany do praktykowania jałmużny,dobroczynności i wspaniałomyślności. Temu ostatniemu wskazaniu nadaje Pius XI nowoczesną treść zalecając „użycie tych znaczniejszych dochodów na tworzenie nowych możliwości pracy, pod warunkiem, żebędzie ona służyła produkcji dóbr prawdziwie użytecznych” dla zapewnienia utrzymania masom bezrobotnych. W tej wskazówce zawarty jest niejako w zalążku dopiero od niedawna przyjęty postulat „pełnego” zatrudnienia” na drodze polityki inwestycyjnej.
III. STOSUNKI MIĘDZY KAPITAŁEM I PRACĄ
Jakkolwiek ideałem katolickim jest pełne zespoleniepracy i kapitału w jednej osobie, tak jak to ma miejscew zdrowym gospodarstwie rolnym, albo małym przedsiębiorstwie handlowym i przemysłowym, w którymwłaściciel wraz ze swoją rodziną jest jednocześnie pracownikiem, to jednak doktryna katolicka bierze w rachubę niemożność zrealizowania tego ideału w nowoczesnym przemyśle ciężkim i średnim, w transporcie,komunikacji i w bankowości. Autorzy encyklik w pełni rozumieją konieczność istnienia licznej warstwy pracowników najemnych i warstwy przemysłowców. Chodzi więc im o uregulowanie wzajemnych praw i obowiązków tak, żeby wymogom sprawiedliwości stało się zadość, a równocześnie z obopólnym pożytkiem. Stądwynikła potrzeba jasnego określenia wzajemnego stosunku pracy do kapitału. Czyni to Pius XI w encyklice,, Quadragesimo Anno”.
„Przystosowywanie skarbów przyrody do użytku ludzi wiano się odbywać według prawa natury w ramachścisłego porządku, który się opiera na zasadzie prywatnej własności. Z tego wynika, że jeśli ktoś pracujenie nad swoją własnością, wówczas praca jednego musisię złączyć z kapitałem drugiego; inaczej jedno bezdrugiego niczego nie dokona. Dlatego z gruntu fałszywe byłaby przypisywać czy to kapitałowi, czy teżpracy to, co dzięki ich współdziałaniu powstało, i niesprawiedliwością, gdyby któryś z tych czynników, zaprzeczywszy skuteczności drugiego, przywłaszczał całyowoc produkcji”. Z drugiej wszakże strony nie każdypodział dóbr i bogactw jest sprawiediwy; t.zn. niekażdy pozwala osiągnąć cel zamierzony przez Boga,którym jest pożytek wszystkich. Dlatego, głosi dalejPius XI, „taki powinien być udział jednostek i klasspołecznych w bogactwach, które dzięki postępowi społecznemu stale wzrastają, by w całej pełni była przestrzegana zasada dobra powszechnego. Tej zasadziesprawiedliwości społecznej sprzeciwia się wykluczaniejednej klasy przez drugą od udziału w korzyściach.
Każdemu zatem przypaść winien należny mu udział wbogactwie, a celem do którego dążyć należy jest uzgodnienie podziału dóbr z zasadami sprawiedliwości społecznej, bo straszliwa przepaść między garścią bogatych a masą biednych świadczy o jego bardzo poważnych brakach”.
IV. UWŁASZCZENIE MAS
Po napiętnowaniu krzywd i niesprawiedliwości ustroju kapitalistycznego, który pomimo ogromnych rozmiarów produkcji pozbawia masy pracowników własności,kreśli Pius XI program usunięcia proletaryzmu poprzez uwłaszczenie mas.
,,Z całą stanowczością i usilnością należy w tym kierunku zdążać, by przynajmniej w przyszłości dokonywał się sprawiedliwy podział dóbr wytwarzanych tak,by tylko w słusznej mierze gromadziły się w rękachludzi bogatych, a natomiast by dość szerokim strumieniem rozchodziły się wśród pracowników. Oczywiście nie dlatego, by spowodować osłabienie pracowitości, ale żeby pracownicy pomnożyli swe mienie przezoszczędność, żeby nim gospodarując rozsądnie ułatwilisobie i zabezpieczyli zaspokojenie potrzeb rodzinnych,a wreszcie, żeby wyzwoliwszy się z niepewności życiaproletariackiego, którego zmienność miota nimi nawszystkie strony, nie tylko mogli się oprzeć bieżącym trudnościom, ale i posiąść pewność, że umierając zostawią swoich bliskich z odpowiednim zaopatrzeniem”.
Ten najważniejszy ustęp kończy Papież ostrzeżeniem: „Niech się nikt nie łudzi; tylko za cenę wejściana drogę stanowczego i bezzwłocznego wprowadzeniatych zasad w życie, będzie można przed żywiołami przewrotu uratować ustrój publiczny, pokój i bezpieczeństwo społeczeństwa”.
V. SPRAWIEDLIWA PŁACA
Stawiając na miejscu naczelnym katolickiej reformy społecznej uwłaszczenie mas pracowników najemnych, encyklika wskazuje także drogę, do tego celu prowadzącą. Jest nią płaca dostatecznie wysoka, aby umożliwiła pracowitemu robotnikowi odłożenie pewnych oszczędności w połączeniu z (udziałem robotnika w zyskach przedsiębiorstwa. Lecz jaka płaca jest sprawiedliwa?Tę kwestię rozstrzyga Pius XI w ten sposób:
a)Płaca wystarczająca na utrzymanie rodziny:
„Robotnik ma naprzód uzyskać prawo do takiej płacy, która by zapewniała utrzymanie jemu i jego rodzinie. Zapewne, także i inni członkowie rodziny winniw miarę sił przyczyniać się do wspólnego wszystkimutrzymania, jak się to widzi w rodzinach rolników,wielu rzemieślników i drobniejszych kupców; jest jednakże niegodziwośeią nadużywać słabości dziecka, lubkobiety. Dla matki dom rodzinny i jego życie stanowićwinny najważniejsze pole działania i troski. A jeststraszliwym nadużyciem, które za wszelką cenę należyzwalczać, jeśli matki z powodu szczupłości zarobkówojca muszą poza domem szukać pracy zarobkowej zzaniedbaniem właściwych swych prac i obowiązków,przede wszystkim wychowania dzieci. Dlatego zewszystkich sił należy dążyć do tego, by ojcowie rodzin taką otrzymali płacę, która by odpowiednio zaspokoiła przeciętne potrzeby życia rodzinnego. A jeśli taka płaca nie jest jeszcze teraz wszędzie możliwa, sprawiedliwośćspołeczna wymaga bezzwłocznego przystąpienia do reform, które by każdemu dorosłemu pracownikowi zapewniły płacę odpowiadającą powyższemu warunkowi”
b)Płaca, która nie naraża przedsiębiorstwa na ruinę:
„Przy określaniu wysokości płacy trzeba uwzględniać także stan przedsiębiorstwa i prawa jego właściciela. Niesłuszne byłoby żądanie tak nadmiernych płac, żeby ich przedsiębiorstwo nie mogło dać bez popadnięcia w ruinę, i co za tym idzie — bez szkody dlasamych robotników. Nie zachodzi jednak słuszna przyczyna zmniejszania płacy robotniczej, gdy przedsię-, biorstwo daje mniejsze zyski z powodu lenistwa, braku inicjatywy lub swego technicznego i gospodarczego zacofania., Jeśli jednak przedsiębiorstwo nie ma tyle do chodów, ile trzeba na wypłacanie słusznej płacy, a todlatego, że się ugina pod naciskiem niesprawiedliwychciężarów, lub dlatego, że swoje wyroby musi sprzeda-w ać poniżej sprawiedliwej ceny, wówczas sprawcy tychtrudności winni są zbrodni o pomstę do nieba wołającej, pozbawiają bowiem robotników sprawiedliwej pla-cy. Jeżeli trudności nie dadzą się opanować, wtedynależy rozstrzygnąć kwestię, czy pracę w przedsiębiorstwie można dalej prowadzić, czy też w inny sposób należy zabezpieczyć robotnikom środki do życia”.
Jest to nader istotne zastrzeżenie oznaczające, że wokresach osłabienia produkcji nie należy lekkomyślniezamykać przedsiębiorstwa i wyrzucać robotników na bruk, lecz tylko w ostateczności przystąpić do zamknię-cia przedsiębiorstwa, zapewniwszy wpierw robotnikomśrodki utrzymania w czasie bezrobocia.
c) Płaca do pogodzenia z powszechnym zatrudnieniem:Wysokość plac powinna być taka, by zapewniała wszystkim zdolnym i chętnym do pracy możność pracowania. „Wysokość płacy wywiera w tej sprawieduży wpływ, dobroczynny, jeśli trzyma się słusznychgranic, szkodliwy, jeśli wychodzi poza nie bądź w górę, bądź w dół. Wiadomo powszechnie, że tak zbyt niskie,jak i zbyt wysokie zarobki stają się przyczyną bezrobocia.
„Sprawiedliwość społeczna żąda takiego uregulowania płac, by jak najwięcej ludzi mogło znaleźć sposobność do pracy i przez nią zdobyć środki do życia naodpowiedniej stopie”. Jak należy rozumieć postulatodpowiedniej stopy życiowej, mówi Papież w zakończeniu części traktującej o płacach. „Dopiero wtedygospodarstwo społeczne będzie dobrze zorganizowane i cel swój osiągnie, kiedy wszystkim poszczególnym jednostkom udostępni te wszystkie dobra, których, dostarczenie umożliwiają skarby i pomoc przyrody, technika przemysłowa i prawdziwie społeczna organizacja życiagospodarczego. Tak zaś należy te dobra wymierzać, byczłowiekowi wystarczyły nie tylko na zaspokojenie konieczności życiowych i potrzeb pewnej godności, aletakże, by’ mu pozwoliły wznieść się na wyższy stopieńdobrobytu i kultury, który nie będzie przeszkadzałcnocie, ale ją owszem ułatwi”. Ta koncepcja płacy stoi w jaskrawym przeciwieństwie do liberalnej teorii, która powiada, że cena pracy czyli płaca, podobnie jak cena każdego innego towaru, równa się jej użyteczności,, i kształtuje się w zależności od każdorazowego popytu i podaży na rynku. Doktryna katolicka głosi, żejest błędem i ciężkim wykroczeniem przeciwko sprawiedliwości uważać pracę za odmienny gatunek towaru,i dlatego żąda, by przy ustalaniu godziwej płacy kontentowano się nie tylko minimum egzystencji, lecz żeby płaca mogła pozwolić robotnikowi na utrzymanierodziny, zrobienie skromnych oszczędności i pewienstopień dobrobytu.
VI. USTRÓJ STANOWO-ZAWODOWY
W encyklice , ,Quadragesimo Anito” znajdujemy, obok sprostowania błędnych poglądów, które podwpływem socjalizmu, zakradły się -tui ówdzie do niektórych środowisk katolickich (np. we Francji), oraz przypomnienia niezmiennego stanowiska Kościoła wsprawie własności, nade wszystko zarys chrześcijańskiego ustroju społecznego. Pozostanie bez wątpienia trwałą zasługą Piusa XI — drugiego obok Leona XIIIwielkiego przewodnika współczesnego chrześcijaństwa, — że w tych czasach przełomowych wskazałszukającym wizję lepszego porządku społecznego, zdolnego przezwyciężyć straszliwe antagonizmy klasowe,grożące lada chwila eksplozją.
Ów nowy ustrój społeczny, zwany także korporacyjnym, a przez polskich pisarzy katolickich „stanowo-zawodowym”, pomimo skarykaturowania go przez tota-listyczne dyktatury nie przestaje być modelem przyszłości. Zasada podstawowa ustroju stanowo-zawodowegodałaby się ująć następująco: osoby należące do tego sa-„ mego zawodu, i to zarówno pracodawcy jak i pracow- .nicy, powinny połączyć się w odnośne stowarzyszenia, które zkolei poprzez swoich przedstawicieli wchodząw skład korporacji. „Stan zawodowy” powstaje zatem
nie na podłożu majątkowym, lecz zawodowym, tworzygo więc społeczna funkcja. Zadaniem korporacji zaśjest kierowanie związkami zawodowymi, załatwianie sporów między pracodawcami i pracownikami oraz wytyczanie ogólnej polityki gospodarczej danego zawodu,,jak ustalanie cen na wytwory, ujednolicanie metod produkcji, zakup surowca i półfabrykatów, określanie roz
miarów produkcji itp. W ten sposób będzie osiągnięty pokój społeczny i ostatecznie przezwyciężona „walkaklas”.
Ale oddajmy głos encyklice:
„Najważniejszym celem “dążeń tak państwa, jak ikażdego dobrego obywatela. powinno być przezwyciężanie „walki klas” i ugruntowanie zgodnego współdziałania „stanów zawodowych”. W obecnych warun-kach popyt i podaż pracy ludzkiej na t.zw. rynku pracydzieli ludzi na dwie klasy, na dwa fronty-bojowe, sporyzaś między nimi zmieniają rynek pracy na plac boju,na którym te armie toczą ze sobą ostrą walkę. Stądwarunkiem koniecznym prawdziwego uleczenia jest usunięcie tego przeciwieństwa i utworzenie należyciezorganizowanych członków społecznego organizmu,mianowicie „stanów zawodowych”, do których by ludzie, należeli nie na mocy swej pozycji na rynku pracy, ale zależnie od funkcji społecznej, z którą są związani przez pracę. Jako bowiem sąsiedzka łączność skłaniamieszkańców poszczególnych miejscowości do wiązaniasię w gminy,, tak też wykonywanie tego samego zawodu, tak gospodarczego, jak innego, skłania ludzi dotworzenia pewnych stowarzyszeń, lub korporaeyj. Zarówno jedno, jak drugie, wynika z natury. Dlategowielu uważa te autonomiczne korporacje za naturalne,chociaż nie istotne, części składowe ustroju społecznego.
„Ustrój — jak brzmi mistrzowskie powiedzenie św.Tomasza — jest jednością powstałą z dobrego złożeniawielości”. Prawdziwy zatem i naturalny ustrój społeczny wymaga wielości członów społecznego organizmu, które by w jedność spajała jakaś więź mocna.Tą więzią, spajającą dla każdego „stanu zawodowego”jest wytwarzanie pewnego rodzaju dóbr materialnych,lub świadczenie pewnych usług, które do wspólnego działania wiąże z sobą pracodawców i pracobiorcówtego samego zawodu; dla wszystkich zaś „stanów zarodowych” jest nią dobro publiczne, do któregowszystkie „stany zawodowe” przyczyniać się winnyprzez uzgadnianie swoich wysiłków.
„Na czele swych zadań korporacje powinny stawiaćsprawy wspólne całemu „stanowi zawodowemu”, aspośród nich znów troskę o to, by każdy zawód corazlepiej współdziałał na rzecz wspólnego dobra całegospołeczeństwa. Natomiast sprawy, przy których szczególne interesy pracodawców lub pracowników szczególnej wymagają troski lub ochrony, mogą być oddzielnieprzez obydwie strony rozpatrywane, lub rozstrzyganestosownie do okoliczności sporu”.
Należy zaznaczyć, że. w odróżnieniu od doktrynyfaszystowskiej, która, zgodnie z swoją podstawową —a według katolików błędną — koncepcją o wszechwładzy państwa w życiu zbiorowości, nadaje korporacjomcharakter organizacyj przymusowych, myśl katolickapodkreśla z naciskiem dobrowolność zrzeszeń „stanowo zawodowych”. W tym punkcie myśl ta idzie za tradycją Kościoła, która zawsze przywiązywała większą wagę do dokonań ludzkich, będących owocemswobodnego wyboru i z głębokiego przekonania wypływających, niż do form przymusowych, opartych wgruncie rzeczy na przemocy. Dlatego to Pius XI wspominając o faszystowskiej organizacji korporacyjnej, dałwyraz obawom, by ingerencja państwa nie poszła zadaleko i by korporacje nie zostały wprzągnięte w służbęspecjalnych celów politycznych, zamiast prowadzić dozapanowania i utwierdzenia lepszego ustroju politycznego. Wiemy, że dalszy bieg wydarzeń w zupełnościpotwierdził słuszność tych obaw. We Włoszech korpo-
racje zawdzięczały swe istnienie głównie poparciu państwa i partii faszystowskiej. Wraz z upadkiem fasżyzmu rozpadły się również korporacje, których miejsce zajęła potężna centrala związków zawodowych, dyrygowana przez komunistów.
Encyklika stoi niedwuznacznie na stanowisku dobrowolności zrzeszeń stanowo-zawodowych. Wyraża tę ideę i uzasadnia ją szerzej poniższy ustęp:
„Jak zatem mieszkańcy jednej gminy tworzą sobie dla różnych celów różne stowarzyszenia, w którychudział członkowski, lub nie branie udzialu zostawionesą zupełnie swobodzie każdego, podobnie i należący dotego samego zawodu mają prawo łączenia się międzysobą w wolne stowarzyszenia dla celów związanych zwykonywanym zawodem”. Jest prawem obywatelinie tylko wolność zakładania tych prywatnych stowarzyszeń, ale i ,,wolność wyboru statutów i regulaminów, które im się wydadzą najodpowiedniejszymi dlacelów stowarzyszenia”.
VII. ROLA PAŃSTWA W ŻYCIU SPOŁECZNO-GOSPODARCZYM
Już to cośmy nawiasowo nadmienili w związku z dobrowolnością zrzeszeń korporacyjnych, wskazuje, żemyśl katolicka zachowuje w stosunku do zagadnieniaroli państwa w życiu gospodarczym ostrożny i uzasadniony umiar. Doktryna katolicka zakreśla działaniupaństwa wyraźne granice, ale w obrębie ich chce, żebypaństwo działało stanowczo, rozważnie i z pełnymautorytetem. Z grubsza pogląd katolicki na rolę państwa da się sprowadzić do następujących zasad:
1) Anijednostka, ani rodzina nie ma być pochłaniana przezpaństwo; stąd jest rzeczą słuszną, by jednostka i rodzina miały swobodę działania, jak długo swoboda- ta nie zagraża dobru powszechnemu, lub nie wyrządza krzywdy bliźniemu.
2) Co jednostka sama może zdziałać, tego nie wolno jej wydzierać na rzecz państwa.
3) Państwo ma unikać bezpośredniego działania w życiu społecznym i gospodarczym, by tym skuteczniejmogło wykonywać swe główne zadania: kierownictwa,kontroli i wymiaru sprawiedliwości i opieki społecznej.
4)-Troska -o dobro powszechne jest nie tylko najwyższym prawem dla władzy państwowej, ale również jejźródłem i celem.
Widzimy więc. że nauka Kościoła stanowczo sprzeciwia się zarówno skrajnym hasłom komunistów orazwszelkich innych odcieni ideologii totalistycznej, którepodnoszą państwo do godności wszechwładnego molocha pochłaniającego niepozbywalne i przez naturę daneczłowiekowi prawa do wolności sumienia i działania, jak i z drugiej strony wynaturzeniom indywidualistycznego liberalizmu, wyznaczającego państwu rolę stróżanocnego, który tylko ma strzec bezpieczeństwa i majątku klasy posiadającej. Gdy wiek XIX hołdowałdoktrynie nieskrępowanej wolności indywidualnej, nasze stulecie stoi pod znakiem przewagi zbiorowości, kolektywu ucieleśnionego w organizacji państwowej.Katolicyzm tymczasem niezmiennie naucza, że obakierunki są równie błędne i szkodliwe, gdyż prowadząalbo do anarchii, albo do straszliwej niewoli człowieka.T tu znowuż wypada zauważyć, że czasy obecne dostarczają tej tezie najlepszego, bo oczywistego komentarza-.
Sprawa roli państwa w życiu społecznym jest takważna, że nie można ograniczyć się do tych pobieżnych .uwag na marginesie, lecz zacytować trzeba odpowiedni ustęp encykliki ,,Quadragesimo Anno”:
„Mówiąc o reformie urządzeń, myślimy przede, wszystkim o państwie. Nie dlatego, by od niego należało oczekiwać rozwiązania wszystkich trudności. Aledlatego, że błąd indywidualizmu zdusił i prawie zniszczył owo bujne niegdyś i szeroko przy pomocy różnychstowarzyszeń rozbudowane życie społeczne, że w końcu prawie same tylko jednostki zostały i państwo,zresztą z niemałą dla samego państwa szkodą. Życiespołeczne bowiem straciło swój wyraz, wszystkie zaśobowiązki dawniejszych, zniszczonych już stowarzyszeń przeszły na państcwo, przygniatając je nieskończoną ilością zadań i ciężarów.
,.Jest prawdą, a historia dobitnie o, tym uczy, że dziś z powodu zmiany warunków tylko potężne organizacje mogą sprostać pewnym zadaniom,które dawniej spełniały małe organizacje. Mimo to jednak nienaruszalnym i niezmiennym pozostaje owo najwyższeprawo filozofii społecznej: co jednostka z własnej ini-cjatywy i własnymi siłami może zdziałać, tego jej niewolno wydzierać na rzecz społeczeństwa; podobnie niesprawiedliwością, szkodą społeczną i zakłóceniem ustroju jest zabieranie mniejszym i niższym społecznościomtych zadań, które mogą spełnić, przekazywanie ich -społecznościom większym i wyższym. Każda akcja społeczna ze swej natury ma charakter pomocniczy; winna pomagać członom organizmu społecznego, a nie niszczyć je lub wchłaniać.
„Z tego względu władza państwowa powinna niższym społecznościom zostawić do wypełnienia mniejważne zadania i obowiązki, które by ją zresztą zbyt rozpraszały. To zaś pozwoli jej na swobodniejsze, bardziej stanowcze i skuteczniejsze wykonywanie tychobowiązków, które wyłącznie do niej należą i któretylko ona może wykonać, jak kierownictwo, kontrola,nacisk; karanie nadużyć, zależnie od tego; czego wdanej chwili żąda potrzeba. Sprawujący władzę winnibyć przekonani, że im doskonalej na podstawie tejzasady „pomocniczości” przeprowadzony będzie stopniowy ustrój między poszczególnymi
społecznościami,tym większy będzie autorytet społeczny i energia społeczna, tym też szczęśliwszym i pomyślniejszym będzie stan spraw państwa”.
Idealny ustrój społeczny, do jakiego dąży katolickafilozofia społeczna, to organiczna zbiorowość złożonaz harmonijnie ze sobą związanych mniejszych samorządnych społeczności różnego rodzaju: terytorialnych,zawodowych i kulturalnych, pod najwyższą władząpaństwa szanującego prawa naturalne obywateli. Jakdaleki jest ten ustrój od komunistycznego monolitu izakuwającego naród w żelazne okowy państwa policyjnego, i jednocześnie od rozproszkowanego na drobinyi skłóconego wewnętrznie społeczeństwa kapitalistycznego, nie ma potrzeby szerzej tłumaczyć.
VIII. ODRODZENIE MORALNE
Postawę katolicką, jeśli się tak wolno wyrazić: katolicki pogląd na świat w odniesieniu do człowieka,charakteryzuje jedna generalna cecha: to mianowicie,że filozofia, ta nie wiąże wszystkich swych nadziei napoprawę losu człowieka, a więc i społeczności ludzkiejz jakąkolwiek receptą “techniczną”, t.zn. dotykającązewnętrznej powierzchni życia. Katolicyzm jest sceptyczny wobec prób uszczęśliwiania człowieka za pomocą takich pseudo-naukowych cudów, jak postęp techniczny, zwiększenie produkcji, oświata powszechna, psychoanaliza, gwałtowne reformy organizacji-państwowej, czy ekonomicznej itp. itp. To nie oznacza, bykatolicyzm rozmyślnie lekceważył rolę tych czynników, lecz znaczy, iż myśl katolicka przywiązuje donich wagę tylko jako do środków pomocniczych, że takpowiemy, instrumentalnych. Kościół wie dobrze, iż korzenie współczesnego zła tkwią znacznie głębiej, bow istocie człowieka, w jego duszy, że są wynikiemmoralnego zepsucia człowieka. Dopóki człowiek sam nie zostanie moralnie naprawiony, dopóki nie osiągniez powrotem zwichniętej równowagi duchowej, dopótywszelkie najwybitniejsze programy reform pozostanąmartwą literą i zamiast oczekiwanego polepszenia przyniosą jeszcze gorszy rozstrój i nieszczęścia.
O doniosłości odnowienia życia chrześcijańskiegomówi przepięknie Pius XI w zakończeniu encykliki ,,Quadragesim& Anno”:
„Pilniejsze i głębsze zbadanie sprawy doprowadzanas do wniosku, że, przed tym upragnionym odnowieniem ustroju społecznego dokonaó się musi odrodzenie ducha chrześcijańskiego, z którym zerwało wielu ludzidziałających na polu gospodarczym. Bez tego daremne będą wszystkie wysiłki, a gmach ustroju będziewznoszony na piasku lotnym, nie na skale.
,,Na to opłakane zepsucie duchowe, którego dalsze trwanie uczyni bezskuteczną wszelką dążność do odnowienia ustroju społecznego, jeden jest tylko właściwieskuteczny środek zaradczy: wyraźny i szczery powrótludzkości do nauki Ewangelii, mianowicie do przykazań Tego, który ma słowa żywota. Co prawda, wszyscyznawcy życia gospodarczego gorąco zalecają racjonalizację życia gospodarczego i spodziewają się, że na tejdrodze przywrócą mu zdrowy i sprawiedliwy ustrójTen jednak ustrój, którego i my gorąco pragniemy i popieramy, będzie kruchy i niedoskonały, jeśli wszystkie dziedziny twórczości ludzkiej nie będą zharmonizowanew zgodną jedność na podobieństwo przedziwnej harmonii Boskiego planu świata i jeśli nie będą zmierzałyku jego realizacji . . .
,,Jeszcze ważniejszą rolę do odegrania ma miłość,,.która jest zawiązką doskonałości”. Jak bardzo myląsię nieopatrzni reformatorowie, którzy wołają tylko o przywrócenie sprawiedliwości i to zamiennej, a dumnieodrzucają współdziałanie miłości! Zapewne, miłość nie może zastąpić sprawiedliwości w wypadku pogwałceniajej ścisłych wymagań. Atoli nawet wówczas, gdyby człowiek wszystko otrzymał, co mu się po sprawiedliwości należy, zostałoby jeszcze bardzo szerokie poledo działania dla miłości, sprawiedliwość bowiem, nawet najwierniej przestrzegana, sama przez się może wprawdzie usunąć przyczyny walk społecznych, nigdy jednaknie zdoła złączyć serc i umysłów. Tylko wewnętrzna łączność, jednocząca członków społeczeństwa, stanowi najpewniejszą podstawę wszystkich, choćby pozornienajdoskonalszych urządzeń, mających na celu zabezpieczenie pokoju i współpracy ludzi, a bogate doświadczenie uczy, że gdy tej łączności braknie, zawodzą nawet najmędrsze przepisy”.
KSCLUND1999
TAGS: Ignacy Człowiekowsk, KATOLICKA DOKTRYNA SPOŁECZNA






