WYDARZENIA HISZPAŃSKIE
Późną jesienią bieżącego, 1975 roku Hiszpania stała się tematem, który wypełnił szpalty prasy światowej. Wypada się do tego, co o Hiszpanii pisano, tu ustosunkować.
Pierwszym wydarzeniem, ' które zapełniło 'szpalty gazet w całym świecie, zarówno na „liberalnym” zachodzie, jak na komunistycznym wschodzie, było rozstrzelanie pięciu terrorystów hiszpańskich. Fakt owej egzekucji wywołał w całym świecie istną furię oburzenia.
J.Giertych Opoka 12, luty 1976, Londyn
Można przy tym zauważyć, że na zachodzie furia ta była większa, niż w krajach komunistycznych. Egzekucja ta wyzwoliła i ujawniła uczucie nienawiści do Hiszpanii, tkwiące nie od dziś, ale od całych stuleci w podświadomości, zarówno jak w świadomych pojęciach i nastrojach krajów protestanckich, a zwłaszcza Anglii i Holandii, ale także i innych, Niemiec i Skandynawii nie wyłączając, a ponadto także i we Francji. Mieszkańcy wymienionych krajów chętnie jeżdżą do Hiszpanii jako turyści, by nacieszyć się hiszpańskim słońcem i użyć na hiszpańskim winie, owocach i tanim a dobrym jedzeniu, ale Hiszpanii nie rozumieją i odnoszą się ze wstrętem do jej cywilizacji, tradycji i ducha. Egzekucja hiszpańska dała im sposobność do pokazania, jak się naprawdę do Hiszpanii odnoszą. Przez całą zachodnią Europę przepłynęła fala zarówno anty-hiszpańskiej propagandy, jak anty- hiszpańskich wybryków. Zapłonęły w wielu krajach hiszpańskie biura turystyczne, przedstawicielstwa linii lotniczych, poselstwa i konsulaty. Hiszpanów napadano na ulicach i bito. Niektóre państwa zerwały z Hiszpanią stosunki dyplomatyczne, inne odwołały swoich posłów na czas przejściowy. Hiszpania, pod wpływem histerii zbiorowej, związanej z tymi wydarzeniami, oraz w wyniku gwałtownej propagandy środków masowego przekazu niemal wszystkich krajów świata, stała się na szereg dni wyrzutkiem świata cywilizowanego.
Co o tym wszystkim myśleć? Proszę zważyć! Organizacje rewolucyjne uprawiają już od dłuższego czasu akcję terrorystyczną w Hiszpanii. Nie tak dawno temu zginął od bomby zamachowców bardzo wybitny i zasłużony polityk hiszpański, - w owej chwili premier hiszpańskiego rządu, admirał Carrero Branco. A tuż przed opisanymi wyżej wydarzeniami przeszła przez Hiszpanię fala zamachów terrorystycznych, zwróconych głównie przeciwko hiszpańskiej policji. Dziesiątki policjantów, po prostu stojących na rogu ulicy i pełniących służbę porządkową, zostało przez terrorystów zastrzelonych. Rząd hiszpański odpowiedział na to wprowadzeniem sądów doraźnych przeciwko terrorystom. W wyniku obław i śledztw duża ilość członków organizacji terrorystycznych (często mających bazę za granicą, głównie we Francji, a ostatnio też i w Portugalii) została ujęta. Niektórzy zostali ujęci z bronią w ręku, w chwili wykonywania zamachów. Sądy polowe skazały 11 z nich na śmierć. Generał Franco, jako głowa państwa, ułaskawił 6 z nich, zamieniając im ich kary na więzienie. Natomiast 5 wyroków śmierci zatwierdził, zamieniając tylko śmierć przez ,,garrote” na uważane za bardziej honorowe rozstrzelanie. („Garrote” jest to tradycyjna metoda hiszpańska tracenia przestępców, polegająca na założeniu na szyję stalowego kołnierza i złamaniu przez ten kołnierz błyskawicznym ruchem karku.
Nie jest to ani trochę okrutniejszy czy bardziej bolesny sposób tracenia, niż amerykańskie krzesło elektryczne, francuska gilotyna, czy do niedawna jeszcze stosowane w Niemczech ścięcie toporem). Wyroki śmierci zostały wykonane — i to właśnie one spowodowały tę falę protestów i antyhiszpańskich rozruchów.
Pozwalam sobie zapytać: co ma robić kraj, w którym szerzy się akcja terrorystyczna? Czy ma ją tolerować? Jestem bardzo ciekaw, co by zrobiła Rosja Sowiecka, albo co by zrobiły Stany Zjednoczone, gdyby zaczęto tam systematycznie mordować zarówno policjantów, jak szefów rządu? I gdyby organizacje, które to robią, Ogłaszały z dumą w swych komunikatach, drukowanych za granicą, że to one dany zamach i dane zabójstwo przeprowadziły? Czy nie byłoby tam sądów doraźnych i wyroków śmierci? Ale co wolno Rosji Sowieckiej i Stanom Zjednoczonym, tego nie wolno Hiszpanii. Hiszpania jest w dzisiejszym świecie na specjalnych prawach. Dokładnie zresztą tak samo, jak Polska. Jest krajem znienawidzonym i obrzucanym Stekiem propagandowych oszczerstw i zniewag, bo jest krajem tradycyjnie katolickim i broniącym podstawowych zasad chrześcijańskiej cywilizacji.
Drugim wydarzeniem, które wypełniło szpalty prasy światowej i telewizji wszystkich krajów była przewlekła choroba i śmierć hiszpańskiego dyktatora, 82-letniego gen. Francisco Franco. Przy okazji tej śmierci przepłynęła przez świat fala propagandy, głoszącej, że był to buntownik: tyran, który doszedł do władzy wbrew woli hiszpańskiego narodu, obalając jego prawowity rząd i wywołując krwawą wojnę domową, że był to okrutnik, który rządził terrorem, dokonując masowych mordów na swoich przeciwnikach politycznych, że był to przyjaciel Hitlera i Mussoliniego, który pomagał im do wygrania drugiej wojny światowej i że był to zły administrator, który źle Hiszpanią rządził, i ją wyniszczył.
Muszę tu po krótce na powyższe twierdzenia odpowiedzieć. Uważam je wszystkie za nie mające nic wspólnego z prawdą.
Jeśli idzie o wojnę domową, napisałem na jej temat w roku 1937 sporą książkę, pt. Hiszpania bohaterska” (Warszawa, nakładem własnym), opartą na danych, jakie zebrałem w podroży do Hiszpanii odbytej w tymże roku. Ale nie będę się na nią powoływał, chcąc uniknąć zarzutu braku bezstronności. Czytelników odsyłam do źródeł i opracowań dzisiejszych, które przeszły już przez filtr krytyki historycznej. Na przykład do książki nieprzyjaznej generałowi Franco i stojącej sympatiami po stronie jego przeciwników, ale historycznej dokumentacji naukowej, na ogół dokładnej: Hugh Thomas „The Spanish- Civil War”.
(Londyn 1961, Eyre & Spottiswoode. Będę cytował wydanie Z roku 1965, Pnanin Books).
Nie jest przede wszystkim prawdą twierdzenie, że wojskowy zamach stanu, w którym brał udział generał Franco (nie był on jeszcze wtedy jego wodzem) dokonany był wbrew woli hiszpańskiego narodu. Rząd lewicowy, który został przez ten zamach stanu, a raczej przez: będącą skutkiem tego zamachu stanu wojnę domową obalony, był rządem legalnym, ale nie miał za sobą większości narodu. W lutym 1936 roku, na 5 miesięcy przed wybuchem wojny domowej, odbyły się w Hiszpanii wybory do parlamentu i w wyborach tych lewica (której rdzeniem byli komuniści i anarchiści) zdobyła 4.200.000 głosów, prawica 3.780.000 i centrum 680.000. Powstał w wyniku tego rząd lewicowy. Z punktu widzenia procedury parlamentarnej jego dojście do władzy było rzeczą prawidłową. Ale nie można twierdzić, że ten rząd miał za sobą większość narodu: wybory dały o około ćwierć miliona więcej głosów partiom prawicy i centrum niż lewicy. To właśnie ta większość narodu, która głosowała wbrew Frontowi Ludowemu, stała się następnie oparciem rządów generała Franco i jego obozu w wojnie domowej.
Ale do zamachu stanu i wojny domowej doszło nie dlatego, że większość narodu (a przynajmniej nieco więcej, niż jego połowa) była niezadowolona z dojścia do władzy rządu Frontu Ludowego. Rząd ten doszedł do władzy zgodnie z zasadami gry parlamentarnej i prawicowa i centrowa opozycja fakt istnienia tego rządu uznawała. Ale rzecz w tym, że to właśnie ten rząd nie uznawał zasad tej gry. Tak jak to się nieraz dzieje, gdy marksiści dochodzą drogą legalną do władzy, lub do udziału we władzy, rząd ten usiłował raz na zawsze swe panowanie utrwalić i opozycję złamać, uniemożliwić jej powrót kiedyś do władzy drogą następnych wyborów. Rząd ten rządził metodami bezprawia. Gdy przywódca prawicowej opozycji, wybitny hiszpański polityk, Calvo Sotelo, wygłosił w parlamencie przemówienie, krytykujące te bezprawia, w niewiele dni potem zjawiła się u niego w nocy w mieszkaniu policja (formacja nowoutworzona, nosząca nazwę Gwardii Szturmowej, Guardia de Asato), i wylegitymowawszy się, aresztowała go, zabrała go do samochodu i w tym samochodzie zastrzeliła. (Zwłoki zostały zawiezione na cmentarz i tam zostawione). Tej samej nocy, inny patrol tej samej Guardia de Asalto odwiedził mieszkanie przywódcy parlamentarnego centrum, słynnego wodza hiszpańskiej chrześcijańskiej demokracji, Gil Robles’a, tak samo z zamiarem aresztowania go i zastrzelenia, ale Gil Robles nie był obecny w domu, gdyż właśnie na kilka dni wyjechał z Madrytu, więc się od śmierci przypadkiem uratował. Wydarzenia te opisuje Thomas w swej książce na str. 171-173. To te wydarzenia były kroplą wody, która przeważyła szalę. Zabójstwo Calvo Sotelo miało miejsce 13 lipca a 17 lipca wieczorem, w hiszpańskim Maroku i 18 lipca w samej Hiszpanii wybuchło powstanie.
Nie jest prawdą, że powstanie było tylko przewrotem wojskowym. Było ono zarazem wielkim powstaniem ludowym. Właściwie miało ono dwie fazy. Jedną był zamach stanu wojskowy. Udał się on w Hiszpańskim Maroku oraz tylko w kilku punktach właściwej Hiszpanii, z których najważniejszym była Sewila wraz z okolicą. W najważniejszych miastach, a przede wszystkim w Madrycie i w. Barcelonie, zamach się nie udał, jego próba została krwawo stłumiona, a jego sprawcy zginęli od kul plutonów egzekucyjnych. Wojska hiszpańskie z Maroka zostały natychmiast przewiezione do najbliższego punktu Hiszpanii i wzmocniły pozycję objętej powstaniem Andaluzji, wraz z jej centralnym punktem, Sewillą, ale to powodzenie na południu nie było w stanie zapewnić nie tylko zwycięstwa, ale nawet samego tylko ostania się powstańców przez czas dłuższy, gdyż zamach wojskowy nie był w stanie przełamać inercji istniejącego już, utrwalonego porządku, w dodatku wspartego przez rozkołysaną rewolucję. (W niektórych miejscowościach uczestnicy powstania, pokonani, wycofali się do jakichś punktów obronnych i znaleźli się tam, w roli oblężonych. Najsłynniejszym z tych oblężonych broniących się po bohatersku punktów, był zamek Alcazar w Toledo). Ale zamach wojskowy został natychmiast wsparty przez prawicowe narodowo-katolickie powstanie ludowe. Decydującą rolę odegrały tu wydarzenia w prowincji Nawarra u stóp Pirenejów. Przytłaczająca większość ludności tej prowincji to byli zwolennicy tradycjonalistycznego, starego stronnictwa karlistów, zwolenników starszej gałęzi rodu Burbonów, odsuniętej w XIX wieku od tronu. Dowódca garnizonu w Pamplonie, stolicy tej prowincji, uczestnik zamachu stanu, generał Mola, zwrócił się do tego stronnictwa po pomoc. Proboszczowie w całej prowincji wezwali chłopów z ambon do chwycenia za broń. Dziesiątki tysięcy górali zeszły z gór, ubrały się w odznakę stronnictwa karlistów, czerwone berety i potworzyły brygady, zwane Requté, którym generał Mola wydał broń. Brygady te, o łącznej sile wielu dziesiątków tysięcy ludzi, zostały natychmiast rozesłane po całej północnej Hiszpanii i wspierane tam przez powstania ludności miejscowej, w szybkim czasie opanowały jedną trzecią część hiszpańskiego terytorium. Były potem najwaleczniejszą, najbardziej bohaterską częścią wojsk generała Franco. Widziałem w roku 1937, w 9 miesięcy po wybuchu powstania i wojny domowej, te oddziałyRequeté. Nie miały one umundurowania, ich jedynym mundurem były czerwone berety. Nie miały porządnego obuwia, większa część żołnierzy nosiła po prostu góralskie kierpce. Zamiast płaszczów mieli koce, w których w środku przecięto szparę, celem włożenia ich na siebie przez głowę. Byli to prości chłopi, górale. Mężczyźni w sile wieku, starcy i niedorostki. Imponujące zastępy ludu hiszpańskiego, który poderwał się do walki w obronie swej ojczyzny i swej katolickiej wiary. To oni, to owo powstanie ludowe w Hiszpanii północnej, zapewnili stronie narodowej zwycięstwo. Oni opanowali Hiszpanię północną. A wojsko opanowało samo południe. Te dwie części Hiszpanii narodowej połączyły się wkrótce, tworząc jednolite terytorium, na którym zorganizowała się władza Hiszpanii narodowej, powierzona wkrótce dowódcy wojsk z Maroka, generałowi Franco, Owa Hiszpania narodowa była potem w stanie prowadzić przez trzy i pół roku uciążliwą wojnę aż do zwycięstwa.
A teraz sprawa gwałtów i okrucieństw.
To nie Hiszpania narodowa, ale właśnie odwrotnie, to Hiszpania czerwona wsławiła się okrucieństwami.
Jedną z przyczyn powstania narodowego było prześladowanie Kościoła. Jeszcze na długo przed wybuchem wojny domowej rozpętała się w Hiszpanii akcja burzenia kościołów. Wyglądało to tak, że uzbrojona bojówka rewolucyjna zajeżdżała przed jakiś kościół samochodem ciężarowym, lub kilku samochodami ciężarowymi, ubezwładniała ewentualną próbę oporu parafii i burzyła kościół, rąbiąc na kawałki ołtarze i ławki, polewając wszystko przywiezioną ze sobą benzyną i podpalając. Gdy kościół dobrze już płonął, bojówka wsiadała do ciężarówki i odjeżdżała. Spłonęły w ten sposób dosłownie tysiące hiszpańskich kościołów. Poginęły w tych pożarach bezcenne zabytki sztuki, w które Hiszpania była bardzo bogata, obrazy starych mistrzów, rzeźby, no i same świątynie, często perły dawnej architektury. Toczyło się to na wielką skalę pod „legalnymi” rządami Frontu Ludowego oraz z jego woli, jeszcze przed powstaniem narodowym, a rzecz prosta, nie uległo przerwie także i po wybuchu wojny domowej. Obok tego, jeszcze w czasach „pokojowych” a więc przed wybuchem powstania i wojny, zaczęła się rzeź hiszpańskiego duchowieństwa. Przybrała ona rozmiary masowe już po rozpoczęciu wojny domowej.
Napisałem w mej „Hiszpanii bohaterskiej” (str. 199), że „czerwoni” wymordowali w Hiszpanii 16.000 księży, zakonników i zakonnic. Nie byłem, w podawaniu tej liczby osamotniony: francuski, katolicki poeta, Paul Claudel, napisał wiersz pt. „Aux Martyrs Espagnols”, w którym powiedział : „Seize mille prêtres massêftrés et pas une apostasie!” — szesnaście tysięcy księży pomordowanych i ani jednego odstępstwa. Dzisiaj liczba ta uważana jest za przesadzoną. Cytowany wyżej historyk, Thomas, twierdzi na podstawie danych pochodzących ze źródeł kościelnych, że „czerwoni” wymordowali 12 biskupów, 283 zakonnice, 4184 księży świeckich i 2364 zakonników, a więc razem 6832 członków duchowieństwa. (Str. 229). Nie umiem powiedzieć, czy są to liczby ścisłe: czy na przykład obejmują osoby zaginione, których losu nie udało się ustalić, ale które prawdopodobnie także zginęły. Gdyby jednak nawet były to liczby ścisłe, trzeba stwierdzić, że są to liczby potworne. Proszę zważyć, że Niemcy wymordowali w Polsce w latach 1939-1945 około 2000 księży i zakonników, a więc tylko jedną trzecią tego, co „czerwoni” w Hiszpanii. A Hiszpania miała i ma mniej więcej tę samą liczbę ludności co Polska. (Przykro mi, że w roku 1937 podałem w swej książce liczbę przesadzoną, zresztą powtarzając informacje otrzymane. Ale w trakcie toczącej się wojny o pomyłki nie trudno. Osoby uważane za zmarłe nieraz się potem okazują żywe). Owe mordy księży były nieraz popełnione w sposób niezwykle, wręcz po szatańsku, okrutny. Thomas podaje informację (str. 229-230), o proboszczu miejscowości Torrijos, nazwiskiem Don Liberio Gonzales Npnvela, który oświadczył swoim prześladowcom, że gotów jest oddać życie za Chrystusa. Wobec tego poddano go męce, podobnej do męki Chrystusa. Rozebrano go do naga i ubiczowano, potem kazano mu dźwigać wielki kawał drzewa, potem napojono octem i ukoronowano koroną cierniową. Wtedy zaproponowano mu, by zbluźnił, a wtedy będzie mu życie darowane. W odpowiedzi, pobłogosławił ich i powiedział im, że wybacza im tak samo, jak Chrystus swoim prześladowcom przebaczył. Chciano go wobec tego ukrzyżować, ale ostatecznie tylko go zastrzelono. Ja sam słyszałem w kwietniu 1937 roku w Talavera de la Reina opowiadanie miejscowego człowieka o tym, jak zrobiono z jednym z miejscowych księży zabawę w walkę byków i jako byka go zabito. (Opisałem to na str. 43-44). ‘
Ten sam historyk, Thomas, twierdzi (str. 229), ; że „czerwoni” wymordowali w Hiszpanii w sumie około 55.000 osób. Twierdzi on zarazem, że strona narodowa wymordowała lub porozstrzeliwała około 50.000 osób. (Str. 224). Oczywiście, liczby te nie obejmują poległych na wojnie.
Nawet jeśli przyjmiemy, że są to liczby ścisłe, widzimy z nich, że więcej ofiar pociągnęły za sobą rządy Frontu Ludowego, niż rządy dyktatury narodowej. Ale nie trzeba zapominać, że zarówno egzekucje z wyroków sądów polowych, jak samowolne akty zemsty i terroru, popełnione przez stronę narodową, były z reguły aktami odwetu lub zasłużonej kary za wcześniejsze zbrodnie strony przeciwnej. Hiszpanie są narodem z natury skłonnym do okrucieństwa i ich wojna domowa połączona była z dużym rozlewem krwi. Ale twierdzenie, że to strona narodowa była stroną, która rządziła metodami terroru i wymordowała swoich niewinnych, szlachetnych, pragnących wolności przeciwników, nie ma nic wspólnego z prawdą. To „czerwoni” dokonań masowej rzezi. Narodowcy tylko za tę rzeź dokonali odwetu. Można dyskutować, czy ten odwet w niektórych wypadkach nie był nadmierny, albo powodowany zbyt gwałtowną nienawiścią i zemstą. Ale w sumie, trudno się dziwić, że ten odwet miał miejsce. I trudno, w istocie, fakt tego odwetu generalnie potępiać.
Tyle, jeśli idzie o narodowe powstanie i o wojnę domową.
A teraz sprawa stosunku do Hitlera i Mussoliniego.
Jest faktem, że w czasie wojny domowej Hitler i Mussolini stronie narodowej pomogli. Hitler dostarczył generałowi Franco całkiem sporo broni, zwłaszcza samolotów i czołgów, przy czym broń ta obsługiwana była przez personel niemiecki, który występował w roli „ochotników’’ i nosił mundury hiszpańskie. Mussolini dostarczył generałowi Franco kilku dywizji włoskiego wojska, też występującego w roli ochotników, które zresztą biło się bardzo źle (słynna klęska pod Guadalajara). Ale ta pomoc włoska i niemiecka była obficie skompensowana pomocą sowiecką dla strony przeciwnej. Także i Sowiety dostarczyły do Hiszpanii, mianowicie dla „czerwonych”, ogromnych ilości sprzętu wojennego, oraz dużych mas wojska, złożonego z komunistów różnych narodowości, a dowodzonych przez oficerów sowieckich lub w Sowietach wykształconych (wśród nich był jeden Polak, słynny generał Karol Świerczewski, znany pod pseudonimem Waltera) noszących nazwę brygad międzynarodowych. Te brygady międzynarodowe odegrały w wojnie rolę większą, niż pomoc niemiecka i włoska dla strony przeciwnej: to one odegrały rozstrzygającą
rolę w bitwie o Madryt już późną jesienią 1936 roku. Gdyby nie one, Madryt byłby już wtedy, przez gen. Franco zdobyty i wojna byłaby się może już wtedy skończyła. Go więcej, brygady międzynarodowe zaczęły przybywać do Hiszpanii wcześniej, niż pomoc włoska i niemiecka. (Także i lewicowy rząd francuski okazał hiszpańskim „czerwonym” wielką pomoc: francuski minister lotnictwa, Cot, oddał hiszpańskim „czerwonym” sporą ilość francuskich samolotów, co miało potem spore, niepomyślne skutki dla Francji, bo zabrakło tych samolotów Francuzom w latach 1939 i 1940).
To nie Hitler i Mussolini zapewnili generałowi Franco zwycięstwo. To naród hiszpański zwyciężył w swej wojnie domowej nie tylko swą własną rewolucję, chcącą zniszczyć tradycyjne formy i zasady życia hiszpańskiego, ale także i najazd cudzoziemski, zorganizowany przez międzynarodowe sprzysiężenie komunistyczne i kierowany przez rząd sowiecki. Hitler i Mussolini okazali gen. Franco pomoc, ale rola tej pomocy była w całości zmagania drugorzędna.
Ale rzecz prosta, Hiszpania miała wobec Włoch i Niemiec trochę obowiązków wdzięczności. A Hiszpanie są narodem honorowym i swoje obowiązki honorowe spełniają.
Hitler domagał się od gen. Franco przystąpienia do wojny i, uderzenia na Gibraltar, albo też przepuszczenia wojsk niemieckich przez Hiszpanię po to, by to one mogły uderzyć na Gibraltar.
Franco nie zgodził się na to. W osobistej rozmowie z Hitlerem, odbytej latem 1940 roku w Hendaye na granicy hiszpańsko-francuskiej, oświadczył to Hitlerowi. Był to jedyny wypadek, gdy jakiś polityk, rozmawiający z Hitlerem," nie dał mu się owinąć koło palca (jak to się stało z Chamberlainem i tylu innymi politykami brytyjskimi, francuskimi, polskimi, sowieckimi i innymi) i skuteczni się naciskom Hitlera oparł. Więcej nawet: oświadczył, że jeśli Hitler będzie chciał maszerować na Gibraltar, Hiszpania stawi opór. Nie ulega kwestii, że przez tę swoją postawę Franco wywarł ogromny wpływ na losy drugiej wojny światowej, i to wpływ w duchu alianckim. Można sobie wyobrazić co by się stało, gdyby wojska niemieckie, z pomocą hiszpańską lub bez, zajęły Gibraltar! Nie byłoby potem lądowania amerykańskiego- w Afryce. Cała pozycja aliancka byłaby zagrożona.
Natomiast wypadało gen. Franco odwdzięczyć się za pomoc legionu „Condor”. Uczynił on to, oddając do dyspozycji Hitlera, do walki na froncie wschodnim przeciwko Sowietom, jedną dywizję wojska, tak zwaną „Dywizję Błękitną”. Występowała ona w roli ochotników, ubrana została już w Hiszpanii w sporządzone w Hiszpanii mundury niemieckie. Walczyła ona w głębi Rosji, a znana jest także i społeczeństwu polskiemu, bo stacjonowała przez pewien czas na wypoczynku w Wilnie, gdzie nawiązała przyjazne stosunki z polską ludnością.
Choć owa dywizja walczyła po stronie niemieckiej, trzeba uznać, że Hiszpania była w drugiej wojnie światowej neutralna, a nawet okazała pewną, wcale nie błahą strategiczną pomoc aliantom, nie pozwalając Niemcom na zdobycie Gibraltaru i drogi do Maroka.
Jeśli idzie o późniejsze rządy gen. Franco, były to rządy dyktatorskie, czemu trudno się dziwić, zważywszy, że Hiszpania właśnie się wydobyła, z wojny domowej, i że pod powierzchnią nurtował w niej ferment niezadowolenia tych, co zostali pokonani, który mógł wybuchnąć w formie nowego, rewolucyjnego zrywu. Ale w sumie, rządy te były w metodach swych umiarkowane i sprawiedliwe. A to więcej, były to rządy nadzwyczaj umiejętne i gospodarne: niezmiernie podniosły Hiszpanię pod względem rozwoju gospodarczego i społecznego.
Jest zupełną nieprawdą twierdzenie, że panowało w Hiszpanii wielkie ograniczenie wolności. Obyż tyle wolności prasy, wydawnictw i słowa było dziś w Polsce co w Hiszpanii pod rządami generała Franco! Widziałem w roku 1973 w Burgos targi księgarskie pod gołym niebem. Osobny kiosk reprezentowało jakieś wydawnictwo lewicowe. Ozdobiony był wielkimi portretami Trockiego, Bakunina i innych światowej sławy lewicowych znakomitości (bodaj że także i Lenina) i sprzedawał klasyków światowej, lewicowej literatury. Gdy na Targach Poznańskich pokaże się kiosk, sprzedający dzieła literatury narodowej i ozdobiony portretem Dmowskiego, będę mógł przyznać prasie w Polsce prawo do dyskutowania, gdzie wolność jest, lub była większa r w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, czy w Hiszpanii generała Franco.
Na razie do porównań takich nie ma pola.
Generał Franco był jednym z wielkich, zasłużonych mężów stanu Europy XX wieku. Kim był jako człowiek, możemy najłatwiej przekonać się z jego wypowiedzi, uczynionej na łożu śmierci, którą drukuję poniżej.
Generał Franco przekazał władzę przygotowanemu przez siebie, wychowanemu w hiszpańskiej służbie wojskowej i w hiszpańskich szkołach i uczelniach kandydatowi do tronu, 'wnukowi ostatniego, przedrewolucyjnego hiszpańskiego króla. Należy życzyć młodemu władcy, by potrafił dzieło generała Franco poprowadzić dalej i uchronić Hiszpanię przed mogącymi jej grozić klęskami.
+
GEN. FRANCO NA ŁOŻU ŚMIERCI
Tuż przed zgonem, gen. Franco, złożony śmiertelną chorobą, podyktował następujące świadczenie, które premier Hiszpanii, Arias, ogłosił potem narodowi.
,,Hiszpanie, gdy zbliża się godzina, gdy będę musiał oddać swe życie Stwórcy i stanąć przed Jego nieubłaganym sądem, proszę Boga, by zechciał dopuścić mnie przed Swe oblicze w sposób łaskawy, chciałem bowiem żyć i umrzeć jako katolik.
Czczę imię Chrystusa i było to moim stałym pragnieniem być wiernym synem Kościoła, w którego łonie teraz umieram.
Proszę wszystkich o przebaczenie, a tak samo z całego serca przebaczam tym, którzy deklarowali się jako moi wrogowie, choć ich za takich nie uważałem.
Wierzę i mam nadzieję, że nie miałem wrogów, którzy nie byli zarazem wrogami Hiszpanii, którą kocham aż do ostatniej chwili i której obiecałem służyć aż do ostatniego tchnienia mego życia, które teraz dobiegło do końca.
Pragnę podziękować tym, którzy pomagali z entuzjazmem, oddaniem i samozaparciem w wielkim wysiłku zmierzającym do stworzenia zjednoczonej, wielkiej i wolnej Hiszpanii. Przez miłość, jaką żywię dla naszej Ojczyzny, proszę was o wytrwanie w jedności i pokoju i o danie przyszłemu królowi Hiszpanii, Don Juanowi Carlos de Bourbon tego samego przywiązania i wierności, jakimi obdarzaliście mnie i o udzielenie mu tego samego pomocnego poparcia jakie ja od was miałem.
Nie zapominajcie, że wrogowie Hiszpanii i chrześcijańskiej cywilizacji czuwają. Bądźcie czujni i w ich obliczu podporządkujcie wszystkie wasze interesy osobiste najwyższemu dobru Ojczyzny i hiszpańskiego narodu.
Nie ustawajcie w trosce o osiągnięcie sprawiedliwości społecznej i kultury dla wszystkich Hiszpanów i uczyńcie to waszym pierwszym celem. Utrzymujcie jedność ziem hiszpańskich, wynosząc jak najwyżej bogatą różnorodność jej regionów jako źródło siły i jedności Ojczyzny.
Chciałbym w mojej ostatniej chwili połączyć imiona Boga i Hiszpanii i objąwszy was wszystkich w uścisku wykrzyknąć razem po raz ostatni w cieniu śmierci: Naprzód Hiszpanio, Hiszpania niech żyje!"
Myślę, że mało jest dziś w świecie mężów Stanu, którzy potrafiliby i chcieli, umierając, zwrócić się do swego narodu z wezwaniem o podobnej treści.
+
DEPESZA KONDOLENCYJNA DO WDOWY
Na wiadomość o śmierci generała Franco, zdecydowałem się wysłać do Jego Wdowy, jako Polak i polski narodowiec, depeszę kondolencyjną.
Nie chciałem stwarzać kłopotu z odczytaniem posyłając ją w języku polskim (co uczyniłbym najchętniej), a bałem się popełnić jakiś błąd językowy, lub jakąś niezręczność, pisząc po hiszpańsku. Wysłałem więc z Londynu depeszę w języku angielskim, treści następującej: Dona Carmen Franco. Palacio Pardo. Madrid. Expression of deep sorrow devotion and sympathy from Polish nationalist author and emigre politicianJ Jędrzej Giertych.
===============================
+) Thomas twierdzi (str. 305), że Cot dostarczył do czerwonej Hiszpanii 30 samolotów zwiadowczych i bombowców (w tym 25 bombowców typu Potez 54), oraz 15 samolotów myśliwskich i 10 transportowych i ćwiczebnych. O to, że pozbawił tych samolotów armię francuską, był później oskarżony w procesie w Riom.
Niemiecki „Legion Condor*’ w Hiszpanii składał się z? 48 samolotów bombowych, tyluż myśliwców i pewnej liczby wywiadowczych i innych. Nadto z oddziałów broni przeciwczołgowej i przeciwlotniczej, oraz z dwóch oddziałów czołgów, o łącznej sile 32 czołgów. Służyło w nim 6.500 żołnierzy niemieckich. (Tamże, str. 402).






